11.05.17, 16:30Flaga Polski, fot. via Pixabay, cc0

Bł. Pius IX, defensor Poloniae - obrońca wiary i Polski

Defensor Poloniae - tak nazywali go Polacy i polscy Żydzi, gdy on jeden z Watykanu na arenie międzynarodowej wspierał manifestacje patriotyczno-religijne z lat 1861-62 oraz powstanie polskie 1863/64 r. Z radością więc i dziś Polacy mogą przyjąć fakt, że 3 września 2000 r. Jan Paweł II beatyfikował papieża Piusa IX. 

Obraz rzeczywistych stosunków między Polską w okresie rozbiorów a Stolicą Apostolską przesłoniły - w odbiorze potocznym i w historiografii - sprawy powstania listopadowego i reakcji na nie papieża Grzegorza XVI, ocenianej krytycznie, niekiedy nazbyt krytycznie. Problem wyjaśniła dopiero książka ks. Mieczysława Żywczyńskiego pt. "Geneza i następstwa encykliki ´Cum primum´ z 9 czerwca 1932 r. Watykan a sprawa polska w latach 1830-1837" (Warszawa, 1935). Krytycyzm kół, zwłaszcza lewicowych i liberalnych, względem Stolicy Apostolskiej trwa jednak do dziś. O sympatii dla Polski, o życzliwości papieży mało kto wie i rzadko się o tym pisze. W dobie powstania styczniowego ta filopolska postawa Stolicy Apostolskiej przejawiła się w sposób szczególny. Jej wyrazicielem był błogosławiony obecnie Pius IX. Jego współcześni krytycy świeccy i, niestety, również duchowni w Polsce i za granicą o tym zapominają.

Pius IX jeszcze przed wybuchem powstania, w czasie manifestacji patriotyczno-religijnych, które objęły Polskę w latach 1860-62, był pełen uznania dla tych wydarzeń. Rewolucja moralna - tak określano w Polsce i w Europie okres manifestacji patriotyczno-religijnych poprzedzający powstanie 1863/64 r. - budziła ogromne zainteresowanie i powodowała przychylność Ojca Świętego Piusa IX. Z radością przyjął on do wiadomości fakt, że w kościołach katolickich modlili się wspólnie o Polskę katolicy i żydzi. Był on zbudowany postawą metropolity warszawskiego - abp. Antoniego Melchiora Fijałkowskiego i innych biskupów polskich sprzyjających manifestacjom patriotyczno-religijnym. Chwalił duchowieństwo polskie za powiązanie sprawy narodowej z Kościołem. Wdzięczny był Pius IX w szczególności "ludowi Izraela", który w Polsce, w swych świątyniach, wznosił modły o wolność i niepodległość Polski. Z radością przyjął wiadomość, że w katedrze lubelskiej 6 marca 1861 r. odprawiona została przez ordynariusza lubelskiego - bp. Wincentego aM Paulo Pieńkowskiego Msza św., w której uczestniczył kahał żydowski z rabinem Lublina na czele. Wspólnie modlono się o niepodległość Polski. Ze smutkiem przyjął Pius IX wiadomość z Warszawy, że 8 kwietnia 1861 r., w czasie masakry ludności stolicy Polski przez wojska rosyjskie, młody Żyd Michał Landy poniósł śmierć, gdy niósł krzyż, który podjął z ziemi po tym, jak od kul żołnierzy rosyjskich zginął, niosący wcześniej ten krzyż, zakonnik. Uradowała Ojca Świętego Piusa IX wiadomość, że Żydzi warszawscy ufundowali drogocenny krzyż i wnieśli go do jednej ze świątyń warszawskich. Już przed powstaniem więc sprzyjał Pius IX zjawisku, które współcześnie nazywamy w Polsce i w Europie ekumenizmem wyznaniowym. 

Stąd też Rząd Narodowy Tymczasowy, w składzie: Oskar Awejde (protestant), Józef Kajetan Janowski, Jan Maykowski i ks. Karol Mikoszewski, ogłaszając wybuch powstania w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 r., liczył bardzo na przychylność, a nawet poparcie dla powstania ze strony Stolicy Apostolskiej oraz zasiadającego wówczas na tronie papieskim Piusa IX. I nie zawiódł się. Jak świadczą rozliczne przekazy źródłowe, Pius IX odniósł się do polskiego powstania z niezwykłą sympatią. 

Liczył na odbudowę Polski. Pragnął jej powrotu na mapę polityczną Europy. Przez cały czas trwania powstania utrzymywana była między Rządem Narodowym a Stolicą Apostolską regularna łączność. Do Rzymu przybywali przedstawiciele władz powstańczych: Konstanty Czartoryski, Ludwik Mycielski, Ludwik Orpiszewski, Stefan Lubomirski. Stale rezydowali tam m.in. Władysław Kulczycki i Gabriel Łuniewski. Istniała Agencja Rzymska, która utrzymywała w imieniu Rządu Narodowego kontakt ze Stolicą Apostolską i Papieżem. Rząd był na bieżąco informowany o stanie sprawy polskiej w Rzymie, bezpośrednio lub przez księcia Władysława Czartoryskiego i Hotel Lambert w Paryżu. 

Tak np. Stefan Lubomirski przekazał do Paryża, do Władysława Czartoryskiego, informację, a ten ją przesłał do Warszawy, iż Pius IX 18 sierpnia 1863 r. powiedział: "Rosja ma tylko jedną politykę - kłamstwa i obłudy". I dodał Papież: "Przy każdej Mszy modlę się za Polskę, modlę się i do św. Stanisława Kostki, i do bł. Andrzeja Boboli, który jest waszym szczególnym opiekunem, ale modlitwy nie wystarczają, wam trzeba dział i broni". 

W sprawie powstania polskiego był Pius IX w kontakcie z Drouyn de Lhuys, ministrem spraw zagranicznych Francji. Za jego sugestią wysłał odręczne pismo do Wiednia, do cesarza Franciszka Józefa, z prośbą, by Austria w skomplikowanej sytuacji międzynarodowej podjęła się obrony bohaterskiej Polski i Kościoła polskiego. 

Jest rzeczą znamienną, że wzajemne więzi między Rządem Narodowym a Stolicą Apostolską zacieśniły się jeszcze bardziej wtedy, gdy sprawa polska na arenie międzynarodowej traciła szansę. Nawet wówczas, gdy powstanie chyliło się ku upadkowi, Pius IX nie odwracał się od walczącego o niepodległość narodu. Wypowiadał się za Polską. Ona, jej niepodległość była celem zmagań powstańców, wśród których znaleźli się również księża straceni z wyroku władz rosyjskich: Stanisław Brzóska, Agrypin Konarski, Antoni Mackiewicz, Stanisław Iszora, Antoni Majewski i dziesiątki innych, mniej znanych. 

Papież o tym wszystkim wiedział. W adresie Rządu Narodowego do Piusa IX z 26 czerwca 1863 r. czytamy: "Najświętszy Ojcze! Znękany stuletnią blisko niewolą, stuletnim pasowaniem się z okrutnym i wiarołomnym wrogiem, który pozbawiwszy nas wolności, najdroższe sercu ludzkiemu uczucia przywiązania do wiary przodków i miłości Ojczyzny wydrzeć usiłuje, lud polski pochwycił znowu za oręż, w nim tylko widząc jedyną ocalenia swego nadzieję". 

We wrześniu 1863 r. Ojciec Święty Pius IX doszedł do wniosku, że gdy moc ludzka nie jest już w stanie pomóc Polsce, należy przypuścić "szturm do nieba". 6 września 1863 r. miała miejsce w Rzymie wielka procesja z cudownym obrazem Zbawiciela, zwanym Acheropita, czczonym w Wiecznym Mieście od VIII wieku. W procesji wzięła udział wielotysięczna rzesza ludu, duchowieństwa i biskupów. Uczestniczyli kardynałowie, wśród nich m.in. Ludovico Altieri, Francesco Patrizi i Mario Mattei, dziekan Świętego Kolegium Kardynalskiego. Wezwanie do udziału w procesji przekazał 31 sierpnia 1863 r. Ojciec Święty. Oznajmił, iż jest jego wolą, żeby wznoszono modły za nieszczęśliwą Polskę, którą "widzi z boleścią, wydaną w tej chwili na łup tylu mordów i krwi przelewu. Naród polski, który był zawsze katolickim i tworzył niejako przedmurze naprzeciw napadom błędu, zasługuje ze wszech miar, by się zań modlono". 
Obraz Zbawiciela-Acheropity przeniesiono z Lateranu do bazyliki Santa Maria Maggiore. Tam 10 września 1863 r. przybył Ojciec Święty Pius IX i wraz z wiernymi wznosił modły za Polskę. Wychodzącego z bazyliki Papieża witały tłumy słowami: "Viva Pio Nono". Obecni tam Polacy wołali do Papieża po łacinie: "Vivat Pius IX - defensor Poloniae". 
W ślad za Papieżem biskupi wielu krajów Europy i Ameryki ogłosili modły za Polskę, było bowiem życzeniem Piusa IX, by w całym świecie modlono się za nasz kraj. We Francji założono nawet specjalne stowarzyszenie Oeuvre du Catholicisme en Pologne, które zbierało także fundusze na pomoc walczącej Polsce. 
Wezwanie Piusa IX skierowane do całego chrześcijańskiego świata o modlitwy za Polskę przyjęto w walczącym kraju z ogromną wdzięcznością. Adres dziękczynny przesłali 2 października 1863 r. Polacy aż z dalekiego Witebska. Rząd Narodowy, a właściwie Romuald Traugutt, który ten rząd stanowił, skierował 29 października 1863 r. do Ojca Świętego Piusa IX specjalne podziękowanie, w którym pisał: " Ojcze Święty! Walcząc przeciwko najzawziętszym nieprzyjaciołom sprawiedliwości i cnoty dla wywalczenia wolności Ojczyzny, otrzymaliśmy najweselszą wiadomość, że Ty, Ojcze Święty, dałeś dowód łaskawości Twojej względem nas i względem naszej sprawy, nakazując w Rzymie publiczne modły w celu uproszenia Miłosierdzia Bożego dla narodu polskiego. Będąc u steru spraw publicznych, w tych najtrudniejszych okolicznościach zmuszeni jesteśmy, Ojcze Święty, złożyć Ci najgłębsze dzięki w imieniu całego ludu polskiego za postawienie sprawy naszej wobec Najwyższej Sprawiedliwości i bronienie jej tam przez swoje i wiernych, za przykładem Twoim idących, modlitwy". 
Apel Piusa IX o modlitwy za Polskę zaniepokoił Rosję i Prusy - donosił z Rzymu Władysław Kulczycki. Zaraz po ogłoszeniu przez kard. Patrizi papieskiego okólnika zawierającego prośbę o modły za Polskę, o czym ambasady wcześniej nie wiedziały, gdyż był trzymany do końca w ścisłej tajemnicy, "przylecieli razem" - pisze Kulczycki - do sekretarza stanu Giacomo Antonellego - charge d´affaires ambasady rosyjskiej, baron Feliks Meyendorff, oraz poseł pruski gen. Willisen. Każdy z nich trzymał w ręce egzemplarz okólnika. Postawa ich była tak komiczna, że kard. Antonelli zapytał obu ze śmiechem, czy chcą się modlić razem z katolikami za Polskę. 
W relacji czytamy: "Wówczas obadwaj głos zabierając zaprotestowali urzędownie i uroczyście przeciw dokumentowi i jego skutkom a następstwom. Dodali, iż Stolica Święta poduszcza tym sposobem Polaków, że rewolucji nowego bodźca dodaje, że to postępowanie niezgodne jest z międzynarodowymi prawowitych rządów obowiązkami, że Polacy nie omieszkają użyć okólnika na swą korzyść. Sekretarz stanu odrzekł, iż dokument, o który spór się toczy, nie jest dyplomatyczną notą lub protokołem, lecz aktem kościelnym, że zatem jako taki nie podpada sądowi dyplomacji". 
Rosyjski dyplomata nie chciał od swego stanowiska odstąpić i przyznać racji papieskiemu sekretarzowi stanu, który w Rzymie nie był bynajmniej uważany za stronnika sprawy polskiej. Odpowiedział więc kard. Antonellemu, nawiązując do toczącej się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej wojny secesyjnej: "W Zjednoczonych Stanach krew się także leje, dlaczegóż więc papież nie nakazuje raczej modłów za Amerykanami?". Kardynał odrzekł Meyendorffowi: "Nie zmuszaj mnie pan do porównywania obrazu Zjednoczonych Stanów i Polski, bo by się na korzyść rosyjskiego rządu nie obrócił. W Ameryce Kościół używa całkowitej wolności, nie wywożą biskupów, nie wieszają księży i nie biją się za wiarę". 
Pius IX postawił więc sprawę polską na ostrzu noża, ponad przetargami dyplomatycznymi. Jego sekretarz stanu, Antonelli, mimo braku sympatii do nas, okazał się lojalnym ministrem papieskim. Interweniujących przedstawicieli dyplomatycznych Petersburga i Berlina odprawił z niczym. To stanowisko Ojca Świętego i jego sekretarza stanu uznać należy za znamienne. Sprawa polska na arenie międzynarodowej nie stała wówczas najlepiej, a mimo to Stolica Apostolska nie podjęła żadnych dyplomatycznych kompromisów kosztem Polski z przedstawicielami Rosji i Prus. Zostali oni wręcz napomnieni. Wywołało to przypuszczenie w Rzymie, że Rosja i Prusy mogą zerwać stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską z racji Polski. Odpowiedzią Piusa IX na przestrogi Meyendorffa i Willisena była obecność wraz z całym Kolegium Kardynalskim, zaraz następnego dnia, w bazylice Najświętszej Maryi Panny Śnieżnej. Tam Papież ponownie przewodniczył modłom za Polskę. 
Ta postawa Piusa IX, sprzyjająca wyraźnie walczącemu o wolność narodowi, była znana i doceniana w kraju. Informowała o tym prasa podziemna, najobszerniej Głos Kapłana Polskiego, redagowany przez ks. Karola Mikoszewskiego. Z tym większą odnoszono się wdzięcznością do Ojca Świętego, ponieważ wiedziano, że w jego otoczeniu byli też dostojnicy kościelni mało przychylni sprawie polskiej, a nawet jej wrodzy. Do nich zaliczano m.in. kard. Gislain de Merode, ministra wojny w Państwie Kościelnym, oraz kard. Andrea Pila, ministra spraw wewnętrznych. 

Najmocniej w sprawie Polski, a zarazem najbardziej krytycznie względem Rosji wypowiedział się Pius IX w alokucji, którą wygłosił 24 kwietnia 1864 r., a więc już u schyłku powstania, po aresztowaniu Romualda Traugutta, które nastąpiło w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 r. Było to w dniu poświęconym śmierci pierwszego męczennika-misjonarza - św. Fidelisa z Sigmaringen. Papież przybył w asyście 12 kardynałów, wielu biskupów i licznego duchowieństwa do Kolegium Rozkrzewiania Wiary. Odprawiwszy tam Mszę św., dokonał kanonizacji bł. Marii Franciszki od Pięciu Ran oraz beatyfikacji Marii Małgorzaty Alacoque. Wstrząśnięty represjami rosyjskimi w Polsce, Pius IX okolicznościową homilię poświęcił w całości sytuacji w naszym kraju. Jak relacjonują świadkowie, Papież powstawszy z tronu, z ręką wzniesioną do góry, z twarzą pełną wzruszenia, powiedział: "Słuchajcie! Poczuwam się do obowiązku potępić tego potężnego panującego, którego imienia nie wymawiam w chwili obecnej tylko dlatego, by wyrzec je w innym przemówieniu, a którego niezmierzone imperium rozciąga się aż po biegun północny. Ten władca, który fałszywie mianuje się katolikiem Wschodu, a jest tylko schizmatykiem, wyrzuconym z łona prawdziwego Kościoła, ten władca prześladuje i morduje swych poddanych katolików, których pchnął sam do powstania przez swe dzikie okrucieństwa. Pod pozorem tłumienia powstania tępi katolicyzm, skazuje na wygnanie rzesze ludności do krain lodowatych, gdzie pozbawia się ich wszelkiej pomocy religijnej, a na ich miejsce nasyła schizmatyckich awanturników, odrywa kapłanów od ich owiec, wysyła ich na wygnanie lub skazuje na ciężkie roboty i inne hańbiące kary. Szczęśliwymi są ci, którzy zdołali uciec i teraz błąkają się bez dachu i schronienia na obcej ziemi. Ten władca, acz nieprawowierny i schizmatyk, przywłaszcza sobie władzę, jakiej nie posiada nawet Namiestnik Chrystusowy, a mianowicie władzę składania z urzędu biskupa przez nas legalnie ustanowionego. Bezrozumny! Nie wie, iż biskup katolicki czy na swej stolicy, czy też w podziemiach więziennych jest zawsze biskupem i że jego święcenia nie mogą mu być odjęte! I nikt nie ma prawa Nam zarzucić, iż powstając przeciw zamachom podsycamy płomień rewolucji europejskiej. Umiemy bowiem odróżnić rewolucję socjalistyczną od walki o słuszne prawa narodu do niepodległości i wolności swej wiary". 

Słowa powyższe wypowiedział Pius IX spontanicznie, jak relacjonują świadkowie wydarzenia, w najwyższym uniesieniu. Stąd użycie względem cara, bo o niego przecież w wystąpieniu chodziło, słowa "bezrozumny" (stolto), dosadniej tłumacząc - "głupi", dotychczas w praktyce dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej nie stosowanego. Nic więc dziwnego, że reakcja Petersburga na wystąpienie Piusa IX była też gwałtowna. Wspomniany już wyżej rosyjski charge d´affaire - Feliks Meyendorff protestował przeciw słowom użytym przez Papieża w sprawie polskiej. Kanclerz rosyjski Aleksander Gorczakow widział w wystąpieniu Piusa IX cios bolesny zadany Rosji, a zarazem zachętę dla polskich powstańców. Wkrótce Petersburg zerwał stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską. 

Słowa Piusa IX obiegły cały świat. Przytaczała je prasa europejska i światowa. Powstania polskiego jednak nie uratowały. Zlekceważono papieskie wołanie o niepodległą Polskę. Europie ówczesnej, zwłaszcza jej kręgom liberalnym, coraz bardziej znaczącym, Polska niepodległa nie była potrzebna. Na swą niepodległość musiała czekać jeszcze ponad pół wieku. Czy jednocząca się obecnie Europa tę niepodległość Polski z trudem wywalczoną doceni? Czy uszanuje ją i będzie wspierać równie silnie, jak czynił to Pius IX? Czas pokaże.

Ryszard Bender, Niedziela Ogólnopolska 39/2000