Abp Marek Jędraszewski w obronie prof. Chazana! Ważny głos hierarchy kościoła katolickiego! - zdjęcie
05.07.14, 14:37Abp Marek Jędraszewski (fot. Archidiecezja Łódzka)

Abp Marek Jędraszewski w obronie prof. Chazana! Ważny głos hierarchy kościoła katolickiego!

28

Kościół katolicki musi mocno i świadomie stanąć po stronie profesora Bogdana Chazana i tych wszystkich lekarzy, którzy powołując się na kaluzulę sumienia i nie chcą mordować dzieci nienarodzonych. Czytając list abp Jędraszewskiego ucieszyłem się bardzo, że duszpasterz kościoła katolickiego mocno stanął w obronie dyrektora szpitala św. Rodziny w Warszawie.

Na początku arcybiskup przypomniał bardzo istotne słowa św. Jana Pawła II o „ludziach sumienia”: „Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło, w myśl słów św. Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!" (Rz 12,21). (...) Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być mocni w wierze! Dzisiaj, kiedy zmagacie się o przyszły kształt życia społecznego i państwowego, pamiętajcie, iż zależy on przede wszystkim od tego, jaki będzie człowiek – jakie będzie jego sumienie” (św. Jan Paweł II, podczas pielgrzymki do Skoczowa w 1995 roku).

Komentując słowa świętego papieża, abp Jędraszewski pisze: „Ostatnie tygodnie w sposób dramatyczny pokazały wszystkim, jak bardzo Polsce potrzeba ludzi prawego sumienia i jak bardzo papieskie wołanie odnosi się w pierwszym rzędzie do tych osób, którzy piastują najwyższe urzędy w naszym państwie. Dzień 3 lipca 2014 roku dostarczył nam kolejnego powodu do głośnego wołania o ludzi prawego sumienia. Oto ministerstwo zdrowia zarzuciło prof. Bogdanowi Chazanowi, dyrektorowi Szpitala św. Rodziny w Warszawie, złamanie prawa, a NFZ nałożył na Szpital karę 70 tys. zł za to, że prof. Chazan odmówił zabicia dziecka w 24 tygodniu (6 miesiącu) ciąży, powołując się na klauzulę sumienia”.

I dalej pisze metropolita łódzki: „Profesor Chazan odwołał się do tego, co wynika z prawa naturalnego i co gwarantuje mu Konstytucja. Jeśli natomiast są jakieś przepisy, którymi się rządzą ministerstwo zdrowia i NFZ, pozwalające tym instytucjom na takie właśnie postępowanie wobec prof. Chazana, to trzeba stwierdzić, że nie są one zgodne z Konstytucją i że należy je zmienić.”

Arcybiskup Jędraszewski zaapelował również, że jeśli odwołanie od kary finansowej, które złożył prof. Bogdan Chazan zostanie odrzucone, to On jako metropolita łódzki zaapeluje do swoich wiernych, o pomoc: „W sytuacji, kiedy okaże się, że odwołanie od decyzji NFZ, jakie ma złożyć prof. Chazan, okaże się bezskuteczne, zwrócę się z prośbą do wiernych Archidiecezji Łódzkiej, aby zechcieli ofiarować na rzecz Szpitala św. Rodziny w Warszawie po 1 złotówce”.

Arcybiskup dodał również, że postępowanie rządzących wobec prof. Bogdana Chazana, jak również wobec matek jest skandaliczne: „Kara wymierzona Szpitalowi św. Rodziny przez NFZ jest ewidentną krzywdą wyrządzoną matkom, które pragną urodzić swe dzieci w tym Szpitalu, ponieważ o tę sumę zmniejszy się ilość pieniędzy przeznaczona na lekarstwa dla matek i ich dzieci. Niesprawiedliwość, jaką państwo okazało budzącemu wielki szacunek prof. Chazanowi, jest zatem zwielokrotniana poprzez krzywdę wobec kolejnych niewinnych obywateli Polski. Te poczynania rządzących muszą budzić zdecydowany protest ze strony ludzi prawego sumienia”.

Oby więcej naszych hierarchów w tak mocny sposób zadeklarowały wsparcie dla prof. Bogdana Chazana. Bo, co trzeba mocno podkreślić, tylko głos naszych duszpasterzy kościoła katolickiego jest w stanie doprowadzić do duchowego przebudzenia sumień Polaków. Kościół musi mocniej zaangażować się w sprawy społeczne oraz polityczne, w tym sensie, że coraz wyraźniej widać, że obecna władza Donalda Tuska jest bardzo wroga wobec życia nienarodzonych, oraz wobec sprawiedliwości społecznej (afera podsłuchowa). Kościół musi rozpocząć misje ratowania naszej Ojczyzny!

Sebastian Moryń

Komentarze (28):

anonim2014.07.5 14:50
Jeśli rzeczywiście szpital którym kieruje prof. Chazan zostałby ukarany to nie tylko Diecezja Łódzka ale my wszyscy powinniśmy się zrzucić żeby tę karę zniwelować. Np. na FRONDZIE powinniście Państwo opublikować nr konta szpitala na które można kierować darowizny. Prawnicy natomiast powinni zrobić wszystko, żeby z NFZ te pieniądze odzyskać.
anonim2014.07.5 15:07
Minęło 2000 lat,a świat kieruje się ciągle tą samą mądrością,myląc sumienie z miską Piłata.
anonim2014.07.5 15:18
@vipersky ; szach-mat ; GenesisX Potrzeba modlitwy za Was... Wiele, wiele modlitwy...
anonim2014.07.5 15:27
Icek vipersky Abp Marek Jędraszewski jest u siebie i jako obywatel tego kraju ma prawo stawiac pytania, a odpowiedzi powinien sie doszukac w konstytucji RP. Wracajac do ciebie, pakuj sie i von hieno do Israela.
anonim2014.07.5 15:27
@GenesisiX "Wiara bez uczynków jest martwa". św. Jakub P.S. Mam świadomość, iż dla niektórych nienawistnie nastawionych środowisk korzystnym byłoby, jeśli katolicy w istocie, li tylko się modlili nic poza tym nie robiąc. Niestety, nie da się..
anonim2014.07.5 15:42
@Sylabariusz Masz pewność, że vipersky ; szach-mat ; GenesisX to nie jest jedna i ta sama osoba? Dwojąca się, żeby stworzyć wrażenie, że wiele osób podziela ich (jego!) punkt widzenia? Jakiś funkcjonarzyna (może już były), któremu weszły w krew podłe nawyki. Wielu jest takich trolli.
anonim2014.07.5 16:20
każdy mądry człowiek wie że aborcja jest morderstwem i nikt nie ma prawa zabijać dziecka które jest niewinne
anonim2014.07.5 17:37
+++
anonim2014.07.5 18:51
@GenesisX Słowa Pana Jezusa do siostry Faustyny:" Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje." Czy myślisz, że wolą Boga jest zabijanie ? Dlaczego zatem źle życzysz Polsce i nie chcesz, żeby była potężna ?
anonim2014.07.5 18:58
Bardzo ważny i mocny głos w tej sprawie. Nie można pozwolić na łamanie ludzkich sumień, a totalitarnym zapędom obecnej władzy trzeba się przeciwstawiać.
anonim2014.07.6 10:45
@vipersky Inne światopoglądy mogą forsować swoje światopoglądy, a katolicy nie mogą? Wiesz, że tzw. neutralność też jest światopoglądem? "Wolność i równość wszystkich poglądów i religii" to zbitka pojęciowa wewnętrznie sprzeczna, bo sama jest światopoglądem, który wszystkie, którym niby daje wolność i równość w rzeczywistości obala, czyniąc z nich nie religię, a folklor, do podziwiania- a nie do wyznawania. Sama przejmuje funkcję wyznania. Bo przecież "wolność i równość wszystkich prawd i brak jedynej prawdy", czyni się jednyną prawdą, odbierając rozmaitym poglądom, które niby broni prawo do uznawania się za ową "jedyną prawdziwość" bez której stają się one martwe. Ale taki wniosek powinien radykalnie odmienić nasz negatywny, stereotypowy, narzucony przez "laicką kryptoreligię" stosunek, do tych, co swoją religię uważają za jedynie prawdziwą i wszechwpływową. W związku z tym państwo nie może być neutralne światopoglądowo. Najuczciwiej jest mu przyznać się jaki światopogląd popiera, co uznaje za źródło wartości w imię których definiuje cele i mechanizmy funkcjonowania. A raczej najuczciwiej jest przyznać się do tego politykom, byśmy wiedzieli, jakie definicje polityki i jej celów i mechanizmów wraz z niemi wybieramy. Z tego też powodu państwo (a raczej polityk) nie może mówić, że daje równe szanse wszystkim światopoglądom i religiom, bo zawsze w imię jakiegoś światopoglądu występuje. I ten światopogląd decyduje o g r a n i c a c h tolerancji i akceptacji innych. Jeśli jestem religijny, to muszę pamiętać, że religia to światopogląd totalny z istoty. I jako polityk, chcąc być w zgodzie z własną religią muszę według jej kryteriów działać. Te kryteria to nie punkty, ale granice, w których możliwa jest wielość różnych rozwiązań gospodarczo-politycznych. Ale wielość ograniczona przez tą religię, a nie dowolna. I o tym zapominamy. I najuczciwiej jest jasno deklarować w imię jakiej religii, czy światopoglądu ustalać będziemy granice. Będzie konflikt. Ale taki konflikt jest jedynie uczciwy. Kłóciły się dzieci w piaskownicy: -to mój światopogląd jest neutralny! -Nie, bo mój! Ten, kto krytykuje "roszczenie sobie prawa do posiadania monopolu na prawdę" paradoksalnie sam sobie w owym krytykowaniu takie prawo rości. Samo takie roszczenie nie jest złe. Jedynie uczciwe jest twierdzenie, że się własny pogląd uznaje za jedyną prawdę. Złe jest oszukiwanie, że się go zwalcza, gdy się go zastępuje własnym roszczeniem. Jeśli możecie przekonywać do forsowania światopoglądu laickiego, w którym państwo jest neutralne religijnie, to ja mogę przekonywać do państwa wyznaniowego, które nie oznacza oczywiście(jak wielu mylnie twierdzi) państwa, w którym sprawowaniem władzy zajmuje się Kościół, czy księża. Charakter państwa wyznaniowego zależy od kokretnej religii która daje mu aksjologiczne podstawy. Religia katolicka, którą ja proponuje nie zaleca, nie dopuszcza wcale nawracania na siłę w obrębie państwa. Nie zabrania wyznawać innych religii. Może zabraniać tego, co godzi w moralne ramy wyznawane przez religię katolicką. Ale takie same ograniczenia są w tzw. „Państwie neutralnym”. Że są faworyzowani katolicy? W państwie laickim też są faworyzowani wyznawcy „laickiej neutralności”. Uczciwy pluralizm musi się przyznać do tego, którą kulturę będzie faworyzował, która będzie wyznaczać granice różnorodności dopuszczania elementów innych religii i kultur. Inne będą granice tolerancji, a inne akceptacji i one również muszą być ogłoszone jako elementy kultury faworyzowanej. Faworyzowanie zawsze będzie się wiązać z dyskryminowaniem od pewnych granic innych kultur i religii. Ale wypieranie się tego, nie ogłaszanie, jaki światopogląd, czy kulturę się faworyzuje, to wprowadzanie w błąd. Każdy ma jakieś założenia i że nie jest uczciwe ich ukrywanie za trzema paniami zwanymi: „neutralnością”, „obiektywnością”, czy „bezstronnością”. Wprowadzaniem w równie wielki błąd jest twierdzenie, że się traktuje równo wszystkie poglądy (w tym religie), że się im przyznaje równe prawa i swobodę, bo samo takie twierdzenie jest poglądem, z jakichś założeń światopoglądowych wynika, a jednocześnie okrada rzekomo bronione religie z ich istotowego roszczenia do czynienia się neutralnym- prawdziwym opisem świata i ostatecznym kryterium wszystkiego. Twierdzenie, że trzeba w pewnych sprawach zawiesić poglądy np. religijne też jest poglądem. Jeśli jakieś prawa świeckie są ważniejsze od religijnego, to jest to sprzeczne z założeniami religijnymi. Wtedy prawo państwowe odbiera religiom religijną funkcję nadrzędności i wszechwpływowości i samo je przejmuje, a więc państwo, albo "światopogląd neutralny" stają się kryptoreligią. To normalne. Jeśli tego nie chcemy, to walczmy o własne światopoglądy. Ja będę walczył o katolicyzm. Wyznawca neutralności walczy o "neutralność". Najgorsze jest to, że katolicy walczą o neutralność inną niż katolicyzm, która odbiera katolicyzmowi jego nadrzędność i wszechwpływowość. Tymczasem religia jest sobą wtedy, kiedy jest uznawana za opis czegoś, co rzeczywiste, a więc neutralne, bo prawdziwe, faktyczne. Człowiek religijny wierzy, że treść jego wiary to fakty. Dla wszystkich, którzy chcą neutralności religijnej: Co mają powiedzieć rodzice, którzy nie akceptują np. linii programowej języka polskiego, albo, biologii? Czy to znaczy, że trzeba znosić kolejne przedmioty? Co mają zrobić Ci, którym się nie podoba podawana interpretacja historii? Czy trzeba znosić historię? Nie! Po prostu nie da się uciec od konfliktu. Między zwolennikami różnych interpretacji historii, różnych światopoglądów są spory. światopogląd laicki, neutralny, to tylko przykrywka pewnych założeń, od których nie da się uciec. One zawsze będą. Zdeklarowanie się danej instytucji, np. szkoły, czy państwa, jakie światopoglądy popiera, jest po prostu jedynie uczciwe. Trzeba się na coś zdecydować. Dlatego też jestem za państwem wyznaniowym. Byłbym nieuczciwy, gdybym np. jako polityk nie uprzedził, że jestem katolikiem i że będę bronił światopoglądu religijnego, katolickiego tak, jak relatywista, czy ateista, czy agnostyk bronią relatywistycznego, ateistycznego, czy agnostycznego. Oni bronienie swoich poglądów i przekonywanie do nich nazywają wolnością słowa, a czasem nawet bezstronnością i neutralnością, a gdy ja bronię swoich to żem jest stronniczy i narzucam? No głupie to. Chciałbym uprzedzić moich braci katolików, by nie dali się wpuścić w maliny i by nie żądali równego traktowania wszystkich religii, czy wolności religijnej. Muszą po prostu wejść w spór z wyznaniem laickim, i przekonywać do jednej religii. To jest faworyzowanie. Tylko że to faworyzowanie leży w naturze większości religii, bo ich istotą jest totalność, Jedyną więc alternatywą dla takiego faworyzowania jest nie neutralność, ale antyreligijność. A że muzułmanom się nie podoba katolicyzm, to trudno. Nam się nie podoba nawoływanie muezinów w krajach arabskich, ale absurdem byłoby zabranianie im tego tam gdzie przeważają, gdzie stworzyli sobie państwa. Po prostu Ci, co mają większą siłę wygrają. I nie chodzi mi tu koniecznie o siłę fizyczną. Głupie jest po prostu, kiedy katolicy sami rezygnują z kształtowania życia społecznego i państwowego na wzór własnej religii w imię jakiejś „neutralności”. Bo religia z definicji wyznacza Sens Ostateczny i wzór wszystkiemu. Polityka, życie społeczne, publiczne, również należą do zbioru o nazwie „wszystko”. Nie oznacza to wcale nawracania na siłę. No chyba, że jakaś religia na to zezwala. Ale równie dobrze dzisiaj nawraca się mnie na siłę na „neutralność”. NA działanie wbrew przekonaniom w życiu publicznym. Przymus jest do pewnego stopnia koniecznością życia społecznego. Nie można uderzać przez to w samą zasadę „narzucania”, ale w konkretne treści i granice narzucania.
anonim2014.07.6 10:47
@GenesisX Myślę, że po zastanowieniu się, po użyciu rozumu zgodzisz się z poniższymi argumentami: Jeśli uznajemy życie ludzkie za wartość, a nie jesteśmy w stanie jednoznacznie ustalić gdzie to życie się zaczyna(bo kryteria początku życia to arbitralne zgadywanki, albo jak kto woli kwestia wiary), to przyjmujemy logicznie granicę narażającą nas najmniej na sprzeniewierzenie się wartości życia. Tą granicą jest poczęcie
anonim2014.07.6 10:54
@Max49 Tak, masz rację, ktoś pomieszał. Już prostuję: Po pierwsze: prawo tworzą ludzie, a ludzie popełniają błędy. Prawo może być więc błędne i mozna je zmieniać. PO drugie: Nie ma neutralności światopoglądowej. Każdy ma jakieś założenia i że nie jest uczciwe ich ukrywanie za trzema paniami zwanymi: „neutralnością”, „obiektywnością”, czy „bezstronnością”. Wprowadzaniem w równie wielki błąd jest twierdzenie, że się traktuje równo wszystkie poglądy (w tym religie), że się im przyznaje równe prawa i swobodę, bo samo takie twierdzenie jest poglądem, z jakichś założeń światopoglądowych wynika, a jednocześnie okrada rzekomo bronione religie z ich istotowego roszczenia do czynienia się neutralnym- prawdziwym opisem świata i ostatecznym kryterium wszystkiego. Twierdzenie, że trzeba w pewnych sprawach zawiesić poglądy np. religijne też jest poglądem. Jeśli jakieś prawa świeckie są ważniejsze od religijnego, to jest to sprzeczne z założeniami religijnymi. Wtedy prawo państwowe odbiera religiom religijną funkcję nadrzędności i wszechwpływowości i samo je przejmuje, a więc państwo, albo "światopogląd neutralny" stają się kryptoreligią. To normalne. Jeśli tego nie chcemy, to walczmy o własne światopoglądy. Ja będę walczył o katolicyzm. Wyznawca neutralności walczy o "neutralność". Najgorsze jest to, że katolicy walczą o neutralność inną niż katolicyzm, która odbiera katolicyzmowi jego nadrzędność i wszechwpływowość. Tymczasem religia jest sobą wtedy, kiedy jest uznawana za opis czegoś, co rzeczywiste, a więc neutralne, bo prawdziwe, faktyczne. Człowiek religijny wierzy, że treść jego wiary to fakty. Dla wszystkich, którzy chcą neutralności religijnej: Co mają powiedzieć rodzice, którzy nie akceptują np. linii programowej języka polskiego, albo, biologii? Czy to znaczy, że trzeba znosić kolejne przedmioty? Co mają zrobić Ci, którym się nie podoba podawana interpretacja historii? Czy trzeba znosić historię? Nie! Po prostu nie da się uciec od konfliktu. Między zwolennikami różnych interpretacji historii, różnych światopoglądów są spory. światopogląd laicki, neutralny, to tylko przykrywka pewnych założeń, od których nie da się uciec. One zawsze będą. Zdeklarowanie się danej instytucji, np. szkoły, czy państwa, jakie światopoglądy popiera, jest po prostu jedynie uczciwe. Trzeba się na coś zdecydować. Dlatego też jestem za państwem wyznaniowym. Byłbym nieuczciwy, gdybym np. jako polityk nie uprzedził, że jestem katolikiem i że będę bronił światopoglądu religijnego, katolickiego tak, jak relatywista, czy ateista, czy agnostyk bronią relatywistycznego, ateistycznego, czy agnostycznego. Oni bronienie swoich poglądów i przekonywanie do nich nazywają wolnością słowa, a czasem nawet bezstronnością i neutralnością, a gdy ja bronię swoich to żem jest stronniczy i narzucam? No głupie to. Chciałbym uprzedzić moich braci katolików, by nie dali się wpuścić w maliny i by nie żądali równego traktowania wszystkich religii, czy wolności religijnej. Muszą po prostu wejść w spór z wyznaniem laickim, i przekonywać do jednej religii. To jest faworyzowanie. Tylko że to faworyzowanie leży w naturze większości religii, bo ich istotą jest totalność, Jedyną więc alternatywą dla takiego faworyzowania jest nie neutralność, ale antyreligijność. A że muzułmanom się nie podoba katolicyzm, to trudno. Nam się nie podoba nawoływanie muezinów w krajach arabskich, ale absurdem byłoby zabranianie im tego tam gdzie przeważają, gdzie stworzyli sobie państwa. Po prostu Ci, co mają większą siłę wygrają. I nie chodzi mi tu koniecznie o siłę fizyczną. Głupie jest po prostu, kiedy katolicy sami rezygnują z kształtowania życia społecznego i państwowego na wzór własnej religii w imię jakiejś „neutralności”. Bo religia z definicji wyznacza Sens Ostateczny i wzór wszystkiemu. Polityka, życie społeczne, publiczne, również należą do zbioru o nazwie „wszystko”. Nie oznacza to wcale nawracania na siłę. No chyba, że jakaś religia na to zezwala. Ale równie dobrze dzisiaj nawraca się mnie na siłę na „neutralność”. NA działanie wbrew przekonaniom w życiu publicznym. Przymus jest do pewnego stopnia koniecznością życia społecznego. Nie można uderzać przez to w samą zasadę „narzucania”, ale w konkretne treści i granice narzucania. "Wolność i równość wszystkich poglądów i religii" to zbitka pojęciowa wewnętrznie sprzeczna, bo sama jest światopoglądem, który wszystkie, którym niby daje wolność i równość w rzeczywistości obala, czyniąc z nich nie religię, a folklor, do podziwiania- a nie do wyznawania. Sama przejmuje funkcję wyznania. Bo przecież "wolność i równość wszystkich prawd i brak jedynej prawdy", czyni się jednyną prawdą, odbierając rozmaitym poglądom, które niby broni prawo do uznawania się za ową "jedyną prawdziwość" bez której stają się one martwe. Ale taki wniosek powinien radykalnie odmienić nasz negatywny, stereotypowy, narzucony przez "laicką kryptoreligię" stosunek, do tych, co swoją religię uważają za jedynie prawdziwą i wszechwpływową. W związku z tym państwo nie może być neutralne światopoglądowo. Najuczciwiej jest mu przyznać się jaki światopogląd popiera, co uznaje za źródło wartości w imię których definiuje cele i mechanizmy funkcjonowania. A raczej najuczciwiej jest przyznać się do tego politykom, byśmy wiedzieli, jakie definicje polityki i jej celów i mechanizmów wraz z niemi wybieramy. Z tego też powodu państwo (a raczej polityk) nie może mówić, że daje równe szanse wszystkim światopoglądom i religiom, bo zawsze w imię jakiegoś światopoglądu występuje. I ten światopogląd decyduje o g r a n i c a c h tolerancji i akceptacji innych. Jeśli jestem religijny, to muszę pamiętać, że religia to światopogląd totalny z istoty. I jako polityk, chcąc być w zgodzie z własną religią muszę według jej kryteriów działać. Te kryteria to nie punkty, ale granice, w których możliwa jest wielość różnych rozwiązań gospodarczo-politycznych. Ale wielość ograniczona przez tą religię, a nie dowolna. I o tym zapominamy. I najuczciwiej jest jasno deklarować w imię jakiej religii, czy światopoglądu ustalać będziemy granice. Będzie konflikt. Ale taki konflikt jest jedynie uczciwy. Kłóciły się dzieci w piaskownicy: -to mój światopogląd jest neutralny! -Nie, bo mój! Ten, kto krytykuje "roszczenie sobie prawa do posiadania monopolu na prawdę" paradoksalnie sam sobie w owym krytykowaniu takie prawo rości. Samo takie roszczenie nie jest złe. Jedynie uczciwe jest twierdzenie, że się własny pogląd uznaje za jedyną prawdę. Złe jest oszukiwanie, że się go zwalcza, gdy się go zastępuje własnym roszczeniem. Jeśli możecie przekonywać do forsowania światopoglądu laickiego, w którym państwo jest neutralne religijnie, to ja mogę przekonywać do państwa wyznaniowego, które nie oznacza oczywiście(jak wielu mylnie twierdzi) państwa, w którym sprawowaniem władzy zajmuje się Kościół, czy księża. Charakter państwa wyznaniowego zależy od kokretnej religii która daje mu aksjologiczne podstawy. Religia katolicka, którą ja proponuje nie zaleca, nie dopuszcza wcale nawracania na siłę w obrębie państwa. Nie zabrania wyznawać innych religii. Może zabraniać tego, co godzi w moralne ramy wyznawane przez religię katolicką. Ale takie same ograniczenia są w tzw. „Państwie neutralnym”. Że są faworyzowani katolicy? W państwie laickim też są faworyzowani wyznawcy „laickiej neutralności”. Uczciwy pluralizm musi się przyznać do tego, którą kulturę będzie faworyzował, która będzie wyznaczać granice różnorodności dopuszczania elementów innych religii i kultur. Inne będą granice tolerancji, a inne akceptacji i one również muszą być ogłoszone jako elementy kultury faworyzowanej. Faworyzowanie zawsze będzie się wiązać z dyskryminowaniem od pewnych granic innych kultur i religii. Ale wypieranie się tego, nie ogłaszanie, jaki światopogląd, czy kulturę się faworyzuje, to wprowadzanie w błąd. Jeśli uznajemy życie ludzkie za wartość, a nie jesteśmy w stanie jednoznacznie ustalić gdzie to życie się zaczyna(bo kryteria początku życia to arbitralne zgadywanki, albo jak kto woli kwestia wiary), to przyjmujemy logicznie granicę narażającą nas najmniej na sprzeniewierzenie się wartości życia. Tą granicą jest poczęcie
anonim2014.07.6 12:05
Do wszystkich nawiedzonych mainstremowo "ekspertów". Nie zdajecie sobie sprawy że jest to polityczna prowokacja majaca na celu usunięcie z tak powaznego stanowiska obrońce życia . Matka tego dziecka poczętego in vitro jako pacjentaka kliniki ją zapładniajacej doskonle zdawała sobie sprawę z stanu zdrowia zdrowia dziecka nienarodzionego i prowokacyjnie skierowała jego matkę do Kliniki profesora Chazana wiedząc doskonale o statusie kliniki odmowy aborcji. Jest to prowokacja polityczna wywołana sztucznie przeciw obrońcom zycia przez lewactwo jak i propagatorów cywilizacji śmierci nie daleko odbiegająca od wytycznych NOW.
anonim2014.07.6 12:48
#Slawek12 Hehehehehehhhe!! Jesteś mainstremowy bezkrytyczny imbecyl -tzw "pożyteczny idiota".
anonim2014.07.6 12:53
Slawek12 Lip 6, 2014, 11:31 rano "Tak sobie myślę - to państwo płaci za ten szpital i to państwo ustala reguły, jakimi on się rządzi" Tym zdaniem utwierdzasz swa indolencję i pamiętaj ze nie jesteś Ludwikiem- chyba ze tym do zmywania naczyń. .
anonim2014.07.6 12:59
Slawek12 Lip 6, 2014, 11:31 rano "Tak sobie myślę - to państwo płaci za ten szpital i to państwo ustala reguły, jakimi on się rządzi" Tym zdaniem podkreślasz swa indolencje i nie jesteś Ludwikiem chyba że czujesz się tym do zmywania naczyń- ale tu już winien ingerować lekarz psychiatra.
anonim2014.07.6 14:32
#GenesisX Klawiatura w twych palcach- to jak brzytwa w łapach małpy.
anonim2014.07.6 15:47
@Genesis "zarodek nie jest człowiekiem" No właśnie nie da się udowodnić ani że jest, ani, że nie jest, bo to kwestia założeń. Na tym opierał się mój wywód. Jeśli tak, to należy zaniechać takich klasyfikacji. Zrozum tą prostą sprawę.
anonim2014.07.6 16:02
Nie bądźmy hipokrytami, wprowadźmy zapis o eugenice do Konstytucji i problem będzie załatwiony.
anonim2014.07.6 18:04
#GenesisX Masz cięte riposty jak ślepa małpa z brzytwą.
anonim2014.07.6 20:04
GenesisX, "po pierwsze cżłowiek nie przeżyje zamrozenia, a zarodek jak najbardziej, po drugie zarodek nie ma mózgu, a śmierć mózgu to podstawowe kryterium śmierci człowieka." to, że nieprzeżycie zamrożenia jest kryterium człowieczeństwa, a śmierć mózgowa oznacza koniec życia to też są zwyczajne założenia, których nie da się udowodnić. Rozumiesz już o co chodzi?
anonim2014.07.6 21:29
Chazan ma prawo chcieć być prawym człowiekiem i lekarzem a nie doktorkiem-mordercą!!!
anonim2014.07.6 21:42
@chcacy "smierc mozgowa to koniec zycia" Nie da sie tego udowodnic ? Moze sprobujemy ? Wytne ci mozg jak przezyjesz to zmieniam zdanie :)
anonim2014.07.7 8:34
Niech zorganizuje też składkę na koszty utrzymania przy życiu aż do śmierci tego noworodka na oddziale intensywnej terapii.Będzie tego dużo więcej ale Kościół bardzo kocha upośledzone dzieci zwłaszcza przed narodzeniem.Skoro tak bronią sumienia tego obleśnego starego skrobacza i jak się okazuje zwykłego łajdusa to niech poniosą koszty jego zwyrodniałego sumienia.
anonim2014.07.7 8:43
@Max49 CZas? To są sprawy życia i śmierci. Wy się powtarzacie straśnie, więc przygotowałem wypunktowane odpowiedzi, gruntowne i rażące argumenty. Wystarczy je wkleić. Wejdź w polemikę odpowiedz na argumenty, wykaż to iż to są"brednie", a nie rzucaj stwierdzeniami. Ja teżse mogępisać że np. widziałem kosmite, że Ty jesteś mrówką, ale to, żę tak piszę, nie znaczy, że to prawda. To, że Ty napiszesz, że bredzę, nie znaczy, że tak jest. Uargumentuj. Zapraszam
anonim2014.07.7 8:52
@jan nowak. Błąd logiczny. Śmierć mózgowa nie jest tożsama z wycięciem mózgu. To jest kwestia dyskusyjna czy śmierć mózgowa oznacza śmierć człowieka. Bo to wynika z założenia(tak, to jest założenie, czyli swego rodzaju akt wiary), że podstyzawą tożsamości życia ludzkiego jest praca mózgu. A może ktoś inny stwierdzi, że serce(mam na myśli organ, pozostaję teraz na poziomie materialnym), które może jakiśczas pracować? A nawet jeślibyś wyciął mi mózg, to stwierdzenie, że ten stan jest śmiercią też jest założeniem... Mądry człowiek zdobywając wiedzę dowiaduje się jak ona niepewna... Najpewniejszym rodzajem wiedzy jest wiara(tak, to rodzaj wiedzy)
anonim2014.07.7 12:42
Slawek12 To prawda, że wiara nie jest wiedzą. Ale Teologia czyli nauka o wierze jest wiedzą. To co Pan wyłożył powyżej jest dośc prymitywne i kiedyś gdy Pan zmądrzeje będzie sie Pan tych poglądów wygłaszanych dzisiaj wstydził.