Iwan od dłuższego czasu zmagał się z chorobą alkoholową i depresją. Miał też problemy z hazardem.
Legendarny piłkarz Wisły Kraków uważany był za jeden z największych talentów w historii polskiego futbolu. W reprezentacji Polski debiutował, co zdarza się naprawdę niezwykle rzadko, na turnieju rangi mistrzostw świata.
Na swój pierwszy mundial do Argentyny pojechał już w wieku 18 lat, a w swych drugich mistrzostwach świata w Hiszpanii, z których przywiózł brązowy medal wziął udział jako zaledwie 22-letni zawodnik.
Podczas drugiego grupowego spotkania z Kamerunem na mundialu Espana 1982 doznał bardzo poważnej kontuzji, która wykluczyła go z dalszego udziału w tym turnieju oraz dość mocno wyhamowała imponująco zapowiadającą się karierę.
Andrzej Iwan występował w polskiej reprezentacji przez ponad 9 lat i potrafił niejednokrotnie czarować swoją grą w narodowych barwach, jak choćby wówczas, gdy dzięki jego dwóm golom Polacy po raz jedyny w historii pokonali Hiszpanię i to na jej terenie. W tym samym - 1980 roku Iwan wsławił się również strzeleniem aż trzech goli w Bogocie reprezentacji Kolumbii.
W swojej klubowej karierze piłkarz z Krakowa reprezentował też barwy Górnika Zabrze, grał także w niemieckiej Bundeslidze, gdzie był największą gwiazdą zespołu VFL Bochum oraz w greckim Arisie Saloniki.
W 1987 roku zarówno przez katowicki „Sport”, jak i przez tygodnik „Piłka Nożna” został wybrany najlepszym polskim Piłkarzem Roku.
Wraz z dziennikarzem Krzysztofem Stanowskim napisał jedną z najbardziej wstrząsających, poruszających i fascynujących polskich biografii sportowych, wydaną pod wymownym tytułem „Spalony”.
Andrzej Iwan bardzo szczerze opowiadał w niej o kulisach polskiego futbolu, o aferach korupcyjnych, o tym, jak jeden z polskich trenerów namawiał go do abortowania jego poczętej córeczki dla dobra piłkarskiej kariery, czy też o zmaganiach z własnymi demonami choroby alkoholowej, hazardowej oraz wyniszczającej go depresji.
W nagrywanym przed rokiem wywiadzie na „Kanale Sportowym” były piłkarz nie ukrywał totalnej rezygnacji oraz poczucia braku sensu i wiary w to, że tę walkę o siebie uda mu się jeszcze wygrać.
Teraz odszedł do wieczności.
Wieczny pokój w miłosierdziu swoim racz mu dać, Panie…
