Politycy Platformy Obywatelskiej próbują oskarżać rząd PiS o rozbrajanie polskiego wojska.

- „Na premierze Morawieckim czapka gore. Rozbrajał Wojsko Polskie (sprawę śmigłowców zniszczył jego resort) i psuł służby, które nadzoruje. Jego ojciec jeszcze w 2018 wzywał do zbliżenia z Putinem. Do samego końca współpracował z putinowcami. Stąd dziś agresja wobec Donalda Tuska”

- napisał kilka dni temu na Twitterze Tomasz Siemoniak, szef resortu obrony w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz.

Wielu ekspertów wskazuje jednak, że to Platforma Obywatelska ma sobie w tym zakresie wiele do zarzucenia.

- „10 lat temu wszyscy mówili, że artyleria do niczego nam nie potrzebna. Że artylerią pokoju się nie zaprowadza, że to jest zmierzch artylerii. Stąd też tendencje w Polsce. Kiedyś mieliśmy 5 brygad artylerii, brygady rakietowe. To wszystko zlikwidowano. Zostały nam 3 pułki, no 4 (czwarty jest tworzony), ale resztę polikwidowano”

- opowiedział gen. Jarosław Kraszewski.

- „Decydenci wtedy podejmowali takie decyzje. Zlikwidować – do niczego nam to nie potrzebne. Zmniejszyć struktury organizacyjne, bo brygady artylerii są nam do niczego niepotrzebne. I powiem panu więcej, stworzono pułki artylerii, które są większe od ówczesnych brygad artylerii. To tylko my potrafimy coś takiego wymyślić”

- dodał.

Wojskowy opowiedział o skrajnie niekorzystnych dla armii decyzjach podejmowanych przez rząd PO-PSL.

- „10-11 lat temu podjęto takie decyzje, żeby zmniejszać. (…) Byłem wtedy dowódcą brygady artylerii w Bolesławcu. Dostałem za zadanie przeformować brygadę artylerii na pułk artylerii”

- relacjonował.

W ocenie gen. Kraszewskiego ówczesne władze były przekonane, że w Europie nie może dojść do wojny, dlatego likwidowały wszystko, co generuje koszty.

- „Przecież my zeszliśmy z przeszło 400 tys. do 100 tys. z liczebnością Sił Zbrojnych”

- przypomniał.