7 sposobów na udaną rodzinę - zdjęcie
17.01.14, 20:34Fot. Morgue File

7 sposobów na udaną rodzinę

2

Darek "Maleo"Malejonek, jeden z największych muzyków polskiej sceny reggae, twórca genialnego zespołu HOUK, zdradza portalowi Stacja7.pl, siedem sposobów na udaną rodzinę.

Maleo zdradza od razu: "Nie mam takiej recepty. Życie nauczyło mnie, że nie może być cały czas super. Że pojawiają się burze, ale też, że po każdej burzy wychodzi słońce. Bierzemy udział w codziennej walce o nasze małżeństwo i chyba możemy to określić jako MIŁOŚĆ! Nie chemię, feromony, uczucie, które mijają po jakimś czasie, ale miłość, która jest darem, która pochodzi od Boga. Wtedy nie ma mowy o rutynie. Trzeba jednak o tym pamiętać i nieustannie sięgać do Źródła – razem się modlić i dzięki temu trwać". Genialne, proste i jakże wymowne świadectwo.

Darek mówi dalej: "BÓG i wspólna modlitwa. Jego miłość buduje JEDNOŚĆ. Bo nie jest możliwe, życie bez kłótni, ale trzeba się jednać i to codziennie(...) Dlatego nie rozumiem i chyba nie jestem w stanie wyobrazić sobie nawet czegoś takiego jak „ciche dni" (...) Trzeba szukać podobnych zainteresowań i wspólnych pasji, które sprawiają że jesteśmy i robimy coś razem. MUZYKA, podróże i wolontariat. To nas łączy i sprzyja budowaniu relacji przyjaźni. Zwyczajna, poczciwa PRZYJAŹŃ. I oczywiście ZAUFANIE (...) POCZUCIE HUMORU. Bez dwóch zdań"

Czyli: Miłość (nie chemia!), Bóg, Jedność, Muzykam Przyjaźń, Zaufanie i Poczucie Humoru.

Chce się powiedzieć, o kurcze, jakie to proste!

Philo

Źródło: Stacja7.pl

Komentarze (2):

anonim2014.01.17 21:37
W miejsce muzyki można wstawić dowolną, wspólną pasję.
anonim2014.01.17 21:52
Jasne, pięknie, ckliwie, miejscami romantycznie... Oczywiście, wszystko może być i pod mostem, zimno, goło, ale wesoło. Piramida Maslowa. Ot, co! Dziś większość rodzin ma problemy z tym, skąd znaleźć te 500 zł na osobę na miesiąc, o wspólnych pasjach, muzykowaniu i romantyzmach nikt nie ma ochoty nawet myśleć. Owszem, można nie mieć nic i być szczęśliwym, jak niektórzy zakonnicy, ale nawet oni mają jakąś tam pewność, że mają miejsce do spania pod dachem i z głodu raczej nie umrą. A jak umrą - to co za problem? Głód odczuwany przez siebie - to nic. Ale bezsilne patrzenie na własne głodne dzieci - to tortura. I nie mówta mi, że "da Bóg dzieci, da i na dzieci" - bo skąd w takim razie tyle biednych i wręcz niedożywionych dzieci w takim kraju, jak Polska, gdzie każdy powinien mieć po uszy najlepszego jedzenia za ćwierćdarmo! No, ale gdybyśmy byli na Saharze, to przy tej gospodrace piachu by zabrakło.