28.10.13, 06:05Katastrofa w Smolensku ( Fot. PRSteam.net.Wikipedia)

Wojciechowski: raport Millera padł jak ścięta brzoza

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski skomentował zakończoną konferencję smoleńską, jaką zorganizował Antoni Macierewicz ze specjalistami pracującymi nad wyjaśnieniem przyczyny katastrofy smoleńskiej. Wojciechowski napisał, że konferencja dostarczyła wiele "ważnych ustaleń". Wojciechowski podkreślił na początku, że komisja Jerzego Millera "wyjaśniła katastrofę w nieznany w dziejach lotnictwa sposób – bez czarnych skrzynek, bez wraku i bez sekcji zwłok ofiar".

"Ktokolwiek miał wątpliwości – jak to się stało, że samolot ściął brzozę na wysokości 5 metrów i jeszcze się obrócił, mając rozpiętość skrzydeł wynosząca 37 metrów – ten nazywany był natychmiast oszołomem, człowiekiem niespełna rozumu" - zaznaczył europoseł. I dodał: "Chris Cieszewski z amerykańskiego Uniwersytetu Georgii, jeden z prelegentów dwudniowej konferencji smoleńskiej, twierdzi, że dysponuje zdjęciami satelitarnymi, z których wynika, że brzoza w Smoleńsku była ścięta przed 10 kwietnia 2010 roku, czyli przed datą katastrofy. Jak mówił Ciszewski, nie ma wątpliwości, że drzewo było złamane 5 kwietnia albo wcześniej. Zaprezentował również badania grupy ekspertów zajmujących się analizą zdjęć satelitarnych".

Wojciechowski uważa, że dowody jakie pojawiły się podczas konferencji poświadczają, że brzoza nie miała żadnego związku z przyczyną katastrofy: "Przecież jeśli ta brzoza została złamana wcześniej, to znaczy, że ktoś ją celowo złamał. To musiał być ktoś, kto już przygotowywał fałszywe ślady, na kilka dni przed katastrofą. Ta ręka, która złamała brzozę, mogła też złamać właściciela działki, gdyby ośmielił się pisnąć słowo prawdy". "W każdym razie wiemy jedno – brzoza, wbrew temu, co o niej przez trzy i pół roku głosi oficjalna propaganda, nie odegrała w katastrofie żadnej roli, samolot się z nią nie zderzył. Główne ustalenie komisji Millera opiera się zatem na fałszu".

sm/Onet

Komentarze

anonim2013.10.28 6:40
Pan poseł ma rację w kwestii zasadniczej - jeśli interpretacja zdjęć satelitarnych przedstawiona przez prof. Cieszewskiego nie zostanie zakwestionowana (przez specjalistów od zdjęć satelitarnych a nie przez red. Lisa czy "Stokrotkę"), to MAK/Miller definitywnie upada. Natomiast może być tak, że ta złamana brzoza została po prostu wpasowana w "wyjaśnienie" katastrofy - skoro już tam była, to ją wykorzystano. Pamiętajmy, że cały szereg poważnych naukowców w innych dziedzinach kwestionuje rosyjski raport - mimo wrogości polskiego państwa i prorządowych mediów.
anonim2013.10.28 7:35
@ mirek761 zaspokój swoją ciekawość pytając wujka googla ... radar precyzyjnego podejścia, PODEJŚĆIA podkreślam ... lądowania nie było ....
anonim2013.10.28 7:37
Oczywiście że katastrofa nie stanie się zamachem, już jest, katastrofa w wyniku zamachu, po TRZECH latach badań to dalej hipoteza, ale w sprawie Lockerbie ....
anonim2013.10.28 9:52
Tyle gadania o "oszołomstwie". Czytając komentarze pod tym artykułem zauważyłem tylko jeden rzeczowy (pana Henryka Krzyżanowskiego). Reszta to mniejsze lub większe bicie piany z obu stron. Tego typu schemat się powtarza właściwie wszędzie. @existenz Czyli Twoim zdaniem teza "zamachowa" opiera się jedynie na jednym zdjęciu. Nie wiem czemu, ale dziwnym "zbiegiem okoliczności" czytając komentarze podobne do Twoich i włączając potem TV słyszę DOKŁADNIE TO SAMO z ust różnej maści "ekspertów" i "dziennikarzy". Wielką sztuką jest przekonać kogoś do swojego zdania. Jeszcze większą jest zrobić to w taki sposób by przekonana osoba myślała, że jest to jej własne zdanie. To się niestety obecnie udaje i to na wielką skalę. Cały czas powtarzają się jedynie sarkastyczne docinki, kpiny, gadanie o sekcie będące niejako kopią tego co usłyszeć można w TV, ale rzeczowych argumentów i konkretów brak. Może więc warto się czasem zastanowić tak chociaż przez jedną małą chwilę (więcej nie wymagam) kto tu tak na prawdę łyka wszytko jak pelikan i kto tu na prawdę jest oszołomem.
anonim2013.10.28 10:21
zacytuje samego siebie: "Cały czas powtarzają się jedynie sarkastyczne docinki, kpiny, gadanie o sekcie będące niejako KOPIĄ TEGO CO USŁYSZEĆ MOŻNA W TV, ale rzeczowych argumentów i konkretów brak" Zdanie klucz specjalnie z wielkiej litery. Myślisz dokładnie tak jak masz myśleć. Jeśli Tobie za to płacą to jestem w stanie to jeszcze zrozumieć, z czegoś trzeba żyć (choć szacunku wobec takiego procederu nie mam).
anonim2013.10.28 10:31
O parówkach i puszkach pisałem .... Jak ktoś nie pojął parówki to jak pojmie tensor naprężeń ?? jak pojmie energie zachowań niespecyficznych materiału? i jeszcze dla uściślenia ... panowie prokuratorzy też byli na poziomie poniżej parówki, musieli prosić o precyzyjniejsze objaśnienia .... a Lasek? temu coś na studiach dzwoniło, woli esi nie wygłupiać ... on naśmiewał się nie będzie ... wie jak pomocne były parówki i pewnie jak za jego i moich czasów puszki z karbidem ....
anonim2013.10.28 10:32
" Jak widać pan Wojciechowski dołączył do "szacownego" grona eksperymentatorów myślowych" i bogu dzięki, gorzej z tymi co i tego nie potrafią ....
anonim2013.10.28 10:34
@ Existenz Byłeś na konferencji? znasz ze źródeł? zazdroszczę ...
anonim2013.10.28 10:40
existenz, kompromitują czy są kompromitowani. Jeśli znasz sprawę jedynie z relacji mainstreamowych mediów to nie dziwię się Tobie, że tak myślisz. Choć nawet ograniczając się tylko do nich można zobaczyć jak wiele pieniędzy czasu i wysiłku przeznaczane jest na to, żeby skompromitować w oczach opinii publicznej każdego kto podważa wersje rządową (nie chodzi tu tylko zespół Antka). Ja to widzę jak na dłoni. Wystarczy zobaczyć jak relacjonuje się całą sprawę w dziennikach, które fragmenty są uwypuklane, które omijane, jak są potem komentowane przez ekspertów. Mówi się, że 70% komunikacji to czynniki pozawerbalne i media to skrzętnie wykorzystują. Po to zatrudnia się tam tabuny spindoktorów i speców od socjotechniki. Natomiast jeśli spojrzeć na sprawę w szerszym kontekście i poszukać informacji na własną rękę (i wcale nie mam tu na myśli mediów typy Trwam, GP, itd.) to sprawa wcale nie jest taka czarno-biała jak to starają się nam usilnie wpoić i co niestety się im udaje.
anonim2013.10.28 10:50
" Balem się, ze ktos znajomy rozpozna mnie w telewizji i uzna za wariata." A ja myślałem, że wasi wspaniali znajomi docenią niesienie kaganka prawdy .....
anonim2013.10.28 10:54
Podoba mi sie zdanie o tym że skrzydło ścielo brzoze na wysokości 5m, po czym samolot jeszcze zrobił beczkę....
anonim2013.10.28 12:20
Ja uważnie słucham każdej ze stron ostatnio przejrzałem stronę rządową i tam było takie zdjęcie: http://faktysmolensk.gov.pl/files/foto/fot1/P1010484m.jpg Więcej zdjęć: http://faktysmolensk.gov.pl/dokumentacja-zdjeciowa
anonim2013.10.28 12:31
Wydaje mi się że powinien być czas teraźniejszy w miejscu: Ktokolwiek MIAŁ wątpliwości – (ciach) – ten nazywany BYŁ natychmiast oszołomem, człowiekiem niespełna rozumu I nawet sam tytuł powinien zawierać pobożne życzenie "Oby": Oby raport Millera padł jak ścięta brzoza. Co ma wisieć nie utonie.
anonim2013.10.28 13:53
Teles, a tu masz tą samą brzozę nagraną przez Rosjan zaraz po katastrofie w 2010 roku: http://imageshack.us/a/img23/931/2ku2.png A teraz napisz wyraźnie wnioski z tych dwu fotografii (na tej powyżej widać jasne drewno, świeże po złamaniu). Śmiało !
anonim2013.10.28 14:44
kot1, yhm, tak, bezwładność: http://www.youtube.com/watch?v=983l9yIIrxY#t=12 Czyli po ścięciu (ona nie wygląda na ściętą tylko złamaną) pancernej brzozy poszedł "świecą" w niebo, bo nie ruszył rosnących tuż za nią innych drzew ? Jak ta "świeca" była możliwa w zgodzie z fizyka I dlaczego się nie rozbił koło brzozy spadając po "świecy" ? Na pewno to sobie wyjaśniłeś kociaku-bystrzaku. :)
anonim2013.10.28 17:14
do mirek761: Prawdą jest że to wieża kontroli lotów naprowadza samolot do celu...
anonim2013.10.29 4:01
@kot1... Twoje filmiki udowadniają raczej tezę przeciwną od tej, którą chciałeś nimi udowodnić. Na pierwszym filmie widzimy samolot, który rujnuje swoją konstrukcję po kontakcie z twardą płytą lotniska zanim zderzy się ze słupami. Nasz samolot, do momentu teoretycznego kontaktu z brzozą, był cały oraz swój kres osiągnął na podmokłym terenie porosłym niskim poszyciem, który raczej powinien zadziałać amortyzująco niż destrukcyjnie. Na drugim filmie natomiast w czasie 1:11 doskonale widać, jak skrzydło samolotu ścina słup, który zdążył wtargnąć na 1/3 szerokości skrzydła, po czym odfruwa ponad skrzydłem, a samo skrzydło trzyma się krzepko na swych pozostałościach. Jest to doświadczalne potwierdzenie symulacji prof. Bieniendy, na której jest widoczny dokładnie taki sam efekt.
anonim2013.10.29 9:09
Drogi kocie1, zacznij logicznie myśleć, o ile jesteś do tego zdolny w widocznym stanie (oduraczenia): 1. Jeśli pancerna brzoza urwała skrzydło, powinno ono leżeć w jej pobliżu, a nie leżało. Wyjaśnij mi, dlaczego ? 2. Jeśli bezwładność, jak pisałeś, to dlaczego samolot nie naruszył innych drzew rosnących tuż przy pancernej brzozie ? 3. Ta brzoza, wyraźnie nie jest ŚCIĘTA, tylko ZŁAMANA i to przed 10 kwietnia, co przekonująco wykazał profesor Ciszewski. 4. Ten film powinien być wiarygodny przede wszystkim dla Ciebie, bo przedstawia materiały strony tuskowo-rosyjskiej, a ponadto wygląd pancernej brzozy po zamachy kwietniowym jest zgodny z rejestracjami innych autorów, i nie ma na niej kawałków skrzydła. Chyba już wiesz dlaczego ?
anonim2013.10.29 12:33
@Wojo... Twoje pytania są ok, ale mam zastrzeżenie do tego stwierdzenia: "wygląd pancernej brzozy po zamachy kwietniowym jest zgodny z rejestracjami innych autorów, i nie ma na niej kawałków skrzydła." Dokładnie obejrzałam zarówno zdjęcie ze strony rządowej oraz zdjęcie ściągnięte od Siergieja Amelina. To pierwsze zostało wykonane 12.04.2010 (info z EXIF) te drugie "na oko" parę tygodni później, gdyż resztki brzozy zdążyły się zazielenić, a drzewo w miejscu złamania jest sczerniałe. Po porównaniu tych zdjęć, widać że na zdjęciu Siergieja znajdują się w drzewie blizny dokładnie w tych miejscach, w których na zdjęciu rządowym tkwią kawałki metalu. Ich istnienie tam, o niczym wszakże nie przesądza. Mogły się tam znaleźć po ewentualnym kontakcie skrzydła z brzozą, albo ktoś pracowicie wbił w odpowiednie miejsca brzozy części samolotu (mało prawdopodobne), albo są to odłamki, które wbiły się w niego na skutek wybuchu przelatującego nad nim samolotu. Ale mam pytanie - "Jak brzoza, mogła przeorać skrzydło na całej jego szerokości?" Gdyby w ten sposób przeorała, to nie zostałaby złamana, jako materiał twardszy od tego, które stanowiło konstrukcję skrzydła. Jeżeli została złamana, to miejsce kontaktu skrzydła z brzozą musiał znajdować się PONAD miejscem jej złamania, a więc po złamaniu brzozy skrzydło leciało PONAD tym miejscem, nie mając kontaktu z brzozą. Jeżeli jednak wystający kikut drzewa orałby skrzydło, to pod jednym warunkiem - jeżeli samolot by w tym miejscu OPADAŁ, a nie wznosił, na co w licznych opracowaniach trajektorii lotu jest wskazywane. Jeżeli natomiast skrzydło by ścięło brzozę (tak jak na filmiku kot1), to ta ścięta część, nie znajdowałaby się przy pniu, ale znacznie dalej. A na zdjęciu jest o nią oparta. Więc co jest najbliższe prawdy?
anonim2013.10.29 21:14
Kropelko, coś jest nie tak z chronologią podawanych przez Ciebie zdjęć: wcześniejsze, ale zrobione już po katastrofie nie zawiera kawałków metalu w złamanej brzozie i drewno jest wyraźnie jaśniejsze, a późniejsze, rządowe zawiera te odłamki. Informacje o tym spotkałem w sieci: https://groups.google.com/forum/#!searchin/pl.soc.polityka/brzozy/pl.soc.polityka/z1bR4MHsxcY/eev0sjQ3puMJ Niezależnie od tego, oczywiste jest dla mnie, że samolot nie miał z nią kontaktu, bo byłaby ścięta, a nie złamana, do tego te ustalenia profesora Cieszewskiego. Jedyne możliwości pojawienia się na niej wbitych kawałków metalu to 'sianie" nimi rozlatującego się samolotu, ale wtedy powstaje trudne pytanie co było tego powodem , a druga możliwość to taka, ze te kawałki znalazły się na niej z powodu manipulacji zdjęciami, bądź samym wyglądem brzozy. To wcale nie jest niemożliwe. ;) Zachęcam do przeczytania dyskusji pod załączonym odnośnikiem. Ta brzoza to prymitywne kłamstwo i przez to nieszczęście oszołomów z rosyjskiej i rządowej komisji, które rzekomo miały wyjaśnić przyczyny. Serdecznie pozdrawiam ! :)
anonim2013.10.30 0:57
@Wojo... Pierwsze zdjęcie ze strony rządowej: http://faktysmolensk.gov.pl/dokumentacja-zdjeciowa jest "na bank" zrobione 12.04.2010, bo nie sądzę, aby kombinowano przy info z EXIF. Natomiast zdjęcie Amielina: https://plus.google.com/photos/107906898396623830387/albums/5459758975220490273/5524956568112392978?banner=pwa&pid=5524956568112392978&oid=107906898396623830387 jest sygnowane datą 2.10.2010, czyli po pół roku. drewno z odłamanej części zdążyło zszarzeć. Natomiast to zdjęcie, które polecane jest na stronie, którą podałeś: http://imageshack.us/a/img23/931/2ku2.png jest zdjęciem zrobionym w czasie pomiędzy obydwoma. Dlaczego? Jak porównasz te trzy zdjęcia, to zauważysz na zdjęciu "rządowym" wbity prosty kawałek listwy poniżej prawego sęka, natomiast na obydwu pozostałych zdjęciach charakterystyczny ślad po usunięciu tego kawałka. Jest tam bardzo charakterystyczne poszarpanie brzegu cięcia. Jeżeli zobaczę zdjęcie bez tego cięcia, ale już złamanej sosny, to wtedy OK. Ale w sumie to nie jest istotne. Bardziej interesuje mnie możliwość "przeorania" skrzydła przez tę brzozę, gdyż mam te zastrzeżenia, które mam i które opisałam powyżej
anonim2013.10.30 10:44
Kropelko, jesteś nocnym Markiem ? ;) Rozumiem Twoje obiekcje, zwłaszcza, że jasność i barwa drewna zależy od warunków wykonania zdjęć. Facet z podanego linku upierał się przy manipulacji na samej brzozie, ale biorąc pod uwagę inne okoliczności i wykazując maksimum dobrej woli zostaje pytanie skąd te metale na tym drzewie ? Dla mnie decydujące są liczne ślady materiałów wybuchowych, ale te inne szczegóły warto wykorzystać do budowy spójnej całości przebiegu tego zdarzenia. Co do "przeorania" skrzydła to jestem pewien, ze ta brzoza nie miała do tego okazji. Ukłony !
anonim2013.11.1 13:48
Kropelko, jeszcze jeden dowód na fałsz o pancernej brzozie: http://lubczasopismo.salon24.pl/krecianora/post/542502,byla-ingerencja-w-czarne-skrzynki-tu-154m Wysłuchałam przed chwilą fascynującego wykładu doktora habilitowanego Anny Gruszczyńskiej-Ziółkowskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, która zaprezentowała na II Konferencji Smoleńskiej swoją pracę pod wiele mówiącym tytułem: "Jak brzmi uderzenie w brzozę?" Już sam tytuł wskazuje, że autorka pracy poddała analizie końcówkę nagrania z kokpitu TU 154 M, od momentu, w którym według raportu KBWLLP doszło do uderzenia w brzozę. Wyniki badań doktor Gruszczyńskiej-Ziółkowskiej są następujące: -anomalne akustyczne zjawiska w postaci hałasu/hurgotu pojawiają się o 1,1 sekundy wcześniej, niż mówi Załącznik 2 Raportu KBWLLP, czyli o 8:41:01,710, a nie o 8:41:02,08 -zidentyfikowany hałas/hurgot nie stanowił dźwięku uderzenia/stuknięcia -KBWLLP wysnuła nieuzasadnione konkluzje, co do charakteru zdarzenia sugerując, że nagrany odgłos jest odgłosem uderzenia w brzozę, sugerując, że było to zjawisko gwałtowne -wskazany moment uderzenia nie jest początkiem, ale kolejnym etapem zjawiska, które rozpoczęło się wcześniej -w CVR zapisała się cała gama dźwięków, które zostały zapoczątkowane głuchym odgłosem o 8:41:00,5, po czym od 8:41:00,73 nastąpiły 3 metaliczne uderzenia o charakterze wybrzmiewającym, następnie i niezidentyfikowane odgłosy, -hałas miał charakter narastający poczynając od chwili głuchego uderzenia, Wnioski, jakie płyną z analiz doktor Gruszczyńskiej -Ziółkowskiej pozwalają na postawienie tezy, że nie było uderzenia w brzozę, a dźwięki, które słyszeliśmy w nagraniu sugerują cały ciąg zdarzeń, które doprowadziły do zniszczenia konstrukcji samolotu. Warto również podkreślić, że pomiędzy kolejnymi metalicznymi uderzeniami pojawiły się poważne zakłócenia częstotliwości 2600Hz. Czy zatem wbrew zaklęciom komisji Millera i zespołu Laska w CVR nagrała się jedna z eksplozji, która rozpoczęła dzieło niszczenia skrzydła? Po wystąpieniu pani doktor jest to bardzo prawdopodobne. Na koniec wystąpienia doktor Gruszczyńska-Ziółkowska pokazała miejsce, zapewne jedno z wielu, prawdopodobnej ingerencji w ciągłość zapisu CVR, a więc mówiąc wprost: miejsce sfałszowania zapisu. Słuchając przywołanego fragmentu nagrania, jak i patrząc na graficzne przedstawienie jego zapisu, widać wyraźnie, iż zostało ono "sklejone" z dwóch różnych zdań, na co wskazuje intonacja osoby je wypowiadającej. To nagranie nie jest integralne! Tak się dziwnie składa, że według relacji śp. R. Musia, jest to miejsce, w którym załoga TU 154 M otrzymała komendę zejścia na 50 m. Wystąpienie doktor Gruszczyńskiej-Ziółkowskiej, jak również szereg wcześniejszych wykładów, na czele z prezentacją profesora Chrisa Cieszewskiego, który dowiódł, ze brzoza była złamana od, co najmniej 5 kwietnia, całkowicie zmiażdżyło oficjalną wersję katastrofy. Kłamstwo smoleńskie dzisiaj zakończyło swój żywot, choć media, głosiciele oficjalnej wersji i politycy rządzącej partii póki co zatykają uszy i oczy, sądząc, że w ten sposób zaczarują rzeczywistość. Otóż nie zaczarują rzeczywistości, bo ta rzeczywistość się o nich upomni, upomną się ci, których pozostawili w smoleńskim błocie na pastwę bandytów . Już się upominają. Fragment nagrania CVR: http://w198.wrzuta.pl/audio/9KwAs4mi0QM/koniec