Waszczykowski: Być może Tusk doszedł wreszcie do jakiejś refleksji - zdjęcie
19.10.17, 15:45Zdj. Karolina Siemion-Bielska, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons, European People's Party, CC BY 2.0, Flickr, oba zdj. edytowane

Waszczykowski: Być może Tusk doszedł wreszcie do jakiejś refleksji

Szef polskiej dyplomacji, Witold Waszczykowski skomentował wypowiedź przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska na temat relokacji uchodźców. 

"Być może Donald Tusk w końcu dostrzega, że trzeba zacząć działać na rzecz własnego kraju, tak, jak to robią inni"- stwierdził Waszczykowski w rozmowie z portalem Niezależna.pl, zapytany o stwierdzenie Tuska, który „nie widzi przyszłości dla projektu relokacji uchodźców”.

"Już cała Europa zmieniła zdanie i uznała, że ta decyzja jest nietrafiona oraz niezrealizowana. Wszyscy już uważają, że kwestia emigrantów, bo tu chodzi o emigrantów, a w mniejszym stopniu uchodźców, nie może być rozwiązana w taki sposób, jak proponowała Komisja Europejska i inne instytucje europejskie"-ocenił minister. Jak dodał, być może również szef Rady Europejskiej doszedł do pewnej refleksji. 

Szef MSZ zwrócił uwagę, że przez kilka lat, odkąd Donald Tusk pełni swoją funkcję, Polska nie odczuła, aby w czymkolwiek nam pomagał, podejmował działania z korzyścią dla naszego kraju i wspierał realizację polskich interesów. W ocenie Witolda Waszczykowskiego, być może szef Rady Europejskiej, po krytyce, której doświadcza ze strony Polski od wielu lat, "w końcu przeżył jakąś refleksję i dostrzega, że trzeba w końcu zacząć działać na rzecz własnego kraju, tak, jak to robią inni wysokiego szczebla urzędnicy europejscy”.

"Nie jest prawdą to, co wmawiano nam od wielu lat - że wybór, czy to na przewodniczącego Rady Europejskiej, czy komisarzy, urzędnicy unijni stają się nagle kosmopolitami"- podkreślił szef polskiej dyplomacji. Jak dodał, jest wiele przykładów polityków wybranych z poszczególnych krajów na wysokie stanowiska w UE, którzy działają na rzecz państw, z których pochodzą:

"Po pierwsze - bardzo zabiegają o to, żeby uzyskać dla tych krajów informacje, które mogą być przydatne dla działań dyplomatycznych; po drugie - o wciągnięcie jak największej liczby urzędników z danego kraju na różne stanowiska; po trzecie - inicjują rozwiązania, które ewidentnie sprzyjają interesom poszczególnych krajów"- wyliczał. Jak podsumował minister spraw zagranicznych:

"Być może to w końcu dotarło do Tuska i zacznie działać tak, jak inni"

yenn/PAP, Fronda.pl