25.11.15, 12:39

W Iraku muzułmanie gwałcą żony i córki a u nas dziennikarze zakładają KOD…

Do Polski przyjadą biskupi Kościoła prześladowanego na Bliskim Wschodzie. „Wolność religijna nie istnieje w krajach arabskich!”

W Iraku muzułmanie gwałcą żony i córki na oczach mężów i ojców, ćwiartują chrześcijańskie dzieci. A tu dziennikarze zakładają KOD…

„Wiek XXI miał być czasem swobód, wolności i pokoju – tymczasem tuż obok nas giną niewinni ludzie, tylko dlatego, że są chrześcijanami. To na nas Europejczykach spoczywa odpowiedzialność za los naszych sióstr i braci” – nawołuje prof. Ryszard Legutko. Jest to ważny głos w chwili, kiedy tożsamość i sama egzystencja chrześcijan jest tak mocno zagrożona, jak nigdy dotąd. I niestety, są to słowa bardzo aktualne.

W świadomości politpoprawnego Zachodu cierpienia chrześcijan nie są rejestrowane. Gdyby zadać pytanie, która grupa religijna najbardziej cierpi z powodu prześladowań, padłaby najprawdopodobniej odpowiedź, że żydzi. Każde wykroczenie na tle antyjudaistycznym odbija się szerokim echem medialnym, a przypięcie komuś łatki antysemity skutecznie łamie kariery. Jak wielkie jest zdziwienie, kiedy pada prawdziwa odpowiedź, że najczęściej, najmocniej i najbrutalniej prześladowani są na świecie chrześcijanie.

Ze skrupulatnego raportu organizacji „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” wynika niezbicie, że pod koniec 2014 r. na 196 krajów naszego globu 81 nie szanuje wolności religijnej i w różny sposób prześladuje mniejszości przynależące do innych wyznań, najczęściej właśnie chrześcijan. Na czele tej niechlubnej listy stoi 20 najgorszych pod tym względem państw, w których regularnie dochodzi do morderstw i przemocy fizycznej na tle religijnym. 14 z nich to kraje muzułmańskie, gdzie wyznawcy Allaha znęcają się nad chrześcijanami – naszymi braćmi i siostrami w wierze. Są wśród nich Syria, Libia, Iran, Sudan, Pakistan, Irak czy Afganistan, a więc te państwa, z których do Europy przybywa obecnie najwięcej uchodźców. Ale przecież nie uciekają stamtąd chrześcijanie, co byłoby logiczne, tylko muzułmanie. Wyznawcy Chrystusa są bowiem dla państw ogarniętych szałem islamskiego ekstremizmu celem absolutnie priorytetowym – nie mają szans uciec, wcześniej giną. „Wolność sumienia i wolność religijna nie istnieją w krajach arabskich. Są uznawane jedynie w przypadku przejścia na islam, nigdy odwrotnie” – powiedział mi kilka lat temu w rozmowie kard. Béchara Boutros Raï, maronicki patriarcha Antiochii.

W grudniu 2013 r. islamiści uprowadzili 13 zakonnic z klasztoru Maaloula (Syria); 7 kwietnia 2014 r. muzułmanie w Syrii zamordowali holenderskiego pastora Fransa van der Lugta; w irakijskim Mosulu co dwa dni mordowany jest lub torturowany jeden chrześcijanin; w czerwcu 2014 r. w Iraku na oczach ojca chrześcijańskiej rodziny zgwałcono jego żonę i córkę, w następstwie czego mężczyzna ten popełnił samobójstwo; od 17 lipca 2014 r. bojownicy IS oznaczają domy chrześcijan literą „N” (Nazarejczyk), wpadają doń i zmuszają do przejścia na islam, w przeciwnym przypadku mordują na miejscu; również w Iraku muzułmanie ćwiartują i dekapitują chrześcijańskie dzieci; w Afganistanie w czerwcu 2014 r. porwano księdza, do dziś nie wiadomo, co się z nim stało; w kwietniu 2014 r. w Kabulu zastrzelono lekarza, dlatego, iż wierzył w Chrystusa....

Niestety, ta lista jest przerażająco długa.

Również w Europie nikt o tym niestety nie mówi. Politycy oczywiście umywają ręce, zajęci problemami wewnętrznymi i swego regionu nie mają zwykle ochoty angażować się na rzecz chrześcijan gdzieś na skrajach świata. Papież regularnie nawołuje do pokoju na świecie i przez swą sieć dyplomatyczną próbuje wywierać naciski – ale żeby rozwiązać ten problem potrzebny byłby papież pokroju Urbana II. A media? Bohaterscy dziennikarze z Czerskiej bawią się na Facebooku zakładając KODy i dywagując o miejscu flagi UE w przestrzeni publicznej.

„Ceną za taką obojętność jest ludzkie życie” – słusznie grzmi prof. Ryszard Legutko, jeden z niewielu polityków, którzy zdają się ten masowy problem zauważać. Krakowski eurodeputowany powołał piękną inicjatywę o nazwie „Europejski Kongres w obronie chrześcijan”, na którą zaprosił specjalistów z zakresu prawa międzynarodowego, polityki zagranicznej, przedstawicieli organizacji międzynarodowych i wysokich przedstawicieli Kościoła Bliskiego Wschodu. 28 listopada do sanktuarium Bożego Miłosierdzia przybędą oprócz samego prof. Ryszarda Legutki także przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz oraz biskupi z Iraku, Pakistanu i Egiptu. To jest wielka wartość tego spotkania – usłyszymy bowiem bezpośrednio głos Kościoła prześladowanego i jego biskupów, którzy dzień w dzień żyją w strachu o życie swoje oraz powierzonych im owieczek.

W osobie prof. Krzysztofa Szczerskiego prezydent Andrzej Duda na Kongres wysyła swego najważniejszego ministra, co również jest istotnym znakiem. „Przez długi czas był problem w Strasburgu, żeby w ogóle mówić o prześladowaniu chrześcijan; można było za to mówić dowolnie o wielu innych prześladowaniach oraz antysemityzmie. Raz się jednak udało, ponad trzy lata temu, przeprowadzić rezolucję, w której chrześcijaństwo zostało określone jako najbardziej prześladowana religia na świecie – opowiada Krzysztof Szczerski.

Obecność przedstawiciela Prezydenta jest istotna także dlatego, iż Polska od wielu stuleci była i jest miejscem zgodnego współżycia wielu religii. „Dlatego to tu w Polsce, gdzie przez wieki wolność religijna była wartością podstawową, organizujemy Europejski Kongres w obronie chrześcijan” – tłumaczy prof. Ryszard Legutko.

Kongres obradujący w sobotę, 28 listopada w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, gdzie można będzie posłuchać duchownych z krajów prześladowanych, jest otwarty dla wszystkich. Trzeba się jednak wcześniej zapisać przez stronę internetową organizatorów: http://kongreschrzescijan.pl

Adam Sosnowski

Autor jest publicystą miesięcznika „WPIS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”

Komentarze

anonim2015.11.25 12:43
Pan Redaktor nie przygotowal nalezycie tego artykulu. "W Iraku muzułmanie gwałcą żony i córki na oczach mężów i ojców, ćwiartują chrześcijańskie dzieci." Czy Pan to widizl na wlasne oczy? Bo skoro az tacy agresywni to dlaczego zupelnie pasywni jezeli idzie o obrone zon, corek i dzieci?
anonim2015.11.25 13:09
Widzę, że @Kosmopolka i debil do kwadratu @rabarbar mają najwięcej do zaoferowania mordowanym chrześcijanom. Cóż za przenikliwość umysłów!
anonim2015.11.25 13:12
Większość informacji rozprzestrzenianych poprzez media nie jest prawdziwa. Sluza one jedynie do zaszczepienia pomysłu w amerykanskiej, a teraz ogolnoswiatowej psychice, że Stany Zjednoczone muszą ocalić muzułmanów od samych siebie. Celem tej propagandy jest aby ludzie uwierzyli, ze muzułmanie są w jakis sposob podludzmi. Bo przeciez łatwiej jest skazac na śmierć w nalotach ludzi, ktorzy tak naprade nie są ludzmi. W zwiazku z emocjonalnie napisanym artykulem nalezy postarac się ustalić, czy informacje przedstawione prawdziwie portretuja świat muzułmański, czy po prostu sa kontynuacja marszu do wojny. Oczywiscie swiat islamski nie jest bez problemow. Czy muzulumanie wdaja sie w terroryzm? Oczywiscie. Czy chrzescijanie wdaja sie w terroryzm? Oczywiscie. Nawet buddysci wdaja sie w terroryzm. Ale ile z terrozryzmu, ktory opisuja media, jest prawdiwym terrrozryzmem?? Wiecej na: http://anonhq.com/propaganda-and-islam-what-youre-not-being-told/
anonim2015.11.25 14:02
Dawno nie pojawiałem się na Frondzie. Widzę coraz więcej "dzikich" vide Kosmopolka, Mniemanologia czy rabarbar. Zatem zadam pytanie Kosmopolce: Co to znaczy, "czy Pan widział na własne oczy?" Czy, aby pisać o II wojnie światowej trzeba było ją widzieć? I co znaczy "Bo skoro az tacy agresywni to dlaczego zupelnie pasywni jezeli idzie o obrone zon, corek i dzieci?" Kto jest pasywny? Muzułmanie w Iraku? a @rabarbara chciałbym zapytać: Jacy to katolicy mordowali w Rwandzie? O ile pamiętam polscy misjonarze chronili innych przed zamordowaniem... Proszę o szczegóły. Inaczej to wszystko jest dość... gołosłowne(!).
anonim2015.11.25 18:07
Mogę głęboko współczuć wszystkim prześladowanym... Kwestia poszanowania zasad demokracji w Polsce jest mi jednak zdecydowanie bliższa i dla mnie istotniejsza...