07.01.13, 13:23

Renifer Niko niszczy rodzinę

„Renifer Niko ratuje brata” miało być opowieścią, jak to młody reniferek, któremu przybywa braciszek, nie potrafi go zaakceptować, a udaje mu się to dopiero, gdy brat zostaje porwany, a on musi stanąć do walki o niego. Słowem wyglądało to na sympatyczną, jeszcze w klimacie świąt, bajkę, na którą można zaprowadzić własne dzieci bez ryzyka większej wpadki, i bez konieczność obejrzenia filmu wcześniej. I niestety okazało się to błędem. Film bowiem był ordynarną (choć trzeba powiedzieć dobrze nakręconą i z dużą dozą ciepła) promocją rozwodów i patologicznych układów rodzinnych.

 

Braciszek, którego ratować miał głównym bohater, nie było bowiem braciszkiem, a dzieckiem nowego konkubenta mamusi. Bunt reniferka związany był z tym, że chciał on, by jego prawdziwi rodzice do siebie wrócili i nie chciał zaakceptować nowego związku, cały zaś film zmierzał do wielkiej pochwały nowego związku, fantastyczności nowych więzi i normalności sytuacji, w której każde dziecko ma innych rodziców. Jego zwieńczeniem jest zaś sytuacja, w której największą radością dla małego renifera jest to, że mama z partnerem (nowym) ma trzecie dziecko, którego pochodzenie jest jeszcze inne, niż dwóch rzekomych braci.

 

Poza tym, i to jest największe niebezpieczeństwo, film jest cieplutką opowieścią o wartości przyjaźni, domu, odpowiedzialności. Ale niestety ideologiczny wkład czyni ją całkowicie nieakceptowalną dla rodziców, którzy chcieliby nauczyć dzieci, że brat to znaczy brat, małżeństwo jest nierozerwalne, a wierność jest wartością. Trudno też nie dostrzec, że niestety ten model deformowania dzieci od najwcześniejszych lat jest coraz częściej realizowany w bajkach czy filmach. Wystarczy przypomnieć elementy promocji transseksualizmu w Shreku (film jest znakomity, ale coraz częściej mam wrażenie, że dla dorosłych, a nie dla dzieci). Przed zalewem tej propagandy trzeba dzieci bronić. I wracać do tradycyjnych bajek, w których rodzina znaczy rodzina, a brat nie jest dzieckiem konkubenta mamy...

 

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2013.01.7 13:32
Takich filmów i bajek jest i będzie dużo - to moim zdaniem szeroka kampania obliczona na zmiany obyczajowości poprzez indoktrynacje już najmłodszych. Ten typ ideologicznej indoktrynacji obejmuje nie tylko patologie rodzinne, ale już są i będą kolejne - pokazujące jako wspaniałe np. kwestie monopłciowe, poligamiczne, antychrzescijańskie itp. Obliczone to jest również na wykorzystanie sytuacji zbyt zajętych rodziców, aby kontrolować każda "bajkę" i przemycanie deprawujących treści do dziecięcej psychiki
anonim2013.01.7 13:34
Mechaniku: p. Terlikowski widzi homo propagandę, bo ona tam jest!
anonim2013.01.7 13:35
mareknocny, Mechanik - wasza propaganda i próby wciskania ideologii na frondzie są zbyt prymitywne - ośmieszacie się i tyle. Ci od tej propagandy filmowej są groźni dla porządku społecznego.
anonim2013.01.7 13:35
Renifery maja to do siebie ze nie sa zbyt monogamiczne, i obawiam sie ze co roku reniferka znajduje sobie nowego "konkubenta" (sic!). Uwielbiam Frondzie! :)
anonim2013.01.7 13:39
Jakaś masoneria albo inna hołota sponsoruje robienie takich filmów
anonim2013.01.7 13:43
Jejku transcośtam w Shreku? :P Raczej ośmieszenie tej chorej "opcji" wiem, że to nie chrześcijańskie śmiać się z ułomności ale ten/ta barmanka prawie mnie do łez rozśmieszyło (rodzaj nijaki, jestem za mało postępowy żeby wiedzieć jak o tym pisać) :P
anonim2013.01.7 13:54
powiem tak, chodzenie dzisiaj do kina (szczególnie na produkcje szeroko reklamowane) to gwarancja słabej jakości + propagandy. Na odrzwiach kina wisi napis: ty który wchodzisz żegnaj się z nadzieją. Nie widział Pan?
anonim2013.01.7 13:57
Ja obawiałbym się zaś takiego spojrzenia. Nie wiem czy dziecko przyjmuje przekaz w ten sposób, nie wiem czy też go trawi w latach późniejszych. Wyrośliśmy na gadających psach, wesołych smokach, Bolkach i Lolkach. Wszystkiemu można dorobić gębę. Nie wiem jakie są zachowania stadne reniferów, ale raczej nie przyjmują one par na całe życie, w tym rozumieniu bajka chyba nie narusza rzeczywistości. Wystarczy uświadomić maleństwa, że zwierzęta to nie ludzie i rządzą się swoimi prawami. Jednakże jak wspomniałem, nie jestem w 100% przekonany, że Pan Tomasz błędnie interpretuje, gdyż nie widziałem tej bajki.
anonim2013.01.7 14:03
Dzień dobry. Sledzę to co się dzieje na Frondzie już od pewnego czasu ale chyba tym razem się wypowiem. Od razu pomine wszelkie inne kwestie poruszane w komentarzach a nie dotyczące opisywanego w artykule filmu (homopropaganda i takie tego typu). Jakie jest moje podejście do tresci zawartych w filmie też postaram się pominąć bo nie mają tu wiekszego znaczenia. Chodzi mi bardziej o reakcję i podejscie Pana Terlikowskiego do tego co zaprezentowano w filmie. Rozumiem że może się z tym nie zgadzać, rozumiem że może nie chcieć pokazywać tego dzieciom (choć chyba niczego strasznego tam nie zobaczyły). Powinno w jego kwestii raczej leżeć wyjaśnienie dzieciakom jak (w jego założeniu oczywiście) powinien wyglądać model "prawdziwej wzorowej" rodziny, a nie wieszać psy na Twórcach animacji. Przede wszystkim nie można unikać tematu, to zakłamywanie rzeczywistości. To czy mu się podoba czy nie to bez znaczenia dlatego że takie rodziny istniały, istnieja i istniec powinny. Skupić się powinien na wyjaśnianiu potomkom dlaczego jest to złe w jego odczuciu i wg. jego przekonań/wiary/tradycji itd. Poza tym odbiorcy tego filmu moga być różni. Sam mam rozwiedzionych rodziców i pomimo że nie popieram tego całkowicie to widocznie tak musiało być. Jaki miałem mieć na to wpływ jako kilkuletnie dziecko? Żaden. I teraz przychodzi sytuacja w której mój ojciec na dziecko z drugą żoną. Czy on już nie jest dla mnie bratem? Czy wedgług filozofii Pana Terlikowskiego mam nim gardzić, nienawidzić i nie traktowac na równi? Jak mówiłem wcześniej - fakt, nie powinno tak być i nie jest to klasyczna czy zdrowa sytuacja ale tak się w zyciu stało i juz. I mysle że tego uczy ten film - najbardziej podstawowej z zasad wiary katolickiej: miłosci do bliźniego. No chyba że się myle. Pozdrawiam.
anonim2013.01.7 14:07
CzP - chyba chodzi o barmankę, pod którą głos podkładał Wojciech Mann.
anonim2013.01.7 14:09
Panie Tomaszu skoro ta bajka promowała wartości o których pan pisze to czy nie powinien Pan po prostu wyjść z kina a nie narażać dzieci na propagandę. Dałby Pan również przykład chrześcijańskiego sprzeciwu wobec zła;
anonim2013.01.7 14:13
"Renifer Niko niszczy rodzinę" hahahahahah aż oplułem monitor kawą jak to przeczytałem. Naprawdę trzeba mieć nieźle narąbane w głowie, żeby szukać spisku i wrogiej propagandy w bajce dla dzieci. Panie Tomaszu, czy we wcześniejszych pokoleniach, wychowywanych na "tradycyjnych" bajkach, nie było rozbitych rodzin? dzieci z różnych związków pod jednym dachem? homoseksualistów?
anonim2013.01.7 14:15
P. Tomaszu mam pytanie gdzie w Shreku jest ta promocja transseksualizmu? Chociaż zgadzam się że ten film bardziej dla dorosłych to jakoś nie mogę sobie skojarzyć tych scen??
anonim2013.01.7 14:25
gammacrew napisał(a): "wliczajac gejów mieszkajacych razem, bolka i lolka" a nie prawda, widać, że nie oglądałeś tych bajek (co najwyżej jakiś odcinek) bo byś wiedział, że Bolek i Lolek mieszkali z mamą, tatą i Tolą - więc możesz im w swojej dewiacyjnej wyobraźni zarzucić co najwyżej kazirodztwo... ha,ha,ha dalej gammacrew napisał: "terlik i paru innych ma chore fobie. nie wiem jak on wychodzi z domu, przeciez strach przed homo sciska mu dołek." i znów gammacrew cyganisz i podajesz swoje myślenie wyobrażeniowe, a przy okazji prezentujesz objawy obsesji, bo Pan Terlikowski nie boi się homoseksualistów (fobia czyli lęk, strach), tylko jak każdy normalny mężczyzna z jednej strony współczuje z im powodu przypadłości powodującej cierpienie, a z drugiej ich praktyki po postu są dla niego (podobnie jak dla mnie i innych niezaburzonych) obrzydliwością. Zatem gammacrew nie wmawiaj ludziom twoich obsesyjnych wyobrażeń bo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
anonim2013.01.7 14:27
oddaj fartucha
anonim2013.01.7 14:32
@Anna_Izabela Wiesz co to jest antropomorfizacja? Wiesz, że to typowe, że w bajkach jakieś zwierzaki, stwory itd. mają ludzkie cechy? I, że dziecko uczy się m,in. z takich bajek co jest dobre i złe? Ciekawe czy gdyby jakiś film przedstawiał gwałcenie gadających kur przez gadające koguty (zdarza się w naturze) jako coś fajnego to też byś tak tego broniła?
anonim2013.01.7 14:54
@Teotym Pierwsza czesc tej bajki: Renifer Niko ratuje swieta (albo cos w te noge), przedstawial renifera Niko rozpaczliwie poszukujacego swojego biologicznego ojca. Do tego znajdujacy go, i odkrywajacy ze mimo ze warto bylo szukac, to jednak nie znalazl tego czego szukal. Do tego dowiaduje sie ze jest efektem jednej nocy "za sosenka" z udzialem swojej mamy i reniferzego odpowiednika gwiazdy rocka. Bylam w szoku ze cos takiego poszlo w polskiej telewizji w czasie swiat. Musze stwierdzic ze jednoczesnie zaskoczylo mnie to jak dobry byl to film, pokazujacy ze nie wszystko zloto co sie swieci, ze nalezy doceniac tych ktorzy cie kochaja i ze ludzie moga sie zmieniac nawet jezeli w to nie wierzymy na poczatku. To sa wartosci, jakie chce przekazywac swoim dzieciom. To ze nie dotyczyla zycia renifera z pozadnej rodziny - no coz, niektore renifery rodza sie z nieprawego loza i tez moga byc tematem filmu.
anonim2013.01.7 15:11
Przyznam, że pomimo początkowego rozbawienia, obecnie jestem przerażony reakcją Pana Terlikowskiego na ten film. Jeśli jest dwóch braci, którzy mają innych ojców to powinni się nienawidzić? Czy nie mają prawa mówić do siebie "bracie"? Czy powinni uważać, że są z patologicznych rodzin? I najważniejsze - czy to oni wybrali rodzinę, z której pochodzą (takie retoryczne pytanie)? A kwestia "dostrzeżenia" promocji transseksualizmu w Shreku jest już po prostu wisienką na tym torcie...
anonim2013.01.7 15:43
Niektóre komentarze są dość ironiczne wobec red. Terlikowskiego, bo wielu ludzi nie przyjmuje do wiadomości, że w takich bajkach mogą być promowane lewackie zachowania. Bardzo dobrze, że Pan opisał swoje odczucia po tym filmie, bo już najwyższy czas mówić o tym, jakie prawdziwe przesłania można odnaleźć w takich bajkach.
anonim2013.01.7 15:47
Bardzo dobrze, że Pan Terlikowski opisał swoje odczucia po tym filmie. Najwyższy czas, aby zacząć pisać co tak naprawdę promują w dzisiejszych bajkach.
anonim2013.01.7 15:59
Przyjechała jakiś czas temu rodzina wielodzietna (pięcioro dzieci) do mojego miasta z Chicago, znajomi rodziców. Wiecie co najbardziej dziwiło Amerykanów u tych ludzi? Wcale nie ilość dzieci tylko to że są to ich biologiczni rodzice. Tam mało które dziecko żyje z swoimi prawdziwymi rodzicami.
anonim2013.01.7 16:09
Bardzo dobry artykuł panie Tomaszu. Tak trzymać. Trolami na forum nie przejmować się. Skoro są - znaczy idzie nam coraz lepiej. Pamiętam czas, gdy nie było tu troli, a Fronda była małą grupką.
anonim2013.01.7 16:24
Film to biznes. Twórcy muszą po prostu dostosować się do tego iż coraz większa liczba ich odbiorców znajduje się w sytuacjach podobnych do przedstawionych w tym filmie. Nie doszukiwał bym się więc w tej produkcji specjalnej indoktrynacji a chęci zarobku na utożsamiającymi się z bohaterem widzami
anonim2013.01.7 16:31
@mareknocny - wytłumacz mi proszę, co Twoja wypowiedź wnosi do dyskusji? Powstrzymaj się proszę od osobistych docinków.
anonim2013.01.7 16:36
@MrGoletZ - nie zgadzam się z tym, co napisałeś. Takie odchylenia, które zauważył Pan Terlikowski, nie powinny być puszczane bez stosownego komentaża i sprostowania, którego jak się wydaje twórcy nie byli zainteresowani udzielić.
anonim2013.01.7 16:57
@muszka Bardzo się cieszę że się nie zgadzasz - o to chodzi w dyskusji. Warto się jednak zastanowić czy "odchylenie" to nie jest tutaj zbyt mocne słowo. Idac Twoim tokiem rozumowania, takowa informacja musiała by się pojawiać przed większoscią bajek i opowieści począwszy od baśni i bajek, poprzez Bolka i Lolka, Żwirka i Muchomorka a skończywszy na Opowieściach Biblijnych.
anonim2013.01.7 17:06
CzP - z krzesła to ja zleciałem jak usłyszałem Wojciecha Manna w tej roli. W życiu by mi nie przyszło do głowy aby się tam doszukiwać promocji transseksualizmu... Ale cóż, przywykłem do tego że pan Terlikowski jest czasem dla mnie niepojęty.
anonim2013.01.7 17:43
@Teotym Opisane przez ciebie szczegóły jeszcze bardziej mnie zniechęciły: Tam autentycznie jest tekst o tym, że chłopak jest owocem jednej nocy między matką, a jakimś reniferskim celebrytą? Niech dzieci trzymają się od tego z daleka.
anonim2013.01.7 17:45
Wnoszę o zmiany w scenariuszu! Reniferek nie powinnien akceptować ani tym bardziej ratować przyszywanego przybłędy! Powinien swoim buntem zmusić mamę by wróciła do patologicznego ojca. Dowiedziawszy się, że mama jest w ciąży powinien znienawidzieć maleństwo, mamę i ojczyma. Zorientowawszy się, że swiat jest zły i kierowany nienawiścią Reniferek powinien zająć się promowaniem honorowych zabójstw niewiernch i piętnowaniem benkartów. Dość już bajek pokazujących rzeczywistość i ułatwiających dzieciom znalezienie się w niej. Rzeczywistość jest zła! My chcemy bajek o tym jak POWINNO być a nie o tym jak JEST. Bajki powinny uczyć, że pełna rodzina jest wartością a rozbita wstydem. Pozwólmy naszym dzieciom chlubić się, że pochodza z prawdziwych rodzin w odróżnieniu od tych niegodnych. A Shrek nie dość, że gada z transseksualistami i trisomicznymi swinkami to jeszcze ma zielony kolor skóry! To nie jest wzór dla mojego dziecka! Obraziłem się na teraźniejszość wracam do Średniowiecza!
anonim2013.01.7 17:45
Heh.., oczywiście nie pisałem do samego siebie. Miało być: @Anna_Izabela
anonim2013.01.7 17:49
Warto zbierać recenzje filmów, oglądanych z perspektywy chrześcijanina. Dziękuje za opinię, można sobie darować ten film.
anonim2013.01.7 18:01
Panie Terlikowski, z całym szacunkiem, ale kończ waść i wstydu oszczędź. Żeby tak opacznie zrozumieć tę bajkę, jak zrobił to Pan, trzeba mieć niezłą obsesję na tym punkcie. Dam sobie uciąć rękę, nogę a nawet ucho, że oprócz Pana i może kilku innych fanatyków zrozumiało tę bajkę tak, a nie inaczej. Gdyby ta bajka była niestosowna dla dzieci, nigdy nie wpuszczono by ją na rynek. Może Pan sobie mówić o indoktrynacji, ale to jest już tylko Pańska obsesja, która przybiera przerażające rozmiary. Jeśli tak bardzo się Pan martwi o umysły biednych dzieci, które przecież widzą w bajce bajkę, a nie konkubinat czy przybrane, a nie prawdziwe rodzeństwo, to proszę wystąpić do Kościoła o wpisanie Biblii do Indeksu Ksiądz Zakazanych. Nie można przecież wmawiać biednym dzieciom, że jacyś dewianci, Adam i Ewa chodzili sobie ot tak nago po lesie. Albo że Lot wolał oddać zbójcom własne córki, aby ci je wykorzystali seksualnie, aniżeli mieliby gwałcić gości w jego domu. Potem zaś widzimy piękny obraz córek, które upijając ojca uprawiają z nim seks i zachodzą ciążę. Zaprawdę chrześcijańskie wartości! Bajki braci Grimm nie są dla dzieci. Jednak doszukiwanie się domorosłych patologii i dewiacji we współczesnych bajkach dla dzieci (nie wliczam w to seriali dla nastolatków, mówię o kinowych produkcjach naśladujących dawnego Disneya), jest idiotyzmem i powinno się takie zachowanie leczyć. Jak w pierwszym zdaniu.. Odpuść Pan sobie dziennikarstwo, bo robisz Pan pośmiewisko z siebie, z redakcji, z Kościoła i z Polski. PS. Polecam znaleźć dobrego psychiatrę, bo na psychologa to już za późno...
anonim2013.01.7 18:02
@Teotym Tak. Mama reniferowa przespala sie bez slubu z jednym z latajacych reniferow sw. Mikolaja. Ale pomysl o tym w ten sposob. Mama mogla usunac biednego reniferka Niko, ale zdecydowala sie go urodzic i wychowac jako samotna matka. :)
anonim2013.01.7 18:07
Panie Terlikowski, z całym szacunkiem, ale kończ waść i wstydu oszczędź. Żeby tak opacznie zrozumieć tę bajkę, jak zrobił to Pan, trzeba mieć niezłą obsesję na tym punkcie. Dam sobie uciąć rękę, nogę a nawet ucho, że oprócz Pana i może kilku innych fanatyków zrozumiało tę bajkę tak, a nie inaczej. Gdyby ta bajka była niestosowna dla dzieci, nigdy nie wpuszczono by ją na rynek. Może Pan sobie mówić o indoktrynacji, ale to jest już tylko Pańska obsesja, która przybiera przerażające rozmiary. Jeśli tak bardzo się Pan martwi o umysły biednych dzieci, które przecież widzą w bajce bajkę, a nie konkubinat czy przybrane, a nie prawdziwe rodzeństwo, to proszę wystąpić do Kościoła o wpisanie Biblii do Indeksu Ksiądz Zakazanych. Nie można przecież wmawiać biednym dzieciom, że jacyś dewianci, Adam i Ewa chodzili sobie ot tak nago po lesie. Albo że Lot wolał oddać zbójcom własne córki, aby ci je wykorzystali seksualnie, aniżeli mieliby gwałcić gości w jego domu. Potem zaś widzimy piękny obraz córek, które upijając ojca uprawiają z nim seks i zachodzą ciążę. Zaprawdę chrześcijańskie wartości! Bajki braci Grimm nie są dla dzieci. Jednak doszukiwanie się domorosłych patologii i dewiacji we współczesnych bajkach dla dzieci (nie wliczam w to seriali dla nastolatków, mówię o kinowych produkcjach naśladujących dawnego Disneya), jest idiotyzmem i powinno się takie zachowanie leczyć. Jak w pierwszym zdaniu.. Odpuść Pan sobie dziennikarstwo, bo robisz Pan pośmiewisko z siebie, z redakcji, z Kościoła i z Polski. PS. Polecam znaleźć dobrego psychiatrę, bo na psychologa to już za późno...
anonim2013.01.7 18:24
Jak się ma kilka mamuś i kilku tatusiów, to niemalże tak, jakby się nie miało w ogóle ani tatusia, ani mamusi, przez co nie ma nikogo, kto mógłby dziecku służyć radą, podzielić się doświadczeniem, pokazać, co dobre, nauczyć dyscypliny. Doskonały sposób na hodowlę społeczeństw złożonych z bezwolnych baranów.
anonim2013.01.7 18:32
@Gaius Marius Dziecko 10-cio i więcej -letnie nie nazywa konkubenta mamy czy taty ojcem czy matką. Mówi do nich po imieniu. Jeśli jest to dziecko młodsze, zwłaszcza jeśli wychowywane jest w ten sposób od poczęcia, to wiadomo, że to przybrany ojciec, konkubent, będzie dla niego ojcem i tak się będzie do niego zwracać. W takim jednak wypadku ojciec biologiczny albo nie żyje, albo siedzi w więzieniu, albo, co zdarza się najczęściej, nie sprostał roli ojca i będąc niedojrzałym zostawił matkę swojego dziecka i je same na lodzie. Oczywiście wszystko działa także w drugą stronę, po prostu podałem akurat taty, Co więc masz Gaiusie na myśli mówiąc o kilku tatusiach i mamusiach? Znasz taki przypadek czy jak?
anonim2013.01.7 18:33
@Gaius Marius Dziecko 10-cio i więcej -letnie nie nazywa konkubenta mamy czy taty ojcem czy matką. Mówi do nich po imieniu. Jeśli jest to dziecko młodsze, zwłaszcza jeśli wychowywane jest w ten sposób od poczęcia, to wiadomo, że to przybrany ojciec, konkubent, będzie dla niego ojcem i tak się będzie do niego zwracać. W takim jednak wypadku ojciec biologiczny albo nie żyje, albo siedzi w więzieniu, albo, co zdarza się najczęściej, nie sprostał roli ojca i będąc niedojrzałym zostawił matkę swojego dziecka i je same na lodzie. Oczywiście wszystko działa także w drugą stronę, po prostu podałem akurat taty, Co więc masz Gaiusie na myśli mówiąc o kilku tatusiach i mamusiach? Znasz taki przypadek czy jak?
anonim2013.01.7 18:49
Myślę, że każdy zdrowo myślący katolik nie koniecznie "katol" i w pierwszej i w drugiej części tej bajki widzi prymitywną poprawność polityczną. Jak rodzina to oczywiście rozbita bo ojciec to lekkoduch dajmy na to. Dziecko musi uporać się z problemem zerwanych i zranionych więzi, ale wszystko w słodkiej atmosferze, nowy partner mamy to też oczywistość i często niestety rzeczywistość. Witaj rodzino patchworkowa - to nasza przyszłość - uchowaj Boże. PS W trzeciej części mama odkryje, że czuje pociąg do byłej partnerki swojego partnera. Niech żyje nowoczesność!
anonim2013.01.7 19:48
W Shreku "transseksualna" była jedna z sióstr Kopciuszka. A tak naprawdę metroseksualna, była zapewne kobietą, tylko tak brzydką, że aż przypominającą mężczyznę, dlatego zatrudnienie znalazła w obskurnej spelunie dla czarnych charakterów z bajek. Owa siostra jest prawdopodobnie nawiązaniem do tradycji pantomin wigilijnych w Wlk. Brytanii. Wystawia się przedstawienia różnych bajek i baśni, a Kopciuszek jest znany z tego właśnie, że rolę królewicza gra piękna dziewczyna ucharakteryzowana na przystojnego księcia, podczas gdy brzydkie siostry grają specjalnie wybrani do tego celu, mniej urodziwi mężczyźni. Zło jest więc napiętnowane brzydotą, a dobro nacechowane pięknem. Oczywiście Disney starał się odejść od tej konwencji (Dzwonnik z Notre Dame), ale faktem pozostaje, że główne postacie kobiece w jego bajkach zawsze były niesamowicie piękne. Można powiedzieć że to promocja transseksualizmu - Shrek, koniec końców, jest groteską bajki, która mówi, że każdy sam wybiera swoją "naturę" - tak Shrek i Fiona, jak wszystkie inne postaci wymieniona w kolejnych częściach, najbardziej widoczne jest to w części trzeciej. Pytanie tylko: Dlaczego Terlikowski musi doszukiwać się takich akcentów na siłę? Pytanie zadaję nieprzypadkowo, Renifera Niko nie oglądałem, więc się nie wypowiem, jednak uderza mnie szukanie złego na siłę. "I wracać do tradycyjnych bajek, w których rodzina znaczy rodzina, a brat nie jest dzieckiem konkubenta mamy..." Aha, szczególnie że tradycyjne bajki promują rodzinę - Dziewczynka z zapałkami bez rodziców, sierotka Marysia, Baba Jaga (Jaś i Małgosia uciekli od rodziców bo bił je bodajże ojciec czy tam ojczym), Kopciuszek i wiele innych. Zazwyczaj główną treścią jest właśnie brak rodziny albo konflikty na jej tle. Dziwi mnie też twierdzenie pana Terlikowskiego, jakoby "posiadanie dzieci z różnych związków" uchodziło za ideał. Domyślam się że film do tego się nie posunął, że wyjaśnia tylko, że rodzina powinna się trzymać razem, ale że czasem się rozpada i że nie należy odtrącać rodziny tylko ze względu na różne jej pochodzenie. Ale to widać nie przemawia do pana Tomasza, woli wysunąć na pierwszy plan domniemaną pochwałę zmian związków, podobnie jak w Shreku usiłuje dostrzec transseksualizm, który jest detalem, a może nawet nie istnieje, bo Terlikowskiemu brakuje wiedzy dlaczego jedna z sióstr Kopciuszka wygląda jak mężczyzna. Bo tak było w bajce, tak brzydka była i bo tak jest przedstawiana. Zażalenia o transseksualizm proszę kierować do nieznanych autorów baśni znanej już w VIII wieku, spopularyzowanej przez braci Grimm i Perraulta.
anonim2013.01.7 19:57
@annie A czego się spodziewałaś? Aktualnie takich przypadków jest mnóstwo, więc jest potrzeba zauważać to i w pewien sposób pokazywać. Pokazywać jako coś, co nie powinno być, ale jeśli już jest i jest wszystko w porządku, to powinno się to zaakceptować, nie negować. Ta bajka taka właśnie jest. Przez całą bajkę bohater przekonuje się, że nawet rodzina, która nie jest pełna i idealna, może być szczęśliwa. Lepszy kochający konkubent wspierający matkę samotnie wychowującą, niż patologiczny ojciec rujnujący życie i matce i dzieciom. To właśnie pokazuje ta bajka. Może z łaski swojej katolicy spróbowaliby chociaż raz doszukać się cech pozytywnych, a nie tylko szukać dziury w całym?
anonim2013.01.7 20:53
Ach, te dzisiejsze bajki... rzeczywiście, autor ma rację, to z tradycyjnych utworów dzieci powinny czerpać wiedzę. Świetnym przykładem jest chociażby baśń braci Grimm o Jasiu i Małgosi: złą, starą kobietę można wrzucić do pieca i wszyscy będą szczęśliwi, a jeśli dzieci się nie kocha, można je porzucić.
anonim2013.01.7 20:58
Ach, te dzisiejsze bajki... rzeczywiście, autor ma rację, to z tradycyjnych utworów dzieci powinny czerpać wiedzę. Świetnym przykładem jest chociażby baśń braci Grimm o Jasiu i Małgosi: złą, starą kobietę można wrzucić do pieca i wszyscy będą szczęśliwi, a jeśli dzieci się nie kocha, można je porzucić.
anonim2013.01.7 21:13
Jeśli się zwraca uwagę na to, czym się dziecko pożywia intelektualnie, to żadnej bajki nie można pokazać bez uprzedniego obejrzenia i ocenienia. Wszędzie we współczesnych filmach czają się fałszywe treści, niestety, a forma filmu animowanego sprawia, że takie treści o wiele głębiej wnikają w umysł dziecka niż np. książka.
anonim2013.01.7 21:24
Niestety tak się dzieje, Panie Terlikowski. Nic na to nie poradzimy, ale tak się dzieje. I to nie film coś popularyzuje, ale, niestety odtwarza przykrą rzeczywistość.
anonim2013.01.7 23:41
Dlaczego mój "Niko" ma płacić za moje i jego mamy błędy? Mój Niko ma siostrę, brata i "brata". To oczywiście moja wina. Mój "Niko" nigdy nie musiał ratować swojego "brata". Może szkoda... Nie pochwalam tego, co zrobiłem. Jednak chciałbym by moje dzieci się kochały, bez względu na to, że przez moją nieodpowiedzialność zostały postawione w sytuacji, której obecnie nie uważam za normalną.
anonim2013.01.8 1:53
@olafek Nie mam pojęcia, jak się 10-cio letnie albo w jakimkolwiek innym wieku dziecko zwraca do ojczyma. Utkwiła mi zato w pamięci scena z filmu dokumentalnego "Postęp po szwedzku" gdy jakaś na oko szesnastolatka opowiada, jakie to wspaniałe to szwedzkie społeczeństwo, że dziecko może mieć tak wielu rodziców. Przez to dziecku nie są przekazywane żadne wartości, staje się ono odpowedzialnością całego społeczeństwa i państwa, czyli, krótko mówiąc, niczyją. Chyba nie muszę pisać, jakie są tego efekty.
anonim2013.01.8 2:57
Ta chora ideologia "zachwytu" nad rozpadem małżeństwa, nad rozwodami i życiem w konkubinacie, homoseksualnych związkach lub w "trójkącie" (mama, tata i pan/pani) rozlewa się nie tylko po Polsce, ale i w innych krajach Europy, co wskazuje na sterowanie "z góry". W ośrodkach zdrowia (za granicą) pełno jest broszur "uświadamiających" dzieci i młodzież jak to "CUDOWNIE i prosto" żyć z konkubentem/konkubiną rodziców, z przyszywanym rodzeństwem kolejnego partnera rodzica itp. Najbardziej makabryczne w tym procederze jest odwracanie negatywnych wartości do wartości "pozytywnych", czyli np. "dobrze, że mama znalazła innego partnera życiowego", bo..."jest odpowiedzialną mamą". Prostą radą na demoralizację jest pełna kontrola tego, co ogląda dziecko, lub całkowity zakaz oglądania tv i chodzenia do kina.
anonim2013.01.8 7:51
Wolę by moje dzieci obejrzały różne sytuacje życiowe niż by im wpajano jedną właściwą. Wolę by widziały, że w życiu są sytuacje trudne w których mimo wszystko można znaleźć szczęście. Wolę by nie pogardzały innymi tylko dlatego, że nie mają taty lub mamy ( a mogą mieć kochającego ojczyma, macochę) bądź dlatego, że są homoseksualistami, metroseksualistami. Wolę, żeby myślały nad tym co oglądają w filmach i nad tym co widzą w życiu
anonim2013.01.8 10:06
@MrGoletZ - nie sądzę, żeby zasadnym było stawianie w jednum rzędzie opowieści Biblijnych oraz opisywanej w artykule bajki... Poza tym we wspomnianym przez Ciebie Bolku i Lolku nie znajduję analogicznych odchyleń jak we wspomnianej w artykule bajce.
anonim2013.01.8 10:12
Ściśle powinno być: "Reniferowi Niko niszczą rodzinę". Dziecko nie jest winne temu, że rodzice czczą "prawo do szczęścia". Mój 6-letni syn też poszedł na ten film przez pomyłkę (do tej pory w filmach "Christmasowych" Amerykanie unikali nachalnej propagandy rozwodów). Po filmie stwierdził z głębokim namysłem: "Ale przecież to nie jest żaden brat !"
anonim2013.01.8 15:42
@muszka W porządku rozumiem, ale nie chodziło mi w żadnym wypadku o stawianie znaku rowności pomiedzy wymienionymi. Raczej o analogię dotyczącą tego jakie treści moga być zawarte w tym co dziecko ma za chwile obejżeć/przeczytać/wysłuchać. I oczywiście moge to nie być ja ale na pewno znajdą się osoby które doszukają się czegoś nieodpowiedniego dla jego pociechy nawet w opowieściach Biblijnych. I tu chciałem przejść do drugiej części Twojej (przepraszam że pozawalm sobie przejśc na "Ty") wypowiedzi czyli "odchyleń" w Bolku i Lolku. Ty możesz ich nie widzieć ale ktoś juz tak. Posluże się tu artykułem: www.rp.pl/artykul/673406.html?print=tak&p=0 To czy źródło z którego pochodzi jest poważne i wiarygodne czy nie , nie ma tutaj wiekszego znaczenia bo równie dobrze tekst z mojego linka mógłby pojawić się na Frondzie podpisany nazwiskiem Pana Terlikowskiego i wtedy nikt nie miał by zastrzeżeń (powiedzmy). Kończąc mój wywód i próbując wyjaśnić o co mi chodzi - wszelkich poddtekstów, złych przekazów, odchyleń czy jak kto tam zwie można doszukiwać się naprawde wszędzie ale chyba nie ma to jakiegoś wiekszego sensu. Na prawdę szczerze wątpie czy zamysłem autorów bajki o reniferze było szerzenie wizji jakiegoś spaczonego obrazu rodziny. Już prędzej jestem w stanie zaakceptować oburzenie wsród Katolików na produkty szerzące u dzieci treści okultystyczne (był już chyba artykuł o Witch itp.). Dla mnie może być to błahe czy nieistotne ale fakt - bardzo kłuci się to z Katolickimi wartościami itd. No ale bajka o reniferze która ma na celu pokazać że można kogoś kochać i nazwyać bratem nawet jeśli ma innych rodziców (na co wpływu się nie miało) ? Proszę Cie...
anonim2013.01.9 9:19
Potwierdzam, ordynarna lewicowa ideologia. Też byłem z dziećmi.
anonim2013.01.9 9:21
Zgadzam się z autorem. W dodatku trzeba zwrócić uwagę na fakt, że propaganda ideologii gender ( i ogólnie cywilizacji śmierci) nie odbywa się tylko w sposób jawny... Walt Disney i inne mu podobne nie szczędzą dzieciakom przesłań podprogowych. http://www.youtube.com/watch?v=fEfT09qg-Nk Dzisiejsze, te najpopularniejsze bajki, to po prostu pranie mózgów.
anonim2013.01.15 13:49
Oczywiście, że to jest niedobra bajka. W życiu bowiem rozwody się nie zdarzają, a jak coś między rodzicami idzie nie tak i decydują się rozejść, to zawsze najlepszym wyjściem jest powrót do siebie. Radzę czym prędzej skonsultować swoje teorie z jakimś rodzinnym psochologiem, tylko proszę usiąść, nim zacznie Pan z nim rozmowę, bo zapowiada się na długą i burzliwą dyskusję... Podobnie można podejść do promującej homoseksualne związki, tudzież życie w trójkącie, bajki Bolek i Lolek (+ Tola). Nie wspomnę o teletubisiu-geju z torebką - a pomyśleć, że to bajka dla naprawdę malutkich dzieci - to jest dopiero krzewienie homoseksualizmu od najmłodszych lat. Aaaa taki Kubuś Puchatek? Obibok i obżartuch. Non stop wyjada Królikowi miód z jego spiżarni i często nawet dziękuje za to nie powie. Do tego Tygrys z ADHD i Kłapouchy, który jest idealnym przykładem gangstera na emeryturze (w końcu z tekstami "Dla kogoś, kto leży na dnie rzeki, kasłanie czy brykanie – to wszystko jedno" trudno być postrzeganym inaczej).
anonim2013.01.15 23:57
żal mi ciebie człowieku. polecam leczenie psychiatryczne.
anonim2013.01.27 14:13
Nie homopropaganda, a wprowadzenie w okultyzm i akrana czarnej magii. pod przykrywką homopropagandy ukrywa się treści mające zasiać pragnienie poznania wiedzy tajemnej dostępnej jedynie od Upadłych (Chwała Im Wiekuista). Jestem satanistą, wiem co mówię.
anonim2013.01.30 17:42
Zgadzam się w pełni z panem. Miałam te same odczucia. Niestety film obejrzałam z dziećmi. Jest okropny. A reklama filmu Frankenweenie śniła sie córce po nocach. I jeszcze tyle kasy za to bagno zapłaciłam...
anonim2013.02.3 21:07
Jak powinno być według Pana Redaktora Terlikowskiego: - Reniferowy ksiądz: A teraz Podajcie sobie kopyta. Co Bóg złączył niech renifer nie rozłącza. Od teraz jesteście mężem i żoną. Możecie się teraz poocierać pyskami. Ps: Dziwne jest, że zwykle tak czujny Pan Redaktor Terlikowski, "nie zauważył" ewidentnej promocji zoofilii. Dlaczego zdaje się nie dostrzegać tego motywu i próbuje odwrócić uwagę czytelnika?
anonim2013.03.24 22:31
Chętnie wspomogę Frondę swoimi usługami korektorskimi. Proszę redakcję o kontakt ze mną.