Świadectwo: Przeżyła śmierć kliniczną, spotkała się z Panem Jezusem - zdjęcie
26.01.20, 12:30

Świadectwo: Przeżyła śmierć kliniczną, spotkała się z Panem Jezusem

78

Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych.

W 2013 roku po przebytej kolejnej reoperacji kręgosłupa lędźwiowego, druga i trzecia operacja tydzień po tygodniu, trzy operacje w pół roku. Niewyobrażalny ból, nie pomagały silne środki przeciwbólowe i sterydy w kroplówkach. W święto Matki Bożej Anielskiej zaczęłam rehabilitację. Wbrew zaleceniom lekarskim posadzono mnie na wózku inwalidzkim przed zrobieniem EKG – trwało to 1,5 h, był piątek.

Wróciłam na salę, czułam, że serce wali mi jak chce, skuliłam się i powoli umilkły głosy z sali, a ja znalazłam się w jasnym tunelu. Pierwsze osoby, które zauważyłam to były czarne postacie w kapturach, szły do mnie, aby mnie przestraszyć. Przed operacjami byłam u Spowiedzi świętej i przyjęłam sakrament Namaszczenia Chorych. W tym czasie odmawiałam egzorcyzm „Święty Michale Archaniele”, był on niezwykle skuteczny, złe duchy uciekały w popłochu. Potem znalazłam się w moim domu rodzinnym, znajdującym się od szpitala ponad 160 km, zobaczyłam męża siedzącego w fotelu, w ogromnym bólu i rozpaczy. Zrobiło mi się go żal, bo wcześniej był u mnie i nie pokazywał mi żadnych emocji, ale cały czas mnie wspierał i dodawał otuchy. Jego postać była we mgle. Za chwilę też we mgle, zobaczyłam męża, jak rozmawia z moją siostrą. Był załamany, siostra go pocieszała, powtórzyłam im później przebieg tej rozmowy. Oboje przytaknęli, że taka rozmowa się odbyła. Widziałam potem też we mgle, siostrę mojego męża, jak rozmawia ze swym bratem i bratem mojego męża. Niezbyt pochlebnie się o mnie wyrażała i o tej całej sytuacji. Wręcz krzyczała zbulwersowana do telefonu. Też później powtórzyłam jej tę rozmowę, w odpowiedzi zaczerwieniła się. Nie miałam wpływu na to co widzę i słyszę. Najbardziej chciałam zobaczyć swoje dzieci, ale ich nie widziałam.

Znów znalazłam się w tym tunelu i znów na spotkanie wyszły mi złowrogie, czarne postacie w kapturach. Odmawiałam egzorcyzm i one uciekały. Cały czas się modliłam i wzywałam Boga Ojca, Pana Jezusa i Matkę Najświętszą na pomoc. Wtem weszłam do ciemnego pomieszczenia, usłyszałam czyjeś kroki i usłyszałam głos mojego zmarłego brata, który popełnił samobójstwo pod wpływem alkoholu, miał do tego słabość. Dzięki Bogu kilka dni wcześniej odbył spowiedź i przyjął Komunię św. Mój brat był dobrym chłopakiem, ja osobiście wiele mu zawdzięczam. Odezwał się: „witaj Gieniu”, odpowiedziałam: „to już 28 lat, jak umarłeś, bardzo mi ciebie brakuje”. Brat odrzekł: „Ale ja wiem, co się u ciebie działo przez te wszystkie lata, że wyszłaś za mąż i masz dwójkę dzieci”. Jeszcze chwilkę realnie porozmawialiśmy, gdy nagle brat zadał mi pytanie: „czy przechodzisz na drugą stronę?”, pomyślałam wtedy o swojej rodzinie. Ale brat uprzedził moją odpowiedź i powiedział ze smutkiem, „jednak chcesz wrócić do męża i dzieci”. Odpowiedziałam: „tak”, czułam jak odchodzi smutny. Gdy ze mną rozmawiał w ogóle się go nie bałam. Wyszłam z tego czarnego miejsca i wciąż byłam w tym jasnym tunelu, nadal się modliłam i odmawiałam koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów. Tuż przy szybie zobaczyłam zmarłą 10 lat temu na raka głowy – przyjaciółkę. Byłam u niej na pogrzebie, miała zdeformowaną twarz po operacjach, lecz tu zobaczyłam ją taką jak była zdrowa. Była piękna, ubrana w białą, bufiastą sukienkę. We włosach, które miała spięte był przyczepiony z boku kwiat. Uśmiechała się do mnie, pomachała dłonią, poczułam się raźniej. Ale nadal wzywałam Boga i Panienkę Przenajświętszą. Wtem usłyszałam kołatanie kołatek, jak w czasie Triduum Paschalnego.

Zobaczyłam zbliżającą się do mnie, jakby figurę Matki Bożej. Zatrzymała się tuż nade mną, ale była za szybą. Ubrana była w czerwoną sukienkę i niebieski płaszcz. Upadłam na kolana i schyliłam głowę, nie czułam się godna, aby na Nią patrzeć. Powiedziałam: „dziękuję Ci Mateczko Przenajświętsza, że odpowiedziałaś na moje wołanie i modlitwy. I teraz do mnie przyszłaś, zobacz o Pani w jakiej jestem sytuacji, konam z bólu. Błądzę w tym tunelu i do tego cały czas atakuję mnie złe duchy. Błagam pomóż mi Mateczko”. Nagle znów usłyszałam odgłos kołatania i zobaczyłam jak Maryja oddala się ode mnie. Zrozpaczona krzyknęłam: „Mateczko Przenajświętsza nie zostawiaj mnie tu samą”.

Spojrzałam w lewo i zobaczyłam niedaleko mnie św. O. Pio, byłam zdziwiona jego obecnością, gdyż go nie wzywałam. Jestem pewna, że zesłała mi go Maryja. Od razu podbiegłam do niego i zaczęłam mówić: „św. o. Pio, ty tak bardzo cierpiałeś, miałeś stygmaty ran Pana Jezusa, ból był nieodłącznym towarzyszem twego życia, wiem, bo czytałam o tobie książkę. Ja teraz też bardzo cierpię, wiem, że mnie rozumiesz, do tego ciągle atakują mnie złe duchy. Pomóż mi, ochroń mnie przed nimi – i zaznaczyłam – błagam cię tylko mnie nie opuszczaj”. O. Pio nic nie odpowiedział, ale wyciągnął do mnie swoją prawą rękę, w której miał różaniec. Zrozumiałam, że mam go odmawiać. Tak też zrobiłam. Nie mając ze sobą różańca w tym tunelu, odmawiałam go z chórami anielskimi. Jest to taka metoda odmawiania różańca, której nauczyły mnie siostry zakonne. Chodziliśmy w tym tunelu i modliliśmy się, każdy z osobna. A gdy tylko pojawiły się złe duchy, zakonnik wychodził do przodu, machał kilka razy wyciągniętą prawą ręką, w której trzymał różaniec. A one szybko uciekały i od tej chwili przestałam się już bać.

W sobotę rano ocucono mnie i zapytano, „czy chcę przyjąć Komunię św., bo przyszedł kapłan?”. Łzy płynęły mi po policzkach, przyjęłam Pana Jezusa. Poczułam się umocniona duchowo. Znów znalazłam się w tym tunelu, gdzie cały czas od piątku wieczorem, aż do nocy z soboty na niedzielę był ze mną św. o. Pio. Zaprowadził mnie do pewnego wejścia w formie łuku i w tym momencie zniknął. I z tego wejścia wyszedł Pan Jezus, wyglądał tak jak na zdjęciu, które zrobił Mu brat Elia i tak samo był ubrany. Chrystus uśmiechnął się szeroko i objął mnie ramieniem, lekko dociskając, jakby na przywitanie. Nie czułam już zupełnie bólu i na widok naszego Pana od razu o nim zapomniałam. Można to przyrównać do bólu rodzenia, matka czuje ból, ale gdy się rodzi dzieciątko, ze szczęścia od razu o tym bólu zapomina. Nasz Pan mówił do mnie łagodnym głosem, cały czas żartując, czym mnie bardzo rozśmieszał. Szkoda, że nie pamiętam teraz o czym rozmawialiśmy. Oboje śmialiśmy się. Stwierdzam, że nasz Pan ma ogromne poczucie humoru. Pan Jezus prowadził mnie objętą Jego ramieniem, szybko i żwawo. Jest On bardzo energiczny, a przy tym naturalny. Byłam bardzo szczęśliwa, radosna i uśmiechnięta. Nie czułam dystansu, że On jest Bogiem, a ja nędznym i grzesznym prochem. Rozmawialiśmy jak dwoje przyjaciół. Chrystus zaprowadził mnie do dużego pomieszczenia, gdzie widziałam ściany, ale nie było w nim mebli. Tylko z mojej lewej strony, na stojaku stało duże lustro.

Pan Jezus powiedział, abym przed nim stanęła. I do aniołów – dwóch lub trzech, którzy się tam pojawili powiedział: „przynieście tę białą szatę”. W krótkim czasie jeden z tych aniołów przyniósł wiszącą na wieszaku białą sukienkę. Nasz Pan powiedział do mnie: „przymierz ją”. Obejrzałam się w lewo, szukając jakiejś przymierzalni, gdy nagle zauważyłam, że ja już jestem przebrana. Sukienka była biała bez ozdób, z długimi rękawami i sięgała mi do kostek. Krzyknęłam zachwycona: „Panie Jezu ona na mnie idealnie pasuje”. A nasz Pan się uśmiechnął i odrzekł: „ona została uszyta na miarę” i dodał: „przyjrzyj się sobie uważnie cała”. Dopiero spojrzałam na swą twarz, długo się przyglądałam i znów wykrzyknęłam: „Panie Jezu to ja?” On się uśmiechnął i odpowiedział: „oczywiście, że ty”. Nie mogłam siebie rozpoznać, byłam dużo młodsza, niż moje wtedy 45 lat. Nie miałam żadnych zmarszczek, blizn na twarzy. Z przodu miałam pięknie spięte, do góry blond włosy, z tyłu zaś były rozpuszczone, sięgały prawie do pasa, a boki były upięte spinkami, które się bardzo mieniły. Dla mnie było to wtedy oczywiste, że to diamenty, więc nie zapytałam się o to Pana Jezusa. Wyglądałam naprawdę prześlicznie, o wiele lepiej niż w dzień ślubu. Nagle nasz Pan mnie zawołał i pamiętam, że wtedy poczułam ukłucie bólu w sercu i pomyślałam, „a jednak umarłam, co z moimi dziećmi? (syn jest autystyczny) Co z mężem?” Ale zaraz przyszła następna myśl: „trudno, nie mam na to wpływu, widać taka wola Boża, muszę się z nią pogodzić, przecież codziennie o jej wypełnienie się modlę”.

Znów Pan Jezus objął mnie ramieniem i zaprowadził mnie do nie dużego pomieszczenia, gdzie panował półmrok. Zobaczyłam tam leżącą na katafalku, bez trumny, moją znajomą, która kilka dni wcześniej umarła i modliłam się za nią, od razu ją rozpoznałam. Chrystus stanął naprzeciwko niej, a ja stanęłam obok. Nasz Pan zapytał się mnie: „czy ją oświecić?” Zrozumiałam, że nasz Bóg pyta mnie, „czy ją zbawić?” Wiedziałam, że ona rzadko chodziła do kościoła, ale po tym co się później stało wierzę, że zdążyła pojednać się z Bogiem przed śmiercią. Od razu zaczęłam prosić Pana Jezusa: „błagam Cię Panie, zbaw ją, ona była bardzo dobrą kobietą, pomagała córce w wychowywaniu dzieci”. Nie musiałam dłużej prosić. Zobaczyłam, jak nasz Pan podnosi prawą rękę i szeroka smuga światła oświeciła tę kobietę całą. Zaraz ona wstała uśmiechnięta i w tej jasności przeszła obok nas.

Ja zaś znalazłam się gdzieś w szerokiej przestrzeni, gdzie było bardzo dużo ludzi ubranych na biało. Oni wszyscy zaczęli do mnie podchodzić dookoła i witać się ze mną. Obejmowali mnie ramieniem i lekko przyciskali. Czułam się zawstydzona tą całą sytuacją. Gdy wszyscy się ze mną przywitali, zobaczyłam tworzącą się procesję, chorągwie, kapłana w stroju liturgicznym. Zapytałam się jednej z tych osób: „co teraz będzie?” Usłyszałam odpowiedź: „Idziemy z orszakiem do nieba”. Wtem zobaczyłam, jak przed moimi oczami, odsuwa się bardzo powoli kotara, taka jaka jest na scenie teatralnej i powoli zaczął się wyłaniać zza niej las. Od razu usłyszałam śpiew ptaków, szum wiatru i co najważniejsze czułam zapach tego lasu. Była to dla mnie bardzo miła niespodzianka, bo miałam ogromne pragnienie, o którym nikomu nie mówiłam – poczuć zapach lasu i go zobaczyć. Byłam przeszczęśliwa. Nagle kotara się zasłoniła i został tylko Pan Jezus i ja oraz anioł, który stał z boku. Pan Jezus powiedział – „twoją szatę zabieramy, już widziałaś jak wyglądasz. Zabieramy ją na przechowanie, ona na ciebie poczeka, a teraz musisz wrócić do męża i dzieci, bo oni ciebie potrzebują”. I w jednej chwili zobaczyłam, jak anioł trzymał powieszoną na wieszaku moją sukienkę wraz z nałożonym na nią workiem foliowym. Spojrzałam na siebie, już byłam ubrana normalnie, w dresach. Pamiętam, że złapałam się za włosy, już nie było tej pięknej fryzury, tylko jak wcześniej, miałam je spięte w koński ogon. Jak bardzo nie chciałam wracać.

Czułam intuicyjnie, że może wrócić ból, więc podbiegłam do Pana Jezusa i zaczęłam Go prosić, aby mnie uzdrowił. Chrystus odpowiedział: „bądź cierpliwa”. Zaczęłam spadać w dół, ale ja znów wróciłam do Niego, błagając o uzdrowienie. Nasz Pan znów mi odpowiedział: „bądź cierpliwa”. Znowu zaczęłam spadać w dół i nie wiem jakim cudem wróciłam do naszego Pana trzeci raz. I wtedy w akcie rozpaczy, upadłam przed Nim na kolana, cały czas prosząc o uzdrowienie. Pan Jezus podniósł mnie z kolan i stanowczo mi oznajmił: „powiedziałem ci, bądź cierpliwa”. Uśmiechnął się i zażartował: „ach te kobiety”. Gdy spadałam w dół usłyszałam głos Pana Jezusa: „do tego cierpienia byłaś przygotowywana przez całe twe życie”. Zapytałam: „Panie, czy miałam wykonać jakieś zadanie?” Chrystus odpowiedział: „tak”. Zapytałam: „jak wypadłam?” Usłyszałam: „jesteś dzielna, mój Ojciec jest z ciebie zadowolony”.

Nagle poczułam ból w organizmie, ale już nie taki jak wcześniej. Pomyślałam: „żyję”. Było to wczesnym rankiem w niedzielę. Jakże byłam szczęśliwa, że Pan Jezus mnie pochwalił, bo w szpitalu prawie przez wszystkich byłam uważana za nawiedzoną, bo codziennie czytałam Biblię, odmawiałam różaniec, przychodził do mnie ksiądz z Komunią św., słuchałam Mszy Św. A także w czasie naszych rozmów z pacjentami broniłam kapłanów. Miałam też objawy nieadekwatne, jak inni po operacjach. Zaraz po kilku miesiącach od pobytu w szpitalu, gdy zrobiono mi badania, okazało się, że to była przewlekła borelioza, na którą potem leczyłam się ok. dwa lata. Tak łatwo innym było mnie osądzać, że się użalam nad sobą, wyolbrzymiam ból itp. Byłam poddawana nieustannym przeciągom, powodowały one u mnie dodatkowe cierpienia. Czułam się też niezrozumiana, wyśmiana, a nawet wyszydzona. Oczywiście przebaczyłam wszystkim modląc się o ich nawrócenie i zbawienie.

Dłuższy czas się zastanawiałam czym było, to co widziałam? Miałam myśli, że mogło to być jakieś przedstawienie diabelskie, ułuda. Postanowiłam, że zapytam się spowiednika, lecz gdy poszłam do spowiedzi, było do niej wiele ludzi, a ja też nie byłam w stanie długo klęczeć. Postanowiłam, że jako osoba chora, wezwę księdza do domu. I nie wiem dlaczego sprzeciwił się temu mój mąż. Patowa sytuacja. Jakież było moje zdumienie, kiedy w pierwszą sobotę miesiąca, ujrzałam księdza w drzwiach. Ucieszyłam się, że mąż go jednak wezwał, więc korzystając z sytuacji, wyspowiadałam się i opowiedziałam księdzu szczegółowo to wszystko co widziałam i słyszałam. Spowiednik mi odpowiedział: „to co przeżyłaś jest rodzajem śmierci klinicznej, to na pewno nie była ułuda, a tym bardziej przedstawienie diabelskie, bo diabeł nie kazałby ci odmawiać różańca, tak, jak kazał ci św. O. Pio i w ogóle razem się modlić”. I mówił dalej: „swego brata nie widziałaś, bo on jest w czyśćcu. Przyjaciółka w ogrodzie pełnym kwiatów jest w niebie, ale ty tam jeszcze nie byłaś. (Oddzielała nas szyba). A zbawiając twoją znajomą, Bóg spektakularnie odpowiedział na twoją modlitwę za jej duszę. Miałaś iść do nieba, ale Bóg dla jakiegoś celu zostawił cię na tym świecie”.

Zapytałam spowiednika, czy powinnam o tym wszystkim mówić ludziom. Odpowiedział: „tak, powinnaś mówić jakie dobro, czyli niebo nas czeka, gdy będziemy wierni Bogu”.

Po wyjściu księdza, który zostawił mi wizytówkę, podziękowałam mężowi, że go wezwał. Mąż był bardzo zdziwiony, stanowczo twierdził, że nie wzywał kapłana. Zadzwoniłam szybko na komórkę księdza, domyślając się, że przyszedł do mnie przez pomyłkę. A ten zdziwiony odpowiedział: „ale przecież GPS mnie do pani zaprowadził”. I szybko się wyjaśniło, że wezwano go do innej chorej, u której ostatecznie był również tego dnia. Wiem, że w życiu nie ma przypadków, że to Pan Jezus przysłał tego księdza do mnie, aby odpowiedział mi na wszystkie pytania i dzięki temu odzyskałam spokój duszy. Chwała Panu Jezusowi.

Z Panem Bogiem – Gienia

źródło:wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

Komentarze (78):

Anonim2020.08.18 2:19
Szkoda że nie zrobiła parę fotek, na poparcie swoich opowieści, przy obecnej technice jest to możliwe. Bez tego jej opowieści są nic nie warte !!!!!!!!!
krystyna2020.03.25 16:43
Szkoda mi ciebie polak ateista pokochaj Jezusa a będziesz szczęśliwy jak ja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Noelek2020.01.30 20:17
To fragment jakiegoś filmu zakodowany w mózgu. I zaraz widziała Mesjasza- Chrystusa ot, tak sobie?? . A z jakiej racji? A gdzie Sąd? A gdzie Czyściec? Ciekawe ile aborcji dokonała wcześniej? Czy przyjęła Sakrament namaszczenia ? Jakieś brednie, bzdety i dlaczego mamy zaraz w to uwierzyć?. Pasjonaci tanich sensacji.Tylko po co w to mieszać bluźnierczo samego Boga?
Noelek2020.01.28 22:58
To nie takie pewne, ze cokolwiek widziała. Raczej kroplówki zadziałały....
Ela2020.01.29 18:02
Oczywiście...i kroplówki zadziałały, że słyszała rozmowy po swojej śmierci....
Jan czciciel Pana2020.01.27 14:36
Ci od "wizji" , bądźcie czujni albowiem nie znacie dnia i godziny waszej... Potem wszystko się rozjaśni...
RYSZARD2020.01.27 9:09
PRZEŻYŁEM SAM ŚMIERĆ KLINICZNA,,,GIENIA MA UROJENIA! Pisze-" Ja teraz też bardzo cierpię, wiem, że mnie rozumiesz, do tego ciągle atakują mnie złe duchy. Pomóż mi, ochroń mnie przed nimi – i zaznaczyłam – błagam cię tylko mnie nie opuszczaj”. Gieniu tam nikt nie cierpi, tam niezwykła oaza szczęścia, nie ma tam podziałów itd. Ludzie uśmiechaja sie, widac wielka ich radość...A gdy wrocilem, bylem przerazliwie smutny , ze wróciłem...
Jan Radziszewski2020.01.27 16:08
Ale nie stanąłeś na Sądzie Bożym tzn szczegółowym tylko ten otwiera drogę wieczności zarówno tej dobrej szczęśliwej NIEBA - jak nieszczęśliwej Zlej bo do PIEKŁA wiecznego jeziora ognia i siarki /Ap 20,15) tzn ten pobyt miał cię nauczyć Wiary Nadziei i Miłości
Jan Radziszewski2020.01.26 23:39
ot pytanie? Może wiesz jaki był los żydowskich Lucyferów tj Iluminatów którzy z Bronisławem Giermkiem poszli na spotkanie z cezarem /J 19,15) w Podziemnym Sanktuarium pod Brukselą na kilka dni wcześniej przed samobójczą śmiercią tego nad Iluminata z polski B. G. odpowiedzialnego za Europę i Rosję ą to ci zacytuję wyznanie świadka Z natchnienia Bożego z całych sił zacząłem krzyczeć. „Ja tego nie uczynię. To nie są duchy waszych zmarłych, braci tylko demony, złe duchy, które przybrały ich ludzki wygląd aby was oszukać. Jest to wielkie kłamstwo aby was całkowicie doprowadzić do opętania i pozbawić wszelkiego zdrowego rozumu i wolnej woli”. Gdy tak krzyczałem zaczęli mnie otaczać, aby mnie zabić. Gdy śmierć była bliska zawołałem. „Jezu Chryste Synu Ojca Przedwiecznego – ratuj, Matko Najświętsza Królowa Nieba i Ziemi – ratuj, Św. Michale Archaniele Książę Wojsk Niebieskich – ratuj”. Nagle nastąpił oślepiający błysk, potworny nie do wytrzymania huk. Na ich oczach te piękne rzekomo szczęśliwe duchy braci zmarłych zaczęły przemieniać się w straszliwe potwory, których rozum ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić. Nieznany ogień i zapach nie do wytrzymania. Potworny wygląd demonów tak przeraził masonów, że byli jak kamienne trupy. Kiedy znikły złe duchy nastąpiła nieznana ciemność i w tej ciemności ujawniła się wizja piekła. W tej wizji zobaczyli straszny wieczny los w mękach, prawdziwych zmarłych braci masonów, których wcześniej przedstawiały złe duchy jako szczęśliwych synów światłości przebywających rzekomo w krainie szczęśliwości. Przed ich oczami przesuwały się następne wizje różnych czasów. Trudno sobie wyobrazić przerażenie masonów. Runął cały ich system pychy i pewność panowania. Jeszcze przed tą wizją obiecywano im i zapewniano ich o milionach lat szczęśliwego życia w przyszłym ziemskim raju. A tu widzą niewyobrażalne cierpienia i męki znanych powszechnie w XX wieku i wcześniejszych wiekach filozofów, naukowców, finansistów, polityków, sędziów, rzekomych uczonych, nawet noblistów, judaszowych zdrajców itp. Wizja zakończyła się na poziomie piekielnego „hoiIyvod”. Z tego właśnie poziomu nieznany ogień ogarnął trzech masonów w tym, także głównego maga. Gdy ten ogień zbliża! się do masona z Polski chwyciłem go za rękę i zacząłem się modlić w myślach o jego uratowanie. Ale on był już cały czas nieprzytomny. Stracił przytomność na początku w czasie przemiany złych duchów. Jak się później okazało on nie doświadczył własnymi zmysłami wizji piekła. Po wizji, ogień nie cofnął się lecz już do końca palił tych trzech masonów. Ich przeraźliwe krzyki były jeszcze większe niż tych dwóch satanistów, których pochłonął podobny ogień / szczegółowo to opisałem w swym śiadectwie / - I tylko mała kupka popiołu po nich została - ot co jak mawiał Zagłoba
Wujek Dobrarada2020.01.31 20:25
Najgorsza choroba jak ktoś ma zajoba
Polo2020.01.26 22:08
Świadectw ci u nas dostatek: https://youtu.be/A8am3lGoGUw?t=533
Polo2020.01.26 21:08
W takich opisach zawsze fascynuje mnie jedna rzecz, otóż skąd Jezus, Maryja czy inni święci znają język polski, francuski czy inne takie języki, które powstały wiele, wiele stuleci po ich kadencji. I to współczesne doświadczającym 'cudów' wersje tych języków.
DJ2020.01.26 22:29
Polo! A co tu dla ciebie niezrozumiałe!? Wystarczy przeczytać jedno zdanie z Ewangelii i będzie wszystko jasne: ".... DLA BOGA BOWIEM, NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH..." ! Nie dziwię się, dawniej i ja tak myślałam, dopóki się sama nie przekonałam! My nie możemy też swoim umysłem ludzkim objąć wszystkiego, co Boskie ! My myslimy naszymi kategoriami, więc jeżeli myslimy, że coś niemożliwe, to myślimy, że tak powinno być! Ale jest inaczej ! Bóg nie kłamie ! Za mały mamy umysł! Nie jesteśmy Bogiem ! Tak poprostu jest.
Anonim2020.08.18 2:28
"DLA BOGA BOWIEM, NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH..." !, niestety, co jest bardzo smutne, brak mu możliwości, chęci, wczasie katastrof i wojen, czego nie mogę zrozumieć. Stworzył świat jest wszechmogący, a tu nic, zasypia jak Go ludzie rzeczywiście potrzebują !!!!!!!!!!!!!
FARAON2020.01.26 18:49
Ave Amon Ra
Wanda2020.01.26 17:46
Niech będzie uwielbiony nasz Bóg i Pan i Zbawiciel w Cudach które czyni.
anonim2020.01.26 16:54
Im więcej was niewierzących tym lepiej dla kościoła. Bo liczy się jakość a nie ilość. Wy niewierzący jak nadejdzie wasza ostatnia godzina chyba nie będziecie skamlać o księdza.
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 17:33
Skoro się liczy "jakość" to dlaczego ciągle zawyżacie statystyki polskich katoli? Dlaczego chcece demoralizować jak najwięcej ludzi? Nie wystarcza wam mała skromna, ale "jakościowa" ilość?
Policzony 2020.01.26 18:59
Co roku przeprowadza się w kościołach liczenie wiernych. Byłeś pedale w którymś podczas liczenia, że mówisz o jakimś zawyżaniu?
antyprawacki bicz2020.01.26 19:52
wg. spisów 90%, wg. deklaracji 50% ktoś tu albo kłamie albo nie potrafi liczyć
Policzony 2020.01.26 20:10
Na dzień dzisiejszy praktykuje średnio jakieś 40%. Nie moja wina, że ludzie kompletnie niewierzący i niepraktykujący jak świnie lezą ze swoimi bękartami do kościoła prosząc o chrzest, co daje owe 90 %.
antyprawacki bicz2020.01.26 20:30
Masz rację to nie twoja wina, że cię za bobasa zapisali zamiast zapytać dorosłego świadomego człowieka. To wina tej przestępczej organizacji, z którą się utożsamiasz.
Policzony 2020.01.26 23:27
Przecież proboszcz na siłę nie zmuszał moich rodziców. A jako dorośli mieli prawo ze swoim dzieckiem robić co uważali za słuszne. Ty pewnie z tych co jak popatrzą na stare fotki z dzieciństwa to z ryjem do rodziców za to jak cię ubierali. Brednie piszesz i tyle. Każdy dorosły może wybrać i jak ci nie odpowiada dokonaj apostazji.
antyprawacki bicz2020.01.27 0:03
Masz rację to nie tylko wina tej przestępczej organizacji. To również wina twoich rodziców. Apostacja w państwie PiS to pic na wodę fotomontarz. Nadal przestępcy po apostazji mają bezkarne prawo do przetwarzania danych osobowych. Przestępcy bezkarnie dyktują warunki zarządzania danymi osobistymi i sposobem wypisania, a nie państwo świeckie i obywatel.
Jan Radziszewski2020.01.27 16:21
dokonanie apostazji powoduje że automatycznie wpadasz do jądra wulkanu tj do jeziora ognia i siarki /Ap 20,15) - po swojej śmierci + tzn możesz przyspieszyć ten dzień radosnego spotkania z Lucyferem skacząc do wulkanu z gotującą się lawą bo piekielna temperatura + 1100 o C zmierzona przez Rosjan którzy dowiercili się do PIEKŁA
Ziutek2020.01.29 21:17
Nie niebędziemy
GDZIE W POLSCE JESTEŚ PEDALE ??? 2020.01.26 16:51
GDZIE W POLSCE JESTEŚ PEDALE ??? GDZIE JEST "WIOSNA I JEJ NACZELNA SUKA ??? GDZIE JEST "PREMIER" BIEDROŃ" ??? GDZIE SĄ PIENIĄDZE ZEBRANE DLA "MIKOŁAJA" ???
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 17:34
Dla ciebie suko PAN PREZYDENT BIEDROŃ. O tam!
???2020.01.26 18:34
Prezydentem cwelu to biedroń może być twojego odbytu.
antyprawacki bicz2020.01.26 18:47
wania ty już nie w tym wieku co by o seksie rozmyślać :)
anonim2020.01.27 8:47
To wypier... w osrane pampery.
Jaaanek2020.01.31 22:46
pan pleżydent w upę ebany biedroń podnieca się jak poczuję zapach ówna
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 16:38
Tej biednej kobiecie potrzebne się psychotropy i skuteczne leczenie psychiatryczne, a nie poklepywanie po pleckach przez fanatyckich ideologów.
ja2020.01.26 20:34
A po co to leczenie ? Czy zachowanie jej jest jakieś aspołeczne, albo czy skarży się ktoś na to jak się zachowuje.
Polo2020.01.26 21:11
Ideologia którą wyznaje jest aspołeczna co na jedno wychodzi.
Rut 2020.01.26 16:33
Wierzę w niebo , wierzę w czyściec , wierzę ze piekło istnieje , pragnę być osoba która zasłużyła by na to co DOBRY BOG dla człowieka przygotował , Jednak w takie opowieści ze ktoś tam był przed prawdziwą śmiercią a później wrócił , trudno mi wierzyc, Chociaż coraz więcej osób opowiada te rewelacyjne dla nich przeżycia
bądź "europejczykiem" mendo2020.01.26 16:01
Zachowuj się! Nie profanuj religii, jakiejkolwiek! Uszanuj! Nie ubliżaj wierzącym! Nie bądź mendą bolszewicko-homoseksualną, bądź człowiekiem!
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 16:37
Na urojenia bierze się psychotropy, a nie traktuje z pełną powagą jak do faktów naukowych
Polo2020.01.27 22:19
"Czyń innym taj, jakbyś chciał aby tobie czyniono" - Religia zatem, która zajmuje sie profanowaniem, niszczeniem i szczuciem wszystkiego co uzna za 'grzeszne' nie ma najmniejszego prawa domagać się szacunku dla samej siebie.
KosmiciŚwietlnegoProdiżaPorzuciliAntkaWPokrzywach2020.01.26 15:10
A Antka MONcierewicza kosmici porywali już 17 razy! Do pojazdu w kształcie twarzy Dudy włożonej do prodiża. Z wielką misją przebadania umysłu Antka wszelkimi dostępnymi im metodami i narzędziami. Niestety - na widok rozjarzonych ekranów, Antek automatycznie zaczynał wygłaszać polityczno-partyjne brednie, bzdury i pierdy, których stężenie przekraczało znacznie próg odporności czułków u kosmitów. Dlatego musieli go za każdym razem porzucać w pokrzywach, na dachu chlewni czy w suchym doku Centralnej Narodowej Stoczni Trójmorskiej w Morsku koło Zawiercia.
stan2020.01.26 15:38
Upiłeś się, czy naćpałeś? Uważaj, bo będzie odlot bez powrotu i wówczas nawet nie zorientujesz się, gdzie jesteś.
Kazimierz Wielki2020.01.26 15:07
Niebo i piekło istnieje jest jedną z prawd naszej wiary. Dlaczego Bóg jeśli chce nie może pokazać człowiekowi to co dla nas przygotował.
wacula2020.01.26 14:47
Polak Ateista Dumny Gej==== TAK nie wierzysz bo nie widzisz tak samo jak w łyżce metalowej którą jadłeś obiad atomy elektrony itd tam istnieją Ale ty ich nie zobaczyłeś .UWIERZ BO ONE ISTNIEJĄ JAK ŚMIERĆ I BÓG -ZAPAMIĘTAJ !!!!!!!!! I nie zbieraj już więcej chrustu na swój stos w piekle na wieki gdzie NIE MA CZASU .Czas jest tylko dla ciebie na ziemi i to parę latek -WIĘC widzisz Czas już najwyższy zacznij się już modlić bo rychło spotkasz demona który podpala twój stos ogniem
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 19:24
słodkie piierdololo, ale zły adres ja nie katol takie kity wciskaj sobie podobnym naiwniakom :)
violencja2020.01.26 14:00
Wierzę w takie rzeczy , sama miałam stan przed śmiercią kliniczną , wyszłam z ciała i czułam się bardzo lekko i widziałam z góry siebie na łóżku szpitalnym. Nie chcę być czepialska , ale ten worek foliowy w Niebie..???
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 17:36
ehe.... a mój chłopak ma 50cm kvtasa
violencja2020.01.26 20:21
Wpis na poziomie podłogi
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 21:53
Wpis na twoim poziomie. Jesteś dla siebie strasznie okrutna...
violencja2020.01.26 22:06
Kochany , jesteś w błędzie
LegitimateCybersecurityCompany2020.01.26 13:44
Ja również po wypadku w 2004 roku znalazłem się w takim stanie i nic nie widziałem. Ani Jezusa, ani Mahometa, ani kosmitów. I co wy na moje świadectwo? Słowo przeciwko słowu?
Styki2020.01.26 14:14
Ty nawet przed wypadkiem i przed takim stanem , nic nie widzisz i to jest ten Problem.
ja2020.01.26 20:33
W twoim przypadku cieszyłbym się że nic nie widziałeś. Jeszcze masz czas.
violencja2020.01.26 21:15
jeszcze nie teraz
gawron2020.01.26 21:21
Każdy widzi to, na co zasługuje.
Jan Radziszewski2020.01.26 22:31
tzn jak się nawrócisz to będziesz a jak Nie PIEKŁO cię czeka
PancerCrystal2020.01.26 13:18
Dziwię się pani Genowefie że po fak pięknym spotkaniu chce jeszcze żyć na tym łez oadole. W ogóle dziwię się katolikom że tak bardzo walczą o swoje życie gdy będąc w chorobie leczą się za ciężkie pieniądze nowoczesnymi lekami, tomografami, ultrasonografami i innymi wynalazkami nauki, zamiast z radością biec w objęcia Ojca.
violencja2020.01.26 14:03
Ks. Dominik Chmielewski opowiadał jak był na kolędzie u bogatej rodziny.Po pewnym czasie ksiądz został sam z panem domu.Ów człowiek wyjawił księdzu , iż już TAM był i teraz czuje smutek , ze musiał do nas wrócić. Cały czas tęskni za Niebem.
Jan Radziszewski2020.01.26 22:24
Może wiesz jaki był los żydowskich Lucyferów tj Iluminatów którzy z Bronisławem Giermkiem poszli na spotkanie z cezarem /J 19,15) w Podziemnym Sanktuarium pod Brukselą na kilka dni wcześniej przed samobójczą śmiercią tego nad Iluminata z polski B. G. odpowiedzialnego za Europę i Rosję ą to ci zacytuję wyznanie świadka Z natchnienia Bożego z całych sił zacząłem krzyczeć. „Ja tego nie uczynię. To nie są duchy waszych zmarłych, braci tylko demony, złe duchy, które przybrały ich ludzki wygląd aby was oszukać. Jest to wielkie kłamstwo aby was całkowicie doprowadzić do opętania i pozbawić wszelkiego zdrowego rozumu i wolnej woli”. Gdy tak krzyczałem zaczęli mnie otaczać, aby mnie zabić. Gdy śmierć była bliska zawołałem. „Jezu Chryste Synu Ojca Przedwiecznego – ratuj, Matko Najświętsza Królowa Nieba i Ziemi – ratuj, Św. Michale Archaniele Książę Wojsk Niebieskich – ratuj”. Nagle nastąpił oślepiający błysk, potworny nie do wytrzymania huk. Na ich oczach te piękne rzekomo szczęśliwe duchy braci zmarłych zaczęły przemieniać się w straszliwe potwory, których rozum ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić. Nieznany ogień i zapach nie do wytrzymania. Potworny wygląd demonów tak przeraził masonów, że byli jak kamienne trupy. Kiedy znikły złe duchy nastąpiła nieznana ciemność i w tej ciemności ujawniła się wizja piekła. W tej wizji zobaczyli straszny wieczny los w mękach, prawdziwych zmarłych braci masonów, których wcześniej przedstawiały złe duchy jako szczęśliwych synów światłości przebywających rzekomo w krainie szczęśliwości. Przed ich oczami przesuwały się następne wizje różnych czasów. Trudno sobie wyobrazić przerażenie masonów. Runął cały ich system pychy i pewność panowania. Jeszcze przed tą wizją obiecywano im i zapewniano ich o milionach lat szczęśliwego życia w przyszłym ziemskim raju. A tu widzą niewyobrażalne cierpienia i męki znanych powszechnie w XX wieku i wcześniejszych wiekach filozofów, naukowców, finansistów, polityków, sędziów, rzekomych uczonych, nawet noblistów, judaszowych zdrajców itp. Wizja zakończyła się na poziomie piekielnego „hoiIyvod”. Z tego właśnie poziomu nieznany ogień ogarnął trzech masonów w tym, także głównego maga. Gdy ten ogień zbliża! się do masona z Polski chwyciłem go za rękę i zacząłem się modlić w myślach o jego uratowanie. Ale on był już cały czas nieprzytomny. Stracił przytomność na początku w czasie przemiany złych duchów. Jak się później okazało on nie doświadczył własnymi zmysłami wizji piekła. Po wizji, ogień nie cofnął się lecz już do końca palił tych trzech masonów. Ich przeraźliwe krzyki były jeszcze większe niż tych dwóch satanistów, których pochłonął podobny ogień / szczegółowo to opisałem w swym świadectwie/.
MaxFiend2020.01.26 13:17
Umierający niedotleniony mózg jest w stanie wytworzyć dowolne wizje. Himalaiści dobrze o tym wiedzą :-D
rebeliant2020.01.26 18:54
No ja rozumiem, że osoba doznająca śmierci klinicznej jest w stanie doświadczyć niewyobrażalnych dla nas przeżyć, ale żeby tak na trzeźwo trzymać truchło lenina w szklanej skrzynce i tam w mauzoleum kłaniać mu się i ciągnąć lachę, to to jest coś nie do pojęcia dla zdrowego człowieka.
MaxFiend2020.01.27 13:05
A co ma piernik ... ?
rebeliant2020.01.27 20:35
A to, że w materii, której doświadczamy znajdują się osobnicy, którzy w ramach tego co namacalne dają się namówić na niewyobrażalną wręcz głupotę, a z relacji o tym co jeszcze nie doświadczone potrafią kpić i zaśmiewać. Innymi słowy - dają z siebie zrobić parówę odnośnie świata powszechnie doświadczanego, a drwią z istnienia w zaświatach.
ja2020.01.26 20:32
Szczególnie takie wizje w których można dokładnie opisać co robił lekarz podczas operacji , szczególnie że operowany był ślepy ?
MaxFiend2020.01.27 13:04
Naprawdę wierzysz w takie bajki? :-D
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 12:35
Nie lepiej było napisać, że miała urojenia?
MAVERICK JONASIK2020.01.26 12:56
Problem w tym, że halucynacje okołośmiertne są bardzo realistyczne. Z doświadczenia wiem, że mogą być bardziej realne od rzeczywistości (lepiej się widzi, lepiej słyszy, lepiej czuje). Nasz mózg pozbawiony skrepowania zmysłami, potrafi kreować niesamowite wizje. Ktoś bez przygotowania, łatwo ulega złudzeniu "realnej podróży". Zresztą to co ta pani opisuje jest książkowe. Tu można trochę w tym temacie poczytać: file:///Users/januszczarnowski/Downloads/Vetulani.pdf
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 12:59
No to właśnie o tym napisałem ludziom w sytuacji nadchodzącej śmierci wiele rzeczy się wydaje, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. Wielu widzi światło w tunelu, a fanatycy religijni nadinterpretują to jako znaki boskie celem uwiarygodnienia wierzeń bez pokrycia.
MAVERICK JONASIK2020.01.26 13:06
Jak starczy Ci odwagi to polecam spróbować Lucid Dream'ów. Najlepiej techniką WILD. Hipnagogi bywają naprawdę straszne, ale jak przetrwasz, to masz szansę na przeżycie czegoś podobnego co Gienia. Polecam in pozdrawiam.
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 17:35
To nie jest kwestia odwagi, po prostu nie moje hobby.
LegitimateCybersecurityCompany2020.01.26 13:54
Ale wtopa z tym linkiem :)
stan2020.01.26 14:52
Może wyjaśnisz w jaki sposób znalazła się w domu, jak to się stało, że słyszała rozmowę bratowej?
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.26 16:36
zabawa w głuchy telefon... i takie naiwniaki potem w to wierzą :)
Polo2020.01.26 21:05
Polecam zainteresowanie się terminem 'eksterioryzacja' - chociaż obawiam się, że z chrześcijaństwem ma on niewiele wspólnego.
Polo2020.01.26 21:01
Problem w tym, że halucynacje z definicji są przez doświadczającego ich człowieka bardziej rzeczywiste niż obiektywna rzeczywistość. I nie maja tutaj żadnego znaczenia okoliczności w których się pojawiły. Czy to okołośmiertne czy wywołane narkotykami czy niedotlenieniem czy schizofrenią...
asd2020.01.26 14:30
To że umiała przywołać rozmowę brata w której nie uczestniczyła to tez urojenia?
Aida2020.01.26 19:15
Będziesz umierał przez całą wieczność z żalu i rozpaczy że tak głupio zaprzepaściłes szczęście wieczne... Ale będzie za późno. Nawróć się.
Polo2020.01.26 20:58
Nie urojenia tylko halucynacje.
Łukasz2020.01.27 9:11
po co ty palancie wchodzisz na strony frondy i te twoje głupie wpisy . ZHejtowani daje ci chora satysfakcję . debil