15.06.17, 16:00Fot. screenshot/rzeszow24.pl

Stanisław Ożóg dla Frondy: Niech nikt nie opowiada bzdur o karach dla Polski za imigrantów

Fronda.pl: Komisja Europejska rozpoczęła procedury o naruszenie prawa unijnego wobec Polski, Czech i Węgier. Czy mamy się czego bać?

Stanisław Ożóg, europoseł PiS: Absolutnie uważam, że nie mamy się czego bać. Zdziwienie budzić może termin rozpoczęcia tej procedury. Gdy jednak się głębiej zastanowić, to powody są jasne. Zdziwienie bierze się stąd, że w europejskim Trybunale Sprawiedliwości jest sprawa na wniosek Węgier i Słowacji, dotycząca tego czy sławny algorytm sprzed dwóch lat o relokacji uchodźców jest zgodny z prawem UE. Dlaczego Unia Europejska nie zaczekała na rozstrzygnięcie tej sprawy?

To potwierdzenie, że jest to decyzja polityczna?

Tak, decyzja Komisji Europejskiej jest czysto polityczna. Juncker z określonymi swoimi słabościami robi jednego dnia rzeczy, które niejednokrotnie następnego dnia zmienia czy wyklucza. To już nas nie dziwi. Jest to działanie polityczne, do którego został poproszony przez swoich mocodawców, ażeby włączyć się czynnie w kampanię wyborczą w dwóch państwach najistotniejszych, jeśli chodzi o rolę w UE. Mam tu na myśli oczywiście Francję i Niemcy. Francja jest przed drugą turą wyborów parlamentarnych, natomiast kampania wyborcza w Niemczech nabiera rozpędu. Trzeba po prostu pogrozić tym państwom, które objętą procedurą, a także tych, które próbują pozorować relokację 160 tys. imigrantów. Relokacji z tej puli dokonano w wysokości niecałych 20 tysięcy. Gdy dołoży się do tego widmo dalszej fali imigrantów, którzy do Europy mogą dotrzeć z Afryki, czy z Turcji, to poważny problem stoi przed Komisją Europejską.

Komisja Europejska dużo mówi o łamaniu unijnego prawa. Jak jest z tym łamaniem prawa według Pana?

Komisja Europejska, czy Rada Europejska powinny sobie zdawać sprawę z tego, co stanowi prawo unijne. Nie wierzę, że oni nie wiedzą o tym, że polityka imigracyjna czy bezpieczeństwo wewnętrzne to prerogatywy państw członkowskich. Co do tego Komisji Europejskiej? Zakładając scenariusz, że w przeciągu dwóch miesięcy, które będą dane trzem państwom, aby podjęły jakieś działania w kierunku relokacji uchodźców, a one tego nie zrobią, to co dalej może zrobić Komisja Europejska? Niech nikt nie opowiada, że będziemy karani kwotami rzędu 250 tys. euro. Niech nikt nie opowiada bzdur, że będą cofnięte środki z funduszu spójności czy innych obszarów. Po paru latach bowiem może zapaść rozstrzygnięcie w europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Komisja Europejska i jej szef Juncker może tylko to zrobić. Za kilka lat zostanie wydany jakiś dokument przez ETS, zakładajmy, że niekorzystny dla Polski, Czech i Węgier. Te państwa będą mogły się od tego odwołać. Po co zatem to pozorowanie działań? To Komisja Europejska i Parlament Europejski powinny wreszcie rozpocząć rzeczową debatę, której nie było i nie ma na temat największego problemu z jakim boryka się i będzie się borykać Europa. Tym problemem jest sprawa migrantów właśnie.

Komisja Europejska chce tymi działaniami przykryć brak pomysłu jak rozwiązać sprawę imigrantów?

Jak najbardziej. To na pewno jedna z przyczyn, dla których podjęto tę decyzję. Druga sprawa, chyba ważniejsza, to jak wspomniałem wpisanie się w kampanię wyborczą we Francji i Niemczech. Tym samym chce się pokazać, że jednak Komisja Europejska jest twarda, nieugięta i będzie działać w sprawie relokacji imigrantów. To walka polityczna o poparcie w pierwszym rzędzie dla Macrona przed drugą turą wyborów parlamentarnych, a później równie dla pani Merkel, która jest chyba głównym sprawcą tego zamieszania, kosztującego tak dużo Europę.

Zdaje się, że żaden kraj nie przyjął tylu uchodźców, do ilu się zobowiązał. Myśli Pan, że Komisja Europejska będzie równie ochoczo karać także te kraje, które przyjęły tylko część uchodźców z grupy, jaką przyjąć się zobowiązały?

Komisja Europejska nie będzie karać, nie podejmie nawet żadnych działań tej sprawie, dlatego, że w Europie są równi i równiejsi, o czym mówiłem od początku kiedy sprawuję mandat eurodeputowanego, a nawet i wcześniej. Dziwne jest jednak, że na przykład Eurostat, czyli nie jakaś agenda statystyczna Polski, ale właśnie Unii Europejskiej, uznaje ok. 1 mln 400 tys. imigrantów z Ukrainy, którzy trafili do Polski. Według danych Eurostatu najwięcej imigrantów trafiło w ostatnich latach do Wielkiej Brytanii, a na drugim miejscu jest Polska. Natomiast nie zgadzam się z tym, co próbuje się w Komisji Europejskiej, że Ukraińcy to w stu procentach ekonomiczni imigranci. Niekoniecznie tak jest. Wschodnia Ukraina jest terenem działań wojennych. Ci ludzie w dużej części uciekają przed trwającą tam wojną. Tego Komisja Europejska zauważyć nie chce.

Dziękuję za rozmowę.