"Nóż chirurga niczego nie zmienia" - świadectwo transseksualisty - zdjęcie
04.11.11, 11:49

"Nóż chirurga niczego nie zmienia" - świadectwo transseksualisty

22

 

Walt Heyer, dorastał w połowie lat czterdziestych w Kalifornii. Jak typowy chłopiec, interesował się kowbojami i samochodami, ale pewnego dnia jego babci zdawało się, że dziecko woli być... dziewczynką. Podarowała mu elegancką fioletową sukienkę, która musiał nosić, kiedy odwiedzała go babcia.

 

Walt opowiada, że tak właśnie zaczęła się, trwająca 35 lat „droga udręki, rozczarowania, żalu i smutku”. Zaburzenia tożsamości płciowej doprowadziły mężczyznę do uzależnienia od alkoholu, narkotyków i kilku prób samobójczych. Heyer w końcu poddał się operacji, która miała nadać mu kobiecy wygląd, czego dziś głęboko żałuje.

 

W wydanej w 2006 roku książce „Trading my Sorrows” Walt wspomina, że przebieranie w sukienkę od babci było tylko jednym z elementów, które doprowadziły do tego, że zaczął wstydzić się, że jest mężczyzną. Opowiada, jak był wykorzystywany seksualnie przez swojego wujka i o surowej dyscyplinie ojca, którą trudna było odróżnić od fizycznego znęcania. - Nie potrafiłem być takim chłopcem, jakiego oczekiwał mój tata – wyznaje Heyer i dodaje, że nigdy nie był w stanie wystarczająco zadowolić swoich rodziców.

 

Walt wspomina, że przebieranie w dziewczęce ubranka stało się dla niego ucieczką, rzeczywistością, w której czuł się bezpieczny. Najpierw starał się to ukrywać przed rodzicami, ale z czasem coraz bardziej czuł się dziewczyną. Mimo że wciąż oglądał się za fajnymi samochodami i ładnymi dziewczynami, to obsesją stała się myśl o przemianie w kobietę. Po ukończeniu szkoły średniej wyprowadził się od rodziców, żeby bez skrępowania móc przebierać się w damskie ubrania.

 

Heyer szybko wzbogacił się, znalazł żonę, pozornie wiódł szczęśliwe życie. Ale myśl o „kobiecie uwięzionej w jego ciele” nie dawała mu spokoju. Zaczął pić, ale to tylko spotęgowało jego frustracje. W jego wspomnieniach powraca „dziewczyna siedząca w jego głowie”, która domaga się coraz większej ekspresji. Walt zaczął pokładać swoje ostatnie nadzieje w operacyjnej zmianie płci.

 

Najpierw mężczyzna przeszedł operację plastyczną wszczepienia biustu. Następnie były procedury, których dziś żałuje najbardziej – transformacja męskich genitaliów na te, przypominające wyglądem żeńskie organy rozrodcze.

 

Walt liczył, że po operacji ustąpią jego lęki, frustracje i niepokoje, że skończy się wyniszczający go od dziecka stres. Ale po operacji Walt stał się polem bitwy sprzecznych myśli i pragnień, które stały się przyczyną jeszcze większych frustracji i dysonansu. Z każdym dniem Heyer coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że operacja była wielkim błędem. Próbując jakoś pokonać swój egzystencjalny ból, Walt coraz bardziej uzależnił się od alkoholu i kokainy. Był przekonany, że nóż chirurga nie jest w stanie z mężczyzny zamienić go w kobietę, a operacja była po prostu oszustwem. Wprawdzie czuł, że nie miał innego wyboru, ale żyjąc jako kobieta, czuł się oszustem.

 

Heyer sięgnął dna. Operacja zniszczyła jego tożsamość, rozbiła rodzinę, krąg przyjaciół, karierę. Czuł, że nie czeka go nic, prócz śmierci. Próbował popełnić samobójstwo. Bez domu i bez gorsza niechybnie trafiłby na ulicę, gdyby nie obcy człowiek, który zaoferował mu miejsce do spania w swoim garażu. Zachęcił go również do skorzystania z pomocy grupy Anonimowych Alkoholików.

 

Walt coraz bardziej przekonywał się, że tak naprawdę zawsze był mężczyzną, a zmiana płci była po prostu maskaradą. - Byłem świadomy tego, że stałem się wrakiem człowieka, zniekształconym przez własne wybory. Alkohol, narkotyki, chirurgia uczyniły mnie niepotrzebnym nikomu – wspomina.

 

Dzięki pomocy kilku przyjaciół, Heyer rozpoczął podróż w kierunku uzdrowienia i odkrycia swojej prawdziwej tożsamości. Zdawał sobie sprawę, że kluczem do wygrania bitwy jest całkowita trzeźwość. Wyrzucił butelki z alkoholem i zwrócił się do Jezusa – nowego źródła swojej siły. Podczas jednej z modlitw zobaczył Chrystusa, który obejmuje go i mówi: „Od teraz, razem ze Mną, jesteś zawsze bezpieczny”. Walt był przekonany, że znalazł pokój i uzdrowienie, którego tak bardzo pragnął.

 

Heyer na koniec chce przekonać wszystkich, którzy zmagają się ze swoją tożsamością jako kobieta czy mężczyzna, że chirurgia nie jest żadnym rozwiązaniem. Radzi znaleźć dobrego psychologa czy psychoterapeutę, który pomoże odnaleźć przyczyny pojawiających się pragnień, które często mogą tkwić gdzieś głęboko, w dzieciństwie. Zapewnia, że gdyby tylko mógł cofnąć czas, zrobiłby wszystko, żeby uniknąć operacji.

 

- Każdy zabieg medyczny – genetyczny, hormonalny, chirurgiczny – który dokonuje ewentualnej korekty i gwarantuje danej osobie osiągnięcie pełni rozwoju pod względem płciowym, zasługuje na pochwałę – przypomina na łamach najnowszego „Don Bosco” ks. Paweł Bortkiewicz. Brzmi szokująco? Na pierwszy rzut oka tak, ale słowa duchownego odnoszą się do osób obciążonych jakąś wadą genetyczną, cierpiących na obojnactwo albo niedorozwój cech płciowych.

 

Ta zasada przestaje funkcjonować w przypadku transseksualistów. - Osoby przeżywające swoisty kryzys tożsamości i domagające się zmiany płci, to osoby jednoznacznie określone pod względem biologicznym – ich geny określają męskość czy kobiecość osobnika – przypomina ks. Bortkiewicz.

 

Sedno problemu polega tutaj na przeżywaniu innej płci w psychice. Płeć jest określona, nieokreślone jest jej przeżywanie. - Można zatem się zastanowić najprościej – czy jest sensowna zmiana tego, co jest, czy bardziej uzasadnione nie jest leczenie psychiki? Co usprawiedliwia radykalną, a zarazem fikcyjną interwencję w naturę biologiczną człowieka? - pyta ks. Bortkiewicz.

 

Opinię duchownego o „fikcyjnej interwencji” doskonale obrazują wspomnienia Walta Herey'a, który mówi, że po operacyjnej zmianie płci, w ciele kobiety, czuł się jak oszust. Jego niezwykłe świadectwo potwierdza tezę, że zabieg tzw. zmiany płci w żadnym stopniu nie jest leczeniem zaburzeń tożsamości seksualnej, ale wprowadzaniem w psychikę cierpiącego człowieka jeszcze większego zamętu. Ludzkie istnienie - jak przypominał Jan Paweł II w Familiaris consortio - jest „integralną całością”. Z moralnego punktu widzenia niedopuszczalne są zatem jakiekolwiek ingerencje w ten integralny byt. 


eMBe/LifeSiteNews/„Don Bosco”

Komentarze (22):

anonim2011.11.5 8:45
<p>+++</p>
anonim2011.11.5 9:30
<p><span \"font-size: x-small;\">&gt;Zaczął pić, ale to tylko spotęgowało jego frustracje. W jego wspomnieniach &gt;powraca &bdquo;dziewczyna siedząca w jego głowie&rdquo;,</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\"> </span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Ta \"dziewczyna siedzaca w glowie\" to demon, zly duch.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Kiedys juz to napisalem, jako komentarz do tekstu o transseksualizmie. Lecz szybko wycieto. Prawdopodobnie tzw. \"poprawnosc polityczna.\"</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Napisze jeszcze raz:</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Transseksualizm jest to opetanie demoniczne.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">W ksiazce Malachi Martina \"Zakladnicy diabla\" jest opis egzorcyzmow transseksualisty, mezczyzny ktory \"stal sie kobieta\" (tj. okaleczyl swoje cialo wskutek podpowiedzi tego ducha, ktory \"siedzial w jego glowie\"). <strong>Jeszcze przed egzorcyzmem </strong>(proszac o ratunek) wyznal ksiedzu, ze pomimo \"zmiany plci\" jest mezczyzna.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Jeszcze przed!</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Po udanym egzorcyzmie urojenia (o tym, ze \"jest kobieta\") ustapily.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Transseksualizm jest to jedno wielkie, przerazajace oszustwo demona.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Nic wiecej.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Powyzszy tekst potwierdza to.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">W rozumie osob transseksualnych jest zly duch-demon, ktory oszukuje ich i zwodzi, chcac doprowadzic ich do zupelnego pomieszania rozumu, do obledu nieodwracalnego, do rozpaczy i do samobojstwa- a przez to do piekla.</span></p> <p><span \"font-size: x-small;\">Ci ludzie wymagaja pomocy nie roznych \"chirurgow\", czy tez \"psychologow\" , ktorzy beda ich utwierdzac w ich urojeniach.</span></p> <p><strong><span \"font-size: x-small;\">Ale wymagaja pomocy duchowej, pomocy Kosciola !</span></strong></p>
anonim2011.11.5 9:36
<p>To zwykła choroba.&nbsp; A&nbsp; wym przypadku pewnie nie był to transeksualizm tylko jakieś inne zboczenie. NIe można jednak negować terapi&nbsp; na pojedynczych przykładach.</p>
anonim2011.11.5 9:55
<p>+++</p>
anonim2011.11.5 10:59
<p><span \" : Arial; font-size: 10pt; mso-fareast- : \'Times New Roman\'; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA;\">Płeć jest zależna od posiadanych chromosom&oacute;w. To one determinują wygląd i funkcjonowanie organizmu. Jeżeli m&oacute;zg transseksualisty twierdzi coś odmiennego, to należy wyleczyć ewidentną dewiację psychiczną takiego osobnika. \"O<span \" : Arial; font-size: 10pt; mso-fareast- : \'Times New Roman\'; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA;\">peracja zmiany płci\"&nbsp;nigdy nie będzie&nbsp;rzeczywistą pomocą osobom dotkniętym tym schorzeniem, oraz ich leczeniem, &nbsp;ale ich świadomym okaleczaniem, gdyż zmieni ona jedynie zewnętrzne atrybuty płciowe, ale nie zmieni, ani puli chromosom&oacute;w w organizmie, ani nie zmieni jego&nbsp;mechanizmu rozrodczości, tylko go zlikwiduje.</span></span></p>
anonim2011.11.5 11:34
<p>@Runek9: Katolicy wiedzą lepiej o tyle o ile trzymają się fakt&oacute;w. To, że ktoś będzie sobie wmawiał, że ma inny zestraw chromosom&oacute;w niż w rzeczywistości to nie wpłynie tym na rzeczywistość.</p>
anonim2011.11.5 11:43
<p>@Alterego... i przy takim podejściu do dewiacji psychicznych, jaki reprezentuje Mut, psychiatrzy i psycholodzy powinni mieć zakaz wykonywania zawodu - no bo jeśli osoby dotknięte dewiacją psychiczną mają decydować o losie swojej dewiacji... to po co komu tacy specjaliści? maja byc \"specjalistami od utrwalania dewaicji\"?</p>
anonim2011.11.5 12:05
<p>Słyszałam. I co z tego? Osobnicy, u kt&oacute;rych występuje chromosom Y, zawsze będą osobnikami męskimi, niezależnie od ilości chromosom&oacute;w X, a osobnicy z jednym, czy wieloma chromosomami X zawsze będą osobnikami płci żeńskiej. To jest bardzo prosta zasada.</p>
anonim2011.11.5 12:10
<p>@Mut... jesteś naprawdę przekonany, że NIKT nie umie? To skąd się biora opowieści, jak ta, w komentowanym artykule? Może po prostu niekt&oacute;rym się tej zmiany \"płci m&oacute;zgu\" dokonać nie chce i wolą to, do czego się przyzwyczaili? W końcu c&oacute;ż w tym dziwnego, że ktoś sie przyzwyczaja do swej ułomności? Ale to nie oznacza, że poprzez utrwalenie tego \"przyzwyczajenia\" stają się osobnikami normalnymi.</p>
anonim2011.11.5 12:23
<p>@JT: A jak ktoś czuje się kosmitą, to też mu żadne chromosomy nie będą potrzebne. Będzie kosmitą bo tak się czuje. Co nie zmienia faktu, że jego ciało będzie zdeterminowane chromosomami.</p>
anonim2011.11.5 12:35
<p>@Kenzo... jeżeli trapia byłaby skuteczna choćby w 1%, to znaczy, że jest możliwa. Reszta zależy od woli \"pacjenta\" oraz od odpowiednich technik tej terapii. Rozw&oacute;j technik terapeutycznych powinien zatem iść w kierunku przywracania skłonności psychicznych zgodnych z biologią osobnika. W przeciwnym razie jest to oznaka regresji, a nie postępu medycyny, psychologii i psychiatrii w tej dziedzinie.</p>
anonim2011.11.5 13:14
<p>@Mut, to, że każdy ma prawo do zrobienia rzeczy, jakie mu przyjdą do głowy, nie oznacza, że wszystkie jego pomysły są dobre. Gdyby tak było, to pomysły podżegaczy, aby widzieć wkoło płonące domy byłyby tolerowane, a w przypadku niemożności ich wyperswadowania, utrwalane&nbsp;poprzez wręczanie takiemu osobnikowi&nbsp;butelek z benzyną oraz zapałek, aby mu ułatwić&nbsp;realizację jego dewiacji psychicznej.</p>
anonim2011.11.5 13:16
<p>@JT... sprawdziłeś to na sobie? Do jakiego aparatu jesteś podłączony?</p>
anonim2011.11.5 13:35
<p>@Mut... nie chodzi o konkretny przykład, ale metodę podejścia do leczenia dewiacji. Albo pozwalamy na wszystko w imię \"wolności wyboru\", albo staramy się jednak tę \"wolność\" ograniczyć w imię normalności, czytaj - przeciętności,&nbsp;zachowań.</p>
anonim2011.11.5 14:05
<p>@Mut... w takim razie żyjemy na co dzień w totalitarnym szaleństwie. Spr&oacute;buj być prawdziwie wolnym w wielu aspektach życia codziennego...&nbsp; :) A Twoje zdanie o wolności to takie lewackie porzekadło dla naiwnych.</p>
anonim2011.11.5 16:31
<p>Ostatnio usłyszałam pewną anegdotkę:</p> <p>&nbsp;</p> <p>Był sobie pewien mężczyzna, kt&oacute;ry usilnie poszukiwał żony, ale żadna kobieta go nie chciała. W końcu stwierdził, że napewno dlatego, że coś nie tak z jego wyglądem. Więc zrobił sobie operację plastyczną aby być przystojniejszym. Wyglądął zupełnie inaczej. No i jakoś znalazł kandydatkę na żonę. W dniu ślubu, gdy już jechał po swą wybrankę, nagle zdarzył się wypadek, w kt&oacute;rym ten człowiek zginął.</p> <p>Trafił do nieba, staje przed obliczem Boga i m&oacute;wi:</p> <p>- Boże! Czemu mi to zrobiłeś? Jak już nareszcie mi się udąło znaleźć żonę, Ty mnie uśmierciłeś!</p> <p>A B&oacute;g na to:</p> <p>- Ach to TY! Nie poznałem cię ;)</p> <p>&nbsp;</p> <p>Gawędziarz ze mnie słaby, ale chyba rozumiecie o co mi chodzi.</p> <p>Albo B&oacute;g MA RACJĘ i się nie pomylił stwarzając kogoś kobietą lub mężczyzną, albo B&oacute;g nie ma racji i się pomylił. Jeśli ktoś przyjmuje tę drugą tezę, to ja nie mam już nic do powiedzenia.</p>
anonim2011.11.5 17:09
<p>Mut,</p> <p>myśle, że B&oacute;g zbawia i duszę i ciało. Całego człowieka.</p> <p>Nie wiem, jak Ty, ale ja wierzę że będzie zmartwychwstanie ciał. Moje ciało jest częścią mnie. Wierzę, że B&oacute;g się nie pomylił stwarzając mnie, że to jaka jestem bardzo się Bogu podoba. Jak w Księdze Rodzaju - B&oacute;g wszytko&nbsp; co stworzył uznał za dobre. I wierzę, że zbawia mnie mnie TU i TERAZ, w tym momencie i w tych okolicznościach mojego życia w kt&oacute;rych jestem.</p> <p>A TY - Mut, jak myślisz? B&oacute;g stwarzając osoby transseksualne pomylił się czy miał rację? Wstawił niewłaściwy m&oacute;zg w ciało kobiety/mężczyzny?</p> <p>Jak TY myślisz? </p>
anonim2011.11.5 17:27
<p>Zgadzam się ze zdaniem : Boże błogosław ateist&oacute;w.</p> <p>A ja myślę, że ateiści wierzą w bajki, kt&oacute;re sami wymyślili.</p> <p>I tu już nie dojdziemy do porozumienia. Bo zasadnicze założenia są inne. Ja wierzę, że B&oacute;j JEST, a Ty Mrohny - że nie (tak wnioskuję z Twojej wypowiedzi). No i ja wierze, że istnieje coś takiego, jak prawda. Czyli albo B&oacute;g jest , albo Go nie ma. Tylko jedno z nas ma rację.</p> <p>Ja Cię nawracać nie będę. Dobrego wieczoru Ci życzę.</p>
anonim2011.11.5 17:47
<p>To, co Ty i ja myślimy o transseksulalizmie ma znaczenie, napewno dla nas. Bo gdyby nie miało, to byśmy nie zabierali głosu. Bo ja - zapewne naiwnie - szukam prawdy.</p> <p>Chyba nikt z dyskutujących tutaj nie podważa wolności człowieka. Tylko zastanawiamy się, co jest dla niego dobre. Dlatego o tym rozmawiamy.</p> <p>Pewnie, że do takiej osoby należy decyzja. I sama ja podejmuje. Jeszcze nie słyszałam, żeby&nbsp; takich związywano i poddawano elektrowstrząsom. Każdy robi co chce. Tylko to nie zawsze jest dobre.</p> <p>I na tym polega wolnośc. Że możemy wybierać i zło, ale przede wszystkim że możemy wybierać to, co dobre.</p>
anonim2011.11.5 21:36
<p>@Mut... nie zabrakło argument&oacute;w, tylko czasu mi brakuje na rozwijanie tematu... na razie PA!</p>
anonim2011.11.7 9:06
<p>Dobrze że gościu(wa) sie opamiętał tylko troche poniewczasie. Ktoś wcześniej pisał, że to opętanie. Ja jednak opętania bym do tego nie dodawał bo każdy odwał psychiczny musiałby być opętaniem; np Biedroń - czy on jest opętany? - nie. On ma tylko odwał psychiczny.</p>
anonim2011.11.9 15:36
<p>znam wypowiedzi egzorcyst&oacute;w kt&oacute;rzy twierdzą że homoseksualizm jest rodzajem opętania, generalnie grzech otwiera na działanie złego ducha, a nieuporządkowane relacje seksualne są przecież grzechem, tak więc potrafię sobie wyobrazić że obsesja na punkcie własnej płci może być rodzajem opętania demonicznego - w końcu jest to niezgodne z naturą.</p>