07.09.18, 13:25Wikipedia.org

Polka uratuje Szwecję? Liczą na nią tysiące obywateli

Szwedzi mówią dość lewicowym rządom i chcą natychmiastowej zmiany. Szansą na rewolucje może być Beata Milewczyk, Polka startująca w niedzielnych wyborach parlamentarnych.

Milewczyk jest szefową klubu Szwedzkich Demokratów w radzie miejskiej miasta Sodertalje. Mieszka tam od 2007 roku wraz z dziećmi i mężem.

Szwedzcy Demokraci to prawicowa partia zdobywająca coraz to wyższe wyniki sondażowe. Obecnie mówi się o około 20 procentowym wyniku.

Partia opiera swój program przede wszystkim na imigrantach, którzy wręcz opanowali część miast. W Sodertalje skąd startuje Milewczyk mieszka obecnie 50 tysięcy imigrantów, jest to prawie połowa wszystkich obywateli miasta.

Beata Milewczyk wspomina między innymi sytuację, z jaką spotkała się w miejscowej szkole.

"W klasach 98 proc. uczniów stanowią imigranci. To przecież naturalne, że najchętniej chcą rozmawiać w swoich językach. Moje dzieci pod wpływem kolegów mówią także po arabsku lub asyryjsku. Kiedyś zostałam wezwana do szkoły przez nauczycielkę, że moje dziecko przeklina. Zapytałam, w jakim języku. Okazało się, że po asyryjsku. Odpowiedziałam, że to nie mój problem, a szkoły. Ja nie mówię tym językiem, on tego nie wyniósł z domu" - mówiła.

Tylko w 2015 roku Szwecja przyjęła ponad 160 tysięcy imigrantów, głównie z Afryki. Większość została rozproszonych po mniejszych ośrodkach.

"Statystki mówią, że pracę w Szwecji dostaje się między piątym a ósmym rokiem po przyjeździe. W Södertälje mamy 13,2 proc. bezrobocia, w Sztokholmie jest o połowę niższe. W naszym mieście mamy zakłady Skanii czy Astra Zeneca (fabryka leków), ale tam miejsca pracy wymagają kompetencji. Dawniej tam były proste prace. Ci, którzy do Södertälje przyjeżdżają, nie mają wykształcenia ani nie znają języka. To jest dla nas duże obciążenie, aby ich przyuczyć, a tu w Szwecji nie ma żadnych wymagań. Masz swoje prawa, to i obowiązki" - zauważa Polka.

Mimo, że szansa zwycięstwa w wyborach jest raczej nikła to Beata Milewczyk upatruje szanse do zmian.

"Teraz spodziewamy się około 20 proc. poparcia i już będą musieli z nami rozmawiać. Dotychczas nas blokowano, choć już są zakulisowe rozmowy, jak nas wyeliminować" - podkreśliła.

Przypomnijmy, wybory do szwedzkiego parlamentu już w niedzielę. Pani Beacie życzymy zostania posłem, a partii jak najwyższego wyniku.

mor/niezalezna.pl/Fronda.pl