Niepokalana u źródełka Gietrzwałdu, zdepcz głowę węża,moc szatana! Mocne i piękne kazanie bp. Zawitkowskiego - zdjęcie
30.06.18, 18:30zdj. screen Youtube

Niepokalana u źródełka Gietrzwałdu, zdepcz głowę węża,moc szatana! Mocne i piękne kazanie bp. Zawitkowskiego

Po Różańcu, Drodze Krzyżowej i nabożeństwie na Dniu Pokuty Narodowej w Gietrzwałdzie rozpoczęła się uroczysta Msza święta, której przewodniczył bp Jan Tyrawa. Niezwykle mocną i podniosłą homilię wygłosił bp Józef Zawitkowski. 

Jak podkreślił hierarcha, współcześnie wielką boleścią człowieka jest brak Boga. 

"Sto lat odzyskanej niepodległości, a my wciąż zniewoleni. Do Gietrzwałdu idę, bym się z opętania uwolnił, bo wolność sumieniem się mierzy"-zauważył duchowny. Biskup Zawitkowski ocenił, że Polacy wciąż nie umieją być wolni i pozostają zniewoleni. 

"Do Gietrzwałdu iść muszę, bo nam cudu trzeba! Tu Polacy ongiś nie za miecz chwytali, ale za różaniec i stał się cud wolności. Bo nie siłą, ale modlitwą niewolę zrzucić trzeba"-przekonywał hierarcha, który myślami wracał do wydarzeń z 1877 lat. To wtedy, tu, w Gietrzwałdzie Maryja zwróciła się po polsku do wizjonerek. Matka Boża wzywała do pokuty i próśb do Boga, aby Polska stała się naprawdę wolna. 

"Bo grzech pojawił się przez źle wykorzystaną wolność, kiedy człowiek przywłaszczył sobie prawo decydowania, co dobre, a co złe, zapragnął decydować o życiu i o śmierci"- wskazał biskup, który nawiązał do pieśni uwielbienia, która popłynęła z ust Maryi, gdy nawiedziła swoją krewną, Elżbietę. 

"Miriam, śpiewaj dalej! Patrz, zapatrzyły się w Ciebie gietrzwałdzkie lasy i warmińskie jeziora. Góry stanęły! Zamilkł zgiełkliwy świat bezbożnych, a my w Gietrzwałdzie oczekujemy Boskiego przebaczenia. Bóg wywyższy pokornych, On nas powołał do wolności synów Bożych"-mówił duchowny. Biskup Józef Zawitkowski prowadził wiernych przez kolejne Tajemnice Różańca, a więc kolejne rozdziały wspólnej historii Jezusa i Maryi. 

Jak Ci dziękuję, Matko, że w Kościele nigdy nie byłem sierotą. Ty zawsze byłaś mi Matką. Matką mojej wiary, Matką mojego powołania. Matką mojej pierwszej spowiedzi, a zawsze Matką Miłosierdzia. W drodze do Gietrzwałdu układałem sobie, co ja Ci powiem, gdy spojrzę na Twój obraz, gdy się będę spowiadał. Nic nie powiedziałem. Odczułem, że Ty, Matko, wszystko o mnie wiesz i znasz mnie więcej niż ja samego siebie. Głowę spuściłem, a na trawę spadły moje łzy sieroce inie wiedziałem, czy to krople rosy wieczornej, czy to pokutne łzy moje"- mówił ze wzruszeniem bp Zawitkowski, który podkreślił,że w Gietrzwałdzie chciałby dziś zobaczyć "kawałek wolnej Polski", w której ludzie patrzą na siebie życzliwie, przez łzy radości, mówiąc sobie "do ucha i serca dobre słowa". Gietrzwaldzki Dzień Pokuty przeżywamy jako refleksję nad prawdą, która brzmi: "nie ma wolności narodu bez wolności sumienia każdego z obywateli". 

"Chcemy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polacy - mądrzy, bogaci i pobożni - popadli w niewolę, a Polskę wymazano z mapy Europy. Odpowiedź jest prosta: bośmy byli głupi i chwaliliśmy się naszymi grzechami - dumnym liberum veto, kłamstwem, warcholstwem, zdradą, złodziejstwem, pogardą dla chłopów, pychą i głupotą. Nie słuchaliśmy proroków, kiedy ks. Piotr Skarga wołał wobec króla, senatorów i dworu: „Nierządem Polska stoi! Lecz gdy się nie spodziejecie, pogruchoce was Pan Bóg, jako ten gliniany garniec!”- mówił w homilii abp Zawitkowski. 

"Więc błagam Cię, cudowna Pani Gietrzwałdu, Ucieczko grzesznych i moje ocalenie, błagam Cię przez modlitwę i posługę obecnych tu kapłanów(...) Duchowny prosił Maryję, aby osłoniła od złego dzieci polskie, "aby wzrastały w latach, w łasce u Boga i u ludzi, by były mądre i dobre".

"Niepokalana, u źródełka Gietrzwałdu, zdepcz głowę węża, moc szatana"- zwracał się do Maryi kapłan, który powierzył Matce Bożej osoby duchowne, świecie, konsekrowane, chorych, zniewolonych, a także polskie rodziny. Hierarcha błagał Maryję, by zdeptała "diabelski mur wrogości". 

Duchowny nawiązał również do czasów współczesnych i cywilizacji śmierci. Wskazał, że powinniśmy słuchać Boga, nie ludzi. 

"Wtedy zbyteczna będzie ustawa o aborcji i eutanazji. - Wystarczy: „nie zabijaj!”. Nikogo i nigdy! Reszta jest od diabła. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (Mt 7,1). Wierzącym nie trzeba ustawy, wystarczy sumienie"- przekonywał hierarcha. Jak dodał, trzeba rozliczyć "afery i złodziejstwa bezbożnych", choć wystarczyłoby przykazanie siódme. 

 „Nie kradnij!”. Nikogo, nigdzie i nigdy. „Nie cudzołóż!”. Byliby ludzie piękni urodą czystego serca i czystych oczu, ale ludzie poplątali miłość z łajdactwem, małżeństwo z partnerstwem i tym grzechem zgniją narody. „Nie mów fałszywego świadectwa” ani w domu, ani w kościele, ani w gazecie, ani w radiu, ani w telewizji, ani w internecie, ani w parlamencie Unii Europejskiej"- podkreślił. Dalej padły bardzo ostre słowa. Odwołując się do fragmentu tekstu "Roty": "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", bp Zawitkowski skonstatował: "teraz sami sobie naplujemy".

"Nie będzie uchodźca rządził w moim domu, bo przysięgałem, że „twierdzą nam będzie każdy próg, tak nam dopomóż Bóg!”. Więc przysięgi nie zmienię. A gdyby ktoś w moim domu krzyż zdjąć usiłował i „dzieci nam germanił”, to ten nie jest z ojczyzny mojej. Dajcie nam żyć, pracować i modlić się spokojnie w rodzinnym domu, gdzie Panem jest Jezus, a Królową Jego Matka"- wskazał duchowny. Na zakończenie hierarcha poprosił Maryję, by uczyła nas, Polaków, być wolnymi, a wolność mierzy się sumieniem. Biskup poprosił Matkę Boską, by obdarzyła Ojczyznę naszą "wolnością, co nie przemija".

yenn/Gosc.pl, Fronda.pl