MOCNE świadectwo kobiety, która dokonała aborcji! - zdjęcie
08.11.20, 10:57

MOCNE świadectwo kobiety, która dokonała aborcji!

28

Anna C. dzieli się zdjęciem swojej córeczki, na której dokonała aborcji…

"Ma na imię May Lynn i ma swoją historię. Była moja córeczką, zamordowaną przeze mnie metodą aborcji w 24 tygodniu. W świetle nagrań z Planned Parenthood, chciałabym podzielić się jej historią."

Prawie nikt nie wiedział, kłamałam i nigdy nie przyznałam się do tego, że jej krew jest na moich rękach. Nie potrafiłam nawet przyznać tego przed szpitalnym personelem. Mówiłam wszystkim, że to nieszczęście.

Ona zmieniła we mnie wszystko. Teraz rozumiem, że żyłam w kłamstwie. Żałuję. Zdaję sobie sprawę z tego, czego dokonałam. Jestem morderczynią. To co zrobiłam uderzyło mnie tak, jak pociąg towarowy.

Najbardziej uderzyło mnie wtedy, kiedy obudziłam się w szpitalnym łóżku z nią w moich ramionach. Była ciepła ciepłem mojego ciała. Przez chwilę mogłam udawać, że nie dokonałam tego, co zrobiłam...

Uderzyło mnie ponownie, kiedy zaczęłam zajmować się sprawami pogrzebu. Była w maleńkiej trumience, a ja mogłam trzymać ją po raz ostatni. Ta cienka, delikatna skóra i malutkie paluszki...

Za każdym razem, kiedy trzymam moje dzieci, które urodziłam później - przypominam sobie ten moment.

Uderzyło mnie ponownie, kiedy siedziałam w samochodzie na cmentarzu.

Uderza mnie zawsze, kiedy myślę o tym, kim byłaby teraz. Czy miałaby prawo jazdy, jaką byłaby dziewczyną?

Nie była pierwsza. Była moim trzecim dzieckiem, które uśmierciłam. Nigdy nie poznałam rzeczywistości, ponieważ nigdy o nią nie zabiegałam. Łatwiej było żyć udając, że nic się nie wydarzyło. Jednak tym razem, nie mogłam już zaprzeczać.

Walczyłam latami z poczuciem winy. Wciąż czuję do siebie żal. Ale modlę się do Boga, zdając sobie sprawę jak cenne jest życie. Modlę do Niego, ponieważ On kocha, rozlewa na mnie swoje miłosierdzie i łaskę. Nawet na mnie - matkę, która potrafiła zabić swoje własne ciało i krew. Modlę się do Boga, żeby ludzie się obudzili i modlę się, by Planned Parenthood ujawniło, czym naprawdę jest.

Nie jest niczym niezwykłym dla kliniki aborcyjnej, że pozwola kobiecie zobaczyć i potrzymać dziecko po dokonaniu aborcji. Dr George Tiller regularnie oferuje taką usługę w swojej klinice i nie tylko on. Jest to szansa dla matki, by pożegnać się i by zrobić zdjęcie swojego zmarłego dziecka."

 

KZ/Lifenews.com

Komentarze (28):

man.of.Stagira2020.11.8 16:35
Alleluja i Do Przodu JOE! Teraz Polska!
Jest Fronda? Jest niedziela? Jest LOLcontent!2020.11.8 15:55
"i malutkie paluszki"
Styki2020.11.8 11:40
Dlatego tak ważne na drodze uzdrowienia jest zobaczenie prawdy. Przywrócenie właściwej relacji między sobą a swoim dzieckiem, oddanie tej najmniejszej i podstawowej sprawiedliwości małemu człowiekowi. To nie odpad medyczny. To dziecko. Moje dziecko. A ja jestem jego matką. A z tym przychodzi płacz. I ból. I osąd. I żal. I możliwość przebaczenia. Trudna droga. Nauczyliśmy się szukać usprawiedliwienia własnych czynów, nie przebaczenia. Nie każdy ma tyle odwagi by stanąć przed Chrystusem i powiedzieć „zgrzeszyłem”. Chcemy być „wolni”, ale chętnie godzimy się by konsekwencje naszych wolnych wyborów ponosił ktoś inny. Zatem udajemy tylko wolnych. Udajemy panów swojego życia i chcemy się kreować na władców życia poczętego. Ale nie ten jest prawdziwym Panem Życia, kto potrafi zabić. Jest nim Ten, który ma moc utracone życie przywrócić. On poniósł konsekwencje naszych wyborów. Na święte Drzewo Krzyża. Przywrócił możliwość wyboru. I prawdziwej wolności. AMD
Styki2020.11.8 11:43
Nie ma innej drogi do uzdrowienia jak droga nawrócenia. I to On – Chrystus – jest tą drogą, drogą, która przez prawdę przywraca życie. Bo On jest zmartwychwstaniem. Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. (J 6,35-39)
Styki2020.11.8 11:34
To nie dziecko jest naszym zagrożeniem, ale nasza własna głowa. Potwory są w naszej głowie. To nasza nieograniczona chciwość, nieodpowiedzialność, niedojrzałość, nasza małość, nieufność i lęk czynią z poczętego dziecka przerażające monstrum przychodzące by zniszczyć nasz świat, by zniszczyć nasze życie. Nie z tym dzieckiem należy walczyć, ale z samym sobą. Dla tych, co w niewiedzy poszli za tymi podszeptami, którzy uwierzyli usprawiedliwiającym kłamstwom i odczłowieczanie małego człowieka zamienili na czyn, jest tylko jedna droga. Nie marsze w obronie piekła, ale uznanie prawdy. Faktu zaistniałego człowieczeństwa, który jest faktem naukowym, nie faktem wiary. Nie wiara bowiem czyni z poczętego dziecka człowieka, ale biologia. Sam fakt poczęcia, który wyklucza możliwość, aby ta mała istota narodziła się jako cokolwiek innego niż człowiek właśnie. Wiara natomiast pozwala zobaczyć w nim kogoś obdarzonego nieśmiertelną duszą AMD
W PiS du2020.11.8 11:29
Gdy tak patrzę na Kaczyńskiego to jestem za aborcją
Katolik2020.11.8 11:34
Też uważam że dzieci zdeformowane i z kaczym móżdżkiem nie powinni się rodzić bo to nie humanitarne
Magda Anna2020.11.8 13:07
Zebyś kiedyś nie żałował tych słów. Odpowiesz za nie.
Ha-ha2020.11.8 13:15
Księże proboszczu - czy to etyczne podszywać się pod kobietę.
Już wkrótce dziadu zrozumiesz2020.11.8 15:59
że jedyną religią podobającą się Bogu jest Islam. Wtedy będzie już jednak za późno na nawrócenie.
Człek2020.11.8 21:22
Aha, czy to ta religia którą założył człowiek współżyjący z 9-latką, domagający się 20% z każdej wyprawy łupieżczej, biorący seksualne niewolnice do haremu, twierdzący że kobieta jest gorsza od zwierząt, dający nakaz swoim wyznawcom aby obcinali głowy niewiernym, nakaz stosowania takiji, płacenia dżizji, który osobiście zamordował około tysiąca osób...? W Koranie zapisane jest że najgorszym dniem dla Allaha będzie dzień kiedy przyjdzie człowiek zwany Królem Królów. Czemu Allah tak boi się Chrystusa? Wg Koranu Allah cieszy się także gdy ludzie grzeszą, a gdyby nie chcieli grzeszyć zmuszałby ich do tego. Wiemy dobrze kto cieszy się z grzechu i rozumiemy kim jest istota zwana Allahem. Ma on też inne imiona - Moloch, Baal, Baal-Zebub, Kronos itp....
Styki2020.11.8 11:24
Albowiem nie może nie kłamać ten, kto zdradził niewinne i bezbronne dziecko, najwyższy dowód zaufania Najwyższego – powierzone mu życie drugiej osoby. Co więcej, odebrał mu nie tylko życie, ale także samo człowieczeństwo nazywając go medycznym odpadem i na miejsce pochówku jego ciała wybierając śmietnik. „Wzgardzony tak, że mieliśmy go za nic”…. Kto nadto dokonał tej zbrodni w miejscu, które jest święte. Który z miejsca stworzenia uczynił miejsce mordu. Musi kłamać, aby swoją zbrodnię uczynić mniejszą, musi szargać świętości, aby nie musieć przyznać, że świętości istnieją, a kiedy je kalamy, naruszamy fundamenty świata i fundamenty naszego własnego istnienia. Musi szukać usprawiedliwień – bo nie potrafi szukać przebaczenia. I musi w końcu atakować jak jadowita kobra. Uderzać raz za razem, wstrzykując śmiertelny jad w żywą tkankę rozumu. Tyle osób zwodzą tymi kłamstwami… Jaką winę na siebie zaciągają? A M D
Styki2020.11.8 11:30
Ale ci co tak mówią, nie żyją na swoich prywatnych planetach. Żyją w społeczeństwie i – tak, jak wszyscy pozostali – określają się w relacji do innych ludzi. Stawiają im żądania i mają wobec nich oczekiwania. Ale jakie prawo do żądań i oczekiwań ma ktoś, kto nieustannie mówi tylko: „moje, moje, moje… ja, ja, ja”? Kto chce tylko brać „od życia” – jak żywiący się cudzą krwią kleszcz? On, który nie daje samego siebie, jakim prawem pragnie, by ktoś mu się oddał? Pragnie szczęścia, ale jakie szczęście może być mu dane, skoro on musi tworzyć podziały, musi pozostać nieufny a przede wszystkim musi dbać o swoje dobro. Tylko on o nie dba. Moje, moje, moje…Więc to szczęście, które się chciało kupić za zbrodnię, oddala się ciągle coraz dalej i dalej. Kiedy żyję w społeczeństwie określam się w relacji do innych ludzi – także do mojego dziecka. Nawet jeśli się go „pozbędę” ono nadal pozostanie moim dzieckiem. Będzie tylko martwe. Aborcja bowiem „nie obroni” życia kobiety. Tak samo uczyni ją matką. Tylko matką martwego dziecka. A na koniec pozostawi w zimnej pustce z decyzją, której nie można cofnąć. Agnieszka Myszynska- Dekert
Styki2020.11.8 11:19
Piewcy aborcji, bojownicy o wolność kobiet, ci wszyscy, którzy rozrywają tą więź stworzenia w tak potworny sposób – jaką ranę gotują sobie i światu? Czy ona może być kiedykolwiek, ludzkim sposobem uzdrowiona? To przecież nie bolący ząb, ale cały wszechświat wyrwany przemocą, i wśród krwi ciśnięty do kosza… Dlatego gardzę tym feminizmem, który próbuje wmówić kobietom, że aborcja to nic, że to tylko kosmetyczny zabieg, przywracający utraconą sprawność i decyzyjność, poprawiający jakośćżycia. Więcej, to prawo człowieka, o które należy walczyć. Przywilej kobiety, którego należy bronić. Że nie zostawia skutków w ciele i psychice ludzkiej - tak jakby buldożer przejeżdżający przez ogród zostawiał za sobą tylko skoszoną trawę i wyplewione grządki. A Myszewska-Dekert
Anonim2020.11.8 11:12
Dowód anegdotyczny zawsze w cenie. "Ja miałam aborcję i źle się z tym czuję, dlatego zakażmy aborcji wszystkim kobietom na świecie". Poza tym, jest sporo kobiet, dla których aborcja była tylko zabiegiem medycznym i dalej sobie żyją w zdrowiu i szczęściu. Dlaczego ich świadectw nie podajecie?
abc2020.11.10 8:59
Do tych kobiet jeszcze nie doszło że zabiły swoje dzieci, proste.Nie maja tej świadomości i uciekają przed tą okrutną prawdą , wmawiając sobie takie bzdury że to był tylko zabieg medyczny.Wmawiają sobie to aż same w swoje kłamstwo uwierzą.Smutna prawda.
abc2020.11.10 9:01
A brak komfortu psychicznego jest może szansą na nawrócenie i żałowanie swoje zbrodni.
Tamil2020.11.24 10:38
Skąd czerpiesz wiedzę na ten temat. Wypowiadanie się w imieniu nie tylko kobiety ale w imieniu kobiet (chyba jesteś onym) jest nie tylko nie na miejscu ale może świadczyć o jakieś ułomności psychicznej
Styki2020.11.8 11:08
Co ma być największą zdobyczą kobiety? Nową rzeczywistością, z której powinna być dumna i o którą powinna walczyć choćby do utraty resztek przyrodzonej godności? Wolność od własnej płodności. Kobieta już nie jest skazana na dziecko. Więcej, może się ona wyrzec cyklicznej, księżycowej kobiecości, może wyrzec się macierzyństwa, może przejść przez życie, nawet nie dotykając tych aspektów. Może nigdy nie być kobietą. Jest wolna. Wyzwolono ją. Prawdziwa kobiecość to nie jest już zamknięty ogród, perła ukryta w dłoniach Wszechmocnego. Teraz jest bezkresna jak pustynia. I jak ona jałowa. A przecież nigdy nie czułam się bardziej kobietą, niż właśnie wtedy, kiedy nosiłam w sobie dziecko. To doświadczenie wykracza poza ramy zwykłej biologii. Jest do głębi mistyczne. Ten czas, kiedy odczuwa się, że wszystko jest na swoim miejscu, cała przestrzeń, która się staje, kiedy każda komórka ciała podejmuje funkcje, do których została stworzona. A gdzieś wewnątrz, „ukryty we wnętrzu ziemi”, tworzy się nowy wszechświat A Myszewska- Dekert
Styki2020.11.8 11:12
Zdjęcie dziecka USG z pierwszego trymestru. Mała istota zawieszona jakby pośród chmur. Wszechświat we wszechświecie... Całkowicie odmienny, różny, daleki, choć jednocześnie nieskończenie bliski. Ktoś kto jest we mnie i ze mnie, ale nie jest mną. Ma już swoje pragnienia i potrzeby: objawiają się napadami mojego zmęczenia, senności, zachciankami kulinarnymi. Jest taki okres, tuż po porodzie, kiedy trzymając dziecko w ramionach i ciesząc się nim, doświadcza się jednocześnie dziwnej pustki wewnątrz. Bo tam jest już pusto, choć łono nie zdążyło jeszcze wrócić do swojego kształtu... Pewna niepowtarzalna więź ze stworzeniem znika wraz z przeciętym sznurem pępowiny. Ale ciało pamięta dalej. Wie, że było miejscem tworzenia się wszechświata. Że samo było wszechświatem.
Anonim2020.11.8 11:13
Wzruszające.
Albert2020.11.8 12:56
"To doświadczenie wykracza poza ramy zwykłej biologii." - otóż nie wykracza. Jest zjawiskiem czysto biologicznym. Tak działa oksytocyna. Nie ma w tym nic mistycznego. Oczywiście o tym trzeba jeszcze wiedzieć, więc nic dziwnego, że katoprawactwo nie ma o tym zielonego pojęcia.
Człek2020.11.8 21:41
I to jest ta różnica miedzy wierzącymi a ateistami. Dla ateisty człowiek jest zredukowany do części czysto materialistycznej, to mechanizm, powstały przypadkiem, bezcelowy, bezsensowny. Jego złożoność niczemu nie służy. Taki przypadkowy bąk puszczony przez chaos. W związku z tym moralność nie istnieje, lub jest dowolna, suniektywna (czyli de facto nie istnieje). Dobro i zło są subiektywne. . Dla wierzącego, człowiek to cud stworzenia, materialno-duchowy. Mechanizmy materialne które są wbudowane w nasz organizm są celowe, służą naszemu istnieniu i samookreśleniu naszej relacji ze Stwórcą. Np. wspomniana oksytocyna ma swoją rolę, wykraczającą poza zwykła biologię. Tak jak jeden człowiek piękne zdjęcie potraktuje jako zbiór pikseli i nic więcej, a dla innego ten zbiór pikseli będzie podstawą do zachwytu nad estetyką i sensem zdjęcia. I tak jak poznanie mechanizmów działania samochodu nie wyklucza istnienia projektanta tego samochodu, tak poznanie mechanizmów działania organizmu ludzkiego nie wyklucza istnienia jego projektanta. Prawda obiektywna istnieje, w związku z tym istnieje obiektywne dobro i zło, a także moralność. . Żyjemy w dwóch różnych światach.
Albert2020.11.9 8:50
Na tym właśnie polega różnica między wierzącym i ateistą. Wierzący wszędzie widzi cuda, boskie dzieło i niesamowite zjawiska, bo po prostu brakuje mu podstaw edukacji. Wierzący niczego nie wie, niczego nie rozumie i co najgorsze - nawet nie chce wiedzieć. Jest po prostu ciemnym kołtunem. Ateista wie, rozumie i chce wiedzieć. I dlatego właśnie ty ͏p͏i͏e͏r͏d͏o͏l͏i͏s͏z jakieś debilne kocopoły o cudzie stworzenia i świecie duchowym, a ja ci napisałem krótko, że to zjawisko jest efektem wpływu oksytocyny na układ nerwowy. Prawda jest tylko jedna.
Człek2020.11.9 22:18
Ciekawe, że ja widzę to zupełnie odwrotnie. Dla Pana (nie jesteśmy na "ty") wszystko jest jedynie materialnym zjawiskiem. Tylko skąd wzięła się ta materia? Skąd wzieły się prawa przyrody według których ta materia funkcjonuje? Same się stworzyły? Co jeszcze samo się stwarza we wszechświecie? To jest to co wierzący rozumie jako cud stworzenia. To że Bóg stworzył prawa rządzące światem, materię oraz informację. Wiedza o mechanizmach według których działa świat pozwala właśnie zachwycić się dziełem stworzenia. Także wiedza na temat oksytocyny oraz innych przekaźników i ich receptorów, działania mechanizmów genetycznych, transkrypcji, translacji, splicingu, działania "maszynerii" układu immunologicznego, setek cytokin regulujących działanie komórek, funkcjonowanie układu nerwowego, itp itp. (ogólnie całej biologii)... To złożoność piękno tego wszystkiego to "cud stworzenia". Dla mnie, to właśnie niedostrzeganie tego jest przejawem braku edukacji. Jak powiedział Ludwig Pasteur "Trochę wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem” Ateiści widzą tylko jeden aspekt rzeczywistości, mają niepełny obraz, uważają że ta ich wąska percepcja to wszystko i patrzą z pogardą na tych którzy obejmują umysłem więcej. Proszę poczytać sobie książki Prof. Lennoxa - profesora Oxfordu, któremu nie może Pan odmówić braku edukacji. Podejmuje podobne zagadnienia i robi to lepiej niż mogę to przekazać w krótkim komentarzu. Oczywiście jeśli naprawdę chce Pan dotrzeć do prawdy, a nie arbitralnie uznaje Pan że na pewno ma rację ("bo tak"). To byłaby pycha, nieprawdaż? Ale zaraz zaraz, jeśli jesteśmy tylko maszynami biologicznymi to pycha, honor, szacunek, miłość nie istnieją. Są jedynie wytworami fantazji obłąkanych umysłów... Tymczasem, prawda jest tylko jedna.
Albert2020.11.10 12:27
"Są jedynie wytworami fantazji obłąkanych umysłów..." - to jedyne rozsądne zdanie, jakie udało ci się spłodzić. Reszta do spuszczenia w kiblu.
Człek2020.11.10 14:26
Tego się spodziewałem, nauczył się Pan czytać, pozostaje nauczyć się jeszcze czytania ze zrozumieniem. To trudne, ale będę trzymać za Pana kciuki, biedny człowieku...
nn2020.11.10 20:03
Mądrość zazwyczaj przychodzi z wiekiem, oby u ciebie marny człowieczku nie przyszła dopiero z wiekiem od trumny, bo wówczas pozostanie jedynie płacz i zgrzytanie zębów.