Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Kościół w Polsce musi zająć się homoseksualizmem - zdjęcie
21.02.19, 13:30

Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Kościół w Polsce musi zająć się homoseksualizmem

9

Poza granicami Polski toczy się ostra wojna dotycząca przyszłości katolicyzmu. Niebagatelną rolę odgrywa w niej stosunek do homoseksualizmu. W naszym kraju katolicy wciąż zatykają uszy i nie chcą o niczym słyszeć. Trzeba czym prędzej obudzić się ze snu - pisze na łamach tygodnika ,,Sieci'' ks. prof. Andrzej Kobyliński z UKSW.

Kapłan wychodzi o sprawy byłego kardynała Theodore'a McCarricka, usuniętego niedawno przez papieża Franciszka ze stanu kapłańskiego. McCarrick był homoseksualistą - tak jak wielu innych katolickich księży dopuszczających się nadużyć seksualnych.

Przez dwa tysiące lat przyjmowanie do seminariów kandydatów odczuwających pociąg płciowy do mężczyzn nie było zakazane. Także w Polsce nic nie stało na przeszkodzie, by wyświęcać na księży homoseksualistów.

Ks. Kobyliński referuje artykuł ,,Krzyż gejów'' autorstwa ks. prof. Dariusza Kowalczyka SJ, który ukazał się w 2002 roku na łamach tygodnika ,,Wprost''. ,,W jednym z fragmentów tego opracowania ten znany jezuita opisał klimat dominujący w polskich seminariach diecezjalnych i zakonnych pod koniec ubiegłego stulecia, gdy chodzi o ocenę orientacji seksualnej kleryków i nowicjuszy. Analizy tego autora odnoszą się nie tylko do Polski, ale także do wielu innych krajów w Europie i na świecie. Kowalczyk stwierdza, że w tamtym okresie za przeszkodę do święceń kapłańskich były uznawane jedynie akty homoseksualne, a nie sama tendencja homoseksualna. Kandydat do święceń kapłańskich czy życia zakonnego mógł spokojnie przedstawić przełożonym własną orientację homoseksualną, której nie towarzyszyła aktywność seksualna. Orientacja homoseksualna nie stanowiła przeszkody, aby zostać księdzem lub zakonnikiem'' - cytuje ks. Kobyliński.

Wykładowca UKSW pisze, że w całej historii Kościoła nie było formalnego zakazu kapłaństwa homoseksualistów. Rewolucja nastąpiła dopiero w roku 2005. Wówczas ,,za przeszkodę do święceń kapłańskich zostały oficjalnie uznane nie tylko akty homoseksualne, ale także sama tendencja homoseksualna kandydatów do kapłaństwa'', pisze autor artykułu w ,,Sieci''. Dokument, który wprowadził takie obostrzenia, był opracowywany w Rzymie od 1996 roku, a o jego ostatecznej publikacji zdecydował papież Benedykt XVI.

Kluczowy fragment tego dokumentu brzmi:

,,Głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne, które spotykane są wśród pewnej liczby mężczyzn i kobiet, są także obiektywnie nieuporządkowane oraz, dla nich samych, często stanowią próbę. (…) Kościół, głęboko szanując osoby, których dotyczy ten problem, nie może dopuszczać do seminarium ani do święceń osób, które praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tzw. kulturę gejowską''.

Jak pisze ks. Kobyliński, fundamentalne jest tu odrzucenie rozróżnienia na homoseksualizm czynny i bierny.

Tekst ten, choć ważny, nie jest jednak wystarczający; ks. Kobyliński wskazuje, że wkrótce po jego publikacji w szeregach episkopatów otwarcie go odrzucono. Uczyniono tak w Belgii, Francji, Hoalndii czy Szwajcarii; ostatnio także na przykład w Niemczech.

,,Warto zapytać, w jaki sposób dokument z 2005 r. został wcielony w życie w naszym kraju? Czy nowe rozwiązanie, zaakceptowane przez papieża Benedykta XVI i potwierdzone przez papieża Franciszka w 2016 r., zmieniło wcześniejsze bardzo liberalne podejście do kwestii homoseksualizmu w polskich seminariach i zakonach, o którym pisał ks. Dariusz Kowalczyk w roku 2002? Dlaczego duchowni i świeccy w naszym kraju zasadniczo nie interesują się tą problematyką?'' - pyta w tym kontekście ks. Kobyliński.

Według autora dokument z 2005 roku wymaga ponadto pewnego pogłębienia, bo użyta w nim argumentacja powinna być silniejsza, także od strony ontologicznej.

Ks. Kobyliński zwraca uwagę, że spory o podejście do homoseksualizmu nie toczą się wyłącznie w Kościele katolickim; także inne wspólnoty chrześcijańskie są dziś nimi poważnie zaabsorbowane. Kapłan przytacza tu przypadek zerwania kontaktów między Rosyjskim Kościołem Prawosławnym a Kościołem Episkopalnym w USA właśnie na kanwie nowej oceny homoseksualizmu w tej drugiej wspólnocie; podobnych przypadków jest zresztą więcej, spory toczą się w wielu krajach Ameryki Północnej, Afryki i Azji.

Według autora artykułu w przyszłości może się okazać, że kwestia homoseksualna zostanie w pewnym sensie rozwiązana za sprawą synodalizacji i decentralizacji Kościoła katolickiego. Efektem tych procesów będzie bowiem przyjęcie odmiennego rozumienia niektórych prawd wiary i moralności w różnych krajach świata.

,,Doprowadzi to m.in. do ukształtowania się różnorodnych modeli życia księży katolickich: heteroseksualnych, homoseksualnych, bezżennych, żonatych itp. Taki kierunek rozwoju katolicyzmu światowego może częściowo wskazać Specjalny Synod Biskupów dla regionu Amazonii, który odbędzie się w Rzymie w październiku 2019 r. Jedną z omawianym na synodzie kwestii będzie możliwość dopuszczania do święceń kapłańskich żonatych mężczyzn'' - pisze kapłan.

I w referowanych już słowach wzywa Kościół katolicki w Polsce do autentycznego pochylenia się nad tym problemem, który – czy tego chcemy, czy nie – wkrótce i tak z całą mocą przed nami stanie. Warto być na to przygotowanym.

bb/,,Sieci''

Komentarze (9):

lolek kremówka2019.02.22 21:43
Pederastią i pedofilstwem zajmuje się od dawna. Wyuzdanie seksualne, mamona i władza - to priorytety KK - tak jak przed reformacją
trasz2019.02.22 19:59
Homoseksualiści nie gwałcą dzieci. Księża gwałcą dzieci.
M.2019.02.22 19:39
Nie bede oryginalny, ale zamiast zajmowac sie zupelnie norlanym zjawiskiem, jakim jest homoseksualizm (opluwaczon od razu odpowiadam, ze to opinia o wiele bardziej wyksztalcconych ludzi od was z WHO od lat 70-tych), lepiej niech sie zajma pedofilia w swych szeregach, ktora ukrywal JP2...
Stanislaw znad Dunajca2019.02.22 18:11
„Jedną z omawianym na synodzie kwestii będzie możliwość dopuszczania do święceń kapłańskich żonatych mężczyzn'' - pisze kapłan.” - - Jak to, Autor nie wie, ile zboczeń dzieje się przez żonatych – w kontaktach małżeńskich, wobec dzieci, wobec obcych? Naprawdę nie wie? Leczyć się musimy wszyscy, dokładnie wszyscy! Inaczej nikt nie zdoła się uleczyć. "Dałem kiedyś taki anons do dziennika (odpowiednio duży, by uwagę skupiał), Chcę się stać porządnym człowiekiem, poszukuję wspólnika, Sam się nie będę wygłupiał" (Staudynger)
T.P.2019.02.22 17:55
"toczy się ostra wojna dotycząca przyszłości katolicyzmu. Niebagatelną rolę odgrywa w niej stosunek do homoseksualizmu. W naszym kraju katolicy wciąż zatykają uszy i nie chcą o niczym słyszeć" Ręce człowieku opadają, kolejny klecha co winnych widzi w nas, zwykłych wierzących. My, gdybyśmy mogli to dawno usunęlibyśmy z K.K. wszystkich dewiantów. Kler a szczególnie ci co chodzą w purpurze powinni świecić przykładem. A co mamy? Ignorowanie, zamiatanie pod dywan, wyciszanie lub przesuwanie winnych, w zasadzie kryminalistów na równie eksponowane stanowiska. Pedofile to nie jedyny problem kościoła, arcybiskup a miłym przezwisku "Flaszka" jest takim nietykalnym dla Nas wiernych wzorem? Naprawdę wierzysz że nas katolików, pijaństwo, obżarstwo, złe prowadzenie się nie oburza? My nie rozwalimy Kościoła, to do Was kleru należy aby się oczyścić, nawet jak by niewielu zostało to zostaną wartościowi.
Anna2019.02.22 17:15
Tak, Kościół powinien zając się homoseksualizmem, drukując artykuliki w "Sieci"? Uzdrawiajcie się szanowni księża sami, dajcie spokój ludziom, którzy mają dość kłopotów i bez waszych grzechów!! A to, co ksiądz profesor wypisuje o decentralizacji Kościoła to wielka herezja i mam nadzieję, że Chrystus nigdy do tego nie dopuści.
Stanislaw znad Dunajca2019.02.22 16:54
W atmosferze epatowania nas homoseksualizmem, wspieranym przez ugrupowania polityczne i medialne, ludzie słabi i zestresowani mogą sobie nie poradzić. Już trudno im się dowiedzieć, że to choroba i zboczenie moralne. Ratowanie człowieczeństwa nie może ograniczać się do wybranych grup i w formie nagonki!
Stanislaw znad Dunajca2019.02.22 16:58
To jeszcze raz powtarzam: Ratowanie człowieczeństwa nie może ograniczać się do wybranych grup w formie nagonki!!!
Moni2019.02.22 15:52
Według mnie, homoseksualizm stanowi już z samej definicji i swojej istoty zaprzeczenie, i tym samym zagrożenie, dla chrześcijańskiego modelu życia. Jednym z najważniejszych elementów tego życia jest przecież rodzina. Rodzina to sakramentalny związek kobiety i mężczyzny oraz ich troska, trwająca przez całe życie, o wspólne potomstwo, jego wychowanie i ukształtowanie w duchu katechizmu Kościoła. Nigdy homoseksualny mężczyzna-kapłan nie będzie w stanie oddać się bez reszty krzewieniu takiej idei. Podświadomie zawsze tkwiła w nim będzie wola uwzględnienia i równoprawnego traktowania również osób o swojej, homoseksualnej orientacji. Taką postawę kapłan może i chyba powinien reprezentować wobec wiernych, natomiast wobec siebie, kapłan naszego Kościoła jest zobowiązany krzewić wiarę w myśl modelu życia określonego od zarania Kościoła. Ten model nie przewiduje przecież sakramentalnego charakteru dla związków homoseksualnych. Księdzu-homoseksualiście będzie zbyt trudno wykluczyć i nieustannie wypierać ze świadomości ów fakt. Możliwość rozterek księdza-homoseksualisty w tym aspekcie zawsze rodzić w nim będzie skłonność do fałszu. Ten fałsz nie musi ograniczyć się tylko do wewnętrznych rozterek takiego księdza. Może być uzewnętrzniany w jego posłudze, słowach, wypowiedziach. A to już jest zagrożenie dla nauki Kościoła. I to zagrożenie trzeba wykluczyć. Innymi słowy, wierni mają prawo do swojej orientacji seksualnej, to ich prywatna sprawa, ksiądz nie ma tego prawa, sobą i swoją posługą ma reprezentować i głosić to, co jest fundamentami naszej wiary. Próby liberalizowania tego, to nic innego jak działanie na szkodę Kościoła, to stwarzanie możliwości rujnowania Kościoła przez samych duchownych. I tak się faktycznie dzieje. Z codziennym niepokojem coraz to pogłębiam swoją wiedzę, że mój Kościół od dawna stał się wygodnym i bezpiecznym azylem dla bardzo już licznej populacji homoseksualistów. Że już bardzo wielu z nich uznało, iż nie ma dla nich lepszego, wygodniejszego i bezpiecznego miejsca na Ziemi niż hierarchiczne struktury Kościoła aż po sam Watykan. Że w nim mogą oddawać się swojemu rozpasaniu, że nikt nie może ich niepokoić, że mają ku temu komfort materialny. Przy takiej strukturze reprezentowanej orientacji seksualnej kościoła hierarchicznego oceniam, że wielu z tych duchownych i dostojników mojego Kościoła to zapewne ludzie zupełnie nie wierzący, nie wyznający Boga. Szatan już wtargnął do samego wnętrza Kościoła pod postacią rozpasanej seksualnie i moralnie konkwisty zła. Co dalej? Obyśmy nie wkroczyli w epokę, w której w przepychu i rozwiązłości nadal pławić się będą rozpasani we wszelkich zwyrodnieniach hierarchowie, kościoły będą pustoszeć, bo nikt z wiernych nie będzie miał woli słuchać nauk wypowiadanych przez duchownych, którzy stali się ich zaprzeczeniem. Dopuszczam raczej możliwość posługi żonatych księży heteroseksualnych, zwłaszcza, że ich życie na łonie rodziny mogłoby być wzorcem dla wiernych.