J.Salij: Czy Jezus był zdeterminowany proroctwami? - zdjęcie
05.04.20, 09:21Fot. via: Wikipedia

J.Salij: Czy Jezus był zdeterminowany proroctwami?

25

Dziwne to bardzo, a dla mnie niezrozumiałe, że życie i śmierć, a podobno i zmartwychwstanie Pana Jezusa były w Starym Testamencie zapowiedziane. Czyżby Pan Jezus był zdeterminowany proroctwami? Przecież głównym argumentem, jaki podaje się w Kościele przeciwko astrologii, jest ten, że zakłada ona zdeterminowanie człowieka i wyklucza w ten sposób wolność. Największym jednak problemem dla mnie jest osoba Judasza. Ewangelia przedstawia jego zdradę w taki sposób, jak gdyby Judasz był do niej przeznaczony: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził” (Mt 26,24).

Nie wyobrażam sobie, żeby można było zrozumieć sens proroctw mesjańskich, jeśli przedtem nie zobaczymy, jak wiele jest w Starym Testamencie, z jednej strony, rozpamiętywania starodawnych dzieł zbawczych, z drugiej zaś strony - oczekiwania na nowe zbawcze interwencje Boga. Bóg - zapowiadali prorocy - dokona nowego wybawienia swojego ludu z niewoli, wybawienia nieporównanie wspanialszego niż to, jakiego dokonał w czasach Mojżesza.

O Ramię Pańskie - przytoczmy jedną z tych zapowiedzi - „Tyś osuszyło morze, wody Wielkiej Otchłani, Tyś uczyniło drogę z dna morskiego, aby przejść mogli wykupieni. Odkupieni więc przez Pana powrócą i przybędą na Syjon z radosnym śpiewaniem, ze szczęściem wiecznym na twarzach. Osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie” (Iz 51,10n).

Co więcej - głosili prorocy - Bóg planuje nowe przymierze ze swoim ludem, przymierze doskonalsze od tego, jakie zostało zawarte na Synaju: „Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy zawrę z domem Izraela nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. (...) Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach - wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą mi narodem” (Jr 31,31-33).

„I dam wam serce nowe - obiecywał Bóg to samo w Księdze Ezechiela - i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań i według nich postępowali” (Ez 36,26n).

Gwarantem i realizatorem tego królowania Bożego w ludzkich sercach i w ludzkim społeczeństwie będzie - zapowiadali prorocy - Król z rodu Dawida, Mesjasz: I ustanowię nad nimi (moimi owcami) jednego pasterza, który je będzie pasł, on będzie ich pasterzem. A Ja, Pan, będę ich Bogiem, sługa zaś mój, Dawid, będzie władcą pośród nich” (Ez 34,23). Obietnic tego rodzaju znajduje się w księgach prorockich wiele.

Jedna z nich, z Księgi Micheasza, jest szczególnie znana, bo odwołuje się do niej Ewangelia Mateusza: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5,1; por. Mt 2,6). I dalej mówi Micheasz o owym Królu, że „powstanie On i paść będzie mocą Pańską, (...), rozciągnie swą potęgę aż po krańce ziemi. I będzie On pokojem”. Zatem będzie On Królem nie według ludzkich miar sprawowania władzy królewskiej.

Kiedy się dobrze wczytamy w przytoczenia tekstów mesjańskich w Ewangeliach, jasno widać, że ich celem nie jest przekonywanie czytelnika, że skoro na Jezusie spełniają się dawne proroctwa, to jest On prawdziwym Mesjaszem. Ewangeliści przypominają te proroctwa w zupełnie innym celu: ażeby dać wyraz radości, że oto dane jest nam żyć w czasach mesjańskich! „Zaprawdę powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli” (Mt 13,17). Te słowa Pana Jezusa stanowią jakby zasadę metodologiczną, odsłaniającą sens proroctw mesjańskich dla nas dzisiaj.

Nawet o zmartwychwstaniu Chrystusa Pana Ewangeliści pisali nie w celu przekonywania nas, że Jezus jest Synem Bożym. Mateusz i Jan na pewno, a prawdopodobnie również Marek spotkali się osobiście ze Zmartwychwstałym. Wydarzenie to, przypieczętowane doświadczeniem z dnia Pięćdziesiątnicy, gruntownie zmieniło ich życie. Oni nie potrzebowali dowodów, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym. Oni po prostu radowali się tym, że mogą być Jego przyjaciółmi, i pragnęli wieść o Nim przekazywać dalej. Bardzo warto to sobie uprzytomnić, że Ewangelie zostały napisane nie po to, żeby nas przekonywać do wiary w Jezusa, ale żeby nas do tej wiary zaprosić, żeby nas zaprosić do radości, że przez Jezusa dokonuje się nasze zbawienie.

Przypatrzmy się zresztą niektórym cytowanym w Ewangeliach proroctwom, które niewątpliwie zostały przytoczone nie po to, żeby udowadniać nam, że Jezus jest Mesjaszem, ale żeby się tym faktem cieszyć. „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki!” - przywołuje Ewangelista słowa Izajasza, streszczając w nich cały sens posługi Jana Chrzciciela w obliczu nadchodzącego Mesjasza. Sens tego przywołania jest oczywisty: „Oto już nadszedł Pan! On nas wyzwoli i przeprowadzi do ziemi obiecanej! Oto już nadeszły zapowiadane przez proroków czasy nowego Wyjścia! Przygotujmy się do drogi! Bo On poprowadzi tylko tych, którzy chcą porzucić swoje grzechy i za Nim tęsknią!”

Weźmy inne proroctwo. Ewangelista wykorzystuje fakt, że kiedyś Jezus poszedł nauczać na zamieszkałe wówczas przez pogan ziemie należące niegdyś do pokoleń Zabulona i Neftalego, i przypomina proroctwo, że na ziemi obu tych pokoleń rozbłyśnie światłość wielka (Mt 3,12-16). Gdybyśmy w tym wydarzeniu szukali dowodu na to, że Jezus rzeczywiście jest Mesjaszem, nikły byłby to dowód - również fałszywy pretendent do godności mesjańskiej mógłby się o taki „dowód” postarać. Ale Ewangelista nie szuka dowodu. On przytacza to proroctwo, ażeby jeszcze od innej strony proklamować radosną nowinę: „Jakżeż szczęśliwi jesteśmy! Żyjemy w czasach mesjańskich! Również poganie są teraz wezwani do zbawienia!”

Do jakiego stopnia Ewangelista nie zwraca uwagi na „dowodową” stronę proroctw mesjańskich, niech świadczy przytoczenie, podsumowujące powrót Świętej Rodziny z Egiptu: „Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: <Z Egiptu wezwałem Syna mego>” (Mt 2,15). Otóż w Księdze Ozeasza zdanie to w ogóle nie mówi o czasach mesjańskich, ale dotyczy wyprowadzenia ludu Bożego z Egiptu w czasach Mojżesza.

Dlaczego zatem Ewangelista akurat to zdanie rozumie w sensie mesjańskim, skoro miał do dyspozycji tyle innych oczywiście mesjańskich wypowiedzi Starego Testamentu? Świetnie na to pytanie odpowiada Kardynał Daniélou: „Wystarczy odczytać w całości tekst tego proroctwa, aby przekonać się, że jego przedmiotem jest ojcostwo Boże w stosunku do Izraela, a jego znaczeniem - ukazanie nam w Jezusie prawdziwego Izraela. Mateusz powiązał je z epizodem ucieczki do Egiptu, z powodu znajdującej się w nim wzmianki o Egipcie. Ale mógłby powiązać je równie dobrze z jakimś innym epizodem”.

Zapewne niecierpliwi już Pana to, że nic nie mówię o tych proroctwach, które zapowiadają różne konkretne szczegóły w życiu Mesjasza. Przecież właśnie te teksty pobudziły Pana do pytania, czy Pan Jezus nie był zdeterminowany koniecznością wypełnienia zapowiedzi proroczych. Chodzi o wspomniane już proroctwo Micheasza, że Mesjasz urodzi się w Betlejem. Ponadto wiele proroctw mówi o Jego pochodzeniu z rodu Dawida, zaś Izajasz prorokował, że narodzi się On z Dziewicy.

Czy zatem Pan Jezus był zdeterminowany do tego, żeby urodzić się z Dziewicy, w Betlejem i w rodzie Dawida? Otóż jeśli wyłączymy na chwilę proroctwa dotyczące Jego Męki, są to niemal wszystkie szczegółowe zapowiedzi dotyczące Mesjasza. Pozostałe proroctwa zapowiadają generalnie czasy nowego Wyjścia i nowego Przymierza, rozszerzanie się znajomości Boga wśród pogan i pełnego Jego królowania w ludzkich sercach.

Powtórzmy pytanie: Czy Pan Jezus był zdeterminowany przynajmniej do tych trzech okoliczności swojego przyjścia na świat? Nad odpowiedzią nie musimy się nawet namyślać: Przecież On jest Synem Bożym! Jako Syn Boży, w przeciwieństwie do nas wszystkich, mógł On suwerennie wybrać sobie te okoliczności swojego przyjścia, jakie uznał za stosowne. Proroctwa co do Jego narodzin z Dziewicy czy w Betlejem i w rodzie Dawida były więc dokładnym przeciwieństwem wróżby: one zapowiadały to, co Syn Boży przed wiekami suwerennie sam sobie wybrał. Natomiast my naszą wiarą odkrywamy coraz więcej, jak wiele treści duchowych zawiera się w tych konkretnych okolicznościach Jego przyjścia do nas.

Przejdźmy teraz do podstawowego dla Pana problemu. Wiąże się on z proroctwami zapowiadającymi mękę Mesjasza: Skoro Jego męka była zapowiedziana przez proroków, to czy jej sprawcy - pyta Pan - nie byli z góry zaprogramowani do swoich niegodziwych działań? Przecież ażeby mogły się wypełnić proroctwa na temat Jego męki, niezbędni byli ludzie, którzy Go znienawidzili i zamordowali!

Najbardziej niepokoi Pana przypadek Judasza: Skoro Jezus miał być zdradzony, to musiał znaleźć się ktoś, kto Go zdradził! Wypełnienie tej nieszczęsnej konieczności wypadło na Judasza. Może więc bardziej należałoby mu współczuć, niż go za to winić. Ufam, że trafnie się wczułem w istotę Pańskiego problemu.

Otóż proszę zaglądnąć do dwóch najważniejszych proroctw, zapowiadających mękę Zbawiciela, mianowicie do Psalmu 22 oraz do trzeciej i czwartej Pieśni o Słudze Pańskim (Iz 50,4-9; 52,13-53,12). Różne konkretne obrazy męki Mesjasza są w obu tych tekstach tylko tłem. W swojej istocie oba proroctwa zapowiadają, po pierwsze, Jego całkowite zawierzenie się Bogu w samym środku straszliwej udręki, po wtóre - Jego ostateczne zwycięstwo, które będzie zwycięstwem dla nas wszystkich. Oba teksty są tak ewidentnie i różnorodnie nasycone tym przesłaniem, że naprawdę wystarczy zwyczajnie je sobie przeczytać, żeby natychmiast to zobaczyć.

Ale jednak - że będę w Pańskim imieniu dociskał samego siebie - proroctwa zapowiadały również wielką udrękę i śmierć Mesjasza; żeby zaś to się mogło stać, musieli się znaleźć prześladowcy i kaci. Owszem, to prawda, ale takich, niestety, nie trzeba szukać, tacy się sami znajdują. Bo grzech, niestety, wszedł bardzo głęboko w nasze ludzkie dzieje. Zresztą w samych Ewangeliach czytamy, że zanim Chrystus Pan został ukrzyżowany, kilka razy próbowaliśmy Go zabić i zawsze znajdowali się, niestety, ludzie gotowi to uczynić (Łk 4,29n; J 7,30.44; 8,59; 10,31.39). Pan Bóg z całą pewnością nikogo nie determinuje do zła. Jest raczej odwrotnie: Moc Boża wielokrotnie chroni nas przed czynieniem jakiegoś wielkiego zła, do którego, niestety, bylibyśmy zdolni.

Co do Judasza, wszystkie proroctwa, jakie do niego zwykliśmy odnosić, dotyczą ogólnie krzywdy wyrządzonej przez kogoś bliskiego skrzywdzonemu. Przytacza się tu zwłaszcza trzy takie proroctwa: sprzedanie Józefa za garść srebrników przez własnych braci (Rdz 37,28) oraz dwie skargi Psalmisty na zdradę i niewdzięczność przyjaciół (Ps 41,10; 109,4n).

Wpatrując się w te teksty - raczej niezbyt szczegółowo zapowiadające zdradę ze strony kogoś bliskiego - możemy powiedzieć z całą pewnością: że Judasz nie musiał zdradzić swojego Mistrza. Więcej, mógł Go nie zdradzić i nie powinien był Go zdradzić. Ale jak by się wtedy spełniły powyższe proroctwa? One przecież i tak spełniły się nie tylko na Judaszu. Judasz nie był jedynym człowiekiem bliskim Jezusowi i wiele Mu zawdzięczającym, jaki się znalazł wśród Jego wrogów i sprawców Jego męki. Wśród prześladowców Jezusa z pewnością byli również inni ludzie, którzy Mu wiele zawdzięczali, może doznali Jego cudu, itp. Bo Judasz to, owszem, również konkretny nieszczęsny człowiek. Ale Judasz to również pewien model postawy, którą wówczas realizowali również inni, a która zdarza się, niestety, również w naszym życiu.

Na koniec warto zauważyć, że starotestamentalne rozumienie czasu, które umożliwiło czekanie na Mesjasza i zapowiadanie Go w proroctwach, doczekało się w Nowym Testamencie głębokiego przeobrażenia. Centralnym wydarzeniem zbawczym, do którego nieustannie w wierze się odnosimy, nie jest już wyjście z niewoli egipskiej, ale przyjście do nas Zbawiciela oraz Jego śmierć i zmartwychwstanie. Natomiast nasze chrześcijańskie oczekiwanie ma już wymiary ściśle eschatologiczne, ponadhistoryczne. My czekamy na chwalebne przyjście naszego Pana, które dopełni ludzką historię i nada jej ostateczny sens (Mt 24,30.46; 25,10.19.31; 26,64), ostatecznym zaś dopełnieniem życia każdego z nas będzie całkowite zwycięstwo w nas miłości i oglądanie Boga „twarzą w twarz” (1 Kor 13,8.12).

 

O. Jacek Salij OP

opoka.org.pl

Komentarze (25):

Protestant2020.04.5 14:46
W jaki więc sposób powstają proroctwa i jak mogą stanowić dla nas znak, przekonywujący argument dla naszej wiary? "Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili /od Boga/ święci ludzie" (1 P. 1,21). A zatem wgląd w tę wiedzę, jaką posiada, Bóg w jakiejś części przekazał prorokom. Nie podyktował proroctwa słowo w słowo, tak jak miałoby ono brzmieć, ale przekazał prorokom pewną treść, którą oni, na miarę swojego zrozumienia, wykształcenia, posługując się zasobem słów właściwym dla własnej kultury, z której wyrośli - te treści głosili, i te treści zostały zapisane, a z czasem uznane za natchnione i włączone do Biblii. "Wszelkie Pismo od Boga natchnione /jest/..." To podstawowa prawda na temat ksiąg Biblii - ich Boże natchnienie. Gdy Paweł zapisywał te słowa, miał na myśli przede wszystkim księgi Starego Testamentu, ale natura obu Testamentów jest jednakowa, stoi za nimi autorytet Boga, dlatego słusznie nazywa się Biblię słowem Boga. Nie każdy temat jest równie ważny z punktu widzenia celu Biblii. Prawdy naukowe człowiek może poznawać na drodze obserwacji przyrody i racjonalnych dociekań. Co kilkadziesiąt lat zmienia się nie tylko zakres tej wiedzy, ale nawet język naukowego opisu tego wycinka rzeczywistości. Nie oczekujemy więc, że z Biblii czerpać będziemy to, co jest nam dostępne w inny sposób. Bez Bożego objawienia nie poznamy jednak ani natury Boga, ani Bożych oczekiwań względem nas. Nie widzielibyśmy wyraziście problemu naszego grzechu i zbawienia, jakie Bóg nam oferuje: "Nad tym zbawieniem wszczęli poszukiwania i badania prorocy - ci, którzy przepowiadali przeznaczoną dla was łaskę. Badali oni, kiedy i na jaką chwilę wskazywał Duch Chrystusa, który w nich był i przepowiadał cierpienia /przeznaczone/ dla Chrystusa i mające potem nastąpić uwielbienia." (1 P. 1,10-11) Warto zauważyć, że Chrystus pojawia się w tym krótkim cytacie dwukrotnie: jako ten, którego dotyczą mesjańskie proroctwa, ale również jako "Duch Chrystusa" (inne imię Ducha Świętego), czyli ten, który jest sprawcą natchnienia. Słusznie ktoś może zauważyć, że Chrystusa w tedy jeszcze nie było na świecie. Słusznie. Ale Syn Boży, druga Osoba Trójcy, istnieje odwiecznie. "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo (...) A Słowo stało się ciałem..." (J. 1,1.14) A więc Chrystus będąc na ziemi wypełniał proroctwa, które sam objawiał prorokom... Nie ma tu więc miejsca na fatalistyczne poddanie Syna nieugiętej woli Ojca, rzekomo okrutnie skazującej Go na śmierć krzyżową. Jest odwieczny plan Jednego Boga (w trzech Osobach), w którego realizacji Bóg jest zaangażowany od początku do końca.
AVI2020.04.9 1:06
My istniejemy w czasie i materii. Jak już pisał św. Augustyn, Bóg stworzył czas i materię ze sobą związane; później matematycznie udowodniła to teoria względności. "Jam Jest który Jest", jak mówi o Sobie Jahwe; a Chrystus: "Jam Jest" - wielokrotnie w Ewangelii św. Jana. Bóg istnieje zupełnie inaczej niż my, jeśli chodzi o czas. Wiele mistyków, m.in. św. Katarzyna ze Sieny twierdziło, że nas tak naprawdę nie ma. Chrystus jej przekazał: Jam jest, który Jest; a ty, która nie jesteś. Co do proroków, dla mnie nie ma problemu, przecież proroctwo to tylko zajrzenie w przyszłość (wg naszego poczucia czasu), a nie żadna determinacja czy sprawczość!! Mówi Chrystus: "Wasz ojciec Abraham uradował się tym, że ujrzał mój dzień: ujrzał go i uradował się" J 8.55. To znaczy, że Abraham znalazł się na chwile poza ludzkim poczuciem i doświadczeniem czasu, poza czasem w ogóle; a nie że determinował Chrystusa!
Protestant2020.04.5 14:45
Ksiądz Jacek Salij jest jednym z najlepszych polskich biblistów i teologów. Lubię jego teksty, bo zazwyczaj są one oparte o Boże słowo i poprawnie wyjaśniają podjęte zagadnienia. Oczywiście, krótki tekst nie zawsze wyjaśnia do końca wszystkie kwestie. Dla zrozumienia podjętego właśnie tematu ważne jest byśmy poczynili ważne rozróżnienie. Jako ludzie jesteśmy niejako "niewolnikami" czasu. Bezpośredni dostęp mamy wyłącznie do teraźniejszości, teraźniejszość przeżywamy, doświadczamy, w niej tkwimy. Przeszłość przeżyliśmy i mamy z niej wspomnienia. Możemy mieć zdjęcia, dokumentujące minione przeżycia, ale nie jesteśmy w stanie np. ponownie doświadczać chwil szczęścia z osobą, która już zmarła. Z kolei przyszłość jest dla nas niewiadomą. Pewne rzeczy jesteśmy w stanie przewidywać, nawet mamy do tego racjonalne narzędzia, ale ostatecznie nie wiemy jak wyglądać będzie jutro, a co dopiero np przyszłość za 100 lat. Nie oznacza to, że takim samym jak my ograniczeniom podlega Bóg. Wyobraźmy sobie dokumentalny film, który odzwierciedla rzeczywistość taką jaka ona jest. I nie chodzi tu o rzeczywistość zaprojektowaną przez scenarzystę i ustawioną, zrealizowaną zgodnie z koncepcją reżysera. Scenariusza nie ma, reżysera też nie ma. Sam, jako jeden z bohaterów filmu nie wiem, co zrobię w następnej minucie. Jestem wolny w swoich decyzjach, a skoro jeszcze nie podjąłem decyzji o tym, co zrobię - to nie wiem tego. Bóg nie jest "niewolnikiem" czasu w takim sensie, w jakim my jesteśmy. Bóg może widzieć ten film w dowolnym czasie: "Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości" (Ps. 139,1-4) Psalmista nie mówi tutaj: "jestem robotem, katarynką, nakręconą przez Boga, który z góry zdecydował, co mam zrobić, albo co powiedzieć". Psalmista w niczym nie kwestionuje swojej wolności, ale wie, że Bóg zna przyszłość. M. in. to odróżnia nas od Niego. To odróżnia od Boga również inne istoty, nie będące Bogiem (np. aniołów, złe duchy, ludzi pobożnych, a nawet proroków).
what goes around, comes around2020.04.5 14:41
@OBOJETNY Wytłomacz Jasiu, tak wytłomacz, tu obecnym co to jest "eschatologiczne". Masz te wszystkie Eschatologie w przysłowiowym małym paluszku, jak każdy towarzysz rabin.
Justyna S2020.04.5 12:53
Bóg parokrotnie w Piśmie świetym nagina wole ludzi do swoich celów, tutaj przykład z księgi wyjscia: 16 Ty zaś podnieś swą laskę i wyciągnij rękę nad morze i rozdziel je na dwoje, a wejdą Izraelici w środek na suchą ziemię. 17 Ja natomiast uczynię upartymi serca Egipcjan, że pójdą za nimi. Wtedy okażę moją potęgę wobec faraona, całego wojska jego, rydwanów i wszystkich jego jeźdźców. 18 A gdy okażę moją potęgę wobec faraona, jego rydwanów i jeźdźców, wtedy poznają Egipcjanie, że ja jestem Pan».
andy2020.04.5 13:38
Nie nagina, nie nagina. To złe wyrażenie. Mojżesz otrzymuje polecenie, które może wykonać lub nie. Ma wolną wolę zachowaną. Mojżesz jest posłuszny Bogu, bo CHCE być posluszny.
Justyna S2020.04.5 14:38
Specjalnie dałam fragment bibli który vezpośrednio wskazuje na ingerencje Boga....
andy2020.04.5 19:10
Niestety, nie rozumiesz w tym kontekście zachowania Mojżesza. Nie stracił on wolnej woli w spotkaniu z Bogiem.
Protestant2020.04.5 15:58
Nasza wiara, nasza otwartość na prawdę Bożą - również jest łaską. Z punktu widzenia człowieka nasze czyny pozostają wolne (i takimi są). Ale jest w nas pewna konsekwencja - moje dzisiaj jakoś wynika z mojego wczoraj. Odrobina otwartości na łaskę wczoraj, przynosi nieco większą łaskę dzisiaj. Skoro Egipcjanie (a przede wszystkim faraon) przez wiele sytuacji (np. 10 plag) pokazujących Boże działanie, na Bożą łaskę nie chcieli się otworzyć, to Bóg mógł (miał moralne prawo) w pewnym momencie powiedzieć "dosyć!". Mógł zesłać kolejną łaskę, np. anioła z ognistym mieczem, który powstrzymałby dalszą pogoń. A my czytając Pismo odnosilibyśmy wrażenie, że Bóg nie jest zdolny do potępienia kogokolwiek. Ale nie ratując wojska egipskiego Bóg daje ostrzeżenie nam i wszystkim, którzy Biblię czytają: "Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić..." (Gal. 6,7-8) Wprawdzie niektórzy z Boga szydzą, a nie spotyka człowieka natychmiastowa kara. To też przejaw łaski: "...On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P. 3,9)
Styki2020.04.5 12:23
Kiedy patrzymy na Judasza mozemy odkryc w jego zachowaniu wiele elementow spowiedzi. Jest rachunek sumienia, bo Judasz zastanawia sie nad tym, co zrobil i uswiadamia sobie wlasne zlo. Wystepuje takze zal - Judasz naprawde zaluje. Chce nawet zmienic sie, a wiec jest postanowienie poprawy. Jest tez wyznanie grzechu, kiedy Judasz idzie do kaplanow i wyznaje: "Zgrzeszylem, wydawszy krew niewinna"(Mt 27,4) Jest nawet zadoscuczynienie, bo rzuca on kaplanom te 30 srebrnikow, ktore od nich otrzymal. Nie chce zaplaty krwi.Wlasciwie w zachowaniu i postawie Judasza dostrzec mozna prawie wszystko, co ma miejsce w przypadku spowiedzi, zabraklo tylko jednej, najwazniejszej rzeczy -wiary w milosierdzie Jezusa. To dlatego" spowiedz " Judasza jest taka smutna, tragiczna, zakonczona rozpacza i samobojstwem. ks. Tadeusz Dajczer
Styki2020.04.5 13:35
-wiary w milosierdzie Jezusa Tylko jak to pogodzic autorze z tym: Mt. 26:24 [Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził]
andy2020.04.5 13:43
Pan Jezus wiedział, że Judasz nie będzie prosił o przebaczenie. Stąd Judasz skazał się na potępienie.
Protestant2020.04.5 15:31
Człowiek jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje czyny. Ktoś mógłby bronic się, że nie był świadomy tej odpowiedzialności, bo nikt go nie ostrzegał. Ale właśnie Judasza Jezus ostrzegł. Było to już po umówieniu się z arcykapłanami, ale jeszcze przed realizacją zdrady. Judasz zdradził, wiedząc jaka jest waga jego czynu. Ilu ludzi współcześnie odwołuje się do grzechu pedofilii wśród duchownych, wskazując to jako powód swej niewiary. Ale Jezus ostrzegał: "...kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt. 18,6) Jezus ostrzegał ns wszystkich przed takim grzechem, nie możemy więc bronić się, że nie wiedzieliśmy, ani też faktem występowania takiego grzechu usprawiedliwiać naszej niewiary. Oburza kogoś pedofilia? Jezusa też oburza. Jezus ostrzegał też wszystkich ludzi, że brak wiary w Niego, to brak życia (por. J. 3,16-21; 5,40; 6,33; 8,24; 11,25-26 itd.). Nie możemy zasłaniać się wymówką, że nie wiedzieliśmy.
AVI2020.04.9 2:41
Dla mnie najbardziej niesamowity jest moment, kiedy Judasz pocałunkiem zdradza Chrystusa, a Chrystus pyta go: "Przyjacielu, po coś przyszedł"? Jakby w ostatniej chwili chciał go doprowadzić do uświadomienia sobie tego, co robi. Ewangelia nic mówi, czy Judasz cokolwiek odpowiedział.Ale ten moment jest wstrząsający, także przez to, że zdrada została dokonana za pomocą pocałunku. Moim zdaniem grzechem głównym Judasza był brak miłości w stosunku do Jezusa i Boga, na co wskazuje inny fragment Ewangelii: chciał sprzedać drogocenny olejek, którym Maria namaściła nogi Chrystusa - ukochanych osób nie pozbawiamy przecież prezentów ani czci!
heinrich2020.04.5 12:02
Tego dziwi. doprawdy tutaj wszyscy są zdziwieni głupotą. Brednie za bredniami , paplanina na I miejscu. Wiarę i zaufanie do Chrystusa ,to koza zjadła. Katolicy '' pasterze'' , czy nie wstyd Wam - w chwilach próby, stadko rozpierzchło się na czele z Wami.
Randki kamerki pokazy skype!2020.04.5 11:20
Szukam miłego i kulturalnego faceta na sex spotkania lub stały zwiazek. Mam na imię Monia lat 24, wzrost 169cm, wiecej moich nagich fotek i kontakt do mnie tu - www.lexlale.com.pl i wyszukaj mnie po niku: KSandi2 napisz do mnie i spotkajmy sie!
andy2020.04.5 11:05
"Więcej, mógł Go nie zdradzić i nie powinien był Go zdradzić. Ale jak by się wtedy spełniły powyższe proroctwa?" Ojcze Jacku Saliju, nie myl Boskiej PRZEDWIEDZY z Boską PREDESTYNACJĄ. To są dwie różne kwestie. Z tego, że Bóg zna przyszłość każdego z nas, nie wynika, że musimy postępować w życiu wedle Boskiej znajomości naszej przyszłości, bo my jej po prostu NIE ZNAMY!! Co innego predestynacja. Gdyby Bóg od początku do końca wyreżyserował nasze życie, ostatecznie jednych przeznaczając do zbawienia innych do potępienia (błędny luterański i kalwiński pogląd), to rzeczywiście Judasz MUSIAŁBY zdradzić Pana Jezusa, a my popełniać grzechy czy dobre uczynki, które zostały nam przypisane "w górze". Ale tak nie jest! Predestynacji NIE MA. Stąd w tym kontekście rozważania Salija prowadzą do błędnych wniosków. Tworzą zamęt.
AVI2020.04.9 2:20
Bardzo słusznie! Dla nas przyszłość jest otwarta, my jesteśmy wolni! Mogę za chwilę pójść spać lub położyć się za godzinę - mój WOLNY wybór. Ale Bóg istnieje ponad moim czasem, On stworzył czas razem z materią (pisał już o tym św. Augustyn), On nad nim panuje. ON JEST w wiecznej teraźniejszości, może dowolnie zaglądać w mój czas, w moją przeszłość i w przyszłość. On więc widzi i wie, co zrobię, choć ja sama jeszcze tego nie wiem. To, że widzi, wcale nie oznacza, że mnie determinuje, ja sama o tym decyduję; trudno to niestety pojąc, a jeszcze trudniej wytłumaczyć. Chrystus powiedział św. Piotrowi, że trzykrotnie Go się zaprze; przecież to nie znaczy, że go determinował!!! Sam św. Piotr o tym nie wiedział, ale Chrystus to widział w szczegółach, bo Jest Bogiem ponad czasem. Widział ten wolny wybór Piotra; widział wiele rzeczy z przyszłości, co wiemy z Ewangelii, na przykład zburzenie Jerozolimy. Widział też zdradę Judasza jako jego własny, wolny wybór.
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.04.5 9:39
Boże jaka to strata czasu, pisanie i czytanie takiego bełkotu. Przykład: "nasze chrześcijańskie oczekiwanie ma już wymiary ściśle eschatologiczne, ponadhistoryczne" Jak oczekiwanie na Mesjasza może być eschatologiczne? Jak może być ponadhistoryczne? Jest na sali jakiś trzeźwy teolog?
Święty Israel twoim panem .2020.04.5 9:42
JAKI BELKOT WSZYSTKIE BAŚNI JUDEOCHRZEŚCIJAŃSKIE TO FAKT I TYLE JAK MOZESZ W ŻYDOSKIE POWIASTKI ŚWIĘCIE NIE WIERZYC ONI NIGDY NIE SKŁAMALI NIGDY NIE OSZUKALI NIGDY NIE KRADLI NIGDY NIE MORDOWALI NIGDY NIGDY WIĘC TO WSZYSTKO JEST PRAWDĄ
Styki2020.04.5 10:42
Absmak , mowilem to nie na Twoja glowe. Idz lepiej na sanki.
Protestant2020.04.5 15:07
Część żydów w czasach Jezusa oczekiwało przyjścia Mesjasza. Przyjścia określonego w czasie, trwającego w czasie. To pojawienie się Chrystusa już było. Ponowne Jego przyjście (Paruzja) będzie innego rodzaju. Będzie częścią realizacji tego, co zapoczątkowane wtedy, będzie trwało już na zawsze i nie ulegnie przemianie. Możesz o tym przeczytać w końcowych rozdziałach Apokalipsy. Eschatologiczny - tzn. dotyczący czasów ostatecznych. "...nasze chrześcijańskie oczekiwanie ma już wymiary ściśle eschatologiczne, ponadhistoryczne" - nasze oczekiwanie Paruzji dotyczy czegoś, co wykraczać będzie poza historyczne rozumienie zdarzeń (skoro naszym udziałem będzie odtąd niezmienny stan przebywania z Bogiem).
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.04.5 20:05
Eschatologia w doktrynach chrześcijańskich zajmuje się Sądem Ostatecznym, nieśmiertelnością duszy, problematyką teodycei, zmartwychwstaniem umarłych. Dlatego "oczekiwanie na Mesjasza" to nie za bardzo eschatologia. Dzięki za Twój merytoryczny wpis.
Protestant2020.04.5 20:35
Paruzja, czyli powrót Chrystusa=Mesjasza, oczekiwanie na Niego od zawsze był częścią eschatologii. Z kolei teodycea, to zagadnienie apologii/apologetyki, mające znaczenie w przeszłości i obecnie, natomiast raczej nieistotne w eschatologii.
AVI2020.04.9 0:33
"Po 11" wyraźnie korzysta z Wikipedii, a tam niestety czasem pomieszane wszystko ze wszystkim, o zideologizowaniu już nie wspomnę. Podziękowanie za wpisy!!