19.02.14, 21:07Jadwiga Wiśniewska (fot.Archiwum Pani Jadwigi Wiśniewskiej)

Jadwiga Wiśniewska dla Fronda.pl: Podręcznik na łapu capu

Fronda.pl: Minister edukacji ma przedstawić nowelizację ustawy o systemie oświaty. We wrześniu pierwszoklasiści, a w kolejnych latach także starsi uczniowie, mają mieć darmowy podręcznik. Czy wiadomo skąd rząd weźmie na to pieniądze?

Jagwiga Wiśniewska: Bardzo dobre pytanie, bo środki na ten cel nie zostały zapisane w budżecie państwa. W wielu krajach podręczniki są własnością szkoły i są darmowe. W Polsce koszty edukacji przerzuca się na rodziców, a jak podają statystyki liczba dzieci ubogich i żyjących na granicy nędzy jest zatrważająco duża.

W programie Prawa i Sprawiedliwości zawsze mówiliśmy o darmowym podręczniku. Cieszymy się, że rząd zauważył wreszcie, że jest konieczność wprowadzenia proponowanego przez nas rozwiązania, aczkolwiek jestem przekonana, że Donaldem Tuskiem kieruje bardziej troska o spadające sondaże i odbudowanie ich.


Czyżby było to jedynie działanie propagandowe?

Można tak przypuszczać. Zawsze kiedy spadają sondaże rządowi podejmowane są działania doraźne, aby je odbudować. Ten pomysł z darmowym podręcznikiem ma na celu również zatarcie złego wrażenia, jakie zrobił rząd na rodzicach odrzucając wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie wysłania sześciolatków do szkół.

Gdyby intencje rządu były czyste to zadbałby również o to, żeby ten darmowy podręcznik był najwyższej jakości. Należałoby więc rozpisać konkurs na przygotowanie takiego podręcznika, wybrać najlepszą ofertę i wtedy można by powiedzieć, że intencje rządu nie są propagandowe.


Czy jest możliwe w ciągu kilku miesięcy przygotować porządny podręcznik dla pierwszoklasistów?

Jest to w mojej ocenie bardzo trudne. Przygotowanie dobrego podręcznika wymaga czasu. Nie wyobrażam sobie by mógł, w ciągu kilku miesięcy, powstać podręcznik, który będzie spełniał najwyższe kryteria jeśli idzie o jakość. Mam tu na myśli względy programowe, edukacyjne i wychowawcze, szatę graficzną.

Oczekiwania, względem podręcznika do edukacji elementarnej, są specyficzne. Sprawa konstrukcji, doboru tekstów, ilustracji dla dziecka zaczynającego edukację szkolną jest niezwykle ważna, bowiem nieodpowiedni podręcznik może zniechęcić dziecko do nauki i nie będzie też wspierał działań edukacyjnych. Dlatego o wiele trudniej jest napisać podręcznik dla małego dziecka niż np. dla gimnazjalisty.

Ten podręcznik ma być dedykowany dzieciom, które rozpoczynają edukację. Musi wiec spełniać najwyższe kryteria, bo to on będzie wprowadzał dziecko w świat wiedzy. Musi zaciekawiać i inspirować. Dobry podręcznik w znacznej mierze usprawnia naukę, bardzo ważne jest więc, aby podręcznik, z którego będzie korzystało dziecko był czytelny, przejrzysty, ciekawie napisany. Trudno sobie wyobrazić, aby w tak krótkim czasie przygotować taki podręcznik. Idea bezpłatnego podręcznika jest dobra, ale jej wykonanie przez rząd PO-PSL budzi wątpliwości. Rząd próbuje na łapu capu przygotować podręcznik dla najmłodszych dzieci.

Not.Ab

Komentarze

anonim2014.02.19 22:05
co z tego że Tusk Donald wręczy darmowe podręczniki skoro treść zostanie sporządzona pod dyktando POlszewi czyli nadal Wałęsa i Jaruzelski będą widnieli jako bohaterzy:/
anonim2014.02.19 23:16
@ majestic w elementarzach na pewno POlszewia tak zrobi. Zamiast Ali będzie Tusk a zamiast Asa będzie Kaczyński ( na PewnO POlszewia tak zrobi - na łańcuchu. Zamiast murzynka Bambo bedzie poseł Godson. A świstak bedzie tradycyjnie zawijał w sreberka. Buahahahahaha :-)
anonim2014.02.20 3:01
@majestic & madhare I takie właśnie jest niebezpieczeństwo... Bo z jednej strony, jeden podręcznik to ułatwienie dla rodziców, jeżeli mają kilkoro dzieci, bo nie muszą dla kolejnego pierwszoklasisty kupować nowe książki. Z drugiej strony... to jest to, o czym wspominacie - ujednolicenie treści do "jedynie słusznych" i powszechna, jednolita indoktrynacja, jeżeli będą w tym podręczniku wplecione elementy "genderowe" w najszerszym znaczeniu tego słowa. Jest jeszcze taki aspekt, że czasy jednego podręcznika dla pierwszoklasisty to daleka przeszłość. Funkcjonują tzw. "boxy" zawierające zeszyty ćwiczeń, wycinanki, broszurki, płyty CD. Jeżeli w 2013 roku rodzice wydali na nie ok. 140 mln złotych, to koszt "darmowego" (członkowie rządu za niego zapłacą ze swoich uposażeń, czy raczej to będzie z naszych podatków?) podręcznika w wysokości 10 mln zł stanowi raptem 7% koniecznych wydatków. Przy przeciętnym wydatku ok. 255 zł dla jednego ucznia I klasy, będzie to "ulga" w wysokości ok. 18 zł. Chyba nawet na kapcie nie wystarczy... Ale sporo szumu medialnego się przy tym zrobi. 10 mln na pokrycie kosztów kampanii wyborczej to wszak niewiele...
anonim2014.02.20 7:19
Ala i As oraz Murzynek Bambo w grobie się przewracają!!
anonim2014.02.20 8:34
@ Kropelka Prosze pamietac, że tylko 2012 na podręczniki wydano 840 mln pln. Dotacja rządowa (z podatków) wyniosła W TYM 128 mln pln. ( nie mam danych ze sprzedazy w 2013 , ale dotacja wynosiła 180 mln pln). Na podręczniki , ktore koniec końców najcześciej sa wykorzystywane jednorazowo i ida na przemiał. Wydaje się byc zasadne wprowadzenie wieloletnich podręczników "rządowych". A wkrótce rząd bedzie i tak Wasz i sobie zrobicie podręczniki jakie będziecie chcieli, po Bożemu i po PISowsku. Nie mówiąc otym, że za 180 milionów można zrobić KILKA alternatywnych kompletów darmowych e-podręczników i w ogóle wykosić stado (prosze mi wierzyć ) kompletnie apolitycznych chytrusków z wydawnictw publikujacych podręczniki.
anonim2014.02.20 10:51
A kidy kurtki Mao szanowna ministro???