Gdy stracisz pracę... idź do świętego Józefa! - zdjęcie
01.05.15, 06:12

Gdy stracisz pracę... idź do świętego Józefa!

8

"Chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem opieki św. Józefa. Obecnie jestem żoną i matką. Mam kochanego męża i troje dzieci. Wiedzie nam się różnie. Są chwile trudne, ale jest i dużo radości" - tak zaczyna świadectwo zapisane w "Księdze cudów i łask sanktuarium św. Józefa w Kaliszu" Anna z Poznania.

Tak, to na pewno On

"Zdarzyło się jednak w maju 2003 r. - opisuje dalej Anna - że mąż całkiem niespodziewanie musiał zerwać bardzo korzystny kontrakt (ciągle pracuje na zlecenia), który gwarantował nam wszystkim godziwe utrzymanie. Było to tak nagłe i nieprzewidywalne, że aż nie wydawało się możliwe. Moja praca przynosiła rodzinie utrzymanie tak mniej więcej na tydzień. Byt nasz materialny nie został wprawdzie od razu zagrożony, ale mąż nie umiał sobie znaleźć miejsca w nowej sytuacji.
Wiedziałam, że wszystkie oferty pracy, które można było znaleźć nie były dla niego, a to ze względu na wiek i wykształcenie. Świetny w swojej dziedzinie jako fachowiec nie posiadał wysokich kwalifikacji udokumentowanych dyplomami.

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, nerwowa - co dalej?, jaka praca?, gdzie? (...) Czułam, że jest coraz gorzej, coraz częściej słyszeliśmy o konieczności ograniczenia różnych i tak skromnych wydatków, a poza tym, gdy każdy z nas do czegoś lub gdzieś się spieszył, coś musiał zrobić, to mąż nie musiał i to było dla niego najgorsze. Dla mnie to stawało się coraz trudniejsze. Jak tu pomóc? Zresztą co ja mogę pomóc? - myślałam. Gdy któregoś dnia opowiedziałam o tym swojej koleżance, to sięgnęła do torebki i dała mi małą książeczkę. Była to nowenna do św. Józefa. Odmawiałam ją z gorliwością, a kiedy skończyłam, oddałam pożyczoną modlitwę i właściwie o tym zapomniałam. Nie na długo. Po tygodniu niespodziewanie dowiedziałam się od męża, że firma, w której pracował, potrzebuje jego pomocy. Poszedł i szef zaprosił go na rozmowę. Stwierdził, że jest im bardzo potrzebny i proponuje mu powrót oraz stałą umowę o pracę na prawie takich samych warunkach finansowych jakie miał dotychczas.

Radość męża była wielka, a mnie przypomniał się św. Józef. Tak to na pewno On. Wydarzyło się to w październiku 2003 r. Do tej pory codziennie odmawiam litanię do św. Józefa - po to, aby moja rodzina, która doznaje opieki Matki Bożej i św. Józefa była bardziej święta i wzrastała w wierze i wzajemnej miłości".

Wymodlona emerytura

O tym, jak św. Józef pomógł mu w trudnej sytuacji życiowej pisze także Lucjan Z. z Mielca. "12 lipca 2001 r. otrzymałem z rąk kierownika Wydziału w Zakładzie Silników w Mielcu wypowiedzenie z trzymiesięcznym okresem. Miałem przepracowane 29 lat. Nie przysługiwało mi nic innego prócz rocznego bezrobocia, a jestem jedynym żywicielem mojej rodziny. Myślałem, że w wieku lat 44 nikt mnie do pracy nie przyjmie, że wypowiedzenie jest zamachem na moją rodzinę. Podczas pielgrzymki na Jasną Górę prosiłem Matkę Najświętszą, aby prezes cofnął swoją decyzję o moim wypowiedzeniu. Na początku września byłem wraz z Rycerzami Niepokalanej w Licheniu. W drodze powrotnej odwiedziliśmy Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, gdzie wrzuciłem kartkę o podobnej treści z prośbą o modlitwę w czasie Nowenny do św. Józefa. W domu odprawiłem nowennę do św. Józefa z książeczki zakupionej w Kaliszu. Nowennę odprawiłem przez obrazem św. Józefa, który również nabyłem w Kaliszu i powiesiłem na widocznym miejscu w domu. Spełnieniem mej prośby jest otrzymanie emerytury. Usilnie prosiłem Boga o cofnięcie decyzji dotyczącej mojego wypowiedzenia - a w tej chwili zakład jest u schyłku istnienia. W dniu składania prośby, obiecałem, że jeśli św. Józef będzie za mną orędował, powrócę aby osobiście podziękować. Odpust 19 marca 2002 r. jest dniem zadośćuczynienia temu zobowiązaniu. Dziękuję Bogu za wysłuchanie mojego wołania o ratunek przez wstawiennictwo św. Józefa Kaliskiego".

Tata wrócił do pracy

"Kiedy mój tata odebrał ostatnią "kuroniówkę", natychmiast zaczęłam się modlić do św. Józefa i od razu wysłuchał moich modlitw. Na drugi dzień tata idzie do pracy, a mój sąsiad nawet dostał rentę na dwa lata" - zanotowała w Księdze Cudów i Łask Patrycja W. z Bydgoszczy. "Teraz codziennie nawet po 10 razy - modlę się do św. Józefa i zawsze mi pomaga" - dodaje.

(wszystkie cytaty pochodzą z "Księgi Cudów i Łask sanktuarium św. Józefa w Kaliszu")

za: Cuda i łaski Boże

Komentarze (8):

anonim2015.05.1 8:52
Bardzo dziękuję za ten artykuł. Jak dla mnie rewelacja i potwierdzenie, że święci orędują w Niebie za nami :)
anonim2015.05.1 13:00
@olla To cudowne, rozumiem ze gdyby sie Jozef nie ruszyl (co samo w sobie jest jakims kuriozalnym wyobrazeniem nieba) Bog olal by tego goscia i jego rodzine. Na prawde w takiego Boga wierzysz ?? Stary magaloman ktory nieustannie wymaga prozb i blagan zeby, ewentualnie, komus okazac laske ??
anonim2015.05.1 14:30
@jan-nowak Doświadczyłam pomocy Świętej i powróciłam z wielką siłą do KK. Sama o własnych siłach nigdy bym tego nie uczyniła. Wiem, że można wyprosić wiele a może i wszystko! Święci pomagają nam bo są dużo bliżej Boga niż my. Przecież to oczywiste! Nie wierzysz w świętych obcowanie?? W swojego Anioła Stróża?? Nie prosisz nigdy o pomoc? Skoro tak to widocznie nigdy jej naprawdę nie potrzebowałeś albo jesteś bardzo zawziętym człowiekiem i mówisz nie to nie, łaski bez, itp...Twój wybór.
anonim2015.05.1 15:57
@olla A jakiej konkretnie "pomocy Świętej" doświadczyłaś? Do jakiego Świętego się modliłaś? Szukam skutecznego Świętego. Ja tak naprawdę nie wiem jak to jest, ja inaczej odbieram cuda. Jeśli ta pani z artykułu odmawiała modlitwę, to rozumiałabym iterwencję Św. Józefa w czasie nowenny albo tuż po jej zakończeniu. A tu tydzień po...Poza tym może bez tej nowenny też by z firmy zadzwonili, nie odbieram tej historii w kategoriach cudu. Kiedyś mieliśmy z mężem kłopot finansowy, zaczęłam odmawiać nowennę do Św.Rity (pierwszy raz w życiu) i w trakcie tej Nowenny do męża zadzwonił jego chrzestny, że przelewa nam 500 zł z racji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia (dodam, że nie spodziewaliśmy się w ogóle tych pieniędzy , bo nigdy nam nie robił na Święta prezentów - mieszka 300 km od nas). Odebraliśmy to wtedy jako faktyczną interwencję z nieba, dzięki temu nasz kłopot się rozwiązał.
anonim2015.05.1 16:00
@kszychu To prawda. Trochę mnie zniechęca to, że kompletnie nic o Św.Józefie nie wiadomo. Nie jest też jednoznaczne, że Jezus był jedynakiem. Ponadto zniechęca mnie w Biblii to, że nic nie wiadomo o życiu Jezusa po 12 roku życia - gdzie przebywał, co robił dopóki nie otrzymał Chrztu od Św.Jana Chrzciciela.
anonim2015.05.2 19:40
Co za bzdury? A dlaczego nie do Chrystusa, czyżby Józef miał większą tu władzę? Wkurza mnie to czynienie sobie lokalnych bożków od tego czy tamtego... Św. Antoni od rzeczy zagubionych, Św. Józef od pracy, Św. Rita od spraw trudnych itp.itd. To nie jest wiara Chrystusa! to mieszanie i zdziwaczenie, oraz pokrętna logika wiary której ulegamy nie mając pojęcia o prawdziwej wierze.
anonim2015.05.3 13:43
Zastanawia mnie jeden fakt, kto w takim przypadku pomaga ateistom? Przeciez oni tez czasem traca prace a potem w jakis cudowny sposob znajduja kolejna!
anonim2015.05.4 12:38
typowo żydowska rodzinka na tym zdjęciu