Chłopcy silni jak stal - asy przestworzy! - zdjęcie
10.07.15, 12:58Fot. Wikimedia Commons

Chłopcy silni jak stal - asy przestworzy!

8

Zwycięstwo w Bitwie o Anglię było kluczowe dla podtrzymania zdolności wolnego świata do kontynuowania walki przeciwko nazistom. Swoim wsparciem Polacy uratowali Europę – twierdzi w rozmowie z Polską Agencją Prasową brytyjski historyk Andy Saunders.

"O ile RAF miał do dyspozycji samoloty, to brakowało dobrych pilotów, bo podczas operacji na kontynencie wielu Brytyjczyków zostało zestrzelonych albo wziętych do niewoli. Tu rozpoczyna się kluczowa rola Polaków" - mówi historyk i mówi, jak Wielka Brytania przyjęła polskich asów przestworzy: "Z nadzieją. Wszystkim imponowała niesamowita determinacja, którą wykazali się docierając na Wyspy, byle kontynuować walkę z Niemcami. Często musieli przejść przez całą Europę - na Gibraltar lub do południowej Francji. Tam trafiali na statki, które zabierały ich przez Morze Śródziemne i Atlantyk na Wyspy Brytyjskie. Polacy wiedzieli, że to jest jedyne miejsce, gdzie dalej mogą efektywnie stawiać opór i walczyć o przyszłość swojego kraju.

Brytyjczycy byli Polakami zafascynowani i stworzyli wokół nich wyjątkową, niemal romantyczną, atmosferę. Pamiętajmy, to nie była Wielka Brytania, jaką znamy dzisiaj, zintegrowana, multikulturalna. Przybysze ze Wschodu, nieznający języka angielskiego, egzotyczni wzbudzali naturalne zainteresowanie. Wszystkim imponowało ich oddanie, determinacja, ale też wysoka kultura i zachowanie - byli niezwykle szarmanccy wobec kobiet, kulturalni".

Gdzie konkretnie znajdowali się Polacy? "Dywizjon 303 miał dużo szczęścia, bo stacjonował w Northolt w zachodnim Londynie i w naturalny sposób był bardziej aktywny w obronie Londynu i walce o Anglię, notując najwięcej strąceń wrogich samolotów. Ale był też Dywizjon 302, umiejscowiony dalej na północy, który pod względem umiejętności, oddania, pasji, w niczym nie ustępował swoim polskim kolegom z południa.

Nie zapominajmy też o technikach i obsłudze naziemnej rozsianej po całej Anglii. W powietrzu walczyło około pięćdziesięciu polskich pilotów, ale za nimi stało wielu innych, często dziś bezimiennych, bohaterów z Polski". 

Brytyjski historyk nie ma złudzeń: To dzięki Polakom Anglia wygrała wojnę z Hitlerem: " Gdyby nie ich wsparcie dla obrony Wysp Brytyjskich, być może dzisiaj żylibyśmy w Europie zdominowanej przez Niemcy. W popularnej kulturze brytyjskiej ich oddanie jest wręcz uznawane za legendarne. To wzbudzało szacunek, momentami może nawet większy niż do pilotów ze Wspólnoty Brytyjskiej.

Proszę mnie dobrze zrozumieć: Brytyjczycy na pewno też byli oddani, walczyli o swoje rodziny, miasta. Nie mieli jednak tego osobistego doświadczenia życia pod okupacją; być może nawet często myśleli, że inwazja na Wyspy jest czysto teoretycznym scenariuszem. Polacy - ale też Czesi, Francuzi, Belgowie, przedstawiciele wielu narodów - mieli świadomość tego, jaka jest stawka Bitwy o Anglię. Gdyby nie ich wsparcie - wolontariuszy z całego globu - wynik tego starcia byłby zupełnie inny".

Czy Wielka Brytania doceniła rolę polskich pilotów w wojnie z Niemcami?  "Niestety, wielu ludzi wie naprawdę niewiele o przebiegu pierwszej lub drugiej wojny światowej. Cieszę się, że ambasada RP w Londynie robi dużo, aby podkreślić polski wkład w Bitwę o Anglię, ale myślę, że to my, Brytyjczycy, powinniśmy robić więcej. To smutne, że brytyjskie władze nie wykonują niezbędnej pracy, aby podkreślić rolę obcokrajowców, którzy uratowali nasz kraj w 1940 roku. To naprawdę ważne, szczególnie teraz, kiedy dyskutujemy o przyszłości Unii Europejskiej, relacjach polsko-brytyjskich i polskiej imigracji na Wyspy.

Muszę jednak przyznać, że wielu Brytyjczyków do dzisiaj czuje się niekomfortowo nie tylko z tym, że Polacy nie zostali należycie docenieni, ale także z tym, co zrobiliśmy z Polską po zakończeniu drugiej wojny światowej. Poszliśmy na wojnę bronić Polaków, a potem oddaliśmy ich w ręce reżimu, który był niemal równie radykalny i niebezpieczny. Okropne. Oczekiwałbym od brytyjskiego rządu prowadzenia szerokiej polityki historycznej, która uczuliłaby Brytyjczyków na to, ile zrobiliście dla tego kraju. Za każdym razem kiedy spotykam jakiegoś Polaka, czuję się w obowiązku uścisnąć jego rękę, podziękować za wsparcie jego rodaków i przeprosić za to, że ich nie uratowaliśmy przed Sowietami. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się podziękować odpowiednio - póki obrońcy wolnej Europy z tamtego pokolenia są jeszcze z nami."

 

Komentarze (8):

anonim2015.07.10 14:01
I pomyśleć, że później Anglicy "odwdzięczyli" się Polakom w tak niewdzięczny, haniebny wręcz sposób... W momencie, gdy przez Warszawę przetaczała się powstańcza fala '44 roku, Brytyjczycy nie dali rządowi polskiemu do dyspozycji brygady spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego i we wrześniu '44 rzucili ją do walki pod Arnhem, pomimo wcześniejszych obietnic, iż brygada ta przygotowywana jest wyłącznie do akcji na terenie Polski. Na swoistą ironię losu zakrawa fakt, iż akcja pod Arnhem zakończyła się klęską i rozgrywała równolegle z powstaniem. W efekcie krew komandosów Sosabowskiego została przelana i tak na darmo, tyle że nie na polskiej ziemi, w służbie Ojczyźnie... Tak, czy inaczej... Cześć i Chwała Bohaterom!! +++ https://www.youtube.com/watch?v=Fs4_0NJH200
anonim2015.07.10 16:51
@Sylabariusz Gdzie miano zrzucić brygadę Sosabowskiego? Nad Warszawą ?
anonim2015.07.10 20:55
@Kormel Zgadza się. To byli komandosi szkoleni, jak obiecywano, specjalnie i wyłącznie do akcji na terenie Polski. I rzeczywiście wówczas należało uczynić taki zrzut. Kilku samolotom brytyjskim przecież z powodzeniem udawało się przez okres powstańczych walk robić zrzuty żywności i amunicji dla walczącej stolicy. To mogło się udać, a w każdym razie warto było choć spróbować wywiązać się ze złożonej obietnicy. W efekcie krew komandosów Sosabowskiego została przelana i tak na darmo, tyle że nie na polskiej ziemi, w służbie Ojczyźnie...
anonim2015.07.10 21:21
@Sylabariusz Wybacz. Nie masz zielonego pojęcia o środkach koniecznych do przeprowadzenia całej operacji. 1500 żołnierzy ( spadochroniarzy nie komandosów) plus sprzęt wymaga kilkuset samolotów C-47. Nieuzbrojone samoloty transportowe z wątłą osłoną myśliwców defilujące nad Niemcami. To byłaby masakra w powietrzu. Mówiąc krótko, nie chcę rozwijać tematu, w tamtym okresie wojny - absurd.
anonim2015.07.10 21:55
@Kormel Daruj, ale z historią jestem dość ściśle związany i tak o przebiegu dziejów, jak i o warunkach pomyślnej operacji wojskowej, jak sądzę, posiadam dostateczną, a często daleko wykraczającą poza ogólne ramy, wiedzę... Komandosi (była to jednostka elitarna) byli szkoleni przez długi czas, jak zapewniano, do zadań wyłącznie na terenie Polski. Była to elitarna jednostka spadochroniarzy, którzy mogli, nawet w ekstremalnych warunkach, jak to niejednokrotnie i dziś czynią siły specjalne, przedostać się na tereny okupowane. Zresztą nie jest to tylko moja opinia, ale także historyków. Odsyłam chociażby do rozlicznych publikacji Jerzego Pilikowskiego...
anonim2015.07.10 22:12
Pamiętam czasy, kiedy Anglików kojarzono z dumą i honorem... Teraz na samą myśl aktywizują się ślinianki!
anonim2015.07.10 23:00
Liczni historycy z Jerzym Pilikowskim na czele ...... No to już wiem wszystko.
anonim2015.07.11 22:20
To nie Anglicy ruszyli na pomoc Polakom. To Polacy zostali zaatakowani, bo chcieli ruszyć na pomoc Francuzom i Anglikom. I Niemcy o tym wiedzieli. Tak naprawdę, to nikt nie ruszył na pomoc Polakom. I o tym Niemcy też wiedzieli z dużym prawdopodobieństwem. Wystarczyłoby zamiast Dziwnej Wojny, kilka aktów potwierdzających wojnę prawdziwą. Nic wielkiego. A Hitlera by nie było już we wrześniu 1939r. I w efekcie to Polacy ruszyli na pomoc Francuzom, a potem Anglikom. A potem ponownie nikt nie ruszył na pomoc Polakom. Taka jest prawdziwa historia.