,,Chiara widzi Jezusa''. Niezwykła historia błogosławionej nastolatki - zdjęcie
09.09.20, 12:02Fot. screenshot - YouTube

,,Chiara widzi Jezusa''. Niezwykła historia błogosławionej nastolatki

48

Mamo, kiedy będziesz mnie ubierać na łożu śmierci, musisz powtarzać: „Teraz Chiara Luce widzi Jezusa” – mówiła do swojej mamy Chiara Luce Badano, dziś błogosławiona. Umarła, mając 19 lat. Rodzice – Maria Teresa i Ruggero Badano – wspominali swoją córkę w Lublinie.

Od śmierci Chiary minęło 28 lat. Ruggero, jej tata, wciąż nie może opanować łez, gdy o tym mówi. – Tuż przed śmiercią Chiara powiedziała do mnie: „Mamo, pilnuj taty, by nie płakał w kościele, bo popsuje całą uroczystość”. Kiedy wnoszono jej trumnę do kościoła, sama musiałam się bardzo starać, by nie płakać. Zobaczyłam, że mężowi niebezpiecznie drży broda, od razu przypomniały mi się słowa Chiary i ścisnęłam Ruggero za rękę. Zrozumiał. Zaczęliśmy śpiewać pieśni, które Chiara wybrała na swój pogrzeb. Najpierw śpiewaliśmy cicho, pilnując się, by nasze głosy za bardzo nie drżały, za chwilę jednak nasz śpiew nabrał mocy. I choć serce płakało z tęsknoty i żalu za naszą córeczką, wiedzieliśmy, że teraz ogląda Jezusa i jest bardzo szczęśliwa. Ta pewność pozwala nam dalej żyć i z radością dawać świadectwo na całym świecie o Chiarze Luce, naszej córce, która jest błogosławioną – mówiła na KUL Maria Teresa.

Cud narodzin

Wszystko wskazywało na to, że Maria Teresa i Ruggero nie będą mieć dzieci. Od 10 lat byli małżeństwem i nie mogli począć dziecka. Żona pogodziła się z tym faktem, uznając, że widocznie taki plan ma dla niej Jezus, którego bardzo kochała od najmłodszych lat. Ruggero też ufał Bogu, któremu codzienne dziękował za swoją żonę. Jednocześnie codziennie z Nim dyskutował na temat dziecka, którego pragnął. – Nie dawałem Bogu spokoju. Modliłem się gorąco i wytrwale. Kolejny raz swoją sprawę zawierzyłem Maryi w jednym z sanktuariów. Zwyczajnie zazdrościłem moim kolegom, z którymi spotykałem się w barze, a którzy opowiadali o swoich dzieciach – mówi Ruggero. Mając 37 lat, Maria Teresa zorientowała się, że jest w ciąży. – Było to dla mnie wielkie zaskoczenie, poszłam do lekarza, ale on kazał mi poczekać jeszcze 20 dni, by mieć pewność, że dziecko się poczęło i się rozwija. Dopiero po tych 20 dniach powiedziałam mężowi, by wcześniej nie robić mu złudnych nadziei. Ruggero oszalał ze szczęścia. We wszystkim mnie wyręczał, nosił mnie nawet po schodach – bym się nie przemęczała. W końcu na świat przyszła nasza córeczka Chiara – opowiada Maria Teresa.

Pełnia życia

Była zwyczajna. Uwielbiała się śmiać, śpiewać, uprawiać sport. Jak każde dziecko przepadała za słodyczami, nawet ze swoją przyjaciółką Chiccą urządzała „podwieczorki z nutellą”, jak je nazywały. Nie była też od urodzenia obdarzona jakimś szczególnym darem pobożności. – Pamiętam taką sytuację, kiedy robiłam coś w kuchni, a Chiara bawiła się w swoim pokoju. Pomyślałam, że może zrobimy sobie przerwę i pomodlimy się razem. Zaproponowałam jej to, ale usłyszałam zdecydowany sprzeciw. Powiedziałam, że w takim razie ja pomodlę się za nią i tak zrobiłam, choć ona nie była tym zainteresowana – wspomina Maria Teresa.

Sytuacja się zmienia, kiedy, nie mając jeszcze 9 lat, spotyka się z Ruchem Focolari. Przyjaciółki opowiadają jej o ideale, który można przyjąć i zacząć realizować, a który zupełnie zmienia życie. W 1980 roku jedzie na kongres dla najmłodszych Ruchu, tam całym swoim dziecięcym entuzjazmem zawierza się Jezusowi. Rodzice, choć bardzo wierzący, są zaskoczeni odmianą córki. Chiara przekonuje ich, by dołączyli do Ruchu i wybrali się całą rodziną do Rzymu na „Familyfest”.

– Początkowo nie chciałem jechać do Rzymu, ale później zgodziłem się, by pokazać córce stolicę. Przez trzy dni zwiedzaliśmy miasto. Z powodu mojej opieszałości spóźniliśmy się na Familyfest. Ludzie musieli zrobić nam miejsce w wypełnionej już po brzegi sali. Usłyszałem ze sceny słowa mówiące o miłości, ale jednak innej niż ta, którą darzyłem Marię Teresę czy Chiarę. Zaczynałem rozumieć, że mogę zwrócić się do Jezusa po imieniu i mogę powiedzieć Mu wszystko. Skapitulowałem, kiedy córka powiedziała, że jest głodna i od razu wyciągnęły się ręce z kanapkami, owocami, słodyczami. Ludzie, którzy nas otaczali, byli gotowi podzielić się z nami wszystkim, co mieli – opowiada Ruggero.

Kluczowe odkrycie

Chiara z entuzjazmem wiąże się z geninami, czyli wspólnotą dziewcząt należących do Focolari. Z nimi wyjeżdża na swoje pierwsze Mariapoli, wspólnotowe rekolekcje. – Bałam się ją puścić. Miała dopiero 10 lat. Powiedziałam jej, że musi mądrze się zachowywać, bo teraz będzie sama, a ona odpowiedziała mi: „Mamo, nie jestem sama, jest tu Jezus” – opowiada Maria Teresa. Wtedy też pisze swój pierwszy list do założycielki Ruchu Focolari Chiary Lubich. Korespondencja dziewczynki z Chiarą staje się regularna. Pisze jej o swoich przeżyciach, o odkryciu Jezusa opuszczonego. W jednym z listów napisała: „Odkryłam, że Jezus opuszczony jest kluczem do jedności z Bogiem. Pragnę uczynić Go swoim jedynym oblubieńcem i przygotować się na Jego przyjście”.

Chiara rośnie. Jest dziewczyną, która odkrywa świat, lubi muzykę rozrywkową i nie opuści okazji, by potańczyć. Lubi śpiewać. Nie potrafi usiedzieć na miejscu. W przyszłości chce zostać stewardessą. Uprawia sport. W 1985 roku rodzina przenosi się do Savony, by Chiara mogła na miejscu pójść najpierw do gimnazjum, a potem do liceum. Choć przykłada się z całych sił, nauka nie idzie jej dobrze. Nie znajduje zrozumienia u nauczycielki matematyki. Nauczyciele, u których pobiera korepetycje, są zdziwieni, bo jej wiedza wydaje się być naprawdę duża. Chiara nie przechodzi jednak do następnej klasy. Do swojej przyjaciółki pisze: „Było to dla mnie wielkim cierpieniem. Nie potrafiłam go oddać natychmiast Jezusowi. Potrzebowałam dużo czasu, by wrócić do siebie i jeszcze dziś chce mi się płakać. To jest Jezus opuszczony”.

Przychodzi próba

W wieku 17 lat Chiara zaczyna narzekać na ból ramienia. – Początkowo to zignorowaliśmy, myśleliśmy, że może podczas gry w tenisa nadwyrężyła sobie rękę. Bóle są jednak coraz dotkliwsze. Któregoś ranka Chiara woła nas, byśmy pomogli wstać jej z łóżka, bo tak źle się czuje, że sama nie da rady. Powiedziałam, żeby nie wstawała, ale ona się uparła, bo tego dnia miała jakiś sprawdzian z łaciny i koniecznie chciała iść do szkoły. Zawieźliśmy ją. Kiedy weszła do klasy, nauczyciel zapytał ją, czy dobrze się czuje, bo jest podwójnie biała, raz z imienia (Chiara znaczy jasna), dwa z wyglądu. Po lekcjach zawieźliśmy ją do szpitala – mówią rodzice. Wyniki badań okazały się bezlitosne. Sarkoidoza, czyli rak kości z przerzutami.

Chiarze nie powiedziano od razu, co jej dolega, ale wiedziała, że choroba jest poważna. – Po pierwszej operacji mieliśmy odczekać 20 dni i pojechać do szpitala na pierwszą dawkę chemii. Akurat w tym czasie dotknęło mnie zapalenie żył i nie mogłam chodzić. Nie mogłam pojechać z moją córeczką do szpitala. Wiedziałam, że jeśli Chiara do tej pory nie domyśliła się, co jej jest, to teraz będzie miała pewność. Sam napis „szpital onkologiczny” wystarczy, by się domyśliła. Zostałam w domu, pojechał z nią tata. Modliłam się za nią bardzo. Widziałam przez okno, jak wraca, idąc wolno z opuszczoną głową. Gdy weszła do domu, powiedziała: „Mamo, nic nie mów, muszę być sama”. Weszła do pokoju i przez 20 minut leżała na łóżku. Na jej twarzy było widać ogromną walkę. Po tym czasie powiedziała: „Mamo, teraz możesz mówić”. Nie miałam już nic do powiedzenia. Widziałam, że oddała wszystko Jezusowi – mówi Maria Teresa.

Nie płaczcie na pogrzebie

Choroba postępuje szybko. Chiara jednak stara się żyć normalnie. Utrzymuje kontakt z rówieśnikami, pomaga innym jak może, rozmawiając z nimi przez telefon czy pisząc do nich listy. Sama cierpi, ale pociesza innych chorych, których spotyka w szpitalu. – Jej wszyscy przyjaciele i znajomi, którzy przychodzili, by też jakoś ją pocieszyć, mówili nam, wychodząc od Chiary, że to oni zostali pocieszeni, że jej nie można współczuć, bo bije od niej takie szczęście, że wszyscy jej zazdroszczą – opowiadają rodzice. Leczenie nie pomaga. Chiara wie, że umiera. Przygotowuje się na spotkanie z Oblubieńcem. Każe mamie uszyć piękną białą suknię, w którą chce być ubrana na pogrzeb.

Swoją przyjaciółkę Chiccę prosi, by przymierzyła tę suknię, bo ona sama sparaliżowana już nie może się w niej zobaczyć. Razem też wybierają piosenki na pogrzeb. To ma być wielkie święto. „Mamo, gdy będziesz ubierała mnie do trumny, nie płacz, ja już będę widzieć Jezusa” – mówiła mi często. Prosiła, bym pilnowała Ruggero, by nie płakał w kościele, bo popsuje uroczystość, która ma być wielkim świętem, bo ona będzie już z Jezusem – opowiada Maria Teresa. W tych ostatnich miesiącach życia otrzymała od Chiary Lubich nowe imię, co jest zwyczajem w Ruchu Focolari. Od tej pory miała nazywać się Chiara Luce (światło). Zmarła, mając 19 lat. Papież Benedykt XVI ogłosił ją błogosławioną w 2010 roku.

Agnieszka Gieroba


Rodzina.wiara.pl

Komentarze (48):

Ja, Szatan2020.10.9 17:51
Instrukcja dla moich wiernych pachołków: „katolicka kretynizacja polski”, „Po 11…”, „Natalja Siwiec”, „Polak Ateista Dumny Gej” i wielu innych z tej samej szajki ----- 1. Ja sam nigdy bym się nie odważył bluźnić Tej, która, zgodnie z wolą Boga zmiażdży mi głowę, a tym bardziej Jej Synowi. Więc róbcie to wy. ----- 2. Szukajcie niewygodnych dla Kościoła pojedynczych faktów, wyolbrzymiajcie je i hałaśliwie nagłaśniajcie; gdy takich nie ma – stwarzajcie kłamliwe plotki, rozgłaszajcie i obłudnie rozdzierajcie szaty z oburzenia: „Co to się teraz dzieje w tym Kościele!…”. ----- 3. Nieliczne (a często naciągane) przypadki pedofilii wśród kleru rozciągajcie na CAŁY kler. 4. Udawajcie rozsądnych i racjonalnych („Przecież mamy XXI wiek!”), ironizujcie („Wziąłeś dzisiaj pigułki, dziadku?”), w ostateczności przeklinajcie (tego chyba nie muszę was uczyć). ----- 5. Biblię przestawiajcie zawsze jako naiwne bajki, praktyki religijne – jako prymitywne zabobony, ewidentne cuda – jako wymysły dla łatwowiernych, a piekło – jako fikcję wymyśloną przez przebiegły kler dla straszenia i podporządkowania naiwnych prostaków. ----- Gdy już to wszystko zrealizujecie, to niektórzy wpadną na całą wieczność w moje sidła. A wtedy powiem im z satysfakcją: „Już za późno. Trzeba było słuchać księży!” (–) Szatan
Widzący2020.09.11 16:23
Takie tam pieprzenia. Jezusa to doświadcza fizycznie niemal co wieczór Kowalska z Ursynowa. Mały Jasio ciągle słyszy, jak wieczorem matka mówi "O Jezu, ja taka zmęczona a ty na mnie włazisz!".
Jerzy2020.09.11 15:00
Sarkoidoza NIE JEST rakiem, a tym bardziej kości! Autorka do szkoły!, bo jedną brednią przekreśliła sobie cały artykuł.
The Sixth Sense2020.09.10 22:16
I see dead people.
OMG co za bzdury....2020.09.10 11:43
j.w
Tak2020.09.10 10:45
Na 100% wierzę . Bo sama doświadczyłam , kiedyś miałam wątpliwości co do tych spraw ale jedn dzień po śmierci Mamy która dała nam znak że istnieje Bóg .
fulla2020.09.10 8:12
Czy fronda w innym miejscu nie pisze, że im później matka rodzi dziecko, tym większe prawdopodobieństwo chorób i problemów dla tego dziecka? Tka decyzja to zawsze ryzyko.
Konrad2020.09.9 20:18
Dziękuję Ci Chiaro za Twoją miłość i Twoje świadectwo. Wstawiaj się proszę za nam: redakcją i czytelnikami Frondy.
Gdy powiem, że odwiedza mnie zmarła teściowa2020.09.9 16:38
to też uwierzycie?
Ciekawy2020.09.9 17:51
A gdy będziesz już po drugiej stronie, i zobaczysz że już nic nie można zmienić to też nie uwierzysz?
Niby jakim narządem "zobaczę" ?2020.09.9 18:27
j.w.
Robert2020.09.11 12:20
Naprawdę myślisz, że na tamtym świecie widzi się jakimś narządem??? :) :) :) Poprawiłeś mi humor na dziś :) Pozdrawiam! :)
PYTASZ, CZY UWIERZYCIE?2020.09.9 23:11
OTÓŻ JA NIE MUSZĘ WIERZYĆ! ----- JA TO POPROSTU WIEM, ŻE TAK JEST !!! -----------PRZEKONAŁAM ----SIĘ---O--- TYM---- NAMACALNIE! ------ Kilka lat temu umarła mi moja Matka! ----Ostatnie lata mieszkała u nas, w mojej rodzinie, ze mną, z mężem i naszymi dziećmi. Moja dorosła córka/pracująca, opowiedziała mi, co widziała wieczorem---- NA JAWIE ----- w swoim pokoju! ------ Zobaczyła nagle obok siebie moją mamę, /czyli jej babcię/. Spytała: Babciu, co ty tu robisz, przecież ty nie żyjesz?! ------ Przyszłam wam podziękować za Modlitwy, jak umarłam i za Szkaplerz, który mi włożyliście! --- A jak ci tam babciu?----- Była bardzo uśmiechnięta, radosna i jakby miała mniej lat! --- Odpowiedziała mojej córce: "Teraz już mi bardzo dobrze, a Pan Jezus ma takie piękne oczy, że nie mogę się napatrzyć" ! ...... I zaraz znikła! ---- KOCHANI! NIE OBCHODZI MNIE CZY UWIERZYCIE, CZY NIE...! TAK BYŁO NAPRAWDĘ, ŻADNA ŚCIEMA! ------ Możecie sobie wymyślać, że przyśniło się, że córka moja była na prochach...itp!----- Nic z tych rzeczy! Jest mądrą osobą, mgr.inżynierem, ma dobre stanowisko pracy! Nikogo nie zmuszam do tego!--- My też na początku nie mogliśmy dokładnie uwierzyć, poprosiliśmy, aby nam wszystko opisała, co widziała i cały przebieg rozmowy!---Są rzeczy, których .... po... l u d z k u..... nie da się nam zrozumieć!.... Ale to nie znaczy, że tak nie jest! Widzicie, przytoczyłam wam nawet treść rozmowy! Tak było!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.09.9 15:40
Jezus nas zbawi
ty2020.09.9 17:02
Bolszewiku wszędzie wsadzasz swój świński ryj
Włodzimierz Nechamkis2020.09.9 15:07
Na Facebooku znajduje się niezwykle interesujący, polskojęzyczny profil znanego Izraelczyka https://www.facebook.com/Eli-Barbur-408014065948373 Eli Barbur nadzwyczaj błyskotliwie prezentuje na nim izraelski punkt widzenia na sprawy polskie i międzynarodowe. Eli stara się utrzymać bardzo wysoki poziom prowadzonych dyskusji, bez wahania kasując nieprawomyślne posty. Antysemici oraz wielbiciele Palestyńczyków nie są tu mile widziani. Eli szczyszcza ich natychmiast po zdemaskowaniu.
Polak2020.09.9 14:45
To się nazywa "widzenie nieistniejących" i jest wynikiem wypalenia jointa w spokoju :)
Karol2020.09.9 15:41
Uwazaj, bys ty nie spotkal Jezusa dopiero na Sadzie Ostatecznym ! Uwazaj i nie kpij, bo nie tacy chojracy byli, prochu marny !
Polak2020.09.9 18:59
Czemu miałbym się bać pośmiertnego spotkania wymyślonej postaci?
Jagoda2020.09.9 23:38
"Nie-Polaku!" ! Jesteś Lechem! ---Wiem o tym!--- Kiedyś pisałeś o swoich nickach, ten również wpisałeś! ---Tylko dziwne, czemu nie piszesz prawdziwej narodowości: "Żyd"! Pytasz: " ...czemu miałbyś się bać spotkania wymyślonej postaci...? ---OTÓŻ----- JAKOŚ---- NIEWYGODNIE--- JEST--- WAM ---ŻYDOM ----PAMIĘTAĆ, ---ŻE--- PAN--- JEZUS --JEST-- PRAWDZIWĄ,-- HISTORYCZNĄ---POSTACIĄ!!! ....NIE JEST ZMYŚLONĄ! SPRAWDŹ W BIBLII I NIE PISZ BZDUR! Wiem, że was Prawda Boli! ... Nie zakrzyczycie, tego co zrobiliście Panu Jezusowi ponad 2 tys lat temu!
Polak2020.09.10 5:56
Sekciarzu (w końcu nie można być jednocześnie Polakiem i katolikiem), nie zapominaj że setki pism źródłowych z pierwszego wieku udowadniają bezsprzecznie fałszywość opowiastek o narodzinach i śmierci tzw. Jezusa z Nazaretu. Jeśli chcesz wierzyć w fanfiki, to sobie wierz, ale pamiętaj że to tylko ludzkie wymysły stworzone dla wyciągania pieniędzy od naiwnych.
Jagoda2020.09.10 17:31
"Nie-Polaku" , a raczej Kellerze! .......Jesteś ostatnią osoba, która może cokolwiek napisać o Panu Jezusie ! Ja w Jezusa wierzę i ......WIEM, ŻE TO PRAWDA!...A TY DALEJ BRNIJ W SWOJE BAGNO DIABELSKIE, PODSZYTE PEDALSTWEM! Już niedługo nie tylko uwierzysz, ale i zobaczysz , co będzie na Sądzie Bożym! Kazdego to czeka, bez wyjątku, ciebie też!
Widzimisie2020.09.9 14:08
Chiara widzi Jezusa... To już prędzej Horton słyszy Ktosia. Katolicy to dziwne istoty: w to, co dzieje się naprawdę - ocieplenie, zmiany klimatyczne itp. - nie wierzą, ale bajeczki, na które nie dałoby się nabrać normalne pięcioletnie dziecko, traktują poważnie.
Anonim2020.09.9 14:30
Wyszliście towarzyszu na idiotów bo w wyniku koronawirusa cały świat stanął a temperatury żyły swoim życiem a gdy skończyła się kwarantanna mamy wyjątkowy chłód. Paradoksalnie w tym roku Lizbona przystępna dla każdego Polaka. Wy, w odróżnieniu od dewotów motyką wygracie ze słońcem.
Anonim2020.09.9 14:35
Prawd człowiek z świecie ideologii świrów LGBT może poznać tylko przypadkiem, Na focusie pokazano jak roztapiąją się bryły lodu i odsłaniają domniemane piramidy, rozważając wątek kosmitów, dodając że jednocześnie że z drugiej strony lodowców przybywa. Tego już nikt nie pokaże.
Widzimisie2020.09.9 14:54
Poznać katolika po głupocie jego. Wlezie anonimowo, wykaże się totalną ignorancją i oglądaniem filmików przez podobnych sobie idiotów kręconych i skomentuje tak, że każdemu normalnemu człowiekowi połowa takich debilnych bzdur przez myśl by nie przeszła - i zadowolony: parę groszy wpadło.
Anonim2020.09.9 17:37
Debile jak ty uważają że ciepło powstające z innego niż surowce źródła ucieknie za atmosferę. Zero wiedzy o prawach fizyki
Anonim2020.09.9 17:42
i również debile jak ty uważają ze pociagi i tramwaje sa mniej energożerne od autobusów a także debile jak ty mogą forsować tezę że panel i wiatrak jest samowystarczalne z punktu widzenia pracy elektrowni
Anonim2020.09.9 17:43
.. pomijam fakt że to pieprz.. kota za pomoca młotka jak chodzi o potrzeby energii dla przemysłu
Widzimisie2020.09.10 16:49
Jeszcze Anonim powinien poopowiadać o słoneczku latającym podczas "objawień" fatimskich i uzasadnić to astronomicznie. Następnie przeprowadzić analizę porównawczą energożerności Głodzia i Jędraszewskiego. Niewątpliwie przyczyni się to do rozwoju katolickiego debilizmu. A, i jeszcze streszczając wpisy Anonima: u was biją Murzynów.
Rodryg2020.09.9 14:00
Hehe, Bóg tak chciał :D
Przecież2020.09.9 13:49
nigdzie tu nie jest napisane, że widział Jezusa za swojego życia. Naciągany tytuł dla sensacji.
Do... "przecież" !!2020.09.9 23:18
Piszesz, że naciągany tytuł?! Nie!... Ja znam ten artykuł od dawna! Zresztą zobacz, że to nie tylko zwykły artykuł! Tu pisze o niej i jej życiu , jest przecież Błogosławiona! A to już nie są żarty!
Polak2020.09.10 7:42
To nie sa żarty, to tylko wpłata odpowiedniej kwoty na sektę. Gdyby wpłacono więcej byłaby świętą, ale widać rodzina poskąpiła kasy.
bodhisattwa2020.09.9 13:43
Miałem przyjemność poznać moc Jezusa. I miałem też nieprzyjemność poznać gejów pedofilów którym Jezus owadza.
koma2020.09.9 13:38
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie”.
Jadwiga2020.09.9 23:22
"koma" ! Tak, to prawda! Zacytowałaś słowa Pana Jezusa z Ewangelii!
JPIII2020.09.9 13:10
Ja, jak wezmę, marychę, trawkę albo kokę to widzę 2 chrystków, starego pedophila zw. bogiem i marynę zw. maryją.
Jahu🐟2020.09.9 12:54
Z pokorą, chylę czoła.
Po 11 ...2020.09.9 12:42
Jest błogosławiona ponieważ bóg zesłał na nią paskudnego raka kości? To ma być to błogosławieństwo? Hmmm, cóż ... takie sobie to błogosławieństwo.
Pokaż Woleński, Hartman, Passent, Urban2020.09.9 13:59
jakim jesteś żydowskim bohaterem a nie żydowskim gajowym. Pisz o żydach w taki sposób w jaki piszesz o Polakach, katolikach o naszych obrządkach. Pośmiej się parchu, wydrwij kaziroctwo wasze, kretyńską kabałę, tysiąc waszych "10 przykazań", idiotyczne zakazy, nakazy szabesowe, obrządki imbecyla z pejsami do ziemi, itp. itd.
Anonim2020.09.9 14:45
Nie dlatego jest błogosławiona ,może i ciebie raczysko dopadnie i jak się nawróciśz to błogosławiony nie będziesz. .
Po 11 ...2020.09.9 19:37
A dlaczego???
Odpisz mi na moje pytanie!2020.09.9 23:51
PO...11....! Piszesz, że BÓG zesłał na nią raka kości i zmarła!...Idąc twym tokiem myślenia, odpowiedz mi więc!? Co zrobił takiego złego Pan Jezus, że skazaliście GO na śmierć, że był bardzo męczony, torturowany, a na końcu Ukrzyżowany przez twoich żydowskich rodaków? Dlaczego? Nie był chory przecież, był bez winy...! Masz jakby zbliżone te 2 przypadki. Tu cierpienia u niej i u P. Jezusa też ! Jak mi to najpierw wytłumaczysz? .... A może udasz że nie czytałeś?
Po 11 ...2020.09.10 0:41
Jest jedna podstawowa, zasadnicza różnica. Cierpienia i "ofiara" Jezusa to w 100% masochizm. Bóg sam zdecydował, że zabawi się sam sobą na krzyżu. Natomiast zsyłanie raka kości na niewinną dziewczynę to zupełnie coś innego, to okrucieństwo. Jakbyś nie zrozumiał to przypominam, że Jezus był/jest Bogiem i wszystkie boskie atrybuty do niego przynależą, a dziewczyna to człowiek. Zrozumiałeś?
Po 11 ...2020.09.10 0:56
Chyba jednak wyjaśnię jeszcze bardziej prosto. Bóg jest bytem wszechmogącym, decyduje o WSZYSTKIM. No i Bóg zdecydował się na krzyżowe przedstawienie, taki show. Ale ciągle jako Bóg miał 100% kontrolę (w końcu jest Bogiem) nad tym co i jak się zdarzy. Mógł sobie np. wyłączyć ból i cierpienie i włączyć Netflixa. Mógł wyjść z ciała, albo dożylnie zalać się morfiną. Albo mógł dla zabawy sobie pocierpieć, w końcu i tak wiedział, że za chwilę trafi do siebie, do ciepłego niebo-dołka. A dziewczyna przeciwnie. Bóg zesłał jej parszywe błogosławieństwo w postaci raka kości. Okrutnie zesłał cierpienie. Powstrzymam się od nazwania takiego działania ...
Po 11 ...2020.09.10 2:31
A może udasz że nie czytałeś????
Emilia2020.09.10 17:46
PO...11" ...Widać, że już głupiej napisać nie mogłeś!....Pan Jezus cierpiał, bo chciał cierpieć, ale nie na darmo!.... Pan Jezus na Ziemi był Człowiekiem ! ...Dopiero po swojej śmierci Zmartwychwstał i wstapił do Nieba, do Swego Boga_Ojca! Chciał z miłości do wszystkich ludzi odkupić nasze wszystkie grzechy! Im było ich więcej i cięższe, tym bardziej GO, jako Człowieka bolało! Pomimo wszystko, to ty nie zrozumiałeś Jego Ofiary, bólu i nadal nie uwierzyliście w Niego! Taka Prawda! Pycha wam nie pozwala na to! Nie chcecie się przyznać do tego już 2 tys. lat!....