Benedykt XVI: Chrzest darem prawdziwej wolności - zdjęcie
12.01.20, 10:50

Benedykt XVI: Chrzest darem prawdziwej wolności

13

Drodzy bracia i siostry!

Słowa, które ewangelista Marek przytacza na początku swojej Ewangelii: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie» (1, 11), wprowadzają nas w sedno dzisiejszego święta Chrztu Pańskiego, które zamyka okres Bożego Narodzenia. Cykl uroczystości bożonarodzeniowych skłania nas do rozważań nad narodzinami Jezusa, zwiastowanymi przez aniołów, oblanych świetlistym blaskiem Boga; w okresie Bożego Narodzenia mowa jest o gwieździe, która prowadzi Mędrców ze Wschodu do domu w Betlejem; jesteśmy też zachęcani do spojrzenia w niebo, które otwiera się nad Jordanem, gdy rozlega się z niego głos Boga. Wszystko to są znaki, przez które Pan niestrudzenie nam powtarza: «Tak, jestem tutaj. Znam was. Miłuję was. Jest droga, która ode Mnie biegnie do was. Jest też droga, która od was pnie się do Mnie». Stwórca przybrał w Jezusie postać dziecka, istoty ludzkiej takiej jak my, by można Go było zobaczyć i dotknąć. Jednocześnie, stając się małym, Bóg sprawił, że zajaśniało światło Jego wielkości. Bowiem właśnie przez uniżenie się, przez miłość, która czyni bezbronnym, pokazuje On, czym jest prawdziwa wielkość, a nawet — co znaczy być Bogiem.

Znaczenie Bożego Narodzenia, a ogólniej — sens roku liturgicznego jest właśnie taki, że zbliża nas do tych Bożych znaków, byśmy je rozpoznawali w codziennych wydarzeniach, aby nasze serca otworzyły się na miłość Boga. I o ile Boże Narodzenie i Objawienie Pańskie mają przede wszystkim uczynić nas zdolnymi do widzenia, otworzyć nam oczy i serca na tajemnicę Boga, który przychodzi, aby być z nami, święto Chrztu Jezusa wprowadza nas, rzec można, w codzienne osobiste z Nim relacje. Istotnie, przez zanurzenie się w wodach Jordanu Jezus zjednoczył się z nami. Chrzest jest niejako mostem, który On zbudował między Sobą a nami; drogą, dzięki której staje się dla nas dostępny; Bożą tęczą nad naszym życiem; obietnicą wielkiego «tak» Boga; bramą nadziei i, jednocześnie, znakiem, wskazującym nam drogę, którą mamy przebyć z zaangażowaniem i z radością, by Go spotkać i poczuć, że On nas miłuje.

Drodzy przyjaciele, bardzo się cieszę, że także w tym roku w tym świątecznym dniu mogę udzielić chrztu dzieciom. To w nich dzisiaj Bóg ma «upodobanie». Od kiedy Jednorodzony Syn Ojca dał się ochrzcić, niebo naprawdę się otworzyło i pozostaje otwarte, i możemy powierzyć każde nowe życie u jego zarania Temu, który jest potężniejszy od mrocznych sił zła. To właśnie oznacza chrzest: oddajemy Bogu to, co od Niego pochodzi. Dziecko nie jest własnością rodziców, lecz zostało im powierzone przez Stwórcę, by wzięli za nie odpowiedzialność, by dobrowolnie i wciąż na nowo pomagali mu być wolnym dzieckiem Bożym. Tylko wtedy, gdy w rodzicach dojrzeje ta świadomość, potrafią znaleźć właściwą równowagę między uzurpowaniem sobie prawa do rozporządzania swoimi dziećmi, jakby były ich prywatną własnością, i kształtowaniem ich według własnych przekonań oraz pragnień a zgodą na wszystko, zostawieniem pełnej niezależności i zaspokajaniem ich wszelkich pragnień i zachcianek, uznając ten styl za najwłaściwszy w kształtowaniu ich osobowości. Jeżeli przez ten sakrament nowo ochrzczony staje się przybranym dzieckiem Boga, przedmiotem Jego nieskończonej miłości, która go chroni i broni przed mrocznymi siłami zła, trzeba nauczyć go uznawać Boga za swojego Ojca i odnosić się do Niego jak dziecko. Dlatego też, kiedy chrzci się dzieci, jak to czynimy dzisiaj, zgodnie z tradycją chrześcijańską, wprowadzając je w światło Boga i Jego nauczanie, nie jest to aktem przemocy w stosunku do nich, ale obdarzeniem ich bogactwem życia Bożego, w którym jest zakorzeniona prawdziwa wolność dzieci Bożych. Wolność z biegiem lat będzie wymagała wychowania i kształtowania, aby stały się zdolne do odpowiedzialnych wyborów osobistych.

Drodzy rodzice, drodzy chrzestni, pozdrawiam was wszystkich serdecznie i wraz z wami raduję się tymi maleństwami, które dziś odradzają się do życia wiecznego. Miejcie świadomość otrzymanego daru i nie ustawajcie w dziękczynieniu Panu za to, że przez dzisiejszy sakrament wprowadza wasze dzieci do nowej rodziny, większej i bardziej trwałej, bardziej otwartej i liczniejszej niż wasza — mam na myśli rodzinę wierzących, Kościół, rodzinę, która ma Boga za Ojca i w której wszyscy czują się braćmi w Jezusie Chrystusie. Wy dzisiaj powierzacie swoje dzieci dobroci Boga, który jest potęgą światła i miłości, a one, nawet wśród życiowych trudności, nigdy nie będą się czuły opuszczone, jeżeli pozostaną w jedności z Nim. Starajcie się więc wychowywać je w wierze, uczyć je modlić się i zróbcie wszystko, by wzrastały — jak Jezus i z Jego pomocą — «w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi» (Łk 2, 52).

Wracając teraz do odczytanego fragmentu Ewangelii, postarajmy się lepiej zrozumieć to, co tutaj dzisiaj się dokonuje. Św. Marek opowiada, że podczas gdy Jan Chrzciciel naucza nad rzeką Jordan, przekonując o konieczności pilnego nawrócenia ze względu na rychłe przyjście Mesjasza, oto w tłumie ludzi pojawia się Jezus, by przyjąć chrzest. Chrzest udzielany przez Jana jest oczywiście chrztem pokuty, różniącym się od sakramentu, który ustanowi Jezus. Jednakże już w tamtym momencie można dostrzec zapowiedź misji Odkupiciela, ponieważ kiedy wychodzi z wody, rozlega się z nieba głos i zstępuje na Niego Duch Święty (por. Mk 1, 10): Ojciec niebieski obwieszcza, że On jest Jego umiłowanym Synem, i poświadcza publicznie powszechną misję zbawczą Chrystusa, której wypełnieniem do końca będzie Jego śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Dopiero wtedy, dzięki ofierze paschalnej, odpuszczenie grzechów stanie się powszechne i całkowite. Przez chrzest zanurzamy się zatem w wodach Jordanu, by wyrazić nasze zobowiązanie do nawrócenia, a wylewa się na nas odkupieńcza krew Chrystusa, która nas oczyszcza i zbawia. To umiłowany Syn Ojca, w którym On ma upodobanie, przywraca nam godność i radość nazywania się i bycia rzeczywiście «dziećmi» Bożymi.

Za chwilę będziemy na nowo przeżywać tajemnicę, o której przypomina dzisiejsze święto; znaki i symbole sakramentu chrztu pomogą nam zrozumieć to, czego Pan dokonuje w sercach tych naszych maleństw, czyniąc je «swoimi» na zawsze, wybraną siedzibą dla swojego Ducha i «żywymi kamieniami» do budowy tego gmachu duchowego, jakim jest Kościół. Maryjo Panno, Matko Jezusa, umiłowanego Syna Boga, czuwaj nad nimi i nad ich rodzinami, towarzysz im zawsze, aby mogły zrealizować do końca plan zbawienia, który przez chrzest dopełnia się w ich życiu. A my, drodzy bracia i siostry, towarzyszmy im naszą modlitwą; módlmy się za ich rodziców, za chrzestnych i za ich krewnych, aby pomagali im wzrastać w wierze; módlmy się za nas wszystkich tutaj obecnych, abyśmy uczestnicząc nabożnie w tej uroczystości, odnowili nasze przyrzeczenia chrzcielne i składali dziękczynienie Panu za Jego nieustanną opiekę. Amen.

Benedykt XVI

11 I 2009 — Podczas Mszy św. w Niedzielę Chrztu Pańskiego

Komentarze (13):

Ma\\\\\\\\305\\\\\\\\202gorzata2020.01.13 12:15
"Wolność z biegiem lat będzie wymagała wychowania i kształtowania, aby stały się zdolne do odpowiedzialnych wyborów osobistych." TEMAT "WOLNOŚCI" jest w centrum zainteresowania nie tylko Kościoła ale polityków ONZ/ UE. Jak wiemy nawet Rada Biskupów Eurpejskich ma "wspólny" z agendami PLAN na wychowanie i kształtowanie NOWEGO zglobalizowanego / zunifikowanego społeczeństwa. A może zamiast wolności nasi Pasterze zaczną mówić o Bogu i Bojaźni Bożej .
sdeas2020.01.12 16:26
To jest zniewolenie od samego urodzenia.
andrzejhahn32020.01.12 13:39
raczej ciemnoty i zacofania
Dzek2020.01.12 13:21
U mnie chrzest się nie przyjął.Organizm go odrzucił.
Marian2020.01.12 14:09
U zyda sie nie przyjmuje .Trzeba zaszczepic pod skore..Sprobuj.
andrzejhahn32020.01.12 15:10
racja................podobnie jak u jezuska i tej dajki maryjki nie zawsze dziewicy.......ale wy katolickie kloaki macie zryte berety.......na zydow plujecie .a z drugiej strony do nich sie modlicie
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.12 12:20
Pomijając sympatie światopoglądowe tzw. chrzest nie może być aktem wolności choćby tylko z powodu niemożności wypisania się z tej sekty w późniejszym-dorosłym terminie, w tym brak realnego wpływu na zarządzanie swoimi danymi osobowymi gromadzonymi i przetwarzanymi przez mafię kościoła katolickiego. Już nie wspominając o fakcie dokonywania chrztu na niczego nieświadomych bobasach.
Katolicyzm upada i dobrze 2020.01.12 11:57
Nie mam bierzmowania i jestem agnostykiem. Kiedyś zostałem ochrzczony wbrew swej woli a mimo to wszystkich przekonuje jaka zła i bezużyteczna instytucja jest kościół katolicki. Mój kuzyn już nie przyjmował komuni świętej. Mój inny kuzyn już nie ochrzcił swojego dziecka. Ja tez nie ochrzczę. Tak laicyzuje się społeczeństwo i jestem niezmiernie szczęśliwy, ze biorę w tym udział i mogę się tez W jakimś stopniu do tego przyczynić :)
anonim2020.01.12 14:28
Przyjąłeś chrzest wbrew woli ,a mimo wszystko przekonujesz wszystkich jaki to zły i bezużyteczny jest kościół,mnie nie przekonałeś,brak jakiejś logiki w twoim komentarzu ..
Cipak2020.01.12 11:36
Chrzest aktem zniewolenia.
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.12 11:01
Podowcipkował nam ex papa. Tymczasem w realnym świecie tzw. chrzest to narzeędzie zniewalania i kontrolowania naiwnych owieczek.
ciemny lud2020.01.12 11:40
Ty już jesteś zniewolony, ale przez głupotę, należy Ci współczuć.
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.12 11:45
wsyrałeś się katomiłosierdziem, ale naprawdę hoooj mnie interesują twoje emocje :)