W przemówieniach wygłoszonych w Princeton University w listopadzie ubiegłego roku, które były powiązane z promocją jego nowej książki The Song of the Lamb: Sacred Music and Heavenly Liturgy, kard. Sarah krytykując nadużycia liturgiczne i zamienienie liturgii w narzędzie polityczne, jednocześnie zwrócił uwagę na to, że krytycy tych nadużyć byli niesprawiedliwie prześladowani i wykluczani.

Kardynał zauważył, że te nadużycia liturgiczne podważają dwojaki cel i naturę liturgii. Pierwszym z nich jest „oddawanie Bogu Wszechmogącemu czci, która Mu się należy”. Drugim jest fakt, że w liturgii nie chodzi o to, „co my robimy”, ale o to, co Pan Bóg „robi dla nas i w nas”. Duchowny przywołał słowa Benedykta XVI, który kładł nacisk na to, że „to, co wcześniejsze pokolenia uważały za święte, pozostaje święte i wspaniałe także dla nas”.

Kard. Sarah podkreślił znaczenie muzyki sakralnej, stwierdzając, że jest ona podstawową, a nie nieobowiązkową częścią liturgii. Musi się ona dostosować do tradycji Kościoła, w której dumne miejsce zajmują chorały gregoriańskie. Nie każdy styl i nie każda pieśń nadają się do zastosowania w liturgii – zaznaczył, powołując się na Benedykta XVI. Dokonując rozróżnienia między muzyką liturgiczną i sakralną a tą, która nie jest ani jedną, ani drugą, kardynał zauważył, że granie muzyki lub śpiewanie pieśni w kościołach, które nie należą do gatunku muzyki liturgicznej czy sakralnej może być nie tylko niewłaściwe, ale wręcz „skandaliczne”.

Stąd nie można dowolnie zmieniać czy wymyślać ani liturgii, ani muzyki. Należy z pokorą podchodzić do Tradycji Kościoła. Kard. Sarah nawiązał też do swojego afrykańskiego pochodzenia i doświadczenia. Powiedział, że zarówno od swoich rodziców, jak i francuskich misjonarzy dowiedział się, że nie tylko różne typy muzyki należą do różnych miejsc, ale także że wyjątkowym celem muzyki liturgicznej jest oddawanie czci Bogu. „Stąd słusznie jest ona nazywana sakralną [świętą]”.

Muzyka w liturgii zdaniem kardynała nie musi być „dokładnie taka sama, jak muzyka mojej kultury”. Nie ma też konieczności, by była ona śpiewana w rodzimym języku. Jak referuje Edward Pentin: Kardynał „nauczył się znaczenia chorałów i śpiewał je nabożnie, z powodu większej tradycji, w której one nas zanurzają”. Afrykański duchowny podkreślił też „obiektywność” muzyki sakralnej, która to obiektywność jest zakorzeniona w liturgicznej tradycji Kościoła. „Oznacza to, że to, co śpiewa się w czasie liturgii można prawdziwie określić Pieśnią Baranka, wychwalającą i oddającą chwałę Bogu Wszechmogącemu oraz błagającą Go o potrzeby Jego ludu”.