74 lata temu komuniści zamordowali ,,Inkę''. Wstrząsająca relacja księdza obecnego przy egzekucji - zdjęcie
28.08.20, 07:45

74 lata temu komuniści zamordowali ,,Inkę''. Wstrząsająca relacja księdza obecnego przy egzekucji

36

Dziś miją 74 lata od śmierci Danuty Siedzikówny ps. ,,Inka'', zamordowanej przez komunistycznych oprawców za wierność wolnej Polsce. Przypominamy z tej okazji realcję księdza, który towarzyszył skazanej do ostatniej chwili.

***

Spowiedź

Była to moja jedyna posługa przy egzekucji. Kiedy znalazłem się w więzieniu [na Kurkowej], siedziałem może godzinę w odosobnieniu. Potem po mnie przyszli - cały czas przeżywałem to, co za chwilę miało się wydarzyć. Oddziałowy zaprowadził mnie najpierw do tego pana [Feliksa Selmanowicza]. Kiedy wszedłem do celi, widziałem przeraźliwy smutek w jego twarzy. Pierwsze słowa, z którymi się do mnie zwrócił, brzmiały: - No tak, jednak nie skorzystano z prawa łaski... - Wyspowiadałem go. Był spokojny. Może tylko taił zdenerwowanie, ale na zewnątrz nie było tego widać. Przez cały czas dokuczała mi świadomość, że mogą nas obserwować przez wizjer.

Potem przeprowadzono mnie (nie wiem jak, gdyż byłem zbyt oszołomiony) do celi, w której na śmierć czekała młoda, szczupła dziewczyna [Danka Siedzikówna] w letniej sukience. Przyjęła mnie nadzwyczaj spokojnie, wyspowiadała się, a potem wyraziła życzenie, żeby o wyroku i o śmierci powiadomić jej siostrę. Mówiła to ciągle tak, jakby się nadal spowiadała. Czuliśmy, że możemy być obserwowani. Podała mi adres w Gdańsku Wrzeszczu, przy Politechnice, ulica Własna Strzecha. Nie mogłem nic zapisać, starałem się zapamiętać ten adres. Jednocześnie powiedziała mi, że wysłała kartkę z zawiadomieniem, ale nie wie, czy ona dojdzie. Nie mówiła nic więcej, na nic się nie skarżyła.

Twarz dziewczyny pamiętam jak przez mgłę; twarz mężczyzny zapamiętałem dobrze. Był taki zamknięty w sobie, napięty, głęboko przeżywał zbliżającą się śmierć. "Inka" nic nie mówiła. Może gdybym był lepiej przygotowany i zapytał o coś... Ale dla mnie to było zupełnie nowe doświadczenie; nie wiedziałem, jak się zachować... Później sprowadzili mnie na dół, tam gdzie byłem poprzednio. Znowu czekałem, może z godzinę? Człowiek w takich sytuacjach nie ma poczucia czasu. Była noc. (Gdy siedziałem w więzieniu, mówiono mi, że wyroki wykonywano w nocy, nie rano). W końcu poprowadzono mnie schodami, jakby do piwnicy (zejście było dosyć ciasne).

Po zdrajcach narodu...

Oni już tam byli. Zdaje się, że w kajdankach albo z zawiązanymi rękami. Sala była niewielka, jak dwa pokoje. Miałem krzyż, dałem go do pocałowania. Chciano im zawiązać oczy, nie pozwolili. Obok czekała zgraja ludzi, tak że było dosyć ciasno. Był wojskowy prokurator(1) i pełno jakichś młodych ubowców. Ustawiono nieszczęśników pod słupkami. W rogu był stolik, gdzie prokurator odczytywał uzasadnienie wyroku i sąd dał rozkaz wykonania egzekucji. Była taka jakby wnęka, chyba czerwona nieotynkowana cegła, były słupki do połowy człowieka. Postawiono ich przy nich, nie pamiętam, czy ich przywiązano. Ci, którzy tam stali, nie uszanowali powagi śmierci. Obrzucili skazańców obelżywymi słowami, a prokurator odczytał uzasadnienie wyroku i poinformował, że nie było ułaskawienia. Jego ostatnie słowa brzmiały: "Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!". W tym momencie skazani krzyknęli, jakby się wcześniej umówili: "Niech żyje Polska!". Potem salwa i osunęli się na ziemię. Strzelało dwóch lub trzech żołnierzy, chyba z pepesz, z bliskiej odległości - 3-4 metrów. Pamiętam, że posadzka była czerwona, jakby z kafli, środkiem biegł rowek, chyba żeby krew spływała. ["Inka" i "Zagończyk"] osunęli się. Nie mogłem na to patrzeć, ale pamiętam, że obydwoje jeszcze żyli. Wtedy podszedł oficer i dobił ich strzałami w głowę. Nie wiem, kto to był. To było dla mnie nie do zniesienia. Pamiętam tylko, że padło nazwisko chyba Suchocki, i że ten człowiek był w mundurze. Zdaje się, że to był prokurator, który odczytywał wyrok(2). Byłem w tłumie stojących trochę zasłonięty. Nawet nie wiedziałem, że obok był lekarz. Później musiałem podpisać protokół o wykonaniu wyroku śmierci. Zaraz potem wyprowadzili mnie. Nie pamiętam, jak się znalazłem w samochodzie; nie wiem, czy jechałem z tymi, którzy mnie przywieźli. W samochodzie nic do mnie nie mówili.

Kartka

Z informacją o śmierci nie poszedłem do siostry "Inki" od razu. Przez cały tydzień żyłem w oszołomieniu. W końcu zebrałem się i po cywilnemu, w godzinach popołudniowych, zapukałem do mieszkania. Otworzono mi, było tam może z 10 osób. Młodzi ludzie. Zwróciłem się do nich, że chciałbym rozmawiać z panią tego domu. Wystąpiła pani starsza od nich i jej przekazałem wiadomość. Ona odpowiedziała: - My wiemy o tym, kartka przyszła... Na tym się skończyło, wróciłem do domu. Kiedy mnie potem aresztowano, przypomniano mi tę wizytę w śledztwie. Byłem więc cały czas obserwowany.

Mało z kim dzieliłem się tymi wspomnieniami. Nawet rodzinie nic nie powiedziałem. Zachowałem to w sobie. Śmierć "Inki" i "Zagończyka" przeżyłem jak śmierć kogoś bliskiego. Cieszę się, że teraz mogłem o tym opowiedzieć, i że pamięć o tych ludziach nie zaginie.

1) Najprawdopodobniej mjr Wiktor Suchocki, prokurator Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku.
(2) Ks. Marian Prusak najprawdopodobniej myli się, gdyż dowódcą plutonu egzekucyjnego był Franciszek Sawicki.

Opracowano na podstawie:
Biuletyn IPN Nr 6 - 07.2001 r.
Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944-1956. Słownik biograficzny.Tom I, wyd. IPN 2000

mod/Podziemiezbrojne.blox.pl

Komentarze (36):

Apel2020.09.1 7:32
Czytelnicy Frondy! Ponieważ to antypolskie bydlę o nazwach: katolicka kretynizacja polski 🇵🇱, ladychapel, Polak Ateista Dumny Gej, Po 11..., JPIII i in. jest coraz bardziej chamski, wulgarny i bluźnierczy, a administracja portalu nie robi nic, by wpisy tego zboczonego idioty kasować proponuję, by maksymalnie dużo użytkowników dokonywało rozmaitych losowych, lapidarnych, humorystycznych wpisów korzystając z jego nicków. W ten sposób przynajmniej rozmyjemy jego szatańską działalność.
Roman2020.08.30 18:45
Wszystkie rzady Polski po 1990 roku zasluguja na nagane za niewymierzenie sprawiedliwosci komunistycznym bandytom , tj. prokuratorom, sedziom , egzekutorom wyrokow na zolnierzach AK. Bandyci tacy jak Wolinska, Brystygerowa , Michnik brali wysokie polskie emerytury a prokurator wojskowy za skazanie Inki zostal pochowany niedawno na Powazkach z wojskowymi honorami!!.
PiS2020.08.29 14:18
Ci "komuniści" to jak "naziści". Napiszcie śmiało "Polacy zabili Inkę".
andrzej2020.08.29 9:06
Tak to prawda,dopoki nie zdekomunizujemy naszego kraju zydzi nadal beda znecac sie nad Polakami.....
INKA BYŁA WSPANIAŁĄ KOBIETĄ2020.08.28 14:29
KOŚCIÓŁ KATOLICKI TO ZWYKŁA K,URWA
ole2020.08.28 15:19
Oto dał głos zwykły sbek, nierozliczony za zbrodnie żydokomuny, pozbawiony sumienia, podły i opętany.
Anonim2020.08.28 16:51
Inka by się z tobą niezgodziła. Precz trolu internetowy tylko robisz zamieszanie
PiS2020.08.28 11:41
Pamiętajmy, że Kościół potępił żołnierzy wyklętych i nazwał Inkę i innych bandytami walczącymi przeciwko Polsce.
pat2020.08.28 12:12
Nie kościół, tylko lewackie krety, zainstalowane przez żydokomunę w kościele.
PiS2020.08.28 12:45
Nie wiem, czy Wyszyński lub Wojtyła to były lewackie krety (chociaż o Wojtyle większość zwolenników PiS mówi, że to zdrajca), ale nawet jeśli, to by znaczyło, że Kościół katolicki był lewacki, ale to dalej Kościół potępił Żołnierzy Wyklętych, a nie jakiś tam Wyszyński z jakimś tam Wojtyłą.
pat2020.08.28 12:58
Szatanie, nienawiść ci rozum odebrała, ale koniec waszego panowania na szczęście już blisko. Z synagogi szatana i jej wyznawców pozostaną tylko blade wspomnienia.
PiS2020.08.29 14:17
Najpierw nazywasz Wyszyńskiego lewackim kretem, a teraz o jakimś moim panowaniu. Przemyśl to jeszcze raz.
Anonim2020.08.28 10:10
A różne cretino nadal w służbie...
Smutne ale prawdziwe2020.08.28 10:08
Trzeba troche odwagi. Rozliczyc ich i ich dzieci. Potomkowie mordercow nie sa lepsi od rodzicow, to oni demontuja Polske.
violencja2020.08.28 11:34
W Polsce nie było grubej kreski po transformacji , natomiast w innych krajach radykalnie odsunięto komunistów , polała się krew.U nas nie , a szkoda.Szkodniki nadal u koryta.
JK2020.08.28 11:42
Dlatego PiS namawia Łukaszenkę, żeby strzelał do opozycji, bo Kaczyński zawsze lubił, jak leje się krew?
ole2020.08.28 12:13
Nie ćpaj tyle, bo masz omamy.
eryk2020.08.28 10:06
13 grudnia 2018 roku w Warszawie doszło do symbolicznej i jakże wiele mówiącej o mentalności tzw. polskich elit zmiany. Czy III Rzeczpospolita jest PRLem-Bis? Chodzi o wejście w życie postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego, który cofnął dekomunizację w przestrzeni publicznej i przywrócił w warszawskim ulicom imiona komunistycznych działaczy i organizacji. Jedną z najbardziej bulwersujących decyzji w tej sprawie będącą jednocześnie niezwykle ponurym i przerażającym obrazem Rzeczypospolitej jest zmiana dotycząca ulicy im. Danuty Siedzikówny „Inki”, jaka decyzją wojewody mazowieckiego na kilka miesięcy pojawiła się na mapie miasta stołecznego. Teraz ulica „Inki” znika z Warszawy, a na jej miejsce zostanie przywrócona poprzednia nazwa – Małego Franka, czyli Franciszka Zubrzyckiego – działacza komunistycznego i dowódcy Gwardii Ludowej. Według IPN Zubrzycki służył w organizacjach stalinowskich, a rzekomo przeprowadzone przez niego akcje partyzanckie w czasie II Wojny Światowej miały charakter głównie propagandowy i nie podjęto w ich czasie żadnych działań antyniemieckich. Pod zleceniem zmiany nazwy ulicy podpisał się prezydent miasta Warszawy - Rafał Trzaskowski. Read more: https://www.pch24.pl/13-grudnia-z-mapy-warszawy-zniknie-ulica-im--inki--zastapi-ja-ulica-znanego-stalinowca,64785,i.html#ixzz6WPEpCSgE
AntySzwab2020.08.28 9:16
Komuchy jeb........
Anonim2020.08.28 9:16
Wspaniała ta Inka.
Łagodny2020.08.28 9:11
@ Po11--marzy Mi się scena w realu ,gdzie takie ZERO Jak Ty Nawlekają na pal.Jak Azję Tuhaj--bejowicza. Miałbyś nie złą przyjemność.
Gość2020.08.28 9:16
Fajne masz fantazje, pisałeś to jedną ręką? xD
Łagodny2020.08.28 9:20
@ Gośc -NIE CIERPIĘ HOMO---ŚCIERWA ,typ Po11.
@Gość2020.08.28 9:27
10/10
Całe szczęście, że Inka2020.08.28 9:07
nie była osobą LGBT.
ole2020.08.28 8:16
Ubeccy i sbeccy mordercy nie ponieśli za zbrodnie żadnej kary, a bezmyślni Polacy wybrali 2 razy prezydentem syna jednego z tych bandziorów.
Man of stagra2020.08.28 9:02
Za co tak bardzo nie lubisz prof. Jana Tadeusza Dudy?
Ewa2020.08.28 9:15
Ktoś balangował długo, może ćpał albo leków nie zażył ? Od kiedy to Stolzman-Kwaśniewski ma nazwisko Duda ?
JK2020.08.28 11:46
Ojciec Kaczyńskiego był ubekiem, Polacy głupio wybrali go dwa razy na prezydenta (raz miasta, raz kraju), ale mimo wszystko nie jego wina, kim był jego ojciec.
ole2020.08.28 12:10
W przeciwieństwie do mordercy Stolzmana, o którego zbrodniach są szczegółowe informacje, na Kaczyńskiego-seniora wiarygodnych kwitów nikt nie pokazał. Jak masz, zapoznaj znimi IPN.
Po 11 ...2020.08.28 7:52
Kiedyś Inka, dzisiaj Margot. Czasy inne, metody te same.
Gość2020.08.28 8:00
Uuuu... przez porównanie Margot do Inki, trzask pękających du.p prawaków słuchać będzie aż za Uralem. Dobra robota.
Michał Jan2020.08.28 9:39
Ale kino! Nie dostań Koleś hercklekotu od tej swojej radości. Jak stać Was tylko na takich "męczenników", to raczej z Wami krucho.
Kik2020.08.28 10:16
"Dobra robota". Premia na pewno będzie duża, przechodnia koszulka lidera moralnego dna i tytuł trolla miesiąca są twoje.
pj2020.08.28 11:48
Kościół katolicki wzywał, żeby Inkę zabić, Margot krytykują, obrażają (ale to też poszczególni księża, a nie instytucja), ale do morderstwa tak otwarcie nie wzywają. Różnica jednak jest.
pat2020.08.28 12:05
Nie kościół katolicki, tylko żydokomunistyczne wtyczki w kościele, które pochodzą z twojej synagogi szatana, a są oddelegowane do spełnienia roli sabotażystów.