Ulmowie. Radykalna wierność Chrystusowi - zdjęcie
24.03.19, 09:30

Ulmowie. Radykalna wierność Chrystusowi

33

W czasie hitlerowskiej okupacji 12 X 1939 r. gubernator Hans Frank wydal rozporządzenie grożące Polakom karą śmierci za jakąkolwiek pomoc udzielaną Żydom. Według szacunków historyków z IPN w ratowaniu Żydów w czasie hitlerowskiej okupacji uczestniczyło ok. 1 miliona Polaków. Kilkanaście tysięcy Polaków zostało w bestialski sposób zamordowanych przez oddziały SS za ukrywanie osób żydowskiej narodowości. Głównym motywem takiej heroicznej postawy było ewangeliczne wezwanie do miłości bliźniego, które podjęła także rodzina Ulmów.


Wieś, jakich wiele w Polsce

Józef Ulm urodził się i spędził całe swe 44-letnie życie w Markowej w powiecie przeworskim - w pięknej, bogatej w tradycje ziemi przemyskiej. Zdjęcie pokazuje wyraziste rysy przystojnego mężczyzny, z których można wyczytać lata ciężkiej, codziennej pracy i niecodziennego chleba. Józef, pochodzący z biednego 3-hektaro-wego gospodarstwa wiejskiego, musiał sam się dobijać lepszego losu. Ukończył 4-klasową szkołę powszechną, a potem -z wynikiem bardzo dobrym - szkołę rolniczą. Był inteligentny, pomysłowy i rzutki. W swoim gospodarstwie zastosował różne innowacje. Zajął się szkółkarstwem oraz hodowlą jedwabników. Zbierał nagrody na wystawach rolniczych, nie stronił od pracy społecznej i udziału w młodzieżowych organizacjach religijnych. Każdemu chętnie służył pomocą.

Dopiero mając 35 lat, ożenił się z Wiktorią Niemczak; stworzyli razem ogromnie kochającą się rodzinę. Józef, złota rączka, zbudował sam aparat fotograficzny, dzięki któremu mamy dziś kolekcję zdjęć jego żony oraz sześciorga dzieci: najstarszej Stasi, Basi, Władzia, Franusia, Antosia i Marysi. Widać na nich zdrowe, okrągłe buzie zadbanych i otoczonych miłością dzieci. Dzięki gospodarności i pracowitości rodziców zamożność Ulmów wzrosła na tyle, że Józef, licząc się z rosnącymi potrzebami rodziny, mógł sobie pozwolić na zakup większego, 5-hekta-rowego gospodarstwa w Wojsławicach, w żyznej ziemi sokalskiej. Rodzina szykowała się do przeprowadzki, gdy wybuchła II wojna światowa. Okupacja niemiecka na ziemi przeworskiej nie różniła się od tej w innych częściach Generalnej Guberni. Na wsi była to udręka obowiązkowych, bardzo wygórowanych kontyngentów, ciągła kontrola oraz rewizje gospodarstw, zakaz handlu produktami rolnymi, wywożenie młodzieży na roboty przymusowe do Niemiec, pobór mężczyzn do prac budowlanych (tzw. baudienst) lub do prac związanych z obsługą frontu wschodniego (czyli do tzw. prac za San), łapanki, terror, kara śmierci za byle co. Na terenie gminy Markowa działały struktury podziemne Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich.


,,Żydzi na śniadanie, Polacy na obiad"

Wcześnie też zaczęły się przygotowania okupantów do eksterminacji ludności żydowskiej. Na początku kazano Żydom nosić opaskę z gwiazdą Dawida, a potem zmuszano ich do różnych robót - głównie fizycznych - bez wynagrodzenia. Od 1941 r. zabroniono im opuszczania miejsca zamieszkania i zaczęto tworzyć dzielnice żydowskie po miastach i miasteczkach, zwane gettami. Wtedy to, czując zagrożenie, wiele rodzin żydowskich zaczęło opuszczać miasta w nadziei na znalezienie schronienia po wsiach. Od lipca 1942 r. rozpoczęły się niemieckie "polowania na Żydów"; każdy, kogo Niemcy złapali poza gettem, był rozstrzeliwany.

Nie ominęło to Markowej. Wieś zamieszkiwało kilka rodzin żydowskich. Latem 1942 r. niemiecka żandarmeria zaczęła je zabierać do aresztu i wiadomo było, że w następnych dniach tych ludzi czeka śmierć.

Kto mógł, uciekał. Jedna Żydówka, żegnając się z polskimi sąsiadami i przeczuwając wspólnotę losu wobec niemieckich apetytów eksterminacyjnych, rzekła: "My na śniadanie, Polacy na obiad".


Uciekano głównie do lasu, w zarośla i w jary, zwane w tych okolicach "potokami". Józef Ulm w takim właśnie "potoku" kopał ziemiankę - schron dla ukrywającej się znajomej rodziny "Ryfków", jak ich nazywano we wsi. Niektóre rodziny żydowskie znalazły schronienie w polskich domach i gospodarstwach. Wiadomo na pewno, Ś że wyzwolenia doczekało w Markowej 17 Żydów, ale to przypuszczalnie niepełna ich liczba. Od kiedy Józef Ulm i jego żona Wiktoria przygarnęli pod swój dach dwie rodziny żydowskie: Szallów i Goldmanów, razem 8 osób - nie wiadomo. Wszyscy oni mieszkali przypuszczalnie na strychu. Gospodarze nie brali od nich wynagrodzenia; wszystkie kosztowności pozostały przy ukrywających się. Żydzi pomagali Ulmom w pracach, ale tylko tych, które mogły być wykonywane w ukryciu, więc na przykład w garbowaniu skór, czym Józef dorabiał na potrzeby domu. 3-hektarowe gospodarstwo musiało wyżywić 16 osób. Wymagało to nie lada wysiłku, ale Ulmowie byli "(...) katolikami nie tylko z metryki, ale przede wszystkim z uczynków. Całym życiem świadczyli o przynależności do Chrystusa. Mimo ogromnych trudności materialnych wychowali sześcioro dzieci, nikomu nie proponowali, że któreś z nich dadzą na wychowanie. Pomimo ubóstwa dzieci były zadbane i nie były głodne... Potrafili zdobyć się na heroizm, poświęcając życie całej rodziny dla ratowania drugiego człowieka, czym dali dowód miłości bliźniego, a zarazem swojego chrześcijaństwa"'- wspomina bratanek Wiktorii Stanisław Niemczak.

Józef Ulm nie był egzaltowany, myślał trzeźwo, więc wiedział, na co naraża siebie i całą swoją rodzinę, gdyż w Generalnej Guberni jakakolwiek forma pomocy Żydom ze strony Polaków była karana śmiercią, a wyroki wykonywano bezlitośnie - dla odstraszenia innych.

Ulm liczył trochę na oddalenie swego domu od innych zagród Markowej oraz na solidarność sąsiadów, nie mogących nie zauważyć pewnych symptomów, po których można było przypuszczać, że Ulmowie nie są w domu sami.

 


24 marca 1944 roku

Nie wiadomo do dziś, pomimo zebrania obszernej dokumentacji dotyczącej losów wojennych Markowej, kto i w jakich okolicznościach zadenuncjował Ulmów.

Pewną przesłanką może tu być historia jednej z ukrywanych rodzin^ spisana przez Mateusza Szpytmę: "Szallowie zamieszkiwali przed i na początku wojny w Łańcucie. Zdając sobie sprawę ze zbliżającego się "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", rozpoczęli poszukiwania schronienia. Obiecał im je Aleksander Leś, posterunkowy w Łańcucie, z pochodzenia Ukrainiec. Za pomoc mieli mu oddać dom i pole, które posiadali. Gdy to uczynili, wkrótce wyrzucił ich z ukrycia. Udali się wtedy do Markowej i przechowywali się u Ulmów. Gdy nieuchronnie zbliżał się koniec niemieckiego panowania, Leś zdał sobie sprawę, iż zagrabiony majątek może stracić. Postanowił więc, że musi doprowadzić do ich zagłady. Uzyskanie informacji, gdzie przebywali, nie było zbyt trudne. Podobno Leś, kiedy się dowiedział, że Szallowie przechowują się prawdopodobnie u Ulma, przyjechał do Markowej i pod pozorem zrobienia zdjęcia udał się do ich domu, by ocenić, czy informacja może być prawdziwa" . Był zaledwie początek wiosny. Miało się już ku końcowi okupacji, bo front wschodni się zbliżał. Represje niemieckie wobec ludności polskiej nasilały się. W dowództwie żandarmerii w Łańcucie zapadła decyzja o zlikwidowaniu kryjówki Żydów w domu Ulmów w Markowej. Akcją dowodził Eilert Dieken.

24 marca 1944 r., bardzo wczesnym rankiem, rozegrał się dramat. Na rozkaz niemieckiej żandarmerii towarzyszyły jej cztery furmanki polskich gospodarzy, przeznaczone na wywóz żydowskiego dobra z kryjówki. Już podczas akcji wezwano też sołtysa z kilkoma ludźmi do kopania grobu.

Niemcy wpadli do uśpionego jeszcze domu. Zastrzelili ukrywających się i gospodarzy (Wiktoria oczekiwała za kilka dni narodzin siódmego dziecka), na końcu ich dzieci. "Ja pamiętam tamtą noc" - mówi mieszkanka Markowej. "Nie widziałam, ale słyszałam. Najbardziej było przerażające to, jak zastrzelili rodziców. Na całą wieś słychać pewnie było to, co ja słyszę do dzisiejszych dni - wołanie i płacz dzieci. Coraz cichsze. Tak, za każdym razem, kiedy rozlegał się strzał, wołania były cichsze, bo ich już ubywało. Aż wreszcie umilkły".

Oprawcom bardzo zależało na tym, by sporo ludzi widziało zbrodnię. Jeden z żandarmów powiedział do furmanów: "Patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów". Kiedy po chwili przybył wezwany przez Niemców sołtys z ludźmi do grzebania ofiar, zapytał dowódcę, dlaczego zamordował dzieci. Ten odpowiedział cynicznie: "Aby gmina nie miała z nimi kłopotu".

Zaczął się rabunek najpierw mienia zamordowanych Żydów. Jeden z oprawców znalazł przy zwłokach Gołdy Goldman pudełko z kosztownościami i schował je do kieszeni, mówiąc: "Tego mi było potrzeba". Zabrano też co się dało z dobytku Ulmów. Tymczasem kopano groby dla Ulmów i tych, którym chcieli zaoszczędzić takiego losu. Po zbrodni i rabunku nastąpiła pijatyka...

 


"Nie ma większej miłości..."

Na co się zdała ofiara rodziny Ulmów, skoro i tak nie uratowali tych, którym udzielili schronienia, a wydali na zagładę siebie i swoje dzieci? W oczach ludzkich "(...) zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie (...)", jak mówi Księga Mądrości (3,2-3); "Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę" (Mdr 3, 6).


Ileż poświęcenia i miłości wymagały od wszystkich - gospodarzy i ukrywających się - te miesiące czy lata wspólnego życia w takich warunkach, w ciągłym strachu - ale także w nieustannym zawierzeniu Bogu. Bez oparcia w modlitwie i ufności nie sposób sobie tego wyobrazić. Jak dojrzewały charaktery, ile wzajemnej dobroci, cierpliwości, wyrozumiałości było trzeba, aby znosić to wspólne życie. Ile czujności i odpowiedzialności musiał każdego dnia wykazywać Józef, ileż ciężkiej pracy, troski i ufności wymagało od ciężarnej Wiktorii karmienie 16-osobowej gromady ludzkiej z zasobów ubogiego gospodarstwa. W tej atmosferze dzieci dojrzewały ponad swój wiek.

Chyba wszyscy dojrzewali. Świadectwo i przykład rodziców i gospodarzy musiały udzielać się pozostałym. Skoro Bóg zechciał, aby połączyło ich nie tylko wspólne życie, ale i wspólna śmierć wszystkich, nie wyłączając nikogo, nawet najmłodszych - to mamy prawo widzieć w tym znak jakiejś mistycznej solidarności losu, wspólnie zaniesionej przed Boży tron i przyjętej ofiary, skoro Bóg zechciał ich wszystkich razem, w jednej godzinie, przytulić do swego ojcowskiego łona. "(...) oni trwają w pokoju" - mówi Księga Mądrości (Mdr 3, 3).

Na ziemi też o nich nie zapomniano. W 1995 r. izraelski instytut pamięci ofiar Holocaustu Yad Vashem przyznał pośmiertnie Józefowi i Wiktorii Ulmom medal "Sprawiedliwi wśród Narodów Świata". W 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny całej rodziny Ulmów. 24 marca 2004 r., w sześćdziesięciolecie ich śmierci, w Markowej został odsłonięty pomnik ku ich czci.

Świadectwo rodziny Ulmów to nie tylko chwalebna karta z dziejów Markowej, ziemi przemyskiej, Polski - to świadectwo jest żywe i mówi do nas. Swoją ofiarą niesie przebaczenie i temu judaszowi, który ich wydał, i oprawcom, którzy wykazali tyle okrucieństwa i cynizmu - ale przede wszystkim uczy nas heroicznego otwarcia się na potrzeby drugiego człowieka. Przede wszystkim na każde poczęte nowe życie, potem na zagrożonego złem sąsiada, a w końcu też na tego obcego człowieka, który w potrzebie zapuka do naszych drzwi.

Na co dzień tej miary ofiar Bóg od nas nie żąda, ale nigdy nie wiemy, co nas czeka a tymczasem trzeba zaprawiać się w małym, bo heroizm z powietrza się nie bierze. Trzeba dojrzewać do niego przez młodość gotową do poświęceń, przez twardą odpowiedzialność za swój wiek dorosły, przez całe życie w przyjaźni z" Bogiem i w zawierzeniu Mu.

 

Teresa Tyszkiewicza
Miłujcie się 1/2008

Komentarze (33):

Antoni2019.03.25 10:36
"ukrywający się w Sieteszy Yehuda Erlich napisał, że w dzień po zbrodni na rodzinie Ulmów na polach znaleziono ciała 24 Żydów, zamordowanych przez polskich chłopów" https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:XHAZlSlyw48J:https://ipn.gov.pl/download/1/116557/OPRACOWANIASzpytmaZbrodniewersjawydrukowana1.pdf+&cd=8&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
polak2019.03.25 8:24
od zyda polaku nie oczekuj wdziecznosci po wojnie jako zydowska wladza z ub z nadania wuja stalina odbierali na masowa skale polakom majatki a w miastach dalej realizowali przedwojenne haslo ulica i zagranica mamy przyklad co w warszawie do dzis robila zydowka hajka szachrajka
violencja2019.03.25 0:25
A ilu żydów uratowało Polaków?
ceramik2019.03.24 20:25
Ludzie skazywali całe swoje rodziny na wymordowanie w imię czego? I nie mówcie, że w imię Ghrystusa.
Jahu2019.03.24 15:04
mogę tylko pochylić głowę przed Takimi ludźmi.
man woman albo gender2019.03.24 13:04
No właśnie, powtórzę to co ktoś wczoraj napisał pod postem o komputerowej animacji na temat rzekomego "cudu z Fatimy" - powinniście teraz zrealizować film fantasy o tym, jak to Polacy ratowali Żydów z płonącej stodoły w Jedwabnem, a mieszkańcy Kielc uzbrojeni w krucyfiksy, dobro i prawdę, starli się z innymi mieszkańcami Kielc uzbrojonymi w rury, pałki i kamienie idącymi mordować Żydów.
anonim462019.03.24 14:35
No coz,Zydzi pomogli znaczaco sprowadzic i ugruntowac sowiecka swolocz w Polsce,a ta im tak zaplacila...Polacy z nia walczyli i z jej lapsk gineli,a teraz wnukowie tejze swoloczy pluja publicznie i bezkarnie na ich groby...Fajne,nie?
michu2019.03.24 12:37
Z polskiego punktu widzenia należałoby jakoś upamiętnić tych Żydów i Niemców, którzy w czasie wojny ratowali Polaków.
Kazik2019.03.24 20:54
Komu postawisz ten pomnik? Moim zdaniem nie było takich osób
leon2019.03.24 12:37
Bzdura. Zgodnie z katolickim porządkiem miłowania ojciec tej rodziny popełnił grzech ciężki skazując swoją rodzinę na śmierć...
violencja2019.03.25 0:27
Może się mylę , ale żona chyba była na dodatek ciężarna.......
Mirek2019.03.24 12:00
Podstawowym błędem Żydów było to że nie zrobili nic w celu swojej obrony.........nie podjęli walki przeciwko Niemcom . Polacy zaraz po kampanii wrześniowej zakładali organizacje podziemne a Żydzi nic tylko czekali nie wiadomo na co . Zamiast kupić karabiny i przyłączyć się do AK dali się zamknąć w gettach bo uważali że w ten sposób przeżyją wojnę . Skutek był taki że Niemcy bydlęcymi wagonami zawieźli ich do obozów koncentracyjnych i tam przejęli ich złoto i kosztowności jakie ze sobą mieli . Dzisiaj mają pretensje do nas Polaków ze za mało ich uratowaliśmy bo "tylko" 100 tysięcy . To ja mam pytanie : Ilu Polaków uratowali Żydzi ?! . Odpowiedź brzmi : Żadnego Polaka Żydzi nie uratowali . Żydzi jeszcze podczas wojny i po wojnie w katowniach ubeckich i nie tylko wymordowali 50 tysięcy Polaków . Salomon Morel w podległych mu obozach zamordował 1800 Polaków . 12 tysięcy Żydów wysoko wykształconych było w policji w gettach i to oni mordowali własnych ziomków wykonując drobiazgowo rozkazy Niemców . Dlatego to Polska powinna zażądać odszkodowania od Żydów za pomoc dla nich a także za zło które wyrządzili Polakom przechodząc masowo na służbę sowiecką szczególnie we Wschodniej Rzeczypospolitej .
Anonim tel. 645 5662019.03.24 17:24
Poczytaj historie, proszę. Żydzi jak wkroczyli Niemcy to ochoczo przyklasnęli pomysłowi eksterytorialnych miejsc dla nich. Nie utożsamiali się z Narodem polskim. Natomiast jak sowieci napadli to tworzyli bramy z kwiatami chlebem i wódką. Później tworzyli komórki przy NKWD z listami polskiej inteligencji do aresztowania. Taka była okrutna prawda. Po prostu nie czuli się Polakami poza oczywistymi wyjątkami. W Katyniu zginęło ich około 450.
violencja2019.03.25 0:28
Masz rację Mirku
Anna2019.03.24 10:52
Nie generalizujcie, bo Żydzi są różni, tak jak i Polacy, wśród których też łotrów i zdrajców nie brakuje. Ulmowie nie przygarnęliby tych rodzin, gdyby oni na to nie zasługiwali; myślę, że to byli po prostu dobrze ludzie. Ulm był bardzo inteligentnym człowiekiem i nie narażałby życia rodziny dla złodziei czy oszustów. A nienawiść, która zieje z niektórych wpisów, chrześcijańska nie jest, choć rozumiem, że dziś wiele wypowiedzi Żydów może doprowadzić do pasji. Ofiara Ulmów zasługuje na najwyższy podziw, mam nadzieję, że będą beatyfikowani i są bardzo szczęśliwi na tamtym świecie. Można być dumnym, że tacy ludzie żyli w naszym kraju.
michu2019.03.24 12:33
Oczywiście, że ludzie są różni dlatego trza (z polskiego punktu widzenia) zauważać tych z pośród Żydów i Niemców, którzy ratowali Polaków.
Jack Em2019.03.24 10:20
Spalenie gospodarstwa wg żyda śpiewaka to za mało , to się nie liczy . Polacy powinni ginąć za żydów , którzy ich przed wojną oszukiwali i wykorzystywali. Teraz przy następnych cyklicznych pogromach (a islamki już czekają) się głęboko i długo zastanowimy czy pomagać i ratować żmije.
Agnieszka2019.03.24 10:25
Niektórzy zawsze się zastanawiali. Ale przecież tu nie chodzi o to, czy ratujemy Żyda, Polaka, czy Niemca. Wskakując do rzeki, w której topi się dziecko nie zastanawiasz się, jakiej jest narodowości. Ratujemy człowieka, pomagamy człowiekowi, bo tak nas wychowali, bo takie mamy wartości, bo tak uczy nas nasza religia, albo kultura. Dopóki będziemy tak działać, pomagać bezinteresownie i bez zastanowienia, dopóty będziemy ludźmi.
dfgfbg2019.03.24 10:34
Owszem. Boli jednak, gdy uratowany odwdzięcza się kłamstwami, oskarżeniami i roszczeniami.
Agnieszka2019.03.24 10:37
Uratowany? A może tylko ktoś tej samej narodowości. Trudno, taka jest cena za bezinteresowność czasem. Ale warto zaryzykować.
anonim2019.03.24 16:40
A ty żydówa? Nawt wygladasz. Precz do Izraela szmato
Jack Em2019.03.24 20:07
Niektórzy się zastanawiali i po ludzku , Katolicku pomagali Żydom a po wojnie uratowani wywalali drzwi , organizowali obławy , katowali i mordowali Polaków za polskość ! Co dzisiaj wyprawiają ich ziomy już obraca się przeciwko Żydom na całym świecie. Wskoczysz ratować jakieś topiące się dziecko gdy na brzegu masz swoje hm ? tego typu przykłady to trochę już zdarte próby manipulacji. Gdyby dzisiaj sytuacja się powtórzyła i Żydzi szukaliby pomocy mało kto by im otworzył drzwi Narody maja swój charakter , przekupny zły charakter Żydów doprowadza do ich systematycznych pogromów - gdzieś musi tkwić przyczyna , której Żydzi nie widzą w swoich grzechach , wadach !
Agnieszka2019.03.24 20:29
Nie manipuluje, tak mam.Nie wiem, czy to wada, czy zaleta, ale lubię ludzi i wierzę w ludzi. I jeśli moje dziecko byłoby bezpieczne to tak, wskoczyłabym.
Jack Em2019.03.25 5:43
A co to sobie tak napisać .
Jack Em2019.03.25 5:49
A gdy za uratowanie lub samą próbę grozi to , że utopią Twoje dzieci całą rodzinę a po jakimś czasie uratowane dziecko przyjdzie i powie , że to Ty go wepchnęłaś i okradłaś z zabawek ? Dzisiaj już wiesz , ze tak zrobi.
Anna2019.03.24 10:58
Śpiewak nie jest Żydem, jego matką była świetna poetka Anna Kamieńska, Polka i katoliczka, która przyjaźniła się z księdzem Twardowskim. Ojciec pochodził z rodziny żydowskiej, ale też nie był polakożercą, jak synuś, który o matce zupełnie zapomniał, robi interesy i popularność na kłamstwach i oszczerstwach, udając stuprocentowego Żyda. Szkoda słów!
Jack Em2019.03.25 5:40
Jaruzelski tez pochodził z Polskiej rodziny a był oddanym a był Rosjaninem duszą i ciałem.
w niedzielę2019.03.24 9:54
Mój dziadek zginął za ukrywanie żydów. Na szczęście nie skończyło się na rzezi całej rodziny, jedynie gospodarstwo zostało spalone. Od tamtej tragedii minęło ponad 75 lat, ale mój tata nadal o niej pamięta. Widzi, co się teraz dzieje, jak nas żydzi malują. Powtarza tylko przez zaciśnięte zęby, że wtedy trzeba było dziadów pogonić a nie litować się i chronić. I prosi mnie, żebym o tym pamiętał i przy pierwszej okazji wyszarpał odszkodowanie od żydów.
Wierny Piotr 2019.03.24 10:20
Znaczy ratowanie ich było interesowne, skoro teraz żałujesz, Bóg takiej "dobroci " nie zalicza.
michu2019.03.24 12:39
Jemu chyba chodzi o to,że mimo iż z narażeniem życia byli ratowani to teraz Polaków atakują ;).
Anna2019.03.24 10:36
Już widzę jak szarpiecie się z Żydami o odszkodowania, żeby zarobić na cudzym cierpieniu i śmierci.! Jedni warci drugich. Kto inny umierał, kto inny wykazał heroizm, a potomkowie będą się bić o kasę. Nic się nie należy ani jednym, ani drugim, tylko wstyd!! Poza tym podejrzewam, że cała bajeczka jest zmyślona.
w niedzielę2019.03.24 10:46
Nie jest zmyślona: wieś Koźniewo, niedaleko Nasielska
bea2019.03.24 22:04
zaplate dziadek otrzymal przed Bogiem oby zawsze prawda sie obronila wielu Polakow bronilo Zydow i pomagalo przesladowanym