Koniec świata nastąpi przez niedobór dwutlenku niż przez jego nadmiar - zdjęcie
02.07.13, 11:05Słońce (Fot. MorgueFile)

Koniec świata nastąpi przez niedobór dwutlenku niż przez jego nadmiar

15

Świat głowi się nad tym, jak zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych do atmosfery, by uchronić naszą Plantę przed zagładą. Niestety, okazało się, że nie jest to zagrożenie w takiej skali jakiej by sobie życzyli zwolennicy teorii globalnego ocieplenia. To starzenie się Słońca jest największym niebezpieczeństwem naszej Planety. Okazało się, że coraz gorętsze Słońce prowadzi do zwiększonego wyparowywania z ziemskiej atmosfery dwutlenku węgla.

 „Za mniej niż miliard lat poziom tego gazu będzie zbyt mały, by napędzać proces fotosyntezy, dzięki któremu żyją rośliny. Kiedy już do tego dojdzie, na Ziemi zacznie kończyć się życie - wraz ze śmiercią roślin nastąpi śmierć zwierząt roślinożernych, a w niedługim czasie zginą także organizmy mięsożerne, które stracą źródło pożywienia. Jedynym, co pozostanie przy życiu, będą mikroby, jednak i dla większości z nich dni okażą się policzone. Gdy upłynie kolejny miliard lat, wyschną oceany. Przy życiu pozostana tylko najbardziej wytrzymałe organizmy, a i one będą narażone m.in. na niezwykle wysokie temperatury i bardzo silne promieniowanie” – to takich wniosków doszli szkoccy badacze.

- W dalekiej przyszłości warunki na Ziemi będą wrogie życiu takiemu, jakie znamy - podsumował astrobiolog Jack O’Malley-James ze szkockiego University of St. Andrews,

Sm/ Daily Mail

Komentarze (15):

anonim2013.07.2 11:20
Odkryli, że gwiazdy nie są wieczne - to rzeczywiście coś nowego :)
anonim2013.07.2 11:22
Co za bezsensowny tekst. Tym, co będzie za miliard lat, niech się martwią za miliard lat. My powinniśmy się na razie zająć tym http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Zmierzone_temperatury_globalne2.png
anonim2013.07.2 11:27
Autor niestety niewiele zrozumiał z tego co chcieli przekazać szkoccy naukowcy. Przydałoby się konsultować trudniejsze teksty z kimś kto się choć trochę zna na tym. Inna sprawa, że nie ma sensu martwić się tym co się zdarzy w tak odległej przyszłości. Dla obecnych zmian klimatycznych nie ma to żadnego znaczenia.
anonim2013.07.2 11:27
"Sezon ogórkowy" się zaczął!!!!!!.
anonim2013.07.2 11:49
@stop_katofobii Dodaj zaczynu i masz bimberek że hej!!!!.Co tam CO 2!!!!!./
anonim2013.07.2 12:19
@stop_katofobii - nie zwracaj uwagi na Ondraszka. Bimberek jest nielegalny, a swojskie winko owszem:-) Ależ mój dziadziuś robił kiedyś winko, oblizywania się nie było końca! Słodkawe, ale nie za bardzo, o intensywnym szlachetnym aromacie, a podawane zimne wręcz orzeźwiało. No i kopa miało! Po zwiezieniu paru fur snopków w żniwa szklanica takiego zimnego wińska do klusków z serem i zapominało się o zmęczeniu.
anonim2013.07.2 12:42
@Jack_Holborn® Ciebie to ten wiejski jabol jeszcze trzyma przy życiu!!. Z tym że zawarty w nim jest tlenek siarki jako konserwant.
anonim2013.07.2 12:53
@KwartzSwartz: Ładnie ciepło będzie, tak jak 7 wieków temu będę mógł posadzić portugalskie winorośle i robić doskonałe wina :D przez ostatnie parę tysięcy lat następowały po sobie okresy ocieplenia i oziębiana. Cykliczność jest wpisana w historię klimatu. W 16 wieku przecież Bałtyk zamarzał, a nikt nie spalał ropy!! nie dajmy się zwariować
anonim2013.07.2 12:54
@icari80 My na ten temat nic nie wiemy -podobnie jak nawiedzeni w tym temacie uczeni!!. Natura rządzi się swymi kryteriami i dywagacje na ten temat są nic nie warte podobnie jak zeszłoroczny śnieg.A ogórki już się zaczęły.
anonim2013.07.2 13:55
Ta walka ze zmianami klimatu ma tylko jedno na celu. Okraść podatników na całym świecie.
anonim2013.07.2 14:35
Co szkodzi warstwie ozonowej? W przyrodzie istnieją liczne czynniki powodujące rozpad molekuł ozonu. Główną rolę odgrywają: promieniowanie nadfioletowe Słońca i wybuchy wulkanów. Wzlatująca z Ziemi rakieta kosmiczna przelatuje praktycznie przez całą atmosferę i zatruwa ją w sposób bezpośredni swymi spalinami. Często do napędu rakiet stosuje się ciekły wodór i ciekły tlen, w wyniku których powstaje para wodna, powodująca rozpad ozonu. Jeszcze gorzej jeżeli stosowane są „specjalne” związki chemiczne w rodzaju hydrazyny i kwasu azotowego, bo ich spaliny rozkładają ozon najsilniej. Sygnalizowano również, że urządzenia korzystają z nadchloranu amonu jako detonatora, ich intensywna eksploatacja może doprowadzić do stratosfery niepokojąco dużo chloru. Na szczęście nie spełniły się również obawy dotyczące rakiet kosmicznych i choć niszczą one ozon, to badania wykazały, że ma to stosunkowo niewielkie znaczenie. Gdyby jednak liczba startów kosmicznych rakiet nośnych, a zwłaszcza promów kosmicznych wzrosła, to byłby to główny czynnik destrukcyjny dla ozonu. Bardzo istotnym czynnikiem niszczącym ozon były (i są, choć w dużo mniejszym stopniu, ze względu na mniejszą liczbę) doświadczalne wybuchy jądrowe. W czasie tych wybuchów wysadzano całe wyspy oceaniczne, wyrzucano do atmosfery olbrzymie ilości gazów i pyłów radioaktywnych. Wybuchy atomowe są potężnym źródłem tlenków azotu, które są bardzo trwałe, a zwłaszcza podtlenek azotu (N2O może istnieć około 150 lat). Gaz ten unosi się powoli do stratosfery ponad ozonosferę i tutaj pod wpływem promieniowania nadfioletowego słońca ulega fotodysocjacji na dwuatomowe cząsteczki azotu (N2) i wolny atom tlenu (O). Mogłoby się wydawać, że proces ten jest korzystny dla ozonosfery, bo dostarcza atomy tlenu (O), które mogą się przyłączać do dwuatomowych cząstek tlenu (O2) i tworzyć ozon (O3), lecz promieniowanie nadfioletowe rozbija dwuatomowe cząstki azotu (N2) na pojedyńcze atomy azotu (N), które przyłączają się do cząsteczek ozonu rozbijając ją. W wyniku tego procesu powstaje cząsteczka tlenku azotu (NO) i cząsteczka tlenu (O2)- a więc następuje zanik ozonu. Ponadto w stratosferze cząsteczki (N2O) mogą przyłączać się do obecnych tam kryształków lodu tworząc kwas azotowy, który także niszczy ozon. Powyższe przyczyny zaniku ozonu, zarówno naturalne jak i sztuczne nie stanowią głównego zagrożenia dla ozonu. Ocenić można, że zanik ozonu spowodowany wyżej wymienionymi czynnikami nie jest prawdopodobnie większy, niż kilkanaście procent i nie zaznacza się trend do istotnego zwiększania się z biegiem czasu zaniku ozonu. Nasuwa się więc pytanie: co jest główną przyczyną zaniku ozonu w stratosferze? Rozwijamy na coraz większą skalę przemysł chemiczny. Wynajdujemy i produkujemy na coraz większą skalę nowe związki chemiczne, bez których niby nie możemy się obejść, a które są czymś obcym i szkodliwym w otaczającej przyrodzie. Do naturalnie istniejących substancji przyroda zdołała się przystosować przez miliony lat ewolucji. Ale do produkowanych przez człowieka i wprowadzanych do atmosfery w ogromnych ilościach substancji przyroda nie jest się w stanie przystosować. Należy zdawać sobie sprawę, że produkując substancje chemiczne zatruwamy atmosferę, otoczenie, a przy okazji samych siebie. Niebezpieczne freony Na trop chloru, jako przyczyny powodującej zanik ozonu w górnych warstwach atmosfery, wpadli już w 1973 roku - gdy jeszcze nie było obaw o ozonosferę - dwaj uczeni amerykańscy z Uniwersytetu stanu Kalifornia w Irvine, prof. Sherwood Rowland i dr Mario Molina (laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie chemii z 1995 roku). Lotne chlorowcowęglowodory do niedawna nie budziły większego niepokoju jako zanieczyszczenia atmosfery, ponieważ występują w niewielkich stężeniach. Jeśli można je dokładnie oznaczać, to dzięki wynalezieniu w 1961 r. chromatograficznego detektora wychwytu elektronów (ECD), który jest na te związki szczególnie i specyficznie czuły. Właśnie wynalazca detektora ECD, Lovelock, pierwszy doniósł o wykryciu w atmosferze śladów freonów: CCl3F i SF6. (Niedzielski i Gierczak, 1992) Chlor jest gazem bardzo aktywnym chemicznie i jeżeli będzie wypuszczany do atmosfery przy powierzchni Ziemi, to nie będzie w stanie przeniknąć do stratosfery, gdyż po drodze ulegnie związaniu chemicznemu z tlenem czy parą wodną. Jak widać wolny chlor nie stanowi więc bezpośredniego zagrożenia. Skąd więc chlor bierze się w stratosferze? Człowiek produkuje różne związki chemiczne, które go zawierają. Związków tych jest wiele, o różnym charakterze i różnym przeznaczeniu. Molina i Rowland zasygnalizowali niebezpieczeństwo, jakie stwarza obecność w atmosferze całkowicie chlorowcowanych węglowodorów (FREONÓW), dlatego, że ich cząsteczki są lotne i odznaczają się bardzo dużą trwałością. Chemiczna bierność, tak cenna w zastosowaniach przemysłowych, przesądza o złowrogiej roli freonów w stratosferze. Zwykłe procesy fizykochemiczne, fotoliza światłem słonecznym, wymywanie przez deszcz, utlenianie, które normalnie usuwają śladowe zanieczyszczenia z atmosfery, zawodzą w przypadku freonów, które są przezroczyste, nierozpuszczalne i zupełnie bierne. (Niedzielski i Gierczak, 1992) Ale kiedy freony osiągną środkową stratosferę narażone są na działanie promieniowania, które absorbują. CFC-12 zaczyna pochłaniać światło o długości fali < 220nm, a CFC-11 < 240nm, i tak oto odporne na reakcje chemiczne freony rozpadają się pod wpływem promieniowania nadfioletowego w wyniku czego uwolniony zostaje wolny atom chloru. Jak już pisałem chlor to pierwiastek bardzo aktywny chemicznie toteż napotkawszy również bardzo aktywną chemicznie cząsteczkę ozonu, wchodzi z nią w reakcję, w wyniku której powstaje cząsteczka tlenku chloru (ClO) i cząsteczka tlenu (O2). Gdyby proces ten na tym się kończył nie byłoby problemu, który tu opisuję. Niestety, gdy cząsteczka tlenku chloru napotka wolny atom tlenu, którego nie brak w stratosferze, następuje następna reakcja chemiczna, w której z cząsteczki tlenku chloru uwalnia się chlor, a dwa wolne atomy tlenu łączą się ze sobą w cząsteczkę dwuatomową. I znowu mamy wolny atom chloru, który może zniszczyć cząsteczkę ozonu, po czym znowu się uwolni. Pełni on funkcję katalizatora reakcji. Ocenia się, że jeden tylko atom chloru może zniszczyć około 100 000 cząsteczek ozonu. Skoro znaleziono główną przyczynę zaniku ozonu i po zaprzestaniu jego produkcji, wydawać by się mogło, że problem jest zażegnany. Niestety, sytuacja nie tylko się od razu nie poprawi, lecz przez całe dziesięciolecia będzie się jeszcze pogarszać. Powodem tego jest to, że niektóre freony mają ponad stuletnią trwałość, a ich migracja do stratosfery trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu lat, nietrudno więc zauważyć, że jeszcze przez całe dziesięciolecia po całkowitym zaprzestaniu produkcji freonów będą trafiały do stratosfery cząsteczki wypuszczone w latach poprzednich. Prognozy nie są zbyt optymistyczne, ocenia się, że ilość ozonu w stratosferze będzie spadać przynajmniej do 2020 roku, osiągając minimum o wartości około 18%. Ta prognoza jest jeszcze przed nami, ale obecnie przyjmuje się późniejsze osiągnięcie minimum i znacznie większą jego głębokość. Powrót zaś do stanu normalnego ma nastąpić dopiero pod koniec przyszłego stulecia. Najnowsze prognozy oceniają, że ilość freonów w stratosferze może wzrosnąć o 1000% w porównaniu ze stanem z roku 1955. Skutkiem tego będzie duży wzrost ilości aktywnego chloru.
anonim2013.07.2 16:43
@bogdanusn Może byś wymęczył coś od siebie?. Kopiujesz starocie!!.
anonim2013.07.2 21:34
Rozumiem, że w proteście przeciw przemysłowi chemicznemu piszecie teraz na drewnianych klawiaturach ;)
anonim2013.07.3 1:31
Może i za miliard lat, ale... " w chwili której się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie"
anonim2013.07.3 1:48
Proponuję, droga Frondo, jako katolicy trzymajmy się pewnych reguł ;) Przez dwutlenek węgla, czy tam jakieś słońce może nastąpić najwyżej zagłada ludzkości. Koniec świata to chyba sytuacja, w której ziemia i niebo przemijają. Nie jestem wprawdzie ekspertem od końców świata (tyle tego było, że pewnie znajdą się i tacy) ale wyobrażam to sobie tak, że cały Wszechświat po prostu zostanie skasowany!