Benedykt XVI: Po co nam w ogóle wiara?  - zdjęcie
09.10.20, 13:50Fot. Peter Nguyen Minh Trung via Flickr, CC BY 2.0

Benedykt XVI: Po co nam w ogóle wiara?

19

Do tej pory mówiliśmy o wierze i nadziei w Nowym Testamencie i początkach chrześcijaństwa. Wciąż było jednak jasne, że nie mówimy tylko o przeszłości; cała refleksja dotyczy życia i umierania człowieka w ogóle, a zatem interesuje również nas – tu i teraz.

Niemniej musimy zapytać wprost: czy wiara chrześcijańska jest również dla nas dzisiaj nadzieją, która przemienia i podtrzymuje nasze życie? Czy jest ona dla nas «sprawcza» – czyli jest przesłaniem, które kształtuje w nowy sposób samo życie, czy też jest już tylko «informacją», którą z upływem czasu odłożyliśmy na bok i która wydaje się ustępować informacjom bardziej aktualnym? Poszukując odpowiedzi, pragnę wyjść od klasycznej formy dialogu, poprzez który obrzęd Chrztu wyrażał przyjęcie noworodka do wspólnoty wierzących i jego odrodzenie w Chrystusie.

Kapłan pytał najpierw, jakie imię rodzice wybrali dla dziecka, i kontynuował: «O co prosisz Kościół Boży?» Odpowiedź: «O wiarę». «Co daje ci wiara?» «Życie wieczne». W tym dialogu rodzice prosili dla dziecka o dostęp do wiary, wspólnotę z wierzącymi, gdyż w wierze upatrywali klucza do «życia wiecznego». Z tym bowiem, tak wczoraj, jak i dziś, mamy do czynienia w Chrzcie, poprzez który stajemy się chrześcijanami: nie tylko z włączeniem do wspólnoty, nie zwyczajnie z przyjęciem do Kościoła.

Rodzice oczekują czegoś więcej dla dziecka przyjmującego Chrzest: oczekują, że wiara, do której przynależą materialność Kościoła i jego sakramentów, da mu życie – życie wieczne. Wiara jest substancją nadziei. Tu jednak pojawia się pytanie: czy naprawdę tego chcemy – żyć wiecznie? Być może wiele osób odrzuca dziś wiarę, gdyż życie wieczne nie wydaje się im rzeczą pożądaną. Nie chcą życia wiecznego, lecz obecnego, a wiara w życie wieczne wydaje się im w tym przeszkodą. Kontynuować życie na wieczność – bez końca, jawi się bardziej jako wyrok niż dar.

Oczywiście chciałoby się odsunąć śmierć jak najdalej. Ale żyć zawsze, bez końca – to w sumie może być tylko nudne i ostatecznie nie do zniesienia. Jest to dokładnie to, o czym na przykład mówi Ojciec Kościoła Ambroży w przemówieniu z okazji pogrzebu swego brata Satyra: «To prawda, że śmierć nie należała do natury; Bóg bowiem od początku nie ustanowił śmierci, ale dał ją jako środek zaradczy [...]. Z powodu wykroczenia życie ludzkie stało się nędzne, upływało w codziennym trudzie i nieznośnym płaczu. Trzeba było położyć kres złu, aby śmierć przywróciła to, co utraciło życie. Nieśmiertelność jest raczej ciężarem niż korzyścią, jeżeli nie rozświetla jej łaska»[6]. Już wcześniej Ambroży powiedział: «Nie należy płakać nad śmiercią, gdyż prowadzi ona do zbawienia»[7].

Niezależnie od tego, co dokładnie chciał powiedzieć św. Ambroży w tych słowach – prawdą jest, że gdyby śmierć została wyeliminowana lub odsunięta w nieskończoność, ziemia i ludzkość znalazłyby się w sytuacji niemożliwej i nie przyniosłoby to korzyści również samej jednostce. Oczywiście jest pewna sprzeczność w naszym postępowaniu, która wiąże się z wewnętrzną sprzecznością naszej egzystencji.

Z jednej strony nie chcemy umierać; zwłaszcza ci, którzy nas kochają nie chcą naszej śmierci. Z drugiej jednak, nie pragniemy też istnieć w nieskończoność, a także ziemia nie została stworzona z taką perspektywą. Czego więc tak naprawdę chcemy? Ta paradoksalność naszej własnej postawy rodzi głębsze pytanie: czym w rzeczywistości jest «życie»? Co w rzeczywistości oznacza «wieczność»? Są chwile, w których niespodziewanie zaczynamy rozumieć: tak, to właśnie jest to – prawdziwe «życie» – takie powinno być.

Przeciwnie, to co na co dzień nazywamy «życiem» w rzeczywistości nim nie jest. Augustyn w swoim długim liście o modlitwie, skierowanym do Proby, bogatej wdowy rzymskiej, matki trzech konsulów, napisał kiedyś: W gruncie rzeczy pragniemy tylko jednej rzeczy – «szczęśliwego życia», życia, które po prostu jest życiem, po prostu «szczęścia». Ostatecznie w modlitwie nie prosimy o nic innego. Nie dążymy do niczego innego – tylko o to chodzi. Potem jednak Augustyn mówi: patrząc lepiej, wcale nie wiemy, czego pragniemy, czego właściwie chcemy. Nie znamy bowiem tej rzeczywistości; także w tych momentach, w których myślimy, że jej dotykamy, nie osiągamy jej naprawdę. «Nie wiemy, o co byłoby stosowne prosić», wyznaje słowami św. Pawła (por.Rz 8, 26). Wiemy jedynie, że to nie jest to. Niemniej, w naszej niewiedzy wiemy, że ta rzeczywistość musi istnieć. «Jest zatem w nas, aby tak powiedzieć, światła ignorancja (docta ignorantia)», pisze. Nie wiemy, czego prawdziwie pragnęlibyśmy; nie znamy tego «prawdziwego życia»; niemniej wiemy, że musi istnieć coś, czego nie znamy, a do czego dążymy[8].

Myślę, że Augustyn w sposób bardzo precyzyjny i zawsze aktualny opisał tu podstawową sytuację człowieka, sytuację, z której wywodzą się wszystkie jego sprzeczności i nadzieje. W jakiś sposób pragniemy życia, tego prawdziwego, którego potem śmierć nie tknie; równocześnie jednak nie znamy tego, ku czemu zmierzamy. Nie możemy zaprzestać dążenia do tego, a równocześnie wiemy, że to wszystko, czego możemy doświadczyć albo co zrealizować, nie jest tym, czego pragniemy.

Ta nieznana «rzecz» jest prawdziwą «nadzieją», która nas inspiruje, a jej niepoznawalność jest równocześnie przyczyną wszelkiej rozpaczy, jak też wszelkich pozytywnych czy destruktywnych zrywów w stronę autentycznego świata i autentycznego człowieka. Słowo «życie wieczne» usiłuje nadać imię tej nieznanej a znanej rzeczywistości. Z konieczności jest to określenie niewystarczające, które wywołuje zamieszanie.

Określenie «wieczne» budzi w nas bowiem ideę czegoś nie kończącego się, i tego się lękamy; kojarzy nam się ze znanym nam życiem, które kochamy i którego nie chcemy utracić, ale jednak równocześnie przynosi ono więcej trudu niż zaspokojenia, a zatem podczas gdy z jednej strony pragniemy go, z drugiej go nie chcemy. Możemy jedynie starać się myślą wybiec poza doczesność, w której jesteśmy uwięzieni i w jakiś sposób przeczuwać, że wieczność nie jest ciągiem następujących po sobie dni kalendarzowych, ale czymś, co przypomina moment ostatecznego zaspokojenia, w którym pełnia obejmuje nas, a my obejmujemy pełnię. Byłby to moment zanurzenia się w oceanie nieskończonej miłości, w którym czas – przed i potem – już nie istnieje.

Możemy jedynie starać się myśleć, że ten moment jest życiem w pełnym znaczeniu, wciąż nowym zanurzaniem się w głębie istnienia, podczas gdy po prostu ogarnia nas radość. Tak to wyraża Jezus w Ewangelii według św. Jana: «Znowu [...] jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać» (16, 22). Taki kierunek musimy nadać naszej myśli, jeśli chcemy zrozumieć, ku czemu dąży chrześcijańska nadzieja, czego oczekujemy od wiary, od naszego bycia z Chrystusem[9].

Z encykliki ,,Spe salvi'' Benedykta XVI

Komentarze (19):

A - K2020.10.9 17:55
WAM - daje wygodne życie.- NAM - NIC.
Jarosław2020.10.9 17:45
Gdyby Jezus sobacył ,że jego namiestnik na tym swiecie siedzi na złotym i zobionym tronie ,ubrany w koronki, frędzle i złote ozdoby - bardzo by sie zdziwił.
POGROMCA GŁUPOTY2020.10.9 20:36
Jarosław czy ujeżdżasz konie trojańskie!
Ja, Szatan2020.10.9 17:19
Instrukcja dla moich wiernych pachołków: „katolicka kretynizacja polski”, „Po 11…”, „Natalja Siwiec”, „Polak Ateista Dumny Gej” i wielu innych z tej samej szajki ----- 1. Ja sam nigdy bym się nie odważył bluźnić Tej, która, zgodnie z wolą Boga zmiażdży mi głowę, a tym bardziej Jej Synowi. Więc róbcie to wy. ----- 2. Szukajcie niewygodnych dla Kościoła pojedynczych faktów, wyolbrzymiajcie je i hałaśliwie nagłaśniajcie; gdy takich nie ma – stwarzajcie kłamliwe plotki, rozgłaszajcie i obłudnie rozdzierajcie szaty z oburzenia: „Co to się teraz dzieje w tym Kościele!…”. ----- 3. Nieliczne (a często naciągane) przypadki pedofilii wśród kleru rozciągajcie na CAŁY kler. 4. Udawajcie rozsądnych i racjonalnych („Przecież mamy XXI wiek!”), ironizujcie („Wziąłeś dzisiaj pigułki, dziadku?”), w ostateczności przeklinajcie (tego chyba nie muszę was uczyć). ----- 5. Biblię przestawiajcie zawsze jako naiwne bajki, praktyki religijne – jako prymitywne zabobony, ewidentne cuda – jako wymysły dla łatwowiernych, a piekło – jako fikcję wymyśloną przez przebiegły kler dla straszenia i podporządkowania naiwnych prostaków. ----- Gdy już to wszystko zrealizujecie, to niektórzy wpadną na całą wieczność w moje sidła. A wtedy powiem im z satysfakcją: „Już za późno. Trzeba było słuchać księży!” (–) Szatan
A. Schopenhauer:2020.10.9 15:53
"A sense of humour is the only DIVINE quality of man”
Atheisten sind dumm - A. Einstein2020.10.9 15:47
"What separates me from most so-called atheists is a feeling of utter humility toward the unattainable secrets of the harmony of the cosmos. When the answer is simple, God is speaking." - A. Einstein
MaxFiend2020.10.9 16:01
The word God is for me nothing but the expression and product of human weaknesses, the Bible a collection of venerable but still rather primitive legends. - A. Einstein 1954
Atheisten sind dumm - A. Einstein2020.10.9 16:07
"I want to know how God created this world. I am not interested in this or that phenomenon, in the spectrum of this or that element. I want to know his thoughts. The rest are details." - A . Einstein. .. . Just one more thing "Max" - you DON'T speak ONE fuckin' word of English!
MaxFiend2020.10.9 16:58
OK, let's bid. Which year are your quotes from? Mine is from January 1954 :-D
bid your ass kike!2020.10.9 19:55
What "the year or day" has to do with anything, you dumb as fuck jew? Ask fuckin' rabbi, the one who mumbled Kaddish at Einstein's funeral.
Atheisten sind dumm - A. Einstein2020.10.9 15:46
Then there are the fanatical atheists whose intolerance is the same as that of the religious fanatics, and it springs from the same source… They are creatures who can’t hear the music of the spheres." - A. Einstein
Furtian Wacław2020.10.9 14:33
Po co redakcja przytacza słowa jakiegoś dezertera?
Hania2020.10.9 16:39
Sam jesteś dezerter.On ratował swoje życie wieczne.I nasze.
rozbawiony2020.10.9 18:21
To nie są teksty dla ciebie - debilu. Masz za mały móżdżek, żeby to załapać
Biblijnie wierzący2020.10.9 14:24
Doświadczenie Chrztu Duchem Świętym pozwala pojąć, że Bóg naprawdę istnieje, jest realny, doskonale zna nasze życie, nasze sprawy, troski itd. Wiara Jemu pozwala, umożliwia pokonywanie codziennych trudności w inny sposób, niż wtedy, kiedy nie wierzymy, nie mamy relacji z Nim. Pewność tego, że jest coś potem, po śmierci, powoduje, że inaczej patrzymy na życie. Śmierć nie kończy naszego życia. Owszem, kończymy je na sposób cielesny, fizyczny, ale tak naprawdę każdy z nas jest duszą wcieloną w ciało, która po śmierci tego ciała udaje się w dalszą wędrówkę. Dokąd idziemy potem? Biblia składa obietnice wierzącym - do Nieba. Tym wpisem chciałbym zaświadczyć o tym, że jest coś potem. Że istnieje świat duchowy, realny, prawdziwy, że Bóg jest naprawdę, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą do Niego. Wiara i zaufanie do Boga umożliwia zupełnie inne życie tutaj na Ziemi.
RobotniczaKrew2020.10.9 14:23
Obrazek powyżej już daje odpowiedź. Wiara jest wpajana po to, by stare pryki mogły sobie posiedzieć na złotych tronach.
Schopenhauer2020.10.9 14:13
Religia jest jedynym środkiem, aby surowym zmysłom i niezgrabnemu umysłowi pogrążonego w pospolitości i materialnej pracy tłumu oznajmić i dać odczuć głębokie znaczenie bytu. Albowiem człowiek taki, jaki z reguły jest, nie ma pierwotnie zmysłu do niczego innego oprócz potrzeb i żądz fizycznych, następnie dopiero domaga się trochę rozrywki i zabawy. Twórcy religii i filozofowie na to przychodzą na świat, by człowieka z odrętwienia otrząsnąć i wskazać mu na wzniosłe znaczenie bytu: filozofowie czynią to dla niewielu wybranych, twórcy religii dla wszystkich, dla ludzkości w ogóle. Gdyż ˝filozofami tłum być nie potrafi" mawiał Platon. Religia jest metafizyką ludu; należy mu ją z konieczności zostawić i dlatego na zewnątrz przynajmniej szanować, gdyż odzierać ją z powagi znaczy tyle, co ją odbierać. Jak istnieje poezja ludowa, a w przysłowiach mądrość ludowa, tak samo musi istnieć metafizyka ludowa, albowiem człowiekowi potrzeba koniecznie wytłumaczenia zagadki życia na miarę jego zdolności pojmowania.
Natalja Siwiec2020.10.9 14:24
Religia to taka proteza dla umysłu.
Anonim2020.10.9 14:08
A po co nam prawda?