Benedykt XVI: Czym byłby człowiek bez Chrystusa? - zdjęcie
02.04.21, 14:00Fot. Peter Nguyen Minh Trung via Flickr, CC BY 2.0

Benedykt XVI: Czym byłby człowiek bez Chrystusa?

21

Drodzy bracia i siostry!

Na zakończenie dramatycznego opisu Męki Pańskiej ewangelista Marek dodaje: «Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł: Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym» (Mk 15, 39). Nie może nie zdumiewać nas to wyznanie wiary rzymskiego żołnierza, który był naocznym świadkiem kolejnych etapów ukrzyżowania. Kiedy mroki nocy zstępowały na ten wyjątkowy w historii Piątek, kiedy już została złożona ofiara na krzyżu, a obecni przy tym ludzie rozchodzili się, by zdążyć na obchody żydowskiej Paschy, tych kilka słów, wypowiedzianych przez nieznanego dowódcę rzymskiego oddziału, zabrzmiało w ciszy otaczającej tę bardzo szczególną śmierć. Ów rzymski setnik, uczestniczący w egzekucji jednego z wielu skazanych na karę śmierci, potrafił w tym ukrzyżowanym Człowieku rozpoznać Syna Bożego, który skonał w największym upokorzeniu i opuszczeniu. Jego haniebna śmierć miała oznaczać ostateczny triumf nienawiści i śmierci nad miłością i życiem. Tak się jednak nie stało! Na Golgocie wznosił się krzyż, na którym wisiał umarły człowiek, ale ten Człowiek był Synem Bożym, jak zeznał setnik — «widząc, że w ten sposób wyzionął ducha», wyjaśnia ewangelista.

Wyznanie wiary tego żołnierza rozbrzmiewa za każdym razem, gdy odczytujemy opis Męki Pańskiej według św. Marka. Dziś wieczór my również, podobnie jak on, wpatrujemy się w martwe oblicze Ukrzyżowanego na zakończenie tej tradycyjnej Drogi Krzyżowej, która dzięki połączeniom radiowo-telewizyjnym zjednoczyła wielu ludzi ze wszystkich stron świata. Przeżyliśmy jeszcze raz tragiczną historię jedynego w dziejach wszystkich czasów Człowieka, który odmienił świat, nie zabijając innych, ale sam dał się zabić, powieszony na krzyżu. Ten Człowiek, wyglądający jak jeden z nas, umierając wybacza swoim oprawcom, jest Synem Bożym, który — jak nam przypomina Apostoł Paweł — «nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, (...) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej» (Flp 2, 6-8).

Bolesna męka Pana Jezusa nie może nie wzbudzić litości w najtwardszych nawet sercach, jest bowiem najwyższym objawieniem miłości Boga do każdego z nas. Mówi św. Jan: «Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne» (J 3, 16). To z miłości do nas Chrystus umiera na krzyżu! W ciągu tysiącleci rzesze mężczyzn i kobiet dały się porwać tej tajemnicy i poszły za Nim, czyniąc ze swego własnego życia — na Jego wzór i z Jego pomocą — dar dla bliźnich. Są nimi święci i męczennicy, z których wielu nie znamy. Także w tych naszych czasach — iluż ludzi, w ciszy codziennej egzystencji, jednoczy się w cierpieniach z cierpieniami Ukrzyżowanego i staje się apostołami prawdziwej odnowy duchowej i społecznej! Czym byłby człowiek bez Chrystusa? Pisze św. Augustyn: «Byłbyś skazany na niemiłosierną wieczność, gdyby Bóg nie okazał ci wiecznego miłosierdzia. Nie byłbyś przywrócony życiu, gdyby On nie poddał się dobrowolnie prawu śmierci. Bez Jego pomocy byłbyś zgubiony, zginąłbyś, gdyby nie przyszedł» (Kazanie 185, 1; tł. za: Liturgia Godzin). Dlaczego więc nie przyjąć Go do naszego życia?

Kontemplujmy dziś wieczór Jego zmienioną od bólu twarz; jest to oblicze Człowieka umęczonego, który wziął na siebie wszystkie nasze śmiertelne udręki. Odbicie tej twarzy można znaleźć w każdym człowieku upokarzanym i znieważanym, chorym i cierpiącym, samotnym, opuszczonym i pogardzanym. Przelewając swoją krew, On nas wykupił z niewoli śmierci, pokonał naszą samotność i smutek, wszedł w każde nasze cierpienie i znój.

Bracia i siostry! Podczas gdy na Golgocie stoi krzyż, spojrzenie naszej wiary kieruje się ku jutrzence Nowego Dnia i czujemy już przedsmak radości i blasku Wielkanocy. «Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem — pisze św. Paweł — wierzymy, że z Nim również żyć będziemy» (Rz 6, 8). Z tą pewnością wyruszamy w dalszą drogę. Jutro, w Wielką Sobotę, będziemy czuwać na modlitwie. Ale już teraz módlmy się z Maryją, Panną Bolesną, módlmy się z wszystkimi strapionymi, módlmy się przede wszystkim z osobami cierpiącymi w dotkniętych trzęsieniem ziemi okolicach L'Aquili, prośmy, aby także im tej ciemnej nocy ukazała się gwiazda nadziei, światło Zmartwychwstałego Pana.

Już dzisiaj życzę wszystkim wesołych świąt Wielkanocy w świetle Zmartwychwstania Pańskiego!

10 IV 2009 — Rozważanie na zakończenie Drogi Krzyżowej

Benedykt XVI

opoka.org.pl

Komentarze (21):

Tomek2021.04.4 11:40
Człowieki bez Chrystusa Stalin Hitler Mao Pol Pot Kastro Cze -przynajmniej 100 mln ofiar
rychu2021.04.4 11:35
Bolszewikiem
antoni.s2021.04.4 11:10
Z cała pewnością nie miałby wpajanego fałszywego obrazu wszechrzeczy, mnie to oczywiście nie dotyczy, ja nie jestem zbyt łatwowierny, mnie nie da się oszukać .
słtys2021.04.4 11:46
Ty nie jestes łatwowierny tylko niedouczony .Twoj mozg przyswaja ale nie syntezuje
antoni.s2021.04.4 14:59
Chyba twój, mój działa bardzo dobrze.
Torchwood2021.04.4 11:06
Tym, czym jest większość ludzi na świecie, którzy waszych bajek o zmartwychwstaniu nie kupują - normalnymi ludźmi.
Ryba2021.04.4 0:43
Człowiek bez Chrystusa jest jak ryba bez roweru...
Paweł2021.04.3 17:50
Siostry gwałcone na misjach. W zeszłym roku ukazała się książka włoskiego dziennikarza tygodnika "Panorama" Carmelo Abbate pod tytułem "Sex and the Vatican", która opowiada o życiu seksualnym duchownych - homo- i heteroseksualnych. Autor poświęcił w niej kilka rozdziałów kobietom księży oraz siostrom zakonnym gwałconym na misjach przez swoich zwierzchników. - Kościół musiał się do tego przyznać w 2001 roku. W misjach prowadzonych w biednych krajach, przełożeni preferują młode siostry zakonne od lokalnych dziewczyn, ponieważ te złożyły śluby czystości i są dziewicami, więc jest mniejsze ryzyko, że mają AIDS. Największą ilość gwałtów seksualnych odnotowuje się w Afryce, gdzie są też przypadki sióstr zmuszanych do brania pigułek antykoncepcyjnych oraz zgonów zakonnic podczas nielegalnych aborcji. Zakonnice gwałcone przez księży i biskupów są wyrzucane z Kościoła, gdy decydują się zgłosić to władzom cywilnym. Wszystko to jest znane Watykanowi, gdyż otrzymał tajny raport jednej z matek przełożonych zakonu misjonarek - mówi Carmelo Abbate. Tajny raport Jego słowa potwierdza artykuł Marco Politiego, który ukazał się w dzienniku "La Repubblica" w 2001 roku i opowiadał o tajnym raporcie, który 18 lutego 1995 roku został przekazany kardynałowi Eduardo Martinez Somalo, ówczesnemu Prefektowi Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Jego autorka - siostra Maura O'Donohue - koordynatorka z ramienia Caritasu programów zapobiegających AIDS, była bardzo jasna i precyzyjna w swoich oskarżeniach: "Nadużycia są powszechne i jest wiele zgłoszeń". "Kandydatki do życia zakonnego są gwałcone przez księży, którym muszą przedstawiać certyfikaty zdrowia. Lekarze szpitali katolickich są często odwiedzani przez duchownych, którzy przyprowadzają siostry zakonne lub inne kobiety, by przerwały ciążę. Siostra O'Donohue opowiadała o historii jednej z zakonnic, która - zmuszona do aborcji - zmarła w wyniku zabiegu, a ksiądz odprawił za nią solenną mszę żałobną" - pisał Marco Politi w 2001 roku, cytując tajny raport. Choć Kościół już wtedy postanowił podjąć odpowiednie kroki, aby także na misjach dbano o przestrzeganie celibatu, problem nadal istnieje. Los i cierpienia zakonnic, które zaszły w ciąże, pozostaje nadal jedną z najciemniejszych tajemnic Watykanu.
Anonim2021.04.2 19:50
byłby nadal człowiekiem, ale już bez złudzeń
Benedykt XVI:2021.04.2 18:16
Czym byłby człowiek bez Chrystusa?//// Drodzy bracia i siostry! Na zakończenie dramatycznego opisu Męki Pańskiej ewangelista Marek dodaje: «Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł: Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym» (Mk 15, 39). Nie może nie zdumiewać nas to wyznanie wiary rzymskiego żołnierza, który był naocznym świadkiem kolejnych etapów ukrzyżowania. Kiedy mroki nocy zstępowały na ten wyjątkowy w historii Piątek, kiedy już została złożona ofiara na krzyżu, a obecni przy tym ludzie rozchodzili się, by zdążyć na obchody żydowskiej Paschy, tych kilka słów, wypowiedzianych przez nieznanego dowódcę rzymskiego oddziału, zabrzmiało w ciszy otaczającej tę bardzo szczególną śmierć. Ów rzymski setnik, uczestniczący w egzekucji jednego z wielu skazanych na karę śmierci, potrafił w tym ukrzyżowanym Człowieku rozpoznać Syna Bożego, który skonał w największym upokorzeniu i opuszczeniu. Jego haniebna śmierć miała oznaczać ostateczny triumf nienawiści i śmierci nad miłością i życiem. Tak się jednak nie stało! Na Golgocie wznosił się krzyż, na którym wisiał umarły człowiek, ale ten Człowiek był Synem Bożym, jak zeznał setnik — «widząc, że w ten sposób wyzionął ducha», wyjaśnia ewangelista. Wyznanie wiary tego żołnierza rozbrzmiewa za każdym razem, gdy odczytujemy opis Męki Pańskiej według św. Marka. Dziś wieczór my również, podobnie jak on, wpatrujemy się w martwe oblicze Ukrzyżowanego na zakończenie tej tradycyjnej Drogi Krzyżowej, która dzięki połączeniom radiowo-telewizyjnym zjednoczyła wielu ludzi ze wszystkich stron świata. Przeżyliśmy jeszcze raz tragiczną historię jedynego w dziejach wszystkich czasów Człowieka, który odmienił świat, nie zabijając innych, ale sam dał się zabić, powieszony na krzyżu. Ten Człowiek, wyglądający jak jeden z nas, umierając wybacza swoim oprawcom, jest Synem Bożym, który — jak nam przypomina Apostoł Paweł — «nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, (...) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej» (Flp 2, 6-8).
c.d.2021.04.2 18:17
Bolesna męka Pana Jezusa nie może nie wzbudzić litości w najtwardszych nawet sercach, jest bowiem najwyższym objawieniem miłości Boga do każdego z nas. Mówi św. Jan: «Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne» (J 3, 16). To z miłości do nas Chrystus umiera na krzyżu! W ciągu tysiącleci rzesze mężczyzn i kobiet dały się porwać tej tajemnicy i poszły za Nim, czyniąc ze swego własnego życia — na Jego wzór i z Jego pomocą — dar dla bliźnich. Są nimi święci i męczennicy, z których wielu nie znamy. Także w tych naszych czasach — iluż ludzi, w ciszy codziennej egzystencji, jednoczy się w cierpieniach z cierpieniami Ukrzyżowanego i staje się apostołami prawdziwej odnowy duchowej i społecznej! Czym byłby człowiek bez Chrystusa? Pisze św. Augustyn: «Byłbyś skazany na niemiłosierną wieczność, gdyby Bóg nie okazał ci wiecznego miłosierdzia. Nie byłbyś przywrócony życiu, gdyby On nie poddał się dobrowolnie prawu śmierci. Bez Jego pomocy byłbyś zgubiony, zginąłbyś, gdyby nie przyszedł» (Kazanie 185, 1; tł. za: Liturgia Godzin). Dlaczego więc nie przyjąć Go do naszego życia? Kontemplujmy dziś wieczór Jego zmienioną od bólu twarz; jest to oblicze Człowieka umęczonego, który wziął na siebie wszystkie nasze śmiertelne udręki. Odbicie tej twarzy można znaleźć w każdym człowieku upokarzanym i znieważanym, chorym i cierpiącym, samotnym, opuszczonym i pogardzanym. Przelewając swoją krew, On nas wykupił z niewoli śmierci, pokonał naszą samotność i smutek, wszedł w każde nasze cierpienie i znój. Bracia i siostry! Podczas gdy na Golgocie stoi krzyż, spojrzenie naszej wiary kieruje się ku jutrzence Nowego Dnia i czujemy już przedsmak radości i blasku Wielkanocy. «Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem — pisze św. Paweł — wierzymy, że z Nim również żyć będziemy» (Rz 6, 8). Z tą pewnością wyruszamy w dalszą drogę. Jutro, w Wielką Sobotę, będziemy czuwać na modlitwie. Ale już teraz módlmy się z Maryją, Panną Bolesną, módlmy się z wszystkimi strapionymi, módlmy się przede wszystkim z osobami cierpiącymi w dotkniętych trzęsieniem ziemi okolicach L'Aquili, prośmy, aby także im tej ciemnej nocy ukazała się gwiazda nadziei, światło Zmartwychwstałego Pana.
rebeliant2021.04.2 15:30
A ja sobie zadaję inne pytanie - czym byłby człowiek gdyby był wszechmogący ?
czekista2021.04.3 7:15
Neanterdalczykiem ale bez roznych obciazen grzechow pierworodnych.
MaxFiend2021.04.2 15:02
Ciekawe jakie zdanie mają ci, którzy nie mają pojęcia kto to jest Chrystus?
Po 11 ...2021.04.2 14:56
Czym byłby człowiek bez Chrystusa? To łatwo sprawdzić. Wystarczy np. pojechać do Czech. I co? I generalnie nie widać różnicy.
Benedykt XVI:2021.04.2 14:33
Czym byłby człowiek bez Chrystusa?//// Drodzy bracia i siostry! Na zakończenie dramatycznego opisu Męki Pańskiej ewangelista Marek dodaje: «Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł: Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym» (Mk 15, 39). Nie może nie zdumiewać nas to wyznanie wiary rzymskiego żołnierza, który był naocznym świadkiem kolejnych etapów ukrzyżowania. Kiedy mroki nocy zstępowały na ten wyjątkowy w historii Piątek, kiedy już została złożona ofiara na krzyżu, a obecni przy tym ludzie rozchodzili się, by zdążyć na obchody żydowskiej Paschy, tych kilka słów, wypowiedzianych przez nieznanego dowódcę rzymskiego oddziału, zabrzmiało w ciszy otaczającej tę bardzo szczególną śmierć. Ów rzymski setnik, uczestniczący w egzekucji jednego z wielu skazanych na karę śmierci, potrafił w tym ukrzyżowanym Człowieku rozpoznać Syna Bożego, który skonał w największym upokorzeniu i opuszczeniu. Jego haniebna śmierć miała oznaczać ostateczny triumf nienawiści i śmierci nad miłością i życiem. Tak się jednak nie stało! Na Golgocie wznosił się krzyż, na którym wisiał umarły człowiek, ale ten Człowiek był Synem Bożym, jak zeznał setnik — «widząc, że w ten sposób wyzionął ducha», wyjaśnia ewangelista. Wyznanie wiary tego żołnierza rozbrzmiewa za każdym razem, gdy odczytujemy opis Męki Pańskiej według św. Marka. Dziś wieczór my również, podobnie jak on, wpatrujemy się w martwe oblicze Ukrzyżowanego na zakończenie tej tradycyjnej Drogi Krzyżowej, która dzięki połączeniom radiowo-telewizyjnym zjednoczyła wielu ludzi ze wszystkich stron świata. Przeżyliśmy jeszcze raz tragiczną historię jedynego w dziejach wszystkich czasów Człowieka, który odmienił świat, nie zabijając innych, ale sam dał się zabić, powieszony na krzyżu. Ten Człowiek, wyglądający jak jeden z nas, umierając wybacza swoim oprawcom, jest Synem Bożym, który — jak nam przypomina Apostoł Paweł — «nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, (...) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej» (Flp 2, 6-8).
c.d.2021.04.2 14:34
Bolesna męka Pana Jezusa nie może nie wzbudzić litości w najtwardszych nawet sercach, jest bowiem najwyższym objawieniem miłości Boga do każdego z nas. Mówi św. Jan: «Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne» (J 3, 16). To z miłości do nas Chrystus umiera na krzyżu! W ciągu tysiącleci rzesze mężczyzn i kobiet dały się porwać tej tajemnicy i poszły za Nim, czyniąc ze swego własnego życia — na Jego wzór i z Jego pomocą — dar dla bliźnich. Są nimi święci i męczennicy, z których wielu nie znamy. Także w tych naszych czasach — iluż ludzi, w ciszy codziennej egzystencji, jednoczy się w cierpieniach z cierpieniami Ukrzyżowanego i staje się apostołami prawdziwej odnowy duchowej i społecznej! Czym byłby człowiek bez Chrystusa? Pisze św. Augustyn: «Byłbyś skazany na niemiłosierną wieczność, gdyby Bóg nie okazał ci wiecznego miłosierdzia. Nie byłbyś przywrócony życiu, gdyby On nie poddał się dobrowolnie prawu śmierci. Bez Jego pomocy byłbyś zgubiony, zginąłbyś, gdyby nie przyszedł» (Kazanie 185, 1; tł. za: Liturgia Godzin). Dlaczego więc nie przyjąć Go do naszego życia? Kontemplujmy dziś wieczór Jego zmienioną od bólu twarz; jest to oblicze Człowieka umęczonego, który wziął na siebie wszystkie nasze śmiertelne udręki. Odbicie tej twarzy można znaleźć w każdym człowieku upokarzanym i znieważanym, chorym i cierpiącym, samotnym, opuszczonym i pogardzanym. Przelewając swoją krew, On nas wykupił z niewoli śmierci, pokonał naszą samotność i smutek, wszedł w każde nasze cierpienie i znój. Bracia i siostry! Podczas gdy na Golgocie stoi krzyż, spojrzenie naszej wiary kieruje się ku jutrzence Nowego Dnia i czujemy już przedsmak radości i blasku Wielkanocy. «Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem — pisze św. Paweł — wierzymy, że z Nim również żyć będziemy» (Rz 6, 8). Z tą pewnością wyruszamy w dalszą drogę. Jutro, w Wielką Sobotę, będziemy czuwać na modlitwie. Ale już teraz módlmy się z Maryją, Panną Bolesną, módlmy się z wszystkimi strapionymi, módlmy się przede wszystkim z osobami cierpiącymi w dotkniętych trzęsieniem ziemi okolicach L'Aquili, prośmy, aby także im tej ciemnej nocy ukazała się gwiazda nadziei, światło Zmartwychwstałego Pana.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.2 14:07
Czym byłby człowiek bez Chrystusa? wolnym człowiekiem który zrzucił jarzmo od zniewolenia przez kościół i pedofilnych klechów!
espada2021.04.2 14:25
Bylby nikim. prawdziwa wolnosc jest TYLKO Z CHRYSTUSEM. Ksieza to tylko narzedzia
Grizzly2021.04.2 14:36
Księża to narzędzia zniewolenia umysłów i rozsadniki homoseksualizmu oraz pedofilii.
Grizzly2021.04.2 22:41
Won trollu wystrugany z buraka przez POmioty SBeckie ! Won od mojego nicka!