Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Taca w KK

dodano: 2.05.2014, 15:17
akcje wątku: drzewko

Autor: megimegi

Zbieranie pieniędzy na tacę  podczas Mszy św. to wbijanie sobie gola do własnej bramki przez Kościół gdyż „egzekwowanie” ofiary od wiernych w ten sposób i w tym czasie  przyczynia się do totalnej dekoncentracji wiernych , odwraca ich uwagę od  istoty  tego co dzieje się na Ołtarzu a w konsekwencji  nie  powoduje  wzrostu rozumienia czynności liturgicznych i  lepszego rozumienia istoty Mszy św.

Wierni zamawiają Msze św. w różnych intencjach, ofiarę pieniężną składamy zazwyczaj w kancelarii  i jest dobrze, dlaczego więc w czasie niedzielnej Mszy św. przerywa się ludziom skupienie i dekoncentruje ich zbieraniem pieniędzy na tacę. Wierni mogliby złożyć swoje ofiary wchodząc do kościoła, jeszcze przed mszą lub po niej , wszystko jest kwestią organizacji, czy są jakieś przepisy regulujące tę kwestię ?,jeżeli tak to należy je zmienić dla dobra kościoła i wzrostu wspólnoty w lepszym  rozumieniu Mszy św. 

Nie zgadzam się z tym że swoje niedzielne ofiary mszalne wierni muszą koniecznie składać w czasie Ofiarowania i to w postaci pieniężnej , owszem kiedyś na ucztę wierni przynosili swoje dary aby było czym się dzielić ale w sytuacji gdy posługujemy się pieniądzem to w kościele w czasie Mszy św. nie powinno być słychać ani ich brzęku ani szelestu, nie powinniśmy czynić z kościoła  świątyni zbójców. Zbieranie  na tacę całkowicie odwraca uwagę od tego co dzieje się na Ołtarzu .W moim kościele z bocznego wejścia  wchodzi czterech księży , wszystkie głowy odwracają się w tym kierunku , ludzie patrzą kto przy którym rzędzie będzie  zbierał , czasem nawet decyzje pieniężne uzależnione są od tego kto, niektórzy księża podchodząc pozdrawiają uśmiechem znajomych, głaszczą dzieci po głowie , wdzięczą się , nie przystoi takie zachowanie chociaż rozumiem że oni chcą być mili wobec wiernych i chcą jak najlepiej ale to nie jest pora na okazywanie sobie  wdzięczności i sympatii. A co pomyślą dzieci które to obserwują.

Przy okazji Kościół  miałby okazję poznać prawdę o sobie  jako o wspólnocie, moglibyśmy się wszyscy przekonać jacy naprawdę jesteśmy , czy i na ile martwimy się o utrzymanie kościoła i jego potrzeby. Jeżeli księża mieliby obawy co do tego  że taca będzie mniejsza od tej zbieranej podczas Mszy św. to będzie to doskonała okazja aby jeszcze raz  stanąć w prawdzie na temat tacy i ofiarności wiernych ,okazja do tego aby  doświadczyć ,( być może),  braków w dziedzinie finansów, okazja do tego abyśmy wszyscy zaczęli się wreszcie nawracać  i  w sposób żywy utożsamiali się z Kościołem bo go tworzymy i w Nim wzrastamy.     

Rozumiem że taca nie jest przeznaczana na utrzymanie księży lecz instytucji. Księża tak bardzo przyzwyczaili ludzi do takiej a nie innej formy zbierania tacy i co dziwnie ta formuła nie ulega żadnym zmianom tak jakby to był dogmat kościelny , że ludzie nawet już nad tym się nie zastanawiają , bardzo to wygodne dla hierarchii ale tak nie powinno być ,Jezus nie jest z tego zadowolony , to pewne.     

 

      

 

  • Re: Taca w KK|Annuszka 2.05.2014, 15:48
    Nie trzeba dawać na tacę, nikt Cię nie zmusza.
    Ja wrzucam z przyjemnością, ufam Kościołowi.
    Aż do śmierci walcz o prawdę, a Pan Bóg będzie walczył o ciebie.
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|megimegi 2.05.2014, 17:48

    Nie trzeba dawać na tacę, nikt Cię nie zmusza.
    Ja wrzucam z przyjemnością, ufam Kościołowi.


    Ja też chętnie wrzucam na tacę , nie w tym rzecz, pisałam o dekoncentracji, totalnej dekoncentracji wiernych w tym czasie co przyczynia się do nierozumienia istoty Mszy Świętej.
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|megimegi 2.05.2014, 17:53

    Nie trzeba dawać na tacę, nikt Cię nie zmusza.
    Ja wrzucam z przyjemnością, ufam Kościołowi.


    .. mam na myśli rozpraszanie się akurat w tym momencie, tak bardzo istotnym , zrób ankietę wśród wiernych i zapytaj co robi ksiądz i co powinniśmy robić my momencie Ofiarowania
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|megimegi 3.05.2014, 9:57

    Nie trzeba dawać na tacę, nikt Cię nie zmusza.
    Ja wrzucam z przyjemnością, ufam Kościołowi.


    Taka sytuacja jak taca po Mszy św. lub taca przed Mszą św. może przyczynić się do tego abyśmy mieli dodatkową okazję stanąć w Prawdzie na swój temat , indywidualnie i jako wspólnota.
    Ważnym jest aby wszystko co czynimy w Kościele nie było na pokaz lecz aby było żywe a nie formalne, rutynowe.
    Aby się rozwijać potrzebne są kryzysy , różnego rodzaju zmiany, stagnacja zamyka nas na siebie , przyzwyczajenie i bezmyślne wykonywanie wszelkich praktyk prowadzi do rutyny.
    Zależy mi na tym aby Kościół, czyli my był tak żywy jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa , żeby inni patrząc na nas mówili: patrzcie jak oni się miłują, żeby ofiary były szczere a nie udawane ,nasza wiara żywa i autentyczna ,odzwierciedlająca Słowo Boga w naszych czynach.
    Warto pragnąć szczerze wszelkich zmian dla dobra wspólnego bo skostnienie i zamykanie się usypia czujność i sprawia że myślimy o sobie i o naszym postępowaniu w Kościele wyłącznie pozytywnie a nasze "ja" staje się bogiem ,jest to bardzo faryzejskie jest i zwodnicze a Zło na pewno żadnej okazji nie ominie aby nas umocnić w fałszywie dobrym postępowaniu.
    Tylko Prawda wyzwala do prawdziwej wolności.
    O tacy napisałam pod wpływem tego co ostatnio zaobserwowałam na Mszy św. i czego sama doświadczyłam tzn. uległam dekoncentracji i dlatego uświadomiłam sobie niebezpieczeństwo tej sytuacji( ktoś chodzi po kościele i rozprasza ) w momencie Ofiarowania , wtedy kiedy wszyscy powinniśmy ofiarowywać swoje życie za Kościół i łączyć z Ofiarą Jezusa, szczerze się oddawać i brać udział w dialogu kapłana z Panem Jezusem w sposób myślny.
    Ja wiem ,że to co piszę jest dość radykalne ale uważam że potrzeba nam rewolucji w miłości , naprawdę.
    Wszelkie zabezpieczenia dające pewność usypiają czujność i nie rozwijają, pojawia się wygoda i stabilizacja , jest nam dobrze i tworzymy przepisy chroniące nasze wygodne status quo.
    Jezus i pasterze Kościoła nawołują aby wypłynąć na głębię, chodzić po wodzie bez swoich zabezpieczeń a zdać się na najlepsze boskie zabezpieczenia i totalnie uwierzyć i zaufać że Panem tego świata jest Jezus a nie my - duchowni i świeccy.
    Aby ruszyć z posad bryłę świata potrzeba czegoś spektakularnego. Potrzebne doświadczenie sytuacji braku , również przez duchowieństwo a nie tylko przez ludzi świeckich bo inaczej te dwa światy się nie spotkają i nie zrozumieją.
    Za takie głoszenie idzie się na tym świecie na krzyż i wyśmianie ale trzeba podjąć ryzyko bo inaczej nic się nie zmieni co grozi letniością i nijakością, brakiem życia w Kościele, czy Jezus gdy powtórnie przyjdzie znajdzie wiarę na tym świecie ?
    Jeżeli jesteśmy światowi i jeżeli pieniądze przemawiają do nas w ten czy inny sposób to ruszmy ten element w kościele , może dzięki temu ( bo najlepiej przemawia) zaczniemy myśleć i staniemy się żywym Kościołem i wyjdziemy z marazmu.
    Papież Franciszek tez dotyka kwestii reformy finansów, reformy urzędów kurialnych i administracji bo wie że wszyscy bez wyjątku zbyt łatwo przywiązujemy się do wygody, życie Kościoła w zabezpieczeniach prowadzi do zamknięcia, izolacji i wygody na świat i ludzi.
    Wiem że mój głos jest głosem wołającego na puszczy ale zrobiłam to bo odczułam taką potrzebę w moim sumieniu. Żeby było jasne do KK należę od urodzenia czyli od zawsze , nie wiedziałam gdzie umieścić swoje przemyślenia , przypadkowo na forum frondy znalazłam wątek z 2010 r.- Zbieranie na tacę – i tam umieściłam swój komentarz po wcześniejszym zarejestrowaniu się lecz po chwili doszłam do wniosku że powinnam umieścić tekst w bardziej aktualnym miejscu forum i to uczyniłam.



    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|Leśnodorski 2.05.2014, 16:02
    :))) Kolejne ważkie zagadnienie eschatologiczne. Mnie najbardziej rozpraszają piękne, polskie dziewczyny, ale jestem ostatnim, który zakazałby im przychodzenia na mszę. Ostatnio u Bożego Ciała w Krakowie skutecznie rozpraszał mnie starszy mężczyzna, który nie potrafił się wysmarkać i głośno wciągał zawartość nosa...
    Niezmienne rozpraszają mnie też tzw. kazania w trakcie mszy św. dla dzieci. Z utęsknieniem czekam w takich chwilach np. na tacę.
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|Teotym 2.05.2014, 23:54

    :))) Kolejne ważkie zagadnienie eschatologiczne. Mnie najbardziej rozpraszają piękne, polskie dziewczyny, ale jestem ostatnim, który zakazałby im przychodzenia na mszę. Ostatnio u Bożego Ciała w Krakowie skutecznie rozpraszał mnie starszy mężczyzna, który nie potrafił się wysmarkać i głośno wciągał zawartość nosa...
    Niezmienne rozpraszają mnie też tzw. kazania w trakcie mszy św ...


    +
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|Gaius Marius 2.05.2014, 17:33
    To powiadasz, że jak odżałujesz parę groszy na Kościół, to się potem na niczym innym skupić nie możesz?
    A jakem go ciął z góry bez hełm, gdzie mi się topór zatrzymał? Na zębach się zatrzymał. Albo nie?
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|MarNiok 2.05.2014, 20:50
    gdy byłem na mszy w 'Betlejem'

    http://www.fronda.pl/forum/zaslyszane,55977.html

    nikt nie chodził z taca w trakcie mszy, po zakńczeniu ksiądz powiedział, że przy wyjściu znajduje sie koszyczek na datki
    powiem tak że na tyle osób które były obecne ('no oko' ok 40) "taca" była obfita
    Boże użycz mi pogody ducha abym godził się z tym czego nie mogę zmienić,odwagi abym zmieniał to co mogę zmienić i mądrości abym odróżniał jedno od drugiego.
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|Tomas1965 2.05.2014, 21:26
    Nie uważam, żeby taca w czasie mszy dekoncentrowała. To oczywiście tylko moje zdanie. Głupie kazanie może zdekoncentrować bardziej.
    Jednemu jestem zdecydowanie przeciwny. I zdaję sobie sprawę z tego, że to wołanie na puszczy. Taca podczas mszy pogrzebowej. Dla mnie to po prostu perwersja. A podsuwanie koszyczka rodzinie zmarłego nie mieści się w skali...
    Odpowiedz
  • Re: Taca w KK|megimegi 3.05.2014, 9:55
    Taka sytuacja jak taca po Mszy św. lub taca przed Mszą św. może przyczynić się do tego abyśmy mieli dodatkową okazję stanąć w Prawdzie na swój temat , indywidualnie i jako wspólnota.
    Ważnym jest aby wszystko co czynimy w Kościele nie było na pokaz lecz aby było żywe a nie formalne, rutynowe.
    Aby się rozwijać potrzebne są kryzysy , różnego rodzaju zmiany, stagnacja zamyka nas na siebie , przyzwyczajenie i bezmyślne wykonywanie wszelkich praktyk prowadzi do rutyny.
    Zależy mi na tym aby Kościół, czyli my był tak żywy jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa , żeby inni patrząc na nas mówili: patrzcie jak oni się miłują, żeby ofiary były szczere a nie udawane ,nasza wiara żywa i autentyczna ,odzwierciedlająca Słowo Boga w naszych czynach.
    Warto pragnąć szczerze wszelkich zmian dla dobra wspólnego bo skostnienie i zamykanie się usypia czujność i sprawia że myślimy o sobie i o naszym postępowaniu w Kościele wyłącznie pozytywnie a nasze "ja" staje się bogiem ,jest to bardzo faryzejskie jest i zwodnicze a Zło na pewno żadnej okazji nie ominie aby nas umocnić w fałszywie dobrym postępowaniu.
    Tylko Prawda wyzwala do prawdziwej wolności.
    O tacy napisałam pod wpływem tego co ostatnio zaobserwowałam na Mszy św. i czego sama doświadczyłam tzn. uległam dekoncentracji i dlatego uświadomiłam sobie niebezpieczeństwo tej sytuacji( ktoś chodzi po kościele i rozprasza ) w momencie Ofiarowania , wtedy kiedy wszyscy powinniśmy ofiarowywać swoje życie za Kościół i łączyć z Ofiarą Jezusa, szczerze się oddawać i brać udział w dialogu kapłana z Panem Jezusem w sposób myślny.
    Ja wiem ,że to co piszę jest dość radykalne ale uważam że potrzeba nam rewolucji w miłości , naprawdę.
    Wszelkie zabezpieczenia dające pewność usypiają czujność i nie rozwijają, pojawia się wygoda i stabilizacja , jest nam dobrze i tworzymy przepisy chroniące nasze wygodne status quo.
    Jezus i pasterze Kościoła nawołują aby wypłynąć na głębię, chodzić po wodzie bez swoich zabezpieczeń a zdać się na najlepsze boskie zabezpieczenia i totalnie uwierzyć i zaufać że Panem tego świata jest Jezus a nie my - duchowni i świeccy.
    Aby ruszyć z posad bryłę świata potrzeba czegoś spektakularnego. Potrzebne doświadczenie sytuacji braku , również przez duchowieństwo a nie tylko przez ludzi świeckich bo inaczej te dwa światy się nie spotkają i nie zrozumieją.
    Za takie głoszenie idzie się na tym świecie na krzyż i wyśmianie ale trzeba podjąć ryzyko bo inaczej nic się nie zmieni co grozi letniością i nijakością, brakiem życia w Kościele, czy Jezus gdy powtórnie przyjdzie znajdzie wiarę na tym świecie ?
    Jeżeli jesteśmy światowi i jeżeli pieniądze przemawiają do nas w ten czy inny sposób to ruszmy ten element w kościele , może dzięki temu ( bo najlepiej przemawia) zaczniemy myśleć i staniemy się żywym Kościołem i wyjdziemy z marazmu.
    Papież Franciszek tez dotyka kwestii reformy finansów, reformy urzędów kurialnych i administracji bo wie że wszyscy bez wyjątku zbyt łatwo przywiązujemy się do wygody, życie Kościoła w zabezpieczeniach prowadzi do zamknięcia, izolacji i wygody na świat i ludzi.
    Wiem że mój głos jest głosem wołającego na puszczy ale zrobiłam to bo odczułam taką potrzebę w moim sumieniu. Żeby było jasne do KK należę od urodzenia czyli od zawsze , nie wiedziałam gdzie umieścić swoje przemyślenia , przypadkowo na forum frondy znalazłam wątek z 2010 r.- Zbieranie na tacę – i tam umieściłam swój komentarz po wcześniejszym zarejestrowaniu się lecz po chwili doszłam do wniosku że powinnam umieścić tekst w bardziej aktualnym miejscu forum i to uczyniłam.



    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook