Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"

dodano: 25.06.2009, 10:20
akcje wątku: drzewko

Autor: Szymon Mag

"Pamiętam kampanię w sprawie wejścia do UE. Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem. To Polak ma się podlizywać Francuzowi, który dał światu rząd Vichy? Niemcowi, który stworzył piekło na tej ziemi? Portugalii, która miała Salazara? Wy macie o wiele więcej siły moralnej. Nie zawsze używacie skutecznie waszej historii."

http://www.rp.pl/artykul/61991,322568_Po_co_nam_suwerennosc_.html

  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|MKG 25.06.2009, 1:42
    A czem prof. Weissowi podpadł prof. Salazar?
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Rozum von Keikobad 26.06.2009, 2:37

    A czem prof. Weissowi podpadł prof. Salazar?


    U Salazara Żydom było bardzo dobrze, więc nie wiem. Pewnie nic lepszego nie potrafił wymyślić nt. Portugalii.
    http://www.fronda.pl/blogowisko/blog/autor/muzyka
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Jurgen Stolz 25.06.2009, 1:51
    Swietnie.

    Jeszcze tylko chcielibyśmy usłyszeć od pana Weisa, że to:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Amerykanie-naciskaja-na-Polske-ws.-mienia-ofiar-Holocaustu,wid,11254819,wiadomosc.html



    to zwykły szantarz, mający na celu wyłudzenie pieniędzy, wraz z dodatkiem, aby się pan Robert Wexler cmoknął w pompkę - gdyż jako amerykański kongresmen wie dość dobrze, że zarówno polskie, jak i amerykańskie prawo stanowi tak samo w poruszanym tu względzie. Jeśli ktoś pozostawił majątek bezpotomnie - to zarówno w USA jak i w Polsce przechodzi on na skarb państwa. Jeśli natomiast spadkobiercy żyją - mogą dochodzić swoich praw przed sądem już teraz.



    Panie Weis - pana opinia w tej wkesti jest dla nas bardzo ważna. Wielokrotnie dał pan dowód umiejętności myślenia w kategoriach ludzkich - a nie tylko żydowskich.
    JurgenStolz
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|grzeg 25.06.2009, 3:33
    Wspaniały człowiek. Bardzo dobrze, że ktoś taki istnieje.
    fiat voluntas Tua
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|BRMTvUngern-Sternberg(Agora do w 25.06.2009, 6:18
    No tak ja tez sie wstydze...To jest dno co oni robia...
    Nie mogąc Giertychowi sprostać,musieli wnet kompleksów dostać.Bo jak uczy Freud profesor :w człowieku rodzi się agresor,gdy mu o sobie złe mniemanie nasuwa z innym porównanie.Nikt nie godzi się z ochotą z tym że zwykłym jest idiotą.
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|leon.leon 25.06.2009, 8:53
    ale sie podniecaja Zydkiem,ktory od czasu do czasu sie podlize w Rzepie Polactwu po to, aby potem przyp....c



    Ciekawe czy pomylsleliscie dlaczego izraelscy politycy nie lubia od jakiegos czasu UE...
    Sodoma i Komorra !
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Mr.Spock 25.06.2009, 9:12

    ale sie podniecaja Zydkiem,ktory od czasu do czasu sie podlize w Rzepie Polactwu po to, aby potem przyp....c

    Ciekawe czy pomylsleliscie dlaczego izraelscy politycy nie lubia od jakiegos czasu UE...


    Leon uwielbiam twoje dyrdymałki.
    Interesujące...
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|leon.leon 26.06.2009, 2:18

    Leon uwielbiam twoje dyrdymałki.


    co ty powiesz zydofilku, odszczekales juz swoje kalumnie na RM w zwiazku z ta gazową prowokacja na Jasnej Gorze?
    Sodoma i Komorra !
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Ty2-911 też z Polski B 25.06.2009, 10:23
    Szewach OK



    Debatę w weekendowej rzepie uważam za znakomitą.



    A wypowiedź Szewacha to cymesik.



    Chyba kazdy FForumowicz jako Polak mógłby powiedziec to samo
    "Bronku, do gnoju!"
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Szymon Mag 25.06.2009, 10:41

    Szewach OK

    Debatę w weekendowej rzepie uważam za znakomitą.

    A wypowiedź Szewacha to cymesik.

    Chyba kazdy FForumowicz jako Polak mógłby powiedziec to samo


    Szewch Weiss to ogólnie ciekawa postać. Tajemnicą polirszynela jest, że został odwołany z funkcji ambasadora w Polsce na długo przed upływem kadencji z powodu "zbytniego propolonizmu." Debata faktycznie bardzo ciekawa, dlatego postanowiłem ją tu wrzuć ryzykując to, żs ktoś mnie strepuje bo "już było"



    Do Ciebie Lupusie być może miałbym kiedyś pewną prośbę. Chodzi o sprawdzenie pewnego mieszkania na ul. Barskiej, a dokładnie o ustalenie czy ludzie którzy tam mieszkają, mieszkali tam już w II poł. lat 80. XX w. Odbierałem tam przez prawie trzy lata co drugi tydzień (bo na zmianę z kolegą) matryce "Tygodnika Mazowsze", który drukowaliśmy w Krakowie (chłe, chłe, pewnie powinienem mieć jakieś darmowe akcje Agory, bo pierwotna "GW" powstała przecież na bazie "TM"). Ale - ze względów konspiracyjnych - prawie nic o tych ludziach nie wiem. Było to wówczas młode małllżeństwo, mężczyzna pracował w IFJ w Świerku. No i urodziło im się właśnie wtedy dziecko (o ile pamiętam to córeczka). Gdyby się okazało że dalej tam mieszkają, to może bym się kiedyś wybrała do Warszawy i ich odwiedził. Cóz, sentymenty... Człowiek się starzeje...
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Ty2-911 też z Polski B 25.06.2009, 11:16

    Szewch Weiss to ogólnie ciekawa postać. Tajemnicą polirszynela jest, że został odwołany z funkcji ambasadora w Polsce na długo przed upływem kadencji z powodu "zbytniego propolonizmu." Debata faktycznie bardzo ciekawa, dlatego postanowiłem ją tu wrzuć ryzykując to, żs ktoś mnie strepuje bo "już było"

    Do Ciebie Lupusie być może miałbym ...


    baardzo intrygująca sprawa.



    Moi rodzice mieli w naszym mieszkaniu punkt przerzutowy, ale tylko bibuły. Maszyn nie było.



    "Bronku, do gnoju!"
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Szymon Mag 25.06.2009, 11:47

    baardzo intrygująca sprawa.

    Moi rodzice mieli w naszym mieszkaniu punkt przerzutowy, ale tylko bibuły. Maszyn nie było.


    W mieszkaniu o którym pisałem też był tylko punkt przerzutowy i chyba - ze wzgledów bezpieczeństwa - wyłącznie matryc. Mieli oczywiście sporo bibuły ale prywatnej. Nawet mnie czasem korciło, żeby coś ze starszej bibuły (i poł. l. 80) sobie od nich pożyczyć, ale nigdy do tego nie doszło. Także ze względów bezpieczeństwa. Ciasno zwinięte w rulonik i obłożone szarym papierem matryce można było jako tako ukryć w torbie na ramię czy w małym plecaku (choćby wciśnięte w nie do końca złożony (skrócony) parasol, natomiast drugoobiegowe ksiązki już nie. A to groziło dekonspiracją w czasie rutynowej kontroli. Parę razy MO faktycznie sprawdziło mi dokumenty, a 2 razy zajrzeli nawet do torby, ale nic nie zauważyli. Potem już nie sprawdzali, bo wymyśliłem sobie mały patencik. Stosowałem go zwłaszcza przy transporcie bibuły. Też się tym trochę zajmowałem, z tym że bibuły nigdy nie wożono razem z matrycami. Pozatym dostarczaliśmy ją z Krakowa i odbieraliśmy na drogę powrotną warszawską z innego mieszkania, ktrego adresu niestety nie pamiętam. Może któryś z moich kolegów pamięta, zwłaszcza że to oni zajmowali się głównie transportem bibuły, a ja tylko w sytuacjach awaryjnych. Otóż mój sprytny patencik polegał na tym, że gdy tylko zauważyłem snującą się "wadze ludową" mogącą stać się zagrożeniem, natychmiast najszybciej jak byłem w stanie (z uwzględnieniem ciężaru na plecach - książki lekkie nie są) przemieszczałem się w ich kierunku machając nabytym zaraz po przyjeździe "Życiem Warszawy" i krzycząc "przepraszam". Gdy się już zainteresowali prosiłem o pomoc w pokazaniu mi drogi do jakiejś ulicy w pobliżu, którą tak czy siak musiałem iść. Czasem odpowiadali od razu, czasem trochę główkowali. Ale nigdy nie sprawdzili mi ani dokumentów, ani nie zainteresowali się plecakiem. Ufff, ale mi się zebrało na kombatanctwo. To pewnie przez tą pogodę :)
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Ty2-911 też z Polski B 25.06.2009, 1:44

    W mieszkaniu o którym pisałem też był tylko punkt przerzutowy i chyba - ze wzgledów bezpieczeństwa - wyłącznie matryc. Mieli oczywiście sporo bibuły ale prywatnej. Nawet mnie czasem korciło, żeby coś ze starszej bibuły (i poł. l. 80) sobie od nich pożyczyć, ale nigdy do tego nie doszło. Także ze względów bezpieczeństwa ...


    młodzież odwiedzająca nasz dom była bardzo słabo wykształcona w konspiracji. Moi rodzice z kolei załatwiali to tak, że dopiero po 89 roku dowiedziałem się, że przez szereg lat mieliśmy w domu w zasadzie hurtownię książek :) W tamtym czasie nic nie zauważyłem.



    Tymczasem kurierzy olewali godziny spotkań, przyłazili w niespodziewanym czasie, pod nieobecność rodziców nagabywali babcie z dziadkiem, raz nawet sąsiada a poza tem siedzieli przed domem z wielkimi plecakami.



    Rodzice za którymś razem się wkurzyli i wycofali. Uznali, że narażanie rodziny przez czyjąś głupotę jest nieodpowiedzialne.
    "Bronku, do gnoju!"
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Szymon Mag 25.06.2009, 3:09

    młodzież odwiedzająca nasz dom była bardzo słabo wykształcona w konspiracji. Moi rodzice z kolei załatwiali to tak, że dopiero po 89 roku dowiedziałem się, że przez szereg lat mieliśmy w domu w zasadzie hurtownię książek :) W tamtym czasie nic nie zauważyłem.

    Tymczasem kurierzy olewali godziny spotkań, przyłazili w niespodziewanym czasie ...


    Być może działo się tak z tego powodu, że w pewnym momencie cała ta konspiracja tak się rozbudowała, że trafiali do niej ludzie prawie z łapanki. Zwłaszczac do sektora zajmującego się właśnie kolportażem bibuły. W naszym przypadku gdy chodziło o druk potencjalnie najbardziej narażone na dekonspiracje było zdobywanie papieru. Papieru nigdzie nie było. Po prostu nie było, chociaż potrzebny nam był najbardziej banalny papier w postaci kartek formatu A4. Czasami udawało się go gdzieś trochę zdobyc, ale żadnych stałych dojść nie mieliśmy. Praktycznie więc co tydzień trwała walka o papier. Drukowaliśmy zazwyczaj ok. 1000 egzemplarzy, czasami więcej. Maksymalnie dzoszliśmy do 2000 w okresie strajków wiosennych 1988 r. Tygodnik Mazowsze prawie zawsze miał 4 strony, czasami (ale bardzo rzadko) 6 s. Tak więc co tydzień potrzebowaliśmy jakieś 2500 kartek (bo zawsze były jakieś straty ze względu na nasz sfatygowany powielacZ). Teraz wydaje się to po prostu śmieszne: 5 ryz papieru problemem? Ale wtedy zazwyczaj jedynym dostępnym papierem były szkolne bloki rysunkowe. Grube kartki blokowały się w powielaczu, papier o złej dla druku strukturze powodował roamazywanie się tekstu. Ale najgorsze było to, że każdego tygodnia trzeba było kupić ok. 150 sztuk bloków. Sklepów papierniczych było mało. Towaru też miały mało. Nawet jeśli było go więcej, to nie można było kupować hurtem, bo łatwo można było wpaść. Co tydzień przychodzą te same gęby i kupują po 50 bloków rysunkowych. W efekcie trzeba było namierzyć jak największą ilość sklepów i chodzić do nich kupując po 5, maksymalnie 10 sztuk w jednym. I najlepiej nie co tydzień w tych samych. W efekcie po mieście snuła się grupa 6-7 osób (w porywach do 10), robiąca te śmieszne zakupy. No po prostu aż dziw, że nie wpadliśmy. Pisząc te słowa przypom,niałem sobie masę rzeczy i zdarzeń, o kytórych już na codzień nie pamiętałem. Zastanowię się, cz tego wszystkiego nie spisać, oczywiście razem z kilkoma innymi osobami zaangażowanymi w te działania
    Odpowiedz
  • Re: Szewach Weiss: "Ja nie jestem Polakiem, ale ja się wstydziłem"|Ty2-911 też z Polski B 25.06.2009, 3:14

    Być może działo się tak z tego powodu, że w pewnym momencie cała ta konspiracja tak się rozbudowała, że trafiali do niej ludzie prawie z łapanki. Zwłaszczac do sektora zajmującego się właśnie kolportażem bibuły. W naszym przypadku gdy chodziło o druk potencjalnie najbardziej narażone na dekonspiracje było zdobywanie papieru. Papieru ...


    :)



    Pamiętam jak w czasie wakacji pojechaliśmy do Krzeszowa, nad Sanem. Przy rynku był dom handlowy GSu. A tam w dziale papierniczym na półce leżało kilkadziesiąt teczek z papierem powielaczowym i kalką. To było coś nieprawdopodobnego!



    Rodzice i znajomi wykupili wszystko na pniu :)
    "Bronku, do gnoju!"
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook