Otwarte forum dyskusyjne Frondy

"Szaleństwo władzy" - dla Adalberta i nie tylko

dodano: 28.05.2019, 9:58
akcje wątku: drzewko

Godnym uwagi, a dostrzeganym w toku całej historii fenomenem, niezależnym ani od epoki, ani od miejsca, jest uprawianie przez rządy polityki sprzecznej z korzyścią własną. Sprawia to wrażenie, że ludzie znacznie gorzej wykonują funkcje rządzenia niż wszelką inną działalność. W tej dziedzinie mądrość postępowania — którą należałoby zdefiniować jako realizowanie koncepcji powziętej na podstawie doświadczenia, zdrowego rozsądku i dostępnych informacji — objawia się rzadziej i częściej zawodzi niż powinna. Dlaczego ci, co dzierżą władzę tak często działają wbrew temu, co nakazuje rozum, a oczywisty interes własny im sugeruje? Dlaczego tak często wydaje się, że nie potrafią się zdobyć na inteligentny sposób rozumowania? Zacznijmy więc od początku. Dlaczego władcy Troi wciągnęli w obręb murów obronnych podejrzanie wyglądającego drewnianego konia, pomimo to, że wszystkie racje nakazywały domyślić się w nim greckiego podstępu? Dlaczego kolejni ministrowie króla Jerzego III nalegali na zastosowanie siły, a nie na pozyskanie względów amerykańskich kolonii, pomimo wielokrotnego przestrzegania ich przez licznych doradców, że wyrządzone tym szkody muszą być większe od korzyści, jakie można by osiągnąć? Dlaczego Karol XII i Napoleon, a po nich Hitler dokonywali inwazji na Rosję, pomimo klęsk, jakie spotkały każdego z poprzedników? Dlaczego Montezuma, dowódca groźnej i rwącej się do boju armii, a równocześnie władca trzystutysięcznego miasta, biernie uległ oddziałowi składającemu się z kilkuset obcych najeźdźców, nawet wówczas, gdy w sposób nie budzący żadnych wątpliwości okazali się tylko istotami ludzkimi, a nie bogami? Dlaczego Czang Kaj-szek nie chciał zwracać uwagi na głosy domagające się reform lub na alarmujące ostrzeżenia, aż do chwili, gdy obudziwszy się stwierdził, że cały kraj wysunął mu się spod władzy? Dlaczego kraje importujące ropę naftową rozpoczęły ze sobą rywalizować o ograniczaną przez producentów podaż, zamiast stworzyć twardy i zjednoczony front przeciw eksporterom, co dałoby im pełną kontrolę nad sytuacją? Dlaczego w ostatnich czasach brytyjskie związki zawodowe periodycznie organizują obłąkańcze spektakle, robiąc wrażenie, że całą uwagę kierują na doprowadzenie kraju do stanu paraliżu, jak gdyby uważały, że ich członkowie nie są częścią społeczeństwa? Dlaczego amerykański świat businessu obstaje przy dalszym „wzroście”, gdy jest oczywistym, że wyczerpuje to do reszty trzy podstawowe elementy warunkujące życie na naszej planecie: ziemię, wodę i nie skażone powietrze? (Choć zarówno związki zawodowe, jak i koła businessu w sensie politycznym nie są rządem, to w tych okolicznościach pełnią taką rolę.) Poza sferą rządzenia człowiek dokonał cudów: w przeciągu naszego życia wynalazł sposób na oderwanie się od Ziemi i wyprawę na Księżyc; w przeszłości okiełznał wiatr i wprzągł do pracy elektryczność, wyrwał z ziemi głazy i stworzył z nich strzelające w niebo katedry, z przędzy poczwarki motyla utkał jedwabne brokaty, skonstruował instrumenty muzyczne, z pary wodnej pozyskał siłę napędową, ograniczył a nawet wyeliminował choroby, odepchnął Morze Północne, a w miejscu tym stworzył uprawne ziemie, sklasyfikował formy natury, przeniknął tajemnice kosmosu. „Podczas gdy wszystkie inne nauki osiągnęły postęp — wyznał nasz drugi prezydent John Adams — sztuka rządzenia utkwiła w bezruchu; jest obecnie uprawiana niewiele lepiej aniżeli trzy lub cztery tysiące lat temu”. 

(...)

Hrabia Axel Oxenstierna, szwedzki kanclerz podczas wojny trzydziestoletniej przy niezwykle aktywnym Gustawie Adolfie, a za czasów jego córki Krystyny — rzeczywisty władca kraju, posiadł bogate doświadczenia, na których oparł swą ostatnią, przedśmiertną konkluzję: „Gdybyś mój synu wiedział, jak małą mądrością świat jest rządzony!” Ponieważ przez tak długi czas najwyższa władza znajdowała się w rękach jednostek, co było normalną formą władzy, eksponuje to ludzkie cechy, które w rządzeniu prowadziły do działań szaleńczych tak dawno, jak tylko sięgają spisane dzieje. Rechabeam, król Izraela, syn króla Salomona, objął rządy po ojcu mając 41 lat, mniej więcej w 930 r. p.n.e., a więc około 100 lat wcześniej, niż Homer stworzył narodowy epos swego ludu. Nie tracąc czasu nowy król popełnił czyn szaleńczy, który w skutkach doprowadził do podziału kraju i utraty na zawsze dziesięciu północnych plemion, łącznie zwanych Izraelem. Wśród nich było wielu niezadowolonych wskutek nadmiernego obciążania ich przez Salomona pracą przymusową. Toteż jeszcze za jego rządów niektóre plemiona podejmowały usiłowania secesji. Skupiły się wokół jednego z generałów Salomona — Jeroboama, „męża wielce obrotnego i niepośledniej dzielności”, który podjął się pokierować rewoltą, mając na uwadze proroctwo, że uzyska potem władzę nad tymi dziesięcioma plemionami. Sam Pan Bóg, przemawiając głosem proroka Achiasza z Sylo, grał w całej tej sprawie jakąś rolę, lecz jego udział zarówno wtedy, jak i później jest niejasny i zdaje się być wkomponowany przez narratorów uważających, że w takim wydarzeniu musiała tkwić ręka Wszechmocnego. Gdy rewolta spełzła na niczym, Jeroboam uciekł do Egiptu, gdzie Szyszak — król tego kraju — ofiarował mu schronienie. Dwa południowe plemiona: Judy i Beniamina, bez jakichkolwiek oporów obwołały królem Rechabeama. Był on jednak oczywiście świadom niepokojów w Izraelu, toteż bez zwłoki udał się w drogę do Sychem, centrum na północy, by odebrać przysięgę wierności od tamtejszego ludu. Zamiast tego spotkała go delegacja przedstawicieli Izraela, która zażądała, by zdjął ciężkie jarzmo pańszczyźniane nałożone przez jego ojca, a gdy to uczyni, będą służyli mu jak wierni poddani. W skład delegacji wchodził także Jeroboam, po którego śpiesznie posłano do Egiptu natychmiast po śmierci Salomona. Sama jego obecność powinna ostrzec Rechabeama, że znalazł się w krytycznej sytuacji. Starając się zyskać na czasie, odprawił delegację polecając, by po odpowiedź zgłosiła się za trzy dni. W tym okresie zasięgnął opinii przedstawicieli starszyzny z rady jego ojca, którzy doradzali mu, by przystał na żądania ludu, „wysłuchał ich i odezwał się do nich łagodnymi słowy, a będą ci służyć po wszystkie dni”. Doznając po raz pierwszy poczucia władzy rozgrzewającej krew, Rechabeam uznał tę radę za przejaw zbytniej potulności i zwrócił się wobec tego do „młodzieńców, którzy z nim wyrośli”. Ci w lot odgadnęli jego chęci i tak jak doradcy wszystkich czasów, żądni zyskania pozycji w Pokoju Owalnym udzielili mu porady, o której wiedzieli, że będzie mile przyjęta. [Pokój Owalny - Pomieszczenie w Białym Domu w Waszyngtonie, gdzie urzęduje prezydent Stanów Zjednoczonych. W Ameryce określenia tego używa się jako symbolu osiągniętej pozycji lub władzy.] Król nie powinien iść na żadne ustępstwa, lecz powiedzieć ludowi stanowczo, iż jego panowanie nie będzie wcale łagodniejsze, lecz surowsze niż ojca. I podpowiedzieli mu owe słynne słowa, które mogą być sloganem każdego despoty: „Tak oto powiedz do nich: jeżeli mój ojciec nałożył na was ciężkie jarzmo, to ja jeszcze do waszego jarzma dołożę; ojciec chłostał was batami, a ja was kańczugami chłostać będę”. Zachwycony takim okrutnym sformułowaniem Rechabeam przyjął delegację, która powróciła po trzech dniach i zwrócił się do niej „ze srogością”, słowo w słowo, jak mu młodzieńcy doradzili. To, że jego poddani mogliby nie przyjąć takiej odpowiedzi potulnie, wydaje się nie przyszło Rechabeamowi do głowy. Nie bez racji w hebrajskiej historii zasłużył on na przydomek „aż nadto szalony”. Natychmiast, tak szybko, że sugeruje to, iż uprzednio już podjęto decyzję, co czynić w razie negatywnej odpowiedzi — lud Izraela ogłosił secesję od Domu Dawidowego, wydając okrzyk bitewny: „Do namiotów swoich, o Izraelu! Teraz troszcz się ty o swój dom, Dawidzie!” Z takim brakiem mądrości politycznej, jaki by zadziwił nawet hrabiego Oxenstiernę, Rechabeam podjął najbardziej prowokacyjne w tych okolicznościach działanie. Zawezwał oto do pomocy człowieka, będącego personifikacją znienawidzonego jarzma — Adorama, komendanta i nadzorcę robotników pańszczyźnianych, polecając mu, zapewne bez należytego wsparcia wojskiem, zaprowadzenie porządku siłą. Lud ukamienował go na śmierć, wobec czego popędliwy i bezrozumny król z pośpiechem sprowadził rydwan i uciekł do Jerozolimy, gdzie zgromadził wszystkich wojowników Judy i Beniamina do boju o ponowne zjednoczenie narodu. W tym jednak czasie lud Izraela obrał już swym królem Jeroboama. Ten panował dwadzieścia dwa lata, a Rechabeam siedemnaście, „a przez wszystkie te dni toczyła się pomiędzy nimi wojna”. Przeciągająca się walka osłabiła obydwa państwa, ośmieliła ludy terytoriów wasalnych podbitych przez Dawida na wschód od Jordanu: Moab, Edom, Ammon i inne, do odzyskania niezawisłości i otwarcia drogi inwazji dla Egiptu. Król Szyszak z „wielką armią” zdobył umocnione placówki graniczne i zbliżył się do Jerozolimy, którą Rechabeam uratował od podboju, dając nieprzyjacielowi okup w postaci złotego skarbu zarówno ze Świątyni, jak i z królewskiego pałacu. Szyszak przedarł się także na terytorium swego dawnego sojusznika Jeroboama aż pod Megiddo, niewątpliwie jednak z braku zasobów, dla trwałego utrzymania władzy, wycofał się do Egiptu. Dwanaście plemion nie zjednoczyło się już nigdy. Obydwa państwa rozdarte konfliktem nie zdołały utrzymać dumnego imperium utworzonego przez Dawida i Salomona, rozciągającego się od północnej Syrii do granic Egiptu, panującego nad międzynarodowymi szlakami karawan, z dostępem do zamorskiego handlu poprzez Morze Czerwone. Zmniejszone i podzielone, nie miało sił, by skutecznie powstrzymywać najazdy ze strony sąsiadów. Po dwunastu latach oddzielnego bytowania, w 722 r. p.n.e. Asyryjczycy pokonali dziesięć plemion Izraela i zgodnie z asyryjską polityką wobec krajów podbitych ich mieszkańców pozbawiono ziemi i wygnano siłą; plemiona te zniknęły w jednej z wielkich niewiadomych, a wciąż rozpatrywanych spekulacji historii. Królestwo Judy obejmujące Jerozolimę przetrwało jako kraj narodu żydowskiego. Mimo odzyskiwania w różnych okresach poważnej części północnego terytorium, ono także doświadczyło podboju i pobytu na wygnaniu w Babilonie, potem odrodzenia, zmagań wewnętrznych, obcego zwierzchnictwa, powstania, jeszcze jednego podboju, ponownego wygnania i rozproszenia, prześladowań, getta, masakry — choć nie zaniknięcia. Alternatywa zalecana przez radę starszych, którą Rechabeam tak nierozważnie odrzucił, jak widać mści się i wyciska piętno na całym toku 2800 lat. Podobnie katastrofalny skutek, choć z całkowicie innej przyczyny, przyniosło szaleństwo władcy, które doprowadziło do podboju Meksyku. Gdy Rechabeama nietrudno jest zrozumieć, przypadek Montezumy przypomina, że szaleńcze postępowanie nie zawsze jest wytłumaczalne. Państwo Azteckie, w którym panował jako cesarz od 1502 do 1520 roku, było bogate, wyrafinowane i drapieżne. Otoczone górami, położone na płaskowyżu w ich obrębie (dziś na tym obszarze rozciąga się miasto Meksyk), miało stolicę liczącą 60000 domostw, wybudowanych na palach, groblach i wysepkach jeziora. Domy ozdobiono sztukaterią, ulice i świątynie błyszczały przepychem i dekoracjami. Prócz tego wszystkiego państwo to było silnie uzbrojone. Z koloniami rozciągającymi się na wschód od brzegu Zatoki Meksykańskiej, a na zachodzie do Pacyfiku, według dzisiejszych szacunków imperium to liczyło pięć milionów mieszkańców. Władcy azteccy przodowali w sztuce i nauce, a także w rolnictwie, co jaskrawo kontrastowało z ich bezlitosną religią, w której w sposób najbardziej krwiożerczy i okrutny składano ofiary z ludzi. Corocznie armia aztecka ruszała na wyprawy dla pojmania niewolników z sąsiednich plemion, zarówno na siłę roboczą, jak i na ofiary kultowe. Celem wypraw było także zdobywanie żywności, której stale było za mało, jak również podporządkowanie sobie nowych terytoriów i poskramianie buntów. We wczesnych latach swego panowania Montezuma dowodził takimi wyprawami osobiście i w poważnym stopniu poszerzył granice swego państwa. Aztecka kultura była podporządkowana bogom: bogom-ptakom, bogom-wężom, bogom- jaguarom, bogowi deszczu — Tlalokowi i bogowi słońca — Tezkaplitokowi, który był panem ziemskiej powierzchni oraz „kusicielem, podszeptującym ludziom bestialskie pomysły”. Założyciel państwa — bóg Quetzalcoatl niegdyś okrył się niesławą i odszedł na wschód — do morza, skąd też spodziewano się jego powrotu. Miały go poprzedzać omeny i dziwne zjawiska. Powrót boga miał równocześnie zapowiadać upadek imperium. W 1519 roku oddział hiszpańskich konkwistadorów przybyłych z Kuby pod dowództwem Hernána Corteza wylądował na brzegu Zatoki Meksykańskiej pod Vera Cruz. 

 

..............................

Czytał Szanowny książkę Barbary Tuchman?

Generalnie ciekawie prezentuje pewne aspekty historii

 

  • Re: "Szaleństwo władzy" - dla Adalberta i nie tylko|Brunhilda Ciccioli 28.05.2019, 10:09
    w 1665 r. utworzono urząd o nazwie Board of Taxes (zarząd podatkowy). Sukcesywnie zawłaszczał on sobie prawa do ściągania kolejnych danin, choć w 1694 r. wyrósł mu konkurent w postaci Board of Stamps (zarząd stempli). Sama opłata stemplowa była podatkiem genialnym w swej prostocie. Urzędnik pracujący dla Board of Stamps dysponował pieczątką, za której przybicie pobierał opłaty wedle zaakceptowanej przez parlament taryfy. Podatnicy musieli sami fatygować się z pieniędzmi do urzędu, ponieważ dokumenty bez stempla pozostawały bezwartościowym świstkiem papieru. Na początek opłaty stemplowej wymagano od papierów finansowych, kontraktów i umów. Z czasem stemple nakazano przybijać na: kartach do gry, gazetach, kuponach loterii, reklamach, receptach - słowem wszystkim, co papierowe.

    Urzędnicy Board of Stamps zaczynali wzbudzać podobną nienawiść, jak celnicy w Judei. Ziemią obiecaną podatników okazała się więc Ameryka. Gdy w 1765 r. angielski parlament zobowiązał tamtejszych kolonistów do opłat stemplowych, za oceanem zawrzało. Najbardziej krewcy koloniści zawiązali stowarzyszenie "Synowie wolności", które rozpoczęło działalność od wieszania na drzewach w pobliżu urzędów kukieł przedstawiających pracowników fiskusa. Przerażeni urzędnicy rzucali pracę. Tymczasem delegaci z dziewięciu kolonii spotkali się w Nowym Jorku, aby podpisać deklarację praw i skarg kolonistów w Ameryce, którą przesłano królowi Jerzemu III oraz parlamentowi. Odrzucano w niej możliwość nakładania podatków bez zgody samych zainteresowanych, grożąc w odwecie embargiem na import towarów z Anglii. Ale Londyn nie zamierzał ustąpić i wybuch rewolucji, która przyniosła narodziny Stanów Zjednoczonych, stał się kwestią czasu.

    .........................

    Bardzo zaciekawiła mnie ta sprawa "stempli". Szczególnie w kontekście 447
    Odpowiedz
  • Re: "Szaleństwo władzy" - dla Adalberta i nie tylko|henryk1 28.05.2019, 12:40
    Bardzo dużo wiary należy mieć w drugiego człowieka, aby sądzić, że ktoś przeczyta tak długi post. Ja poległem:)
    Odpowiedz
  • Re: "Szaleństwo władzy" - dla Adalberta i nie tylko|Brunhilda Ciccioli 28.05.2019, 13:11

    Bardzo dużo wiary należy mieć w drugiego człowieka, aby sądzić, że ktoś przeczyta tak długi post. Ja poległem:)


    no trudno
    Odpowiedz
  • Re: "Szaleństwo władzy" - dla Adalberta i nie tylko|mariaelena 28.05.2019, 16:25
    Cóż... śrubę da się dokręcać, tylko trzeba uważać coby gwintu nie zerwać, bo jeszcze odda.

    „Tak oto powiedz do nich: jeżeli mój ojciec nałożył na was ciężkie jarzmo, to ja jeszcze do waszego jarzma dołożę; ojciec chłostał was batami, a ja was kańczugami chłostać będę”. - to zawsze kończy się tak samo, albo trupy pod jarzmem, albo trupy obok jarzma- zarówno tych co w jarzmie byli, jak i tych, co jarzmo nałożyli.

    I tak od wieków...
    "aż nadto szalonych" nie brakowało, nie brakuje i nie zabraknie, gdyż nie rozsądku słuchają, tylko własnej pychy.
    >>>Chwal, duszo moja, Pana, chcę chwalić Pana, jak długo żyć będę; chcę śpiewać Bogu mojemu, póki będę istniał. <<< |||"W dzisiejszym życiu świat należy tylko do głupców, do niewrażliwych, do podekscytowanych. Prawo do życia i zwycięstwa zdobywa się dziś nieomal tymi samymi sposobami, jakimi zdobywa się zamkniecie w domu wariatów: niezdolnością do myślenia, niemoralnością i hiperekscytacją." F. Pessoa|||
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook