Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.

dodano: 22.06.2018, 22:41
akcje wątku: drzewko

Autor: Teofila (w podróży)

Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.

Z mailingu Ordo Iuris:

"Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła

Chociaż w sprawie drukarza wydał postanowienie Sąd Najwyższy, będziemy kontynuować walkę o jego prawa sumienia. Złożyliśmy skargę konstytucyjną, w której wnosimy o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją normy, na podstawie której go skazano. Czekamy obecnie na jej rozpatrzenie. W najbliższym czasie złożymy w tej sprawie skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w przeszłości chronił prawo do sprzeciwu sumienia.

Łamanie sumień

Niestety postanowienie Sądu Najwyższego może służyć jako zły precedens w podobnych sytuacjach. Katolicy będą zmuszeni do świadczenia usług i włączania się w przedsięwzięcia, które budzą ich etyczny sprzeciw. Dotyczy to zarówno przedsiębiorców, pracowników sektora usług, a przede wszystkim przedstawicieli zawodów medycznych – położnych, pielęgniarek i diagnostów. Choć Konstytucja RP gwarantuje im wolność sumienia, to przypadek drukarza pokazuje, że w obecnej sytuacji prawnej trudno im będzie dochodzić swoich racji.

Tymczasem, patrząc na doświadczenia Europy Zachodniej i USA, nie mamy wątpliwości, że takich spraw będzie coraz więcej. Pozwy przeciwko przedsiębiorcom to jeden z głównych elementów strategii środowisk homoseksualnych, które precedensowymi wyrokami próbują wymusić nowe regulacje prawne, służące ich ideologicznym celom.

Trzeba zmienić przepisy!

Zapewniamy, że Ordo Iuris udzieli pomocy prawnej wszystkim, którzy będą nękani za obronę wyznawanych wartości. Pomożemy każdemu, kto podobnie jak drukarz z Łodzi, nie będzie chciał uczestniczyć w utrwalaniu propagandy ideologicznej LGBT.

Ważne jest jednak, aby rozwiązać ten problem systemowo. Dlatego przygotowaliśmy projekt ustawy, która każdemu obywatelowi zagwarantuje prawo do sprzeciwu sumienia. Nowelizuje ona szereg przepisów i całkowicie usuwa relikty komunistyczne z kodeksu wykroczeń. Tylko w ten sposób możemy być pewni, że prawo do sprzeciwu sumienia przestanie być martwą literą, a stanie się realną gwarancją w polskim prawie.

Decyzja Senatu

Projekt trafił już do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, która zaczęła zajmować się tym tematem przed kilkoma miesiącami. Bardzo zależy nam na tym, by sprawa została rozpatrzona jak najszybciej. Tylko w ten sposób ludzie wierzący będą mogli czuć się bezpiecznie, a przedsiębiorcy, lekarze, pielęgniarki, farmaceuci i wszyscy, którzy kierują się w swoim życiu nakazami sumienia, nie będą skazywani na dotkliwe kary.

W najbliższym czasie chcemy też przeprowadzić akcję promocyjną projektu, aby uświadomić Polakom, czym jest prawo do sprzeciwu sumienia. Dlatego zdecydowaliśmy się wykupić specjalne wkładki w najbardziej poczytnych gazetach, aby dotrzeć z tą informacją do jak najszerszego grona czytelników. Wiąże się to z dużymi kosztami, ale bardzo zależy nam na tym, aby prawo chroniło każdego, kto nie chce dopuszczać się niegodziwości.

adw. J. Kwaśniewski

 

 

Brawo Ordo Iuris!

+

  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Niechodliwy 22.06.2018, 22:53
    Czekam na piekarza który nie będzie chciał obsłużyć czarnego, albo Cygana, albo Żyda - bo nie. Ciekawie też będzie jak pracownik stacji benzynowej - zapalony kibic Jagiellonii, odmówi zatankowania wozu z warszawską rejestracją - bo nie lubi warszawiaków. A i osobom niepełnosprawnym się oberwie, bo niektórzy np. myślą, że ślepotą można się zarazić.

    Będziecie wtedy gardłować tak za wolnością "sumienia", czy się kapniecie w końcu, że ta wolność nie oznacza prawa do dyskryminowania innych?
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Teofila (w podróży) 23.06.2018, 9:05

    Czekam na piekarza który nie będzie chciał obsłużyć czarnego, albo Cygana, albo Żyda - bo nie. Ciekawie też będzie jak pracownik stacji benzynowej - zapalony kibic Jagiellonii, odmówi zatankowania wozu z warszawską rejestracją - bo nie lubi warszawiaków. A i osobom niepełnosprawnym się oberwie, bo niektórzy np. myślą, że ślepotą można się zarazić ...


    >Czekam na piekarza który nie będzie chciał obsłużyć czarnego, albo Cygana, albo Żyda - bo nie



    Zachęcam do pochylenia się nad taką sprawą:


    otóż drukarz ów nie dlatego odmówił homoseksualistom usługi, bo "homoseksualistów nie obsługuje",

    tylko dlatego, że wykonanie tej usługi oznaczałoby złamanie jego sumienia.



    Gdyby homoseksualiści zamówili u tego drukarza plakat reklamujący, dajmy na to, Marsz dla Życia i Rodziny - z pewnością usługa ta zostałaby wykonana nawet wtedy, gdyby drukarz miał świadomość, że wykonuje ją na zamówienie homoseksualistów.

    Gdyby zamówili u niego ulotki z cytatami z "Humanae vitae" do rozpropagowania wśród biednego, ciemnego ludu - z całą pewnością równie chętnie tę pracę by wykonał.




    Więc odmowa wykonania usługi nie była związana z rasą, kolorem skóry, czy też nawet orientacją seksualną,

    tylko z istotą samej materii usługi, że się tak wyrażę.



    Mam nadzieję, że pomogłam :)
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Niechodliwy 23.06.2018, 10:36

    >Czekam na piekarza który nie będzie chciał obsłużyć czarnego, albo Cygana, albo Żyda - bo nie

    Zachęcam do pochylenia się nad taką sprawą:

    otóż drukarz ów nie dlatego odmówił homoseksualistom usługi, bo "homoseksualistów nie obsługuje",

    tylko dlatego, że wykonanie tej usługi oznaczałoby złamanie jego sumienia.

    Gdyby homoseksualiści zamówili u tego drukarza ...


    Powody odmowy podane przez drukarza w sądzie, a rzeczywiste powody to dwie różne sprawy. Drukarz odmówił, bo uważa homoseksualistów za ludzi którzy nie powinni propagować swojego istnienia (może jest przeświadczony, podobnie jak niektórzy na tym forum, że homoseksualizm jest zaraźliwy). Jego odmowa była więc pochodną uprzedzeń.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Teofila (w podróży) 23.06.2018, 17:29

    Powody odmowy podane przez drukarza w sądzie, a rzeczywiste powody to dwie różne sprawy. Drukarz odmówił, bo uważa homoseksualistów za ludzi którzy nie powinni propagować swojego istnienia (może jest przeświadczony, podobnie jak niektórzy na tym forum, że homoseksualizm jest zaraźliwy). Jego odmowa była więc pochodną uprzedzeń.


    >Drukarz odmówił, bo uważa homoseksualistów za ludzi którzy nie powinni propagować swojego istnienia


    To bardzo interesujące.

    Z jakiego źródła zaczerpnął pan tę informację?
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Niechodliwy 23.06.2018, 18:41

    >Drukarz odmówił, bo uważa homoseksualistów za ludzi którzy nie powinni propagować swojego istnienia

    To bardzo interesujące.

    Z jakiego źródła zaczerpnął pan tę informację?


    Z żadnego. To wspólny mianownik osób wrogo nastawionych do homoseksualizmu, stąd powszechne użycie na tym forum terminów jak "homopropaganda". Wyraża to chęć by homoseksualistów wyrógować z przestrzeni publicznej, bo rzekomo sieją zgorszenie. Stawiam dolary przeciw orzechom że takimi pobudkami kierował się ów drukarz, wątpie zresztą by takie osoby dysponowały jakimiś innymi argumentami.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Teofila (w podróży) 23.06.2018, 20:05

    Z żadnego. To wspólny mianownik osób wrogo nastawionych do homoseksualizmu, stąd powszechne użycie na tym forum terminów jak "homopropaganda". Wyraża to chęć by homoseksualistów wyrógować z przestrzeni publicznej, bo rzekomo sieją zgorszenie. Stawiam dolary przeciw orzechom że takimi pobudkami kierował się ów drukarz, wątpie zresztą by takie osoby dysponowały jakimiś ...


    >Z żadnego


    Acha.

    To dziękuję uprzejmie za rozmowę.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Teofila (w podróży) 23.06.2018, 20:05

    Z żadnego. To wspólny mianownik osób wrogo nastawionych do homoseksualizmu, stąd powszechne użycie na tym forum terminów jak "homopropaganda". Wyraża to chęć by homoseksualistów wyrógować z przestrzeni publicznej, bo rzekomo sieją zgorszenie. Stawiam dolary przeciw orzechom że takimi pobudkami kierował się ów drukarz, wątpie zresztą by takie osoby dysponowały jakimiś ...


    >Z żadnego


    Acha.

    To dziękuję uprzejmie za rozmowę.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Klara (oporna uczennica Pańska) 25.06.2018, 23:31

    Czekam na piekarza który nie będzie chciał obsłużyć czarnego, albo Cygana, albo Żyda - bo nie. Ciekawie też będzie jak pracownik stacji benzynowej - zapalony kibic Jagiellonii, odmówi zatankowania wozu z warszawską rejestracją - bo nie lubi warszawiaków. A i osobom niepełnosprawnym się oberwie, bo niektórzy np. myślą, że ślepotą można się zarazić ...


    W omawianym przypadku nie chodziło o odmowę obsłużenia geja, ale o TRESC plakatu.
    Jeżeli do piekarza zgłosi się klient i zażyczy sobie wypieku w kształcie fallusa, ten powinien mieć prawo takiego zamówienia nie przyjąć.
    "Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Maciej_Markisz 22.06.2018, 23:29
    Po pierwsze uważam, że zwrot lekceważący ewentualnego adwersarza w tytule jest niepotrzebny.

    Po drugie - odnośnie samego tematu wątku - zależy wiele, jak patrzeć: z jakiego punktu widzenia na sprawę; radykalny katolik ma prawo do roztrząsania i analizowania sprawy pod kątem obyczajowym-moralnym, ale nie jest to sprawa prywatna, tylko publiczna - zazębiająca się o ekonomiczny wpływ takich spraw na funkcjonowanie społeczeństw.

    Po trzecie: powstał tu problem zachodzenia dwóch zjawisk na siebie: problem ideologiczny ma konflikt z problematyką funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej.

    _________

    Jako wolnościowiec, uważam że w kiosku sprzedawca nie pyta klienta, czy jest gejem, nie dyskryminuje go i sprzedaje mu każdą gazetę. Z tego, co wiem, to tak jest generalnie. Jest to normą.
    Kiosk RUCHu jest podobnym ciałem-mikro-firmą jak firma-drukarnia -- obydwie za pieniądze wykonują usługę i każdy obywatel - jeśli w sposób uczciwy - ma prawo skorzystać z tych usług. Jako i z każdej usługi wykonywanej w tym kraju; z założeniem, że nie jest łamane prawo naszego państwa.
    Jest to optyka, przez którą w pierwszym rzędzie według mnie należy patrzeć na sprawę, ponieważ drukarz to nie ksiądz, nie polityk, nie celebryta, nie dziennikarz, pisarz, publicysta, mówca, organizacja non profit, to nie ideolog, nie osoba tworząca nawet pola dyskusyjne - gdzie także przecież panuje wolność wypowiedzi i publikacji - a jedynie osoba wykonująca w czysto komercyjny sposób pracę za pieniądze.

    W tej sytuacji - i w prawie każdej sytuacji - ktoś, kto uczciwymi pieniędzmi płaci, w sposób uczciwy ma prawo kupić towar lub usługę.

    - Tu, oczywiście, również rozumiem następną problematykę i zdecydowaną postawę wielu radykalnych katolików w Polsce; uważają oni, że sposób kupienia usługi staje się w pewien sposób - nazwijmy to na chwile umownie - nieuczciwy - z powodu znaczących treści propagandowych zawartych w zamawianym produkcie.

    Sprawa jest skomplikowana i dwuznaczna, ale ja osobiście skłaniam się do rozpatrywania problemu pod kątem wolności gospodarczej. Ludzie-konsumenci muszą mieć prawo do kupowania towarów i korzystania z usług w sposób prawie w pełni wolny; inaczej nasz system gospodarki wolnorynkowej może zostać zachwiany. Wszelkiego typu ograniczenia, cenzurę, kłody pod nogi inicjatywom gospodarczym przerobił świat w komuniźmie i socjaliźmie.

    Katolik ma prawo poddawać ocenie moralnej-etycznej produkty i wypowiadać otwarcie zdanie na ten temat, to wiele i myślę, że w tego typu przypadkach to wystarczy.
    ... leniłbym się, gdybym nie lubił pracować...
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Agnes32 23.06.2018, 0:10

    Po pierwsze uważam, że zwrot lekceważący ewentualnego adwersarza w tytule jest niepotrzebny.

    Po drugie - odnośnie samego tematu wątku - zależy wiele, jak patrzeć: z jakiego punktu widzenia na sprawę; radykalny katolik ma prawo do roztrząsania i analizowania sprawy pod kątem obyczajowym-moralnym, ale nie jest to sprawa prywatna, tylko publiczna - zazębiająca się ...


    Ciekawe, czy są jakieś kursy takiego lania wody? Pewnie tak.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Maciej_Markisz 23.06.2018, 20:12

    Ciekawe, czy są jakieś kursy takiego lania wody? Pewnie tak.


    @Agnes32

    Pewnie, że jest wiele kursów pisania; polecam np. kurs: ,,Pasja Pisania'', który wygrałem (I miejsce) w wielkim konkursie organizowanym m. in. przez ,,Lubimy_Czytać.pl''.
    Pani może sobie komercyjnie kupić taki kurs za 1000 zł., choć z pani robieniem błędów ortograficznych; to nie sądzę, że przejdzie pani wstępne kwalifikacje. A tam zaliczenia i ćwiczenia są w czasie rzeczywistym; nie wypisuje się komentarza przez pół godz. - z namaszczeniem jak na FF.
    Przy okazji - było co najmniej nieco zabawne i farsowe, gdy w ,,Studni Jakuba'' zobaczyliśmy, jak ,,sadzi'' pani błędy gramatyczne i zatrważające błędy ortograficzne, próbując pisać w czasie rzeczywistym. To szczególnie farsa była, zważywszy, że to właśnie pani pouczała tutaj innych, że mają obowiązek pisać piękną, poprawną polszczyzną - bez obcojęzycznych zwrotów.

    Brak pani wiedzy, swoje ewidentne braki w wykształceniu i auto-rozwoju personalnym próbuje pani rekompensować sobie uszczypliwościami i tanimi sarkazmami rodem z gimnazjum.

    Od kilku lat nie widziałem tutaj większej i sensownej wypowiedzi pani na temat - poza regularnymi żarcikami nie na temat.

    ,,Dzieciniada'' uprawiana przez panią powinna jednak mieć jakieś granice.

    Zdjąłem pani plonka, gdyż po cytatach zobaczyłem, że i tak zachowuje się pani jak natrętna mucha - burczymucha i uparcie wchodzi, gdzie jej obecność jest bezsensowna.

    I plonka nie zakładam; dla mnie może się pani tutaj jeszcze tysiące razy kompromitować, wypisując te gimnazjalne wygibasy nie na tematy wątków.

    Nie ma pani wiedzy historycznej, o języku, o swoim kraju, nie ma pani wiedzy ekonomicznej, nie ma pani wiedzy teologicznej, nie ma wiedzy o filozofii, socjologii, o wojsku, militariach. Nie ma pani wiedzy z zakresu nauk ścisłych.

    Zna pani kilka formułek i cytatów z chrześcijaństwa i posiada olbrzymi bagaż żarcików - ot, cała pani wiedza.

    Nie zakładam plonka, bo jednak uznałem, że należy panią traktować jak słonia w składzie porcelany - to czasem, może wyjątkowo, ale będzie zabawne.
    ... leniłbym się, gdybym nie lubił pracować...
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Agnes32 23.06.2018, 22:18

    @Agnes32

    Pewnie, że jest wiele kursów pisania; polecam np. kurs: ,,Pasja Pisania'', który wygrałem (I miejsce) w wielkim konkursie organizowanym m. in. przez ,,Lubimy_Czytać.pl''.
    Pani może sobie komercyjnie kupić taki kurs za 1000 zł., choć z pani robieniem błędów ortograficznych; to nie sądzę, że przejdzie pani wstępne kwalifikacje. A ...


    No proszę, jak niewiele potrzeba, żeby histeryk się rozmazał. Błagam o więcej. Tym razem co najmniej trzy strony bełkotu o niczym. Uwielbiam śmiać się z napuszonych narcyzów.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Teofila (w podróży) 23.06.2018, 8:58

    Po pierwsze uważam, że zwrot lekceważący ewentualnego adwersarza w tytule jest niepotrzebny.

    Po drugie - odnośnie samego tematu wątku - zależy wiele, jak patrzeć: z jakiego punktu widzenia na sprawę; radykalny katolik ma prawo do roztrząsania i analizowania sprawy pod kątem obyczajowym-moralnym, ale nie jest to sprawa prywatna, tylko publiczna - zazębiająca się ...


    >Po pierwsze uważam, że zwrot lekceważący ewentualnego adwersarza w tytule jest niepotrzebny.

    Ma pan prawo :)

    Zwracam jedynie uwagę, że zwrot ów nie jest lekceważący, tylko pieszczotliwy.

    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|Klara (oporna uczennica Pańska) 25.06.2018, 23:47

    Po pierwsze uważam, że zwrot lekceważący ewentualnego adwersarza w tytule jest niepotrzebny.

    Po drugie - odnośnie samego tematu wątku - zależy wiele, jak patrzeć: z jakiego punktu widzenia na sprawę; radykalny katolik ma prawo do roztrząsania i analizowania sprawy pod kątem obyczajowym-moralnym, ale nie jest to sprawa prywatna, tylko publiczna - zazębiająca się ...


    "Sprawa jest skomplikowana i dwuznaczna, ale ja osobiście skłaniam się do rozpatrywania problemu pod kątem wolności gospodarczej. Ludzie-konsumenci muszą mieć prawo do kupowania towarów i korzystania z usług w sposób prawie w pełni wolny; inaczej nasz system gospodarki wolnorynkowej może zostać zachwiany.. "

    Oki. Wobec tego rozważmy taką sytuację. Gej ma drukarnię, przychodzi klient i zleca druk plakatu promującego zdrową moralnie, kochającą się rodzinę - mama, taty, czworo dzieci; napis: tylko w tego typu rodzinie twoje dzieci nie będą miały problemów z osobowością.
    Gej odmawia wykonania usługi; klient idzie do sądu i sprawę wygrywa. Co by się wtedy działo? Czy nie mielibyśmy głośnego protestu ze strony pewnych środowisk twierdzących, że jest to szykanowanie osób homoseksualnych?

    ***

    W gospodarce wolnorynkowej każdy powinien mieć prawo odmowy świadczenia usług sprzecznych z jego poglądami.
    Inaczej mamy zwyczajne zniewolenie. Załóżmy, że mam firmę sprzątającą - otrzymuję zlecenie wysprzątania kabin, w których klienci Sex Shop oglądają filmy pornograficzne. Powinnam mieć prawo odmówić wykonania usługi.
    "Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]
    Odpowiedz
  • Re: Sprawa drukarza jeszcze się nie skończyła, misie puszyste.|[Wstaw]less 22.06.2018, 23:41
    "Katolicy będą zmuszeni do świadczenia usług i włączania się w przedsięwzięcia, które budzą ich etyczny sprzeciw."

    Czyż popiera pani prawo, gdzie że bez uzasadnionej przyczyny można odmówić świadczenia, do którego było się zobowiązanym?

    Pozdrawiam cieplutko
    It's the dark of night and I'm at the end of the line. Alone in my head and waiting for something divine. To answer me. Drowning to silence, the internal violence. I pray to make it through. The storm winds are growing as my dreams are blowing away. Just like you. https://www.youtube.com/watch?v=jHTJra7dhNQ
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook