Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Propaganda Dei

dodano: 21.04.2004, 3:33
akcje wątku: drzewko

2 Tm 2,3 naruszyło już chyba wszystkie tabu z pogranicza popkultury i katolicyzmu. Pierwsza płyta zespołu („Przyjdź”) była szokiem dla wszystkich – neofici z zespołów metalowych i punkowych nagrali płytę z psalmami! Muzycy nawrócili się. Jednak tylko co do treści - forma muzyczna pozostała bez zmian. W związku z tym nie było w ich twórczości nic z wrażliwości Antoniny Krzysztoń czy Mietka Szcześniaka. Przekaz był chrześcijański, muzyka -„diabelska” (jeśli posługiwać się metodologią księdza Zwolińskiego z książki „To już było”).
Zespół zaczął koncertować. Podczas występów młodzież tańczyła pogo, a w przerwach między utworami słuchała świadectw nawrócenia Budzyńskiego, Litzy i Malejonka. Nie trzeba było długo czekać by Tymoteusz stał się kapelą „kultową”, co w kontekście propagowanych przez nią wartości było dla wielu dwuznaczne… Kolejne dwie płyty („Adonai”, „Pascha 2000”) zespół dystrybuował we współpracy z firmą MetalMind, która kilka miesięcy temu wsławiła się organizacją koncertu zespołu Gorgoroth w krakowskim oddziale TVP. Dla niezorientowanych – było to coś na kształt satanistycznej mszy, utopionej w hektolitrach sztucznej krwi. Poprzez tą „kolaborację” zaczęło dochodzić do prześmiesznych paradoksów. Dla przykładu: miesięcznik Metal Hammer (związany mocno z MetalMind) uhonorował swojego czasu jeden z krążków 2 Tm 2,3 „płytą miesiąca”. Wijący się, niczym oblewany wodą święconą recenzent, pisał mniej więcej tak: „Chciałbym napisać o tej płycie coś złego ze względu na jej ‘katolickość’, ale nie mogę, bo jest za dobra…” Gdzie indziej Budzyński mówił, że Tymoteusz mógłby nawet występować z zespołami black-metalowymi i skinowskimi… żeby śpiewać o Bogu.
Potem przyszedł czas na techno. No dobra – mówili niektórzy – niech już będzie hard core i punk (w międzyczasie pojawiło się kilka kapel grających podobnie), ale dlaczego KATOLICKI ZESPÓŁ nagrał maxi-singla w konwencji techno? Techno to jest dopiero demonerka!
Teraz mamy kolejny zwrot. „Katolicka supergrupa” nagrała płytę koncertową „Propaganda Dei” (SDC 2004). Dwa dyski z około dwiema godzinami muzyki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że materiał stanowią utwory nagrane podczas zeszłorocznego Wielkiego Postu. W znakomitej większości koncerty odbywały się w Kościołach. Już słyszę takich, co powiedzą: „jak można przed ołtarzem wykonywać nieśmiertelny „By the Rivers of Babylon”, „Exodus” Boba Marleya czy „Święty szczyt” Deadlock? Co to ma wspólnego z wiarą i religią? Fakt, były to koncerty akustyczne, a muzycy wielokrotnie nawiązywali poszczególnymi utworami do najważniejszego okresu w roku liturgicznym (Budzy: „Dzisiaj gramy raczej nie do tańca, a do różańca”), ale w końcu gdzie skupienie? Gdzie pogłębiona refleksja? Płytę sfinansował sam zespół, a do dystrybucji nie zaprosił już MetalMindu. Dotąd sprzedano ponad trzy tysiące egzemplarzy, więc widać nie ma to większego znaczenia. Płyta jest doskonała i pokazuje niemal w pełni (niemal – bo nie ma tu ostrych utworów punkowych i metalowych) możliwości zespołu. To taki przegląd dotychczasowej twórczości. Szczególnie mocno błyszczy koncertowa gwiazda Darka Malejonka, ale i tak cały zespół zapracował na końcowy efekt. Grafiką zajął się jak zwykle Budzyński – tym razem – w odróżnieniu do poprzednich złocisto-żółtych, postawił na pastelowe, wiosenne barwy. Ciekawa, nowa estetyka
Co jeszcze wymyśli Litza and Co.? Nie wiem. Wiem natomiast, że wpadając na wszystkie możliwe miny, 2 Tm 2,3 zawsze uchodziło z życiem. Z tym życiem przez wielkie „Ż”. Bo jeśli grają hard core z chrześcijańskim przekazem, to robią to z mocą Ducha Świętego. Jeśli wchodzą między metalowe wrony, to nie po to „by krakać jak i one”, lecz by nieść Dobrą Nowinę (efekty na razie mają niezłe). Jeśli koncertują w Wielkim Poście, to po to, by propagować wyrzeczenia i wspierać swoim autorytetem najbardziej czcigodne formy przygotowania do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego (sam byłem świadkiem tego podczas jednego z koncertów). Jeśli są oryginalni, to po to by większość dziennikarzy muzycznych przestała z przekąsem pisać o muzyce chrześcijańskiej. Jeśli robią swoje na przekór wszystkim, to znaczy, że są odważni i łamanie tabu stanowi tylko o artystycznej i ewangelizacyjnej sile zespołu.

Marek Horodniczy

  • Re: Propaganda Dei|Preff de Zoo 11.04.2008, 11:35
    Tymoteusz mógłby nawet występować z zespołami black-metalowymi i skinowskimi… żeby śpiewać o Bogu."



    ************

    Gdzie indziej niejaki Szaweł z Tarsu zwany później Pawłem występował na jednej scenie z pogańskimi filozofami, a może nawet i lokalnymi brzuchomówcami.
    "- Muszę panu powiedzieć, Korneliuszu Iwanowiczu, że karaluchy są nie mniej żywotne od biurokratów." Kir Bułyczow.
    Odpowiedz
  • Re: Propaganda Dei|Miecz Damoklesa 9.08.2019, 13:43

    Tymoteusz mógłby nawet występować z zespołami black-metalowymi i skinowskimi… żeby śpiewać o Bogu."

    ************
    Gdzie indziej niejaki Szaweł z Tarsu zwany później Pawłem występował na jednej scenie z pogańskimi filozofami, a może nawet i lokalnymi brzuchomówcami.


    Our password - freedom and brotherhood
    Odpowiedz
  • Re: Propaganda Dei|Miecz Damoklesa 9.08.2019, 13:44

    Tymoteusz mógłby nawet występować z zespołami black-metalowymi i skinowskimi… żeby śpiewać o Bogu."

    ************
    Gdzie indziej niejaki Szaweł z Tarsu zwany później Pawłem występował na jednej scenie z pogańskimi filozofami, a może nawet i lokalnymi brzuchomówcami.


    Our password - freedom and brotherhood
    Odpowiedz
  • Re: Propaganda Dei|konserwowany 29.05.2010, 1:17
    łup!
    "bo mieliśmy być niebem a jesteśmy piekłem" - Komentarz Tygodnia
    Odpowiedz
  • Re: Propaganda Dei|PiotrWAW 29.05.2010, 1:20
    Żądamy powrotu prawdziwego komentarza tygodnia. A nie jakiegoś Szuwaxa trzy razy pastowanego!
    Odpowiedz
  • Re: Propaganda Dei|JORGE> 29.05.2010, 1:22
    Upupup !!!



    JORGE>
    =
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.