Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Polipidowi i innym tradsom dedykuję

dodano: 16.06.2015, 5:17
akcje wątku: drzewko

Autor: Klara (oporna uczennica Pańska)

"Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]

Z cyklu: J. Salij, Praca nad wiarą

Przypadek nieżyjącego już arcybiskupa Lefebvre´a oraz jego zwolenników swoją absurdalnością przypomina mi trwający przez kilka lat - na przełomie czterdziestych i pięćdziesiątych lat naszego stulecia - konflikt ze Stolicą Apostolską grupy teologów amerykańskich z Bostonu, której przewodził ksiądz Leonard Feeney. Teologowie ci oprotestowali naukę Piusa XII, że również niekatolicy mogą być zbawieni. Papież wyjaśniał, że przecież Pan Bóg ma moc również niewidzialnie włączyć do Kościoła tych, których chce zbawić. Otóż owi teologowie stanowczo twierdzili, że prawda, iż poza Kościołem nie ma zbawienia, oznacza po prostu, że żaden niekatolik nie będzie zbawiony.

(...) w postawie lefebvrystów dostrzegam analogiczne przeświadczenie, że oni lepiej niż sobór powszechny i kolejni papieże wiedzą, jaka jest autentyczna nauka Kościoła katolickiego.

Porównują oni niekiedy arcybiskupa Lefebvre´a do świętego Atanazego, który - w wieku IV - przez ponad czterdzieści lat wytrwale i wśród prześladowań bronił wiary katolickiej w czasach, kiedy nieżyczliwa katolicyzmowi polityka kolejnych cesarzy doprowadziła do tego, że większość biskupów skłaniała się ku arianizmowi.

Nie napiszę mocnego słowa, jakim miałbym ochotę skomentować to porównanie. Zwrócę tylko uwagę na to, że święty Atanazy bronił nauki soboru powszechnego, zaś abp Lefebvre zbuntował się przeciwko nauce soboru powszechnego. Święty Atanazy bronił nauki Soboru Nicejskiego, zaś abp Lefebvre walczył z nauką Soboru Watykańskiego II. W ogóle nie potrafię zrozumieć, jak można było wpaść na ten pomysł, że te dwie tak przeciwstawne sobie osobowości są sobie pokrewne.

Mniej więcej tyleż samo warte są inne argumenty formułowane przez lefebvrystów. Na temat spotkania w Asyżu z przedstawicielami różnych religii pisałem w numerze z września 1990. W swoim przemówieniu Ojciec święty nie zapomniał wówczas wyznać wiary Kościoła, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich - i tych, którzy są blisko, i tych, którzy są daleko. Żeby zaś uniknąć błędnego mniemania, jakoby było wszystko jedno, jak kto wierzy w Boga, zatroszczono się o to, by wyznawcy różnych religii modlili się odrębnie.

(...) Niepokój natomiast budzi stanowisko lefebvrystów, jakoby szukanie porozumienia z niechrześcijanami oraz budowanie wobec nich postawy życzliwości stanowiło zagrożenie dla naszej wiary chrześcijańskiej. To swoje krytyczne stanowisko lefebvryści rozciągają również na ruch ekumeniczny, czyli na dialog między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. W tym mają rację, że relatywizm czy synkretyzm religijny stanowią realne zagrożenie dla naszej wiary i z pewnością zdarzają się przypadki dialogu fałszywego, prowadzącego do zagubienia naszej chrześcijańskiej tożsamości.

(...) Jednak troskę lefebvrystów o czystość wiary katolickiej cechuje jakiś niedobry duch. Jest to duch jednocześnie nieposłuszeństwa i niesprawiedliwości.

(...)     Zarzucają ponadto lefebvryści, że w posoborowym obrzędzie Mszy Świętej zamiast o ofierze mówi się o uczcie eucharystycznej. Ale koronny argument jest w tym zarzucie teologicznie żenujący: że zmienione zostały modlitwy na ofertorium. Tak jak gdyby ofiara eucharystyczna dokonywała się przez przedstawienie Bogu chleba i wina, a nie przez konsekrację eucharystyczną!

Natomiast naprawdę trzeba utracić ducha katolickości, ażeby przeciwstawiać sobie ofiarę i ucztę eucharystyczną. Przecież jedną z podstawowych cech wiary katolickiej jest to, że chce się ona otwierać na prawdę Bożą we wszystkich jej aspektach. Katolicyzmowi obce jest - tak charakterystyczne dla herezji - takie fascynowanie się jakimś aspektem prawdy Bożej, które prowadzi do odrzucenia jakiejś innej prawdy Bożej. A przecież Kościół od najdawniejszych czasów widzi w Najświętszej Eucharystii zarówno ofiarę jak ucztę! "

Całość pod:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/praca_nad_wiara/oskarzenia.html

  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|circ 16.06.2015, 18:55

    a nazwa tego bagna modernizm, a finał tej podróży ... agnostycyzm ... tak pisze Pius X.


    Jak się wyszkolisz pójdziesz zdetronizować biskupa Maruchę i nawrócić na Dzienniczek, i Miłosierdzie Boże które jest mu bardzo potrzebne.
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Polipid3 16.06.2015, 19:15

    Jak się wyszkolisz pójdziesz zdetronizować biskupa Maruchę i nawrócić na Dzienniczek, i Miłosierdzie Boże które jest mu bardzo potrzebne.


    wytrzyj pianę.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Klara (oporna uczennica Pańska) 16.07.2018, 13:22
    Ten wątek nawinął mi się dzisiaj przed oczy. Odnawiam - może ktoś jeszcze coś dopisze :)
    "Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook