Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Polipidowi i innym tradsom dedykuję

dodano: 16.06.2015, 5:17
akcje wątku: drzewko

Autor: Klara (oporna uczennica Pańska)

"Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]

Z cyklu: J. Salij, Praca nad wiarą

Przypadek nieżyjącego już arcybiskupa Lefebvre´a oraz jego zwolenników swoją absurdalnością przypomina mi trwający przez kilka lat - na przełomie czterdziestych i pięćdziesiątych lat naszego stulecia - konflikt ze Stolicą Apostolską grupy teologów amerykańskich z Bostonu, której przewodził ksiądz Leonard Feeney. Teologowie ci oprotestowali naukę Piusa XII, że również niekatolicy mogą być zbawieni. Papież wyjaśniał, że przecież Pan Bóg ma moc również niewidzialnie włączyć do Kościoła tych, których chce zbawić. Otóż owi teologowie stanowczo twierdzili, że prawda, iż poza Kościołem nie ma zbawienia, oznacza po prostu, że żaden niekatolik nie będzie zbawiony.

(...) w postawie lefebvrystów dostrzegam analogiczne przeświadczenie, że oni lepiej niż sobór powszechny i kolejni papieże wiedzą, jaka jest autentyczna nauka Kościoła katolickiego.

Porównują oni niekiedy arcybiskupa Lefebvre´a do świętego Atanazego, który - w wieku IV - przez ponad czterdzieści lat wytrwale i wśród prześladowań bronił wiary katolickiej w czasach, kiedy nieżyczliwa katolicyzmowi polityka kolejnych cesarzy doprowadziła do tego, że większość biskupów skłaniała się ku arianizmowi.

Nie napiszę mocnego słowa, jakim miałbym ochotę skomentować to porównanie. Zwrócę tylko uwagę na to, że święty Atanazy bronił nauki soboru powszechnego, zaś abp Lefebvre zbuntował się przeciwko nauce soboru powszechnego. Święty Atanazy bronił nauki Soboru Nicejskiego, zaś abp Lefebvre walczył z nauką Soboru Watykańskiego II. W ogóle nie potrafię zrozumieć, jak można było wpaść na ten pomysł, że te dwie tak przeciwstawne sobie osobowości są sobie pokrewne.

Mniej więcej tyleż samo warte są inne argumenty formułowane przez lefebvrystów. Na temat spotkania w Asyżu z przedstawicielami różnych religii pisałem w numerze z września 1990. W swoim przemówieniu Ojciec święty nie zapomniał wówczas wyznać wiary Kościoła, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich - i tych, którzy są blisko, i tych, którzy są daleko. Żeby zaś uniknąć błędnego mniemania, jakoby było wszystko jedno, jak kto wierzy w Boga, zatroszczono się o to, by wyznawcy różnych religii modlili się odrębnie.

(...) Niepokój natomiast budzi stanowisko lefebvrystów, jakoby szukanie porozumienia z niechrześcijanami oraz budowanie wobec nich postawy życzliwości stanowiło zagrożenie dla naszej wiary chrześcijańskiej. To swoje krytyczne stanowisko lefebvryści rozciągają również na ruch ekumeniczny, czyli na dialog między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. W tym mają rację, że relatywizm czy synkretyzm religijny stanowią realne zagrożenie dla naszej wiary i z pewnością zdarzają się przypadki dialogu fałszywego, prowadzącego do zagubienia naszej chrześcijańskiej tożsamości.

(...) Jednak troskę lefebvrystów o czystość wiary katolickiej cechuje jakiś niedobry duch. Jest to duch jednocześnie nieposłuszeństwa i niesprawiedliwości.

(...)     Zarzucają ponadto lefebvryści, że w posoborowym obrzędzie Mszy Świętej zamiast o ofierze mówi się o uczcie eucharystycznej. Ale koronny argument jest w tym zarzucie teologicznie żenujący: że zmienione zostały modlitwy na ofertorium. Tak jak gdyby ofiara eucharystyczna dokonywała się przez przedstawienie Bogu chleba i wina, a nie przez konsekrację eucharystyczną!

Natomiast naprawdę trzeba utracić ducha katolickości, ażeby przeciwstawiać sobie ofiarę i ucztę eucharystyczną. Przecież jedną z podstawowych cech wiary katolickiej jest to, że chce się ona otwierać na prawdę Bożą we wszystkich jej aspektach. Katolicyzmowi obce jest - tak charakterystyczne dla herezji - takie fascynowanie się jakimś aspektem prawdy Bożej, które prowadzi do odrzucenia jakiejś innej prawdy Bożej. A przecież Kościół od najdawniejszych czasów widzi w Najświętszej Eucharystii zarówno ofiarę jak ucztę! "

Całość pod:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/praca_nad_wiara/oskarzenia.html

  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Exsultet 16.06.2015, 8:56

    Czy Ty Klaro uważasz, że tzw. lefebvryści są w kościele?, czy poza nim?

    Jeśli jednak poza nim, to nie martw się aż tak bardzo – w jakiś krąg przynależności do KK się przecież załapią, skoro załapują się wszyscy inni na mocy powszechnego zbawienia. Twój wpis powstał pewnie z troski o nich ...


    Czemu Elpis znowu (jak sadzę świadomie) kłamiesz i manipulujesz. Czemu wmawiasz, że Kościół obecnie głosi powszechne zbawienie wszystkich? Wszak to czyste kłamstwo.
    Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Elpis 16.06.2015, 10:47

    Czemu Elpis znowu (jak sadzę świadomie) kłamiesz i manipulujesz. Czemu wmawiasz, że Kościół obecnie głosi powszechne zbawienie wszystkich? Wszak to czyste kłamstwo.


    To, co piszę byłoby kłamstwem i manipulowaniem, gdybym pisała, że KK mówi, że wszyscy żyjący dostąpią zbawienia, w odróżnieniu wobec tego, że wszyscy są do zbawienia powołani. Nigdzie nie powiedziałam, że Kościół naucza, że wszyscy dostępią zbawienia, bo gdyby tak nauczał sprzeniewierzył by się nauce Pana Jezusa tak jak ks. Hryniewicz, który uważa, i naucza swoich studentów, że piekło jest puste, prawda? Nigdy nie napisałam, że Kościół tak naucza.

    Twoją złą wolą jest takowa interpretacja moich słów, i właśnie jeśli już o manipulacji i kłamstwie mowa, to raczej Ty dopuściłeś się takowej i jeszcze pomówienie wchodzi pod rozwagę.
    Jednak mało mnie obchodzą Twoje interpretacje i intencje kierowane w moim kierunku.

    W myśl jednak głoszonej nauki, trzeba założyć, że tzw. lefebryści w jakimś kościelnym kręgu są, bo wierzą w Boga, uznają wszystkie katolickie dogmaty, sprawują sakramenty i wypełniają nakaz misyjny Pana Jezusa.
    W czymś się pomyliłam? czy Ty nie możesz raczej tego znieść. Więc to Ty masz problem.

    A może przeszkadza Ci nauka o tzw. kręgach przynależności do KK?
    Co prawda przed soborem nie mówiło się o kręgach przynależności do KK, ale mówiło się…, mówiło się nawet o możliwości zbawienia niewierzących – nie słyszałeś? Oczywiście, że słyszałeś, więc Twoje manipulowanie moimi słowami jest jeszcze większe.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Elpis 16.06.2015, 13:28

    Czemu Elpis znowu (jak sadzę świadomie) kłamiesz i manipulujesz. Czemu wmawiasz, że Kościół obecnie głosi powszechne zbawienie wszystkich? Wszak to czyste kłamstwo.


    Rzekomo czytałeś wszystkie dokumenty soborowe.
    Pewnie w natłoku Ci umknęło:

    Do Kościoła – według Soboru Watykańskiego II – należą lub są przyporządkowani „zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia.” (Konst. Lumen gentium 13; por. także 16).
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Exsultet 16.06.2015, 9:00

    Czy Ty Klaro uważasz, że tzw. lefebvryści są w kościele?, czy poza nim?

    Jeśli jednak poza nim, to nie martw się aż tak bardzo – w jakiś krąg przynależności do KK się przecież załapią, skoro załapują się wszyscy inni na mocy powszechnego zbawienia. Twój wpis powstał pewnie z troski o nich ...


    Nie możesz innym zarzucać "nie budowanie postawy życzliwości wobec lefebrystów", jeśli taka postawe krytykujesz wobec wszystkich innych.
    Co prawda, możesz zwrócić uwagę na fakt, że osoby, które głosza postawe życzliwości do innych grup powinni ją stosować do lefeberystów również. Ale domaganie się tego byłoby już pewnym nadużyciem.
    Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Elpis 16.06.2015, 11:22

    Nie możesz innym zarzucać "nie budowanie postawy życzliwości wobec lefebrystów", jeśli taka postawe krytykujesz wobec wszystkich innych.
    Co prawda, możesz zwrócić uwagę na fakt, że osoby, które głosza postawe życzliwości do innych grup powinni ją stosować do lefeberystów również. Ale domaganie się tego byłoby już pewnym nadużyciem.


    Dla Ciebie nadużyciem jest wszystko to, z czym Ty się nie zgadzasz i tak "trzymaj", i pewnie nigdy nie przeczytałeś – wszak nie siedzimy cały czas na FF – gdy pisałam, że Pan Bóg z każdym z nas sobie poradzi, bo zna nasze serca. Nikomu nie odmawiałam – w odróżnieniu od wielu tu piszących "sprawiedliwych" i "ortodoksyjnych" i "miłosiernych" – możliwości zbawienia, nikomu nie życzyłam piekła ani do niego nikogo nie wsadzałam, nie nazywałam też heretykiem, choć pisałam, że wyznaje heretycką religię.
    Może byś się przynajmniej ogarnął, bo o przeproszeniu to nawet nie ma co marzyć jak widać.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Elpis 16.06.2015, 11:32

    Nie możesz innym zarzucać "nie budowanie postawy życzliwości wobec lefebrystów", jeśli taka postawe krytykujesz wobec wszystkich innych.
    Co prawda, możesz zwrócić uwagę na fakt, że osoby, które głosza postawe życzliwości do innych grup powinni ją stosować do lefeberystów również. Ale domaganie się tego byłoby już pewnym nadużyciem.


    "Ale domaganie się tego byłoby już pewnym nadużyciem."

    Czy zatem domaganie się życzliwości w stosunku do ateistów, schizmatyków, heretyków, obojętnych religijnie jest także pewnym nadużyciem?
    Nie musisz odpowiadać na to pytanie.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|enrque111 16.06.2015, 9:53
    Wyspecjalizowałaś się jak widzę w kłamstwach i pomówieniach, które bezwstydnie i bez żenady głosisz wszem i wobec, nie zważając, że tym samym popełniasz grzech przeciwko VIII przykazaniu. Abp Lefebvre nie zbuntował się przeciwko nauce soboru powszechnego, lecz bronił aż do śmierci postanowień wszystkich soborów powszechnych, sprzeciwiając się jedynie tym (nielicznym, dokładnie trzem) dokumentom SWII, które stały w jawnej sprzeczności z odwiecznym i niezmiennym Magisterium Kościoła. Właśnie w tej postawie można porównywać abp Lefebvre do św. Atanazego – obaj (jako nieliczni, wręcz osamotnieni) mieli odwagę i determinację aby przeciwstawić się herezjom, do których przychylali się nawet papieże.

    Co do Asyżu, to lepiej by było, gdybyś pominęła tą odrażającą hucpę wstydliwym milczeniem. Było to ze wszech miar bardzo bolesne dla katolików wydarzenie, które dowiodło, że idea fałszywego ekumenizmu przekształca się w synkretyzm religijny. Na zaproszenie Jana Pawła II przybyli wówczas przedstawiciele 130 wyznań aby "modlić się" o pokój na świecie. Bazylika franciszkańska w Asyżu zgromadziła wówczas modernistów, wszystkie protestanckie sekty, żydów, muzułmanów, buddystów a nawet murzyńskich czcicieli węży oraz złych duchów, którzy na ołtarzach ofiarowali demonom zabite zwierzęta. Najohydniejszego bałwochwalstwa dopuścił się tam Dalejlama, buddysta żyjący w przekonaniu, że jest żywym bogiem na ziemi, któremu moderniści w katolickiej świątyni pozwolili umieścić na Tabernakulum posążek bożka Buddy i palić na jego cześć kadzidło. Podczas powitania w murach franciszkańskiej bazyliki przedstawicieli fałszywych religii Jan Paweł II zamiast wezwać innowierców do nawrócenia się na wiarę katolicką, zachęcał ich do "modlitw" do fałszywych bożków.

    Prawdą jest, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich - i tych, którzy są blisko, i tych, którzy są daleko, ale pod warunkiem, że oni wszyscy chcą być zbawieni, jeśli poznają Chrystusa. Trzeba ich jednak w tym celu nauczać („Idźcie i nauczajcie wszystkie narody…”) a nie utwierdzać w błędach, skłaniając jeszcze do modlitw do ich własnych demonów. Nauczanie Kościoła sprowadza się do tego, że człowiek, który nie z własnej winy, nie miał okazji poznać Chrystusa lecz starał się, jak mógł czynić rzeczy dobrze, może dzięki miłości Bożej dostąpić zbawienia. Nie jest to możliwe, jednakże w sytuacji, gdy ów człowiek poznał już Chrystusa i Jego nauczanie, a pomimo to odrzucił Go świadomie, z własnej woli – w takim przypadku nie może dostąpić łaski zbawienia. W Asyżu popełniono zatem grzech (poza wielu innymi) zaniechania, a więc rezygnacji z próby ratowania tych ludzi przed bałwochwalstwem i wiecznym potępieniem.

    Kolejne twoje kłamstwo: „Jednak troskę lefebvrystów o czystość wiary katolickiej cechuje jakiś niedobry duch. Jest to duch jednocześnie nieposłuszeństwa i niesprawiedliwości.”
    Nieposłuszeństwo, jak ich określasz „lefebrystów” dotyczy tylko i wyłącznie nieposłuszeństwa wobec grzechu oraz błędów modernistycznych, wielokrotnie potępianych przez licznych papieży, a które to błędy panoszą się dziś jawnie w Kościele. Co zaś do „niesprawiedliwości”, o której piszesz, to wymień na czym ona miałaby polegać, gdyż sądzę, że jest to kolejne twoje pomówienie.

    W krytyce NOM („novus ordo misse”) Bractwo Św. Piusa X nie stawia jedynie zarzutu, „że zmienione zostały modlitwy na ofertorium”, lecz wskazuje na wiele innych elementów, znacznie bardziej istotnych, które przyczyniły się do pauperyzacji liturgii, jej wykoślawienia, licznych aberracji oraz odejścia od katolicyzmu. Nastąpiło m.in. usunięcie z mszy modlitw pokutnych, znaków krzyża, odwołań do Trójcy Przenajświętszej, wyrzucenie tzw. Kanonu sięgającego czasów apostolskich, odłączenie ołtarza od tabernakulum i usytuowanie kapłana tyłem do Najświętszego Sakramentu, a nawet zmiana formuły konsekracyjnej, co doprowadziło do zniszczenia dwutysiącletniej tradycji liturgicznej Kościoła,a miało na celu zbliżenie katolików do protestantów, przy udziale których zresztą skonstruowano nową mszę.

    Msza Święta jest liturgią, zaś Eucharystia jest sakramentem i nikt o zdrowym rozumie ich sobie nie przeciwstawia. To współcześni moderniści przyjęli zwyczaj utożsamiania Mszy i Eucharystii. Już Sobór Trydencki mówi o Eucharystii jako SAKRAMENCIE:
    „Najświętsza Eucharystia wspólnie z innymi sakramentami jest znakiem rzeczy świętej i widzialną formą niewidzialnej łaski. Przewyższające i wyjątkowe jest w niej to, że pozostałe sakramenty posiadają moc uświęcania dopiero wtedy, gdy ktoś je przyjmuje, w Eucharystii zaś obecny jest Sprawca świętości jeszcze przed jej przyjęciem. Zanim apostołowie przyjęli Eucharystię z rąk Pana, rzeczywiście im oznajmił, że ciałem Jego jest to, co im daje. (...) Zwyczaj przechowywania świętej Eucharystii w miejscu świętym jest tak dawny, że znano go już w dobie Soboru w Nicei. Ponadto, zanoszenie świętej Eucharystii chorym i pilne przechowywanie jej w tym celu w kościołach jest nie tylko bardzo słuszne i rozumne, ale bywało nakazywane na wielu soborach i zachowywane na mocy prastarego zwyczaju Kościoła katolickiego.“
    Eucharystia zatem trwa nawet po zakończeniu Mszy Św. aż do czasu jej spożycia lub zepsucia konsekrowanych postaci.
    enrque111
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Quincunx 16.06.2015, 10:05

    Wyspecjalizowałaś się jak widzę w kłamstwach i pomówieniach, które bezwstydnie i bez żenady głosisz wszem i wobec, nie zważając, że tym samym popełniasz grzech przeciwko VIII przykazaniu. Abp Lefebvre nie zbuntował się przeciwko nauce soboru powszechnego, lecz bronił aż do śmierci postanowień wszystkich soborów powszechnych, sprzeciwiając się jedynie tym (nielicznym ...


    Dobrze, dobrze, ale te konkretne zdania nie są wypowiedziane przez Klarę, tylko przez o. Salija. Klara zapewne się z nim zgadza, skoro je wybrała i przekleiła, ale zarzuty trzeba kierować pod adresem autora.
    To tylko tak w kwestii formalnej.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|circ 16.06.2015, 11:59
    We mszy mamy nie tylko Ofiarę i Ucztę, ale i Zmartwychwstanie, Chrzest w Duchu świętym, a w tle Stary Testament. To wszystko jest całością, bo dla Boga nie ma czasu. Jest uobecnienie w całości.

    Jezus na uczcie w Wieczerniku dzielił chleb i mówił to jest ciało moje, a przecież to jeszcze nie było po ukrzyżowaniu, bo było zapowiedzią. Tak więc nie można akcentować tylko aspektu ofiary a niżej stawiać ucztę, bo to wszystko jest jedno dla drugiego.

    Salij ma rację. Buntownicy zbuntowali się przeciwko Soborowi, więc całemu Kościołowi w historii, który idzie Drogą wyznaczoną przed Ducha Świętego i jest w niej logika prowadzenia ludu Bożego do coraz głębszego uczestnictwa w dziele Bożym. W tej Drodze jest Zycie, czyli rozwój.
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Klara (oporna uczennica Pańska) 16.06.2015, 12:14

    We mszy mamy nie tylko Ofiarę i Ucztę, ale i Zmartwychwstanie, Chrzest w Duchu świętym, a w tle Stary Testament. To wszystko jest całością, bo dla Boga nie ma czasu. Jest uobecnienie w całości.

    Jezus na uczcie w Wieczerniku dzielił chleb i mówił to jest ciało moje, a przecież to ...


    BINGO!
    "Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Polipid3 16.06.2015, 16:08

    BINGO!


    ty przestań oślico wyjeżdzać z tym Bingo ...bo cię wcześniej zamietli i wynieśli na śmietnik z błędnym rozumieniem katolicyzmu.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|DelfInn 24.06.2015, 12:46

    ty przestań oślico wyjeżdzać z tym Bingo ...bo cię wcześniej zamietli i wynieśli na śmietnik z błędnym rozumieniem katolicyzmu.


    Katolicy? Wątpię... ];->
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|enrque111 16.06.2015, 13:03

    We mszy mamy nie tylko Ofiarę i Ucztę, ale i Zmartwychwstanie, Chrzest w Duchu świętym, a w tle Stary Testament. To wszystko jest całością, bo dla Boga nie ma czasu. Jest uobecnienie w całości.

    Jezus na uczcie w Wieczerniku dzielił chleb i mówił to jest ciało moje, a przecież to ...


    Msza jest uobecnieniem Ofiary krzyżowej Chrystusa. Będąc na Mszy stajemy duchowo pod Krzyżem, jesteśmy świadkami Odkupienia.

    To protestanci zmieniają ją w ucztę, stąd zamiast ołtarza - stół, zamiast Mszy Św. - Eucharystia, zamiast modlitw pokutnych - banalne odwołania do uczty i darów, zamiast kornego uwielbienia Boga - towarzyskie powitania ("znak pokoju"), zamiast kapłana - przewodniczący zgromadzenia itd. itd. Nic więc dziwnego, że kardynał J. Ratzinger powiedział swego czasu o NOM, że: „W miejscu liturgii, będącej owocem kontynuacji, umieszczono liturgię sfabrykowaną, banalny produkt chwili”
    enrque111
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|circ 16.06.2015, 14:29

    Msza jest uobecnieniem Ofiary krzyżowej Chrystusa. Będąc na Mszy stajemy duchowo pod Krzyżem, jesteśmy świadkami Odkupienia.

    To protestanci zmieniają ją w ucztę, stąd zamiast ołtarza - stół, zamiast Mszy Św. - Eucharystia, zamiast modlitw pokutnych - banalne odwołania do uczty i darów, zamiast kornego uwielbienia Boga - towarzyskie powitania ("znak pokoju"), zamiast kapłana - przewodniczący ...


    //Msza jest uobecnieniem Ofiary krzyżowej Chrystusa. Będąc na Mszy stajemy duchowo pod Krzyżem, jesteśmy świadkami Odkupienia. To protestanci zmieniają ją w ucztę, stąd zamiast ołtarza - stół//

    Nie jest to takie proste jak tu napisałeś, bo duch jest prosty.
    Wytłumaczę ci tę pozorną sprzeczność.
    Prawo składa się z przykazań, te można rozwinąć w podpunkty co mamy np. w Rachunku Sumienia. Te podpunkty można jeszcze bardziej rozwinąć i temu nie ma końca. Masz tu przykład jednego tylko IV Przykazania;

    CZWARTE PRZYKAZANIE BOŻE



    Czcij ojca twego i matkę twoją



    1. Nie okazywałem swoim rodzicom miłości i szacunku...

    2. Odnosiłem się do rodziców w sposób ubliżający, kłóciłem się z nimi, obmawiałem ich, biłem ich, wstydziłem się swoich rodziców...

    3. Nie starałem się pomóc rodzicom...

    4. Nie byłem posłuszny rodzicom, nauczycielom, wychowawcom...

    5. Nie modliłem się za rodziców...



    Obowiązki rodziców



    6. Nie dbałem o moralne i religijne wyrobienie i wychowanie dzieci (modlitwa, Msza święta w niedziele i święta, uczęszczanie na lekcje religii, przyjmowanie Sakramentów świętych... itp.).

    7. Nie starałem się o współpracę z duszpasterzem w katechizacji dzieci...

    8. Nie dawałem dzieciom dobrego przykładu w wypełnianiu obowiązków religijnych, w pracy zawodowej, we współżyciu z sąsiadami...

    9. Nie poświęcałem dzieciom czasu, nie interesowałem się ich problemami życiowymi...

    10. Nie dbałem o ich wykształcenie, utrzymanie i odpoczynek...

    11. Nie starałem się ich kochać i traktować jednakowo...

    12. Byłem niesprawiedliwy w karaniu.

    13. Rozpieszczałem swoje dzieci przez spełnianie wszystkich ich zachcianek, np. w oglądaniu telewizji...

    14. Nie starałem się o wspólną modlitwę, czytanie Pisma Świętego, rozmowy religijne oraz o znak wiary w mieszkaniu (krzyż, obrazy religijne)...

    15. Byłem obojętny na to, z kim się moje dziecko przyjaźni...

    16. Nie wymagałem od dzieci odpowiedniego szacunku dla rodziców, kapłanów, nauczycieli, ludzi starszych i dla każdego człowieka...

    17. Krytykowałem w obecności dzieci duchowieństwo (zg).

    18. Wtrącałem się w pożycie małżeńskie dzieci, powodując konflikty...

    19. Nie wypełniałem obowiązków wobec chrześniaka...



    Obowiązki małżonków



    20. Nie kochałem szczerze męża/żony.

    21. Nie troszczyłem się o zdrowie współmałżonka.

    22. Nie poczuwam się do odpowiedzialności za uświęcenie i zbawienie współmałżonka.

    23. Ukrywaliśmy przed sobą ważne sprawy.

    24. Utrudnialiśmy sobie życie przez zły humor, kaprysy, gniew itp.

    25. Rozjątrzaliśmy niezgodę, opowiadając innym, co nas dzieli...

    26. Nie dochowałem wierności małżeńskiej (mw).

    27. Unikaliśmy potomstwa w sposób grzeszny (mw).

    28. Ograniczaliśmy liczbę dzieci dla własnej wygody.

    29. Nasz dom nie jest wzorem i przykładem życia chrześcijańskiego.


    Nad tym prawem które można rozwijać jak Talmud stoi jedna prosta ZASADA miłości- Miłuj Boga, a bliźniego jak siebie. Tylko tyle. I zobacz co z tego zrobiła cywilizacja, ile mamy tomów prawa, a im więcej szczegółów tym bardziej prawo usprzecznione wewnętrznie aż do zaprzeczenia duchowi prawa czyli zasadzie miłości. Litera zabija, duch ożywia.

    I to samo mamy z liturgią. Liturgia służy w istocie zasadzie ''Miłuj Boga i bliżniego''. Można tomy napisać co to miłość, ale Miłość to krótki Akt. Sw. Tomasz z Akwinu po napisaniu wszystkich dzieł miał doświadczenie mistyczne po którym powiedział, że wszystko co napisał to słoma.
    Nie żeby napisał żle, ale to czego doświadczył nie dało opisać się w słowach, bo to była pełnia w jednym Akcie.

    Im więc prostsza zasada tym bardziej uniwersalna, a im bardziej uniwersalna tym więcej bogactwa możliwości w sobie kryje jako potencjał do rozwinięcia.
    Każdy Akt jest możliwy po przygotowaniu do jego przyjęcia poprzez rozum i zmysły i temu służy liturgia mszy która jest tylko rozwinięciem jednej Wieczerzy w prostym pokoiku z chlebem na stole i jednej Ofiary Krzyża która zbawiła całą ludzkość przeszłą i przyszłą.
    Liturgia ma do tego prowadzić.

    Ratzinger jest genialnym teologiem i liturgistą, ale znów JPII mial ewidentnie towarzyszenie Ducha św.

    Benedykt XVI buduje teologię na założeniu, że mocny akcent położony na liturgii jest jedynie opcją w uniwersum katolicyzmu, zaś Wojtyła dopowiada, że akcent jest wprawdzie na mszy, ale jest coś więcej dokoła mszy, że układ słoneczny to nie tylko słońce ale i planety.
    W Adhortacji Apostolskiej Christifideles Laici z 1988 r. Jan Paweł II mówi, że rozmaitość charyzmatów w Kościele jest odpowiedzią Boga na potrzeby człowieka, świata i Kościoła i w tym kontekście charyzmaty powinny być używane. W naszych czasach możemy oglądać rozkwit różnych charyzmatów wśród mężczyzn i kobiet, zwłaszcza świeckich. Obfitość tych charyzmatów jest rozmaita, a katalogi podane przez św. Pawła niepełne, gdyż w historii Kościoła pojawiają się wciąż nowe charyzmaty. Świeccy winni przyjmować je z wdzięcznością i przez całe życie podchodzić do nich z głębokim poczuciem odpowiedzialności, bo korzystający z darów Ducha Świętego są odpowiedzialni za wspólnotę Kościoła. Ważne, aby świeccy pamiętali, że ten sam Duch, który udziela charyzmatów, również kieruje Kościołem i mu przewodzi. Dlatego też charyzmaty są zawsze ku pożytkowi wspólnoty - jeśli nie bezpośredniemu, to pośredniemu.''

    JPII jest zwolennikiem otwarcia mszy na charyzmaty Ducha które promieniują z Ofiary na zewnątrz nawet poza mszę, bo przecież historia Jezusa nie skończyła się na krzyżu.

    Bogactwo Soboru II otwarło więc Kościół na pełnię.

    I dlatego;

    Benedykt XVI, motu proprio Summorum Pontificum, n. 1: „Mszał Rzymski ogłoszony przez Pawła VI jest zwyczajnym wyrazem zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Jednakże, Mszał Rzymski ogłoszony przez św. Piusa V i wydany po raz kolejny przez bł. Jana XXIII powinien być uznawany za nadzwyczajny wyraz tej samej zasady modlitwy (Lex orandi) i musi być odpowiednio uznany ze względu na czcigodny i starożytny zwyczaj. Te dwa wyrazy zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła nie mogą w żaden sposób prowadzić do podziału w zasadach wiary (Lex credendi). Są to bowiem dwie formy tego samego Rytu Rzymskiego”.




    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|enrque111 16.06.2015, 14:49

    //Msza jest uobecnieniem Ofiary krzyżowej Chrystusa. Będąc na Mszy stajemy duchowo pod Krzyżem, jesteśmy świadkami Odkupienia. To protestanci zmieniają ją w ucztę, stąd zamiast ołtarza - stół//

    Nie jest to takie proste jak tu napisałeś, bo duch jest prosty.
    Wytłumaczę ci tę pozorną sprzeczność.
    Prawo składa się z przykazań, te można ...


    Nic nie napisałem o żadnych przykazaniach, one tu nic nie mają do rzeczy. Sprawa dotyczy liturgii, a dokładnie Mszy Św., którą zamieniono w tandetny „jarmark próżności”, zmałpowany od heretyków.

    Gdy w Angii król Edward VI (syn Henryka VIII), chciał odciąć się od katolicyzmu i przymusić do tego społeczeństwo, które było wciąż przywiązane do katolickiej liturgii, zadecydował znieść ofiarę Mszy świętej . Dlatego w roku 1547 anglikańska „Komisja Reformacyjna” opublikowała dokument, w którym zalecała:
    „Każdy ołtarz w każdym kościele lub kaplicy musi zostać usunięty, a na ich miejsce ma być ustawiony stół, aby ludzie przeszli od przesądów papieskiej Mszy do prawidłowego podejścia Uczty Pańskiej. Ołtarza używa się do składania na nim ofiary, a stołu używa się do jedzenia na nim. Ołtarze zostały wzniesione dla ofiary, która obecnie została zniesiona, tak więc również ołtarz, wraz z nią, musi zostać zniesiony.”
    enrque111
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook