Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Polipidowi i innym tradsom dedykuję

dodano: 16.06.2015, 5:17
akcje wątku: drzewko

Autor: Klara (oporna uczennica Pańska)

"Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]

Z cyklu: J. Salij, Praca nad wiarą

Przypadek nieżyjącego już arcybiskupa Lefebvre´a oraz jego zwolenników swoją absurdalnością przypomina mi trwający przez kilka lat - na przełomie czterdziestych i pięćdziesiątych lat naszego stulecia - konflikt ze Stolicą Apostolską grupy teologów amerykańskich z Bostonu, której przewodził ksiądz Leonard Feeney. Teologowie ci oprotestowali naukę Piusa XII, że również niekatolicy mogą być zbawieni. Papież wyjaśniał, że przecież Pan Bóg ma moc również niewidzialnie włączyć do Kościoła tych, których chce zbawić. Otóż owi teologowie stanowczo twierdzili, że prawda, iż poza Kościołem nie ma zbawienia, oznacza po prostu, że żaden niekatolik nie będzie zbawiony.

(...) w postawie lefebvrystów dostrzegam analogiczne przeświadczenie, że oni lepiej niż sobór powszechny i kolejni papieże wiedzą, jaka jest autentyczna nauka Kościoła katolickiego.

Porównują oni niekiedy arcybiskupa Lefebvre´a do świętego Atanazego, który - w wieku IV - przez ponad czterdzieści lat wytrwale i wśród prześladowań bronił wiary katolickiej w czasach, kiedy nieżyczliwa katolicyzmowi polityka kolejnych cesarzy doprowadziła do tego, że większość biskupów skłaniała się ku arianizmowi.

Nie napiszę mocnego słowa, jakim miałbym ochotę skomentować to porównanie. Zwrócę tylko uwagę na to, że święty Atanazy bronił nauki soboru powszechnego, zaś abp Lefebvre zbuntował się przeciwko nauce soboru powszechnego. Święty Atanazy bronił nauki Soboru Nicejskiego, zaś abp Lefebvre walczył z nauką Soboru Watykańskiego II. W ogóle nie potrafię zrozumieć, jak można było wpaść na ten pomysł, że te dwie tak przeciwstawne sobie osobowości są sobie pokrewne.

Mniej więcej tyleż samo warte są inne argumenty formułowane przez lefebvrystów. Na temat spotkania w Asyżu z przedstawicielami różnych religii pisałem w numerze z września 1990. W swoim przemówieniu Ojciec święty nie zapomniał wówczas wyznać wiary Kościoła, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich - i tych, którzy są blisko, i tych, którzy są daleko. Żeby zaś uniknąć błędnego mniemania, jakoby było wszystko jedno, jak kto wierzy w Boga, zatroszczono się o to, by wyznawcy różnych religii modlili się odrębnie.

(...) Niepokój natomiast budzi stanowisko lefebvrystów, jakoby szukanie porozumienia z niechrześcijanami oraz budowanie wobec nich postawy życzliwości stanowiło zagrożenie dla naszej wiary chrześcijańskiej. To swoje krytyczne stanowisko lefebvryści rozciągają również na ruch ekumeniczny, czyli na dialog między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi. W tym mają rację, że relatywizm czy synkretyzm religijny stanowią realne zagrożenie dla naszej wiary i z pewnością zdarzają się przypadki dialogu fałszywego, prowadzącego do zagubienia naszej chrześcijańskiej tożsamości.

(...) Jednak troskę lefebvrystów o czystość wiary katolickiej cechuje jakiś niedobry duch. Jest to duch jednocześnie nieposłuszeństwa i niesprawiedliwości.

(...)     Zarzucają ponadto lefebvryści, że w posoborowym obrzędzie Mszy Świętej zamiast o ofierze mówi się o uczcie eucharystycznej. Ale koronny argument jest w tym zarzucie teologicznie żenujący: że zmienione zostały modlitwy na ofertorium. Tak jak gdyby ofiara eucharystyczna dokonywała się przez przedstawienie Bogu chleba i wina, a nie przez konsekrację eucharystyczną!

Natomiast naprawdę trzeba utracić ducha katolickości, ażeby przeciwstawiać sobie ofiarę i ucztę eucharystyczną. Przecież jedną z podstawowych cech wiary katolickiej jest to, że chce się ona otwierać na prawdę Bożą we wszystkich jej aspektach. Katolicyzmowi obce jest - tak charakterystyczne dla herezji - takie fascynowanie się jakimś aspektem prawdy Bożej, które prowadzi do odrzucenia jakiejś innej prawdy Bożej. A przecież Kościół od najdawniejszych czasów widzi w Najświętszej Eucharystii zarówno ofiarę jak ucztę! "

Całość pod:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/praca_nad_wiara/oskarzenia.html

  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Quincunx 16.06.2015, 9:27

    Msza święta co do istoty jest Ofiarą a przyjmuje formę Uczty. Ofiara dokonuje się poprzez Ucztę czyli wydanie przebóstwionego Ciała Jezusa jako pokarm, abyśmy mieli życie. Ofiara i Uczta nie są na tym samym poziomie. Ale aby Ofiara była czytelna czytelne musi być również w jaki sposób się ona dokonuje ...


    Ofiara dokonuje się poprzez Ucztę czyli wydanie przebóstwionego Ciała Jezusa jako pokarm, abyśmy mieli życie.

    Sobór Trydencki, Sesja XXII, kanony o najświętszej ofierze Mszy świętej, kan. 1:
    "Jeśli ktoś twierdzi, że we Mszy św. [...] składanie ofiary nie jest niczym innym jak podawaniem nam Chrystusa do spożycia – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych".

    A zatem czym innym jest ofiara, czym innym uczta; ofiara nie dokonuje się w formie uczty ani poprzez ucztę; to są nonsensy.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|korek 16.06.2015, 10:10

    Ofiara dokonuje się poprzez Ucztę czyli wydanie przebóstwionego Ciała Jezusa jako pokarm, abyśmy mieli życie.

    Sobór Trydencki, Sesja XXII, kanony o najświętszej ofierze Mszy świętej, kan. 1:
    "Jeśli ktoś twierdzi, że we Mszy św. [...] składanie ofiary nie jest niczym innym jak podawaniem nam Chrystusa do spożycia – niech będzie wyłączony ze ...


    "Jeśli ktoś twierdzi, że we Mszy św. nie składa się Bogu prawdziwej i właściwej ofiary albo że składanie ofiary nie jest niczym innym, jak podawaniem nam Chrystusa do spożycia..."

    W kanonie chodzi o to, że Msza św JEST PRAWDZIWĄ OFIARĄ a nie tylko posiłkiem. Ojcowie Soborowi krytykują oddzielenie Mszy Św od tego co się wydarzyło 2000 lat temu.
    .
    A tymczasem to co jest życiem, esencją, substancją OFIARY jest akt osoby Boga-człowieka, akt dokonany w czasie - w Wielki Czwartek, akt, decyzja wydania się w posłuszeństwie Ojcu dla nas, który wraz ze Zmartwychwstaniem wchodzi w wieczność i wylewa się na nas w każdej Mszy Św, kiedy Jezus ofiarowuje nam swoje Ciało i swoją Krew do spożywania. Bo to nie śmierć jest ofiarą, która zbawia, lecz miłość aż do końca Syna Człowieczego. A ta miłość, która go prowadziła od wieczerzy Paschalnej konkretyzowała się w tamtych warunkach w zgodzie na śmierć, a wcześniej w biczowaniu, a wcześniej w Ogrójcu.
    .
    W wieczność nie wchodzi Golgota - śmierć, lecz Jezus, który do końca nas umiłował. Śmierć, Golgota to tylko wydarzenia historyczne przez które wyraziła się największa ofiarnicza miłość.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Quincunx 16.06.2015, 10:29

    "Jeśli ktoś twierdzi, że we Mszy św. nie składa się Bogu prawdziwej i właściwej ofiary albo że składanie ofiary nie jest niczym innym, jak podawaniem nam Chrystusa do spożycia..."

    W kanonie chodzi o to, że Msza św JEST PRAWDZIWĄ OFIARĄ a nie tylko posiłkiem. Ojcowie Soborowi krytykują oddzielenie Mszy Św ...


    W wieczność nie wchodzi Golgota

    Wchodzi, wchodzi. Nie na darmo po zmartwychwstaniu nie znikły rany na rękach, stopach i boku Pana Jezusa. Jak mówi konstytucja IISW: "Nasz Zbawiciel podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę swojego Ciała i Krwi, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić ofiarę krzyża".
    Czyli we Mszy uobecnia się Ofiara Krzyżowa, tak jak uobecniała się ona przez antycypację podczas Ostatniej Wieczerzy. Msze się powtarzają, ale nie powtarza się ofiara z Kalwarii, lecz uobecnia się ona w nich i utrwala.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|korek 16.06.2015, 10:39

    W wieczność nie wchodzi Golgota

    Wchodzi, wchodzi. Nie na darmo po zmartwychwstaniu nie znikły rany na rękach, stopach i boku Pana Jezusa. Jak mówi konstytucja IISW: "Nasz Zbawiciel podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę swojego Ciała i Krwi, aby w niej na całe wieki, aż ...


    Gdyby wchodziła Golgota Msza Św miałaby inny ryt. Stalibyśmy pod krzyżem, a kapłan w imieniu Chrystusa by mówił "Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego". W końcu sakramenty sprawiają to co oznaczają i są podobne do tego co reprezentują.
    Tymczasem Kapłan mówi : Bierzcie i jedzcie..., bierzcie i pijcie. Dzieje się dokładnie to co widzimy. Zmartwychwstały wydaje dla nas swoje Ciało i swoją Krew do spożywania, tak jak 2000 lat temu wydał swoje Ciało i swoją Krew dla nas na śmierć. To co łączy te dwa wydarzenia to akt osoby, która w swoim człowieczeństwie doszła na Ziemi do szczytu miłości i przekroczywszy zasłonę śmierci kontynuuje ten akt w wieczności, ale już jako Zmartwychwstały niecierpiętliwy, przebóstwiony.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Quincunx 16.06.2015, 11:04

    Gdyby wchodziła Golgota Msza Św miałaby inny ryt. Stalibyśmy pod krzyżem, a kapłan w imieniu Chrystusa by mówił "Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego". W końcu sakramenty sprawiają to co oznaczają i są podobne do tego co reprezentują.
    Tymczasem Kapłan mówi : Bierzcie i jedzcie..., bierzcie i pijcie. Dzieje się ...


    Gdyby wchodziła Golgota Msza Św miałaby inny ryt. Stalibyśmy pod krzyżem

    Na Mszy nie stoimy pod Krzyżem? To w Wielki Czwartek Pan Jezus nie ustanowił pamiątki ofiary krzyżowej?

    a kapłan w imieniu Chrystusa by mówił "Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego"

    Myli Kolega inscenizację z uobecnieniem. Istotą ofiary Mszy św. nie jest inscenizacja Męki na krzyżu lecz bezkrwawe uobecnienie krwawej ofiary złożonej na ołtarzu krzyża.

    "Przenajświętsza Ofiara Ołtarza nie jest tylko czystym i zwykłym wspomnieniem mąk i śmierci Jezusa, Chrystusa ale prawdziwym i istotnym składaniem ofiary, co uczynił już na Krzyżu, ofiarując siebie samego Ojcu Przedwiecznemu jako Hostię najmilszą. »Albowiem tu i tam jedna i ta sama jest Hostia, i ten sam składa obecnie Ofiarę za pośrednictwem kapłanów, który niegdyś siebie samego ofiarował Ojcu na Krzyżu, z różnicą tylko w sposobie ofiarowania«.
    Jeden jest więc i ten sam Kapłan, Chrystus Jezus, którego przenajświętszą osobę kapłan zastępuje. Ten ostatni bowiem dzięki kapłańskiemu namaszczeniu, które otrzymał, upodabnia się do Najwyższego Kapłana i ma władzę działania mocą i osobą samego Chrystusa. Przeto czynnością swą kapłańską Chrystusowi niejako »użycza swojego języka i ręki dostarcza«.
    Również i żertwa ofiarna jest ta sama - mianowicie Boski Zbawiciel w swojej naturze ludzkiej i w rzeczywistości swego Ciała i Krwi. Sposób jednak ofiarowania Chrystusa jest odmienny. Na Krzyżu bowiem ofiarował On Bogu siebie samego całego i swoje cierpienia, ofiarowanie zaś żertwy dokonało się przez śmierć krwawą dobrowolnie przyjętą. Natomiast na ołtarzu, skoro Jego natura ludzka jest w stanie chwały, »śmierć panować Mu nie będzie«. Niemożliwe jest już przelanie krwi. Jednakże z postanowieniem Boskiej Mądrości naszego Zbawiciela, to ofiarowanie zostaje nam przedziwnie ukazane przez zewnętrzne znaki, które są wskaźnikami (indices) Jego śmierci. Albowiem przez »Przeistoczenie« chleba w Ciało a wina w Krew Chrystusa, na ołtarzu jest obecnie tak Jego Ciało jak i Krew Jego; postaci zaś eucharystyczne, pod którymi jest On obecny, wyobrażają krwawe rozdzielenie Ciała i Krwi. W ten sposób to upamiętniające przedstawienie Jego śmierci, która w rzeczywistości miała miejsce na Kalwarii, powtarza się w poszczególnych ofiarach ołtarza, ponieważ różne wskaźniki (indices) oznaczają i przedstawiają Chrystusa Jezusa w stanie żertwy".

    Zmartwychwstały wydaje dla nas swoje Ciało i swoją Krew do spożywania

    Wydaje się za nas w ofierze i poleca przyjmować na świętej uczcie złożone w ofierze ciało i Krew. Ofiara nie polega na uczcie, natomiast uczta wypływa z ofiary.

    Kapłan mówi : Bierzcie i jedzcie..., bierzcie i pijcie.

    To jest zachęta do Komunii, która nastąpi jako konsekwencja złożenia ofiary Mszy św. uobecniającej jedyną ofiarę na krzyżu. Przez te słowa nie dokonuje się przeistoczenie.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Quincunx 16.06.2015, 11:07

    Gdyby wchodziła Golgota Msza Św miałaby inny ryt. Stalibyśmy pod krzyżem

    Na Mszy nie stoimy pod Krzyżem? To w Wielki Czwartek Pan Jezus nie ustanowił pamiątki ofiary krzyżowej?

    a kapłan w imieniu Chrystusa by mówił "Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego"

    Myli Kolega inscenizację z uobecnieniem. Istotą ofiary Mszy ...


    Cytat pochodzi z encykliki Piusa XII "Mediator Dei":
    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|korek 16.06.2015, 12:15

    Cytat pochodzi z encykliki Piusa XII "Mediator Dei":
    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html


    >>>>Na Mszy nie stoimy pod Krzyżem?
    Na Mszy stoimy przed ołtarzem.

    >>>>Myli Kolega inscenizację z uobecnieniem.
    Ale to właśnie ty chcesz inscenizować Golgotę, która już minęła, której już nie ma. Ale w związku z tym powinieneś również inscenizować Zmartwychwstanie, bo Msza Św to przecież również pamiątka Zmartwychwstania. Dlatego musisz przejść z poziomu inscenizacji i uobecniania wydarzeń historycznych na poziom wewnętrznego życia osoby, która żyje i kocha w wieczności TERAZ. Wieczny, odkupieńczy jest akt osoby Jezusa, a nie wydarzenie z historii. Dlatego jak podaje Pius XII w Mediator Dei to co łączy Mszę Św z Golgotą jest Jezus i jego ciało i jego dobrowolna ofiara z siebie:
    "Jeden jest więc i ten sam Kapłan, Chrystus Jezus,"
    "Również i żertwa ofiarna jest ta sama - mianowicie Boski Zbawiciel w swojej naturze ludzkiej i w rzeczywistości swego Ciała i Krwi. "
    - a nie egzekucja, która niby istnieje w wieczności, którą niby sprowadzamy na nasze ołtarze:
    "Sposób jednak ofiarowania Chrystusa jest odmienny. Na Krzyżu bowiem ofiarował On Bogu siebie samego całego i swoje cierpienia, ofiarowanie zaś żertwy dokonało się przez śmierć krwawą dobrowolnie przyjętą. Natomiast na ołtarzu, skoro Jego natura ludzka jest w stanie chwały, »śmierć panować Mu nie będzie«. Niemożliwe jest już przelanie krwi."
    Egzekucji już nie ma. Krzyża już nie ma. Umierania już nie ma. Cierpienia już nie ma. Przelewania krwi już nie ma. Po Zmartwychwstaniu TERAZ Jezus jest przed tronem Ojca i wstawia się za nami ze śladami swej męki na swym przebóstwionym Ciele. Wstawia się za nami z tą samą miłością z jaką wydał swoje ciało w Wielki Czwartek i ta sama miłość powoduje, że TERAZ wydaje swoje przebóstwione Ciało nam do spożywania. Jego wstawianie się polega na wydawaniu swojego ciała i swoje krwi podczas każdej Mszy Św. Robi to samo co 2000 lat temu tylko, że przybiera to inną formę. Formę sakramentu ustawionego podczas Ostatniej Wieczerzy, która antycypowała śmierć na krzyżu, ale RÓWNIEŻ ZMARTWYCHWSTANIE I WNIEBOWSTĄPIENIE.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Polipid3 16.06.2015, 15:57

    Gdyby wchodziła Golgota Msza Św miałaby inny ryt. Stalibyśmy pod krzyżem, a kapłan w imieniu Chrystusa by mówił "Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego". W końcu sakramenty sprawiają to co oznaczają i są podobne do tego co reprezentują.
    Tymczasem Kapłan mówi : Bierzcie i jedzcie..., bierzcie i pijcie. Dzieje się ...


    tak korek negatywne skutki NOMu widać w twoich wpisach ... nie trzeba się trudzić.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|circ 16.06.2015, 12:17

    W wieczność nie wchodzi Golgota

    Wchodzi, wchodzi. Nie na darmo po zmartwychwstaniu nie znikły rany na rękach, stopach i boku Pana Jezusa. Jak mówi konstytucja IISW: "Nasz Zbawiciel podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę swojego Ciała i Krwi, aby w niej na całe wieki, aż ...


    //"Nasz Zbawiciel podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę swojego Ciała i Krwi, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić ofiarę krzyża".
    Czyli we Mszy uobecnia się Ofiara Krzyżowa//

    Dlaczego więc w Wieczerniku Jezus składał ofiarę ze swojego ciała chociaż jeszcze nie była ona uświęcona krzyżem, ale dopiero miała być?

    Jak widzisz nie da się tego rozerwać, uczty od ofiary, ofiary od uczty, bo dla Boga czas nie istnieje.

    Jesteście ślepi jak żydzi, nawet apostołowie, którzy nie przyjęli Mesjasza mimo że mieli wszystkie znaki.

    //A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz4, którzy rozmawiali z Nim. 4 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». 5 Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!»5 //

    Bóg Ojciec wyrażnie powiedział-Ten jest moim Synem, a nie ci obok.

    I tak samo wy się sprzeczacie;- uczta czy ofiara. Uczta i Ofiara, i to jeszcze nie koniec, bo jeszcze Zmartwychwstanie i Chrzest w Duchu. Można się więc spodziewać następnych zmian, jak dojrzejecie. Może być tak, że po Ofierze i Uczcie będzie Chrzest w Duchu, kapłani pójdą w lud by wypełnić wszystkie obietnice;

    ''19 Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?» 20 On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.''
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Elpis 16.06.2015, 10:49

    Msza święta co do istoty jest Ofiarą a przyjmuje formę Uczty. Ofiara dokonuje się poprzez Ucztę czyli wydanie przebóstwionego Ciała Jezusa jako pokarm, abyśmy mieli życie. Ofiara i Uczta nie są na tym samym poziomie. Ale aby Ofiara była czytelna czytelne musi być również w jaki sposób się ona dokonuje ...


    "Msza święta co do istoty jest Ofiarą a przyjmuje formę Uczty." – oto przykład ortodoksyjnego myślenia – nie ma co.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Polipid3 16.06.2015, 16:00

    "Msza święta co do istoty jest Ofiarą a przyjmuje formę Uczty." – oto przykład ortodoksyjnego myślenia – nie ma co.


    tak można każdą bzdurę uzasadnić.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Klara (oporna uczennica Pańska) 16.06.2015, 12:05

    Msza święta co do istoty jest Ofiarą a przyjmuje formę Uczty. Ofiara dokonuje się poprzez Ucztę czyli wydanie przebóstwionego Ciała Jezusa jako pokarm, abyśmy mieli życie. Ofiara i Uczta nie są na tym samym poziomie. Ale aby Ofiara była czytelna czytelne musi być również w jaki sposób się ona dokonuje ...


    BINGO!
    "Czasem się czuję jak... młody Piłsudski do chłopstwa na rynku w Kielcach przemawiający! " e-mail: [email protected]
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Polipid3 16.06.2015, 15:46

    Msza święta co do istoty jest Ofiarą a przyjmuje formę Uczty. Ofiara dokonuje się poprzez Ucztę czyli wydanie przebóstwionego Ciała Jezusa jako pokarm, abyśmy mieli życie. Ofiara i Uczta nie są na tym samym poziomie. Ale aby Ofiara była czytelna czytelne musi być również w jaki sposób się ona dokonuje ...


    nie pitol ...
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Polipid3 16.06.2015, 15:46

    Zarzucają ponadto lefebvryści, że w posoborowym obrzędzie Mszy Świętej zamiast o ofierze mówi się o uczcie eucharystycznej. Ale koronny argument jest w tym zarzucie teologicznie żenujący: że zmienione zostały modlitwy na ofertorium. Tak jak gdyby ofiara eucharystyczna dokonywała się przez przedstawienie Bogu chleba i wina, a nie przez konsekrację eucharystyczną ...


    dziękuję ... i pozamiatane po Klarci.
    Odpowiedz
  • Re: Polipidowi i innym tradsom dedykuję|Elpis 16.06.2015, 8:43
    Czy Ty Klaro uważasz, że tzw. lefebvryści są w kościele?, czy poza nim?

    Jeśli jednak poza nim, to nie martw się aż tak bardzo – w jakiś krąg przynależności do KK się przecież załapią, skoro załapują się wszyscy inni na mocy powszechnego zbawienia. Twój wpis powstał pewnie z troski o nich – i cieszysz się pewnie, i nic a nic nie masz przeciw, że " jakoby szukanie porozumienia z (…) lefebvrystami oraz budowanie wobec nich postawy życzliwości…" ze strony Kościoła, w tym i z Twojej strony, i ze strony Korka, Harcownika, Sylabariusza, Waldiego i jeszcze paru innych furowiczów wypływa z troski ich zbawienie.
    Myślę, że także modlisz się za arcybiskupa Lefebvre´a, by Pan przebaczył mu przewinienia.

    Miło z Twojej strony.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook