Otwarte forum dyskusyjne Frondy

O filmach czyli bieżączka 3

dodano: 23.05.2020, 19:21
akcje wątku: drzewko

" Ludzie oglądają też filmy o mafiozach, bo nie mogą uwierzyć w to, że Nitras i Budka istnieją naprawdę, a afera Trójki, która nie puściła listy z powodu cenzury, to prawie stan wojenny bez teleranka. To jest nie do uwierzenia i dlatego trzeba przełączyć kanał na Netflixa i poszukać tam jakichś prawdziwszych historii, w które człowiek poważny mógłby nie tylko uwierzyć, ale także zaangażować się emocjonalnie po stronie jednego z bohaterów.

To się nie może udać w tak zwanym prawdziwym życiu, które serwują nam codziennie media, albowiem przyrodzone instynkty w każdym z nas wprost krzyczą: to nieprawda, nieprawda, nieprawda!!! Teraz trzeba zapytać o jaki rodzaj nieprawdy, czyli kłamstwa chodzi i jaką owo kłamstwo prawdę chce unieważnić.

Idźmy po kolei: Staszewski Kazimierz nigdy nie był dobrym artystą. To była i jest istota o bardzo przeciętnych umiejętnościach, która ślizgała się po tematach bieżących, korzystając z napięć politycznych, rzeczywistych lub kreowanych przez media i opisująca je mową wiązaną, o niskiej bardzo jakości. Ludzie rozumiejący warsztat tekściarza o tym wiedzieli, ale większość nie wiedziała, albowiem skupiała się na powierzchownych emocjach, jakie serwował Staszewski w swoim sklepiku z gumą do majtek.

Emocje te dawały wszystkim możliwość podniecania się w grupie, a więc były akceptowane i przez tę grupę, niezwykle liczną, traktowane jak objawienia. To wszystko była i jest nadal publicystyczna nędza. Oczywiście, zaraz się tu pojawią obrońcy Staszewskiego, którzy tak naprawdę bronić będą własnych, oszukanych emocji. To jest najważniejszy mechanizm, który napędza całą tę kuriozalną sytuację.

Przeżywaliśmy coś wspólnie i wydawało nam się, że jesteśmy jednością, a tu taki zonk! Jak z tym żyć? To dokładnie to samo, co z wielbicielami prozy Nienackiego, którzy chcą być ciągle dziećmi przeżywającymi na nowo wciąż te same przygody.

Trójka i jej sławna lista przebojów, której działalność zainicjowana została w stanie wojennym służyła do tego, by milicja mogła z grubsza wiedzieć, co w sobotni wieczór robi młodzież intelektualnie zaangażowana. Ta niezaangażowana miała w nosie listę i stała pod budką z piwem, albo robiła rozróby na pustych ulicach, gdzie łatwo ją było namierzyć. Ludzie, którzy tę listę obsługiwali byli i są nadal najbardziej oczywistymi współpracownikami systemu komunistycznego. Wiara w to, że jest inaczej, że ich misja polegała na tym, by uwrażliwić młodzież na muzykę, jest więcej niż naiwna. Mam także pewność, a przemawiają za tym pewne moje osobiste doświadczenia, że ludzie ci byli dokładnie selekcjonowani pod względem walorów głosowych i fizycznych.

To znaczy, fakt czy oni się na tej muzyce znali czy nie miał znaczenie drugorzędne. O wiele ważniejsze było, żeby ładnie mówili i potrafili stymulować emocje głosem, a także by dobrze wyglądali. Nigdy nie zapomnę, pisałem już o tym, jak w latach osiemdziesiątych naszą szkołę odwiedził bardzo sympatyczny, wyglądający na podróżnika, nie lękającego się niczego i nikogo oficer informacji wojskowej, który opowiadał o przygodach swoich kolegów wykonujących misje w dalekich krajach. Był on o wiele bardziej sympatyczny niż Marek Niedźwiecki. Pewnie dlatego, że wysyłano go na misje polegające na sprzedaży bezpośredniej. Nie siedział w radio i nie miał tego komfortu. Był narażony na różne głupie pytania i dziwne uwagi i miał sobie z tym jakoś radzić. No i sobie radził. Wszyscy po tym spotkaniu z nim byli zachwyceni.

Nigdy nie zapomnę, a można to zapewne odnaleźć w archiwach prasowych, wywiadu z Lechem Janerką, który opowiadał, jak Wojciech Man straszył go Jaskiernią. Ten sam Wojciech Man opowiada dzisiaj o cenzurze i prześladowaniach. Można oczywiście w tym miejscu używać słowa hipokryzja, ale sądzę, że jest ono nieadekwatne. To jest sytuacja inna. Mają z nią czasem do czynienia wychowawcy w ośrodkach dla trudnej młodzieży albo w internatach. Chodzi o to, żeby znaleźć największego chama, który jest do tego przerażony swoją bezradnością wobec innych kolegów, posługujących się niezrozumiałymi dlań pojęciami i opowiadających nie zrozumiałe dla niego kawały.

Tego chama następnie należy wywyższyć i dać mu jakiś rodzaj władzy. To może być cokolwiek. Na przykład dostęp do radiowęzła. I sprawa jest załatwiona, wszyscy wiedzą, kto jest wrogiem, a mają do tego jeszcze całkowicie zaburzoną hierarchię wartości, bo uważają, że może jednak coś niezwykłego w tym chamie jest. No i nie wiedzą jak się zachować. Usiłują zbudować jakąś nową, dającą bezpieczeństwo, hierarchię, a przy tym zaczynają donosić. W dodatku dwutorowo – bezpośrednio do kierownika ośrodka i pośrednio do chama, który potem powtarza wszystko kierownikowi. Przez co ten ma wyraźniejszy obraz sytuacji grupie.

Po to kreuje się takie postaci jak Wojciech Man. Ja go wielokrotnie słuchałem w radio i za każdym razem przekonywałem się, że człowiek ten nie rozumie nic. Po prostu nic. On wie tylko jedno – gdzie są te właściwe drzwi, za którymi składa się raporty.

Kolejne kłamstwo dotyczy nas wszystkich. Ma ono związek ze sposobem w jaki politycy wszystkich opcji komentują te wydarzenia. W najlepszym razie tym komentarzem jest milczenie. Nikt nie podejmuje otwartej polemiki z tymi ludźmi i nikt nie potrafi wskazać na czym w rzeczywistości polegała ich misja. To także skłania ludzi do poszukiwania prawdziwych emocji w fabułach opowiadających o przygodach gangsterów.

To bowiem co mają przed oczami jest dla nich po prostu nie dającym się znieść kłamstwem, które po raz kolejny od tak zwanego upadku komunizmu, jest zatwierdzane i przyklepywane, jako obowiązująca wersja wydarzeń. I tu dochodzimy do kolejnej ważne kwestii – protesty, o ile nie są natychmiastowo skuteczne, choćby w minimalnym stopniu, przyczyniają się jedynie do utwierdzania i wzmacniania narracji, którą kontestują. To jest niby oczywiste, ale jakoś jednak ciągle za mało.

Tak jest w wielu przypadkach poważniejszych niż sprawa trujki. Jeśli więc jacyś artyści estradowi, mają coś do powiedzenia na temat działalności i misji tego radia i jego pracowników, a następnie się z tego wycofują, przygotowują triumf tego kłamstwa, nic więcej. Oni chcą ponadto, by ktoś wziął za nich odpowiedzialność za te zeznania i zapewnił im towarzyskie bezpieczeństwo. Takich rzeczy niestety nie ma. Na coś się trzeba zdecydować. No, ale nie u nas rzecz jasna. Takie decyzje podejmują jedynie bohaterowie filmów o mafii. W prawdziwym życiu to jest nie do pomyślenia."

cytat stąd https://coryllus.pl/dlaczego-ludzie-lubia-ogladac-filmy-o-mafiozach/

  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Ligure 23.05.2020, 21:43
    "To dokładnie to samo, co z wielbicielami prozy Nienackiego, którzy chcą być ciągle dziećmi przeżywającymi na nowo wciąż te same przygody."
    Zdaje się, że Maciejewski, w tym byciu wiecznym dzieckiem poszedł znacznie dalej: popełnił delikt grafomański ( a mówimy tu już o recydywie) z Nienackim w roli głównej.
    Będziemy działać wspólnie na rzecz naszej odnowy, narodzin wspólnego luksusu, przyszłych splendorów i Powszechnej Republiki.
    Odpowiedz
  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Adalbert1241 24.05.2020, 16:58

    "To dokładnie to samo, co z wielbicielami prozy Nienackiego, którzy chcą być ciągle dziećmi przeżywającymi na nowo wciąż te same przygody."
    Zdaje się, że Maciejewski, w tym byciu wiecznym dzieckiem poszedł znacznie dalej: popełnił delikt grafomański ( a mówimy tu już o recydywie) z Nienackim w roli głównej.


    Jego droga, jego wybory :))
    Odpowiedz
  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Potfur 24.05.2020, 21:32

    Jego droga, jego wybory :))


    Jakie wybory? On po prostu lepiej nie umie choćby się skichał. Dała mu Bozia talentu tak na ćwierć komuszka Nienackiego więc próbuje nadrabiać ideolo. Teraz jest kościelny. Ale ja jeszcze pamiętam jak się chwalił, że jest bezbożnikiem i swojego synka nie puszcza na lekcje religii :-)
    Odpowiedz
  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Adalbert1241 24.05.2020, 23:49

    Jakie wybory? On po prostu lepiej nie umie choćby się skichał. Dała mu Bozia talentu tak na ćwierć komuszka Nienackiego więc próbuje nadrabiać ideolo. Teraz jest kościelny. Ale ja jeszcze pamiętam jak się chwalił, że jest bezbożnikiem i swojego synka nie puszcza na lekcje religii :-)


    Nienacki nie miał talentu.Stosował archetyp o czym zresztą dokładnie napisał:)))

    Ale za to miał żonę:)))
    Odpowiedz
  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Adalbert1241 24.05.2020, 23:50

    Jakie wybory? On po prostu lepiej nie umie choćby się skichał. Dała mu Bozia talentu tak na ćwierć komuszka Nienackiego więc próbuje nadrabiać ideolo. Teraz jest kościelny. Ale ja jeszcze pamiętam jak się chwalił, że jest bezbożnikiem i swojego synka nie puszcza na lekcje religii :-)


    Czy ja się mylę co do nawrócenia Rudolfa Hoessa?
    Odpowiedz
  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Potfur 25.05.2020, 15:44

    Czy ja się mylę co do nawrócenia Rudolfa Hoessa?


    Porównanie Koryłki do Hoessa mnie urzekło :-)

    Z tym, że Hoess nawrócił się bezinteresownie, a Koryłek kiedy mu sprzedaż siadła i doszedł do wniosku, że katolikom wciśnie więcej. Hłe hłe hłe.....
    Odpowiedz
  • Re: O filmach czyli bieżączka 3|Boski 24.05.2020, 12:17
    W miejsce Mana można wstawić PiSowskiego Jana Pietrzaka i będzie to samo :)
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook