Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona

dodano: 4.10.2008, 9:08
akcje wątku: drzewko

Autor: Kopris49

\"Kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca\" (Św. Ludwik Gr. d. M.). \"Nie może mieć Boga za Ojca ten, kto nie ma Kościoła za matkę\". Św. Cyprian

Kościół katolicki i nawrócenie
Z biografii Chestertona: Apostoł zdrowego rozsądku

Nawrócenie Chestertona

Chciałbym dzisiaj podzielić się z Szanownymi FForumowiczami radością, jaką mi sprawia czytanie biografii G. K. Chestertona, zatytułowanej Apostoł zdrowego rozsądku, a napisanej także przez konwertytę D. Ahlquista. Wprawdzie i polskie biografie (np. pióra pani J. Rydzewskiej, tłumaczki utworów Chestertona, a także autorki trzytomowej fantasy "Atalaya") tego Obrońcy wiary (Defensor fidei), jak nazwał go papież Pius XI, są pięknie napisane, ale obecna pozycja wydana przez Frondę i Apostolicum jest nadzwyczaj smakowita w odbiorze czytelniczym, co jest też zasługą tłumacza. Postanowiłem zeskanować dla P.T. Koleżeństwa kolejny rozdział tej biografii, opowiadający o konwersji Chestertona do Kościoła katolickiego. Celem tych wypisów z tej biograficznej książki jest też zdobycie przychylności Dam i Rycerzy wszystkich róż KŻR Frondy do włączenia się w modlitwę o beatyfikację tego wielkiego pisarza i Człowieka, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w grudniu 2006 roku.

W zeskanowanym materiale V rozdziału opuściłem przypisy, a zdania ważne nie mogąc ich pogrubić wyróżniłem wersalikami. Jakże aktualny jest wciąż Chesterton. W niniejszym rozdziale poruszane są też pewne sporawy, które były dyskutowane na naszym Forum. Oto ten rozdział:

„Gdy stajemy się katolikami, poszerzamy nasze horyzonty myślowe, poszerzamy je przede wszystkim o znajomość powodów, dla których stajemy się katolikami. Stojąc w centralnym punkcie, w którym spotykają się wszystkie drogi, człowiek może się przyglądać na przemian każdej z nich i uświadamiać sobie, że wszystkie mają początek w niebie". (Kościół katolicki i nawrócenie)

Kiedy zapytano Chestertona, dlaczego został katolikiem, odpowiedział krótko: „Aby uwolnić się od swoich grzechów". Dłuższej odpowiedzi udzielił, pisząc książkę zatytułowaną Kościół katolicki i nawrócenie. Pisarz został przyjęty do Kościoła katolickiego w 1922 roku, w wieku 48 lat. Dokonało się to po okresie bardzo długiego, rzetelnego i przemyślanego nawracania się. Mimo, że jako pisarz potrafił już wcześniej z niezwykłą elokwencją i mocą bronić katolicyzmu, mimo że napisał już nawet słynną książkę zawierającą opowiadania o pewnym detektywie- amatorze, który był katolickim księdzem, Chesterton zwlekał dosyć długo z przyjęciem katolicyzmu. Część historii swojego nawrócenia opowiada w książce Kościół katolicki i nawrócenie, napisanej w 1927 roku, pięć lat po wstąpieniu do Kościoła. Zanim jednak omówimy tę książkę, musimy wspomnieć o dwóch sprawach, które łączą się z owym dniem w 1922 roku, w którym przyjęto Chestertona do Kościoła katolickiego.

Przede wszystkim pierwowzorem sławnego detektywa księ¬dza Browna był prawdziwy ksiądz, który został bliskim przyjacie¬lem Chestertona - John 0\'Connor. Kiedy Chesterton oznajmił mu o swojej decyzji przyjęcia wiary katolickiej, ten dał mu do przeczytania Mały katechizm. Rankiem tego dnia, w którym Chesterton miał być przyjęty do Kościoła, widziano go wciąż wczytującego się w ten katechizm. Później Chesterton przyzna, że podczas tej lektury miał nieodparte wrażenie, iż katechizm ujmuje w skrócie to, co sam próbował wypowiedzieć przez całe swoje życie. Chodziło o stwierdzenie: „Są dwa grzechy przeciwko nadziei - zarozumiałość i rozpacz". Uznał on, że te herezje, które za jego czasów godziły w ludzkie szczęście, były właśnie odmianami albo zarozumiałości, albo rozpaczy.

Po przystąpieniu do Pierwszej Komunii świętej tego niedzielnego poranka, Chesterton napisał wiersz Nawrócony (The Convert), który prawdopodobnie jest jego najbardziej osobistą wypowiedzią na temat nawrócenia:

„Po jednej chwili, gdy skłoniłem głowę,
a cały świat odwrócił się i wyprostował,
wyszedłem, gdzie świeciła bielą stara droga,
i chodziłem po ścieżkach, słysząc ludzką mowę,
las języków, jak liście w jesień nie zrzucone,
co nie są niekochane, lecz jak obca mowa
nieważne. Stare rany oraz wiara nowa
jak miękki uśmiech, który ma przy śmierci człowiek.

Mędrkowie mają w darze stos map, które
raczkujący ich kosmos kalkują w kształt drzewa.
Grzechoczą przesiewanym raz po raz rozumem,
a sito puszcza wolno złoto i piach zbiera.
Ale wszystkie te rzeczy są mi mniej niż pyłem,
ponieważ moje imię to Łazarz i żyję".

W książce Kościół katolicki i nawrócenie Chesterton zauważa, że chociaż wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, to jednak każdy pielgrzym odczuwa pokusę, by wypowiadać się tak, jakby wszystkie drogi były podobne do jego własnej. Tymczasem „Kościół to taki dom, do którego prowadzą setki bram, i nie ma dwóch ludzi, którzy wchodzą do niego dokładnie z tej samej strony". Chociaż historia każdego nawrócenia jest inna, to wszystkie są równocześnie takie same. Chesterton wyróżnia trzy etapy, przez które przechodzi prawie każdy konwertyta na swojej drodze ku Rzymowi. Pierwszy to "traktowanie Kościoła z góry, drugi - odkrywanie Kościoła, a trzeci - ucieczka od Kościoła".

Może zaskakiwać, że Chesterton wzrastał jako unitarianin-uniwersalista. Dlatego, gdy po raz pierwszy zgłębiał się w chrześcijaństwo - o czym pisze w Ortodoksji - jego spojrzenie na nie było naprawdę bardzo ortodoksyjne. Związał się z Kościołem anglikańskim, co było -jak twierdzi - po prostu niezupełnym nawróceniem się na katolicyzm. Ponieważ zaś w gruncie rzeczy nigdy nie był protestantem, nigdy nie żywił żadnych protestanckich przekonań na temat Rzymu, a to znaczy, że tak naprawdę nigdy nie był antykatolikiem. Nie musiał się zatem zmagać z tymi przesz¬kodami, które wielu protestantów musi pokonywać na swojej drodze do Rzymu. DWA GŁÓWNE ZARZUTY FORMUŁOWANE PRZEZ PROTESTANTÓW ODNOSZĄ SIĘ DO ROZUMIENIA BIBLII I DO KONCEPCJI KAPŁAŃSTWA.

Chesterton radzi sobie z nimi dość zręcznie. Po pierwsze, protestanci są po prostu źle poinformowani na temat katolickiego sposobu rozumienia Pisma Świętego. ZARZUT STAWIANY PRZEZ PROTESTANTÓW DOTYCZY ZWYKLE TEGO, ŻE KOŚCIÓŁ RZYMSKOKATOLICKI BOI SIĘ BIBLII. KRĄŻY NAWET NA TEN TEMAT WIELE ZABAWNYCH HISTORYJEK. PRZEDE WSZYSTKIM, MÓWI CHESTERTON: „DORASTAŁEM W ŚWIECIE. W KTÓRYM PROTESTANCI, DOWIÓDŁSZY, ŻE RZYM NIE WIERZY W BIBLIĘ, Z WYPIEKAMI NA TWARZY ODKRYWALI, IŻ TO ONI SAMI W NIĄ NIE WIERZĄ". PO DRUGIE, CHESTERTON PRZYZNAJE, ŻE BYĆ MOŻE ŁATWO BYŁOBY MU ZROZUMIEĆ LAIKA, KTÓRY ZUPEŁNIE ODRZUCA KOŚCIÓŁ, TWIERDZĄC, IŻ WSZYSTKIE JEGO PISMA, ROZPORZĄDZENIA, OBRZĘDY I ŚWIECE SĄ „BZDURNE", NIE MÓGŁBY JEDNAK ZROZUMIEĆ TAKIEGO LAIKA, KTÓRY ODRZUCA WSZYSTKO, CO WIĄŻE SIĘ Z KOŚCIOŁEM, Z WYJĄTKIEM PISM, I OPIERAJĄC SWOJĄ WIARĘ WYŁĄCZNIE NA NICH, TWIERDZI, ŻE PISMA, POCHODZĄCE OD KOŚCIOŁA, SĄ PRZECIWKO KOŚCIOŁOWI".

Na zarzuty formułowane przez protestantów pod adresem księży, a mianowicie, że są oni ludźmi niebezpiecznymi, postępującymi wbrew naturze i dalekimi od świętości, Chesterton odpowiada, że PROTESTANCI SĄ NIEKONSEKWENTNI W SWYM ROZUMOWANIU. TWIERDZĄ BOWIEM, ŻE KSIĄDZ JEST SZALEŃCEM, GDY DOCHOWUJE WIERNOŚCI ŚLUBOM, I ŁAJDAKIEM, GDY JE ŁAMIE. „DLACZEGO CZŁOWIEK, KTÓRY CHCE BYĆ NIEGODZIWCEM, MIAŁBY OBARCZAĆ SAMEGO SIEBIE SKŁADANIEM NADZWYCZAJNYCH I SZCZEGÓŁOWYCH OBIETNIC BYCIA DOBRYM?".

Chesterton rozprawia się z tymi i innymi protestanckimi wyobrażeniami na temat katolicyzmu, traktując je jako „ewidentny błąd". Tym, co naprawdę powstrzymuje ludzi od zostania katolikami, są nie tyle kłamstwa na temat Kościoła katolickiego, co prawda o nim. Mamy tu do czynienia z lękiem nie tyle przed występkami Kościoła, co przed jego cnotami i zasługami. Weźmy na przykład lęk przed konfesjonałem. RELIGIA, W KTÓREJ JEDNĄ Z ZASAD JEST WYZNAWANIE GRZECHÓW, JEST RELIGIĄ, W KTÓREJ CHODZI O PRAWDĘ. OCZYWIŚCIE LĘK JEST W TYM WYPADKU NIEUZASADNIONY, PENITENT PRZEKONUJE SIĘ, ŻE KONFESJONAŁ JEST MIEJSCEM DOŚWIADCZENIA MIŁOSIERDZIA I NIEWYOBRAŻALNEJ WSPANIAŁOMYŚLNOŚCI. OWSZEM, WCIĄŻ POZOSTAJE PRAWDZIWY LĘK PRZED REALIZMEM KOŚCIOŁA. JEST TO BOWIEM KOŚCIÓŁ, KTÓRY JASNO NAM MÓWI, WOBEC KOGO I ZA CO JESTEŚMY ODPOWIEDZIALNI. RESZTA ŚWIATA UZNAJE TAKĄ JASNOŚĆ NIE TYLKO ZA COŚ NIEWYGODNEGO, LECZ TAKŻE ODSTRASZAJĄCEGO.
Właśnie z takim lękiem musi się zmierzyć konwertyta na trzecim etapie nawracania się, który jest próbą ucieczki od Kościoła. To doznanie może być najsilniejsze wtedy, gdy znamy raczej fakty niż kłamstwa i gdy zdajemy sobie sprawdź tego, że ostatni krok zależy wyłącznie od nas. Zanim przejdziemy do omówienia tego ostatniego kroku, powróćmy na chwilę do dwóch pierwszych etapów nawracania się - traktowania Kościoła z góry i odkrywania go. Ten pierwszy krok konwertyta robi raczej nieświadomie - wtedy, gdy postanawia zachowywać się uczciwie w stosunku do Kościoła katolickiego. Jeszcze nie uważa, że religia rzymskokatolicka jest prawdziwa, ale, po raz pierwszy nie uważa też, że zarzuty przeciwko Kościołowi są słuszne. Decyduje się na obiektywne zbadanie Kościoła. Ten pierwszy, ważny krok prowadzi do drugiego, długiego i radosnego etapu, na którym pojawia się pełna fascynacja poznawaniem tego, czego Kościół katolicki naprawdę uczy. Chesterton zauważa, że jest to najprzyjemniejsza część ca¬łego procesu nawracania się: „część łatwiejsza niż przystąpienie do Kościoła katolickiego i jeszcze łatwiejsza niż próba życia po katolicku. Jest to etap podobny do odkrywania nowego kontynentu, pełnego dziwnych kwiatów i niezwykłych zwierząt, który jest dziki i równocześnie gościnny". Potem jednak nagle i z pew¬nym zaskoczeniem konwertyta uświadamia sobie, że nie może już dłużej pozostawać obojętny i bezstronny w stosunku do Kościoła katolickiego. "NIEMOŻLIWE JEST ZACHOWANIE NEUTRALNEJ PO¬STAWY W STOSUNKU DO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO. Z CHWILĄ, GDY LUDZIE PRZESTAJĄ KRYTYKOWAĆ KOŚCIÓŁ, ZACZYNAJĄ ODCZUWAĆ DO NIEGO POCIĄG. Z CHWILĄ, GDY PRZESTAJĄ NA NIEGO WYKRZYKIWAĆ, ZACZYNAJĄ SIĘ MU Z PRZYJEMNOŚCIĄ PRZYSŁUCHIWAĆ. Z CHWILĄ, GDY PRÓBUJĄ BYĆ W STOSUNKU DO KOŚCIOŁA UCZCIWI, ZACZYNAJĄ SIĘ W NIM ROZKOCHIWAĆ. Z CHWILĄ ZAŚ, GDY TO UCZUCIE PRZEKROCZY PEWIEN PUNKT, ZACZYNA PRZYBIERAĆ FORMĘ DRAMATYCZNEJ I GROŹNEJ WZNIOSŁOŚCI, CHARAKTERYZUJĄCEJ WIELKĄ MIŁOŚĆ. Człowiek ma wówczas poczucie, że albo całkowicie się oddaje, albo całkowicie się kompromituje, ma wrażenie, że został usidlony, nawet jeśli jest z tego usidlenia zadowolony. Jednak po pewnym czasie ten człowiek jest już nie tyle zado¬wolony, co po prostu przerażony. Niewykluczone, że właśnie to rzeczywiste przeżycie psychologiczne [...] odpowiada za to, co pozostało z tej legendy, głoszącej, że Rzym jest jedynie pułapką. Ta legenda jednak pomija zasadniczą sprawę w całej tej psychologii. Mianowicie to nie papież jest tym, kto zastawia pułapkę, i to nie księża są tymi, którzy zakładają przynętę. Cały problem polega na tym, że tą pułapką jest po prostu prawda. Rzecz w tym, że człowiek sam zmierza w kierunku tej pułapki-prawdy a nie w tym, że to ona go dopada".

Powiedzieliśmy, że nawrócenie Chestertona przebiegało stopniowo i w sposób rozważny, ale ostatni krok - a wie o tym każdy konwertyta - jest zawsze największy Chesterton mówi: „Odległość między dokonaniem a niedokonaniem czegoś takiego jest tak mała i zarazem tak wielka. [...] Jedną rzeczą jest uznanie, że katolicyzm jest dobry a inną uznanie, że ma rację. Jedną rzeczą jest uznanie, że ma rację, a inną uznanie, że zawsze ma rację". Tak naprawdę jest to przechodzenie z jednego świata do zupełnie innego. I nie jest to mały krok.
Istnieje jeszcze jedna, dość zaskakująca rzecz, która może przeszkodzić w zrobieniu tego ostatecznego kroku. Jako konwertyta, mogę potwierdzić prawdziwość tego, co Chesterton ma na myśli, gdy pisze: „NIEJEDEN KONWERTYTA OSIĄGNĄŁ TAKI ETAP, ŻE ŻADNE SŁOWO, CZY TO WYPOWIEDZIANE PRZEZ JAKIEGOŚ PROTESTANTA, CZY PRZEZ POGANINA, NIE MOŻE GO JUŻ ZATRZYMAĆ. PRZED PRZYJĘCIEM KATOLICYZMU MOŻE GO POWSTRZYMAĆ JEDYNIE SŁOWO JAKIEGOŚ KATOLIKA". „JEDNO GŁUPIE SŁOWO WYPOWIEDZIANE PRZEZ CZŁOWIEKA NALEŻĄCEGO DO KOŚCIOŁA PRZYNOSI WIĘCEJ SZKODY NIŻ STO TYSIĘCY GŁUPICH SŁÓW WYPOWIEDZIANYCH PRZEZ CZŁOWIEKA SPOZA NIEGO". KATOLICY CZASAMI BARDZO SZKODZĄ SPRAWIE PRZEZ PRZEDSTAWIANIE SWOJEJ WIARY W NIEWŁAŚCIWY SPOSÓB, PRZEZ MÓWIENIE, CZYNIENIE I WYRÓŻNIANIE ZŁYCH RZECZY, PRZEZ BRAK NALEŻYTEGO UZNANIA LUB BRAK ZROZUMIENIA ALBO DLA KONWERTYTY ALBO DLA WIARY CZĘSTO POTRAFIĄ SKUTECZNIEJ ZNIECHĘCAĆ LUDZI DO WIARY NIŻ JEJ WROGOWIE, BO WROGOWIE WIARY -JAK ZAUWAŻA CHESTERTON - W GRUNCIE RZECZY NIE SĄ ZBYT SKUTECZNI.

Kiedy konwertyta przezwycięża w końcu wszystkie przeszkody związane z własnym lękiem i niewiedzą, kiedy robi wreszcie ostatni krok, napotyka na osobliwe reakcje innych ludzi. Z jakiegoś powodu uważają oni, że odnaleziony przez tego konwertytę pokój ducha oznacza, iż jego umysł przestał funkcjonować. „PRZYJĘCIE KATOLICYZMU NIE OZNACZA ZAPRZESTANIA MYŚLENIA, LECZ NAUKĘ MYŚLENIA WE WŁAŚCIWY SPOSÓB. TO DOKŁADNIE TAK SAMO, JAK LECZENIE PARALIŻU, KTÓRE NIE POLEGA NA ZAPRZESTANIU PORUSZANIA SIĘ, ALE NA PONOWNEJ JEGO NAUCE. Katolik-konwertyta po raz pierwszy znajduje się w dobrej pozycji wyjściowej do rzetelnego i konsekwentnego myślenia. Po raz pierwszy ma do dyspozycji metodę, za pomocą której może sprawdzić prawdę w każdej interesującej go kwestii. Jak to się często zdarza, szczególnie dzisiaj, to właśnie inni ludzie, poganie i heretycy zdają się mieć wszelkie zalety z wyjątkiem umiejętności logicznego myślenia [...]. Dzisiaj ceni się to, co określa się jako wolność myślenia, ale ceni się ją nie dlatego, że jest wolną myślą, lecz dlatego, że jest wolnością od myślenia, dlatego, że jest wolną bezmyślnością [...].

Ludzie z zewnątrz, którzy widzą - albo wydaje im się, że widzą - konwertytę wkraczającego z pochyloną głową do zwykłej świątyni, są przekonani, że ta świątynia od środka przypomina więzienie, jeśli nie izbę tortur. Jednak wiedzą oni o tym konwertycie tylko tyle, że przeszedł przez jakieś drzwi. Natomiast nie wiedzą, że konwertyta nie wkroczył w jakąś ciemność, lecz - odwrotnie - wyszedł na pełne światło dzienne". „Kiedy [konwertyta] wkracza do Kościoła, odkrywa, że od środka jest on znacznie większy niż z zewnątrz".

Chesterton mówi: „KOŚCIÓŁ KATOLICKI JEST JEDYNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ, KTÓRA WYBAWIA CZŁOWIEKA OD PONIŻAJĄCEJ NIEWOLI BYCIA DZIECKIEM SWOJEGO CZASU". OKAZUJE SIĘ, ŻE KAŻDY WIEK MA AMBICJE STWORZENIA JAKIEJŚ NOWEJ RELIGII, LECZ TE NOWE RELIGIE SĄ TYLKO PRZYSTOSOWANIEM SIĘ DO TEGO, CO JEST NOWE. „Odzwierciedlają one jakąś jedną ideę danego okresu tylko dlatego, że chwilowo stała się ona modna". Nowe religie uważają się za postępowe, „gdyż szczególną chlubą w tym szczególnym okresie był postęp; sądzą, że są demokratyczne, ponieważ nasz obecny system polityczny niezmiennie i dość żałośnie uznaje siebie za demokratyczny". Nowe religie chełpią się zgodnością z nauką, która to zgodność „często oznacza tylko przedwczesne podporządkowanie się nauce". Pozbywają się wszystkiego, co może wyglądać na „staromodne". Twierdzą, że „ich nabożeństwa są wspaniałe, a kazania dowcipne". Kościoły konkurują z kinami, a nawet wręcz zamieniają się w kina. Jednak religie opierające się na nastro¬jach i modach w rzeczywistości nie są religiami. I, rzecz jasna, skoro opierają się na nastrojach i modach, nie mogą być trwałe.

Kościół katolicki - powiada Chesterton - „zawiera w sobie zarówno świeżość nowej religii", jak i „całe bogactwo starej religii"". Nie zmienia się wraz ze zmianą ludzkich gustów i upodobań. KATOLICYZM TO RELIGIA, KTÓRA ZOBOWIĄZUJE LUDZI DO PRZESTRZEGANIA ZASAD MORALNYCH NAWET WTEDY, GDY NIE SĄ ONI W NASTROJU DO ICH PRZESTRZEGANIA. KOŚCIÓŁ CZĘSTO MUSI POSTĘPOWAĆ WBREW ŚWIATU. To Kościół nawoływał zawzięte i nieprzejednane stronnictwa do społecznej zgody, ponieważ w przeciwnym razie wyniszczałyby się one wzajemnie. Chesterton mówi, że podobnie jak niegdyś Kościół uczył miłości pogan, którzy w nią nie wierzyli, tak teraz uczy czystości współczesnych pogan, którzy w nią nie wierząc. „Tak naprawdę nie potrzebujemy religii, która ma rację w tym, w czym i my mamy rację. Potrzebujemy właśnie religii, która ma rację w tym, w czym my się mylimy [...]. [Niektórzy] ludzie jedynie ulegają panującym nastrojom [...], a następnie domagają się dopasowania do nich wiary. Nastroje jednak istniałyby nawet i bez wiary Ludzie ci mówią, że religia powinna mieć społeczny wymiar, chociaż budują społeczności, obchodząc się bez żadnej religii. Chcą, żeby religia była praktyczna, chociaż byliby praktyczni bez żadnej religii. Mówią, że chcą religii możliwej do zaakceptowania przez naukę, jednocześnie uznają naukę nawet wówczas, gdy nie akceptują religii. Mówią, że potrzebują takiej oto religii, ale mówią tak dlatego, że sami już są tacy. Powiadają, że jej potrzebują, ale jednocześnie są przekonani, iż mogą się bez niej obejść".

Oczywiście ludzie nie lubią, aby im mówiono, że są pewne rzeczy, których nie powinni robić. Ich zdaniem oznacza to, że nie są wolni. Jednak Chesterton pokazał nam już w Ortodoksji, że WOLNOŚĆ JEST CZYMŚ, CO ISTNIEJE WYŁĄCZNIE W OBRĘBIE PEWNYCH ZASAD. DLATEGO KIEDY ŁAMIEMY ZASADY, PONOSIMY TEGO KONSEKWENCJE. CHESTERTON UWAŻA, ŻE WŁAŚNIE TA IDEA ZNAJDUJE POTWIERDZENIE W KOŚCIELE KATOLICKIM. POSTRZEGA ON KOŚCIÓŁ JAKO OLBRZYMIĄ PRZESTRZEŃ WOLNOŚCI. ZAKAZY SĄ TU WŁAŚCIWIE NIEZBYT LICZNE, ALE ZA TO BARDZO JASNE, I MAJĄ NA CELU WYŁĄCZNIE NASZE NAJWYŻSZE DOBRO. MAMY OBSESJĘ NA PUNKCIE ZAKAZANEGO OWOCU. ALE, JAK TWIERDZI CHESTERTON, W ZAKAZANYM OWOCU JEST TEŻ W GRUNCIE RZECZY COŚ OWOCNEGO - MIANOWICIE „FASCYNUJĄCA BOTANICZNA ANALIZA PRZYCZYN, Z POWODU KTÓRYCH ZAKAZANY OWOC JEST NAPRAWDĘ TRUJĄCY\'\', ORAZ PRZYCZYN, DLA KTÓRYCH KOŚCIÓŁ SŁUSZNIE GO ZAKAZUJE. WEDŁUG CHESTERTONA, ZASADY GŁOSZONE PRZEZ KOŚCIÓŁ NIE SĄ NICZYM INNYM JAK TYLKO ZDROWYM ROZSĄDKIEM. „POZOSTAJE FAKTEM, ŻE KOŚCIÓŁ PRZEWAŻNIE MA RACJĘ, GDY NA OGÓŁ JEST TOLERANCYJNY, ALE TAM, GDZIE JEST NIETOLERANCYJNY MA RACJĘ W STOPNIU NAJWYŻSZYM I NAWET JEST TO BAR¬DZIEJ ZASADNE. ADAM ŻYŁ W OGRODZIE, W KTÓRYM ZOSTAŁ OBDARZONY TYSIĄCEM DARÓW, JEDEN ZAKAZ ZAŚ BYŁ NAJWIĘKSZYM DAREM ZE WSZYST¬KICH\'\'. Chesterton uważa, że Kościół był „zawsze prawdziwy", od początku do końca, prawdziwy w odniesieniu do naszych zdrowych instynktów i w odniesieniu do naszych fundamentalnych przeżyć. Kościół nie ulegał modom czy intelektualnym snobom. Ponieważ zaś nigdy się nie poddał, zyskał sławę Kościoła ponadczasowego. rzeczywiście, zwykle wyprzedza czas. Chesterton odkrył na przykład, że jego idee odnoszące się do ekonomicznej i społecznej sprawiedliwości, do których dochodził bardzo powoli zostały już dziesiątki lat wcześniej sformułowane przez papieża Leona XIII. Papież ten pisał, że „w takim zakresie, jak to tylko możliwe, klasy pracujące powinny uzyskiwać własność prywatną". To, co Chesterton uważał za nową i naglącą ideę, Kościół katolicki głosił już od dawna. Warto jeszcze raz powtórzyć: „Kościół katolicki jest jedyną rzeczywistością, która wybawia człowieka od poniżającej niewoli bycia dzieckiem swojego czasu\'\'.

Niewola... KOJARZENIE KOŚCIOŁA Z WOLNOŚCIĄ, A KAŻDEJ INNEJ RELIGII I FILOZOFII ZE ZNIEWOLENIEM JEST IDEĄ DZIWNĄ I ZASKAKUJĄCĄ. CHESTERTON JEDNAK NIE FORMUŁUJE TEGO STWIERDZENIA WYŁĄCZNIE PO TO, BY SZOKOWAĆ. WYPOWIADA SIĘ NA PODSTAWIE WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA. WOLNOŚĆ ODKRYŁ W KOŚCIELE KATOLICKIM. PRAWDA CZYNI NAS WOLNYMI. CHESTERTON WY¬RAŻA PRZEKONANIE, ŻE GDYBY KIEDYKOLWIEK OPUŚCIŁ KOŚCIÓŁ, TO OZNA¬CZAŁOBY TO, ŻE ZREZYGNOWAŁ Z WŁASNEJ WOLNOŚCI. „Nie mogłem już więcej wracać do tych wyłożonych poduszkami kaplic, podobnie jak człowiek, który po odzyskaniu zdrowia psychicznego z własnej woli nie wróciłby do wyłożonej materacami celi [w szpitalu psychiatrycznym] [...]. Wiem, że katolicyzm jest dla mnie zbyt wielki i że nie zdołałem jeszcze zgłębić jego pięknych i ogromnych prawd. Wiem jednak, że uniwersalizm to dla mnie za mało i że nie mógł¬bym z powrotem wśliznąć się w to nudne, bezpieczne miejsce, ja, który mogę się przyglądać tej oszałamiającej wizji wolności".

Chesterton kończy książkę interesującym dopiskiem. Zauważa, że w tym czasie miało miejsce sporo nawróceń. Nie znał statystyk, lecz one zwykle i tak wprowadzają w błąd. Ważne jest, że sam był konwertytą i że znał wielu innych konwertytów. CHESTERTON POZNAŁ REALIZM PROCESU NAWRÓCENIA. ODNOTOWUJE TAKŻE, ŻE W TYM SAMYM CZASIE PEWNA LICZBA OSÓB OPUŚCIŁA KOŚCIÓŁ I ŻE POWODEM TEGO NIE BYŁY GŁOSZONE PRZEZ KOŚCIÓŁ PRAWDY WIARY, LECZ OBOWIĄZUJĄCE W NIM MORALNE OGRANICZENIA. JEDNAK, JAK SAM PODKREŚLA, W GRUNCIE RZECZY „ŻYWI WIĘCEJ SYMPATII DLA OSOBY, KTÓRA OPUSZCZA KOŚCIÓŁ Z POWODU SPRAW SERCOWYCH, NIŻ DLA KOGOŚ, KTO CZYNI TO Z POWODU PEWNEJ NUŻĄCEJ NIEMIECKIEJ TEORII, DOWODZĄCEJ, ŻE BÓG JEST ZŁY LUB ŻE DZIECI TO RODZAJ ZDEGENEROWANYCH MAŁP". INNYMI SŁOWY, NIE CHODZI TU O SPÓR MIĘDZY DWOMA OKREŚLONYMI RODZAJAMI FILOZOFII, ALE - JAK SIĘ WYRAŻA CHESTERTON - O SPÓR MIĘDZY FILOZOFAMI A DONŻUANAMI. Z TEGO WZGLĘDU NIE MARTWI SIĘ ON O WYNIK BITWY MIĘDZY TYMI, KTÓRZY POZOSTAJĄ, A TYMI, KTÓRZY ODCHODZĄ. ZAWSZE BĘDĄ ISTNIEĆ LUDZIE, KTÓRZY PROWADZĄ WOJNĘ Z MORALNĄ DOKTRYNĄ KOŚCIOŁA.

Chesterton mógłby być zaskoczony, gdyby się dowiedział, że dzisiaj tacy ludzie nie chcą opuszczać Kościoła, lecz wolą w nim pozostać i próbować zmienić naukę Kościoła tak, by do¬stosować ją do swoich błędnych idei lub do swojej chorej moralności. I jeszcze jedno - proroczy komentarz, którym kończy się książka, nadal jest prawdziwy, a jednocześnie niepokojący i obiecujący. Chesterton powiada, że W NAJGORSZYM RAZIE DOJDZIE „DO JAKIEJŚ BITWY MIĘDZY ZŁYMI A DOBRYMI KATOLIKAMI, ZAŚ PONAD WSZYSTKIM BʬDZIE SIĘ NADAL WZNOSIĆ OLBRZYMIA I NIEWZRUSZONA KOPUŁA KOŚCIOŁA".

Tekst powyższy stanowi V rozdział książki Dale Ahlquista, Apostoł zdrowego rozsądku, Warszawa- Ząbki 2008, s. 67-80. Jeżeli Dostojni FForumowicze zechcą, to mogę jeszcze wkleić rozdział VI: Rzecz Pierwsza, czyli dlaczego jestem katolikiem i zakończenie zatytułowane: Chesterton na dziś.
Miłej lektury!

  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|davenia 4.10.2008, 4:59
    jak najbardziej wkleic dalszy rozdzial.

    dzieki.
    "spieszmy sie czytac watki, tak szybko odchodza"
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|Kopris49 4.10.2008, 6:04
    Raczej nie, powinni potraktować to jako rodzaj reklamującej zachęty do kupna książki, aby przeczytać całość.

    Mam takie wrażenie, że wiele rzeczy, o których na FF dyskutowani, także w związku z Pastorem i zakładanymi przez niego wątkami, jest u Chestertona. Szkoda, że po "Przygodach Księdza Browna" Fronda planuje kogoś innego, a tyle "chestertonianów" czeka. Przydałoby się wznowić Świętego Franciszka z Asyżu i Świętego Tomasza z Akwinu!

    \"Kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca\" (Św. Ludwik Gr. d. M.). \"Nie może mieć Boga za Ojca ten, kto nie ma Kościoła za matkę\". Św. Cyprian
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|pascendi 4.10.2008, 9:46
    Dość interesującą książką na temat konwersji w 20 wiecznej Anglii, wśród pisarzy, jest praca Josepha Pearca (również konwertyty) "Pisarze nawróceni".



    I jeśli chodzi o Chestertona to "o. O\'Connor, stary przyjaciel, który znał małżonków od blisko dwudziestu lat, martwił się, że Chesterton nigdy nie przyłączy się do Kościoła nie uzyskawszy pierwej błogosławieństwa żony. O\'Connor skarżył się Josephinie Ward, że <<on będzie potrzebował Frances, żeby zaprowadziła go do kościoła, znalazła mu odpowiednie miejsce w książeczce do nabożeństwa i wykonała w jego imieniu rachunek sumienia, kiedy będzie szedł do spowiedzi>>. s.s. 135-136.



    Żona Chestertona wstąpiła do Kościoła 4 lata po mężu.
    Hail Akukumenizm
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|miniony los 17.11.2009, 6:46

    Dość interesującą książką na temat konwersji w 20 wiecznej Anglii, wśród pisarzy, jest praca Josepha Pearca (również konwertyty) "Pisarze nawróceni".

    I jeśli chodzi o Chestertona to "o. O\'Connor, stary przyjaciel, który znał małżonków od blisko dwudziestu lat, martwił się, że Chesterton nigdy nie przyłączy się do Kościoła nie uzyskawszy ...


    ja też się słucham żony
    W trosce o pokój rzucili się na napadniętego
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|BRMTvUngern-Sternberg(Agora do w 6.10.2008, 6:29
    +
    Nie mogąc Giertychowi sprostać,musieli wnet kompleksów dostać.Bo jak uczy Freud profesor :w człowieku rodzi się agresor,gdy mu o sobie złe mniemanie nasuwa z innym porównanie.Nikt nie godzi się z ochotą z tym że zwykłym jest idiotą.
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|Świecki 23.04.2009, 5:29
    Ja się dziwię, że nikt nie wydał jeszcze np. "What's wrong with the world?" Czytam i dziwuje się, jakie zręczne pytania zadaje Pan Gilbert. A czytam po anglikańskiemu i trochu jednak nieswojo się czuję.



    Chestertonianie! Łączmy się!
    "In each of us, there burns a fury of a warrior. " Mortal Kombat
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|BRMTvUngern-Sternberg(Agora do w 24.04.2009, 5:30
    +
    Nie mogąc Giertychowi sprostać,musieli wnet kompleksów dostać.Bo jak uczy Freud profesor :w człowieku rodzi się agresor,gdy mu o sobie złe mniemanie nasuwa z innym porównanie.Nikt nie godzi się z ochotą z tym że zwykłym jest idiotą.
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|Kfiatuszka 16.11.2009, 7:27
    hop
    "ty brzydki snobie trydencki!" -Tomek Torquemada
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|Redakcja Fronda.pl 16.11.2009, 7:33
    Dobrze, że Kopris wrócił ;).
    Redakcja Fronda.pl
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|MARY 16.11.2009, 7:44

    Dobrze, że Kopris wrócił ;).


    w dawnej wersji (04.10.2008 09:08)

    Ale może wróci. Oby.
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|BRMTvUngern-Sternberg(Agora do w 17.11.2009, 6:33
    !
    Nie mogąc Giertychowi sprostać,musieli wnet kompleksów dostać.Bo jak uczy Freud profesor :w człowieku rodzi się agresor,gdy mu o sobie złe mniemanie nasuwa z innym porównanie.Nikt nie godzi się z ochotą z tym że zwykłym jest idiotą.
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|Preff de Zoo 17.11.2009, 7:19
    .
    "- Muszę panu powiedzieć, Korneliuszu Iwanowiczu, że karaluchy są nie mniej żywotne od biurokratów." Kir Bułyczow.
    Odpowiedz
  • Re: Kościół Katolicki i nawrócenie G.K. Chestertona|Sodalitium Pianum 17.11.2009, 7:32
    Cymes.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook