Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Klub półanonimowego internetoholika

dodano: 4.06.2011, 20:37
akcje wątku: drzewko

Autor: Teofila (w podróży)

Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)

Moi mili. Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o sobie). Wprawdzie dzieci jeszcze nie chodzą głodne i obdarte, ale wiele obowiązków zaniedbałam, a to nie przynosi korzyści... W związku z tym inauguruję działalność klubu (półanonimowego) internetoholika. Członkowie deklarują znaczące ograniczenie czasu spędzanego w necie, a zwłaszcza na forach dyskusyjnych. Ostatnie trzy dni spędziłam właśnie na pierwszym małym odwyku i mówię Wam - to jest świetne uczucie. To nie jest pożegnanie - będę tu wpadać, ale już nie codziennie (wyłączając wątki modlitewne). Lubię FForum, tak jak lubię pogaduchy, ale - bądźmy szczerzy - pogaduchy to nie jest treść życia. "Życie tak krótkie, chwil do pracy sposobnych tak mało; niechaj pókim przy życiu i siłach, drogiego i niepowrotnego nie tracę czasu". Jacyś chętni?

 

Edit 2 VI 2014:

Zapraszam nowych chętnych.

Wpisujcie pomysły na walkę z nałogiem.

  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Teofila (w podróży) 4.06.2011, 20:38

    Moi mili.


    Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o sobie). Wprawdzie dzieci jeszcze nie chodzą głodne i obdarte, ale wiele obowiązków zaniedbałam, a to nie przynosi korzyści...


    W związku z tym inauguruję działalność klubu (półanonimowego) internetoholika. Członkowie deklarują znaczące ograniczenie czasu spędzanego w necie, a zwłaszcza na forach dyskusyjnych. Ostatnie trzy dni spędziłam właśnie na pierwszym małym odwyku i mówię Wam - to jest świetne uczucie.


    To nie jest pożegnanie - będę tu wpadać, ale już nie codziennie (wyłączając wątki modlitewne). Lubię FForum, tak jak lubię pogaduchy, ale - bądźmy szczerzy - pogaduchy to nie jest treść życia.


    "Życie tak krótkie, chwil do pracy sposobnych tak mało; niechaj pókim przy życiu i siłach, drogiego i niepowrotnego nie tracę czasu".


    Jacyś chętni?



    PS. Enter jednak w Firefoxie również nie działa.

    Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|SzEm 4.06.2011, 21:46

    Moi mili.
    Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o ...


    Święte słowa.


    Zgłaszam akces. W ,,realu" także jest życie !

    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Kaizoku 4.06.2011, 22:15

    Święte słowa.
    Zgłaszam akces. W ,,realu" także jest życie !


    Na prawde? Gdzie?

    Life ain\'t easy for a boy named Sue...
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Kaizoku 4.06.2011, 22:16

    Moi mili.
    Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o ...


    Ma kulezanka racje, trza ograniczyc czas przebywania tu, zwlaszcza, ze nic sie nie dzieje i w dodatku nie dziala.


    Co innego ciekawe glebokie dyskusje a co innego pitu pitu.


    Zglaszam akces.

    Life ain\'t easy for a boy named Sue...
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Kaizoku 4.06.2011, 22:20

    Moi mili.
    Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o ...


    Jest jakis plan minimum ktory musza spelnic czlonkowie? :)

    Life ain\'t easy for a boy named Sue...
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Teofila (w podróży) 7.06.2011, 18:46

    Jest jakis plan minimum ktory musza spelnic czlonkowie? :)


    Nie ma planu minimum.



    Ja założyłam sobie, że nie będę udzielać się na FF (i żadnych innych forach) częściej, niż 3 razy na tydzień. Na razie dotrzymuję i mam z tego ogromną satysfakcję.



    Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Elrond 7.06.2011, 20:20

    Nie ma planu minimum.
     
    Ja założyłam sobie, że nie będę udzielać się na FF (i żadnych innych forach) częściej, niż 3 razy na tydzień. Na razie dotrzymuję i mam z tego ogromną satysfakcję.
     
     


    no nie wiem, czy potrafię...


    Jak wszyscy Kuleżeństwo odejdzie, to przecież nie założę innych nicków aby sam ze sobą rozmawiać :(

    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Teofila (w podróży) 7.06.2011, 20:27

    no nie wiem, czy potrafię...
    Jak wszyscy Kuleżeństwo odejdzie, to przecież nie założę innych nicków aby sam ze sobą rozmawiać :(


    Przecież nikt tu nie deklaruje, że odchodzi, bez paniki.



    Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Elrond 7.06.2011, 21:01

    Przecież nikt tu nie deklaruje, że odchodzi, bez paniki.
     
     


    Panika? 


    Znaczy, żem full gembom uzależniony :(

    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|salvatore 14.06.2011, 12:49

    Moi mili.
    Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o ...


    chyba nie jest tak do końca ze mną źle jesli przegapiłem tego wymiętka wypaśnego :))


    Teofilo - szcunek. Rzecz jasna siem zapisuję choc ja głównie czytacz jestem więc trudniej weryfikować. Latem jest łatwiej bo słoneczko,ciepło etc. Odwyk jesienią i zimą to jest wyzwanie.


    A jeśli chodzi o nałóg to moja osobista Małżonka uświadomiła mnie to czarno na białym za pomoća czasomierza - parametrów nie podam :)


    Pierwszy odwyk miałem w WP zero wpisów i ograniczone czytanie było ciężko ale dałem rady.

    Tylko Dobro jest ciekawe
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Teofila (w podróży) 17.06.2011, 19:18

    chyba nie jest tak do końca ze mną źle jesli przegapiłem tego wymiętka wypaśnego :))
    Teofilo - szcunek. Rzecz jasna siem zapisuję choc ja głównie czytacz jestem więc trudniej weryfikować. Latem jest łatwiej bo słoneczko,ciepło etc. Odwyk jesienią i zimą to jest wyzwanie.
    A jeśli chodzi o nałóg to ...


    Ja w Wielkim Poście odwykałam rok temu.


    Niewiele mi to dało...



    Teraz widzę, że bardzo mi pomogło wyznaczenie sobie "dni komputerowych" - dokładnie tak, jak wyznaczam je dzieciom.

    Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Teofila (w podróży) 4.06.2011, 20:39

    Zachęcam do czytania wersji trzeciej.


    Tu zastosowałam podwójny Enter.


    ************



    Moi mili.



    Nadeszła wreszcie ta chwila (mówię o sobie), kiedy trzeba przestać puszczać oko i produkować porozumiewawcze uśmieszki mówiąc: "to nałóg". Bez tych zwodniczych narzędzi patrzę na te dwa wyrazy i widzę, że one przekazują prawdę: TO rzeczywiście jest NAŁÓG (w dalszym ciągu mówię o sobie). Wprawdzie dzieci jeszcze nie chodzą głodne i obdarte, ale wiele obowiązków zaniedbałam, a to nie przynosi korzyści...



    W związku z tym inauguruję działalność klubu (półanonimowego) internetoholika. Członkowie deklarują znaczące ograniczenie czasu spędzanego w necie, a zwłaszcza na forach dyskusyjnych. Ostatnie trzy dni spędziłam właśnie na pierwszym małym odwyku i mówię Wam - to jest świetne uczucie.


    To nie jest pożegnanie - będę tu wpadać, ale już nie codziennie (wyłączając wątki modlitewne). Lubię FForum, tak jak lubię pogaduchy, ale - bądźmy szczerzy - pogaduchy to nie jest treść życia.



    "Życie tak krótkie, chwil do pracy sposobnych tak mało; niechaj pókim przy życiu i siłach, drogiego i niepowrotnego nie tracę czasu".



    Jacyś chętni?





    Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|BRMTvUngern-Sternberg(Agora do w 4.06.2011, 21:31

    !

    Nie mogąc Giertychowi sprostać,musieli wnet kompleksów dostać.Bo jak uczy Freud profesor :w człowieku rodzi się agresor,gdy mu o sobie złe mniemanie nasuwa z innym porównanie.Nikt nie godzi się z ochotą z tym że zwykłym jest idiotą.
    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|angela 4.06.2011, 21:55

    trzeba to rozgraniczać , bo choć internet niesie za sobą nieograniczone możliwości - poznawanie świata, myśli ludzi, których realnie może nigdy byśmy nie porozmawiali - to real jest piekniejszy 


    *czerpmy z życia ile się da:) póki jest.

    Odpowiedz
  • Re: Klub półanonimowego internetoholika|Teofila (w podróży) 7.06.2011, 18:49

    trzeba to rozgraniczać , bo choć internet niesie za sobą nieograniczone możliwości - poznawanie świata, myśli ludzi, których realnie może nigdy byśmy nie porozmawiali - to real jest piekniejszy 
    *czerpmy z życia ile się da:) póki jest.


    Tobie udało się chyba ograniczyć nałóg, prawda?


    No chyba, że dalej grywasz w tęczowe kury...

    Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu (Rz 6,7)
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook