Otwarte forum dyskusyjne Frondy

"Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP

dodano: 17.11.2015, 11:48
akcje wątku: drzewko

Autor: Teofila (w podróży)

Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.

OPINIA TEOLOGICZNA KOMISJI NAUKI WIARY
KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe.
Problemy teologiczne i pastoralne


1. W ostatnich latach XX i na początku XX wieku w niektórych grupach charyzmatycznych i środowiskach związanych z celebrowaniem Mszy świętych z modlitwą o uzdrowienie względnie nabożeństw o uzdrowienie pojawiła się myśl i coraz częściej mówi się o tzw. „grzechach pokoleniowych” i o „uzdrowieniu międzypokoleniowym”. W Internecie pojawiło się wiele informacji i artykułów nt. „uzdrowienia międzypokoleniowego” i jego praktyki (por. Fronda, Adonai, Egzorcysta, Apologetyka.Katolik, Syjon). Punktem wyjścia jest zwykle książka o. Roberta De Grandisa SSJ pt. Uzdrowienie międzypokoleniowe (Łódź 2003), który należy do Towarzystwa św. Józefa i służy swoją wiedzą społeczności charyzmatycznej na całym świecie. Opinie duchownych i świeckich zainteresowanych problemem „grzechu pokoleniowego” i „uzdrowienia międzypokoleniowego” są bardzo zróżnicowane i sprzeczne. Tymczasem nabożeństwa organizowane z modlitwą o uzdrowienie międzypokoleniowe gromadzą tłumy w naszych kościołach. Także z uwagi na niejasność używanych pojęć: „grzech pokoleniowy” i „uzdrowienie międzypokoleniowe” istnieje pilna potrzeba jednoznacznego wyjaśnienia i zaopiniowania wskazanych zjawisk z punktu widzenia nauki Kościoła.

2. U podstaw mówienia o grzechu pokoleniowym leży przekonanie, że grzechy przodków wywierają wpływ na życie obecnie żyjących członków ich rodziny. Wpływ ten może mieć wymiar duchowy i cielesny, wyrażać się np. w postaci jakiejś choroby, może też być powodem kłopotów w dziedzinie psychiki i niepowodzeń w życiu małżeńskim czy rodzinnym. Obciążenie grzechem dziedziczonym po przodkach – według zwolenników tej teorii – domaga się uwolnienia człowieka, które dokonuje się w modlitwie o uzdrowienie lub przez egzorcyzm.

Uzdrowienie międzypokoleniowe jest specjalną modlitwą, którą należy objąć przodków osoby cierpiącej, sięgając w przeszłość nawet do piętnastego czy szesnastego pokolenia. Taka modlitwa obejmuje odmawianie egzorcyzmów, modlitwę wstawienniczą i Mszę świętą. Stąd modlitwy i nabożeństwa o uzdrowienie międzypokoleniowe czy Msze święte w tej intencji.

Idea „uzdrowienia międzypokoleniowego” wywodzi się od dr Kenneth’a McAll’a (1910-2001), lekarza terapeuty i misjonarza anglikańskiego, który urodził się w Chinach, studiował medycynę w Edynburgu w Wielkiej Brytanii. Pod wpływem myśli chińskiej doszedł do wniosku, że istnieje związek pomiędzy niektórymi chorobami a siłami zła. W terapii łączył poznane tradycje Wschodu z praktyką lekarską. Doszedł do wniosku, że duchy przodków odgrywają znaczącą rolę w chorobach somatycznych potomków. Dr Kenneth McAll cierpiał na zaburzenia psychiczne. Jego prace dały początek poszukiwaniu uzdrowienia w minionych pokoleniach. Na niego też powołuje się o. Robert DeGrandis SSJ, autor wspomnianej wyżej książki.

3. Praktyka „uzdrowienia międzypokoleniowego” wywodzi się z tradycji zakorzenionej w wierzeniach religii wschodnich, które szczególnym kultem otaczają przodków i wierzą w reinkarnację. To znaczy, że praktyka ta jest skutkiem synkretyzmu religijnego, który wykształcił nowe zjawisko nazwane „reinkarnacją grzechu”.

Zasadniczej przyczyny popularności tego zjawiska upatruje się w zjawisku zaniku poczucia grzechu, o czym mówił już papież Pius XII (Przemówienie, Rzym 26.10.1946). Wraz z utratą poczucia grzechu, słabnie także zrozumienie, czym jest autentyczna wolność. Dana nam przez Boga umiejętność pełnienia Jego woli (por. 1Tes 4,3) sprawia, że człowiek odpowiada przed nim za swoje czyny i ich konsekwencje. Kto czyni zło, nadużywając wolności i trwoniąc otrzymane dary, popada w niewolę i obraża miłość Stwórcy. Odpowiedzialnością za swoje nieszczęścia i niepowodzenia próbuje obciążyć przodków, mówiąc o grzechach pokoleniowych (E. C. Merino, R. Garcia de Haro, Teologia moralna fundamentalna, Kraków 2004, s. 459-460).  Człowiek dzisiejszy – pisał K. Rahner – odnosi raczej wrażenie, że to Bóg musi być usprawiedliwiony, a nie że on sam musi ulec przemianie – w obliczu i przez Boga – z istoty niesprawiedliwej w istotę usprawiedliwioną (K. Rahner, Podstawowy wykład wiary, Warszawa 1987, s. 80). W tej perspektywie uzdrowienie międzypokoleniowe stanowi formę usprawiedliwienia słabości i szukania łatwego wytłumaczenia i przebaczenia popełnionego zła.

4. Zwolennicy koncepcji  „grzechu pokoleniowego” odwołują się do Pisma świętego uzasadniając, że już w Starym Testamencie jest mowa o takim rodzaju przewinienia. Wskazują w Piśmie świętym fragmenty, które według nich, mówią bezpośrednio o karze za grzechy przodków: „Pan, Twój Bóg, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 20,5); „Pan… zsyła kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 34,7); „Pan karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia” (Lb 14,18); „Jestem Bóg karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i czwartym pokoleniu” (Pwt 5,9).

Jednak w Biblii, niekiedy nawet w tych samych księgach, znajdujemy inne wypowiedzi autorów natchnionych, które przeczą tezom o odpowiedzialności pokoleniowej za grzech. W Księdze Proroka Jeremiasza czytamy: „W tych dniach nie będą już więcej mówić: Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby, lecz: Każdy umrze za swoje własne grzechy; każdemu, kto będzie spożywał cierpkie jagody, zdrętwieją zęby” (Jr 31,29-30). Prorok Ezechiel mówi o odpowiedzialności indywidualnej za grzech: „Na moje życie - wyrocznia Pana Boga. Nie będziecie więcej powtarzali tej przypowieści w Izraelu [Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom?]. Oto wszystkie osoby są moje: tak osoba ojca, jak osoba syna. Są moje. Umrze tylko ta osoba, która zgrzeszyła. […], która grzeszy. Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca, ani ojciec - za winę swego syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie” (Ez 18,3-4.20). Ta sama zasada odpowiedzialności indywidualnej wybrzmiewa też w Księdze Powtórzonego Prawa (24,16): „Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”.

Natomiast w interpretacji tekstów wskazanych wcześniej, współczesna egzegeza wyjaśnia, że nie chodzi o dosłowną „nieprawość” czy „występek” ojców w znaczeniu ich grzechu osobistego, którego się dopuścili i za który odpowiedzialność poniosą ich dzieci, lecz o ich zły przykład, który miał wpływ na wychowanie ich dzieci, które postępując podobnie, jak ich ojcowie, umrą „za swój własny grzech”.

5. Cytowane przez zwolenników „uzdrowienia międzypokoleniowego” fragmenty Biblii, które jakoby miały potwierdzać ich tezę o grzechu pokoleniowym i jego następstwach w życiu następnych pokoleń, mają swoje rozwinięcie i dopowiedzenie. Okazuje się, że są one trochę dłuższe, niż te cytowane w książkach. Czasem teksty te są tak manipulowane, by potwierdzały tezę o grzechu pokoleniowym czy o potrzebie międzypokoleniowego uzdrowienia. Przykładowo, fragment z Księgi Wyjścia: „Pan, Bóg twój, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia”, ma swoje następujące rozwinięcie i dopowiedzenie: „okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia względem tych, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Wj 20,5). Inny fragment z tej samej księgi, w którym ukazany jest Bóg, jako zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia, mówi równocześnie o Bogu - w dalszej frazie - że jest „miłosierny i litościwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia” (Wj 34,7).

Rzeczywiście w Starym Przymierzu było obecne przeświadczenie, że jeśli komuś się źle wiodło czy chorował, to było to spowodowane jego złym życiem lub kogoś z jego rodziny. Tak myślano m.in. o niepłodności. Podobnie było z kalectwem i innymi chorobami. Gdy ktoś zachorował lub był dotknięty jakąś niepełnosprawnością, uważano, że ktoś w jego rodzinie popełnił grzech. Wyrazem takiego przekonania są słowa uczniów skierowane do Jezusa: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice?” Odpowiedź Jezusa jest nader czytelna: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże” (J 9,1-3). W ten sposób Pan Jezus wyraźnie odcina się od wiązania choroby dziecka z grzechem rodziców czy dziadków, z takim „pokoleniowym obciążeniem”.

6. „Grzech pokoleniowy” stoi w sprzeczności z prawdą o Bożym Miłosierdziu i o Jego przebaczającej Miłości. Jeśli nawet Lud Starego Przymierza dopatrywał się w różnych nieszczęściach kary Bożej za winy przodków, to Ludowi Nowego Przymierza takie przeświadczenie jest obce. Ta wyraźna zmiana optyki wiąże się z misją Wcielonego Syna Bożego, który doskonale wypełnił Prawo i Proroków, zwiastując miłość i miłosierdzie Boga. Wcześniej na gruncie legalizmu żydowskiego w Bogu widziano przede wszystkim Sędziego, skorego do wymierzania kary. Obraz Boga jako miłosiernego Ojca nie dopuszcza takiej myśli; otwiera człowieka na możliwość zyskania Bożego przebaczenia, ułaskawienia w każdej sytuacji.

7. Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech. Każdy osobiście ponosi karę za swój grzech. Wyraźnie pisze o tym św. Paweł w Liście do Rzymian, że „każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” (Rz 14,12).

W adhortacji apostolskiej Reconciliatio et paenitentia (nr 16) św. Jan Paweł II, przekonuje, że „grzech w znaczeniu prawdziwym i właściwym jest zawsze aktem konkretnej osoby, ponieważ jest aktem wolności poszczególnego człowieka, a nie aktem grupy czy wspólnoty”.

W Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 1857) czytamy, że „aby grzech był śmiertelny, są konieczne jednocześnie trzy warunki: ‘Grzechem śmiertelnym jest ten, który dotyczy materii poważnej i który nadto został popełniony z pełną świadomością i całkowitą zgodą’ (św. Tomasz z Akwinu, STh I-II, 88,2)”. Człowiek nie ponosi kary za niepopełniony czyn, np. za grzech prapradziadka. Zadośćuczynić i pokutować trzeba za swoje grzechy (zob. KKK 1459).

Innym zagadnieniem są struktury grzechu, czyli sytuacje, które prowadzą do grzechu.

8. Jedynym grzechem, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie jest grzech pierworodny, co wyraźnie podkreślił Sobór Trydencki w Dekrecie o grzechu pierworodnym. W kanonie 2 czytamy: „‘Jeśliby ktoś twierdził, że grzech Adama jemu samemu tylko zaszkodził, a nie jego potomstwu’ i że otrzymaną od Boga świetność i sprawiedliwość, którą utracił, stracił dla siebie tylko, a nie dla nas również, albo że on sam skalany przez grzech nieposłuszeństwa, śmierć tylko i cierpienie fizyczne przekazał całemu rodzajowi ludzkiemu, nie zaś i grzech także, który jest śmiercią duszy – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych, gdyż sprzeciwia się Apostołowi mówiącemu: ‘Przez jednego człowieka grzech wszedł na ten świat, a przez grzech śmierć i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli’(Rz 5,12)” (Breviarium Fidei, 309).

Jednakże należy pamiętać, iż grzech pierworodny „w  żadnym potomku nie ma charakteru winy osobistej” (KKK 405), ponieważ w istocie „grzech pierworodny jest nazywany  «grzechem» w sposób analogiczny” (KKK 404). Natomiast grzech osobisty, ani kara za ten grzech, nigdy nie jest przekazywana na kolejne pokolenia, jak błędnie twierdzą zwolennicy „grzechów pokoleniowych” i „uzdrowienia międzypokoleniowego”.

9. Teoria o grzechu pokoleniowym i uzdrowieniu międzypokoleniowym o. Roberta DeGrandisa, a zawarta w jego książce Uzdrowienie międzypokoleniowe, opiera się w dużej mierze na psychologii Carla Gustawa Junga i na badaniach przywołanego dr Kennetha McAlla. Na ten temat wypowiedziała się już Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego w dokumencie zatytułowanym: Jezus Chrystus dawcą wody życia - Chrześcijańska refleksja na temat New Age (2003). Zostały w nim potępione błędne tezy Junga przejęte przez o. De Grandisa, np. transcendentalny charakter świadomości i wprowadzenie idei nieświadomości zbiorowej, jako swoistego magazynu symboli i wspomnień wspólnych dla ludzi w różnym wieku i z różnych kultur. Zdaniem Papieskiej Rady Jung przyczynił się do „sakralizacji psychologii”, wprowadzając do niej elementy ezoterycznych spekulacji. Twierdził, że „psychologia jest współczesnym mitem i tylko w terminach bieżącego mitu możemy zrozumieć wiarę” (Jezus Chrystus dawcą wody życia, 2.3.2).

 „Reinkarnacja grzechu” czy też „przechodzenie” grzechu na kolejne pokolenia, o którym nauczają zwolennicy „uzdrowienia międzypokoleniowego”, nie ma uzasadnienia ani w Piśmie św., ani w Tradycji i nauczaniu Kościoła. Tego typu bezpodstawne idee są bardzo niebezpieczne dla życia duchowego wiernych i samej doktryny Kościoła. Propagowanie ich prowadzi do pewnego rodzaju „uspokajania” czy „wyciszania” sumień przez przerzucanie odpowiedzialności za swoje błędy, grzechy, popełnione zło na poprzednie pokolenia. Zwalnia to wierzącego z postawy czujności, co staje się źródłem dalszych jego grzechów. Tymczasem chrześcijanina powinna cechować postawa nieustannego czuwania, o której poucza św. Piotr: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1P 5,8).

10. Praktyka modlitwy, czy Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie międzypokoleniowe, czy o wyzwolenie z grzechu pokoleniowego zdradza bardzo wyraźnie brak wiary, czy przynajmniej niedowierzanie w skuteczność łaski sakramentalnej, na pierwszym miejscu chrztu świętego. W tym sakramencie zostajemy wyzwoleni z wszelkiego grzechu. Owszem pozostają w ochrzczonym pewne doczesne konsekwencje grzechu, takie jak cierpienie, choroba, śmierć, czy nieodłączne od życia ułomności, takie jak słabości charakteru, a także skłonność do grzechu. Jednak wszelki grzech jest zmazany. Czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 1262): „Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzeni, nie pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Bożego, ani grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu wśród których najcięższym jest oddzielenie od Boga”.

Konkluzja: Mając na uwadze wszystkie poczynione uwagi, postuluje się, by władza kościelna jednoznacznie ostrzegała przed używaniem w przepowiadaniu pojęć: „grzech pokoleniowy” i „uzdrowienie międzypokoleniowe”. Powinna też oficjalnie zakazać celebrowania Mszy świętych i nabożeństw z modlitwą o uzdrowienie z grzechów pokoleniowych czy o uzdrowienie międzypokoleniowe.

W tym kontekście duszpasterzom byłoby dobrze przypomnieć, że najróżniejsze formy praktykowanej przez wieki modlitwy o uzdrowienie chorych, także w ramach liturgii Mszy św., powinny być celebrowane zgodnie z przepisami ksiąg liturgicznych oraz instrukcją Kongregacji Nauki Wiary Ardens felicitatis desiderium.

W kościelnym przepowiadaniu należy zadbać o jasny wykład nauki Magisterium Kościoła na temat grzechu pierworodnego i jego skutków, rozumienia grzechów osobistych i ich skutków społecznych, skuteczności łaski sakramentalnej, zwłaszcza chrztu oraz sakramentu pokuty i pojednania, kwestii pojednania z Bogiem i z ludźmi, poczucia winy i przebaczenia.

Wiernym powinno się przypominać, jak ważną jest żywa wiara w przyjmowaniu sakramentów. Trzeba ich stale zachęcać do ufnego korzystania z sakramentów oraz odpustów.


Warszawa, 5 października 2015 r. 

http://episkopat.pl/dokumenty/pozostale/6973.1,Grzech_pokoleniowy_i_uzdrowienie_miedzypokoleniowe_Problemy_teologiczne_i_pastoralne_opinia_teologiczna.html

  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Teofila (w podróży) 17.11.2015, 12:00
    I jeszcze małe streszczenie:


    1. Praktyka „uzdrowienia międzypokoleniowego” wywodzi się z tradycji zakorzenionej w wierzeniach religii wschodnich, które szczególnym kultem otaczają przodków i wierzą w reinkarnację. To znaczy, że praktyka ta jest skutkiem synkretyzmu religijnego, który wykształcił nowe zjawisko nazwane „reinkarnacją grzechu”.


    2. Zasadniczej przyczyny popularności tego zjawiska upatruje się w zjawisku zaniku poczucia grzechu, o czym mówił już papież Pius XII (Przemówienie, Rzym 26.10.1946). Wraz z utratą poczucia grzechu, słabnie także zrozumienie, czym jest autentyczna wolność.

    3. Zwolennicy "grzechu pokoleniowego" powołują się na cytaty z Biblii pomijając te fragmenty, które przeczą idei grzechu pokoleniowego.

    4. „Grzech pokoleniowy” stoi w sprzeczności z prawdą o Bożym Miłosierdziu i o Jego przebaczającej Miłości.

    5. Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech. Każdy osobiście ponosi karę za swój grzech.

    6. Jedynym grzechem, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie jest grzech pierworodny

    Jednakże należy pamiętać, iż grzech pierworodny „w żadnym potomku nie ma charakteru winy osobistej” (KKK 405)

    7. Teoria o grzechu pokoleniowym i uzdrowieniu międzypokoleniowym o. Roberta DeGrandisa, a zawarta w jego książce Uzdrowienie międzypokoleniowe, opiera się w dużej mierze na psychologii Carla Gustawa Junga i na badaniach przywołanego dr Kennetha McAlla.

    8. Praktyka modlitwy, czy Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie międzypokoleniowe, czy o wyzwolenie z grzechu pokoleniowego zdradza bardzo wyraźnie brak wiary, czy przynajmniej niedowierzanie w skuteczność łaski sakramentalnej, na pierwszym miejscu chrztu świętego.

    9. Wiernym powinno się przypominać, jak ważną jest żywa wiara w przyjmowaniu sakramentów. Trzeba ich stale zachęcać do ufnego korzystania z sakramentów oraz odpustów.




    Oraz bonusik dla pluszowych katolików:

    W kościelnym przepowiadaniu należy zadbać o jasny wykład nauki Magisterium Kościoła na temat grzechu pierworodnego i jego skutków, rozumienia grzechów osobistych i ich skutków społecznych, skuteczności łaski sakramentalnej, zwłaszcza chrztu oraz sakramentu pokuty i pojednania, kwestii pojednania z Bogiem i z ludźmi, poczucia winy i przebaczenia.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Waldi 17.11.2015, 12:24
    To cieszy, że z opinią KEP wreszcie liczą się tzw "niepluszowi katolicy".

    Rozumiem, że Teofila raczej spogląda z góry na tych pluszowych? ;)
    „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5).
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|salvatore 17.11.2015, 12:33

    To cieszy, że z opinią KEP wreszcie liczą się tzw "niepluszowi katolicy".

    Rozumiem, że Teofila raczej spogląda z góry na tych pluszowych? ;)


    niepluszowi zawsze się liczą z opinia KEP jeżeli głoszą to co Święta Matka Kościół głosi od czasów Pięćdziesiątnicy.

    Na ile znam Teofilę to nie spogląda ona z góry na pluszowych tylko pluszowi tak to sobie interpretują i nie można im tego zabronić.
    Tylko Dobro jest ciekawe
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Weronika_Hamedrys 17.11.2015, 12:34
    Nie wiem, kim sa pluszowi katolicy, ale bardzo sie ciesze, ze KEP wystosowala to pismo, bo pare tygodni temu wyklocalam sie tutaj na ten temat z mało pluszową eee, dowodzac, ze dziedziczenie grzechow przodkow nie da sie obronic w swietle nauczania Kosciola, niezaleznie od tego, co mowia na ten temat egzorcysci.
    Raduje się dusza ma, wielbi Pana swego, będę Ci śpiewać z całej siły! https://www.youtube.com/watch?v=HQmRoXzoCec
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|salvatore 17.11.2015, 12:38

    Nie wiem, kim sa pluszowi katolicy, ale bardzo sie ciesze, ze KEP wystosowala to pismo, bo pare tygodni temu wyklocalam sie tutaj na ten temat z mało pluszową eee, dowodzac, ze dziedziczenie grzechow przodkow nie da sie obronic w swietle nauczania Kosciola, niezaleznie od tego, co mowia na ten temat ...


    to dobrze bo o grzechach pokoleniowych to pierwszy raz się dowiedziałem od duchaczy i od samego początku mnie to niemiłosiernie zgrzytało.
    Tylko Dobro jest ciekawe
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Weronika_Hamedrys 17.11.2015, 13:07

    to dobrze bo o grzechach pokoleniowych to pierwszy raz się dowiedziałem od duchaczy i od samego początku mnie to niemiłosiernie zgrzytało.


    To mało znasz duchaczy, bo ja w duchaczowych zrodlach juz 15 lat temu czytalam, ze istnieje taka koncepcja, potwierdzona empirycznie, ale teologicznie jest sliska i nalezy do sprawy podchodzic ostroznie i rozsądnie. To znaczy, ze pozbywamy sie pamiatek po babci typu karty tarota. To znaczy, ze wybaczamy wszystkim wszystko, bo przebaczenie i prośba o przebaczenie mają potężną moc uwolnienia. To znaczy, ze naprawiamy zlo przodkow, o ktorym wiemy, ze nie zostalo wynagrodzone, zwlaszcza krzywdy materialne - na takiej samej zasadzie, jaka rekomendowala Maria Simma. Ale to nie oznacza, ze chrzest czy spowiedz nie wystarczają. Raczej chodziło o pogłębienie świadomości tego, czym jest pokuta, nawrócenie i zawierzenie Bogu niż o wymyślanie nowych, parasakramentalnych rytuałów. A że były nadużycia? Pewnie były. Tak samo jak byly seksualne nadużycia proboszczów względem ministrantów. Ale nikt nie wnioskuje, że z powodu nadużyć należy zlikwidować służbę ołtarza. Należy zachować czujność, podtrzymywać to, co wartościowe, a patologie zwalczać, nie wylewając dziecka z kąpielą.
    Raduje się dusza ma, wielbi Pana swego, będę Ci śpiewać z całej siły! https://www.youtube.com/watch?v=HQmRoXzoCec
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|salvatore 17.11.2015, 16:32

    To mało znasz duchaczy, bo ja w duchaczowych zrodlach juz 15 lat temu czytalam, ze istnieje taka koncepcja, potwierdzona empirycznie, ale teologicznie jest sliska i nalezy do sprawy podchodzic ostroznie i rozsądnie. To znaczy, ze pozbywamy sie pamiatek po babci typu karty tarota. To znaczy, ze wybaczamy wszystkim wszystko, bo ...


    Moja droga miałem z nimi sporo do czynienia gdy Ty nosiłaś koszulkę w zębach , 25 lat temu głosili to jako pewnik, różne inne rzeczy też ale nie będę się rozpisywał, to ilu zwiedli ludzi to tylko Pan Bóg wie ja wiem o ponad setce, którzy odeszli od Kościoła albo do różnych braci oddzielonych heretyków albo całkiem w stronę ateizmu i to po "fiknięciu" , "prorokowaniu",językach itd. Nie tak dawna w mojej parafii znowu się bractwo pokazało ale proboszcz mądry człowiek wytępił ich "ogniem i żelazem" za co mu chwała.
    Tylko Dobro jest ciekawe
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Elpis 17.11.2015, 17:47

    Moja droga miałem z nimi sporo do czynienia gdy Ty nosiłaś koszulkę w zębach , 25 lat temu głosili to jako pewnik, różne inne rzeczy też ale nie będę się rozpisywał, to ilu zwiedli ludzi to tylko Pan Bóg wie ja wiem o ponad setce, którzy odeszli od Kościoła albo do ...


    Nie tylko duchacze zwodzą wiernych – i jezuici, i franciszkanie…
    Niemal wszędzie tam, gdzie zadomowiły się pseudowspólnoty "katolickie" rodem z protestantyzmu, mamy bardziej lub miej patologicze środowisko.
    W Bydgoszczy już kilka grup tzw. "katolickich" przeszło do zielonoświątkowców.

    Pamiętam czas, gdy te grupy zaszczepiane były w Polsce.
    Cichcem, potajemnie i (wtedy) bez wiedzy biskupów. Jako jedne z pierwszych powstawały w Lublinie u jezuitów. Dwa razy byłam na takim spotkaniu – wszyscy "gadali" językami, przeżywali ekstazy… Jako jedna z nielicznych patrzyłam, słuchałam i nadziwić się nie mogłam tym "odjazdom".
    Kolega z roku, który mnie na spokanie do jezuitów zaprosił nie żyje – rok po studiach popełnił samobójstwo (aż przykro mówić co studiował), wielu odeszło z KK. Jak się okazuje owi ochrzczeni "duchem" – o tak tak, z pewnością jakimś "duchem" to oni byli ochrzeczni, tylko pytanie jakim? – są albo ateistami, albo paszli w długą…
    Moim dzieciom – kilkanaście lat później – księża także proponowali udział w charyzmatycznych grupach. Nic z tego – krótka była piłka.
    Dzisiaj moje dzieci są wierzące – chodzą na Mszę, korzystają z sakramentów – ciągle się modlę by nie zdurniały, bo towarzystwo ateistyczne mają; natomiast ich charyzmatyczne koleżeństwo – poszło precz z KK, albo są agnostykami w najlepszym razie.

    Rodzice posyłając swoje dzieci na różnego rodzaju wspólnoty, są przekonani, że wszystko jest w jak najlepszym porządku – myślą, że dzieci pogłębią katolicką formację, pogłębią swoją wiarę, dobrem będzie także środowisko katolickie dla katolickich dzieci.

    Okazuje się jednak, że nie do końca to przekonanie jest zgodne ze stanem faktycznym.
    Trendy sekciarskie takich wspólnot są jasno widoczne – zamknięcie w danej grupie, uzależnienie emocjonalne, "zakaz" myślenia samodzielnego, niepodważalny autorytet szefa (księdza lub moderatora czy jakiegoś tam innego).
    Rodzice zauważają – niestety zbyt późno.
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Elpis 17.11.2015, 17:57

    Nie tylko duchacze zwodzą wiernych – i jezuici, i franciszkanie…
    Niemal wszędzie tam, gdzie zadomowiły się pseudowspólnoty "katolickie" rodem z protestantyzmu, mamy bardziej lub miej patologicze środowisko.
    W Bydgoszczy już kilka grup tzw. "katolickich" przeszło do zielonoświątkowców.

    Pamiętam czas, gdy te grupy zaszczepiane były w Polsce.
    Cichcem, potajemnie i (wtedy) bez ...


    Bardzo cieszę się z jasnego stanowiska KEP.
    I jeszcze co do spowiedzi furtkowej – byle tak dalej.

    Powinni jeszcze jak najprędzej zająć się programem katechezy szkolnej, bo obecny program nie gwarantuje nawet podstaw katolicyzmu, ni mówiąc już nawet o jakiejś formacji – jasno to widać w mojej parafii.
    Parafia 22 tysiące ludzi – pierwszy piątek miesiąca, specjalna Msza dla dzieci – pięcioro, sześcioro, dzieci na Mszy.
    Na różaniec w październiku przychodziło jedno dziecko regularnie + czasami jakiś ministrant (w parafii jest obecnie 17 ministrantów z lektorami włącznie; dziesięć lat wcześniej – około 100).
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Teofila (w podróży) 18.11.2015, 7:48

    Bardzo cieszę się z jasnego stanowiska KEP.
    I jeszcze co do spowiedzi furtkowej – byle tak dalej.

    Powinni jeszcze jak najprędzej zająć się programem katechezy szkolnej, bo obecny program nie gwarantuje nawet podstaw katolicyzmu, ni mówiąc już nawet o jakiejś formacji – jasno to widać w mojej parafii.
    Parafia 22 tysiące ludzi ...


    +

    Z dziećmi to jeszcze nie jest tak źle - tragedia to jest od gimnazjum i w liceum.

    A z obserwacji własnych mogę powiedzieć, że niestety porażka katechezy jest na własne życzenie Kościoła - i program jest beznadziejny, i katecheci, niestety, często nie dorastają do swojego zadania.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Teofila (w podróży) 17.11.2015, 12:42

    Nie wiem, kim sa pluszowi katolicy, ale bardzo sie ciesze, ze KEP wystosowala to pismo, bo pare tygodni temu wyklocalam sie tutaj na ten temat z mało pluszową eee, dowodzac, ze dziedziczenie grzechow przodkow nie da sie obronic w swietle nauczania Kosciola, niezaleznie od tego, co mowia na ten temat ...


    Pluszowi są ci, którzy obawiają się nauki KK o grzechu i o skutkach grzechu.
    A już jak ognia boją się kwestii poczucia winy.
    Wierzę w Boga w Chrystusie obecnym w Kościele.
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Waldi 17.11.2015, 12:54
    "niepluszowi zawsze się liczą z opinia KEP jeżeli głoszą
    to co Święta Matka Kościół głosi od czasów
    Pięćdziesiątnicy.
    Na ile znam Teofilę to nie spogląda ona z góry na
    pluszowych tylko pluszowi tak to sobie interpretują i
    nie można im tego zabronić."
    .
    No właśnie jestem ciekaw, jak Teofila interpretuje pojęcie: pluszowy katolik, skoro używa go w kontekście ważnego dokumentu Kościoła.
    „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5).
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Realista... ͡° ͜ʖ ͡° 17.11.2015, 15:20
    +
    Dziękuję Ci
    +
    "Ciemny lud to kupi" - J.Kurski o wyborcach PiS-2005
    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Jacek Dobry 17.11.2015, 17:52
    Piękny list i pewnie bym się zgodził z wszystkim jego tezami ale jest też praktyka duszpasterska która przeczy temu tezom tego pisma i pewne fragmenty Biblii - nowy testament.

    Bo jak nie można mówić o grzechu pokoleniowym tu się zgadzam to można śmiało mówić o konsekwencjach grzechu które przekładają się na rodzinne, sąsiadów czy naród a nawet kraj.

    Są konsekwencje widzialne i nie widzialne ... niestety dziś coraz więcej dzieci musi korzystać z usług egzorcystów i jak pamiętam: jedna z kobiet podczas egzorcyzmu widziała i słyszała jak przez jej dziecko gadał demon w rożnych współczesnych językach - angielski włoski niemiecki - to przez moje grzech - kobieta wyznała ze skruchą ... gdyby choć jeden z członków episkopatu lub spec komisji był przy tym nie napisali by takiego listu.

    Po Episkopacie nie spodziewam się nic więcej niż gadki wszyscy idziemy do nieba bo Bóg jest Miłosierny, nie ma dzieci opętanych, komunia dla wszystkich oprócz Rycerzy Chrystusa Króla oczywiście ...

    W Niemczech największe herezje głosi episkopat dlaczego więc w Polsce ma być inaczej ??



    Odpowiedz
  • Re: "Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe" - opinia teologiczna Komisji Nauki Wiary KEP|Elpis 17.11.2015, 18:21

    Piękny list i pewnie bym się zgodził z wszystkim jego tezami ale jest też praktyka duszpasterska która przeczy temu tezom tego pisma i pewne fragmenty Biblii - nowy testament.

    Bo jak nie można mówić o grzechu pokoleniowym tu się zgadzam to można śmiało mówić o konsekwencjach grzechu które przekładają się na ...


    "Bo jak nie można mówić o grzechu pokoleniowym tu się zgadzam to można śmiało mówić o konsekwencjach grzechu które przekładają się na rodzinne".

    Jacku Dobry, czy uważasz, że dopiero w dzisiejszych czasach błędy wychowawcze, zaniedbania rodziców (zwłaszcza brak czasu dla dzieci), ich grzechy czy złe środowisko są patogenne?
    Śmiem sądzić, że takie rzeczy w większym lub mniejszym stopniu dotykały i dotykają każdej rodziny – i dziadków, i rodziców, i dzieci.

    Owszem, są "resoryowe dzieci" i co z tego? Mówiąc "resortowe" mam na myśli tych ludzi, którzy kontynuują mniej lub bardziej traumatyczną "linię" rodziców. Jednak wcale tak nie musi być.
    Znani są np. ludzie, którzy w sposób nie budzący wątpliwości odcinają się od działań swoich dziadków czy rodziców. Myślę w tej chwili o banderowcach-mordercach.
    Każdemu człowiekowi indywidualnie udzielana jest łaska Boża – a korekt wychowawczych nie "załatwia" egzorcysta.
    Osiągnięcie dojrzałości – we wszystkich wymiarach – to także nie beztroski spacerek jest – wymaga trudu. I tu tkwi chyba sedno sprawy – niewielu podejmuje ten trud świadomie mylnie mniemając, że załatwi to Pan Bóg.
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook