Otwarte forum dyskusyjne Frondy

Duchowe choroby - przeszkodami na drodze do świętości

dodano: 23.05.2021, 21:30
akcje wątku: drzewko

Autor: Annbis

Natrafiłam na bardzo fajny artykuł Ks. Karola Stehlina.

Omawia "choroby trapiące nasze życie duchowe". Jest ich sporo: 1. „Choroby umysłu”, 2. „Choroby serca”, 3. „Choroba krótkowzroczności”, 4. „Obciążenia dziedziczne, pokoleniowe”, 5. Niedojrzałość emocjonalna, 6. Utrata właściwej ważności spraw, 7. „Zachwianie równowagi, problemy z błędnikiem”, 8. „Intelektualny niedorozwój”, 9. „Choroba wygodnictwa i konformizmu”, 10. Jansenizm w pożyciu małżeńskim, 11. „Choroba prywatnych wizji i rzekomych objawień”, 12. „Choroba sieroca”, 13. Duchowa schizofrenia.

Wybrałam, aby zaprezentować na FF:

„Choroby serca”, które można by nazwać inaczej „chorobami układu krążenia” albo „niewydolnością krążenia”.
Polegają one na posiadaniu jedynie słabej, niedostatecznej, powierzchownej wiedzy religijnej.
Powszechnie cierpimy na słabą znajomość nauki Kościoła. Płytko jesteśmy zakorzenieni w nauce katolickiej.
Już nie tylko obca jest nam filozofia chrześcijańska, która swój szczyt osiągnęła w realizmie tomistycznym, ale nawet choćby pobieżnie nie znamy wielu encyklik papieskich. Także z dobrą znajomością katechizmu jest czasem problem...
Ten godny najwyższego ubolewania stan powoduje wpadanie w jedną z dwóch skrajności.

Jedni stają na gruncie praktycznego materializmu, konsumpcjonizmu: życie duchowe tak naprawdę nie ma dla nich większego znaczenia. Oprócz krótkich modlitw w ciągu dnia i Mszy Św. niedzielnej nie mają Panu Bogu nic do ofiarowania. Dlatego, choć są wierzącymi, to jednak gubią się w troskach i sprawach doczesnych, przemijających, materialnych.

Drudzy stoją na gruncie idealizmu, przejawiającego się w marzycielstwie czy wręcz w utracie kontaktu z rzeczywistością. Ponieważ nie układa im się w życiu zawodowym lub rodzinnym, zaczynają szukać ideału wyższego niż płytki materializm, co w praktyce oznacza marzenia o wielkich osiągnięciach.
Nieugruntowani w katolickim realizmie, wzdychają do rzekomej idylli życia na wsi, namiętnie rozczytują się w pamiętnikach pisanych w XIX wieku, bez końca rozprawiają o trudnej sytuacji geopolitycznej. Jeśli napotykają trudności życiowe, to zamiast stawiać im czoła, biernie czekają na cud.

Kuracja: należy rozpocząć solidne studium tradycyjnej nauki Kościoła, a przede wszystkim katechizmu oraz podstaw filozofii tomistycznej.
Arcybiskup M. Lefebvre wzywał: „Szanujcie jak najbardziej dawne katechizmy” (Kazania..., s. 271), a w innym miejscu: „Pozostańmy zatem wierni św. Tomaszowi z Akwinu” (Kazania..., s. 133). Wierni powinni wręcz domagać się od swych pasterzy, aby im regularnie wykładali katechizm.

https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1915

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

facebook