Na uczelni nie ma miejsca dla krytyków gender, czyli marksizm-genderyzm w natarciu - zdjęcie
12.12.13, 09:26fot. Free Digital Photos

Na uczelni nie ma miejsca dla krytyków gender, czyli marksizm-genderyzm w natarciu

39

A słowa te mają być argumentem przeciwko wykładowi ks. prof. Pawła Bortkiewicza. Problem polega na tym, że ksiądz profesor nie jest biskupem, i niczego nie zakazywał, a jedynie chciał przedstawić argumenty pewnej strony debaty na temat ideologii gender. Marksiści-genderyści jednak na taką debatę się nie godzą. Oni chcą być jak święte krowy i nie pozwolić, by ktokolwiek krytykował nienaukowe fundamenty teorii gender czy skandaliczne skutki społeczne ideologii politycznej związanej z tym nurtem myślenia o świecie.

Prof. Podemski nie ogranicza się jednak tylko do skrytykowania wykładu. On wie, że wykład jest częścią wojny. „Wojny, którą skrajni duchowni i świeccy politycy wypowiedzieli naukom społecznym i humanistycznym, a także środowiskom liberalnym i lewicowym. Tajemnicze słowo „gender” zostało zmanipulowane i przekształcone w młot do okładania przeciwników. Trudno nie traktować tego jako próby odwrócenia uwagi od skandali pedofilskich w Kościele” - oznajmia. A mnie trudno nie zadać pytania, czy zdaniem profesora Kościół walczy z socjologią, historią i lingwistyką czy tylko z ideologicznym wykorzystaniem pewnej gałęzi badań, której zresztą do naukowości daleko?

A dalej jest tylko weselej. Profesor Podemski uznaje, że dyskusja nad gender jest jak zakaz badań na marksistowskich uniwersytetach. „Teoria gender występuje w każdym socjologicznym podręczniku. Pytanie o płeć biologiczną i kulturową jest od lat na liście kilkudziesięciu zagadnień na egzaminie magisterskim, także w naszym Instytucie. I żaden biskup nie będzie nam dyktował, czego możemy uczyć i co wolno nam badać. Za Bieruta wszystkie placówki socjologiczne zostały pozamykane. Wystarczył marksizm. Czy teraz całą przestrzeń nauk społecznych ma ponownie zastąpić jakaś jedynie słuszna wizja świata?” - oznajmia. I aż trudno nie zadać mu pytania, że na razie, to on jest jak Bierut, bo chce zakazać poważnej dyskusji nad teorią gender i jej skutkami społecznymi.To on jest tym razem zwolennikiem jedynie słusznej ideologii, która próbuje zamknąć usta innym.

Socjolog zresztą nie ukrywa, że do wolności słowa i badań ma stosunek wrogi. „Wolność słowa na uniwersytecie nie oznacza przyzwolenia na wygłaszanie wykładów z dziedzin o których się nie ma pojęcia. To już ćwiczyliśmy z Rońdą i innymi fachowcami od mgły smoleńskiej” - podkreśla. I znowu nawet nie dostrzega, że to on nie zna się na kwestiach katastrofy, a powtarza tezy propagandy.

A na koniec przychodzi czas na osobisty atak na ks. prof. Pawła Bortkiewicza, pokazujący, że marksiści-genderyści nie mają argumentów, a jedyne co potrafią to obrzucać błotem przeciwników. „Księże Profesorze, ubolewam, że chamskim happeningiem przerwano Księdzu propagandowe przemówienie na UEP do członków i sympatyków AKO. Takie zachowanie mimo wszystko nie powinno mieć miejsca! Ale przyznam, że rozumiem tych młodych ludzi. Oni po prostu sparodiowali upowszechniany, także przez Księdza, sprymitywizowany obraz gender jako „facetów w sukienkach". To była tylko reakcja na urządzanie ideologicznego cyrku w Akademii” - podkreśla profesor. I tym samym pozwala, by na jego wykłady też wdzierali się przebierańcy, i pokazali mu, że jego argumenty są ideologicznie groźne, bo nawiązują do tradycji Zygmunta Baumana, który wprawdzie nie za pośrednictwem gazet, ale donosów i nagana niszczył wolność nauki. Profesor Podemski ma godnych poprzedników... Teraz na jego wykłady powinni przyjść ludzie, choćby w mundurach KBW, którzy jasno pokażą mu do jakiej tradycji nawiązuje. A gdy policja będzie interweniować, ja też napiszę, że jestem przeciwnikiem takich zachowań, ubolewam nad nimi, ale rozumiem młodych ludzi, którzy parodiują styl profesora.

Tomasz P. Terlikowski

PS.Ale, żeby oddać profesorowi sprawiedliwość muszę dodać, że jest on otwarty na dialog. Sam wysłał mi tekst polemiki, a teraz zgodził się na jej dalszy ciąg w postaci wywiadu. Co będzie dla nie ciekawym doświadczeniem.

Komentarze (39):

anonim2013.12.12 9:36
Profesor ?/ czy raczej jasny przykład idiokracji??
anonim2013.12.12 9:58
Oj, cieniutki ten humanizm genderowy. Idee genderowe oparte są na chorobie homoseksualnej. W książce dowiedziałem się co to jest homoseksualizm pierwotny a homoseksualizm wtórny. Pierwszy wynika z braku hormonu męskiego w okresie prenatalnym, potrzebny do uformowania struktury neuronowej mózgu męskiego i jest nie do wyleczenia. Drugi wynika z braku hormonu męskiego w pewnej części mózgu. Po uzupełnieniu tego hormonu można wyleczyć z homoseksualizmu. Ta wiedza jest oparta na badaniach naukowych, lecz blokowana jest ze względów politycznych. PŁEĆ MÓZGU, O PRAWDZIWEJ RÓŻNICY MIĘDZY MĘŻCZYZNĄ A KOBIETĄ http://chomikuj.pl/nbogdanus/E-BOOKI+KATOLICKIE
anonim2013.12.12 10:04
GoscZcH - atakujesz na fronda.pl Kosciol i ksiezy oskarzajac o pedofilie, falszywie oskarzajac i wskazujac palcem na innych zaslaniasz swoje sklonnosci w kierunku dzieci, juz przy sniadaniu o tak wczesnej godzinie twoje mysli kraza wokol tych malenstw. Pomysl juz z rana o czyms produktywnym, kazda dewiacja wypala organizm od srodka, a jesli cos wiesz, to od tego jest prawo by podnosic glos, od wykonania prawa jest prokurator i tam jest teraz twoje miejsce, a nie na fronda.pl
anonim2013.12.12 10:15
To żenujący poziom - ale z drugiej strony ten sam pan tłumacząc, że gender jest nauką użył argumentu, że bada on model kobiety w poszczególnych kulturach (NB do czego w zupełności wystarczy socjologia - komentarz mój). I że taki modelem dla Francji jest ... "femme fatale". Naprawdę tak powiedział! Tutaj piszę, dlaczego NIE MA symetrii między wykładem Bortkiewicza a Baumana. http://prokapitalizm.pl/bortkiewicz-a-bauman-bez-symetrii.html
anonim2013.12.12 10:15
"...oznajmił lider bolszewickiego sprzeciwu wobec wolności badań naukowych prof. Krzysztof Podemski." - panie Terlikowski z tego zdania wynika, że Pan Podemski jest przeciwny wolności badań naukowych. A nie miało być odwrotnie? Skonstruowanie tak prostego zdania jest dla pana problemem?
anonim2013.12.12 10:31
Parafrazując słowa pana prof. Podemskiego można by stwierdzić: Nikt, nawet prof. Podemski, nie będzie nam dyktował, czego możemy uczyć i co wolno nam badać. Nie widzę problemu w wykładaniu "nauki gender". Co więcej, nie będzie mi przeszkadzało jeśli wykładowcy-genderowcy będą rozpoczynali swoje wykłady np. od odśpiewania "Ody do dziury w zadku", pląsali po aulach w tęczowych sukienkach (niezależnie od "płci biologicznej") czy dla podkreślenia swych głębokich przemyśleń wymachiwali dowolnie wybranym członkiem swego ciała. Problem widzę właśnie próbach dyktowania "czego możemy uczyć i co wolno nam badać". A wystąpienie prof. Podemskiego jest taką próbą. Niby z jakiego powodu głoszenie, że gender jest poważną nauką ma być dozwolone a podważanie "gendernaukowości" zakazane? To nie krytykowanie czy podważanie teorii naukowych ("naukowych"?) jest nawiązaniem do komunistycznego lub narodowo-socjalistycznego pojmowania nauki i roli uniwersytetów. To właśnie próby zakazu głoszenia "niepoprawnych" poglądów i zakazy polemiki z jedynie słuszną "nauką" dziwnie kojarzą się z czasami gdy o tym co jest "naukowe" a co nie decydowali czerwoni czy brunatni władcy.
anonim2013.12.12 10:34
Wykład Ks Prof Bortkiewicza widziałem i wysłuchałem był bardzo wyważony i spokojny, merytoryczny jest na youtubie polecam
anonim2013.12.12 10:46
@lilik Zaczyna się jak każda bajka. Będzie smok, wiedźmy... Dawno, dawno temu (bodajże końcówka lat 60) były sobie feministki, które za wszelką cenę chciały, aby kobiety stały się mężczyznami. Nie mogły jednak przyznać tego wprost. Myślały więc, myślały i wymyśliły taki zabieg - kobiety powinny otrzymać jakąś inną tożsamość, która już nie będzie kobieca, ale feministyczna, czyli faktycznie - męska. Ale jak to? Kobiety miały być męskie, mężczyźni mieli być męscy...no nie bardzo. W związku z tym nasze feministki bełkocząc przez kilka lat doszły do wniosku, że teorię feminizmu należy podzielić na dwie podgrupy. Pierwszą grupę stanowiła teoria kobiet (istnieją jakieś "fachowe" nazwy, ale w tej chwili ich nie pamiętam), oraz teoria mężczyzn. Mając dwie teoria można było, zgodnie ze sprawdzonymi wytycznymi dialektyk przystąpić do tworzenia trzeciej teorii, nazwijmy ją teorią feminizmu. W tej teorii miała objawić się ta nowa tożsamość kobiety. Wtedy też pojawiło się pojęcie płci kulturowej. Głównie chodziło o to, że role społeczne przypisywane każdej z płci, zachowania, psychika itp są wynikiem uwarunkowań kulturowych. Wtedy jeszcze nie zaprzeczano, że istnieje płeć biologiczna, która może miec pewien wpływ na zachowania (ostatnie objawy zdrowego rozsądku). Ale to już wystarczyło. Kobieca tożsamość mogła stać się męska, skoro wszelkie różnice pomiędzy płciami są zależne od kultury, kulturę można zmienić, to i cechy należne każdej płci podlegają zmianie. Jak widać feministki dobrze odrobiły lekcje ze starej szkoły dialektyki sowieckiej: nie ma nic pewnego, a wszystko co istnieje podlega zmianie zgodnie z wolą tego kto o tym decyduje. Mniej-więcej wtedy do feministek, które same w sobie były dość...oryginalne, zaczęli mieszać się przeróżni zboczeńcy i świry, których lewica uznała za nowyproletariat, któremu należy się władza. Wtedy też teoria queer miesza się z faminizmem. No bo jak to? Płeć żeńska i męska jest uwarunkowana kulturowo, a płeć nijaka to co, gorsza? A heteroseksualizm to coś stałego? Przecież pociąg seksualny również musi być uwarunkowany w ten sam sposób jak płeć! itd. Racja! jak mogliśmy tego nie zauważyć?! Nowakobieta i nowymężczyzna to przecież tylko jeden z etapów rozwoju historycznego i nie można na tym poprzestać! W ruch poszło pojęcie-wytrych "tolerancja". Uznano, że nie można idealizować jakichkolwiek sposobów wyrażania płci, ponieważ będzie to prowadziło do powstania nowych hierarchii i nowych wykluczeń! Idąc dalej drogą dialektycznego mącenia pojęć, uznano w końcu, że żadna płeć nie jest "absolutna i obiektywna" pod żadnym względem. Również biologicznym. Co więcej, żadne zapatrywania płciowe nie mogą być dominujące, nie ważne, kobieta-kobieta, mężczyzna-koza, kobieta-mężczyzna-ich córka-poseł Kalisz, wszystkie zachowania są równie dobre, i wszystkie konfiguracje seksualne są równie pożądane, ponieważ wszelkie ograniczenia są tylko chwilowym wynikiem oddziaływania kultury ucisku. Którą to kulturę, jak łatwo się domyśleć, trzeba zniszczyć po to aby nowyploretariat mógł sięgnąć po władzę. Jak widać gender to nic nowego. Zastosowano sprawdzone metody do nowych zadań. Rozmyto wszelkie pewniki, zatarto różnice, wymieszano przeciwieństwa i połączono wszystko na nowo, montując genderową kukłę z ręką w miejscu glowy, i nogą w miejscu ręki. I jak to już bywalo za Lenina, pożyteczni idioci, chętnie biorą te kukły i bawiąc się nimi studiują gender :)
anonim2013.12.12 11:08
Kto dał takim ludziom jak Podemski, Środa...tytuł profesora...?
anonim2013.12.12 11:16
Płeć zakodowana jest w genach i według genetycznego wzorca człowiek się rozwija. Wszelkie wady genetyczne lub hormonalne powodują kalectwo lub chorobę. Niektóre choroby można wyleczyć po narodzeniu dziecka. Z powodu następstw tych defektów, nie można tworzyć jakiejś płci kulturowej i dorabiać do niej idei. Genetycy biolodzy jasno formują, mózg męski lub żeński tworzy się podczas ciąży, lecz się ich nie słucha. Dlaczego na tych upośledzeniach genetycznych i chorobach stworzono idee. Dlatego że niosą one w sobie niemoralne zachowania społeczne, potrzebne pewnej grupie politycznej do niszczenia tradycyjnego modelu rodziny w społeczeństwie. Homoseksualistom trzeba pomóc, lecz nie można rozpowszechniać tych zachowań i na nich budować społeczeństwa. http://chomikuj.pl/nbogdanus/E-BOOKI+KATOLICKIE PŁEĆ MÓZGU, O PRAWDZIWEJ RÓŻNICY MIĘDZY MĘŻCZYZNĄ A KOBIETĄ
anonim2013.12.12 11:20
Nikt nikogo nie wtlacza na sile. TAKA BIOLOGIA i koniec.
anonim2013.12.12 12:07
Program studiów podyplomowych gender na UAM to w połowie (sądząc po nazwach przedmiotów) skrajny feminizm - albo postulujący walkę płci (słowo klucz to 'władza'), albo postulujący całkowitą tożsamość płci zamiast, co wynika z biologii, ich komplementarność. W sumie więc, to, co mogłoby być badane przez istniejące od dawna nauki społeczne ginie w irracjonalnym bełkocie typu 'muzykologia feministyczna'. Nie dziwi zatem chęć zapobieżenia krytyce obecności 'gender studies' na uniwersytecie - kiedy brak argumentów, najlepiej podnieść wrzask. ====================== Obecna zmiana na Frondzie jest NA GORSZE - trudniej wpisywać komentarze (w okienku nie widzę całości). Kolejność od ostatniego powoduje, że przy postach z dużą liczbą komentarzy trzeba się przedzierać przez nawalanki dotyczące tylko zainteresowanych. Apeluję o powrót do dawnej formy. Przy okazji - miało wrócić pokazywanie liczby odsłon na blogach - i co?
anonim2013.12.12 12:37
@zibi33; Nie ma Pan racji, tzn miałby Pan, gdyby nie to, że gender jest inżynierią społeczną narzucana obecnie przez kierownicze gremia UE. czy naprawdę uważa Pan, że państwo ma wymuszać, powiedzmy tzw parytet płci w organach prywatnych spółek? Albo uzywać w oficjalnych dokumentach określeń rodzic A, rodzic B? Albo promowac przedszkola, w których kilkulatkom mąci się w główkach co do ich płci? Albo wymuszać zmianę tradycyjnych klasycznych bajek, po to by Kopciuszek nagle stał się chłopczykiem? W imię czego państwo W OGÓLE się tym chce zajmować?
anonim2013.12.12 13:27
"Problem polega na tym, że ksiądz profesor nie jest biskupem, i niczego nie zakazywał, a jedynie chciał przedstawić argumenty pewnej strony debaty na temat ideologii gender." - trzeba nazwać to po imieniu profesor, jak większość komunistów posługuje się kłamstwem w celu manipulacji. Powinien za to dostać karę i odsunięcie od nauczania przez komisję etyki.
anonim2013.12.12 14:28
Dzien bez gender o dzien stracony
anonim2013.12.12 14:49
@zibi33: Proszę Pana, oprócz autorytetu mojego zdrowego rozsadku, mam jako katolik autorytet Kościoła - prosze sobie poszukać, co BXVI mówił o gender w swoim znanym przemówienie, co o gender pisze abp Hoser (uważa go za nowoczesną herezję antropologiczną) w NDz z ostatniej niedzieli; mam tez autorytet nauk ścisłych - biologii, która dostarcza twardych dowodów na komplementarność płci, a nie na ich formowanie przez kulturę. Po drugiej stronie mamy takie dzieła jak Simone de Beauvoir z jej słynnym "Nikt nie rodzi się kobietą". Więc wolę słuchać Kościoła i nauki.
anonim2013.12.12 15:42
Dla mnie osoby wierzącej jest ta książka wiarygodna, chociażby ze względu na dr Anne Moir, naukowcem akademickim, na Uniwersytetcie Oxfordzkim z zakresu badań genetycznych, która prawdopodobnie jest ewolucjonistką niewierzącą w Boga. Podoba mi się u niej szczerość, nie zawsze zgodna z moimi poglądami, być może i waszymi. Mimo to zachęcam do przeczytania tylko zakończenia książki. PŁEĆ MÓZGU, O PRAWDZIWEJ RÓŻNICY MIĘDZY MĘŻCZYZNĄ A KOBIETĄ http://chomikuj.pl/nbogdanus/E-BOOKI+KATOLICKIE ZAKOŃCZENIE Kiedy nasza przyjaciółka - znana feministka - usłyszała o tej książce, oczy jej się zwęziły i, nie bez groźby w głosie, powiedziała: „Niech no tylko spróbuje być niedobra.” Założyła ona, podobnie jak wiele innych osób, że ponieważ jest to książka o różnicach seksualnych, musi być ona w jakiś sposób skierowana przeciw kobietom. Rozplątując te z góry przyjęte założenia (bo jesteśmy przekonani, że jest to okropna plątanina), dochodzimy do wniosku, że pogląd społeczny i polityczny głoszący, że kobiety i mężczyźni powinni być tak samo traktowani, jest w pewnym sensie oparty na przekonaniu, że kobiety i mężczyźni są tacy sami. Tak jednak nie jest. Nie ma już żadnego innego usprawiedliwienia, poza lenistwem umysłowym, by wierzyć, że wiele z powszechnie uznawanych różnic między płciami co do ich roli, temperamentu, nie mówiąc już o statusie, ma naprawdę podstawy bardziej kulturowe niż biologiczne.343 Ta książka nie podaje recept. Wyjaśnia jedynie, co różni mózgi obu płci, i stara się powiązać te różnice z dającymi się zaobserwować odmiennościami w zachowaniu kobiet i mężczyzn - które to odmienności kobiety i mężczyźni wysławiają lub przeklinają od stuleci. Jednakże włączenie nauki do debaty dotyczącej płci nieuchronnie oznaczać będzie więcej takiego chaotycznego myślenia, jakie przywiodło amerykańską feministkę Betty Friedan do stwierdzenia: Nawet jeżeli jedynym przejawem upośledzenia kobiet jest brak testosteronu, w tym stadium ewolucji człowieka dążenie do równości w społeczeństwie jest dla nich nieuchronną koniecznością.344 Betty Friedan nie dostrzega, że brak testosteronu oznacza, iż wiele kobiet może nie chcieć dążyć w żadnym szczególnym kierunku, a więc i nie uważają się one za upośledzone. Jak pisze Michael Levin, profesor filozofii w City College w Nowym Jorku, sportowcy mogą być w gorszej sytuacji z powodu błotnistej bieżni czy słabych ścięgien podkolanowych, ale nie można powiedzieć, że są w gorszym położeniu z racji własnej obojętności wobec zwycięstwa. Komentując feministyczny pogląd, że w rzeczywistości kobiety powinny chcieć rywalizować z mężczyznami, pisze on: [...] pogląd taki nie ma sensu dosłownego, a jedynie pewien sens emocjonalny dla tych, którzy widzą tak ogromną wartość w męskich dążeniach, że nie mogą uwierzyć, iż kobiety nie chcą tego, czego chcą mężczyźni.345 Nawet gdy istnienie różnicy zostanie zaakceptowane, przewidujemy gniewne reakcje tych, którzy są przekonani, że różnica między płciami jest produktem warunkowania społecznego. Jednakże mający kilka godzin noworodek płci żeńskiej zachowuje się odmiennie od noworodka płci męskiej w tym samym wieku, a z pewnością społeczeństwo nie działa aż tak szybko. To nie społeczeństwo powoduje, że oczy kobiety są wrażliwsze na długie fale widma świetlnego. W wieku jednego tygodnia dziewczynki, ale nie chłopcy, mogą odróżnić płacz niemowlęcia od ogólnego hałasu o tym samym natężeniu. Także w tym przypadku społeczeństwo nie prowadziło korepetycji nad kołyską. W gruncie rzeczy tam, gdzie spodziewamy się stwierdzić oddziaływanie dorosłych, wydaje się ono mieć skutki przeciwne. Niemowlęta płci męskiej otrzymują od swoich matek znacząco więcej uczucia i bezpośredniego kontaktu fizycznego, ale mimo to wolą przedmioty od ludzi, a rozwój mowy jest u nich powolniejszy. W wiele mówiącym przykładzie widzieliśmy, jak pewne chore dzieci rodzą się z wyglądem dziewczynek, są wychowywane jak dziewczynki - jednakże gdy zaczynają dojrzewać, ujawnia się ich męskość i zachowują się jak mężczyźni. Gdy pojawiają się u nich męskie genitalia, imprint społeczeństwa znika, jak gdyby był na wodzie pisany. Imprint hormonów z okresu płodowego jest natomiast niezniszczalny. Dla kobiet oznacza to, że będą wrażliwsze od mężczyzn na dźwięk, zapach, smak i dotyk. Kobiety z większą łatwością wyłapują niuanse głosu i muzyki, a dziewczęta nabywają sprawności językowej, wykształcają pamięć i płynność wysławiania się wcześniej niż chłopcy. Kobiety są wrażliwsze na kontekst społeczny i osobisty, umiejętniej odbierają informacje dodatkowe zawarte w mimice czy gestach i szybciej przetwarzają informacje zmysłowe i werbalne. W mniejszym stopniu czują się związane regułami. Mężczyźni wykazują się większą sprawnością w tym, co wymaga uzdolnień przestrzennych. Są agresywniejsi, pewniejsi siebie i chętniej współzawodniczą. Potrzebują hierarchii i reguł, ponieważ bez nich nie zdołaliby stwierdzić, czy są w czołówce, czy nie - a dla większości mężczyzn ma to zasadnicze znaczenie. Różnice te mogą tłumaczyć kontrowersyjne twierdzenie, że „w szachach, matematyce, komponowaniu muzyki i innych zajęciach, w których zdolność myślenia na wysokim poziomie abstrakcji jest konieczna, nie było kobiet genialnych, a bardzo niewiele było utalentowanych”. Niektórzy szukają wyjaśnienia tego zjawiska w historycznej, seksistowskiej tyranii społeczeństwa. Jednakże to tyranizujące ze względu na płeć społeczeństwo „pozwoliło” na rozwój kobiecego geniuszu w innych dziedzinach, które nie są związane z myśleniem abstrakcyjnym, takich jak literatura czy teatr. Przy okazji możemy także spokojnie odrzucić koncepcję, że kobiety odnoszą na tym polu „niepowodzenia”, ponieważ brak im męskiego zapału w dążeniu do sukcesu. Dlaczego w takim razie „kobiety dorównują mężczyznom, a nawet ich przewyższają we wszystkich testach poznawczych nie związanych z myśleniem matematycznym i pokrewnymi umiejętnościami”? Kobieta, która nie pojmie logiki tego wywodu, jest z wszelkim prawdopodobieństwem żywym dowodem na jego słuszność. Spór o istnienie różnic między mózgami obu płci został wygrany. Dziwne, że taką walkę trzeba było w ogóle prowadzić, jeśli mężczyźni i kobiety są tak oczywiście różni pod względem fizycznym i w zachowaniu: Dalsze zaprzeczanie istnieniu różnic miedzy mózgami kobiet i mężczyzn wydaje się oderwane od rzeczywistości. Podobnie jak istnieją różnice fizyczne między kobietami i mężczyznami (rozmiar, kształt ciała, szkielet, zęby, wiek dojrzewania itd.), występują też równie wyraźne różnice w funkcjonowaniu mó' zgu.346 Mamy pewne i zgodne ze sobą świadectwa pochodzące od naukowców z całego świata, że wpływy biochemiczne w łonie matki determinują i ukierunkowują strukturę oraz działanie mózgu. Pod wpływem hormonów komórki mózgu „otrzymują kształt [...], który z trudem poddaje się zmianom po narodzinach”. Hormon męski kształtuje rozwijający się mózg wedle wzorca męskiego prowadzącego do męskich zachowań. Brak hormonu męskiego oznacza, że mózg pozostaje przy wzorcu żeńskim, co daje w rezultacie zachowania kobiece. To ukształtowanie mózgu według męskiego lub kobiecego układu włókien nerwowych jest trwałe. Może ono być zmodyfikowane jedynie przez zmiany w środowisku hormonalnym łona matki. Jak wykazaliśmy, dziewczynki, które były poddane działaniu hormonów męskich w okresie płodowym, są pewniejsze siebie i mają większą wiarę we własne siły, wolą też jako dzieci towarzystwo chłopców i aktywne zabawy na wolnym powietrzu. Mniej niż ich siostry interesują się lalkami, zabawami z udziałem wyobraźni, opowiadaniem bajek czy rozmowami z innymi dziewczynkami - a później są mniej zainteresowane macierzyństwem. Zachowania chłopców poddanych w okresie płodowym działaniu hormonów żeńskich zbliżone są do kobiecego modelu. Są oni mniej agresywni, pewni siebie i wysportowani. Istnieją także różnice morfologiczne między mózgami kobiet i mężczyzn - to znaczy różnice pod względem struktury i formy. U mężczyzn mózg jest bardziej zwarcie i wydajnie zorganizowany w celu przetwarzania informacji wzrokowych i przestrzennych oraz do myślenia matematycznego. Mężczyźni, mający w tych umiejętnościach przewagę, odwołują się do nich w swoim stosunku do świata - analizując i teoretyzując. Podobnie mózgi kobiet lepiej są ukształtowane do umiejętności związanych ze szczegółami i z płynnością językową oraz do zadań ciągłych. W konsekwencji obraz ich „świata” nie przypomina śmiałych abstrakcyjnych płócien mężczyzn; jest raczej podobny do oglądanej z bliska miniatury. Kobiety mają więcej połączeń między dwiema półkulami mózgowymi. Pozwala to na lepszy wzajemny kontakt między umiejętnościami lewo- i prawostronnymi. Czasami ta właśnie „wymiana zdań” między obu półkulami może być myląca i nie sprzyja wydajności - coś podobnego do próby koncentracji, podczas gdy ktoś rozmawia w tle - ale korzyścią jest zwiększona zdolność do dostrzegania, wiązania z sobą i komunikowania emocji oraz informacji werbalnych i niewerbalnych. Podczas gdy płeć mózgu zostaje zdeterminowana w okresie kształtowania struktury komórek nerwowych w życiu płodowym, różnice między mózgami obu płci ujawniają się dopiero w okresie, gdy hormony dorastania wchodzą do akcji. Wtedy przypływy i odpływy hormonów aktywizują i podkreślają te różnice. W przypadkach skrajnych pcha to mężczyzn do przemocy, a kobiety do irracjonalnych i destrukcyjnych zmian w nastroju i zachowaniu. Częściej daje to mężczyznom więcej wiary w siebie, umiejętności koncentracji i skupienia na jednym celu oraz przetwarzania agresji na motywację i ambicję. U kobiet natomiast pobudzi potrzebę i pragnienie tworzenia i utrzymywania bliższych więzi z otaczającymi je ludźmi. U mężczyzn poziom hormonu męskiego w okresie dojrzewania wpływa także na wydajność mózgu. Poziom zbyt wysoki lub zbyt niski wpływa hamująco na zdolności przestrzenne i matematyczne, podobnie jak zbyt bogata lub zbyt uboga mieszanka paliwa powoduje, że silnik działa mniej wydajnie. Geniusz matematyczny ma prawdopodobnie średni poziom hormonu męskiego. W starszym wieku, kiedy źródła hormonalne zaczynają wysychać, te właśnie podkreślane przez nie różnice w mózgu zaczynają też tracić wyrazistość. Kobiety często stają się pewniejsze siebie i agresywniejsze, ponieważ hormony żeńskie tracą swoją siłę, a także moc neutralizowania hormonów męskich obecnych u wszystkich kobiet: istnieje biologiczna podstawa stereotypu wąsatej i zdziwaczałej starej kobiety. Mężczyźni, gdy spada u nich poziom testosteronu, stają się mniej agresywni, mają też mniejsze możliwości neutralizowania własnych, naturalnie się pojawiających hormonów żeńskich. Kontemplując ogródek dziwią się, dlaczego zmarnowali tak wiele czasu walcząc o awans zawodowy. Nauka może więc dostarczyć wyjaśnienia, jak dochodzi do tego, że kobiety i mężczyźni stają się odmienni. Niektórzy politycy zajmujący się sprawami płci odmówią nauce słuszności. Co prawda, będą i tacy naukowcy, którzy twierdzić będą, że polityka w dziedzinie płci dyskredytuje samą naukę. Pewien autor utrzymuje347, że tak dalece jesteśmy uwarunkowani płciowo i że atmosfera wokół spraw płci jest tak silnie naładowana, iż - świadomie czy nieświadomie - badacze (a zatem i ich badania) są stronniczy: tysiące badań klinicznych są bez znaczenia, morfologiczne różnice między mózgami są pozbawione znaczenia, niezliczone artykuły naukowe to jedynie mnóstwo zmarnowanych drzew przerobionych na papier, by uwiecznić błąd nauki. Inni są przekonani, że nawet jeśli nauka mówi prawdę, prawdy tej nie wolno powiedzieć głośno ze względu na ryzyko jej nadużycia. Norweski psycholog ubolewa nad obiema postawami: [...] wydaje się jednakowoż przerażające, że ludzie wykształceni, nawet tacy, którzy osiągnęli najwyższe szczeble naukowej kariery, wykazują ignorancję wobec elementarnych faktów biologicznych albo wydają się im po prostu zaprzeczać. Niektórzy [...] reprezentują pogląd, że nawet jeśli różnice w zachowaniu między płciami byłyby po części rezultatem różnic biologicznych, nie należy dopuszczać dyskusji naukowych na ten temat ze względu na ryzyko dostarczenia rasistom i elementom niedemokratycznym uzasadnienia dla ich poglądów. 348 Autor cytowanej pracy jest przekonany, że nauka ma obowiązek przeciwstawiać się takiemu poglądowi. Po pierwsze - ponieważ jest on nienaukowy, a po drugie - ponieważ krępuje nasze poczucie sprawiedliwości, do którego można dążyć jedynie przez zrozumienie naszych biologicznie zdeterminowanych możliwości i ograniczeń. Lekceważenie podstawowych faktów dotyczących natury ludzkiej może być co najmniej tak samo niebezpieczne jak ryzyko fałszywej ich interpretacji. Można postawić tezę, i my się pod nią podpisujemy, że jest bardziej prawdopodobne, iż udoskonalimy dany nam świat w chwili gdy zrozumiemy, jak jest on skonstruowany, niż gdy podejmiemy próby skonstruowania świata, jakiego chcemy, z materiałów, o których nic nie wiemy. Niewiedza na temat różnic czy też zaprzeczanie im sprawiły, że świat jest miejscem dla kobiet gorszym. Amerykański antropolog profesor Lionel Tiger twierdzi349, że niemal powszechnie akceptowane przekonanie o równości kobiet i mężczyzn doprowadziło w praktyce do większej nierówności. Jeżeli odrzuca się świadectwa różnic między płciami, wtedy zarazem nie zmienia się instytucji ani struktur w taki sposób, by załagodziły te różnice. Tak więc „w tej chwili to kobiety muszą się dostosować i zaprasza się je do współzawodniczenia z mężczyznami w zorientowanych na mężczyzn instytucjach. Rezultatem tego jest nieprzerwana deprywacja kobiet, a także ich wzrastająca uraza i niepokój.”350 Tiger podaje znaczący przykład: wyniki osiągane przez młode kobiety na egzaminach spadają aż o 14% w zależności od synchronizacji z cyklem menstruacyjnym. Niektóre mózgi kobiece pierwszej kategorii skazane zostają przez własną biologię i przypadek kalendarza na wyniki drugiej kategorii. To w żadnym wypadku nie może być uznane za sprawiedliwe. Jednakże wiele kobiet gotowych jest raczej zaakceptować tę niesprawiedliwość, niż nastawać na wprowadzenie systemu egzaminacyjnego, który uznawałby i brał pod uwagę tę ich niekorzystną sytuację biologiczną. Gdyby mężczyźni cierpieli z powodu podobnego utrudnienia, można się założyć, że w tej chwili mielibyśmy już ustawodawstwo łagodzące jego skutki. Jeżeli przyzna się, że różnice między płciami istnieją, a następnie uznaje za godne potępienia, krzywdzące i niesprawiedliwe - istnieją sposoby, by je wyeliminować. Nie nastąpi to jednak dzięki edukacji, propagandzie czy naukom moralnym. (Przecież od dwóch tysięcy lat główną rolę w zachodniej cywilizacji odgrywa pewna intelektualnie rygorystyczna, moralnie koherentna, dobrze umotywowana filozofia; niemniej pozostało jeszcze nieco do zrobienia, zanim chrześcijaństwo przekona nas do powszechnej miłości bliźniego, zanim wyrzekniemy się zawiści i cudzołóstwa, a „cisi odziedziczą ziemię”.) Jeżeli chcemy wyeliminować różnice między płciami, musimy przede wszystkim użyć środków, które stworzyły te różnice; musimy zmienić biologiczny koktail Stworzenia. Jesteśmy, jak to się mówi, w posiadaniu potrzebnej do tego technologii. Wprowadzimy wyselekcjonowaną spermę do odpowiednich jajeczek w klinicznie czystych warunkach. Po ustaleniu, jaka powinna być nasza społeczna norma (mężczyźni mniej agresy wni albo kobiety bardziej; kobiety mniej wrażliwe na wymagania rodzicielstwa albo mężczyźni bardziej), możemy zaopatrzyć rozwijający się umysł w okresie płodowym w relewantne hormony syntetyczne. Możemy także podjąć decyzję co do odpowiedniego modelu seksualizmu społeczeństwa - możemy dokonać wyboru, czy pozwolimy istnieć homoseksualizmowi, możemy zapewne wyeliminować najskrajniejsze perwersje seksualne, możemy także prawdopodobnie chemicznie przekształcić podwzgórze u mężczyzn i kobiet tak, by doprowadzić do większej zgodności libido obu płci. (Oprócz tej przebudowy mózgu potrzebować będziemy regularnego podawania dodatkowych hormonów albo czynników neutralizujących hormony.) Absurdalność tego wysiłku ilustruje absurdalność całego przedsięwzięcia. Jednakże pełni dobrych chęci politycy i działacze oświatowi są nadal zdecydowani, niechby i przy użyciu mniej drastycznych środków, doprowadzić do zniknięcia stereotypów płciowych. W postępowej klasie szkolnej dzieci czytają o księżniczce zabijającej smoki i ratującej księcia, a książeczki z obrazkami przedstawiają strażaków i kierowców ciężarówek płci żeńskiej. Antyseksistowskie materiały szkoleniowe dla nauczycieli sugerują, żeby zadawać klasie zadania takie, jak napisanie pozbawionego seksizmu wypracowania zaczynającego się od słów: „Nadine włożyła rękawice bokserskie i wstąpiła na ring.” Dziewczynek nie powinno się chwalić za schludność ani chłopców częściej ganić za nieposłuszeństwo - „chyba że ich zachowanie wyraźnie uzasadnia taką reakcję”. „Pozbawione seksizmu nauczanie jest procesem totalnym. Powinno obejmować wszystkie aspekty środowiska szkolnego.”351 Pojawiają się tu dwa problemy. Po pierwsze, wiąże się to w sposób nieunikniony z mówieniem kłamstw pod szyldem oświaty - a co gorsza, będą one namacalnie rozpoznawane przez dzieci jako kłamstwa. Po drugie, „proces totalny” wydaje się pozostawiać niewiele czasu na naukę czegokolwiek innego. Najbardziej chyba bezmyślnym przykładem zacierania odmienności płciowych jest edytor tekstów, który automatycznie wstawia „albo ona” po każdym napisanym przez użytkownika „on”. Zapewnia to automatyczną likwidację seksizmu w pisaniu: ostateczne mechaniczne usymbolicznienie całej kwestii. Jeżeli tym, o co się kłopoczemy, jest sprawiedliwość społeczna - a powinniśmy się o nią kłopotać - nieskończenie bardziej sensowne zdaje się zreformowanie naszego systemu edukacyjnego tak, by uznawał podstawowe różnice miedzy płciami i się do nich adaptował. Jeśli równość szans cokolwiek znaczy, to z pewnością znaczy ona jednakowe szansę na indywidualną samorealizację. Alternatywą jest system przeszkód, w którym dzieci najzdolniejsze przymusowo nauczane są mniej albo na czas egzaminu otrzymują pióra wymagające napełniania atramentem co dziesięć minut. Istnieją praktyczne sposoby, dzięki którym możemy do pewnego stopnia przywrócić równowagę biologiczną. Jeśli szczerze chcemy zachęcić kobiety do inżynierii i uczynić matematykę dostępniej szą dla dziewcząt w szkole, możemy z pewnością znaleźć metodę uczenia jej w sposób lepiej przystosowany do kobiecego mózgu. Być może nie będzie to w pełni skuteczne, ale można by w ramach eksperymentu wprowadzić metody bardziej werbalne, a mniej symboliczne - matematyka bez tablicy. Ze względu na relatywną obojętność kobiet wobec przedmiotów, ich budowy i zasad funkcjonowania, a biorąc także pod uwagę kobiecą skłonność do tego, co osobiste i zbiorowe, być może należy zachęcać dziewczynki w bardzo wczesnym wieku do badania struktury i działania urządzeń mechanicznych raczej w grupach niż indywidualnie. Mamy przecież dowód na to, że dzieci mogą przezwyciężyć początkowe upośledzenie: chłopców krzywdzi w pierwszych latach szkoły edukacja nieświadomie nastawiona na potrzeby dziewczynek. Jednakże w końcu uczą się czytać, pisać i mówić płynnie, ponieważ nastają na to ich rodzice, którzy się martwią jeśli nie nabywają oni tych umiejętności we wczesnym wieku. Ale „podobny nacisk nie skłoni kobiety, by poznała relacje przestrzenno-mechaniczne. Tak więc osobnik płci męskiej przezwycięża początkowe upośledzenie szkolne, ale gdy program nauczania wymaga określonych umiejętności przestrzennych, osoba płci żeńskiej może być już za stara, by je nabyć.”352 Nad tą sprawą powinni się zastanowić specjaliści od oświaty. Ale jedno jest pewne - nic się nie zmieni, jeśli nauczyciele trwać będą w złudzeniu, że dziewczęta są z natury matematykami, a ich talenty są tłumione przez pewien rodzaj powszechnej w społeczeństwie etyki matematycznej o charakterze macho, której wpływ, zdumiewającym zbiegiem okoliczności, wydaje się korespondować z przypływami i odpływami dziewczęcych hormonów. Dopiero uznając te różnice możemy zacząć je kompensować. Jeżeli, na przykład, przyznamy, że chłopcy są z natury bardziej niesforni, samolubni, agresywni i dominujący niż dziewczęta, możemy próbować modyfikować ich naturę poprzez przykład, ograniczenią kary lub przekupstwo. Ale musimy najpierw zaakceptować, że chłopcy będą chłopcami, a jeśli tego zapragniemy, ich naturalna charakterystyka będzie musiała zostać zmieniona. Ale, jak już powiedzieliśmy, książka nasza nie jest zbiorem zaleceń - z wyjątkiem tego jednego, byśmy zaakceptowali to, jacy jesteśmy, zanim zaczniemy się spierać, jacy powinniśmy być. Ignorujemy różnice płciowe w mózgu, ryzykując tym samym pomieszanie biologii z socjologią i myślenia życzeniowego z faktami naukowymi. Pytanie nie brzmi: „Czy istnieją różnice między mózgami?”, lecz raczej: „Jaka będzie nasza reakcja na te różnice?”353 Albo, jak to sformułowała dr Alice Rossi, amerykański socjolog: Ideologia, która nie staje twarzą w twarz z tym podstawowym problemem, jest ćwiczeniem w myśleniu życzeniowym, a nauka społeczna, która nie stawia mu czoła, jest jałowa.354 Ignorowanie różnic niesie z sobą jeszcze jedno ryzyko - że powodować będzie głęboki i niepotrzebny gniew oraz frustrację. Bo ca będzie, jeśli zostaniemy wychowani w przekonaniu, że wszystkie kobiety i wszyscy mężczyżni są zdolni do doskonałości w każdej dziedzinie, a potem stwierdzimy - a tak z pewnością będzie - że to nie jest prawda? Kobiety niemal na pewno nie osiągnęły wszystkiego, co są w stanie osiągnąć. Mogą jednakże nadejść czasy, kiedy wszystkie ograniczenia społeczne znikną, wszystkie uprzedzenia zostaną zlikwidowane, a kobiety nadal nie będą dawały sobie rady „tak dobrze” jak mężczyźni. Tak właśnie stało się w przypadku stabilizacji wyników kobiet i mężczyzn w tenisie i biegu maratońskim. Jeśli chodzi o przepaść między płciami, to „w żadnym sporcie wymagającym siły, skakania i rzucania nie doszła do istotnego jej zmniejszenia, poza sytuacjami, kiedy kobiety zmaskulinizowały swoje ciała za pomocą sterydów [...]”. Tak więc, przy najlepszych wysiłkach wszystkich zainteresowanych, może nadal dziać się tak, że mężczyźni będą technokratami, mechanikami i wynalazcami w naszym społeczeństwie - 99% zgłaszanych dziś wniosków patentowych rejestrowanych jest przez mężczyzn i trudno przewidzieć, co mogłoby zmniejszyć tę liczbę do 50%. Zupełnie możliwe, że okaże się, iż obecny podział pracy wśród zatrudnionych odpowiada naturalnym predyspozycjom, nie jest natomiast sztucznym zniekształceniem tkwiących w nas możliwości. Być może jest prawdą, że kobiety byłyby lepszymi neurochirurgami niż mężczyźni, a z pewnością jest prawdą, że w przeszłości nie było wielu kobiet neurochirurgów, ponieważ był to zawód męski. Ale by osiągnąć najwyższy poziom w zawodzie o takim charakterze, konieczne jest skoncentrowanie się na pragnieniu, by być w czołówce, a na każdą kobietę, która rzeczywiście chce być w czołówce neurochirurgów, zawsze przypadać będzie dziesięciu mężczyzn, którzy także naprawdę chcą być najlepsi. Można usunąć każdą przeszkodę na drodze do sukcesu, ale nie można zagwarantować, że ludzie rzeczywiście tę drogę wybiorą. Można zachęcać w dążeniu do czegoś, ale nie można podawać ambicji w zastrzykach. Tak czy inaczej, większości ludzi, tak kobiet, jak i mężczyzn, nie udaje się wejść do czołówki. Sukces zazwyczaj wymaga mieszaniny talentu i agresji, a jest to kombinacja nader rzadka. Większość mężczyzn jej nie ma - bardzo, bardzo niewielu jest dostatecznie utalentowanych, by zostać wybitnymi uczonymi, kapitanami przemysłu, premierami czy prezydentami. Większość kobiet także pozbawiona jest tego nieuchwytnego połączenia. A dodatkową przeszkodę stanowi dla nich fakt, że te ich odmienności, które mogą zapewnić im obfitość talentów, zazwyczaj nie obdarzają ich agresywnością, ambicją ani obsesyjną dążnością konieczną do jego ostatecznej realizacji. W rzeczywistości kobieta polityk ma równie silną motywację jak jej męski odpowiednik, podobnie jak kobieta mierząca metr dziewięćdziesiąt jest równie wysoka jak mierzący metr dziewięćdziesiąt mężczyzna - i, oczywiście, równie rzadko spotykana. Zdanie, że „kobiety i mężczyźni inwestują swój ludzki kapitał odmiennie”355, jest znaczące. Dla większości kobiet sukces materialny i zawodowy jest relatywnie nieistotny - życie to coś więcej niż wspinanie się po szczeblach kariery. To nie oddziaływanie społeczeństwa doprowadziło je do sformułowania tego doskonałego, rozsądnego i uczciwego spostrzeżenia. W rzeczywistości w tej chwili największy wpływ mają kobiety, które odniosły sukces, a one twierdzą, że ich towarzyszki powinny się czuć winne, iż nie idzie im lepiej. Niektóre feministki twierdzą, że różnice między kobietami i mężczyznami mogą zostać zmniejszone przez rozmyślne „odkształcenie” społeczeństwa. Kobiety i mężczyźni mogliby, na przykład, współzawodniczyć w maratonie na równych warunkach i z takim samym sukcesem, jeśli linia mety dla kobiet byłaby o 11 % bliżej linii startu. Na tym w końcu polega aktywna polityka w zakresie działań popierających kobiety i mniejszości (affirmative action) i może to być bardzo rozsądna strategia. To, co chcemy osiągnąć, to nie rekompensata, ale poprawa pozycji kobiet, tak by społeczeństwo stało się wobec nich sprawiedliwe; w gruncie rzeczy najlepszą drogą do osiągnięcia tego celu jest mianowanie na ważne stanowiska kobiet, które są w tej pracy gorsze od konkurujących z nimi mężczyzn.356 Argumentacja ta opiera się na założeniu, że więcej kobiet będzie sobie dobrze dawało radę, kiedy zobaczą, jak dobrze kobiety mogą sobie dawać radę - bo niewątpliwie, jeśliby kobiety mogły osiągnąć wysokie stanowiska bez konieczności walki o nie, wykonywałyby swoją pracę znakomicie. Sztucznie wprowadzone wzory ról poszerzyłyby horyzonty kobiecych aspiracji. Byłoby to, oczywiście, niesprawiedliwe wobec mężczyzn, ale niektórzy znowu powiedzieliby, że mężczyźni byli niesprawiedliwi wobec kobiet przez bardzo długi czas, a tak w końcu nastąpi sprawiedliwy przydział niesprawiedliwości. Sztucznie wprowadzony system limitów powodowałby pewne zmniejszenie wydajności. Tylko około jednej piątej amerykańskich dziewcząt w pierwszych klasach szkoły podstawowej osiąga wyniki równe przeciętnym wynikom chłopców w testach zdolności przestrzennych37 - a według US Employment Service wszystkie rodzaje inżynierii i większość zawodów związanych z nauką i techniką wymaga zdolności przestrzennych na poziomie najlepszych 10% populacji. Musielibyśmy więc zgodzić się na samochody i statki kosmiczne, które byłyby jeszcze gorzej zaprojektowane niż obecnie. Czy pozwolilibyście swoim dzieciom latać linią lotniczą affirmative action? Ale zanim udamy się tą drogą za daleko - a społeczeństwo Zachodu już nią pewien kawałek przeszło i znajduje się pod presją, by pójść dalej - być może powinniśmy sobie zadać następujące pytanie: czy nie jest możliwe, lub choćby wyobrażalne, że mamy już społeczeństwo, w którym każdy, kto chce być wybitnym inżynierem i każdy, kto ma zdolności, by być wybitnym inżynierem, może już prawdopodobnie być wybitnym inżynierem? Czy nie osiągnęliśmy poziomu dającego kobietom edukację rzeczywiście równą edukacji mężczyzn, a one po prostu nie chcą naśladować mężczyzn w ich dążeniach? I jeżeli cokolwiek przeciw takiemu naśladowaniu przemawia, to są to raczej trudności finansowe, a nie wynikająca z płci deprywacja? Że być może smok, którego należy zabić, to nie uprzedzenia płciowe, ale dobre, stare społeczne upośledzenie? Zanim jednak Święty Jerzy pod kobiecą postacią weźmie się do dzieła, warto zapytać, czy ta misja jest rzeczywiście potrzebna - czy smok nie jest przypadkiem widmem. W końcu taka miara wartości - moja praca jest ważniejsza niż twoja - to w zasadzie sport męski, a większość kobiet nie brała go nigdy zbyt poważnie. Ostatecznie możliwe jest, że samice szczurów osiągają gorsze wyniki w labiryncie dlatego, że wyścigi szczurów nie są najprzyjemniejszym zajęciem, w jakim można uczestniczyć. Większość kobiet wykonuje ogromną pracę w domu, a większość mężczyzn wykonuje inny rodzaj pracy w biurze albo w fabryce i naprawdę jeden rodzaj pracy nie jest koniecznie „lepszy” od drugiego. Tak się dzieje, że jeden z nich jest płatny, ale nie powinno to czynić tej właśnie pracy bardziej zaszczytną. Prostytutki są opłacane, ale nie uznajemy przez to ich pracy za lepszą od pracy matek. Istnieją praktyczne przyczyny, dla których kobiety i mężczyźni nie mogą podejmować tej samej pracy. Nie ma natomiast powodu, dla którego nie moglibyśmy cenić odmiennej pracy kobiet i mężczyzn jednakowo. Dowodzono już, że podczas gdy mężczyźni opłacani są za swą zdolność przekształcania wiedzy z dziedziny mechaniki w skomplikowane budowle i maszyny, kobiety powinny być docenione za swoje umiejętności w rozumieniu i przewidywaniu ludzkich działań oraz za swoje zdolności do wyczuwania motywów i emocji. „Tak umiejętności w komunikowaniu się, jak i umiejętności przestrzenno-mechaniczne - jeśli użyte logicznie i inteligentnie — są równie niezbędne dla zachowania ludzkiej cywilizacji.”358 Moglibyśmy zatem spróbować znaleźć w świecie biznesu sposób na to, by cenić i wykorzystywać umiejętności percepcji, w których przodują kobiety. W jaki dokładnie sposób ten wyjątkowy wkład miałby zostać wykorzystany i rozwinięty - jest już nieco mniej jasne. Jest w tej chwili natomiast pewne, że nawet w inteligentnych, pozbawionych seksizmu przedsiębiorstwach kobiety są zwykle awansowane zależnie od tego, w jakim stopniu potrafią uczestniczyć w męskiej grze i tłumić swoje specyficzne kobiece umiejętności. Istnieje niebezpieczeństwo, że kobieta zyska podziw swoich kolegów i przełożonych płci męskiej ze względu, na przykład, na to, że stawia firmę ponad obowiązki domowe (w końcu jak często mężczyźni szukają porady, jak pogodzić małżeństwo i karierę zawodową?). Ale walory kobiet w sferze emocjonalnej są same w sobie korzystne i nie powinny być odsuwane na plan dalszy dla rzekomego dobra firmy. Myśląca firma powinna zadać sobie pytanie, dlaczego marnuje wyjątkowe umiejętności 50% swoich pracowników i jak mogłaby na nich zyskać. Nie potrafi wykorzystać podstawowej przewagi kobiet, jaką jest ich wiedza i rozumienie świata ludzi. W przypadku nie wynagradzanej pracy w gospodarstwie domowym jej wartość musi być doceniana przez mężczyzn, ale, co ważniejsze, także przez same kobiety. Nie traktujemy jej tu w prymitywnych kategoriach wartości pieniężnej ścielenia łóżka, robienia zakupów i karmienia piersią ale w relacji do poczucia własnej wartości, które można wyrazić tylko w podstawowej walucie, jaką jest zadowolenie i satysfakcja. Levin pisze (z odrobiną przesady), że „można przeczytać całość feministycznego pisarstwa nie dowiadując się, że większość kobiet znajduje największą satysfakcję w macierzyństwie”359. Większość kobiet nie tylko znajduje więcej radości w rodzicielstwie niż większość mężczyzn, ale też lepiej się one w tej roli spisują. Są niewątpliwie lepiej do rodzicielstwa przygotowane. Karmienie, ubieranie i kształcenie następnej generacji jest zadaniem równie szlachetnym co zarabianie pieniędzy, którymi płaci się za żywność, odzież i naukę. Jest ono też, w ostatecznym rachunku, równie satysfakcjonujące, ale większość mężczyzn musi poczekać, aż zostaną dziadkami, aby docenić ten fakt. Ktoś mógłby sądzić, że napisaliśmy tu usprawiedliwienie konserwatyzmu i utrzymywania status quo w odniesieniu do płci - i byłby w błędzie. Nie uświęcamy tego, co naturalne, jedynie dlatego, że jest biologicznie prawdziwe. Mężczyźni, na przykład, mają naturalną skłonność do zabijania i promiskuityzmu, co nie jest receptą na szczęśliwe trwanie społeczeństwa. Jeśliby ta książka miała być przepisem na cokolwiek - choć nie taki jest nasz zamiar - to chyba na radykalne przemyślenie stosunków między płciami, stosunków, które możemy nareszcie oprzeć na faktach, a nie na teorii. Bogatsi o wiedzę o tym, kim jesteśmy i dlaczego, możemy oczyścić pejzaż z mnóstwa nonsensownych uprzedzeń. Nie mają, na przykład, sensu prawa i teorie edukacyjne zaprzeczające istnieniu różnic między płciami i równocześnie starające się je zacierać. Możemy też oczyścić atmosferę z wzajemnych kpin i zarzutów. Kobiety nie powinny oskarżać mężczyzn o swoje rzekome niepowodzenia, a mężczyźni nie powinni obawiać się ani wyśmiewać kobiet próbujących pobić ich w ich własnej grze. A kiedy atmosfera zostanie oczyszczona, możemy mieć nadzieję, że mężczyźni i kobiety będą bardziej szczerzy co do swych prawdziwych uczuć i że będą naprawdę sobą. Odetchną z ulgą, że nie muszą już dążyć do nieuchronnego rozczarowania czymś, co w głębi duszy i tak uważają za daremne i iluzoryczne. Wyzwoleni przez szczerość, a nie uwięzieni w samooszustwie, odważą się ustalić własną równowagę między miłością i ambicją, czułością i dążeniem do sukcesu. Możemy mieć nadzieję, że nastąpi kres sloganów, bo slogany nie zmieniają faktów, ustanie jałowy pościg za sztuczną równością; że odstąpimy od mozolnego i nienaturalnego procesu zaprzeczania, a zamiast tego cieszyć się będziemy naszym naturalnym ,ja”. Możemy mieć nadzieję na rozkwit nowego typu związków między kobietami a mężczyznami, na świętowanie różnicy.
anonim2013.12.12 16:22
@czszcz51 Sam sobie odpowiedziałeś, jest to spowodowane mentalnością i kulturą a nie genami.
anonim2013.12.12 16:56
@AirWolf Agresja u poszczególnych osobników wynika z genów i hormonów męskich. Pytanie dotyczyło jakiejś części społeczeństwa, dlatego mentalność i kultura może wpływać agresywnie na szersze grono nawet łagodnych osobników. Dobrym przykładem są feministki naładowane męskim hormonem, które z natury są agresywne.
anonim2013.12.12 17:26
@zibi33 Przez zaburzenia hormonalne w dziecięcym wieku wynikające z seksualizacji, można wpłynąć na podatne osoby, które w przyszłości będą okazywali skłonności homoseksualne. Taki homoseksualizm nazywa się wtórnym, który można leczyć. W przeciwieństwie do homoseksualizmu pierwotnego. Wynikającego z braku hormonu męskiego w okresie prenatalnym. Potrzebnym do uformowania struktury neuronowej mózgu męskiego i jest nie do wyleczenia. Z punktu widzenia społecznego, przygotowuje się dzieci do całkowitej akceptacji gender. Tworząc nowe mentalnie społeczeństwo.
anonim2013.12.12 18:22
"Biologia czy genetyka nie wyjaśnia ról jakie społeczeństwo konstruuje dla płci. Że te role istnieją sam właśnie zauważyłeś. To, że często powodują one niczym nieuzasadnione nierówności i dyskryminację to chyba też jasne." Jak to nie wyjasnie? JASNO OKRESLA - masz takie predyspozycje przez swoja biologie? Masz wieksza szanse na robienie tego i tego. I to tyle. Aleeee nieeeeeee... trzeba na sile wyrownac szanse....
anonim2013.12.12 18:23
Kultura zachowań płci wynika z biologi mózgu a nie z samej kultury. Kultura może wymuszać pewne zachowania u mężczyzn czy kobiet. Lecz nie jest głównym czynnikiem zachowań. Feministki są nabuzowane hormonem męskim, często są to chłopczyce. Dlatego nie rozumieją subtelnej równowagi u kobiet, które są bardziej kobiece z normalnym poziomem hormonów i pełnym mózgiem kobiecym.
anonim2013.12.12 18:33
@zyga123 Głównym czynnikiem jest biologia, inaczej mówiąc płeć biologiczna a nie płeć kulturowa. Po tej lekturze zrobiło mi się żal homoseksualistów, dlatego że są wykorzystywani instrumentalnie przez inżynierów socjologi, do celów politycznych.
anonim2013.12.12 20:05
Nie wracamy do początku, po prostu pewnych rzeczy nie trawisz. Są kultury w których kultywuje się szowinizm męski względem kobiet. Jest to męski egoizm i despotyzm. Facetom jest z tym dobrze, mają władzę i się nawzajem usprawiedliwiają.
anonim2013.12.12 20:11
@kot1 Tak samo jest i będzie wiecznie żywy morderczy marksizm. Nie należy karać dzieci przymusem genderowym, lecz należy być bardziej skutecznym w usuwaniu pedofilii i pornografii ich czyniących z życia spolecznego. To takie trudne do zrozumienia.
anonim2013.12.12 20:33
@penthe Chyba ci racjonaliści pl często odwiedzają frondę.pl. Jesteśmy otwarci, może coś się nauczą.
anonim2013.12.12 20:40
"Guzik określa. Czy przez swoją biologię kobiety mają gorsze predyspozycje do zrobienia kariery naukowej na uniwersytecie? To przez brak tych predyspozycji władze Iranu ograniczają kobietom dostęp szkolnictwa wyższego? To przez biologię kobiety zarabiają mniej na tych samych stanowiskach co mężczyźni (wykonując dokładnie tak samo tę samą pracę)?" Jezeli ta prace wykonuje gorzej (np jest gornikiem), to tak, moze dostawac mniej kasy. Jezeli tak ci na tym zalezy - WYSLIJ GENDER DO IRANU!!!! Nam tutaj nie potrzebny. Co do kobiet na uniwerkach - dawno chyba na jakims nie byles....
anonim2013.12.12 20:48
zyga123 Pleć geny i hormony predysponują nas do określonych zadań w życiu prywatnym lub zawodowym. Przeczytaj książkę to się dowiesz bardziej, niż ja ci to powiem. Nie idź na łatwiznę, nie leń się. Pozdrawiam
anonim2013.12.12 21:48
Ja to wiem, ty to wiesz, a dla lewakow toto czarna magia jest.... o
anonim2013.12.12 22:16
Polecam, można się pośmiać lub popłakać PRZEDSZKOLE GENDER http://www.youtube.com/watch?v=pEpUpcaH4o4
anonim2013.12.12 22:38
Tłumacz google PNAS jest jednym z najczęściej cytowanych periodyków naukowych multidyscyplinarnych światowych. Różnice płciowe w Connectome strukturalnej ludzkiego mózgu http://translate.googleusercontent.com/translate_c?depth=1&hl=pl&prev=/search%3Fq%3DSex%2Bdifferences%2Bin%2Bthe%2Bstructural%2Bconnectome%2Bof%2Bthe%2Bhuman%2Bbrain%26rlz%3D1C1GTPM_plPL550PL551%26espv%3D210%26es_sm%3D93&rurl=translate.google.pl&sl=en&u=http://www.pnas.org/content/early/2013/11/27/1316909110.abstract%3Fsid%3D418e7639-e312-4127-8cdc-b873da90fa0c&usg=ALkJrhjfFbyy8r-mJQWaIwaQIP5P7w5glQ Streszczenie Różnice płciowe w zachowaniu ludzi pokaż adaptacyjne komplementarności: Mężczyźni mają lepszy silnik i zdolności przestrzennych, podczas gdy kobiety mają lepsza pamięć i poznanie społeczne umiejętności. Badania pokazują także różnice płci w ludzkich mózgach, ale nie wyjaśniają tej komplementarności. W tej pracy, że wzorowany na Connectome tensor dyfuzji strukturalną za pomocą obrazowania w próbce 949 młodych ludzi (w wieku 8-22 Y, 428 mężczyzn i 521 kobiet) i odkrył unikalne różnice płciowe w łączności mózgu w trakcie rozwoju. Połączenie mądry analizy statystycznej, jak również analiza regionalnych i globalnych działań sieciowych, przedstawił wyczerpujący opis charakterystyki sieci. We wszystkich regionach nadnamiotowych, mężczyźni mieli większe wewnątrz-półkuli łączności, a także wzmocnioną modularność i przechodniości, natomiast między-półkuli łączność i udziału cross-moduł przeważały u kobiet. Efekt ten został odwrócony w móżdżku połączeń. Analiza tych zmian rozwojowo wykazano różnic w trajektorii między mężczyzn i kobiet głównie w okresie dojrzewania oraz w wieku dorosłym. Ogólnie rzecz biorąc, wyniki sugerują, że mężczyźni mózgi są tak skonstruowane, aby ułatwić łączność pomiędzy percepcją i skoordynowanych działań, natomiast żeńskie mózgi są zaprojektowane w celu ułatwienia komunikacji między trybami przetwarzania analityczne i intuicyjne.
anonim2013.12.12 23:17
Kabaret Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety http://www.youtube.com/watch?v=Wl7gep9f16M ---------- Wydawnictwo VOCATIO Przez śmiech do lepszego małżeństwa http://www.youtube.com/watch?v=yaAYYEQNC6w --- Sex, przyjaźń i randkowanie - Mark Gungor - zwiastun http://www.youtube.com/watch?v=1Z9FXmjx5K8&feature=c4-overview&list=UUdmfZypTrsisUUSNqxHPqSw
anonim2013.12.13 9:34
Stary czerwony faszysta - lizus władzy ludowej
anonim2013.12.13 9:37
"Istnieje więcej zawodów niż górnik i pielęgniarka. Napisałem o takiej samej pracy wykonywanej tak samo. " No przeciez roznowuprawnienie powinno byc, a nie tylko rownouprawnienie w pracach ktore tylko MY CHCEMY???? Co, tylko w tych lepszych powinno byc??? Ot wlasnie wasze rownouprawnienie tak wyglada... "Owszem jest dużo kobiet na uniwerkach, ale od kiedy? Dlaczego Skłodowska-Curie studiowała na Sorbonie a nie Uniwersytecie Warszawskim czy Jagielońskim? Raczej nie dlatego, że to lepsza uczelnia. " No to sam widzisz ze teraz PROBLEMU NIE MA. wiec o co ten krzyk? Jedz z genderem pomagac do IRANU. Powodzenia.
anonim2013.12.13 11:47
Właśnie ukazał się niebywały zupełnie dokument rządowy: http://rownetraktowanie.gov.pl/aktualnosci/oswiadczenie-w-sprawie-nieprawdziwych-interpretacji-pojecia-gender Pani min. Kozłowska-Rajewicz potepia "nieprawdziwe interpretacje" pojecia gender!!! NB od kiedy to interpretacja może być "prawdziwa"? Toż nawet za głębokiej komuny władza nie ogłaszała, jak nalezy interpretować słowa. Świat zwariował.
anonim2013.12.13 15:49
Biblia to nie panstwo i rzad. No chyba ze tak....
anonim2013.12.13 16:06
Interpretacja może być dobra lub zła, przekonywująca lub nie, etc, etc. Ale każda jest prawdziwa - w sensie, że pokazuje jak interpretator myśli (pomijam przypadek celowego mydlenia oczu przez interpretatora). A co do KK - to oczywiste, że jako katolik oczekuję, ze będzie dla mnie interpretował Biblię - ale od rządu oczekuję czegoś zgoła innego.
anonim2013.12.17 7:32
Lewactwo jak hydra, podnosi nieustanie nowy wredny łeb. Od maksizmu-bolszewizmu, poprzez eugenikę, feminizm do genderyzmu. Oni muszą mieć zawsze pod ręką jakąś chorą ideologię, w imię której "gwałcić" próbują społeczeństwa. Cóż to za podłe, diabelskie nasienie. Mamy jednak Różaniec i Wiarę, których Zło nie przemoże!
anonim2013.12.23 8:59
Dyskutować o gender to tak jakby dyskutować jakiego koloru jest wiatr. Szkoda czasu.