Ludzie bez twarzy
poniedziałek, 8 lutego 2010, 11:58
Toczy się aktualnie dyskusja na temat, mówiąc oględnie, wolności wyrażania myśli w Internecie. OK. Jestem za tym, by ta przestrzeń była jak największa. Jest jednak pewna zagwozdka: chodzi mianowicie o sposób rozumienia tej wolności.
Używając terminologii Jana Pawła II bliżej nam jest do „wolności od” niż „wolności do”. W tym wypadku chodzi o uwolnienie się od odpowiedzialności za słowo. Sprzyja jej anonimowość, ukrywanie się za nickami, pseudonimami, nic nie znaczącymi kombinacjami znaków. Agorą, gdzie dozwolone są wszelkie bluzgi, kłamstwa, oszczerstwa, gdzie można się stroić w upiorne kostiumy, zakrywające wszelkie frustracje, bunt i pustkę, są fora internetowe, na których nie trzeba się rejestrować, podawać imienia. Wystarczy wejść „z ulicy” i dowalić wedle uznania pisiorom, czarnym, starym i młodym, rządzącym i rządzonym. Tu nie ma świętości, tabu, zasad. Nie istnieje coś takiego jak prawda – pierwszoplanowe są emocje. Nie ściga się za impertynencje, wyzwiska, kłamstwa – można je wypowiadać do woli. Anonimowość niczym całun zapomnienia spowija odpowiedzialność. Za taką samą publiczną wypowiedź groziłby sąd – teoretycznie w realu można znaleźć jej autora przez identyfikacje IP, ale mało kto się na to porywa. W wirtualu panuje bezkarność „ludzi bez twarzy”, tu wszystko im wolno.
Ale to tylko jedna odsłona zjawiska.
Na stadionach kibole zakładają szaliki na głowy, nasiągają głęboko kaptury. Potem wyrywają ogrodzenia, okładają się nawzajem baseballami, „fakują” policji. Są nierozpoznawalni. Tak zamaskowani nie mają koloru włosów, oczu, rysów twarzy. Są nikim, a zarazem stanowią siłę, przed którą większość z nas ustępuje. Są złowrogą, destrukcyjna masą, z którą mogą się zmierzyć tylko uzbrojeni w tarcze i pałki policjanci.
Czy to jest wolność?
Przypuszczam, że przytłaczająca większość piszących, stając oko w oko z osobą (której na lewo i prawo anonimowo rozdzielają razy) nie wypowiedziałoby tych słów. Bo wtedy trzeba by było pokazać swoją twarz, zdradzić imię, uzasadnić argumenty – o ile one w ogóle istnieją. Udowodnić, że oprócz emocji coś tam w główce jeszcze jest. Jak pokazują badania wielu zamaskowanych kiboli to tzw. porządni ludzie: menadżerowie, handlowcy, studenci. Kaptur na oczach zamienia ich w demony. Zakładają go po to, aby się wyluzować, wyrzucić z siebie frustrację, rozładować gromadzone przez cały tydzień emocje. Tak naprawdę boją się życia, problemów, siebie samych. Uciekają od nich. Im więcej w nich jest tchórzostwa, kompleksów, tym w bezosobowej masie stają się bardziej okrutni, bezwzględni i niebezpieczni.
W tym momencie przychodzi mi na myśl pewne sytuacja, która chyba może być metaforą działania takichże „pisarzy”, kiboli. Jakiś czas temu na kolędzie dziabnął mnie od tyłu w łydkę mały kundelek. Zdenerwował się, że naruszyłem jego terytorium, a że był mały, nie miał innych argumentów, znał topografię podwórka wykorzystał swój atut „niewidzialności” Zjawił się nie wiadomo skąd, ukąsił i ….uciekł. Bezgłośnie. Nawet mu się nie przyjrzałem. Zostałem sam z bolącą nogą…
Jakoś tak analogia nasuwa mi się sama…
Generalnie nikt zdrowo myślący nie powinien przejmować się tej klasy komentarzami, nie powinien wyciągać wniosków wstydząc się za granicą za zakapturzonych debili. Ich czas jest bardzo krótki. Zwykle kończy się wraz z publikacją kolejnego newsa, powrotem do domu z meczu. Ale to tylko teoria. Rzeczywistość jest bardziej złożona. Są ludzie, którzy bardzo precyzyjnie analizują nastroje panujące na stadionach, anonimowych forach portali internetowych, wyciągają wnioski. W odpowiednim momencie nagłaśniają wypowiedzi różnej maści harcowników, którzy odwracają uwagę od meritum aktualnych problemów. Kreują nowe autorytety, które obiecują uwolnienie od kompleksów, dają chwilowe poczucie spełnienia i szczęścia. Cel jest jeden: zapanować nad tłumem! Bezkształtna masa jest ogromną siłą. Jest jak tsunami. Zmiata wszystko, co napotka na swoje drodze. Dlaczego więc nie wykorzystać jej, podać odpowiedniej formacji a w odpowiednim momencie precyzyjnie skierować w określonym kierunku? Proste?
Anonimowość zabija ducha, jest destrukcyjna, ponieważ zatraca się w niej osobowy charakter człowieka. Już komunizm, chciał z nas zrobić bandę matołów, którzy będą słuchać partii, chodzić na wiece i sławić przyjaźń polsko- radziecką. Dziś mechanizm ten odżywa to w nowych kostiumach, choć towarzysze wprawiający go w ruch są starzy, sprawdzeni i mają gromadę naśladowców. Mamy być bezimiennymi biorcami, którzy będą słuchać, kupować, jeść, zachowywać się poprawnie i akceptować wszelkie próby budowania nowych utopii. Masą, dającą się ogarnąć statystycznie, ale ugniecioną i włożoną w określone, wcześniej zaplanowane formy.
Komentarze: 31
Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

poniedziałek, 8 lutego 2010, 12:41
poniedziałek, 8 lutego 2010, 13:11
poniedziałek, 8 lutego 2010, 13:16
poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:30
poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:40
poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:43
poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:57
poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:00
poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:08
poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:22
poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:23
poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:32
poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:57
poniedziałek, 8 lutego 2010, 16:38
poniedziałek, 8 lutego 2010, 16:39
poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:05
poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:10
poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:12
poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:30
poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:53
poniedziałek, 8 lutego 2010, 19:32
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:02
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:16
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:40
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:44
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:46
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:47
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:49
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:49
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:50
poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:50