Ludzie bez twarzy

Drukuj kategoria: Ogólne

Toczy się aktualnie dyskusja na temat, mówiąc oględnie, wolności wyrażania myśli w Internecie. OK. Jestem za tym, by ta przestrzeń była jak największa. Jest jednak pewna zagwozdka: chodzi mianowicie o sposób rozumienia tej wolności. 

Używając terminologii Jana Pawła II bliżej nam jest do „wolności od” niż „wolności do”. W tym wypadku chodzi o uwolnienie się od odpowiedzialności za słowo. Sprzyja jej anonimowość, ukrywanie się za nickami, pseudonimami, nic nie znaczącymi kombinacjami znaków. Agorą, gdzie dozwolone są wszelkie bluzgi, kłamstwa, oszczerstwa, gdzie można się stroić w upiorne kostiumy, zakrywające wszelkie frustracje, bunt i pustkę, są fora internetowe, na których nie trzeba się rejestrować, podawać imienia. Wystarczy wejść „z ulicy” i dowalić wedle uznania pisiorom, czarnym, starym i młodym, rządzącym i rządzonym. Tu nie ma świętości, tabu, zasad. Nie istnieje coś takiego jak prawda – pierwszoplanowe są emocje. Nie ściga się za impertynencje, wyzwiska, kłamstwa – można je wypowiadać do woli. Anonimowość niczym całun zapomnienia spowija odpowiedzialność. Za taką samą publiczną wypowiedź groziłby sąd – teoretycznie w realu można znaleźć jej autora przez identyfikacje IP, ale mało kto się na to porywa. W wirtualu panuje bezkarność „ludzi bez twarzy”, tu wszystko im wolno.

Ale to tylko jedna odsłona zjawiska.

 

Na stadionach kibole zakładają szaliki na głowy, nasiągają głęboko kaptury. Potem wyrywają ogrodzenia, okładają się nawzajem baseballami, „fakują” policji. Są nierozpoznawalni. Tak zamaskowani nie mają koloru włosów, oczu, rysów twarzy. Są nikim, a zarazem stanowią siłę, przed którą większość z nas ustępuje. Są złowrogą, destrukcyjna masą, z którą mogą się zmierzyć tylko uzbrojeni w tarcze i pałki policjanci.

Czy to jest wolność? 

Przypuszczam, że przytłaczająca większość piszących, stając oko w oko z osobą (której na lewo i prawo anonimowo rozdzielają razy) nie wypowiedziałoby tych słów. Bo wtedy trzeba by było pokazać swoją twarz, zdradzić imię, uzasadnić argumenty – o ile one w ogóle istnieją. Udowodnić, że oprócz emocji coś tam w główce jeszcze jest. Jak pokazują badania wielu zamaskowanych  kiboli to tzw. porządni ludzie: menadżerowie, handlowcy, studenci. Kaptur na oczach zamienia ich w demony. Zakładają go po to, aby się wyluzować, wyrzucić z siebie frustrację, rozładować gromadzone przez cały tydzień emocje. Tak naprawdę boją się życia, problemów, siebie samych. Uciekają od nich. Im więcej w nich jest tchórzostwa, kompleksów, tym w bezosobowej masie stają się bardziej okrutni, bezwzględni i niebezpieczni.

W tym momencie  przychodzi mi na myśl pewne sytuacja, która chyba może być metaforą działania takichże „pisarzy”, kiboli. Jakiś czas temu na kolędzie dziabnął mnie od tyłu w łydkę mały kundelek. Zdenerwował się, że naruszyłem jego terytorium, a że był mały, nie miał innych argumentów, znał topografię podwórka wykorzystał swój atut „niewidzialności” Zjawił się nie wiadomo skąd, ukąsił i ….uciekł. Bezgłośnie. Nawet mu się nie przyjrzałem. Zostałem sam z bolącą nogą…

Jakoś tak analogia nasuwa mi się sama…

 

Generalnie nikt zdrowo myślący nie powinien przejmować się tej klasy komentarzami, nie powinien wyciągać wniosków wstydząc się za granicą za zakapturzonych debili. Ich czas jest bardzo krótki. Zwykle kończy się wraz z publikacją kolejnego newsa, powrotem do domu z meczu. Ale to tylko teoria. Rzeczywistość jest bardziej złożona. Są ludzie, którzy bardzo precyzyjnie analizują nastroje panujące na stadionach, anonimowych forach portali internetowych, wyciągają wnioski. W odpowiednim momencie nagłaśniają wypowiedzi różnej maści harcowników, którzy odwracają uwagę od meritum aktualnych problemów.  Kreują nowe autorytety, które obiecują uwolnienie od kompleksów, dają chwilowe poczucie spełnienia i szczęścia. Cel jest jeden: zapanować nad tłumem! Bezkształtna masa jest ogromną siłą. Jest jak tsunami. Zmiata wszystko, co napotka na swoje drodze. Dlaczego więc nie wykorzystać jej, podać odpowiedniej formacji a w odpowiednim momencie precyzyjnie skierować w określonym kierunku? Proste?

 

Anonimowość zabija ducha, jest destrukcyjna, ponieważ zatraca się w niej osobowy charakter człowieka. Już komunizm, chciał z nas zrobić bandę matołów, którzy będą słuchać partii, chodzić na wiece i sławić przyjaźń polsko- radziecką. Dziś mechanizm ten odżywa to w nowych kostiumach, choć towarzysze wprawiający go w ruch są starzy, sprawdzeni i mają gromadę naśladowców. Mamy być bezimiennymi biorcami, którzy będą słuchać, kupować, jeść, zachowywać się poprawnie i akceptować wszelkie próby budowania nowych utopii. Masą, dającą się ogarnąć statystycznie, ale ugniecioną i włożoną w określone, wcześniej zaplanowane formy.

Komentarze: 31

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 12:41

    Myślę, ze w necie ujawniają się te same cechy czy emocje, które posiadamy czy nosimy w sobie. Anonimowość ich nie implikuje, tylko WZMACNIA być może. Nie jest więc spiritus movens tych zachowań. Śmiem twierdzić, ze tylko sprzyja ich ujawnieniu, Tak jak bójka w realu ujawni nasza ewentualną awanturniczość czy okrucieństwo. Ludzie źli zawsze będą źli czy tu , czy tam. Pewien pozom wiedzy, refleksji i kultury (lub jej braku)jest zaś widoczny, bez względu jak byśmy chcieli to ukryć. Anonimowość często jest ochroną przed takimi frustratami, psychopatami , o jakich Ksiądz pisze etc. Bronimy się przed nimi tak samo jak w realu: unikając ich ataków, nie wchodząc na ich teren itp. Nie sadzę żeby dominującą intencją ludzi, którzy chcą pozostać anonimowi była chęć wyżycia się, czy ..panowania nad tłumem, jak piszesz. Zresztą ludzie, którym o to chodzi, znajdują sobie na ogół niszowe portale i tam brylują.

    Z faktu że chcę pozostać anonimowym użytkownikiem portalu nie musi wynikać, że jestem elementem owej destruktywnej i bezkształtnej masy, którą nieco (chyba??) demonizujesz)

  2. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 13:11

    Dodam jeszcze, że takie anonimowe ataki, jak mocno nie byłyby zadawane, także trafiają w anonimową pustkę. Anonimowość jest poduszką powietrzną, bez której byśmy się emocjonalnie pozabijali.

    .

    Ale ma ona tez jeszcze jedna funkcję:

    Kiedy osoba anonimowa pisze na forum, ważne jest tylko to, co pisze. Mogę się skupić na jej wypowiedzi, ocenić to, co i jak pisze, nie sugerując się tym, kim jest w realu ( ładną dziewczyną? księdzem katolickim? politykiem? )

    To godzina prawdy. Albo Twoje myśli są coś warte, bez wspomagania całym Twoim życiem - albo nie.

    I to według mnie jest uczciwe.

    Pozdrawiam !

  3. Zobacz profil Prosper napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 13:16

    Dla mnie anonimowość, a brak tożsamości to dwie różne sprawy. A internet zawsze będzie miał sporą dawkę fikcyjności w sobie, tak było i będzie moim zdaniem, bo jest odbiciem naszej codzienności. Czasem jest to krzywe zwierciadło, ale jest wynikiem tego, co się skrywa i tłumi w realu.

  4. Zobacz profil Klarcia55 Klarcia55 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:30

    A ja podpisuję się pod słowami księdza, że: "Anonimowość niczym całun zapomnienia spowija odpowiedzialność".

    Albo mam odwagę reprezentować siebie w prawdzie (jakakolwiek by nie była), albo zachowuję rezerwę, właśnie przez anonimowość.

    W takim ujęciu cała przestrzeń wirtualna przypomina trochę poligon, na którym manewry odbywają sie na niby.

    Przynajmniej na portalu katolickim byłoby lepiej wprost - oko w oko.

  5. poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:40

    Zgadzam się:-)

    Przejaskrawiam celowo, aby pokazać, że jest problem. Zapraszam do lektury komentarzy do jakiegokolwiek newsa ze strefy informacyjnej, nazwijmy ją umownie, podwyższonej gotowości emocjonalnej. Onet, Interia etc. Ile tam jadu? bezrozumnej złości, emocji? Jestem pewien tego, że te emocje są sterowane - mam dostęp do komercyjnych serwisów agencji informacyjnych i widzę, jakie informacje wybiera się na newsy...

    Zgadzam się też, że wiele z tych komentarzy trafia w pustkę. Tylko że ciągłe pranie mózgu pozostawia po sobie ślad. Wielu piszących tam to stali bywalce forum. Spotykam ludzi, którzy (co zdradzają choćby przez używanie określonego nazewnictwa) mają już skrzywione myślenie. Totalna negacja i ironia w wirtualu przekłada się na negację i złość w realu.

    Pozdrawiam:-)

  6. Zobacz profil Rosiomak Rosiomak napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:43

    myślę, że trzeba odróżnic wezwanie duszpasterskie księdza od dyskusji o ograniczeniach w internecie. Owszem, nie jest to dobre, że ludzie się wyzywają itp., ale NIE WOLNO nam ograniczac internetu - to się odbije takim samym rykoszetem, jak w życiu publicznym (gdzie za interpretację historyczną historyk jest stawiany przed sądem, a za nazwanie sąsiada obelżywe dostaje się sporą karę finansową). Dzięki wolności, która polega na robieniu swego bez niszczenia cudzej własności i ciała (np. bez niszczenia strony, kasowania jej albo blokowania, bez wysyłania wirusów które "wybuchają" komputer), mamy to wspaniałe w sumie medium, odbicie rzeczywistości z dobrem i złem, ale też wielką platformę wolnej wymiany poglądów, spotkań itd. Debata nad wolnością i odpowiedzialnością dotyczy nie pouczeń księdza, ale PRAWA - i KARANIA. Ludzie kochani, nie chcę, żeby mi policja wjechała do domu "coś ty napisała o Wałęsie??? Jakim prawem???" itd. Kosztem tego jest znoszenie np. wyzwisk, ALE ja wiem, gdzie się umieszczam, i wiem, na których portalach mogę liczyc na moderatora itd. Myślenie, myślenie! I pilnowanie dzieci. I starczy.

  7. poniedziałek, 8 lutego 2010, 14:57

    Jest problem proporcji. Szanowni Państwo, zwrócćie uwagę na to, że coraz mniej jest ludzi rozumiejących, co się wokół nich. Internet jest przestrzenią wolności i mam nadzieję,że tak będzie nadal - nawet kosztem obecności w nim tych zjawisk, o których pisałem, że żadna "poprawność" nie zabroni nam nazywac rzeczy po imieniu.

    Zacierają się kryteria. Prawda jest zastępowana emocjami i sondażami. A wielu nawet tego nie zauważa. Wiele rzeczy dziś, łącznie z wyborami do tak poważnych instytucji jak Parlament, wygrywa się poprzez umiejętne sterowanie emocjami wyborców.

    Mądrośc domaga się tego, by o tym mówić, szukać poszcxzególnych klocków układani. To nie tylko duszpasterska troskam, jak pisze Rosiomak - to coś znacznei ważniejszego. Myslę, że chodzi też o wyrabianie w nas pewnej kultury dyskusji - póki co jej poziom na wielu płaszczyznach debaty publicznej jest fatalny.

  8. Zobacz profil Noah A. Noah A. napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:00

    Będącym anonimowym można wypowiadać opinie niepoprawne politycznie. W Stanach, gdy jeden z serwisów zagroził ujawnianiem IP gwałtownie spadła ilość komentarzy pod adresem bankierów, celebrytów i mediów.

  9. Zobacz profil Noah A. Noah A. napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:08

    Moim zdaniem problem bierze się z wolności słowa rozumianej szeroko - jako możliwość dotarcia z informacją i opinią do masowego odbiorcy. Ile informacji jest przesłoniętych, przemilczanych, skasowanych lub ośmieszonych. Caritas włoska zestawiła ilość informacji o celebrytach z informacjami o sytuacji w krajach trzeciego świata. Rezultat był oszałamiający. Ludzkie życie, nieszczęście nie znaczą nic naprzeciw kolejnego skandalu wokół gwiazdki.

    .

    W internecie przebijają się informacje, których nie przeczytamy oficjalnie. Dlatego opinia księdza jest niebezpieczna, bo może stanowić pretekst do anulowania jedynej przestrzeni wolności komunikacyjnej. Debaty internetowe są ostre, ale wypowiedzi, które w niej padają są unikalne.

    .

    Obawiam się, że ksiądz wylewa dziecko z kąpielą.

  10. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:22

    Proszę jednak zwrócić uwagę, że na tych najbardziej popularnych portalach, gdzie szcególnie zaznaczają sie zhjawiska negatywne, które Ksiadz sygnalizuje, tak naprawdę piszą ciagle te same osoby, tych samych (styl, słownictwo, frazeologia bardzo typowe, rozpoznawalne) frustratów czy trolli.

    Zgoda, że kształtują oni opinie niedojrzałych internautów, ale ...i też nie do końca. Jeżeli wchodzę na jakiś portal,czy stronę, na ogól czynię to juz z jakąś intencją, więc raczej ... jest to demoralizowanie juz zdemoralizowanego, ktory chce się utwierdzić tylko w swoich wyborach, światopogladzie, czy...dewiacjach nawet.

    Dam przykład: portale literackie: nie uświadczy tam Ksiądz chamstwa, draństwa, popapraństwa. Częściowo dlatego, że adminowie (zgodnie z deklarowanym charakterem portalu) dbają o przestrzeganie regulaminu, a o wtóre dlatego, iż nikt, kto nie ma potzreby, tam po prosytu nie wchodzi.

    Wydaje mi się zatem, że rzecz głównie w nieprzestrzeganiu regulaminu danego portalu. Nigdzie bowiem, w żadnej przestrzeni: ani realnej, ani wirtualnej nie powinno być absolutnej, niczym nieograniczonej wolności wypowiedzi. Nie NA KAŻDYM PORTALU. Ale skoro tolerujemy inwektywy padające z sejmowych mównic, w mediach, w szkole, w tramwajach, w kawiarniach, wszędzie ( i całkiem nie anonimowe)...to przenosi się to i na przestrzeń wirtualną.

    Ba...czasem w tramwaju słyszę o wiele gorsze bluzgi, wyzwiska, szarganie dobrego imienia pewnych grup zawodowych (księża, nauczyciele, przedstawiciele władzy...)niż na Onecie nawet.

    Chamstwo tam, przekłada się na chamstwo tu.

  11. Zobacz profil Kasa12 Kasa12 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:23

    Zgadzam sie z Noah.

    Internet jest dosc unikalnym medium, ktore nie jest jeszcze w pelni opanowane przez mega-korporacje narzucajace swoj swiatopoglad widzom. Kazdy wie jak dzialaja TV czy radio. Sa w rekach tych ,co maja forse i oni narzucaja nam,ogladajacym czy sluchajacym ,swoje widzenie swiata. Internet pozostaje w miare niezalezny i trzeba sie z tego cieszyc. Bo daje mozliwosc samodzielnego wypowiadanie sie wielu osobom czy grupom, ktore w tzw. realu maja utrudniony dostep do publicznych srodkow przekazu.

    A ze przy okazji ujawnia sie tu wiele chamstwa, agresji i niecenzuralnych slow. No coz. Tacy jestesmy. Tak nas uksztaltowano. Ale nikt nikogo nie zmusza do wchodzenia na internet, a tym bardziej do zabierania glosu w toczacych sie debatach. A mysle,ze czesc ludzi wlasnie tu , na internecie, uczy sie dopiero uczy zasad przwidlowej dyskusji polegajacej nie na obrzucaniu blotem oponenta, ale na rozsadnym argumentowaniu swego punktu widzenia.

  12. poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:32

    Noah A

    "Dlatego opinia księdza jest niebezpieczna, bo może stanowić pretekst do anulowania jedynej przestrzeni wolności komunikacyjnej. Debaty internetowe są ostre, ale wypowiedzi, które w niej padają są unikalne".

    Ależ ja wyraźnie akceptuję tę przestrzeń i nie domagam się jej zawężania!:-) Ba, uważam, że jest ona ciągle jeszcze zbyt mało przez nas wykorzystywana do robienia dobrych, mądrych rzeczy. Tylko że czym innym jest "wolność komunikacyjna" a czym innym obelgi, pomówienia i kłamstwa. Spóbujmy to odróżnić...

    Celowo problem anonimowości internetu zestawiłem z anonimowością kiboli. Oczywiście to zjawiska "z różnych półek", niemniej jednak jakaś analogia istnieje.

    Innymi słowy: chodzi mi o zgodę, (ewentualnie jej brak) na chamstwo, prostactwo obecne w przestrzeni debaty publicznej. Można uważać, że go nie ma, nie wchodzić tam, gdzie ono się panoszy. Tylko że wcześnie czy później i tak nas ono dopadnie...

  13. Zobacz profil Noah A. Noah A. napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 15:57

    To bezpiecznik - agresja skontenerowana w internecie to lepsze niż ta z ulic. Ludzie wyrzucają z siebie co im ciąży. Każda terapia tak działa. Zamykasz się w czterech ścianach i bluzgasz albo kopiesz manekina. Myślę, że większość robi to z rozmysłem. Taka agresja jest kontrolowalna.

  14. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 16:38

    od rzemyczka do koniczka, to znana totalniakom metoda! Wpierw pokazać złe strony nic nie mówiąc o dobrych, następnie wprowadzić z tych powodów ograniczenia, które później wykorzysta się dla właściwych, teraz przemilczanych celów.

    Nie dajmy się nabierać tatalniakom! Wiadomo CENZURA internetu będzie na służbie polityków u władzy i służb specjalnych (lewactwo rządzi w UE, to cenzura będzie też przeciw Chrześcijanom), a sprawy obyczajowe zejdą na drugi plan!

  15. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 16:39

    Szanowny ksiądz można powiedzieć staje się w tej wojnie tzw. pożytecznym idio... jak mawia S. Michalkiewicz. (bez urazy)

  16. Zobacz profil Adrem2 Adrem2 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:05

    Niektórzy uważają, że można naszczekać na kogoś co popadnie, bo i tak wszyscy się kryją za swoimi awatarami i rozmawiają z awatarami. A człowiek będzie rozliczony z każdego zbytecznego i wrednego słowa, jak głosi Pismo. Ciekawe czy wtedy też się schowa za swojego awatara.

  17. Zobacz profil Adrem2 Adrem2 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:10

    Jeśli my chrześcijanie nie damy przykładu tego, że potrafimy rozmawiać z innymi na poziomie przynajmniej elementarnej kultury słowa i odpowiedzalności za słowo, to kto ?

  18. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:12

    co nie stoi w sprzeczności z tezą o szkodliwości CENZURY.

  19. Zobacz profil Adrem2 Adrem2 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:30

    Czym innym jest cenzura a czym innym kultura i odpowiedzialność za słowo.

  20. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 18:53

    Moga istnieć fora do których dostęp byłby dopiero po wylegitymowaniu się, ale mogą też istnieć anonimowe ... decyduje prowadzący, a nie państwo i przepisy.

  21. poniedziałek, 8 lutego 2010, 19:32

    @Polipid3

    Nie zrozumiałeś tekstu. Szkoda:-( Używasz słowa wojna, totalniacy etc. Jak wojna? A może dotknęło Cię to tak bardzo, ponieważ po kliknięciu na Twój profil wita mnie...pustka?

    A poza tym..

    Szanowni Państwo - ani jednym zdaniem NIE WSPOMINAM o CENZURZE. Nie wiem, skąd te wycieczki w tę stronę.

    Ja tylko chcę zwróciś uwagę Państwa na ciągle wzrastający poziom słownej agersji w Internecie, w mediach, w autobuciem na stadionie i zasiszu domu. I brak odpowiedzialności za wypowiadane słowa, sądy, bezkarnośc jaka w tym zakresie panuje.

    I co - mamy jako chrześcijanie stać z załozonymi rękami i czekać?

    Jeśli tak - proszę bardzo...

    @Adrem2

    "Niektórzy uważają, że można naszczekać na kogoś co popadnie, bo i tak wszyscy się kryją za swoimi awatarami i rozmawiają z awatarami. A człowiek będzie rozliczony z każdego zbytecznego i wrednego słowa, jak głosi Pismo. Ciekawe czy wtedy też się schowa za swojego awatara". Dzięki za te słowa. Dokładnie o to mi chodzi.

  22. poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:02

    O ile troska o wolność od cenzury łączy chyba wszystkich tu dyskutantów (ale Autor nie o cenzurze pisał) o tyle w kwestii anonimowości bliższe jest mi podejscie ujawniania sie autorów. I rzeczywiście, nie jest przyjemnie, gdy klikając na nicka jakiegoś dyskutanta, którego głos mnie zaciekawił, wzburzył, rozbawił, zastanowił, etc., etc. napotykam, jak pisze Autor, pustkę. Jeśli ktoś z jakichś względów (czasem na pewno uzasadnionych) nie chce się zidentyfikować, to powinien jednak coś o sobie powiedzieć - dyskusja staje się wtedy ciekawsza i bardziej, no.... ludzka.

  23. Zobacz profil Magdusia Magdusia napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:16

    Generalnie sprawy się tak mają:

    ludzie się dzielą na chamów i kulturalnych.

    Zazwyczaj jedni i drudzy dosyć dobrze się tuszują do momentu - sytuacji stresowej. Wtedy wszystko wychodzi.

    Sytuacja stresowa może byc wywołana np. problemem finansowym (to pierwszy i najłatwiejszy etap poznania drugiego człowieka - jego zachowanie wobec jakiejś nieścisłości finansowej).

    Anonimowość i zza jej ukrycia wszelkie niewybredne zachowania (podobnie jak demolowanie sprzętów w hotelach) etc. - to może nie tyle jest sytuacja stresowa, co poczucie totalnej bezkarności, które znów przerasta chama, a człowiek autentycznie kulturalny nawet wówczas pozostanie sobą.

    Przepraszam, że takim kolokwialnym językiem napisałam, ale mam nadzieję, że klarownie.

  24. Zobacz profil Magdusia Magdusia napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:40

    O, tam jest ciekawie o anonimowości:

    http://fronda.pl/ambassador_jacob/blog/ambassador_jacob

  25. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:44

    Ksiądz nie użył słowa cenzura, rzeczywiście, ale gdzie takie teksty prowadzą?

    Konkluzja jest następująca: chcesz dyskutować podaj dane.

    W państwach dotkniętych poprawnością polityczną (europa, usa), gdzie "wychylenie się" grozi np. zwolnieniem z pracy, możliwość anonimowego zabierania głosu jest bardzo cenna ( i nie idzie tu o wulgaryzmy).

    Jak wspomniałem wcześniej właściciel forum może zarządać danych, to jego prawo, ale regulacje ustawowe to już przesada która dąży do cenzury.

    Kulturę na forum może zapewnić np. mądry moderator.

    Pustki całkowitej w moim profilu nie ma, ponieważ jest mój adres e-mail.

  26. Zobacz profil Magdusia Magdusia napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:46

    Polipidzie - dla innych jest niewidoczny ten e-mail. Właśnie ochoczo chciałam Ci coś wysłać :)))

  27. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:47

    Rację ma Magdusia cham nawet jak poda dane pozostanie chamem, nie ma się co łudzić.

  28. Zobacz profil Polipid3 Polipid3 napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:49

    podaję:

    basinsky@gazeta.pl

    uprzedzam pytania: szmatławca GW nie czytam od 1998r, konto mailowe zostało.

  29. poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:49

    Zgadzam się:-) Tylko że cham to często tchórz. Nadrabia odwagę słowami i siłą.

    A jak poda swoje dane, przynajmniej imię, może przynajmniej co dzisąty trochę przystopuje, zawstydzi się...

  30. Zobacz profil Magdusia Magdusia napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:50

    Polipidzie - cham, który poda dane ma przynajmniej takie szelki, które go trzymają - nawet dla własnego bezpieczeństwa, lepiej się poddawać pokusie anonimowości :)

  31. Zobacz profil Magdusia Magdusia napisał/a:

    poniedziałek, 8 lutego 2010, 21:50

    Proszę Księdza, znów się niebezpiecznie zgadzamy.

    Polipidzie - podziwiam pokorę - z takim meilem :)))

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.