Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Gnije człowiek, gnije! drukuj

Dodane przez: Sebastian Moryń Kategoria: Kultura

Młodociane matki, zdrady małżeńskie, relatywizm moralny i nihilistyczne uwielbienie człowieka – problemy, a może dary współczesnego Kościoła i naszego kraju?



/

Media dostarczając nam historii ludzi, którzy popadają w moralną degradację poprzez dokonywane wybory, chcą powiedzieć odbiorcom, że jest to konsekwencja uwspółcześniania się Polaka, wychodzenia ze stanu "zaściankowości". Teraz możemy oddychać pełną piersią. Brak dyktatury politycznej oraz dyktatury moralnej (kościelnej, katolickiej). Wreszcie możemy bawić się tak, jak „dusza” zapragnie.


Przeobrażenia społeczeństwa polskiego dokonywane w ostatnich latach mają swą przyczynę w naśladowaniu idei krajów laickich, świeckich, utylitarnych. Nie będziemy tutaj rozprawiać się z historią tego nurtu warto tylko powiedzieć, że nasza polska obywatelskość ma dziś problem z własną tożsamością, nie przez brak odnośnika czy fundamentu, ale przez ignorancję i pychę. Wystarczy prześledzić historię tych Polaków, którzy opuścili naszą ojczyznę po 2004 roku (wejście Polski do UE) by zaobserwować podstawową i jednakową dla prawie wszystkich „uciekinierów powracających” zasadę: Ja jestem najważniejszy!


Filozoficznie postawę taką nazywa się utylitaryzmem, nihilizmem, relatywizmem – etyczną wartością nadrzędną jest tu egoizm, pycha czy mówiąc prościej nienawiść do Drugiego. To ostatnie pojęcie może wydawać się za mocne, nieuprawnione ale po dokładnym zbadaniu historii np.: zdrad małżeńskich, seksu przed ślubem, anarchizmu młodych, zobaczymy, że jest to kluczowa i decydująca wartość (w sensie negatywnym, czyli anty-wartość). "Drugi", czy to w postaci dopiero co poczętego życia, czy już w okresie dojrzałym sprowadzany jest do przedmiotu chcenia. Nie stanowi podmiotu konstytutywnego, ale obiekt materialny, który jawi się w oczach współczesnych jako coś do wykorzystania. Dla zaspokojenia własnej pożądliwości ciała, umysłu czy woli człowiek współczesny dokonuje zamachu na najbardziej fundamentalnej wartości naszego bytu, czyli na Osobie. Niby oczywista oczywistość, ale trzeba zadać sobie pytanie: dlaczego młodzi ludzie (powiedzmy 13-14latkowie) traktują swojego rówieśnika jako przedmiot zaspokojenia własnej seksualnej satysfakcji? Dlaczego żona/mąż widzi w swoim małżonku/małżonce przedmiot zaspokojenia własnej pożądliwości? Nie są to przypadki, które obserwujemy tylko w telewizji. To problem najistotniejszy w dniu dzisiejszym.


Kościół Katolicki stara się wychodzić na spotkanie z tym zdegenerowanym i anty-ludzkim światem. Powstają ruchy wewnątrz kościelne, które niosą konkretne odpowiedzi na zaistniałe pytania. Ale to za mało. Widać gołym okiem, że dzisiejszy polski KK jeszcze stoi, oddycha, ale można zaobserwować niepokojącą tendencję niektórych kapłanów czy środowisk katolickich do relatywizowania problemu. Jest to swoisty flirt ze światem współczesnym na zasadach: nie ewangelizujemy ale dialogujemy (przy czym ten dialog ma konstrukcję następującą: każdy jest kowalem własnego losu!)


Powrót neopoganizmu, o którym coraz więcej się mówi ze strony katolików prawdziwie pojmujących życie ludzkie z jednej strony, z drugiej strony wyśmiewany przez liberalnych intelektualistów i celebrytów, stanowi zapowiedź wydarzenia, które miało miejsce w historii ludzkiego życia, czyli: Gniew Boga. Wystarczy poczytać Biblię (zwłaszcza Stary Testament) by zrozumieć tzw. Filozofię życia ludzkiego z jej etapami rozwoju prowadzącymi do Ostatecznego Przyjścia Chrystusa. W tej drodze Gniew Boży jest naczelnym wydarzeniem jakim jest życie człowieka na Ziemi.


Gnicie jest konsekwencją grzechu, który musi zaistnieć w takiej materii by można było zostać oczyszczonym przez łaskę Boga Jedynego. Mechanizm degradacji człowieczeństwa do przedmiotu odbywa się dzięki zaprzeczeniu Bożemu Miłosierdziu. Nastaje więc czas na dokonanie pewnej deklaracji: za lub przeciw. Życie czy Śmierć? Bać się trzeba jednego: zapomnienia o tym co nastąpi i co następuje w skutek naszych codziennych wyborów. I oczywiście prawdą jest to, że współczesny Polak i Polka są analfabetami moralnymi, nie potrafiącymi rozróżniać dobra od zła. Ale to nie jest do końca ich wina. Przyczyny szukać należy raczej w obojętności, która zżera jak rdza każdego z nas. Kościół ukazuje nam znaki - my mamy odpowiadać na te znaki naszym czynem i słowem.

 

Sebastian Moryń

Odsłon: 22748


Komentarze: 24

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Kreskania Kreskania napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 13:16

    Świetny artykuł!!!! Krótko i dosadnie naświetla moralną kondycję współczesnego Polaka, wskazując jednoczesnie na przyczyny tejże kondycji.

    Myślę, że warto dodać, iż urabianie "moralności" zaczęło się w Polsce już w latach 50-tych ubiegłego stulecia, kiedy to komuniści pod swoimi skrzydełkami powołali do życia Towarzystwo Rozwoju Rodziny, które zajmowało się promocją relatywizmu moralnego. Szkoda, że wtedy Kościół nie wyszedł z odpowiednią inicjatywą, a i dziś inicjatywa Kościoła jest jakoś niewspółmiernie słaba w stosunku do skali zagrożenia.

    Niesty, współczesny Polak jest skazany na gnicie bez prawie żadnych szans ratunku, co bardzo dobrze widzimy na tym portalu, sądząc po ilości i jakości argumentacji osób broniących rzekomych "wolności": prawa wyboru kobiety, związków homoseksualnych (jeden to nawet coś takiego określił "miłością bezgraniczną"), bezpiecznego seksu.

  2. Zobacz profil Sebastian Moryń Sebastian Moryń napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 14:35

    Hyno77

    Darem Kościołą dlatego, że im większy grzech tym wieksza łaska.

    Podczas prześladowań chrześcijan Bóg najintensywniej działa poprzez łaskę.

    Nie obwiniam KK za zło - byłoby to nielogiczne - ale można zwracać uwagę na działania ludzi KK, którzy zamiast być Pasterzami, są czasami Wilkami. I to jest fundament naszego współczesnego, polskiego doświadczenia.

    Potrzeba czasu na nawrócenie i on właśnie trwa (notabene od 2000 lat:))

  3. Zobacz profil Frankofil Frankofil napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 15:05

    Stąd wyjdzie iskra.... akurat 

  4. Zobacz profil Frankofil Frankofil napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 15:12

    B-XVI napisał kiedyś, że chrzescijanie będą się w przyszłości gromadzić w małe silne skupiska. Takie archipelagi dobra w oceanie plugastwa i zła.  Tak będzie. Zła zawsze będzie więcej niż dobra (Ojciec Badeni tak uważał i miał rację), a dobrzy będą się separować i budować własne miasto na górze. Jak komuś pasuje, przyjdzie do nich. Czeka chrzescijan powtórka schematu znanego ze wspólnot Amiszów. 

  5. Zobacz profil Keraj37 Keraj37 napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 15:59

    @Frankofil tez tak mysle, male silne wspolnoty - tego nam w zasadzie trzeba w Kosciele.

  6. Zobacz profil Sebastian Moryń Sebastian Moryń napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 16:12

    Małe ,ale pełne Ducha Świętego Wspólnoty na pewno będą zawsze. Problemem jest tzw. Powszechność Wiary, czyli złączenie całej wspólnoty np. Parafialnej w jedną Prawdziwą Owczarnię. I tu jest problem. Powinniśmy skupić się na świadectwie i przemianie życia w naszych parafialnych Kościołach. Zadanie trudne ale potrzebne, bo czyż nie tak ma wyglądać Kościół Chrystusa, jaki wyłania się z Nowego Testamentu?

    Nawet św. Piotr i św.Paweł mieli te same problemy jak my, tzn. rozbieżności wewnątrz wspólnoty, ale potrafili je rozwiązać dzieki Prawdzie (czyli Ortodoksji, Radykalizmowi) którego nam już brak. I to właśnie jest naszym rozwiązaniem - powrót do Ortodoksji, ale nie tej jaka się przyjęła w niektórych środowiskach KK, jak np. levebryści. Oni nie są rozwiązaniem, a można przyjąć że wręcz utrudnieniem.

  7. Zobacz profil Frankofil Frankofil napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 16:23

    Skucha!

  8. Zobacz profil Ulgen Ulgen napisał/a:

    Monday, 06 June 2011, 19:01

    Odkąd to egoizm nazywa się utylitaryzmem? Co autor widzi złego w utylitaryzmie,że go wymienia jednym tchem z ...nihilizmem?

  9. Monday, 06 June 2011, 19:27

    Autor miesza kilka pojec, bez ich zrozumienia przy tym jasno pokazuje, ze nie jest w stanie zrozumiec prawdziwie wolnej jednostki, spojrzec na sprawe bez katolickich okularow. Mieszanie seksu przedmalzenskiego ze zdrada, nihilizmu z utylitaryzmem i cala masa innych... no coz, ignorancja dla niektorych jest powodem do dumy. Jesli to ignorancja bedaca w jednej linii z reszta ignorantow. Kilka loznych uwag opartych na moich wlasnych doswiadczeniach. Ostatnio odwiedzila mnie przyjaciolka z dawnych lat, wszystko potoczylo sie tak, ze wyladowalismy w lozku. Czy to dziewcze nie jest juz moja przyjaciolka? Czy wykorzystalem ja, zeby dac upust swojemu egoizmowi? W zadnym razie, caly czas lubie sobie z nia od czasu do czasu pogodac, zupelnie jak wczesniej. A jesli ktos mowi, ze ja wykorzystalem... w takim samym przeciez stopniu, ona wykorzystala mnie. Spedzilismy cudowne chwile uniesienia za obopolna zgoda, nie widze w tym NIC egoistycznego. To jakby powiedziec, ze grajac z kims w tenisa wykorzystuje go. Nonsens.Czy w spoleczenstwie to ja jestem najwazniejszy? Oczywiscie, ze tak. Bo ksztalcac sie, rozwijajac, ciezko pracujac sprawiam, ze place wiecej podatkow, kraj jest bardziej innowacyjny i tak dalej i tak dalej. Do tego co jakis czas poswiecam swoj wolny czas na prace charytatywne, bo daje mi to dodatkowa przyjemnosc, poczucie spelnienia itp. Tak oto moj 'egoizm' sprawia, ze moja troska o innych nie ogranicza sie do wrzucenia 5 zl do puszki Caritasu przy kosciele w swieta Bozego Narodzenia (a wielu 'zatroskanych' katolikow z mojego otoczenia tak wlasnie rozumie troske o innych). Drogi autorze, skupiasz sie na uwielbieniu religijnych ograniczen i wyjasniasz to metnie dziwnie rozumianym 'dobrem', mieszasz pojecia... moze po prostu zacznij zyc dla siebie i robic to, co TY uwazasz za sluszne i dobre, a zyska na tym Twoja osoba jak i reszta naszej pieknej planety.

  10. Wednesday, 06 July 2011, 00:10

    Twoj zas komentarz... to niejako komplement, bo nie nadaje sie nie tylko na zadna lekcje, ale nawet do zapisania na papierze toaletowym. Szkoda byloby marnowac ten papier. Dodam jeszcze, ze podoba mi sie przedstawianie seksu na tym portalu jako wykorzystywania kobiety przez mezczyzne. Oczywiscie tylko do czasu malzenstwa, bo wtedy to juz nie jednostronne wykorzystywanie, ale 'potwierdzenie bliskosci'. To o tyle komiczne, o ile smutne... bo chyba nie miesci sie niektorym w glowach, ze kobieta niezamezna moze, o zgrozo, odczuwac przyjemnosc ze wspolzycia, czesto nawet wieksza niz ja sam, nie wspominajac o tym, ze w zadnym razie nie jest wykorzystywana.

  11. Zobacz profil Marek Sowa Marek Sowa napisał/a:

    Wednesday, 06 July 2011, 00:41

    Dobry artykół, chociaż napisany na prędce i nie wszystko w nim jasne. Dobry, bo trzeba obmacywać nasze chore miejsca, żeby zobaczyć jak bardzo chore i szukać adekwatnego lekarstwa. Jedna z niejasności to przeciwstawienie: Kościół - My, w stwierdzeniu podsumowującym:"Kościół ukazuje nam znaki - my mamy odpowiadać na te znaki naszym czynem i słowem." Przecież Ja i Ty to też Kościół, a Mój i Twój grzech to choroba Kościoła. Inaczej nie ruszymy z miejsca. Lekarz mówi:  „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” ( Kpł 11, 44;1 P 1, 16;). Zbyt radykalne! No!!! A jest inna droga? 

  12. Wednesday, 06 July 2011, 12:17

    Za pare lat mam nadzieje byc szczesliwie zonaty z dzieckiem w drodze. A egoizm... gdzie?

  13. Zobacz profil Mążtata Mążtata napisał/a:

    Wednesday, 06 July 2011, 14:23

    Żal mi twojej przyszłej żony (o ile będziesz żonaty). No bo co będzie, jak odwiedzi Cię przyjaciółka z dawnych lat?

  14. Wednesday, 06 July 2011, 20:29

    Gdy odwiedzi mnie 'przyjaciolka z dawnych lat' to po prostu z nia pogadam, tak jak robilem to przez lata zanim doszlo miedzy nami do zblizenia i robie nadal. Przeciez nie jestem bezwolna istota, ktora MUSI. Tak jak Ty, po wypiciu pierwszego kieliszka wina zapewne nie zostalas alkoholikiem i nie mieszkasz na dworcu wsrod innych pijusow, prawda? Cenie moja przyjaciolke za wiele aspektow, seks byl tymczasowym epizodem i oboje zdajemy sobie z tego sprawe, ale to co sie stalo bylo naprawde piekne i intensywne. Hyno77: 'ilustam obskoczylo'? Z takim jezykiem teraz juz naprawde jestem przekonany, ze nie jestes sobie w stanie wyobrazic, ze seks moze byc przyjemnoscia dla obojga i nie ma mowy o wykorzystywaniu. Wspolczuje Twojej zonie. W kazdym razie nie sadze, zeby moja przyszla zona byla dziewica. Musialbym chyba zaczac z nia randkowac, gdy ma 16 lat... Wsrod dziesiatek par mi znajomych z ostatnich 2 lat, nie przypominam sobie ani jednej, gdzie kobieta jest dziewica i jest to zwiazek trwaly. Sposrod wszystkich slubow (rowniez z ostatnich ponad 2 lat) jakie odwiedzilem lub nie, ale znalem pare mloda, tez nie bylo przypadku dziewictwa przy slubie... a mowie o slubach ludzi mi bliskich. Mowa tu o polskim miescie, ludzie 'przecietni', rozne zawody, rozne wyksztalcenie. Sluby byly zawsze koscielne. Ile Ty masz lat Hyno? Jestes z miasta, miasteczka, wsi? Byc moze nie zdajesz sobie po prostu sprawy, co sie wokol Ciebie dzieje...

  15. Saturday, 06 August 2011, 10:57

    To Twoj punkt widzenia, bazujacy zapewne na moim niepodzielaniu 'jedynej prawdziwej' drogi do szczescia w Twoim mniemaniu, tj zalecen kosciola. Ale miliony ludzi potrafia byc szczesliwymi w malzenstwie niepodzielajac tych zalecen, tego systemu wartosci... wiernosc osobie, ktora kocham bedzie wyplywala z dania jej MOJEGO SLOWA, nie potrzebuje do tego strachu przed pieklem czy wsparcia ksiedza. Oczywiscie, ze jestem swiadom jak bardzo zmienia sie postrzeganie swiata z wiekiem i caly czas zdaje sobie sprawe (i biore to pod uwage) omylnosc mojego obecnego myslenia. Jednak obawiam sie, ze to Ty swiecie wierzysz, ze podazasz jedyna sluszna droga... bo jest za Toba 2000 lat tradycji kosciola i xx lat doswiadczenia zyciowego... Zapominasz, ze i to moze byc naiwne, omylne... Popraw mnie jesli sie myle:-) No i na deser co do wychowania... rodzice akurat byli swoimi jedynymi partnerami, sa ze soba od czasow liceum, wiec daja mi dobry przyklad (dobry w Twoim mniemaniu, bo ja nie podzielam tego cenienia sobie 'czystosci przedmalzenskiej') swoim zyciem, nie tylko teoretyzuja. Niemniej dawali mi zawsze duza autonomie jesli chodzi o wybory sciezki zyciowej, zapewniajac mentoring zamiast wybierac za mnie, jak w zwyczaju ma wiekszosc rodzicow. Co konczy sie najczesciej frustracja i niespelnieniem wielu ludzi. Czy mozna to nazwac ich wina? Moze i mozna, ale dziekuje im za to serdecznie. No coz, moglibysmy pisac tak w nieskonczonosc, co i tak zapewne nie zblizyloby naszych pogladow... Ale milo bylo. Pozdrawiam:-)

  16. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Tuesday, 06 September 2011, 22:08

    "Czy w spoleczenstwie to ja jestem najwazniejszy? Oczywiscie, ze tak."- wszelki komentarz jest zbyteczny...

  17. Zobacz profil Rusky (pieróg) Rusky (pieróg) napisał/a:

    Sunday, 06 November 2011, 11:04

    @Hyno77: masz rację, ale leminga nie przekonasz. Dziś jeszcze dla fasonu opowiada, że nic nie będzie, ale jak za kilka lat odwiedzi go ta czy inna przyjaciółka to zrobi to samo co do tej pory i bez mrugnięcia okiem będzie ci wmawiał, że tak właśnie ma być, a ty nie chwytasz jaki jest świat. Jak pogoni żonę albo ona jego, będzie tak samo. Zawsze będzie miał rację, chociaż co pięć minut będzie mówił co innego. Gościu z dwuletnim i to nie za bardzo swoim doświadczeniem startuje z pogaduszkami na temat życia, śmiech na sali!

    Dwie rzeczy jednak niezmiennie mnie ciekawią. Pierwszą jest oszukiwanie siebie co do braku konsekwencji własnego postępowania. Dziś cudzej a nawet własnej krzywdy nie widać, jutro może być paląca. Nie ma sytuacji intymnej nie pozostawiającej śladów, a bardzo często są to głębokie rany; bywają też wcale często ofiary. Dziewictwo żony nie ma znaczenia - na tę chwilę. Jutro ta kwestia może rozwalić rodzinę.

    Druga rzecz to ta niewiarygodnie egoistyczna postawa - ja chcę! Ja biorę tę czy inną do łożka, ja założę szczęśliwą rodzinę! Moja wola! Mnie się to należy! Jak za komuny - czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy. Skąd to przekonanie, że właśnie tak ma być i będzie dobrze, to jakiś determinizm? Zero refleksji, że o to trzeba się postarać, ciężko na to zapracować, bynajmniej nie fizycznie tylko duchowo!

  18. Zobacz profil Jovik Jovik napisał/a:

    Tuesday, 28 June 2011, 17:12

    Bardzo dobry artykuł! :)

     

  19. Zobacz profil patriotyzm patriotyzm napisał/a:

    Monday, 07 February 2011, 13:35

    Jednym z powodów, dla których w Polakach zanika poczucie patriotyzmu jest to, że miłość do Ojczyzny jest nachalnie identyfikowana z poparciem dla określonej grupy wyznaniowej. Niestety, w Polsce brak obecnie silnego, świeckiego środowiska patriotycznego.

  20. Zobacz profil patriotyzm patriotyzm napisał/a:

    Monday, 07 February 2011, 13:39

    @Rusky (pieróg): "Dziewictwo żony nie ma znaczenia - na tę chwilę. Jutro ta kwestia może rozwalić rodzinę." - gdybanie. Równie dobrze mógłbym napisać, że niedopasowanie w łóżku i różnica temperamentów seksualnych może doprowadzić do kryzysu w małżeństwie.

1 2 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.