Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Świadectwo: Tarot nieprawdę Ci powie drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Kościół 12 lutego 2012, 09:28

Zajmowałam się tarotem marsylskim, mającym największe magiczne możliwości. Wtedy to było dla mnie takie kobiece, budujące pewność siebie i dające władzę, szczególnie gdy z kart tarota można było coś wyczytać dla osoby, która przychodziła do mnie po poradę. Ludzie pytali, a ja im mówiłam, jaki jest stan rzeczy, co się wydarzy i co robić, żeby być szczęśliwą. Wróżyłam bez opłat - opowiada Ania.

 

Na początku musiałam się nauczyć rozkładów, opanować znajomość symboli i powiązań między kartami. Zajęło mi to trochę czasu, ale bardzo się starałam i dawałam całą siebie, aby dobrze położyć rozkład. Kontemplowałam karty, rozmawiałam z nimi jak z osobą. Właściwie już po kilku tygodniach czułam, że mi wychodzi.


Już po roku byłam świetna, po dwóch latach rewelacyjna i właściwie zajmowałam się tylko tym. Przychodziły do mnie moje koleżanki, a ja pomagałam im w trudnych sytuacjach życiowych, służąc radą, którą podpowiadały karty. Byłam przekonana, że to jest moja życiowa misja, chciałam pomagać innym; nie widziałam w tym nic złego, ale sposób, który wybrałam, był zupełnie zgubny…
Jeszcze wtedy nie działy się żadne nadzwyczajne rzeczy. Na początku nawet chodziłam do kościoła jak większość ludzi. Potem kościół tak jakoś przestał mi być potrzebny i zrezygnowałam z uczestnictwa we Mszy św. (na długie lata, jak się okazało). Wszystko toczyło się prawie dobrze i pewnie by to tak jeszcze trwało, gdyby nie spostrzeżenie mojego taty, że siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę i coraz gorzej wyglądam. Ja wtedy jakoś tego nie zauważałam. Mój tata domyślił się, że źródłem problemu mogą być karty. Całe moje ówczesne życie składało się z kart tarota… A ja byłam zupełnie nieświadoma, że przez nie zagłębiam się w okultystyczną rzeczywistość…
Pewnego dnia po przyjściu ze szkoły chciałam pokontemplować karty tarota. Sięgnęłam do szuflady, a ich tam nie było! Ogarnęła mnie najpierw furia, a potem rozpacz. Za wszelką cenę musiałam ich dotknąć i trzymać je w ręce, żeby poczuć się bezpiecznie! Zaczęłam krzyczeć, a potem prosić, żeby rodzice oddali mi karty, zupełnie jakbym błagała o życie, stojąc pod ścianą w oczekiwaniu na egzekucję... Oni jednak nie oddali mi ich, lecz usilnie mnie prosili, żebym z tym skończyła. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie potrafię bez kart funkcjonować, że jestem uzależniona; widziałam samą siebie, co się ze mną dzieje bez nich – to nie było normalne. Podjęłam więc próbę wyzwolenia się z nałogu, a pierwszym krokiem do tego było zniszczenie (spalenie) kart tarota.

I to był właściwie przełom w mojej historii. Od tamtej pory nigdy już nie wzięłam do ręki żadnych kart – i nie mam takiego zamiaru. Jestem za to bardzo wdzięczna rodzicom, chociaż dalsza część mojej walki toczyła się już poza ich wiedzą. Dzisiaj myślę, że na długo przed rozpoczęciem procesu mojego uzdrawiania ktoś musiał się za mnie modlić, żebym odzyskała światło życia; myślę, że to była moja babcia. Po podjęciu decyzji definitywnego zerwania z tarotem, czyli po wyrzuceniu wszystkich książek i jakichkolwiek rzeczy związanych z okultyzmem, poczułam, z kim mam do czynienia. Zły zaczął się ujawniać, wiedząc, że mnie traci. Rozpoczęła się moja bitwa o wyjście z okultyzmu.

Wszystkie reklamy kart tarota wzbudzały wtedy we mnie niepohamowaną tęsknotę za nimi. Męczyłam się strasznie. Toczyłam wewnętrzną walkę o przeżycie, nie było we mnie radości ani chęci życia. Nie potrafiłam myśleć o normalnych rzeczach. Załamywało się we mnie poczucie sensu mojego istnienia.

Czasami miałam takie chwile, że próbowałam się modlić, ale niesamowicie ciężko mi to szło. Prosiłam Pana Boga, aby przywrócił mi normalny stan postrzegania świata. Wiedziałam, że mój stan nie może mieć tylko psychicznego podłoża. Przychodziły mi do głowy dziwne obrazy – tak po prostu, bez powodu. Widziałam w myślach zdarzenia, które dotyczyły przyszłości, takie jak śmierć, choroby i nieszczęścia ludzkie. To, co się pojawiło, gdy rozkładałam karty dla osoby zainteresowanej, miałam teraz bez kart i bez żadnych zapowiedzi – a wręcz wbrew swojej woli. Modliłam się i czułam, że moja modlitwa jest niewystarczająca. Miałam świadomość, że nie jestem sama. Ktoś od lat pomagał mi rozwijać mój talent wróżbiarski, a ja zwyczajnie myślałam, że te myśli i wizje pochodziły ode mnie, to znaczy z kart, które dobrze tasowałam... W mojej głowie nagle pojawiały się bluźnierstwa, których nie można było opanować. Ktoś mnie budził w nocy, czułam czyjąś złowrogą obecność w pokoju, napadały mnie myśli samobójcze, a ja zwijałam się ze strachu. Tak, jakby Zły upominał się o swoje i groził, że mnie zabije... Walczyłam o spokój w myślach – i przegrywałam. Życie traciło dla mnie blask. Gdy byłam w pokoju i próbowałam zasnąć, to duże, czarne robaki chodziły mi po pościeli, a światło zapalało się samo. Często, idąc do domu, spotykałam dziwne osoby, jakichś szaleńców z obłędem w oczach. Zaczepiali mnie, o coś mnie pytali… Widziałam, że oni wszyscy mają ze sobą coś wspólnego. Tak, jakby Zły wysyłał podejrzanych ludzi, aby mi pokazać, że świat jest jego i – że nie ucieknę. Czasami w pokoju słyszałam złowrogie warczenie psa – chyba to był pies, bo tylko słyszałam, ale to i tak było wystarczająco przerażające. Koszmar bez końca...

Miałam już przygotowany plan samobójstwa. Na szczęście… pewnego razu wrażliwa duchowo osoba zauważyła, że jakoś się dziwnie zmieniam w swoich stanach zamknięcia. Mało kto mógł to dostrzec, bo na zewnątrz byłam normalna. Byłam wyczerpana tą walką. Powracały mi siły, gdy inni modlili się za mnie.

Gdy człowiek jest już na tyle silny, że ma świadomość wagi problemu, musi uroczyście wyrzec się nieprawości, aby rozpocząć drogę naprawy swego życia. Przygotowywałam się długo do tego momentu. Otoczona licznymi modlitwami wielu znajomych, podjęłam pewnego dnia takie wewnętrzne wyrzeczenie się zła, wszelkiego okultyzmu w imię Jezusa Chrystusa. Działo się to w ciągu dnia, w moim pokoju, gdzie zawsze wróżyłam. W momencie gdy podejmowałam uroczyście decyzję zerwania z tarotem, nagle zobaczyłam w pokoju ohydną postać podobną do wilkołaka, tyle że nieporównywalnie brzydszą i realną. Stałam jak wryta. Pamiętam tę nienawiść w oczach owego monstrum – czegoś takiego nie widziałam u żadnego człowieka! Odruchowo zaczęłam mówić Zdrowaś Mario... Po chwili potwór zniknął i już nigdy więcej się nie pokazał. Matka Boża zawsze przychodzi z pomocą. Ona jest niezwykłym uosobieniem piękna, czystości i pokory, a złe duchy reagują na Maryję jak szczury na widok ognia w ciemnej piwnicy.

Po tym zdarzeniu udałam się do egzorcysty, żeby się oczyścić, zostać uwolnioną i uzdrowioną w imię Chrystusa i mocą Jego łaski. Tych spotkań było kilka.

Od tamtej pory minęło 5 lat. To wystarczająco długi czas, żeby zdać sobie sprawę ze zniszczeń, jakie spowodowało we mnie moje związanie się z okultyzmem. Chwała Jezusowi, że wyrwał mnie z otchłani i że mnie stopniowo odbudowuje. Niestety, wielu jest takich, którzy nie chcieli uznać tego grzechu i trwają w niewoli złego ducha…

Dzieląc się swym doświadczeniem, chciałbym przestrzec wszystkich przed niebezpieczeństwem zajmowania się wróżbami. Schemat zawsze jest ten sam: wciągnąć, przytrzymać i zniszczyć – prędzej czy później. Ogólne zagmatwanie życia powoduje, że szukamy szybkich odpowiedzi. Wróżby dają taką odpowiedź. Często dowiadujemy się od wróżek takich rzeczy, że wpadamy w osłupienie, bo przecież nikt nie mógł o tym wiedzieć prócz nas; nawet dobrze działający wywiad środowiskowy nie doszedłby do takich informacji. I tutaj właśnie jest haczyk, na który ludzie dają się złapać, ponieważ myślą, że wszystko, co mówi wróżka, jest prawdą.

Przede wszystkim należy wiedzieć, że doświadczenie kart tarota jest bezpośrednim wejściem w magię. Karty zostały tak pomyślane, aby demony mogły działać na bardzo szerokim obszarze naszego życia i tym bardziej nas zniewalać, i odgrywać rolę istoty wszystkowiedzącej. Sam fakt posługiwania się kartami tarota jest równoznaczny z używaniem zaklęć w celu przywołania duchów.
Osoba wróżąca nie musi o tym wiedzieć – poza tym chodzi właśnie o to, żeby nie wiedziała. Kiedy zadajesz kartom pytania, łamiesz pierwsze przykazanie, które mówi, że tylko Pan Bóg powinien być jedynym Panem naszego życia. Poprzez ten grzech dobrowolnie oddajemy się pod panowanie złych duchów, a reszta toczy się już według schematu zniewolenia. Demony, które posługują się kartami, nie znają przyszłości, ale ją tak kreują, aby doprowadzić człowieka do zguby wiecznej. Mają one wielką inteligencję i starają się utrzymać osobę wróżącą w stanie grzechu, bo wtedy mają do niej łatwy dostęp. Znają jej osobowość, słabości i wszystkie jej grzechy. Poprzez odpowiednią manipulację utrzymują osobę wróżącą w poczuciu posiadania szczególnych umiejętności. Nierzadko też taka osoba myśli, że te dary pochodzą od Boga; wówczas występuje podwójne zapętlenie.

Doświadczenie okultyzmu w postaci choćby wróżenia pozostawia ślad na bardzo długo. Jednym z jego efektów jest niechęć do Kościoła i modlitwy. Wiem, że Zły sam nie wypuści nikogo, kogo trzyma w swych szponach. On na początku nawet zagwarantuje Ci pozorny spokój, podrzuci Ci jakieś nadzwyczajne zdolności – a potem Cię zniszczy. Jak mu pozwolisz, to zabierze Ci miłość, wypełni tę przestrzeń zepsuciem, a potem Ci wytłumaczy, że to wina innych... Gdy człowiek nie obudzi się w porę i nie uwierzy, że Jezus jest jedynym Zbawicielem i że ma On moc odnowienia wszystkiego, to jego życie będzie cały czas naznaczone koszmarem duchowego zniewolenia.

Jednak żeby otrzymać łaskę uzdrowienia, potrzebna jest pokora i otwarcie się na Jezusa miłosiernego, który odpuszcza wszystkie grzechy i całkowicie uwalnia z okultystycznych zniewoleń. Osoby, które zajmowały się okultyzmem, po odbytej spowiedzi muszą każdego dnia z całkowitym zaufaniem i cierpliwością pozwalać Jezusowi, by kontynuował proces ich uzdrawiania i przywracania do życia. To powinno dokonywać się w codziennej wytrwałej modlitwie, w jak najczęstszym przyjmowaniu Komunii św., w regularnej spowiedzi i pracy nad sobą pod kierunkiem spowiednika. Wielką pomocą są także: posługa egzorcysty, konsultacja z chrześcijańskim psychologiem i wsparcie grupy modlitewnej.

Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wygrać życie, a stawka jest rzeczywiście wysoka: zbawienie albo potępienie. Bóg dał nam środki, aby to życie wygrać i się nie pogubić. Jestem szczęśliwa, że żyję w przyjaźni z Bogiem. Bóg był, jest i będzie zawsze silniejszy i wszystko może przemienić, jeśli zawierzymy Mu całe nasze życie. Weszłam kiedyś w śmierć, nie wiedząc nawet, że jestem zabijana, i właśnie dlatego, żeby znów nie pobłądzić, zawierzam się cała Bożemu Miłosierdziu: „O Boże litości, Ty sam jeden usprawiedliwić mnie możesz i nie odrzucisz mnie nigdy, gdy się udaję skruszona do miłosiernego Serca Twego, u którego nikt nie doznał odmowy, choćby był największym grzesznikiem” (Dz. 1730).

 

Ania

 

Świadectwo ukazało się w Magazynie "Miłujcie Się" 4/2009.

Odsłon: 8554



Komentarze: 60

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil madOR madOR napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 11:05

    @Tradycja piszesz żeby pisać? zastanów się przez chwilę i pomódl

  2. Zobacz profil K-750 K-750 napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 11:06

    a co jest złego w byciu w zakonie??

  3. Zobacz profil Mitochondrium Mitochondrium napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 11:09

    Dajcie spokój... Tradycja wrzuca niepoważny komentarz żeby ktoś potraktował go poważnie i rozpętała się dyskusja kompletnie do niczego nieprowadząca. Gandalf ma rację. Szanujmy się na tyle, żeby nie reagować na szczeniackie zaczepki. dobrej Niedzieli wszystkim życzę!

  4. Zobacz profil Geoffrey Geoffrey napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 11:58

    Tradycja:

    "Czyli jak ludzie dostają manii na punkcie jogi, tarota, gier to jest złe (oczywiście jest to złe), ale jak już idą do zakonu i stają się ascetami to już nie?"

    Dokładnie tak, jak piszesz. Jeśli wybierasz zło, to jest źle. Jeśli wybierasz dobro - to tak właśnie ma być.

    .

    Mitochondrium:

     

    To nie jest dyskusja bez sensu. Ludzie często myślą, że potrafią tworzyć dobro. A oni niczego nie tworzą, tylko wybierają. Jeśli robisz coś dobrego, to tak czy inaczej jest to spełnieniem woli Boga, który chce, aby świat był dobry.

    Tak, czy inaczej stajesz po którejś ze stron. Zatem lepiej dla Ciebie, żeby była to strona dobra.

    .

    Pozdrawiam !

     

  5. Zobacz profil E.Gierek E.Gierek napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 12:00

    Cały ten artykuł zalatuje zabobonem. To stopniowanie tarokka: ten silniejszy, ten mniej silny, tamten czysto diabelski itd.

    To w końcu zły jest czyn człowieka, próbujacego przy pomocy kart przewidzieć przyszłość, czy złe są same karty i to w zalezności co na nich wydrukowano? Czy uzależnienie od kart do pokera jest mniej groźne?

    A może złe jest uzależnienie od byle czego: od TV, od gry w oko.

    Jak śpieeał Dylan:

    "Might like to wear cotton, might like to wear silk Might like to drink whiskey, might like to drink milk You might like to eat caviar, you might like to eat bread You may be sleeping on the floor, sleeping in a king-sized bed. But you're gonna have to serve somebody, yes indeed You're gonna have to serve somebody, It may be the devil or it may be the Lord But you're gonna have to serve somebody."

    Autorka twierdzi, że dzięki kartom poznawała przyszłość. Czy ta wiedza mogła pochodzić od Szatana? Czy Szatan zna przyszłość?

    "Wszystkie reklamy kart tarota wzbudzały wtedy we mnie niepohamowaną tęsknotę za nimi."

    Ciekawe. Ja w zyciu nie widziałem żadnej reklamy kart tarota.

    ------

    W ogóle przydałby się do takich artykułów jakiś komentarz teologa.

     

  6. Zobacz profil Fromminek Fromminek napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 12:25

    Coś jest niewątpliwie złego w tarocie. Nie tylko to, że człowiek zaczyna traciś kontrolę nad tym, co wcześniej mógł kontrolować. Zastanawia mnie skąd u wszelkiej  maści racjonalistów i postepowców takie zainteresowanie tarotem przecież to się powinno calkowicie wykluczać. Może to jest jakiś zaczątek szukania dochowej drogi, niestety dramatycznie błędny

  7. Zobacz profil Grzegorz222 Grzegorz222 napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 12:31

    Choroby psychiczne różne mają oblicza, ale skutki zwykle przynoszą podobne - destrukcja na wielu poziomach. Uzależnienie - obojętnie od czego - to choroba. Ta kobieta była uzależniona od poczucia posiadania szczególnej mocy - to ją dowartościowywało i na tym zbudowała swój świat. Jeśli ten tekst miał wykazać, że karty tarota - a już szczególnie marsylskiego - są same w sobie naznaczone demoniczną mocą, to można go wyrzucić do kosza. Przypadek taki sam jak z Anoreksją, Bulimią, komputerami czy innymi uzależnieniami psychicznymi. Nic nadzwyczajnego. Parę lat temu był w TV reportaż o człowieku, który uzależnił się od kupowania... starodruków. Był antykwariuszem z zawodu. Doprowadziło to jego życie do ruiny, rozpadu małżeństwa i zdziwaczenia. Dzisiaj mieszka na odludziu w jakiejś zapadłej dziurze na Polesiu i żyje z tego, że od czasu do czasu sprzeda coś ze swojej kolekcji. Historia jak wiele innych.

  8. Sunday, 02 December 2012, 13:03

    TVN równocześnie nadaje porady tarocisty w specjalnym kanale arkana magii, a jednocześnie Hołownia naucza katolików tvn religia. Może zapytać kolegę Hołownie jak on to w sumieniu godzi - pracować na dwa fronty?

  9. Sunday, 02 December 2012, 13:17

    Więcej takich artykułów. W internecie roi się od ezoteryki. Trzeba ludzi ostrzegać przed tym duchowym syfem.

  10. Zobacz profil qiwek qiwek napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 13:27

    @Nowenna w mojej ocenie troche za daleko wybiegasz z wnioskami... co wspólnego ma Hołownia z kanałem magi, gdzie upatrujesz tego drugiego frontu? W Italii istnieje ponoć największa ilość sekt satanistycznych na świecie, czy to wina papieża (przepraszam urażonych za to porównanie)? Hołownia robi bardzo wiele dobrego dla chrześcijaństwa, dziwi mnie łatwość potępiania jego misji.

  11. Sunday, 02 December 2012, 13:40

    qiwek, sprawa jest prosta, przykładny katolik Hołownia pracuje dla tej samej stacji która promuje tatorta. poprzez pracę w tvn religia LEGIMITUZUJE dla innych katolików tą stację, która równocześnie nadaje porady tarocistów. Komu to służy?  To tak jakby pracować dla właściela burdelu, tylko dlatego, że on prowadzi oprócz burdelu inną działaność np wspiera biednych. Służba Bogu i mamonie. Sorry ale tak sie nie da.

  12. Zobacz profil Legomenon Legomenon napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 14:17

    E.Gierek w Credo wyznajemy, że wierzymy w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Na tym opiera się również nasza wiara w istnienie duchów, czyli także szatana. Problemem w naszym rozumieniu tej prawdy jest chyba słówko "rzeczy". Właściwie grecki tekst jak i łacińskie tłumaczenie nie zawierają tego słówka. Nie mogło go być, ponieważ rozumienie owych "niewidzialnych" jako rzeczy jest wynalazkiem pooświeceniowym, dokładnie pokartezjańskim. Lepiej byłoby powiedzieć że wierzymy w istnienie substancji (w sensie filozoficznym) widzialnych i niewidzialnych.

    Szatan jest duchem. Z tego wynika, że nie możemy w ścisłym sensie powiedzieć, że zajmuje on jakieś miejsce (przestrzeń), skoro jest "substancją" niematerialną. Fakt ten odnosi się do wszystkich duchów. To tak jakby zapytać czy na przykład czy "grzech" albo "wartość" zajmują jakieś miejsce, a jeśli tak to w którym miejscu się znajdują.

    Z tego wnioskować można, że same karty nie mogą być złe, ale zły może być tylko czyn ludzki - czyli świadomy i dobrowolny akt wyboru przedmiotu, który jest związany poprzez nadanie mu takiego znaczenia ze złem lub z samym złym.

    I to jest podstawa. Ale tak rozumując znowu popadlibyśmy w nieszczęsny dualizm i to na różnych płaszczyznach. Bo znowu pojawiłaby się radykalna separacja tego co duchowe od tego co materialne. Ale też sfera psychiczna w ten sposób zostałaby radykalnie oddzielona od sfery duchowej. Właściwie wszystkie procesy duchowe możaby sprowadzić wtedy do immanentnej działalności psychiki, co nie jest właściwe.

    Odpowiadając na problem rozdziału materia-duch. Oczywiście ściśle rzecz ujmując "rzeczy" duchowe (niewidzialne) nie zajmują żadnego miejsca. Niemniej jednak do rzeczy materialnych to co duchowe moze być przyporządkowane. Na tym fakcie opiera się nasza wiara w moc sakramentaliów. I chociaż same formuły błogosławieństw przedmiotów sugrują jakoby łaska miała dotyczyć i spłynąć przede wszystkim na osobę posługującą się poświęconym przedmiotem, to jednak posiadamy sakramentalia (woda święcona, olej itp.) do których niemal "materialnie" przyporządkowana jest łaska. I chyba jednak woda święcona od zwykłej się czymś różni no nie? A "moc" wody święconej nie zależy tylko od aktu człowieka. Podobną analogię możemy przeprowadzić w stosunku do przedmiotów magicznych, okultystycznych, satanistycznych. Warto pamiętać w tym miejscu, że egzorcyzmy są modlitwami, które stosuje się nie tylko do wypędzenia demona z ludzi, ale też i z miejsc i przedmiotów.

    Drugi dualizm: psychika-duch. Powiem o tym z tego względu, że chociaż tak jak wspomniałeś istotą zła które dokonuje człowiek jest jego czyn - świadomy i dobrowolny, to sprawa nie jest jednak tak prosta i płaska. W człowieku nie da się oddzielić sfery psychicznej od sfery cielesnej (np. kiedy jestem chory na ciele, to też źle się czuję psychicznie i na odwrót, pewne procesy psychiczne, np. stres odbijają się także w ciele). Podobnie nie da się oddzielić sfery psychicznej i cielesnej od duchowej (np. źle się czuję psychicznie, to trudniej jest mi posługiwać się wolną wolą ku dobru i trudniej jest nawet myśleć, czyli posługiwać się rozumem w sprawie dobra). Co z tym się wiąże? Ano to, że uzależnienia nie są jedynie procesami psychicznymi lub cielesnymi. Nauka zna uzależnienia fizyczne i psychiczne. Nie może jednak znać uzależnień duchowych. Wiara nazywa takie uzależnienie zniewoleniami, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić nawet do opętania. Mając na uwadze fakt, że człowiekiem jest jednością substancjalną (psycho-cielesno-duchową) nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że problemem jest jakieś izolowane uzależnienie psychiczne. Oznacza to, że kiedy jestem uzależniony od telewizora to jest to faktycznie także problem duchowy - co nie oznacza, że jest to problem demoniczny.

    Kiedy jednak aktem woli wybieramy przedmiot, o którym wiemy że jest związany z nieznanymi mocami, to już wybieramy "nie-Boga". Kiedy natomiast wybieramy świadomie przedmiot o którym wiemy, że jest związany z mocami zła, wchodzimy w relację osobową. Stąd uzależnienie od tarota bedzie z natury silniejsze niż uzależnienie od telewizora. Bo relacja jest inna. W jednym przypadku jest to relacja osoba-rzecz, a w drugim osoba-osoba.

     

    A, i jeszcze jedno. Czy szatan zna przyszłość? Szatan jest duchem którego inteligencja jest dużo większa niż inteligencja człowieka. Przyszłości szatan nie zna w sensie ścisłym. Ale potrafi ją przewidywać, tak jak my potrafimy z danych teraźniejszych wysnuć prognozy na przyszłość. Nasze prognozowanie jest słabe, bo mamy słaby aparat poznawczy, którym nie potrafimy zebrać wszystkich dostępnych danych i mamy stosunkowo małą inteligencję do przetworzenia tego. Szatan lepiej prognozuje.

    W tym temacie polecam porozmyślać nad Dz 16, 16-18.

     

    pozdrawiam

  13. Zobacz profil Legomenon Legomenon napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 14:30

    Nowenna, (przepraszam że się wtrącam...) a może to jest tak, że Hołownia wchodzi z Ewangelią w przestrzeń, gdzie jeszcze jej nie było?

    Przecież, on będąc w TVN nie mówi, że wszystko co w TVN leci jest dobre.

    Ci którzy głoszą Dobrą Nowinę na przykład wśród narkomanów przecież też nie dają tym faktem przyzwolenia na ćpanie.

     

    Tutaj myślę, że trzebaby zapytać najpierw Hołownie o jego intencję;)

    Bo nasze skrajne interpretacje rzadko bywją trafne:)

    Oczywiście tym komentarzem nie stwierdzam, że Hołownia robi dobrze. Nie wszystkie układy są dobre. Nie wszystkie służą Chwale Bożej, nawet jeśli początkowo wydaje się, że tak jest. Historia kościoła coś o tym wie...

    Ale chyba powinniśmy się trochę bać skrajnych i pochopnych ocen. Może warto zobaczyć, co z tego wyniknie...

  14. Zobacz profil qiwek qiwek napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 14:32

    @Nowenna w jaki sposób legitymizuje stacje tarociarską, będąc w religijnej? Reklamuje, mówi o niej na antenie, co konkretnie robi źle? Przypominam, że wielu zacnych biskupów również występuje w różnych mediach, a i sam JPII od nich nie stronił, co więcej, wykorzystywał je do swojej misji, nie oddawał pola złemu...... Pan Terlikowski również jest ostatnio widywany w TVN, idąć Twoją logiką grzeszysz wchodząc na ten portal, ponieważ swoimi kliknięciami wspierasz jego działalność (portalu i TPT), a on wspiera TVN swoimi wystąpieniami...   w mojej ocenie musimy wykorzstywać co mamy, a nie zamykać się na rzeczywistość i wszędzie tropić złego. Co do służenia mamonie, wiesz ile Hołownia "bierze" za swoją działalność w religi?

  15. Sunday, 02 December 2012, 15:09

    Legemon... wszystko pięknie, Jezus też jadał z grzesznikami... Tylko, że oni mu za to nie płacili. A Hołownia zarabia i to dobrze zarabia na swojej "ewangelizacji" TVN -u. Przykład z narkomanami nie trafiony. Narkomani nie płacą za przyjscie do nich, a panowi i panie z TVN tak, poza tym o wiele przyjemniej jest zjeść kolacje, spoktać sie z biznesmenami ( którzy ci płacą ) niż z ćpunami. 

  16. Sunday, 02 December 2012, 15:11

    qiwek dokładnie w ten sposób legimituzje jak np pracownik pracujący w fundacji pomocy biednym u człowieka który prowadzi burdel. Brudne pieniądze zawsze są brudne.

  17. Zobacz profil Ajoba69 Ajoba69 napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 16:04

    @Nowenna, w TVN24 nie raz można ujrzeć księży biorących udział w jakiejś debacie czy udzielających wywiadu. W TV Religia również pracują księża, osoby zakonne, teologowie. Czy oni wszyscy są źli tylko dlatego bo tam pracują? Jasne, TVN nie należy do stacji zbytnio przychylnych katolicyzmowi, ale popatrzmy na to z drugiej strony, dzięki osobie Hołowni, jego programom czy książkom wiele osób zanteresowało się Kościołem, wiele osób powróciło do katolicyzmu, nawróciło się. Czy to źle? I jaki problem w tym, że bierze za to kasę? Mało księży wydaje książki, które się sprzedają? Przecież nie robią tego za free. Nawet jeżeli kupują je osoby jedynie ze środowiski chrześcijańskich, to i tak autorzy dostaną za to pieniądze. Tak samo ci z telewizji. Idąc tropem, że ewangelizacja nie powinna nic kosztować, to może i księża uczący w szkole nie powinni brać za to wypłaty? Dalej, weźmy np. takiego pana Cejrowskiego, przeciwnika wszystkiego, co antykatolickie, lewicowe itd., a jednak ... jego program podróżniczy emituje także TVN, inny jego program możemy ujrzeć na TVN Style. Przecież nie oddał praw do emisji darmo, tylko wziął za to pieniądze ...

  18. Sunday, 02 December 2012, 16:17

    Ajoba69, za udzielenie wywiadu nikt nie płaci. Za prowadzenie programów płaci się już dużo. Tak jak powiedziałam, jak ktoś prowadzi burdel i jednocześnie fundacje na rzecz pomocy biednym to burdel przez tą fundację nie staje się dobrem, a nadal jest złem. Tak samo z TVN. Albo, albo. A jak ktoś pracuje u tego kto prowadzi burdel to obojętne gdzie pracuje czy w burdelu czy w funadacji pomocy, bo kase bierze od JEDNEGO właściela i jest to brudna kasa.   Nie można służyć Bogu i mamonie. A to, że ktoś tak służy to nie znaczy, że robi dobrze, czy to Cejrowski czy Hołownia czy jakiś ksiadz czy zakonnica. Zło jest złem. PIeniądze biorą od tego samego włascielela, ktory promuje taorata i magię. 

  19. Sunday, 02 December 2012, 16:43

    dodatkowo właściciel burdelu może się społecznie nobilitować mówiąc - co prawda prowadzę burdel ale jednocześnie pomagam biednym. I np zatrudniać do tej funacji ludzi społecznego zaufania np księży, teologów, katolików. Społeczeństwo bedzie wówczas mówić - co prawda prowadzi burdel, ale ile dobrego on robi w swojej funadacji! Dokładnie można to przełożyć na TVN. Gdy taki wałściciel umrze to nawet dostanie pogrzeb katolicki z kilkoma księżmi. Tak jak Jan Wejhert, kilkukrotny rozwodnik, współwaściciel TVN. W ten sposób rozmywa się granicę miedzy dobrem i złem. I prowadzenie burdelu staje się drugorzędne wobec prowadzania funadacji pomocy.

  20. Zobacz profil Ajoba69 Ajoba69 napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 16:45

    No dobrze, że TVN to burdel, to się z Tobą zgadzam, ale akurat za udzielanie wywiadu w programie o ogromnej liczbie oglądalności, pieniądze możesz wziąć, zwłaszcza, jeżeli słowa, która tam padają zostały "wykupione" (wiesz co mam na myśli), pytanie tylko, czy udzielający to zrobi czy nie, a tego nikt z nas, z widzów, raczej się nie dowie. I mowa tu o każdej telewizji, bo wbrew pozorom, każda stacja jest subiektywna. Oczywiście mowa o możliwości zaistneinia takich poczynań, nie mówię, że tak właśnie się dzieje. Ale powiedz mi, gdzie w dzisiejszych czasach, jeżeli mówimy o mediach, w grę nie wchodzą pieniądze?  "Zło jest złem. PIeniądze biorą od tego samego włascielela, ktory promuje taorata i magię. " Księża pracujący w szkołach biorą pieniądze od instytucji, która naucza o metodach antykoncepcji sprzecznych z  nauczaniem Kościoła, która uczy jedynie słusznej i przyjętej teorii ewolucji (obecnie najpopularniejszej), która naucza historii też nie do końca takiej, jaka była w rzeczywistości ... W dzisiejszych czasach pieniądz jest obecny niemal wszędzie ... może lepiej zamiast zastanawiać się nad ów przykładem zła podanym przez Ciebie, zastanówmy się ile z tej działalności wychodzi dobra. Ludzie się nawracają, programy Hołowni nijak nie namawiają do okultystycznych praktyk, wręcz przeciwnie, nauczają, że jest to złe. Co jest istotniejsze, mniejsze zło czy większe dobro? I weźmy pod uwagę, że ów zło, tj. branie pieniędzy i praca dla takiej, a nie innej stacji, leży na sumieniu pana Hołownii, nie naszym. Jeżeli czyni źle, to on będzie z tego rozliczony, nie my. Nie mamy prawa go osądzać.

1 2 3 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.