Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

"Sponsoring" - pean na cześć prostytucji drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Film 18 lutego 2012, 13:51

/

„Czego pragną kobiety, o czym marzą mężczyźni, a wstydzą się powiedzieć...”. Takim napisem na plakatach reklamowany jest najnowszy film Małgośki (jak sama siebie przedstawia reżyserka) Szumowskiej „Sponsoring”. Gdyby uwierzyć temu zapewnieniu i rzeczywiście szukać w filmie wiedzy na temat tajników kobiecej i męskiej duszy, to z kina wychodzi się z pustką w głowie. A nawet nie – z obrzydliwą, ciężkostrawną papką, którą Szumowska wylewa z ekranów do głów rozmiłowanych w jej twórczości widzów... .

 

 

„Sponsoring” Szumowskiej to po prostu film o niczym. A właściwie nie – film o poważnym problemie, za to bez żadnego przesłania i pozbawiony jakiejkolwiek wartości. Widać, reżyserkę znacznie przerósł temat studentek sprzedających swoje ciało za pieniądze, albo zwyczajnie, jeszcze nie dojrzała do pokazania tego tematu w mądry i przemyślany sposób. I z nieskrywaną radością muszę przyznać, że – choć to nieco inna kategoria ciężkości problemu – to „Galerianki” Kaśki Rosłaniec biją na głowę „Sponsoring”.

 

Film Szumowskiej po prostu dusi. Po ponad półtoragodzinnej projekcji, na sali kinowej duszna chmura, jaka wisi nad głową widza przez cały seans, po prostu wbija w fotel. Pomijam już momenty, które wywołują jedynie odruchy wymiotne. W komentarzach do „Sponsoringu” pojawiają się komentarze oburzonych, że Szumowska zrobiła soft porno. Soft porno? Dla mnie niektóre sceny z najnowszego obrazu autorki pamiętnych (aczkolwiek także kontrowersyjnych) „33 scen z życia” to po prosto najczystsze porno, i to momentami w wersji hard, z oddawaniem moczu na partnerkę, wspólną masturbacją i gwałtem butelką po szampanie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to artystyczna wizja Szumowskiej, a ja zaś jestem pruderyjna i pąsowym rumieńcem oblewam się na widok kawałka nagiego ciała. Zgodziłabym się, gdyby nie fakt, że te sceny po prostu niczego do filmu nie wnoszą. Absolutnie niczego, poza poczuciem niesmaku, kiedy się już wychodzi z kina. I gwoli jasności, nie kontestuję całkowicie filmów z tzw. „momentami”, ale jeśli – po pierwsze – one rzeczywiście mają uzasadnioną rację bytu w danym obrazie, i – po drugie – jeśli nie są bezwstydnym pokazywaniem golizny dla samego szokowania. A niestety, tak chyba jest w „Sponsoringu”. Oczywiście, rozumiem, że trudno byłoby zrobić film o sprzedawaniu się za pieniądze bez scen seksu, ale wspomnianej wyżej Rosłaniec (i wielu innym) udało się to zrobić bez zbędnego epatowania pornografią. (Mówiąc już zupełnie najprościej, jeśli ktoś ma ochotę na porno, to siada przed komputerem w zaciszu swojego domu, a nie wydaje 20 zł na bilet do kina, i to jeszcze w towarzystwie wypełnionej po brzegi widzami sali. Taka rada dla pani Szumowskiej, która ponoć już pracuje nad kolejnym dziełem, zatytułowanym „Nowhere”, który ma opowiadać o polskim księdzu).

 

Szumowska opiera cały film na prostej (a nawet banalnej) historii dziennikarki magazynu „Elle”, która pisze artykuł o studentkach robiących „to” za pieniądze. Poszukując inspiracji do tekstu, kobieta poznaje dwie młode dziewczyny, Polkę i Francuzkę, które zdradzają jej tajniki swojej „pracy”. Historia o tyle banalna, co całkowicie nieprzemyślana – jak słusznie zauważyła Małgorzata Piwowar w recenzji dla „Rz” - autorka scenariusza i zarazem reżyserka ma marne pojęcie o pracy w redakcji. - Napisanie reportażu na osiem tysięcy znaków (takie jest zamówienie redakcji) nie zajmuje doświadczonej dziennikarce tak wiele czasu jak w filmie – to brak kompetencji zawodowych – ocenia Piwowar.

 

Juliette Binoche w roli głównej jest tak irytująca, że po prostu trudno znieść ją na ekranie. Rozmemłana, snująca się po domu w wyciągniętym szlafroku i rozczochranych, tłustych włosach, zaglądająca często do butelki nerwowo wypalająca papierosa na balkonie, w dodatku kompletnie nie potrafiąca poradzić sobie ze swoim dorastającym synem zwyczajnie denerwuje. Kiedy, przygotowując potrawy na kolację dla szefa męża po raz kolejny się kaleczy, oparza albo po raz nie wiem, który nie może domknąć drzwi od lodówki, po prostu chce się ją zdzielić po głowie.

 

Ale kreacja Binoche budzi też współczucie. Kobieta, w trakcie pisania swojego artykułu, być może po raz pierwszy w życiu dopuszcza do swojej świadomości, tłamszoną przez lata prawdę, że najzwyczajniej w świecie jest nieszczęśliwa, niespełniona. Mąż, którego wciąż nie ma w domu, problemy wychowawcze z dorastającym synem przerzuca właściwie całkowicie na nią, chyba w ogóle mało troszczy się o potrzeby swojej żony, która sama zaczyna zaspokajać swoje pragnienia. Po wstrząsającej scenie, kiedy bohaterka masturbuje się na podłodze łazienki, a potem szlocha, zwyczajnie ma się ochotę ją przytulić.

 

Namiastkę ciepła, którego dziennikarka nie zaznaje od męża, znajduje w ramionach... bohaterek swojego artykułu. Kiedy przyjrzeć się bliżej życiu kobiety, jakoś mocno nie zaskakuje jej spontaniczne przytulanie się do uniwersytutek, których wcześniej wysłuchiwała.

 

A co o samych dziewczynach? Cóż, niewiele ponadto, że zdają się być naprawdę szczęśliwe w tym, co robią. Jedynym problemem, jaki widzi jedna z nich – Charlotte – jest kłamstwo. Bo przecież jakoś musi wytłumaczyć rodzicom, skąd ma pieniądze, a umawianie się z kilkunastoma mężczyznami wymaga też niezłej kombinatoryki. Alicja, studentka z Polski (swoją drogą, świetny obraz polskich studentek za granicą serwuje Szumowska) doskonale sobie z tym radzi – bez żenady wyznaje, że potrzeba jedynie dobrej organizacji. Przez myśl jej nie przejdzie, że robi coś niemoralnego. „Szkoda , że nie można tego wpisać w CV” - to jej jedyna troska.

 

Dziewczyny ze „Sponsoringu” Szumowskiej, to nie są dziewczyny z problematyczną przeszłością, z domów dziecka, córki alkoholików, przestępców etc. - Nie ma w „Sponsoringu” pojawiających się zazwyczaj w tego rodzaju historiach łzawych opowieści o trudnym dzieciństwie, toksycznej rodzinie, grzesznym ojcu alkoholiku itp. - pisze Zdzisław Pietrasik w „Polityce”, jakby ciesząc się, że Szumowska przedstawia uniwersytutki jako najnormalniejsze na świecie dziewczyny. Rzeczywiście, przesłanie filmu „Szumowskiej” jest nader proste – studentki świadczące erotyczne usługi za pieniądze to dziewczyny zaradne, doskonale wiedzące, co chcą w życiu osiągnąć i zdecydowane to zrobić bez względu na środki. To one same anonsują się w internecie, to one same wybierają mężczyzn, z którymi będą się kochać, to wreszcie one same dominują, choć paradoksalnie muszą robić to, czego wymagają od nich klienci. Czy się nie brzydzą? Nie czują się z tym nieszczęśliwe? Alicja z wstrząsającą szczerością przyznaję, że to lubi... A Charlotte, nawet zgwałcona butelką od szampana, nie zamierza zerwać ze swoją profesją, która w końcu jest intratnym interesem... .

 

- Szumowska zrobiła mocny, poruszający film, odsłaniający odważnie tajemnice męskiej i kobiecej seksualności – zachwala obraz Szumowskiej recenzent „Polityki”. Owszem, mocny, ale w sensie – mocno męczący. Nawet fizycznie. Poruszający? Raczej wstrząsający. Odsłaniający tajemnice? Nie czuję się wtajemniczona przez panią Szumowską w nic, o czego istnieniu wcześniej nie miałabym pojęcia. Napisałam na początku, że „Sponsoring” to film o niczym. Właściwie, muszę się poprawić. Obraz Szumowskiej to po prostu nachalny pean na cześć zarabiania tyłkiem na życie. W dodatku, to kolejne „dziełko”, które uderza w rodzinę – wniosek z filmu jest taki, że to uniwersytutki są spełnionymi, usatysfakcjonowanymi (także w łóżku), pięknymi, dowartościowanymi kobietami, a Anne (Binoche) – matka dwóch chłopców, żona jednego męża, łącząca prowadzenie domu z pracą, to stara, zmęczona życiem, sfrustrowana kobieta, która musi masturbować się w łazience... .


Marta Brzezińska

Odsłon: 9153



Komentarze: 29

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Sunday, 19 February 2012, 12:09

    Po co nad "gówienkiem" tak sie rozwodzić?

  2. Zobacz profil Pustelnik Pustelnik napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 12:12

    Po co się rozwodzić na tym? Ano po to, że jest to promocja zboczeń, a zboczenia trzeba zwlaczać w zarodku, żeby nie zepsuły i tak już chorej ludzkości.

    Wojtek Cejrowski mawiał: ''Czym się różni dzi**ka portowa od salonowej?'' No właśnie? Przecież nie ma różnicy między niemoralną kobietą stojącą przy drodze, a panią magister, mężatką puszczającą się w biurze.

  3. Zobacz profil Paul  Warszawski Paul Warszawski napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 13:11

    Jak ktoś g.... dotyka, to się zabrudzi. Po co robić reklamę i rozpisywać sie o tym co jest w oczach Boga NIC NIE WARTE !!!

  4. Zobacz profil Mombasa Mombasa napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 13:31

    @Paul Warszawski - Ja chciałam obejrzeć ten film z czystej ciekawości, ale po tym co przeczytałam w artykule nie zrobię tego. Z artykułu wynika, że nic nie stracę :) Nie będę zaśmiecać sobie głowy. 

  5. Zobacz profil Kaim Kaim napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 14:17

    @mombasa ---- stracisz nie oglądając. No chyba że w nosie masz własną opinię, a do życia w zupełności wystarczają ci "recenzje" różańcowych recenzentów. 

  6. Zobacz profil Mitochondrium Mitochondrium napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 14:30

    Koleżanka mnie chciała wyciągnąć, a tu taka lipa. :)

  7. Zobacz profil Mitochondrium Mitochondrium napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 14:52

    W sumie nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak dobrze sprzedaje się podkolorowane kłamstwo. Nie zapłacę nigdy za bilet na film, z którego ideologicznymi założeniami się nie zgadzam. Odpuściłam sobie "Melancholię" mimo pozytywnych recencji, tą szmirę też zamierzam omijać szerokim łukiem.

    Kiedy jednak naprawdę chce się zobaczyć sensowny film sprzed kilku np. lat, konia z rzędem temu kto wymyśli legalny sposób. W Empiku nie widzieli od dawna, w necie kupić się nie da, piractwo nielegalne, kradzież niemoralna...

  8. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 15:17

    Według neomarksistowskiej ideologii współczesna kobieta ma być darmową prostytutką. Nowa Etyka w dobie globalizacji - Marguerite Peeters LINK

  9. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 15:20

    Deprawacja seksualna w służbie ideologii - ks. prof. Tadeusz Guz LINK

  10. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 15:27

    Powszechne sprostytuowanie kobiet to jeden z elementów ideologicznych marksizmu. LINK

  11. Zobacz profil Kraniku Kraniku napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 15:48

    @mitochondrium jest bardzo wiele ciekawych i mądrych filmów, które - o dziwo - powstają co roku. jeśli nie umiesz takich znaleźć, to bardzo ci współczuję. w każdym większym mieście znajdzie się kino niezależne, a we Wrocławiu także coroczny festiwal Era Nowe Horyzonty, gdzie rówież są bardzo ciekawe propozycje. Wystarczy chcieć. Poza tym osłabia mnie Twoje stwierdzenie: ,,Nie zapłacę nigdy za bilet na film, z którego ideologicznymi założeniami się nie zgadzam" - jak można się samemu tak ograniczać? Rozumiem, że uważasz swoje poglądy za jedynie słuszne i niepodważalne? A każdy, kto myśli inaczej jest już zły? po to właśnie ogląda się czasem kontrowersyjne filmy, żeby móc o nich podyskutować, zastanowić się nad problemem i czasem - dla Ciebie to pewnie niemożliwe- zmienić poglądy. Bo jak głosi słynne powiedzenie: tylko krowa nie zmienia zdania. I może też czasem osoby stare, gdyż ich umysł już zastygł i nie chce się rozwijać. Polecam oglądać filmy bez czytania recenzji i wyrabiania sobie o nich opinii samemu.

  12. Zobacz profil Mitochondrium Mitochondrium napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 16:12

    Kraniku,

    wybierasz poglądy po to, żeby je zmieniać? :)

    Nie szukam jakichkolwiek filmów (zazwyczaj mnie nudzą), ale od czasu do czasu poszukuję jakiegoś konkretnego który akurat chciałabym zobaczyć i nie tak łatwo go znaleźć przy użyciu w pełni legalnych środków. A postanowiłam nie używac nielegalnych - z racji poglądów, rzecz jasna.

    Jeśli oceniam autora filmu niezbyt pozytywnie i nie zgadzam się z jego wizją świata, to nie mam najmniejszego zamiaru zaśmiecać sobie umysł. Nie jest sztuką nałykać się chałtury, uważam że lepiej wybierać to, co autentycznie rozwija.

    Wspomniany powyżej film nie jest wg mnie ani trochę kontrowersyjny, tylko po prostu głupi i kłamie na temat natury ludzkiej. Po co mam płacić za bilet na szmirę? I o czym tu dyskutować?

  13. Zobacz profil Tofik Tofik napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 16:18

    Jaka szkoda, że dzień wcześniej nie pojawiła się ta recenzja. Byłem wczoraj w kinie z żoną, bo przeczytaliśmy wcześnej, iż owszem predstawia trudny temat, ble ble ble itd.. Jednak w 100% podpisuję się pod tym co jest powyżej napisane. Sporo osób wyszło w połowie filmu. Dno, 2 metry mułu i dopiero dno!!! 

  14. Zobacz profil Mitochondrium Mitochondrium napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 16:26

    W ogóle zastanowić się można nad rolą filmu, sztuki w ogóle. Uważa się za warte poznania dzieło które szokuje i wyrasta ponad przeciętność. Uważam jednak, że to za szerokie pojęcie i nie jest sztuką, co ma efekt destrukcyjny. Twórca z samej nazwy ma "tworzyć", nie niszczyć, więc swoimi środkami wyrazu powinien  'czynić świat lepszym", a człowieka silniejszym. W imię czego karmić się obrazem siejącym niepokój, rozbijającym wewnętrznie?

  15. Zobacz profil Kraniku Kraniku napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 16:28

    Dobrze, to w takim razie powiedz mi proszę, co autentycznie rozwija. I chodzi mi o konkretne przykłady. Czytając Twoją wypowiedź usilnie przypomina mi się moja katechetka z licealnych czasów, gdy na każdej lekcji ,,inicjowała" dyskusję (tak dokładnie to określala) po czym każdą odmienną wypowiedź od jej poglądów natychmiastowo ucinała, zwyzywała taką osobę od debili i - obowiązkowo - wstawiała jedynkę do dziennika.

    Pomijając wszystko jesteśmy tylko ludźmi - nasze oceny i poglądy są bardzo często płytkie i nie mądre. Mówię w tym momencie również o sobie. Dlatego warto - według mnie - ,,zaśmiecać" sobie umysły innymi wizjami świata. Jeśli Twoje poglądy są tak silne, jak uważasz, to przecież żadna ,,chałtura" go nie zmieni, prawda? Akurat o filmie ,,Sponsoring" się nie wypowiadam, bo nie oglądalam tego filmu, a ten zlepek liter powyżej recenzją nazwać nie można.

  16. Zobacz profil Mitochondrium Mitochondrium napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 16:41

    Kraniku,

    nie nazwałam nikogo debilem, w trakcie krótkiej dawnej przygody nauczycielskiej nikomu ndst nie postawiłam, za miękka jestem, więc się nie rozpędzaj. :)

    Mnie np. rozwija ostatnio "Buddyzm wobec chrześcijaństwa" Ks. Dejczera. Wczoraj rozrywał rozwijająco film "Czekolada", muzyka niezła i mogę chyba  polecić. Kiedyś byłam podobnego zdania, że zanim coś odrzucisz wypada sie przekonać czy słusznie, ale obecnie twierdzę, że nie trzeba pchac palców do kontaktu żeby uwierzyć, że płynie tam prąd. Kryterium wyboru jest jasne, jeśli autor dzieła prezentuje filozofię życia z którą się nie zgadzam, to nie wyprodukuje niczego, co mnie wzbogaci. Założenie, że kobiety traktujące miłość jak towar w sklepie mogą być zadowolone z siebie i z życia uważam za bzdurę której nie mam ochoty nawet dyskutować. Niczego mnie też ten film nie nauczy. A komuś kto szerze idiotyczne poglądy nie zamierzam nabijać konta płacąć za bilet na film.

  17. Zobacz profil Qsefthuko Qsefthuko napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 16:44

    Programowanie ideologiczne - to jest cel współczesnej kultury, w tym filmu. Więcej w wywiadzie z Alanem Wattem: LINK

  18. Zobacz profil Filipińczycy Filipińczycy napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 19:26

    Kraniku - zapewniam Cię że oglądanie wszystkiego jak leci na pewno nie rozwija tylko zwyczajnie znieczula, zaśmieca, niszczy wewnętrznie. Nie trzeba się dotykać gówna żeby się przekonać że jednak cuchnie. Ja nie zamierzam tego filmu oglądać wystarczyła mi wypowiedź samej pani reżyser na temat jej "dzieła" - takiego niespójnego bełkotu dawno nie słyszałam, gdyby tzw. artyści musieli liczyć tylko na odbiór widzów to szybko skończyło by się tworzenie pseudo sztuki, po premierze filmu byłoby wiadomo że to nędza i klapa, a tak Młgośka dostała kase za film z kieszeni podatnika, to że marny będzie zysk z biletów nie jest już istotne.

  19. Zobacz profil Skiniomira Skiniomira napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 19:39

    Pani Szumowska jest związana z Krytyką Polityczną, to mówi wszystko.

  20. Zobacz profil Shimon Shimon napisał/a:

    Sunday, 19 February 2012, 20:05

    @Mitochondrium;zgadzam sie z Toba calkowicie.Moja mama kiedys mowila mi -nie chcesz sie pobrudzic,nie wchodz w bloto bo sie do ciebie przylepi.Pamietam jak sie temu prostemu stwierdzeniu sprzeciwialam,bo chcialam byc otwarta.....Teraz wiem ze prawdziwa otwartosc na drugiego czlowieka jest mozliwa tylko przy skonkretyzowanej hierarchi wlasnej.

1 2 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.