Wiadomości

Premia za walący się stadion, czyli prorocze słowa Jerzego Polaczka

Jak poinformowała dzisiejsza „Rz”, były prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler zażądał od NCS premii za „37-miesięczną pracę w Centrum odpowiedzialnym za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie”. Kapler domaga się 571 tys. 187 zł i 50 groszy.

2 min czytania
Premia za walący się stadion, czyli prorocze słowa Jerzego Polaczka
Premia za walący się stadion, czyli prorocze słowa Jerzego Polaczka

Jak poinformowała dzisiejsza „Rz”, były prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler zażądał od NCS premii za „37-miesięczną pracę w Centrum odpowiedzialnym za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie”. Kapler domaga się 571 tys. 187 zł i 50 groszy. Nie dalej niż wczoraj, portal TVN Warszawa informował o tym, że ze Stadionu Narodowego odpadł fragment sufitu. A jeszcze nawet nie zaczęło się Euro2012... Jednak umowa, jaką podpisał Kapler gwarantuje mu wynagrodzenie bez względu na to, czy jego praca będzie wykonana dobrze. I czy w ogóle będzie wykonana. 

Stadion Narodowy

Jak poinformowała dzisiejsza „Rz”, były prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler zażądał od NCS premii za „37-miesięczną pracę w Centrum odpowiedzialnym za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie”. Kapler domaga się 571 tys. 187 zł i 50 groszy.

 

Z informacji podanych przez gazetę wynika, że spółka do tej pory nie odpowiedziała na żądania Kaplera.

 

- Już 16 lutego powiedziałem, że umowa Pana Rafała Kaplera „została tak skonstruowana, że nawet gdyby np. z jakiegoś powodu go aresztowano nie wykluczałoby to przyznania ponad półmilionowej premii.” Powtórzyłem to na antenie polskiego radia: „Umowa jest sformułowana tak, że pan Kapler premię dostanie, choćby stadion się zawalił.(Wywiad z 17 lutego 2012r.)” No i … się zaczyna walić. 9 maja 2012r. TVN24 doniosło, że odpadł fragment sufitu na Stadionie Narodowym. Przecież za taką „wspaniałą” robotę należy się premia Panu prezesowi – pisze na swojej stronie poseł PiS Jerzy Polaczek, który ujawnił tajny aneks do umowy Kaplera.

 

Polaczek wcale nie obwinia Kaplera, że walczy o swoje. To nie jego wina, że Minister Sportu zgodził się na taki kontrakt i go sygnował. - Kto z nas nie chciałby mieć tak skonstruowanego kontraktu? Jestem tylko ciekawy czy ktoś odpowie za to marnotrawstwo publicznych pieniędzy – dodaje poseł.

Przypomnijmy, kontrakt Kaplera był zmieniany trzy razy, ale kontrowersyjne zapisy pojawiły się w nim niedługo przed dymisją Mirosława Drzewieckiego w 2009 roku, ówczesnego ministra sportu, który sygnował umowę. W aneksie zostały określone warunki wypłaty podzielonej na dwie części premii: trzy piąte kwoty (ok. 350 tys. zł) po uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie Stadionu Narodowego, a resztę – po mistrzostwach. Co więcej, aneks gwarantował Kaplerowi wypłatę premii, nawet gdyby pracował źle, albo wcale. Dodatkowe wynagrodzenie nie było uzależnione od tego, czy Stadion Narodowy zostanie oddany do użytku w terminie.

 

eMBe

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej