Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Nowy ruch liturgiczny dopiero przed nami drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Kościół 27 May 2011, 12:46

/

Mszał z 1962 r. to nie jest skansen, zamrażarka czy getto, ale wyraz żywej tradycji Kościoła, otwartej na uprawniony rozwój - mówi w rozmowie z Tomaszem Rowińskim ks. Maciej Zachara MIC.


 

 

Jaki jest sens nowego dokumentu poświęconemu obecności dawnej liturgii w życiu Kościoła? Czy nie mamy tu do czynienia tylko z powtórzeniem treści Summorum pontificum?


Istotnie, instrukcja Universae Ecclesiae jest w znacznej mierze powtórzeniem i przypomnieniem Summorum Pontificum, co niektórzy przyjęli z rozczarowaniem. Jeszcze w dniu jej ogłoszenia rozmawiałem z jednym moim znajomym ze środowiska „trydenckiego”. Powiedział mi, że z jego punktu widzenia instrukcja ta nie ma większego znaczenia praktycznego i spokojnie mogłoby jej nie być. W ubiegłych miesiącach mieliśmy różne wzajemnie sprzeczne pogłoski co do kształtu przygotowywanej instrukcji. Według jednych pogłosek dokument miał znacznie zawężać zakres stosowania usus antiquior [dawnej praktyki], według innych wręcz przeciwnie, znacznie go rozszerzać. Jedno i drugie się nie sprawdziło. Myślę że dla sprawy obecności dawnej liturgii we współczesnym Kościele nawet sam fakt autorytatywnego przypomnienia i potwierdzenia Summorum Pontificum ma znaczenie. Trudniej wyciszać temat lub udawać, że on nie istnieje. Niektóre progresywne środowiska przyjęły tę instrukcję z rezerwą lub wręcz ze złością. Ale byłoby jednak przesadą sprowadzać instrukcję do zwykłego powtórzenia motu proprio sprzed czterech lat. Ona zawiera jednak pewne doprecyzowania nie pozbawione znaczenia.



Jedną z pierwszych interpretacji jaka pojawiła się w Polsce był głos, który daje wrażenie, jakoby papież chciał dyscyplinować tych, którzy pragną uczestniczyć w tradycyjnym rycie. Trudno uwierzyć w taką intencje papieża.


Nie tylko w Polsce pojawiły się takie głosy. Podobne opinie zostały wyrażone także w niektórych komentarzach na Zachodzie. No cóż, żeby coś takiego wyczytać w Universae Ecclesiae, trzeba być na bakier z umiejętnością czytania tekstu ze zrozumieniem. Ci, którzy tak mówią, powinni chyba wrócić do szkoły na naukę sztuki czytania! A tak całkiem serio, jest to ewidentny przejaw oporu w stosunku do obecności nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, którego to oporu jednak nie chce się wyrazić wprost. Stąd poszukiwania różnych karkołomnych interpretacji wypowiedzi Stolicy Apostolskiej. Podobnie było po ogłoszeniu Summorum Pontificum. Pewien profesor stwierdził wtedy, że papieski dokument jest klęską środowisk tradycjonalistycznych, ponieważ papież określając dawną liturgię jako formę nadzwyczajną dokonał jej ostatecznego zmarginalizowania. W opinii tego teologa Summorum Pontificum jest przede wszystkim pochwałą posoborowej reformy liturgii. Jest to tak porażająca bzdura, że trudno nawet z podobnym poglądem dyskutować. Nie wiem dlaczego głoszący takie konstrukcje ludzie nie wyrażą swego oporu wprost, tak jak na przykład robi profesor Andrea Grillo z rzymskiego Anselmianum, który otwartym tekstem krytykuje zarówno Summorum Pontificum, jak Universae Ecclesiae – na swoim blogu nazwał on ostatnią instrukcję sarkastycznie Controversae Ecclesiae – i szczerze wyraża swój pogląd, że dla dawnej liturgii nie powinno być obecnie w Kościele w zasadzie żadnego miejsca. To jest jasne postawienie sprawy, bez udawanej zgody wobec tych wypowiedzi Stolicy Apostolskiej. Wtedy wiadomo by było jaka jest płaszczyzna rozmowy, a jaki protokół rozbieżności. Sformułowania instrukcji, zwłaszcza w jej pierwszej, wprowadzającej części, mówią same za siebie. Na przykład, że przez Summorum Pontificum papież „udostępnił bogactwo liturgii rzymskiej Kościołowi powszechnemu” (nr 1) a celem motu proprio jest ofiarowanie wszystkim wiernym liturgii rzymskiej w usus antiquior (nr 8a), że normy motu proprio mają być interpretowane w sensie przychylnym dla wiernych pragnących udziału w formie nadzwyczajnej (nr 8b), a także określenie formy nadzwyczajnej jako „skarbu do najstaranniejszego zachowania” (nr 8a), który „ze względu na swoją starożytność i czcigodność ma być zachowany z należytym szacunkiem” (nr 6). W świetle tych sformułowań jakiekolwiek interpretacje redukcjonistyczne są wykluczone. W kontekście punktu (8) instrukcji nie da się już powtarzać, że Summorum Pontificum to tylko litościwa koncesja na rzecz tradycjonalistów, bez znaczenia dla pozostałych wiernych. Tekst mówi to co mówi i żeby go zrozumieć wystarczy tylko umieć czytać i nie używać swojej inteligencji do zaciemniania spraw jasnych!



Laikowi trudno jednak w dokumencie znaleźć faktyczne instrukcje. Na przykład na temat nauczania odprawiania Mszy w starszej formie w seminariach, czy liczby osób jakie muszą tworzyć "stabilne grupy" - to były przecież powody licznych kontrowersji.


To prawda, że można było bardziej stanowczo polecić naukę starszej formy Mszy w seminariach. Punkt (21) instrukcji, który o tym mówi, jest wewnętrznie trochę niespójny. W pierwszym zdaniu usilnie zachęca się ordynariuszy, aby stwarzali możliwość nauki celebracji w formie nadzwyczajnej, a potem mówi się, że umożliwienie takiej nauki w seminariach ma się odbywać w zależności od potrzeb duszpasterskich. Mimo wszystko jest to krok naprzód, bo w Summorum Pontificum nie było mowy o seminariach i wielu wychowawców było zdania, że żadne umożliwianie nauki celebracji w usus antiquior w ogóle nie wchodzi w grę. Gdy chodzi o owe „grupy wiernych” (nr 15), rzeczywiście, wielu oczekiwało określenia minimalnej liczby wiernych, co nie nastąpiło.


Proszę pozwolić mi w tym miejscu wskazać krótko kilka punktów, stanowiących jednak pewne istotne doprecyzowanie. Punkt (20) mówi o „kapłanie zdatnym” do celebrowania w formie nadzwyczajnej. Jak to lapidarnie stwierdził Shawn Tribe na portalu „New Liturgical Movement”, w świetle tego punktu każdy kapłan jest uważany za zdatnego, o ile nie okaże się coś przeciwnego. Natomiast po Summorum Pontificum ukazały się  wytyczne niektórych episkopatów, stosujące logikę odwrotną: właściwie każdy kapłan był z góry uważany za niezdatnego, o ile nie udowodnił czegoś odwrotnego, na przykład przez egzamin wobec odpowiedniej komisji. Wytyczne te pozostawały chyba jednak generalnie, na szczęście, martwą literą. Bardzo ważne jest to, co instrukcja mówi o znajomości łaciny. Chodzi o znajomość podstawową, pozwalającą na odczytanie liturgicznego tekstu poprawnie i ze zrozumieniem. Seminaria, przynajmniej u nas, dają możliwość opanowania łaciny na takim poziomie. Kapłan celebrujący w formie nadzwyczajnej nie musi być filologiem klasycznym.

 

Punkt (24) mówi o stosowaniu ksiąg liturgicznych. Po Summorum Pontificum niektórzy twierdzili, że jest możliwe stosowanie w formie nadzwyczajnej posoborowego lekcjonarza lub posoborowego kalendarza liturgicznego. Instrukcja jasno stwierdza, że nie jest to możliwe, natomiast zezwala na stosowanie, we Mszy czytanej, czytań biblijnych wyłącznie w języku narodowym (nr 26).

 

Punkt (33) mówi o celebracji Triduum Świętego. Niektórzy błędnie odczytywali (nr 2) Summorum Pontificum, jakoby w ogóle nie była możliwa celebracja Triduum w formie nadzwyczajnej. Instrukcja natomiast zezwala nawet, jeśli trzeba, na powtórzenie liturgii Triduum w drugiej formie rytu w tym samym kościele.

 

Z kolei punkt (34) pozwala zakonnikom na stosowanie własnych ksiąg danego zakonu, o ile takowe istniały w 1962 r. Jest to zielone światło na przykład dla rytu dominikańskiego.



Pojawiają się nawet głosy, że ten dokument podtrzymuje "gettoizację" starej Mszy nakazując wiernym organizowanie się w grupy zamiast dać dostęp do niej właśnie wiernym niezorganizowanym.


To chyba za mocne sformułowanie. Jest wszakże prawdą, że wprowadzenie w konkretnym kościele dawnej Mszy uzależnia się od uprzedniej inicjatywy wiernych i że jest to sytuacja nierówności w stosunku do liturgii posoborowej. Proszę jednak pamiętać, że papieskie motu proprio z 2007 r. nie wprowadziło pełnej równości w stosowaniu obu Mszałów. Liturgia posoborowa pozostaje formą zwyczajną. Jeśli jednak dawna Msza jest już celebrowana, jest ona w pełni otwarta i każdy, zorganizowany czy niezorganizowany, może w niej uczestniczyć.

 

I jeszcze jedna sprawa. Niektórzy tradycjonaliści sami siebie spychają do getta poprzez różne postawy sekciarskie i poprzez demonstrowanie pogardy wobec Novus Ordo Misse, czyli liturgii w formie zwyczajnej. Pamiętam słowa jednego „tradsa”, który chełpił się tym, że poszedł do kościoła na NOM i przez całą Mszę zajmował się pisaniem sms-ów, co w jego mniemaniu było czynem chwalebnym i bohaterską walką o Tradycję. To oczywiście jednostkowy przypadek, ale nie udawajmy, że nie ma problemu pogardy i lekceważenia w stosunku do liturgii posoborowej. Takie właśnie z gruntu niekatolickie postawy są najprostszą drogą do „gettoizacji”, o której tu mówimy.


Ale chciałbym w kontekście pańskiego pytania o „gettoizację” zwrócić jeszcze uwagę na pozornie odległy od tej kwestii (25) punkt instrukcji, mówiący o możliwości dodania do Mszału z 1962 r. nowych świętych i nowych prefacji, o czym zresztą kardynał Joseph Ratzinger mówił już 10 lat temu w opactwie Fontgombault podczas odbywających się tam Dni Liturgicznych. To jest bardzo delikatny punkt i doskonale zdaję sobie sprawę, że wielu przywiązanych do dawnej Mszy patrzy na to niechętnie, obawiając się, że byłby to początek jakiegoś większego „majstrowania” przy tym Mszale. Patrząc jednak od drugiej strony, dopuszczenie takiej możliwości jest samo w sobie czytelnym sygnałem, że  Mszał z 1962 r. to nie jest skansen, zamrażarka czy getto, ale część żywej tradycji Kościoła, otwarta na uprawniony rozwój. Symptomatyczne, że właśnie ten punkt wywołał ogromną irytację ze strony niektórych teologów progresywnych. Może bardzo dobrze zrozumieli o co chodzi w tym punkcie, i stąd irytacja?


Proszę księdza, wróćmy jeszcze do kwestii konieczności prośby o starą Mszę. Czy nie ma tutaj pewnej niespójności wobec przytoczonych wcześniej sformułowań z części wprowadzającej o dawnej liturgii, gdzie o dawnej liturgii czytamy jako o skarbie, który chce się ofiarować całemu Kościołowi?


Jest pewna zasada ogólna, sformułowana w Summorum Pontificum i potwierdzona teraz w Universae Ecclesiae, że jeden ryt rzymski istnieje w dwóch formach, zwyczajnej i nadzwyczajnej. Na poziomie praktycznym rozstrzyga się natomiast, że celebracja w formie nadzwyczajnej następuje, gdy wierni wyrażają taką prośbę. Szczegółowe rozwiązania są jednak zawsze czymś mniej lub bardziej prowizorycznym, mogą zatem ewoluować i nie trzeba uważać ich za ostateczne. Trzeba też mieć w pamięci i traktować dosłownie ten punkt wprowadzenia (8b), który nakazuje interpretować szczegółowe przepisy w sposób przychylny dla wiernych proszących o dawną Mszę.



Z jednej strony mamy mocne tezy wygłaszane na sympozjach liturgicznych jak choćby podczas niedawnego spotkania zorganizowanego przez ''Giovani e Tradizione” przy wsparciu kardynała Canizaresa, a z drugiej strony dotychczasowe dokumenty o liturgii wydają się dość niemrawe w sensie widzialnego ich oddziaływania na praktykę liturgiczną.


To co mówi się na sympozjach ma duże znaczenie dla kształtowania mentalności „na dole”. A co do dokumentów Kościoła, myślę, że zbyt często oczekujemy od nich, żeby były jedynym kreatorem rzeczywistości. One często podążają za wydarzeniami dokonującymi się oddolnie, zresztą zgodnie z tym co napisał św. Paweł: „Wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie” (1 Tes 5, 21). Z jednej strony Bóg kieruje Kościołem poprzez decyzje przełożonych, ale jednocześnie Duch działa pośród całego ludu Bożego i jedno z najważniejszych zadań przełożonych to właściwe rozeznawanie i szukanie adekwatnej odpowiedzi. Zapewne nigdy nie byłoby Summorum Pontificum, gdyby dawna liturgia nie przetrwała w niektórych środowiskach oraz, co było najbardziej zaskakujące i dla wielu nieprzyjemne, gdyby nie zwrócili się ku niej także niektórzy wychowani po Soborze Watykańskim II, na liturgii już zreformowanej. Papieskie motu proprio, które podążyło za tą rzeczywistością, jest z jednej strony pasterską decyzją porządkującą tę sytuację, a z drugiej próba teologicznej interpretacji realiów. Papieska interpretacja o dwoistości rytu rzymskiego, potwierdzona teraz przez Universae Ecclesiae, na razie z wielkim trudem i przy wielkich oporach z różnych stron, toruje sobie drogę w powszechnej świadomości. Nie wiemy jeszcze, jaki będzie ciąg dalszy. Czytałem  ciekawy artykuł kardynała Kurta Kocha z „L’Osservatore Romano” z 15 maja 2011 roku. Autor uważa, że dwoistość rytu jest czymś przejściowym, a sytuacja zaowocuje po dłuższym czasie kolejną odnową liturgiczną dokonaną w duchu „hermeneutyki ciągłości”, która oczyści i skoryguje jednostronności posoborowej reformy liturgii oraz lepiej wyrazi dziedzictwo Vaticanum II. Oczywiście kardynał Koch zaznacza, że absolutnie nie chodzi o szybkie napisanie przy biurku jakiegoś nowego, pośredniego Mszału w miejsce dwóch obecnych. Chodzi o punkt dojścia w pewnym dłuższym procesie, który próbujemy opisywać jako nowy ruch liturgiczny czy reformę reformy. Czy tak właśnie będzie, nie wiemy. Osobiście uważam, że to właściwy kierunek.


Rozmawiał Tomasz Rowiński

Odsłon: 6773



Komentarze: 28

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Whiteemissary Whiteemissary napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 15:42

    O jakim "uwolnieniu" Mszy mówimy, skoro są już "ramy" tego "uwolnienia"? Musi być grupa, musi być zdatny kapłan, musi być wola (dobra!!!) proboszcza, w niedzielę może być odprawiana tylko raz...... O jakiej wolności się mówi w Motu Proprio Summorum Pontificum?

  2. Zobacz profil Drobny Drobny napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 17:19

    O takiej wolności jaką jest różnica między więzieniem a karą śmierci.

  3. Zobacz profil Trident Trident napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 18:03

    Ciężko rozgryźć Benedykta. Nie wiem czy naprawdę chce dobrze i powoli usuwa błędy S.V. II napotykając jednak opór czy tylko się droczy z tradycjonalistami i próbuje ułaskawiać FSSPX. Może tak naprawdę nie chce zmian i jest wciąż takim liberałem jak w czasie soboru, na którym przecież pomykał w garniturze ( nawet bez koloratki)..

  4. Zobacz profil Aureus Aureus napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 20:59

    "color: #000000; : Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 10px; background-image: initial; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; background-color: #ffffff; margin: 8px;">

    Jak dla mnie są to pierwsze oznaki przedwiośnia w Kościele, które nastaje po dosyć długiej zimie, jaka w Nim panowała od połowy ubiegłego wieku. Przejawem tego będzie niewątpliwie odnowa Liturgii. Jednak obawiam się, że może ona potrwać dosyć długo, bo istnieją jeszcze trudności, o których wspomniano w powyższych komentarzach. Moim zdaniem Ojciec Święty mógł je ominąć, gdyby nakazał odprawianie Mszy Trydenckiej we wszystkich rzymskokatolickich parafiach przynajmniej raz w miesiącu. Na realizacje tej decyzji papieskiej każda diecezja miałaby 6 lat-tyle czasu zajmuje pobyt alumna w Seminarium, które byłoby zobowiązane (na mocy tego samego dokumentu Biskupa Rzymu) do odpowiedniego przygotowania przyszłego kapłana do odprawiania tejże Mszy Świętej. 

  5. Friday, 27 May 2011, 22:17

    p { margin-bottom: 0.21cm; }

    Oj jakie żądania :) A przecież w Kościele Katolickim jest wiele rytów, a nawet podrytów. No powiedzmy ryt rzymski zwyczajny w Afryce i we Włoszech zdecydowanie się od siebie różnią. A i różnice pomiędzy rytami w samych Włoszech, gdzie są miasta, gdzie są różnice. A dodatkowo istnieją ryty grecko-katolickie, i wschodnie, gdzie są różnice nawet w kalendarzu. A dodatkowo istnieją ryty zakonne o inne ewaluacje rytu zwyczajnego, jak chociażby msza neokatechumenalna. Dlaczego więc o wiośnie kościoła mówi się w przypadku rytu tradsów, skoro niewiele mają nawet powołań, a i dzietność wśród tradsów jest niewielka? No cóż podobają mi się słowa: "Niektórzy tradycjonaliści sami siebie spychają do getta poprzez różne postawy sekciarskie i poprzez demonstrowanie pogardy wobec Novus Ordo Misse, czyli liturgii w formie zwyczajnej." :)

  6. Zobacz profil Trident Trident napisał/a:

    Friday, 27 May 2011, 22:47

    A to nowość. Zawsze mi się wydawało, że wielodzietność jest jedną z cech rozpoznawczych szeroko pojętego tradycjonalizmu. A tu się okazuje, że to moderniści mają wielodzietne rodziny... Co do argumentu z liczbą powołań to jest on trochę śmieszny. Ze zwykłej proporcji jasno już wynika, że z dużo mniejszej grupy musi być proporcjonalnie mniej powołań niż z większości. Gdyby więcej ludzi zostało zaznajomionych z tradycją, przestano by im to utrudniać i obrzydzać w każdej diecezji to by i wzrosła liczba powołań z rodzin nastawionych protradycyjnie. Wystarczy przecież spojrzeć na dane o liczbie powołań przed soborem i na dane o lawinowym spadku po.

  7. Zobacz profil Aureus Aureus napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 11:14

    @Sławomir.Kozłowski: Przedstawiłem tylko wariant, według mnie dosyć ogólny i na pewno wymagający poprawek, który sprawiłby, aby Msza Święta Trydencka (będąca rytem Kościoła Powszechnego, a nie jedynie "tradsów":) ) mogła być odprawiana rzeczywiście bez większych trudności we wszystkich parafiach. Nie wypierałaby przecież NOM-u, ale współistniałaby z nim (odprawianie jej co najmniej raz w miesiącu to nie jest duże wymaganie, uwzględniając częstotliwość sprawowania NOM-u). Wierni mieliby możliwość uczestnictwa w niej, bez konieczności kłopotliwego dojazdu, który wynika ze znacznej odległości, jaka dzieli ich miejsce zamieszkania od świątyni, gdzie jest obecnie odprawiana. Z tego względu wielu mniej wytrwałych chętnych rezygnuje z udziału w niej. A tak być chyba nie powinno? Nieprawdaż? Z tego co osobiście dostrzegam, to cały czas mamy do czynienia z uprzywilejowaniem jedynie jednego rytu. Nie jest nim na pewno Msza Trydencka, która może być sprawowana dopiero po spełnieniu konkretnych warunków, lecz NOM, odprawiany bez tego rodzaju obostrzeń. Nie wiem, jak Pan myśli, ale moim zdaniem nie jest to na pewno sprawiedliwe.

  8. Zobacz profil Whiteemissary Whiteemissary napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 16:51

    @Slawomir Kozlowski - myślę że warto czasami pomyśleć zanim się coś napisze.. :) Ja na budowie mostów się nie znam, więc nie piszę. Pogardą i to jaką, popisał się Pan jak należy! Więc już Panu dziękujemy za "wypociny". Temat trzeba znać i go czuć, aby coś do niego wnieść - zwłaszcza mądrego - a nie ..... ( niedopowiedzenie... ).

  9. Zobacz profil JKJ79 JKJ79 napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 18:18

    Problem polega na tym, że nawet po spełnieniu warunków o jakich tu mowa, Msza łacińska nadal natrafia na opór. Można spełnić wszelkie warunki, a Mszy nie mieć bo ksiądz ją odprawiający zaraz zostanie przeniesiony do innej parafii. Jest mnóstwo księży, któzy chcieliby odprawiać tę Mszę, ale się najzwyczajniej boją represji. Wierni tradycji łacińskiej są w Polsce prześladowani. Taka jest prawda. A jeżeli dochodzi w tych środowiskach do jakiś postaw radykalnych i buntowniczych to jest to efekt właśnie tych prześladowań i krzywd jakie doznają oni od władz kościelnych. Niech sobie zwolennicy neokatechumenatu zobaczą postawy sekciarskie i nieposłuszeństwo w swoim środowisku.

  10. Zobacz profil BlueDraco BlueDraco napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 19:29

    Co do posłuszeństwa: znane mi są dwa przypadki zdyscyplinowania wspólnot neokatechumenalnych przez władzę kościelną - w obu przypadkach wspólnoty okazały posłuszeństwo i usłuchały zakazu(nakaz. Nie znam natomiast przypadku skutecznego zdyscyplinowania FSSPX - biskupów wyświęcili wbrew zakazowi, msze sprawują i kaplice erygują bez zgody biskupa. Coś niciekawie z tym posłuszeństwem u "tradsów". Tak, tak, wiem, zaraz będzie o tym, że wyższa konieczność podtrzymania schizmy jest ważniuejsza od posłuszeństwa...

     

    Co do mszy trydenckiej - siedzę sobie ja w tym naszym Kościele od baaaardzo dawna, miałem kontakt z rópnymi ruchami i wspólnotami oraz z życiem paru parafii - i NIKT NIGDY nie artykułował potrzeby uczestnictwa w liturgii w rycie "nadzwyczajnym". Z Frondy wiem, że podobno entuzjaści tej liturgii gdzieś istnieją, i to pewnie nawet w Polsce, ale chciałbym kiedyś takiego spotkać osobiście. Póki co trudno zgodzić mi się z postulatem przymusowego odprawiania mszy trydenckich w parafiach, w których nikt nie odczuwa takiej potrzeby (czyli w 99% wszystkich parafii zapewne), tylko po to, by "tradsi", których noga nawet nie postanie na takiej przymusowej mszy byli szczęśliwi.

  11. Zobacz profil Whiteemissary Whiteemissary napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 20:46

    40 lat "posoborowia" skutecznie wytrzebiło wszelkie odruchy poszukiwania głębi liturgii - McDonaldy i Cheesburgery są powszechne i dominują :) FSSPX to nie całe społeczeństwo tradycjonalistów! I na dzień dzisiejszy nie ma schizmy!!! To też przykład "doskonałej pracy dezinformacyjnej" naszych biskupów. I jak tu można mówić o współistnieniu różnych tradycji w jednym Kościele? Dla jednych "bary szybkiej obsługi" a dla innych "wykfintne restauracje" - i tu i tu można zjeść, ale dlaczego wytykać palcami że ktoś chce przy stole i w skupieniu zjeść. Tak samo jest z liturgią tradycyjną, gdzie się wmawia "degustatorom" że tylko współcześnie i "na stojaka". Msza u o.Pio trwała 3 godziny i nikt nie marudził, dziś kard.Nych "prorokuje" iż po 50 minytach ludzie zaczęliby wychodzić. Prędzej pozwolonoby protestantowi odprawić swe modły w kościele katolickim, niż księdzu z Bractwa św. Piusa X. i taka jest prawda.... :(

  12. Zobacz profil Aureus Aureus napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 22:01

    @JKJ79: To jest właśnie najgorsze. Właściwie każdego, kto opowiadałby się za odprawianiem Mszy Trydenckiej traktuje się niemal jak schizmatyka, dążącego do rozbijania jedności w Kościele. Niestety, media liberalne przyczyniły się do utrwalenia tego wizerunku w powszechnej świadomości społecznej i dlatego są tak duże opory przed jej powszechnym wprowadzeniem. Promowani przez owe środki masowego przekazu progresywni teologowie, przedstawiają na rzecz odrzucenia rytu, który Święty Papież Pius V zatwierdził w swojej Konstytucji Apostolskiej Quo primum tempore z 1570 r. po wsze czasy, bardzo tendencyjne argumenty, np. o kroku wstecz (jednak ważne jest chyba to, aby ten ów "krok" był skierowany we właściwą stronę- ku Bogu-wtedy może być nawet i wstecz, jeśli poprzedni był oddaleniem się od Niego), powrocie średniowiecza (oraz zapewne inkwizycji z osławionymi stosami, płonącymi pod heretykami), braku zrozumiałości niniejszej Mszy św. przez ogół wiernych (nie zwrócili uwagi, iż rozumienie języka niekoniecznie musi iść w parze ze zrozumieniem samej treści, jaką wyraża), itp.

    *

    BlueDraco zwrócił uwagę, że nikt, z kim miał do czynienia, nie wyrażał potrzeby, aby w liturgii łacińskiej uczestniczyć. Myślę, że właśnie podane przeze mnie wcześniej czynniki odegrały w tym wypadku znaczącą rolę, aby odwieść katolików od udziału w niej. Owa „przymusowość” (w postaci jednej niedzielnej Mszy Świętej tego rodzaju w miesiącu) mogłaby dać impuls tym osobom, które zapewne nie miały okazji być na tejże liturgii, aby przyszły do swojej parafii, chociażby zobaczyć, jak ona naprawdę wygląda i pozbyć się nagromadzonych wobec niej uprzedzeń. Czasami najskuteczniejszą metodą jest właśnie bardziej jednoznaczne stanowisko, ponieważ nie daje za dużego pola manewru dla tych, co chcieliby interpretować dane wytyczne na swój sposób i przez to przeszkadzać w ich właściwej realizacji.

    *

    Życzę Wszystkim uczestnikom dyskusji błogosławionej niedzieli!

  13. Zobacz profil Aureus Aureus napisał/a:

    Saturday, 28 May 2011, 22:13

    Zamieszczam poniżej link do blogu, gdzie jest zamieszczony przetłumaczony na polski tekst wcześniej przeze mnie wspomnianej Konstytucji Apostolskiej. Zachęcam także do przeczytania informacji zawartych na Forum Tradycji Katolickiej, które dotyczą Novus Ordo (ostatni link).Życzę miłej lektury: * LINK * http://www.traditia.fora.pl/zmiany-po-svii-nom-novus-ordo-missae,6/novus-ordo-missae-nom,21.html

  14. Zobacz profil Trident Trident napisał/a:

    Sunday, 29 May 2011, 11:17

    @BlueDraco  Zastanawia mnie dlaczego pałasz taką nienawiścią do mszy, która przez wieki była jedyną mszą i przy której wychowały się pokolenia i rzesze świętych. Jak czytam bzdury w stylu " i NIKT NIGDY nie artykułował potrzeby uczestnictwa w liturgii w rycie nadzwyczajnym" to nie wiem czy śmiać się czy płakać. Znam bardzo wielu ludzi, którzy chcieliby uczestniczyć w takiej mszy i ta liczba z każdym rokiem rośnie. Spustoszenie po soborze jest ogromne ale protestantyzm jeszcze nie wygrał i ludzie zaczynają się budzić z letargu. Nie jest wykluczone, że jak umrą już wszyscy twórcy soboru to zostanie on odwołany czy potępiony jak to już kiedyś w historii bywało.

  15. Zobacz profil Whiteemissary Whiteemissary napisał/a:

    Sunday, 29 May 2011, 13:21

    "Po owocach poznacie..." no ttak ktoś powie: ale gdzie pewność że zmiana rytu i sposobu odprawiania Mszy jest powodem ogromnej fali odejść z Kościoła. A ja odwróciłbym pytanie : a gdzie pewność że gdyby tej zmiany niedokonana byłaby taka sama sytuacja? Tak jak BXVI mówi coraz częściej o prawidłowym rozumieniu SVII, tak nadchodzą czasy że coraz więcej ludzi zacznie szukać, zadawać pytania i poddawać próbie wszelkim zmianom.

  16. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Sunday, 29 May 2011, 15:09

    @BlueDraco

    Np. ja nie jestem tradsem, ale jak tylko będę miał okazję to wybieram się na Mszę św. trydencką. Uważam, że pomysł by była jedna Msza Św. trydencka w miesiącu jest bardzo dobry. Z chęcią bym na nią chodził. Co do ewnetualnej niespójności rytu w parafii to znam przykłady ze wsi na Słowacji, gdzie 3 razy w miesiącu jest Msza Św. w rycie NOMu, a raz w rycie grekokatolickim i nikt się na to nie skarży.

  17. Zobacz profil Aureus Aureus napisał/a:

    Sunday, 29 May 2011, 20:16

    @Włóczęga: Bardzo cieszę się, że spodobał się Panu pomysł z jedną Mszą św. Trydencką w miesiącu. Dziękuję również za podanie przykładu łączenia dwóch rytów w jednej świątyni katolickiej. Mam nadzieje, że jest więcej osób, które myślą podobnie i nie żywią zbędnych uprzedzeń wobec tego rodzaju liturgii. Taka postawa otwartości z pewnością wpłynęłaby pozytywnie na relacje między zwolennikami Novus Ordo i Missa Tridentina, bo przecież wszyscy jesteśmy członkami tego Kościoła, o którym mówi Credo. Pozdrawiam!

    *

    @Whiteemissary@Trident: również dostrzegam tą tendencje, o której wspominaliście. Mam nadzieje, że zaowocuje ona pogłębieniem wiary, która stanie się bardziej świadoma i będzie pełniej przeżywana. Pozdrawiam!

  18. Zobacz profil Włóczęga Włóczęga napisał/a:

    Sunday, 29 May 2011, 21:25

    @Aureus

    To bardzo cenny pomysł i wart wprowadzenia w życie. Jak najbardziej popieram pomysł ponowne wprowadzenie rozwiązan tradycyjnych. Jak dla mnie to znacznie lepszy pomysł niż inspiracje protestsntyzmem, który nie tylko jest obcy Kościołowi, ale wręcz mu wrogi.

    Zresztą uważam, że zamiast zwalczać się nawzajem to tradsi i ortodoksi z SV II powinni razem przeciwstawiać się cichej apostazji.

    Pozdrawiam!

  19. Monday, 30 May 2011, 10:06

    @Trident :) Bardzo się cieszę, że to napisałeś :) Bo to oznacza, że wśród osób tradycyjnie myślących też działa Bóg, a nie szatan, który rozdziela nas wszystkich pychą. To dobrze, że nie jesteście/my ślepo akceptowani :) A co do modernistów to jestem szczerze zafascynowany ludźmi z Drogi Neokatechumenalnej. Stanowią mniej niż 0,10% wszystkich katolików w naszym kraju, są nielubiani przez wielu ksiezy o bardzo tradycyjnych, tzn niekatolickich poglądach, a jednak to oni dają od 10 do 20% wszystkich księży i zakonników/ic. I to dla nich każde dziecko jest błogosławieństwem od Boga. Nigdy nie spotkałem się również z większą gorliwością co do wykonywania poleceń Ojca Świętego i wszystkich księży. I dodatkowo ta pokora i ciągłe przyznawanie się do grzechów, które stoją w sprzeczności do wielu innych ruchów w Kościele.

  20. Monday, 30 May 2011, 10:21

     

    @Aureus: Co do Twego wariantu to się zgadzam, ale... No właśnie które msze, o których godzinach itp. Bo niestety jest to msza święta głownie dla tradsów, a większość ludzi by się zwyczajnie podczas niej nudziła.                      

    <p> Poza tym w Kościele Powszechnym istnieje wiele rytów i podrytów i wersji ewaluowanych. Nie wolno zapominać, że Kościół Powszechny to również chociażby kościoły wschodnie i eskimoski (o czym się często zapomina) Mają one często o wiele starsze tradycyjne msze niż trydencka, a równie piękne i uznane za dorobek Kościoła Powszechnego. Dlaczego w takim razie nie te msze,a msze tzw trydenckie mają być odprawiane?

1 2 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.