Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Nalaskowski: Kobiety, które we krwi mają macierzyństwo to norma. Matka Madzi to margines drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Polska 02 July 2012, 10:25

/

Przypadek z Sosnowca dzięki prostackim mediom i ich mało refleksyjnym twórcom zamienił się w show. A śmierć dziecka i postępowanie jego rodziców zostało zamienione w psychospołeczny kicz pasujący do różowej koszuli i ciemnych okularów Rutkowskiego, który „rozwala rozmówcę” jak i do TVN-owskiej dyskusji dwóch kobiet, profesorów socjologii, zastanawiających się czy istnieje instynkt macierzyński - pisze Aleksander Nalaskowski.

 

 

O ile Rutkowski jest mi obojętny razem z jego koszulami to pamiętam, że działa on zawsze w sytuacjach nadzwyczajnych gdzie nie ma do czynienia z alumnami z seminarium czy panienkami z dobrych domów. Ale rozumiem, że powinien był używać innej formy. Na przykład: „Przepraszam najuprzejmiej, z góry kajam się za to pytanie, ale czy aby to nie pani spowodowała-za przeproszeniem-śmierć dziecka?” Jak rozumiem tak właśnie policja przesłuchuje wszystkich kryminalistów, a psychologowie czuwają aby nie zostały naruszone prawa człowieka i psychika przestępcy.

 

Jeśli idzie o instynkt macierzyński to nie trzeba dyskutować, ale czytać. Po prostu czytać fachową literaturę. Instynkt macierzyński bowiem jest wspólny nam i zwierzętom. To jedna z wielu cech łączących nas ze zwierzętami. Nie będę się tu rozpisywał na ten temat, bo wcześniej opisałem to w jednej ze swoich książek. Przypomnę tylko, że instynkt macierzyński realizuje się w minimum trzech czynnościach matki wobec własnego potomstwa do uzyskania przezeń samodzielności życiowej. To karmienie, ogrzanie, obrona. Spróbujcie waderze zabrać szczenię! Uwaga: zwierzęta wychowywane z ludźmi mogą się zachowywać nieco łagodniej. Zatem dyskusja czy kobieta ma instynkt macierzyński jest jak pytanie o sens jej piersi.

 

A teraz przejdźmy do pytania najważniejszego. Co zaszwankowało, co się takiego stało, że doszło do sosnowieckiej tragedii. Pytanie jest o tyle zasadne, że już się uaktywniają rozmaite ośrodki wskazujące na kierunki naprawy polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza edukacji, a nawet opieki społecznej i służby zdrowia.

 

Moja odpowiedź jest następująca: nie wiemy co się stało i nigdy się nie dowiemy. Ale tak naprawdę ta tragedia jest czymś nieuniknionym. Nie jest pierwsza i nie będzie ostatnia. Dotyczy to Polski i całej Europy, a także Azji i obu Ameryk, Afryki i Australii nie wyłączając. Otóż dla każdego społeczeństwa da się narysować krzywą rozkładu normalnego, tzw. krzywa dzwonowata Gaussa to odwrócona litera „U” z wystającymi na zewnątrz końcówkami. Przypomina przekrój dzwonu. Jeśli weźmiemy pod uwagę np. wzrost danej społeczności to lewa końcówka będzie liczbą kurdupli, prawa dryblasów, a cały środek to będzie … przeciętność. Jak to się ma do zdarzeń z Sosnowca? Tym razem od drugiej strony. Prawa końcówka krzywej Gaussa to matki, które co drugi dzień stoją w kolejce do pediatry informując go, że wydaje się im, że wczoraj po południu mały kichnął. To matki żyjące życiem swoich dzieci, kiedyś napisałem o nich „matki-wilczyce”. Spróbuj takiej powiedzieć, że dziecko za grube, albo, że jest nadopiekuńcza!

 

Środek krzywej to setki tysięcy młodych matek pchających przez całą Polskę wózki, matki złych i dobrych mężów, matki śpiące kamiennym snem, których nie obudzi armatni wybuch, a podrywające się z posłania na ciche kwilenie malca. To matki dumne ze swego macierzyństwa bez względu na to czy było sakramentalne czy „wpadkowe”. To dziewczynki, dziewczyny i kobiety, które ani myślą słuchać rozważań o instynkcie macierzyńskim. Macierzyństwo płynie w ich krwi. To one są społeczną normą. I one są bohaterkami codzienności dźwigając wózek na czwarte piętro bloku, szukając w cichlandach ciepłych kombinezonów na wagę i szukając okazji do dorobienia w domu. Lewy „wąs” tej krzywej to przestrzeń dewiacji, zwyrodnień, to miejsce dla matki, która nie ratuje życia swojego dziecka, bawi się społecznym współczuciem i finguje coś, co nie miało miejsca. Każde społeczeństwo, powtarzam KAŻDE! Wygeneruje takich ludzi. Wampir z Bytowa, Marchwicki, Austriak gwałcący przez lata swoją córkę trzymaną w piwnicy, londyński Kuba Rozpruwacz to tylko przykłady. Takie same jak personel bijący w domu opieki staruszków, jak nastolatki zamęczające małego kotka w mikrofalówce. Bywa bowiem, że suka zagryzie cały miot. Dlaczego? Nikt nie wie. A wszelkie wyjaśnienia mają wartość portretu psychologicznego rzekomego porywacza Madzi. Czyli żadną. Jesteśmy wobec tego bezradni, bo nie wiemy kiedy i kto okaże się dewiantem. A który z celebrytów-psychologów odkrył, że Andrzej Samson, telewizyjny obrońca seksualnej swobody młodzieży jest obrzydliwie perwersyjnym szaleńcem? Żaden. Pisałem o tym całkiem niedawno gdzie indziej.

 

Jeśli w chwili gdy nieszczęsna matka zasypywała oseska gruzem tysiące, a może miliony jej rówieśniczek w blokach, wytwornych domach, na porodówkach, oddziałach położniczych czy domach samotnej matki realizowało swoje macierzyństwo, to one są normą, a nie dewiacyjna matka! System, w którym nie ma co gmerać, działa prawidłowo i nie należy go bezmyślnie poprawiać. Ta Polska, która wciąż jest etyczna, Polska „gdzie sąsiad szanuje sąsiada, a chleb jest święty, jeszcze świętsza praca” jest może coraz gorzej wykształcona, może będzie coraz głupsza (reformy edukacji!), może mniej trzeźwa, ale to przyzwoity kraj, w którym dzieciobójstwo, matkobójstwo czy ojcobójstwo należą do potępianego marginesu.

 

Za sprawą mediów doszło do zjawiska karnawalizacji. Czyli to, co jest normą zostało zmarginalizowane na rzecz tego co stanowi sobą curiosum. I karnawał trwa, trwa w wykonaniu policji, rzeczników, ekspertów czy przypadkowych przechodniów, którym do oczu wciska się mikrofony, którzy plotą stremowani cokolwiek. I w tej rzeczywistości, tego upiornego karnawału usłyszymy prędzej czy później, że wszyscy jesteśmy winni.

 

Zapalane stadnie znicze w miejscu gdzie dziecko ukryto są podobno manifestem (manifestacją) sprzeciwu wobec zła. Ale spieszę donieść, że nasze społeczeństwo, czy pali znicze czy też nie, nadal nie toleruje zła, nadal kocha dzieci, brzemienność nazywa „stanem błogosławionym” i nawet nagłośnienie jednego na milion przypadków niegodziwości tego nie zmieni. A to, że połowę czasu w każdej niemal stacji telewizyjnej poświęca się sosnowieckiej tragedii nie oznacza jeszcze, że połowa matek chciałaby się pozbyć swoich dzieci.
Pamiętajmy, że margines istnieje tylko dlatego, że reszta kartki jest zapisana starannym pismem. I nie margines stanowi o treści tego, co zostało tam napisane.


Aleksander Nalaskowski

Odsłon: 6221



Komentarze: 21

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Mamucha Mamucha napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 11:07

    Zgadzam się. To margines, który istnieje w każdym społeczeństwie. Ale są zjawiska, ruchy społeczne, poglądy, które przyczyniają się - jeżeli nie do poszerzania tego marginesu - to do wypaczania ludzkich sumień i fałszywego przekonania patologicznych osobników, że to oni właśnie są godną podziwu awangardą. Tutaj bardzo łatwo podać konkretne nazwiska szkodników społecznych: Środa, Szczuka, Senyszyn, Nowicka (w ogóle cała palikocizna) i wielu innych - niestety. 

    I co? Nic z tym nie zrobimy?

  2. Zobacz profil E.Gierek E.Gierek napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 12:10

    Obawiam się, że to mylna diagnoza.

    Oczywiście jest to jakieś odchylenie, jakas nienormalność, ale nie pojedynczy przypadek braku miłości do dziecka.

    Ten przypadek stał się po prostu znany, ze względu na dramatyczne okoliczności zniknięcia dziecka i apele w mediach o pomoc. Ale dzieciobójstwo zdaża się częściej, już nawet nie wspominam o aborcji, która też jest formą tegoż. A trzeba jeszcze dodać przypadki porzucania i skrajnego zaniedbywania (niekoniecznie materialnego), będącego innym przejawem braku miłości macierzyńskiej/rodzicielskiej.

    Zmienił się model wychowania i coraz większa część młodzieży nie bierze udziału w pomocy rodzicom, nie ma udziału w wychowywaniu rodzeństwa (którego czasem nawet nie ma), przyzwyczaja się do nieróbstwa i do mylnego przekonania, że nie musi pracować bo się uczy. Do tego wpływ mediów wtłaczających w głowy idee podmiotowości jednostki/indywidualizmu, podważające w ogóle sens rodzicielstwa.

    Dla takich osób dziecko, obowiązki, brak snu, stosunek służby jaki charakteryzuje matkę w stosunku do małego dziecka to katastrofa i poniżenie.

    Część z nich uczy się miłości później, obserwując radość dziecka, obserwując jego rozwój. A część nie.

    I obawiam się, że problem będzie narastał.

    Tymczasem lewica takie wypadki wykorzystuje do wprowadzania zakazów użycia przemocy w procesie wychowawczym i do organizowania siatek donosicieli, w których dzieciom powierzono rolę Pawki Morozowa.

    Efekt nietrudno przewidzieć. Nawet kochający rodzice będą mieć zwyczajnie dość swoich dzieci, gdy te wejdą w okres dojrzewania i swoim egoizmem zaczną niszczyć rodzinę od wewnątrz.

    Znam takie wypadki, że kobieta po kilkunastu latach macierzyństwa mówi "nie warto było, teraz bym się na to dziecko nie zdecydowała".

    Kilka lat temu w jednym ze stanów USA wprowadzono prawo pozwalające na pozostawienie dziecka w szpitalu pod opieka stanu. Nie określono granicy wiekowej dzieci i z całych Stanów Zjednoczonych zjeżdżały rodziny, żeby pozostawić swoje dzieci - zwykle nastolatków (niemowląt zostawiono bardzo mało, a może nawet żadnego - już ni pamiętam).

    Ta etyczna, normalna Polska może zniknąć w przeciągu pokolenia.

  3. Zobacz profil Simon4567 Simon4567 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 12:18

    Znów porządny artykuł.Dla mnie ci ludzie ,którzy spontanicznie się zbierająi palą świeczki należą do tej grupy najnormalniejszych w świecie!

  4. Zobacz profil Antek2003 Antek2003 napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 12:34

    Cał ata afera jest po prostu przykrywką dla rządu tuska. Bledną problemy z ACTA, kłamstwami smoleńskimi,  słuzbą zdrowia, likwidacją szkół, niewybudowanymi drogami . . .  Widac gołym okiem manipulacje medialną. Codziennie mają miejsce w Polsce różne straszne rzeczy. Smierć tego dziecka i jej wałkowanie dniami i tygodniami jest po prostu podłe. A przyłączanie się do tego jest głupotą.  Rutkowski dostał zadanie zrobić dym aby odwrócić  uwagę społeczeństwa od na prawdę istotnych spraw ... Tusk traktuje Polaków jak dwóch dziesięcioletnich chłopców, gdy jeden krzyczy "o ptaszek a gdy drugi podniesie głowę daje mu pstryczka w ucho" Ile razy można dać się nabierać na ten sam kawał?

  5. Zobacz profil Mila Mila napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 13:28

    Antek2003

    Masz rację, nawet artykuł profesora wpisuje się w ogólnopolskie międlenie tematu przykrywki i zmyłki. A dla chcących pogrzebać w necie o tej całej dziwnej aferze, nawet o jej satanistycznych wątkach nic trudnego. Grunt, to nie dać się wciągać w te chore dywagacje i owczy pęd. Nawet nie wiemy, czy wszystko to, co serwują nam media nie jest sfingowaną bajeczką, a my, czy przypadkiem nie jesteśmy szczurami doświadczalnymi.

  6. Zobacz profil Megi Megi napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 16:13

    Panie Profesorze dziękuję za słowa, które świadczą o tym , że w Polsce nie brakuje mężczyzn, którzy są 100% facetami doceniajacymi macierzyństwo.

     

  7. Zobacz profil Etanim Etanim napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 17:12

    Dużo prawdy w słowach profesora. Na pewno różnimy się definiowaniem, skąd pochodzą normy moralne, ale prawie wszyscy cenimy szlachetność a gardzimy samolubnym indywidualizmem. Obojętnie czy kierują nami podniety religijne, czy tylko ludzkie. Co ciekawe matka Madzi należała przez długi czas do katolickiej wspólnoty Tebah, służyła do mszy, więc była osobą religijną. Ale religijność nie zawsze idzie w parze ze szlachetnością. Ośmielam się nawet zaryzykować, że religijnośc potrafi czasami o wiele szybciej wytłumaczyć sobie zło . Jest to poniekąd zwyrodniała religijność, taka jak w przypadku pewnego kapłana z Polski, który przyjeżdżał do Niemiec gwałcić ministrantów. Czy warto więc wycierać sobie gębę nazwiskami "palikocizny" pani Mamucho? Może akurat w tym przypadku Środa, Senyszyn... zachowałyby się racjonalniej i szlachetniej. A w przypadku Katarzyny W. formacja religijna g...o dała. I tyle w temacie "moralnej" moralności. Kto wykrzywia w końcu te sumienia?

  8. Zobacz profil Florentynka Florentynka napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 19:36

    Ten przypadek niech będzie przestrogą i zastanowieniem dla tych którzy zasadę "Rodzić! Rodzić! Rodzić!" uważają za złoty środek rozwiązujący problemy naszego kraju i naszego świata. Przypomina to nieco zachęcanie do wzmożonej konsumpcji w warunkach kryzysu, nie rozwiązujące problemów u ich źródła, a tylko "powstrzymujące krwawienie".

  9. Zobacz profil Mila Mila napisał/a:

    Monday, 02 July 2012, 20:08

    Florentynka

    "Profesor skrzywił się, jakby połknął gorzką pigułkę.

    - Prze-TAK,

    -Sito - odpowiedziała Florentynka.

    Czwartego wyrazu Profesor nie rzucił. Zamiast tego wyjął z kieszeni wielką, kraciastą chusteczkę i wytarł nią spocone czoło.

    - Jest gorzej niż myślałem - westchnął

    Rodzice Florentynki załamali się zupełnie.

    - Czyli nie ma już ratunku! - jęknęła mama. (...)

    Podszedł do Florentynki i rzekł:

    -Odpowiedz mi na jeszcze jedno pytanie: czy ty przez całe życie zamiast "tak" będziesz mówiła "nie"?

    - Tak! wyrwało się dotkniętej koźlą chorobą Florentynce.

    I nagle, jakby pękło jakieś złe zaklęcie, oczy Florentynki rozbłysły radością życia i zaczęła wykrzykiwać na całe gardło:

    - Tak, tak, tak!

     

  10. Zobacz profil doremi doremi napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 16:17

    Jak narazie nie wiadomo co było przyczyną tragedii malutkiej Madzi. Nie rozumiem dlaczego Pan ocenia Panią Katarzynę W., skoro nie wiadomo jeszcze co się tam właściwie stało. Na chwilę obecną Pańska opinia jest krzydząca zarówno dla Pani Katarzyny jak i jej rodziny...

  11. Zobacz profil man.of.Stagira man.of.Stagira napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 19:36

    @ Mila. :-)

  12. Zobacz profil Skiniomira Skiniomira napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 20:43

    Świetny artykuł!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziękuję i proszę o jeszcze!!!!!!!!!!!!

     

  13. Zobacz profil Miriam z Magdali Miriam z Magdali napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 22:43

    @do Autora: Nikt nie nazywa zła dobrem i nikt "normalny" nie zamierza negować złego czynu, myslę, że nawet matka Madzi. Chodzi jedynie o pochylenie się nad dramatem dziecka i młodej matki. Każdy bowiem, jak mi się wydaje rozumny człowiek ulegnie refleksji i zastanowieniu.... bo skoro jak pan pisze "nie wiemy kiedy i kto okaże się dewiantem" /a tak na marginesie, jak domniemam nie zaklada pan prof. istnienia złego ducha w postaci osobowej?/ może warto podjąć próbę zrozumienia i uświadomienia sobie przyczyn takiego postępowania drugiego człowieka, by za chwilę jeden z drugim nie okazał się kolejnym dewiantem, jak pan to ujmuje. Coraz więcej zła i okrucieństwa ma miejsce własnie w rodzinach, gdzie relacje matka-córka w ogóle nie istnieją albo oparte sa w dużej mierze na krytykowaniu a nie w y c h o w y w a n i u. O tym trzeba mówić, o braku rozmowy, wsparcia wzajemnego, braku wzajemnej miłości, że bez niej zło będzie się tylko poszerzać a nie jak pan w swojej naiwności twierdzi, że to co jest "TO NORMA". Za mało widać ma pan do czynienia w swojej pracy pedagogicznej z dziećmi z rodzin trudnych /nie zrównywać tylko z patologią/, ale to zrozumiałe, tam pan nie chodzi, tego pan się nie tyka, a oni do pana nie przyjdą bo oni rzadko studiują. Coś mi trąca z pana słów eugeniką, jest margines to go wyciąć z życia i zapomnieć bo to "nikt" a nie człowiek. Żal mi pana....

  14. Zobacz profil Miriam z Magdali Miriam z Magdali napisał/a:

    Thursday, 02 August 2012, 22:48

    @do powiedzenie: nie tylko oczywiście mają miejsce toksyczne relacje matka-córka ale takze brak solidnej, przykładnej roli ojca albo jego całkowity brak i brak tym samym wzorca jako fundamentu rodziny, z różnych przyczyn, chocby braku czasu /praca/.

  15. Zobacz profil Camel Camel napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 09:57

    Nie wnikam w to, co tak naprawdę się stało oraz motywacje różnych osób, które mogły mieć wpływ na śmierć Madzi - tak czy inaczej jest to dramat całej rodziny. Oby Bóg dopomógł im się z tym uporać bez względu na to, czy są ludźmi wierzącymi czy nie. Myślę przy tym, że niestety trudno nam jest i będzie ocenić na ile postawa Matki Madzi (i ich otoczenia) jest margnalną a na ile nie. Skutecznie temu przedziwdziała od samego początku szum informacyjny, szukanie sensacji a nie prawdy, uleganie skrajnym emocjom. Jedynie mogą to potwierdzić rzetelne badania socjologiczne. Ja takich nie znam, ale może ktoś z Was zna adekwatne źródła?

  16. Zobacz profil Ralfo Ralfo napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 19:58

    Zgadzam się z doremi. Rozważania nt instynktu i dlaczego matki zabijają dzieci itp to ciekawe sprawy, ale nie wiadomo (i nie będzie wiadomo) czy adekwatne do tego przypadku. Poślizgnąć się, zachwiać, upuścić i zepsuć można laptopa, szklankę z gorącą herbatą - również dziecko, również ze skutkiem śmiertlenym. A dlaczego zwłoki znalazły się w gruzowisku, tego nie wie i nie będzie wiedział nikt, to jest jak analizowanie stanu umysłu samobójcy. Wpaść w panikę po spowodowaniu śmierci dziecka i narobić głupot - nie no, niemożliwe... Niemożliwe? Media są takie jacy odbiorcy, jest popyt, jest podaż, chodzą teraz stare baby z nudów po blokowiskach i bredzą czy matkę rozerwać końmi czy dać 2011 lat więzienia, poczuły się osobiście oszukane przez nieszczęsną 22-latkę, jak ona mogła tak z telewizora patrząc im prosto w oczy kłamać. Taka zniewaga. Popierzone są i media i ich odbiorcy, temat powinien znikąć z nagłówków natychmiast po ujawnieniu, że nie było porywacza, dalsze wtrącanie nosa w te sprawy, to chamstwo w pojęciu starotestamentowym. Teraz kolej na oświecone wypowiedzi polskich celebrytów, zawsze mają coś do powidzenia.

  17. Zobacz profil Daner Daner napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 10:57

    Powiem tak; Ludzie nie zrezygnują z mediów. A media nie zrezygnują z ludzi. Oglądalność w zamian za  "show" i "show" w zamian za oglądalność.

  18. Zobacz profil Solent Solent napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 23:11

    Nie wiem jak Pan zachowałby się, gdyby z ręki wypadło Panu własne dziecko. Ja też nie wiem jak bym się zachował i nawet nie próbuję sobie wyobrazić tak strasznej sytuacji. Ja i Pan mamy to szczęście, że nas to nie spotkało. Byćmoże niejeden powie, że by do czegoś takiego nie dopuścił. Ale byłby to tylko dowód na to, że albo nie pamięta jak wygląda opieka nad małym dzieckiem, albo tego po prostu nie wie bo nigdy dzieckiem się nie zajmował. Polskie społeczeństwo, w którym często słychać głosy o "miłości bliźniego" i inne piękne frazesy, jest tak naprawdę przepełnione niechęcią do innych (graniczącą z nienawiścią), tak jak na przykład pan w telewizji, który mówił, że matka Madzi nie ma się co pokazywać w okolicy. A gdzie współczucie dla kobiety, która przeżyła największą tragedię, jaka może spotkać matkę? Czy nie tego raczej należałoby oczekiwać od "chrześcijańskiego" społeczeństwa? Dlaczego twierdzi Pan, że ta nieszczęśliwa kobieta to margines? Kim Pan jest, żeby wydawać takie osądy? Swoim artykułem przyłącza się pan do bełkotu TVNu, TVP i innych polskich mediów. To dlatego, że jest Pan dokładnie taki sam jak oni wszyscy. Jakim prawem komentuje Pan w ten sposób nieszczęście innej osoby? Żeby samemu poczuć się lepiej? To podłe i niskie. Tyle mam do powiedzenia na ten temat.

  19. Zobacz profil mimi. mimi. napisał/a:

    Sunday, 02 December 2012, 10:58

     I one są bohaterkami codzienności dźwigając wózek na czwarte piętro bloku, szukając w cichlandach ciepłych kombinezonów na wagę i szukając okazji do dorobienia w domu.

    ------------------------------------------------------------------------------------

    Wielka szkoda, że nie zauważył Pan, że to też jest patologia systemu, w którym wymagacie od matek bohaterstwa, to pewnie ciągle pokłosie komunizmu, bo to nie jest nic normalnego - bohaterstwa normalnym mamom starcza na jedno dziecko, bo na następne dziecko za bardzo bolą plecy. Szukanie kombinezonów na wagę jest dobre, gdy matka po prostu szuka okazji a nie jako dość częsty przejaw desperacji, by ubrać dzieci na zimę.

  20. Tuesday, 14 February 2012, 05:35

    @Solent

     

    Z Twojego wpisu widać wyraźnie, że niczego nie zrozumiałeś z wypowiedzi pana profesora.

    Powinieneś chyba starać się nauczyć czytania tekstu z rozumieniem podanej tam treści.

1 2 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.