Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Ks. prof. Pawlina: Łatwiej nawrócić pogan niż współczesnych ateistów drukuj

Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Kościół 08 lutego 2012, 11:42

/

Paradoksalnie łatwiej nawrócić pogan niż współczesnych ateistów - mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Krzysztof Pawlina, prorektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, kierownik sekcji św. Jana Chrzciciela. Podkreśla on, że trudność nowej ewangelizacji polega na tym, że duszpasterze nie potrafią jeszcze ewangelizować wśród ludzi, którzy są obojętnie lub negatywnie nastawieni do Kościoła. Potrzebne są też zmiany w parafiach, by były to miejsca asymilujące a nie odstraszające.

 

 

KAI: Obrady najbliższego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, które odbędzie się w październiku 2012 r., będą się toczyły na temat nowej ewangelizacji, cały rok 2012 ma upływać pod jej znakiem. Jak Ksiądz Profesor rozumie "nową ewangelizację?"



Ks. prof. Krzysztof Pawlina: Do zrozumienia nowej ewangelizacji ważna jest encyklika „Redemptoris missio”, w której Jan Paweł II wymienia trzy typy zbawczego działania Kościoła: misje wśród niewierzących, działania duszpasterskie wśród chrześcijan i nową ewangelizację wśród ochrzczonych, którzy utracili żywą wiarę. Odnosi się więc ona do tych, którzy wierzyli, ale z jakiegoś powodu przestali i odeszli z Kościoła.



Warto pamiętać, że ideę nowej ewangelizacji Jan Paweł II poddał już w 1979 roku. To nie był wówczas gotowy program, ale wezwanie, impuls, by Kościół zastanowił się nad tym jak służyć współczesnemu człowiekowi. Po śmierci Ojca Świętego przez jakiś czas panowała w tym temacie stagnacja, a obecnie Benedykt XVI czyni nową ewangelizację istotnym elementem swojego pontyfikatu.



Kościół próbuje stale się reformować, szuka nowych sposobów na ukazywanie ludziom danej epoki dzieła zbawczego. Stąd działanie Kościoła nazywane jest apostolatem, misją, ewangelizacją, w końcu nową ewangelizacją. Trzeba pamiętać, że to jest stale to samo działanie, mające na celu przybliżenie Boga nowym pokoleniom, po prostu zmieniają się metody jego przeprowadzania, by były bardziej adekwatne do danej epoki.

 

KAI: Jakie będą metody tej nowej ewangelizacji?

 

- Nowa ewangelizacja to powrót do kerygmatu – głoszenia podstawowych prawd wiary i jej budzenia, ale nie jak na początku chrześcijaństwa wśród pogan, tylko wśród tych, którzy przestali wierzyć. Trzeba znaleźć nowy sposób mówienia ludziom, że Chrystus umarł za nich na krzyżu, by oni mogli żyć.


Trudność, jaką cały Kościół musi pokonać w związku z nową ewangelizacją polega na tym, że my, duszpasterze, nie umiemy prowadzić ewangelizacji wśród ludzi, którzy w Kościele byli, ale już ich nie ma. Jesteśmy dobrze przygotowani do duszpasterstwa i katechizacji, ale nie umiemy posługiwać wśród ludzi, którzy odeszli, którzy są obojętnie lub negatywnie nastawieni do Kościoła.



Trzeba przygotować liderów, księży, duszpasterzy do posługi wśród niewierzących. Przykład idzie od Benedykta XVI – on pokazał nam jak to robić organizując dziedziniec pogan, gdzie dyskutuje się na temat wiary. Ważne jest zaplecze – powstają szkoły nowej ewangelizacji, w tym także w Warszawie – gdzie nowi liderzy uczyć się będą metod innych niż katecheza i duszpasterstwo.

 

KAI: Czego będą się tam uczyć?

 

- Księża i świeccy w szkołach nowej ewangelizacji mają się nauczyć dyskutowania, rozmawiania z osobami niewierzącymi. Czemu jest to potrzebne? Bo na początku chrześcijaństwo rozpowszechniało się poczynając od chrztu władcy, jego przykładem szli poddani. Dzisiaj do wiary dochodzi się w personalistyczny sposób, każdy ma swoją własną, indywidualną drogę do Kościoła. Stąd duszpasterstwo masowe nie przywróci Kościołowi i Chrystusowi osób, które z niego odeszły.



Potrzebne jest towarzyszenie w powrocie do Boga, towarzyszenie w odkrywaniu swojego powołania. Takiego personalistycznego duszpasterstwa jeszcze nie potrafimy robić. Często my, księża mówimy – mam tracić czas na jedną osobę? A to „tracenie czasu” dzisiaj oznacza tworzenie czasu zbawczego.


Zanadto przyzwyczailiśmy się do zabiegania w Kościele. Przyzwyczailiśmy się do czasu zegarowego, a zapomnieliśmy, że istnieje czas zbawczy. My, księża, musimy nauczyć się przechodzić od czasu zegarowego, do zbawczego. Nie pracujemy w Kościele, ale jesteśmy w Kościele i każdy człowiek się liczy, każdy jest bardzo ważny.



Jest jeszcze jedna ważna kwestia – jeśli już mamy odzyskać człowieka dla Kościoła i Chrystusa, to musimy mieć go gdzie przyprowadzić. Trzeba zadbać o jakość naszych wspólnot parafialnych. Bo jeśli ktoś się kiedyś zniechęcił, to nie będzie chciał wrócić do takiego samego miejsca. Środowisko, do którego go przyprowadzimy, musi być asymilujące a nie odstraszające.

 

KAI: A jak można zmienić parafie – zwłaszcza te duże, w miastach, pracujące jak ogromne machiny duszpasterskie?

 

- Musimy spróbować odsunąć sprzed naszych oczu te wielkie machiny i dostrzec pojedynczego człowieka. Chrystus dotykał każdego indywidualnie i z jednostek zbudował Kościół. Trzeba pamiętać, że w nowej ewangelizacji nie chodzi o sukces. Nie chodzi o poszerzenie klienteli Kościoła. Pojawiają się takie zarzuty, że nowa ewangelizacja to nowa ofensywa Kościoła w Europie, gdzie liczba katolików praktykujących się kurczy. Ale to nie o to chodzi. Zbawienie dokonuje się indywidualnie. Trzeba pojedynczemu człowiekowi pomóc oderwać się od zapatrzenia w świat doczesny, pokazać mu, że istnieje inny świat, świat ducha i wartości.



To nie jest łatwe, bo mamy do czynienia z ludźmi postchrześcijaństwa. Paradoksalnie łatwiej było nawrócić pogan na chrześcijaństwo niż współczesnych ateistów. Poganin miał swój system wierzeń, miał poczucie sacrum, był człowiekiem religijnym, a dzisiaj nastąpiła głęboka desakralizacja, zatraciliśmy zmysł religijny, wyszliśmy z horyzontu Boga.

 

KAI: Przed księżmi stoi wielkie wyzwanie, czy starczy na to sił, w znaczeniu chociażby liczebnym?

 

- Tu więcej zależy od siły ducha niż liczby kapłanów. Największą siłą Kościoła jest modlitwa i duchowość, świadectwo. Patrząc na nas ludzie powinni pytać „dlaczego oni tak żyją?” Musimy zanieść zsekularyzowanemu światu Boga, zaproponować im wiarę, nowy styl życia.



Jan Paweł II zdiagnozował to tak: na wschodzie Europy osoba została ofiarą systemu społeczno-politycznego, na zachodzie została poświęcona na rzecz dobrobytu. Na Wschodzie śmierć Boga ogłosiła panująca ideologia, na Zachodzie filozofia i sekularyzm. Europejczyk XX wieku to człowiek, który stracił z oczu Boga. I trzeba przywrócić mu duszę.



Kilka lat temu na autobusach w Londynie pojawił się napis „Boga chyba nie ma, ciesz się życiem”. Tak jakby wiara była wrogiem radości życia! Jakby Bóg coś człowiekowi zabierał. On nie zabiera, On daje. Świat mówi „rób co chcesz”, ale konsekwencje tego są smutne. Chrześcijaństwo oznacza wyrzeczenia i trudności, ale za to zapewnia szczęśliwy koniec. Kościół nie chce walczyć ze światem, proponuje tylko nowy styl bycia szczęśliwym człowiekiem.

 

KAI: Trudno będzie przekonać tych, którzy są wręcz wrogo nastawieni do Kościoła.



- W Polsce zawsze istniała grupa antykościelna - jakieś 6-7 proc. społeczeństwa. Teraz przebrali się w inny garnitur – cynizmu, kpiny i wyśmiewania, które zastąpiło dyskusję. Trzeba szukać drogi do ich serc, ale nie może to być droga nierozumna. Drogą ich powrotu do Kościoła jest dialog, ale nie da się rozmawiać, jeśli druga strona skupia się jedynie na drwinie i wyśmiewaniu.



W tym mieści się jeszcze jedna grupa osób, dla których rozum jest wszystkim. Im trzeba pokazać jeszcze jeden horyzont, by zobaczyli coś więcej niż tylko to, co poznawalne. Jak z nimi rozmawiać, jakiego używać języka? Najważniejszy jest język świadectwa. Ważne jest też, by mówić o Kościele, o prawdach wiary językiem niekościelnym.


KAI

Odsłon: 4650



Komentarze: 29

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Elemelek Elemelek napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 12:11

    Tu nie tylko nawracanie jest trudne, trudny i to bardzo jest JAKIKOLWIEK dialog. Wiem coś o tym, bo dużo moich znajomych to ateiści, niestety. Kilku z nich straciłam po dyskusji na "drażliwe" tematy. Oni są trochę jak zwolennicy PO, usta pełne sloganów o tolerancji, pluraliźmie, ale katolików najchętniej by "dorżnęli" jak przysłowiowe watahy Radsika. Trzeba się za nich modlić, wg mnie to biedni ludzie, nie tylko dlatego, że niewierzący, ale dlatego, że bardzo zapiekli przeciwko przyznającym się do wiary, szczególnie w Chrystusa.

  2. Zobacz profil Tom444aga Tom444aga napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 12:24

    DO SZANOWNEJ ORGANIZACJI NARODÓW ZJEDNOCZONYCH,

    W MIEJSCU

    Donoszę, że Polacy to też murzyni, tylko biali. W związku z niniejszym należy im się niepodległość.

    Jakby Sz. Organizację raził ten kolor skóry, albo były z tym jakie trudności, to my się nawet możemy przemalować. W tym celu prosimy Sz. Organizację o transport czarnej pasty do butów marki Kiwi.

    Że my są biali, to nie jest nasza wina. Tak się złożyło. A nawet sama Sz. Organizacja jakby szła ulicą i zobaczyła patrol, to by też zbielała na twarzy.

    Chyba że Sz. Organizacja ma zamiast twarzy dupę.

    My tej czarnej pasty nie chcemy nieodpłatnie. Za każde jedno kilo możemy Sz. Organizacji przesłać jedną tonę czerwonego lakieru.

    Sz. Organizacja bardzo lubi ten kolor, a my go mamy duży remanent z importu.

    No to będzie obustronne zadowolenie.

    Z murzyńskim pozdrowieniem

    Mrożek

  3. Zobacz profil Jacekalbert Jacekalbert napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 12:27

    @Elemelek

    To wszystko prawda co piszesz. Ale pomyśl jak ciężko było ewangelizować w Jerozolimie 2 tys lat temu. Pewien cieśla z Nazaretu ogłosił się Bogiem i ludzie mają doznać odpuszczenia grzechów i zbawienia w jego imieniu.  

     

    Cud głoszenia słowa - "Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy"

    Ewangelizacja bez Mocy Ducha Świętego bez  znaków i cudów.

    Jest inną formą prozelityzmu - jehowickiego.

  4. Zobacz profil Chłopzewsi Chłopzewsi napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 12:43

    Łatwiej ewangelizować poganian, bo w coś wierzy, ma jakies sakrum.

    Ateista z załozenia neguje wszelką wiarę, więc tylko świadectwem można nawracać.

     

  5. Zobacz profil Agfazygfryd Agfazygfryd napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 13:18

    Widać z tego, że przed Kościołem stoją wyzwania nowe, inne od tego z czym miał do tej pory do czynienia.

  6. Zobacz profil Mkzot23 Mkzot23 napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 13:57

    Dostarczcie dowody to pogadamy ;)

  7. Zobacz profil ks.Jacek ks.Jacek napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 14:45

    Krzysiu kochany, byłeś dobrym księdzem jako wikariusz w Radości, zanim się stałeś urzędnikiem. Potem (zasada Petera) osiągnąłeś swój poziom niekompetencji. Te tytuły naukowe, te "badania socjologiczne". Błagam, nie kreuj się na intelektualistę. Obaj wiemy ile książek przeczytałeś w całości i kto Ci redaguje txty aby przypominały polszczyznę. Jesteś moralnie dużo lepszy od Henia Zielińskiego, ale intelektualnie nawet od niego gorszy

  8. Zobacz profil Solaw Solaw napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 15:51

    @ks.Jacek: Czyżby nuta zazdrości wobec księdza Pawliny? Prawdziwie chrześcijańska życzliwość.

  9. Zobacz profil RenataS1 RenataS1 napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 19:36

    A czy nie naprawdę nie można zostawić ateistów w spokoju i przestać ich nawracać. W Polsce jest to z reguły świadomy wybór. Nam jest z naszym ateizmem dobrze. dajcie nam spokój

  10. Zobacz profil Leafrance Leafrance napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 21:20

    Renata , Wam jest dobrze. Ala Wasze otoczenie niestety nieraz musi ponosic konsekwencje Waszej krotkowzrocznosci. 

  11. Zobacz profil RenataS1 RenataS1 napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 21:57

    Jakie konsekwencje ponosi otoczenie, ze ja nie chdzę do kościoła czy nie mam slubu kościelnego. Traci ewentualnie ksiądz, bo nie przyjmuję wizyty duszpasterskiej.

     

  12. Zobacz profil Tryd Tryd napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 22:41

    @RenataS1:

    ano takie, że grzech jednego człowieka ochrzczonego (i to każdego, bez wyjątku) osłabia cały kościół, całą wspólnotę

  13. Zobacz profil Megi Megi napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 23:32

    Myślę, że nowa Ewangelizacja przede wszystkim powinna się skoncentrować na obszarze KK, gdzie indyferentyzm, dyletanctwo moralne  i sekularyzacja

    życia duchowego wynaturza zdrową naukę Chrystusa.

    Kościołowi potrzebni są świadkowie, którzy przez przykład- wzór świętego życia, głoszą EWANGELIĘ.

    Zgodnie z zasadą słowa uczą , przykłady pociagają.

    Brakuje mi w  Kościele Powszechnym atmosfery i klimatu Dziejów Apostolskich.

    Nie ma więzi , która by sprawiała poczucie akceptacji , bliskości i czysto ludzkiej życzliwości.

    Św. Paweł w ewangelizacji zwracał szczególną uwagę na odpowiedzialność,

    JEDNI , DRUGICH BRZEMIONA NOŚCIE.

    Uciekamy od troski jedni o drugich, nie chcemy uczestniczyć w trudach dźwigania krzyża i to nie tylko cudzego, ale również swojego.

    Smutna to prawda , ale pycha chrześcijan odpycha pogan i ateistów od Boga.

    Musimy wrócić do korzeni , czyli czasów Apostolskich, gdzie biskupi i proboszczowie zejdą ze swoich piedestałów i zainteresują się naszym życiem.

    Może jak poznają prawdę w jakich warunkach egzystuje rodzina, emeryt, samotny pozostawiony sam sobie człowiek KK w Polsce i na świecie, to wówczas będzie im łatwiej Ewangelizować w MIŁOŚCI, ponieważ  jest  Ona więzią doskonałości.

    Nowa ewangelizacja powinna przede wszystkim oczyścić OWCZARNIĘ JEZUSA CHRYSTUSA z CYMBAŁÓW BRZMIĄCYCH.

     

     

     

  14. Zobacz profil Kaztrz Kaztrz napisał/a:

    Sunday, 02 September 2012, 23:37

    Ewangelia ratuje człowieka

  15. Zobacz profil Tympanon25 Tympanon25 napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 12:04

    Myślę, że jest jeszcze jeden ważny element "Nowej Ewangelizacji" - walka o prawdę. Ludzie przestali wierzyć z różnych powodów. Wielu ma zakłamany obraz ludzi wierzących jako uciemięzonych, sfrustrowanych ascetów wykorzystywanych przez przebiegłych duchownych. Takie obrazki wytworzyły ludziom w głowie wrogie Kościołowi media. Za pomocą manipulacji - kojarzenia Kościoła z różnymi patologiami, wynaturzeniami. Dlatego konieczne jest systematyczne odkłamywanie rzeczywistości.

     

  16. Zobacz profil Tympanon25 Tympanon25 napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 12:11

    Ale jest jeszcze jedna sprawa - a propos walki o prawdę - Kościół, zwłaszcza w Polsce, sam wymaga oczyszczenia. I to, co mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski to naprawdę wielkie zadanie naszych duszpasterzy - szczere rozliczenie się z przeszłością!

    Powiedzcie - czy w ogóle może być wiarygodny ksiądz (a tym bardziej biskup), który dziś głosi kazanie o tym, że "Prawda Was wyzwoli" oraz "Nie możecie słuzyć Bogu i Mamonie", a w przeszłości sam doniósł na drugiego człowieka do SB, co złamało temu człowiekowi życie? A w dodatku taki duchowny ma świadomość (nawet dzisiaj, po tylu latach), że w każdej chwili może otrzymać tajemniczy telefon: "Coś Ty na kazaniu powiedział?! Chcesz, żeby się ludzie dowiedzieli co za komuny robiłeś, Wasza Ekscelencjo???".

     

  17. Tuesday, 02 October 2012, 14:26

    "A czy nie naprawdę nie można zostawić ateistów w spokoju i przestać ich nawracać. W Polsce jest to z reguły świadomy wybór. Nam jest z naszym ateizmem dobrze. dajcie nam spokój"

    @Renata: ależ nikt Ci nie każe czytać Frondy :)

     

     

  18. Zobacz profil Kostpaw83 Kostpaw83 napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 16:09

    Mamy głosić Chrystusa, nie tyle słowem co przykładem własnego życia. Nowa ewangelizacja powiedzie się tylko wtedy gdy zaangażują się w nią ci, którzy doświadczyli w swoim życiu zywego Boga. Tylko świadectwo może porwać i zachwycić nawet najbardziej zagorzałych ateistów

  19. Zobacz profil Etanim Etanim napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 16:43

    Właściwie nic nowego wyżej rozmawiający panowie nie powiedzieli. Oczywiście, że trudno nawrócić ateistę. Nawracani poganie zmieniają jedynie jeden "pakiet religijny" na inny. W przypadku niewiary trzeba budowanie ideologiczne zacząć od nowa, a to nie jest takie proste. Świat wiary to mnóstwo paradygmatów, które trzeba na nowo przyjąć za swoje. W przypadku ateisty albo agnostyka musi nastąpić albo zarażenie fundamentalizmem religijnym, albo jakaś gorzka trauma. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. W inny sposób trudno takiej osobie zaszczepić religię. Ktoś tu wspomniał o świadectwie. To też za mało. Do tego muszą dojść sprzyjające okoliczności. Szczęśliwego ateistę albo agnostyka nie da się nawrócić. Ma wyrobiony pogląd na religię, podobnie jak wierzący na niewiarę. Życie ma dla niego sens samo w sobie i nie musi szukać jakichś zewnętrznych opakowań. Dużo rolę odgrywa tu również samosatysfakcja, że nie musi czuć się przez nikogo kontrolowany czy oceniany (zwłaszcza zastępcy Boga na ziemi psują tu dużo krwi:). Trudno z takiego komfortu rezygnować, nieprawdaż?

    Sam przeżyłem "nawrócenie" na niewiarę, a to pewnie coś podobnego :). I choć nie uważam się za ateistę, ale za agnostyka, to muszę powiedzieć, że sama chwila nawrócenia była bardzo słodka choc zarazem niezwykle trudna (przez całe lata żyłem bardzo blisko Kościoła i różnych grup religijnych). Dała dużo pokoju i wewnętrznej radości. Jako wierzący ostatnie kilkanaście lat miotałem się targany wewnętrznymi walkami. Największą moją tragedią był brak przeżywania, doświadczania Boga. Kiedy doszło do mnie, że przecież życie nie może mi upłynąć na "wmawianiu" sobie, że ktoś taki istnieje, a w dodatku jeszcze do mnie mówi, poczułem się lepiej. I tak to już trwa do dzisiaj. To naprawdę duża radość, czuć, że się jest wobec samego siebie szczerym. Życzę tego sobie i wam wszystkim, niezależnie od tego, czy spełnienie znaleźliście w religii, czy też nie. Pozdrawiam.

  20. Zobacz profil 4hand 4hand napisał/a:

    Tuesday, 02 October 2012, 21:53

    właśnie! a propos postu Etanima, po co mamy nawracać ateistów? Po co w ogóle nawracać?

1 2 dalej »

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wyrażać komentarze.

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.